lattente
06.02.12, 00:36
glupio troche
marzy mi się w mojej naiwności wielkiej przeżyć przyjaźń prawdziwą taką z serducha, banalnie szczerą, chociaż jedną jedyna, ale aż po grób.
Wiesz, żeby chociaż spróbować nauczyć się kogoś ale tak z przekonaniem i przejrzeć się w nim bez strachu.
Wiedzieć o życiu prawie tyle samo i tyle samo nie wiedzieć, więc chętnie wspólnie uczyć się na błędach, jak żyć żeby nei zwariować dzieląc ze sobą wszystkie za & przeciw, radości i nie-radości.
Wyprać sobie głowy nawzajem i pochodzić na koncerty razem, albo do knajpek dużych i małych, albo na ławke do parku, albo do kina, żeby w 4 katach nie kiblować.
i pośmiać się ze swojej głupoty i posłuchać soundtracków z ulubionych filmów jak postanowimy jednak kiblować.
i nie udawać, że jest ok jak nie jest ok
i nie bać się powiedzieć musze sie z tobą zobaczyć.
i umawiać się na śniadania, zanim pójdziemy do pracy, którą czasem lubimy, a czasem lepiej nie mówić.
i pojechać w góry w piątek i planować, że wrócimy w niedziele, ale wrócimy w następny piątek, i zapisać się razem na kurs nurkowania albo spadochroniarski albo języka migowego.
Pożyczać sobie książki i szukać razem prezentów na święta dla rodziny.
Po nieudanych randkach przegadać całą noc i pół świtu.
i nie zmuszać się do gadania, kiedy pora na wspólne milczenie
i ta 30tka na karku jak czarna chmura wisi nade mną od sylwestra.
A nawet nie leciałam jeszcze samolotem
fajnie by było znaleźć kogoś z podobnym marzeniem a znaleźć kilka takich osob to już bajka
hmmm
moze
lattente@gazeta.pl