kozalesz
21.09.12, 10:29
W szkole mojej córki od pierwszej klasy były zadania domowe. Ciężko było jej się wdrożyć w nowe obowiązki, ale po pierwszym semestrze odrabianie zadań szło już sprawnie. Litery dzieci poznawały w pierwszym semestrze, w drugim już było czytanie dłuższych tekstów. Nie pamiętam za swoich czasów takiego zakresu materiału, ale dziecko sobie poradziło wbrew moim obawom. Nawet z dyktandami sobie radziła, na swój sposób :-) Na angielskim słówek było mało, a za dużo kolorowanek.
Sześciolatki lepiej sobie radziły niż siedmiolatki, bo się bardziej przykładały.