Zapomnieliśmy, że "wszystkie dzieci nasze są"

28.07.12, 16:16
tepa babo wpisujesz sie w warsiawska nagonke bez elementarnej wiedzy na temat tego co piszesz,rodzice wyjezdzajacy na wczasy uzgodnili z obsluga ze rodzina odbierze dzieci nastepnie ,powiadomili dwie osoby z rodziny plus znajomych,obsluga nabrala watpliwosci komu dzieci wydac wezwala policje ot caly szpas,pismaki jak to w sezonie ogorkowym rzucily sie na padline i jest temat,dlaczego nie strzepicie mordy ze w tym kraju 400tys dzieci nie dojada,ze iles tam tysiecy dzieci wychowuje sie w rodzinach patologicznych,ze rozwarstwienie prowadzi do tego ze ludzie zywia sie w smietnikach,tu rodzice zrobili wszystko co mozliwe by sprawe dopiac po dziecko zglosilo sie dwoje najblizszych plus przyaciele,co mieli poprosic ksiedza zeby zgwalcil dziecko
    • Gość: Ada Re: Zapomnieliśmy, że "wszystkie dzieci nasze są" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.12, 17:00
      Rzeczywiście, czasy się zmieniły. Ja również nie reaguję na niewłaściwe zachowania cudzych dzieci. Kilkakrotnie byłam świadkiem, gdy rodzice niesfornych dzieci kazali się zająć swoimi sprawami osobom, które zwracały uwagę ich pociechom. Widziałam, jak kilkulatek obrzucił starszego pana kamieniami i wyzwiskami, bo ten zwrócił mu uwagę, że znęca się nad szczeniakiem. Jeżeli sprawa bezpośrednio mnie nie dotyczy, udaję, że wszystko jest ok. Może to egoizm, może obojętność? Dlaczego mam troszczyć się o cudze dzieci? Zamiast dziękuję, dowiem się jak się nazywam i tylko się zdenerwuję.
    • chronoxs Od dzieci to ja wolę trzymać się z daleka 29.07.12, 18:44
      Jeszcze jakiś porąbany rodzic bazując na artykułach zamieszczanych w GW w ramach tzw poprawności nazwie mnie pedofilem i zadzwoni po policję.
    • 44joanna Zapomnieliśmy, że "wszystkie dzieci nasze są" 30.07.12, 00:42
      Artykuł jest żałośnie płytki. Odkrywa Pani prawdy tak oczywiste, że każdy je zna od 20 lat, czyli od kiedy w Polsce wprawadzono nowy system i reformy nauczania oraz tzw. demokrację czyli totalny bałągan i brak odpowiedzialności za cokolwiek od poziomu rzadu do rodziny właśnie !!! Zacytowanie imion Nikola i Samuel sugeruje dzieci romskie lub z patologicznej rodziny. W normalnych domach dzieci nazywają się Anna, Julia , Kasia ...itp. Ale to nie jest istotą sprawy. Też kiedyś zwracałam uwagę, tłumaczyłam, dawałam owoce i ubrania po córce za darmo ,,biedniejszym". Dopóki się nie przekonałam, że 10 latki z takich rodzin są czasem tak zdemoralizowane, że to zupełna strata czasu. Za czasów mojego dzieciństwa na obozy i kolonie jeżdziło 80% dzieci z klasy. Szkoła zapewniała wiele atrakcyjnych zajęć ( za darmo) i dzieci z tzw. patologicznych rodzin mogły zobaczyć inny sposób spędzania czasu, inne zachowania i miały szansę i ochotę się z tego wyrwać. Dzisiaj szkoła ( w przypadku mojego dziecka publiczna podstawówka w Katowicach) bardziej szkodzi niż pomaga w wychowaniu dziecka na przyzwoitego człowieka. Pannie nauczycielki potrafią kłamać patrząc nam rodzicom w oczy, są żałośnie niedouczone i chyba się cieszą, że mają tak dużo zaniedbanych dzieci w klasie bo to dobra wymówka żeby się nie starać i uczyć tylko ,,podstawy programowej",która jest na żałośnie niskim poziomie.W klasie mojego dziecka na jako takim przywoitym poziomie jest 5 !! dzieci. Reszta zachowuje się tak jak te opisane w artykule. Wszystko im wolno, są roszczeniowe i zdemoralizowane. Kiedyś myślałam,że trzeba je ,,ratować", dawać szanse itp. Teraz myślę tylko o tym jak izolować swoje dziecko od ich wpływu i jak zapewnić mu w miarę normalne życie. Dlaczego mam się martwić o cudze dzieci, skoro o moje martwić się muszę sama?? Dlaczego oprócz płacenia podatków na pseudo ,,samotne matki" i pseudo ,, wyrównywanie szans" oraz inne bezmyśle rozdawnictwo państwa , nie widzę żadnego wspracia dla normalnych i wydolnych wychowawczo rodziców?? Oczywiście gdybym wiedziała, że ktoś bezpośrednio krzywdzi dziecko to zareaguję, ale nie będę już próbowała wychowywać cudzych dzieci bo zbyt wiele wysiłku i pieniędzy muszę wkładać w wychowanie własnego i wyrównywanie tego czego nie nauczy się w państwowej szkole lub wręcz naprawianie złych nawyków, które z niej przynosi. Panie, które biorą za nauczanie pieniądze i to niemałe rozkładają ręce z idiotycznym komentarzem ,,takie czasy" a równocześnie same zachowują się w sposób,który niewiele się różni od ojca,którego Pani opisała. Więcjuż raczej nie wrócą czasy ,,gdy wszystkie dzieci były nasze" i ludzie czuli się w obowiązku reagować na złe zachowanie każdego dziecka. Nawet obcego. Zresztą agresja dzisiejszej młodzieży jest 1000 razy większa niż kiedyś. Teraz są dzieci zaniedbane, dzieci przeciętne takie jak moje i dzieci bogatych, które żyją w zupełnie innym świecie i nawet im do głowy nie przyjdzie, że komuś trzeba pomóc jak dzieje mu się krzywda.
      • stamar Re: Zapomnieliśmy, że "wszystkie dzieci nasze są" 31.07.12, 22:54
        a ja i moja żona jak spotykamy się z niewłaściwym zachowaniem tak dzieci jaki i ich rodziców to reagujemy, ciągle wierząc, że za tym pójdzie refleksja adresatów naszych uwag. co z tego że czasem usłyszymy s..... czy ty chu.... ale satysfakcja jest ja koleś zbiera śmieci wyrzucone na łąkę czy do stawu, albo rodzic jednak zwracający swojemu idealnemu dziecku (czy Nikola, czy Samuel - nie ma znaczenia) uwagę, że ma się uspokoić.
        Nie możemy olać tych sytuacji, nawet jak kosztuje nas to narażenie na invektywy - do przemocy jeszcze ani razu nie doszło, choć nie raz blisko było.
        Widzisz - Reaguj!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja