niebrzydki_jacek_kameralnie 17.10.12, 17:14 Wg danych GUS z ost spisu, na 31.03.2011 Katowice miały trochę ponad 310 000 mieszkańców... Niezłe rozbieżności... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: joanka Re: WINA OSZUKA IP: *.katowice.multimetro.pl 17.10.12, 17:28 Pewno już jest na oku jakaś firma, która sprawdzi przyczyny i dostanie ... zł. A wystarczy czytać uważnie większość wpisów. Prócz tych złośliwych jest wiele konkretnych, wskazując wprost, że brud i zaniedbanie, bajzel i ogromna ilość zadziwiających decyzji urzędniczych, zniechęca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz To nie WINA OSZUKA IP: *.tpnet.pl 26.10.12, 09:21 "Gorole" uciekają z gościnnych Katowic. W Starachowicach ładniej, powietrze czyściejsze i ludzie sympatyczniejsi. To nie wina "Oszuka" nie oszukujcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: już nie z Katowic Z Podlesia i Ligoty do Centrum 40 minut IP: *.xdsl.centertel.pl 17.10.12, 19:30 Z Rudy, Siemianowic, Czułowa czy Sosnowca w 10-15 minut. Także załatwianie spraw w UM K-ce w porównaniu do Rudy czy Mikołowa to wielka klęska i atmosfera jak u Kafki. Już nawet małe i bidne miasta powiatowe mają od dawna plan zagospodarowania, w Kcach nawet Centrum go nie ma, potem zdarzają się takie kwiatki jak osiedle przy betoniarni w Panewniku. Tychy potrafią zbudować nowe stacje na europejskim poziomie, Kce nie potrafią nawet zadbać o istniejące, Załęże, Ligota, Piotrowice - tam strach iść na pociąg. Długo by wymieniać, Kce można podsumować jednym określeniem : miasto bezpańskie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wraziglaty Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.dynamic.chello.pl 17.10.12, 17:57 GUS liczył ludzi, którzy faktycznie w Katowicach 31 marca mieszkali dłużej niż 3 miesiące. Czyli te 310 tys. to jest ze studentami i pracownikami (nawet jeśli są niezameldowani), za to bez studentów zameldowanych w Katowicach, a studiujących np. w Poznaniu. A przyczyny? 1. Wszechobecny bajzel, bród, tymczasowość i tumiwisizm. Przykład: oddano do użytku z wielką pompą CINiBĘ, ale tuż obok jest wielka dziura w ziemi, która ma podobno się zamienić w Bulwary Rawy (które, swoją drogą, są megaśmieszne). Inny przykład: o 9 rano zamiast patrzeć przed siebie trzeba patrzeć pod nogi, żeby nie wdepnąć w psią kupę. 2. Zorientowanie miasta maksymalnie na samochód. Przejdźcie się po katowickich ulicach, połowa aut zaparkowanych (oczywiście zazwyczaj na chodnikach) ma rejestracje SPS, SBE, STA, KOS czy nawet SBL - czyli bogaci ludzie uciekają z rodzinami w milsze do życia miejsca, a do Katowic przywożą tylko smród spalin ze swoich SUV-ów. 3. Generalnie brak perspektyw dla zdolnej młodzieży po studiach (lepsze są tu np. Gliwice, o Krakowie nie wspominając). Brakuje nam wielkich, prywatnych przedsiębiorstw i międzynarodowych koncernów (które, nawet jeśli początkowo zarobki są mierne, wydają się młodym ludziom bardzo atrakcyjne), zamiast tego mamy państwowe molochy, gdzie mimo bardzo dobrych pensji na start młodzież nie chce pracować, bo wszystko jest tam z nadania politycznego, a awans nie daje takiego finansowego kopa jak w korporacjach. 4. Nienajlepszy pijar śląskich uczelni. Młody człowiek jak ma do wyboru pójście na jakąś beznadziejną uczelnię w Warszawie czy Krakowie, a pójście na Uniwersytet Śląski, to wybiera Warszawę albo Kraków, bo studiowanie w Katowicach ciągle ma łatkę "aha, nie dostał się nigdzie indziej". (choć tutaj poczyniono pewne postępy) Odpowiedz Link Zgłoś
1komentuje Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie 17.10.12, 18:17 Ludzi ubywa bo Katowice to nie jest miasto przyjazne katowiczanom, co z tego że mamy inwestycje, skoro wszystko jest rozkopane i codzienny dojazd do pracy czy szkoły jest makabrycznie utrudniony, a za bilety jakoś mniej się nie płaci. Kto musi mieszkać w budynkach zarządzanych przez "pożalsięboże" firmy wyłonione z przetargów ten wie że na porządne remonty i szybkie usuwanie awarii liczyć nie może. Niech urzędnicy policzą ile ludzi w zimę żyło wiele tygodni bieżącej wody bo administrator wolał zwalać na mieszkańców niż odmrozić rury. O mieszkaniach dla młodych katowiczan można zapomnieć, bo lepiej trzymać pustostany. Gdzie parkingi dla mieszkańców? Po co w centrum stoją rozwalające się ruiny a miasto zamiast je zburzyć woli sprzedać? Dlaczego przedwojenne zabytki niszczeją np. stary dworzec? Zbyt mało się robi dla ludzi więc Ci co mogą wyprowadzają się w bardziej przyjazne mieszkańcom miejsca Śląska. Osobiście nie cierpię mieszkać w Katowicach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pejzaż horyzontaln Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.opera-mini.net 18.10.12, 18:14 Też się zastanawiałem dlaczego z kuli wiecznych centralnych wykopków nie doszło jeszcze do marszu na młyńską i malowniczej defenestracji, podejrzewałem katowiczan o tumiwisizm albo zwykłą dupowatosć, a to nie tak ! Po prostu, kochają oni jeśli już nie przemysłowe, to chociaż budowlane klimaty, przeciskanie się między płotkami i po deskach nad wykopami to wreszcie jakaś rozrywka, coś się w tym mieście dzieje ! Wrodzony nam kult pracy pozwala podziwiać tych, co pracują, a szukanie właściwego przystanku to smak dzikiej przygody i odkrywanie swojego miasta na nowo. Tak trzymać ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.ip.telfort.nl 18.10.12, 11:02 Gliwice?? nie rozsmieszaj mnie, tak samo zasyfiale i jeszcze bardziej brudne niz Katowice a mieszkancow traca w jeszcze szybszym tempe Odpowiedz Link Zgłoś
wikonka Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie d... 17.10.12, 18:23 Cały Śląsk rozwijał się razem z rozwojem przemysłu i upada razem z upadkiem i likwidacją tegoż. Przeżył swoje najlepsze lata a pomysłu obecnie na siebie samego nie umie znaleźć. Nie tylko Śląsk. Eupejskie regiony poprzemysłowe też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wraziglaty Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.dynamic.chello.pl 17.10.12, 18:29 No, szczególnie Londyn się nie rozwija. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swoboda_t Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.dynamic.chello.pl 17.10.12, 21:54 Londyn? Dawna stolica imperium, obecnie jedno z centrum finansowych świata. Miasto warte więcej niż cała Polska :D Żartujesz? Zagłębie Ruhry, Liege, Lille, Leeds, Birmingham... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wraziglaty Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.dynamic.chello.pl 17.10.12, 22:47 No a kiedyś miasto wybitnie przemysłowe, z tak złym powietrzem, że w latach 50-tych autentycznie umierali od tego ludzie (np. z powodu wielkiego smogu w grudniu 1952 zmarło 12 tys. osób!). Potem jednak umiejętnie przerzucono się na nowoczesne technologie i finanse. A jak już jesteśmy przy Anglii, to mamy Liverpool - odpowiednik naszej Łodzi. Dzisiaj jedno z najmodniejszych miast Europy mimo, że w zasadzie nic tam nie ma (w sensie zabytków czy pięknych miejsc). Po prostu trzeba chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
vadim33 Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie d... 17.10.12, 18:48 Czas się nad tym zastanowić? Dopiero teraz??? Spójrzmy prawdzie w oczy - Katowice przespały swoją szansę rozwoju po 1989 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka_02 Przyczyny są banalne 17.10.12, 18:58 "...teraz trzeba się zastanowić, dlaczego tak się dzieje" Nad czym tu się zastanawiać? jestem jak dziesiątki tysięcy ludzi w tym mieście - zarabiam około 2 tysiące, moja partnerka niewiele ponad tysiąc. Za takie pieniądze założyć rodzinę w której dziecko nie będzie narażone na biedę? Kto z tym dzieckiem zostanie jeśli opiekunka to jest koszt minimum tysiąca zł? Wiadomo, wszystko można zwalić na chęć życia wygodnie i cele konsumpcyjne. Pewnie dlatego Polski w Anglii rodzą chętnie, heh. Odpowiedz Link Zgłoś
pregierz Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie d... 17.10.12, 19:43 Nie ma sie co dziwić. Ludzie zawsze emigrowali ze wsi do miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pull down Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.rudcom.pl 17.10.12, 20:55 Tak naprawdę, to nikt tego miasta nie lubi. Z pełną wzajemnością. To widać, słychać i czuć. Ludzie nie lubią się też nawzajem. Tu nie ma Społeczeństwa. Są tylko lokatorzy, którym z różnych powodów nie udało się stąd pitnąć. To chyba dobrze że tych nieszczęśników jest coraz mniej... Odpowiedz Link Zgłoś
acid.jazz Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie 18.10.12, 10:25 Ale pieprzysz. Ja lubię Katowice, podobnie jak wielu innych. Cieszę się, jak coś w Katowicach się udaje, wcale nie jest tak źle. Ludzi ubywa, bo nie ma przemysłu, ludzi ubywa w całym GOP-ie. Łyknij prozac. Odpowiedz Link Zgłoś
swoboda_t Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie d... 17.10.12, 22:03 Ja lubię Katowice, dobrze mi się tu mieszka i ani myślę wyjeżdżać. Po części dlatego, że miałem okazję pojeździć po kraju nie tylko turystycznie i wiem, że trawa bardziej zielona za płotem z bliska już taka zielona nie jest. Przy tym mam mnóstwo zastrzeżeń do władz miasta, które ogólnie oceniam bardzo nisko. Podstawowym problemem Katowic są właśnie jego władze, implikujące mnóstwo niedociągnięć, nierozwiązanych problemów, głupich decyzji, zaniedbań itp.. Ale przecież sami je wybieramy, prawda? Inne miasta aglomeracji straciły proporcjonalnie więcej mieszkańców i jest to prostą funkcją zakończenia ery przemysłu ciężkiego. Gwałtowny przyrost ludności nastąpił za komuny, dziś stopniowo wracamy do normy. I akurat w przypadku Katowic odpływ mieszkańców zdaje się kończyć, a przed miastem rysuje się dość pomyślna przyszłość. Niestety nie o każdym z naszych miast można to powiedzieć. Bytom, choć wstaje z kolan, to na dziesięciolecia pozostanie potwornie okaleczony. A takie Jastrzębie-Zdrój po zakończeniu wydobycia chyba wróci do funkcji zdrojowej, a blokowiska będą robić za skansen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: *.centertel.pl 18.10.12, 00:08 Katowice to świetne miejsce do życia ale z praca kanał. Z moich znajomych polowa wyjechała za praca i tu juz nie wróci. Problem będzie narastał bo teraz juz nie tylko Wawa ale pobliski Kraków ludzi wysysa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: makro Re: Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie IP: 67.159.60.* 18.10.12, 01:50 praca jest głównie w galeriach handlowych i hipermarketach, coraz mniej propozycji dla fachowców i specjalistów ludzie zwyczajnie za robotą wyjeżdżają. Kiedyś do Katowic przyjechali bo był przemysł, a teraz tylko banki i markety, że aż dziw bierze. urzędnicy miejscy mają dobre samopoczucie a przecież wystarczy tylko się rozejrzeć na prawo i lewo. Gdyby Katowice nie były położone w środku aglomeracji i ludzie nie musieli przez nie przejeżdżać dawno byłoby po mieście, zostałyby tylko dzielnice i osiedla. Odpowiedz Link Zgłoś
pucerka Sytuacja wraca do normy 18.10.12, 11:28 Dokładnie tak! Jestem tego samego zdania co Swoboda_t. W okresie PRL-u wraz z gwałtownym uprzemysłowieniem Katowice (i inne miasta Aglomeracji) nabrały ogromne ilości mieszkańców. Znacznie więcej niż mogły obsłużyć istniejącą infrastrukturą. Najlepszym dowodem na to jest kanalizacja. Przygotowana na potrzeby miasta 130-tysięcznego nagle zaczęła obsługiwać miasto ponad 300-tysięczne i począwszy mniej więcej od połowy lat 70-tych, zamieniało to życie mieszkańców w prawdziwy horror. Porządek z kanalizacją zrobiony został zaledwie KILKA LAT TEMU! Tak jak napisał Swoboda zmniejszenie liczby mieszkańców wynika ze zmian postindustrialnych. Nie ma wielkiego przemysłu, nie ma wielkiej liczby mieszkańców (to dotyczy wszystkich miast Aglomeracji). Sytuacja powolutku wraca do normy. Zawsze miałam wrażenie, że optymalna liczba ludności Katowic to max. 150 tys. Nie sądzę jednak, żeby ta liczba spadła aż tak bardzo. Jeszcze 10-20, góra 30 tysięcy i proces zatrzyma się. P.S. "blokowiska będą robić za skansen." Nie będą. Rozpadną się. Od samości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.12, 01:01 Swoboda_t napisał: <mam mnóstwo zastrzeżeń do władz miasta, które ogólnie oceniam bardzo nisko. Podstawowym problemem Katowic są właśnie jego władze, implikujące mnóstwo niedociągnięć, nierozwiązanych problemów, głupich decyzji, zaniedbań itp.. Ale przecież sami je wybieramy, prawda?< Z tego by wynikało ,że większym problemem są ci co wybierają, czyli mieszkańcy. Dobrze chociaż, że p. Swoboda pisze sam za siebie. No ale fakt, że wyborcy, zresztą przy dużej bierności i słabej frekwencji, wybierają tą samą ekipę od 18 lat. Jak się ma o niej takie zdanie jak p. Swoboda, to wypada wybierać inną ekipę, a o rządzących pisać "takich wybieracie". <Inne miasta aglomeracji straciły proporcjonalnie więcej mieszkańców i jest to prostą funkcją zakończenia ery przemysłu ciężkiego> Ciekaw jestem, które? Może takie jak Bytom, które doznały podziału terytorium. Spadek z 367 tys do 292tys to spadek ponad 20%. I ten spadek doznał w czasach Uszoka dużego przyspieszenia. Opisywany w artykule spadek 6% od 2005r to ok 1% rocznie. Gdzie jest takie drugie miasto , co traci 1% ludności rocznie. A odnośnie tej "prostej funkcji", to co ona ma wspólnego z Katowicami? Przecież co najmniej 150 tysięcy ludzi dojeżdża tu codziennie do roboty. <akurat w przypadku Katowic odpływ mieszkańców zdaje się kończyć, a przed miastem rysuje się dość pomyślna przyszłość.> Śmiem wątpić, bo np w DZ z zeszłego piątku, przedstawiciel Rady Miejskiej prezentował prognozy, że do 2035r ludność miasta spadnie o dalsze 50tys. Jak widać same władze Katowic oceniają swoje działania znacznie niżej, niż ocenia je p. Swoboda, który zresztą zarzuca im głuptę i niedbalstwo. Ale to jeszcze pikuś, w porównaniu z głupotami jakie wypisuje pani pucerka. Ona wydaje się radować ubytkiem ludności, jakby miała po tych emigrantach coś objąć w posiadanie. > W okresie PRL-u wraz z gwałtownym uprzemysłowieniem Katowice nabrały ogromne ilości mieszkańców. Znacznie więcej niż mogły obsłużyć istniejącą infrastrukturą... kanalizacja przygotowana na potrzeby miasta 130-tysięcznego nagle zaczęła obsługiwać miasto ponad 300-tysięczne i począwszy mniej więcej od połowy lat 70-tych, zamieniało to ży cie mieszkańców w prawdziwy horror. < To opis jakiegoś całkiem innego miasta niż Katowice, w których mieszkałem i które znam z opowiadań rodziców, babki czy teścia. Gwałtowne uprzemysłowienie to było za Bismarka a nawet wcześniej. Za PRLu to juz było głównie ekstensywna eksploatacja i dewastowanie tego uprzemysłowienia. Miasto podobnie jak inne miasta wojewódzkie rozrastało się poprzez przyłączanie sąsiednich mniejszych miejscowości. Przed wojną w centrum miasta mieszkało ( i to wygodnie) ok 70 tys ludzi. Za PRLu nic tam specjalnie nie przybywało raczej odwrotnie, budownictwo nie rekompensowało wyburzeń, a dzisiaj mieszka tam ok 30 tys, czyli ubyło ok 40tys ludzi . W przyłaczonych dzielnicach liczba mieszkańców poczatkowo trochę rosła, choć wolniej niz w innych stolicach województw. A potem też spadła o ok 35tys, z tym że bardzo nierównomiernie, bo Katowice charakteryzują się ogromnymi dysproporcjami atrakcyjności dzielnic. P.pucerka pisze dalej: <Zawsze miałam wrażenie, że optymalna liczba ludności Katowic to max. 150 tys < Można to skwitować tylko śmiechem. Ja zawsze miałem wrażenie, że doznawane wrażenia powinny mieć jakieś podstawy. Jakiekolwiek. Czy pani uważa, że 150 tys mieszkańców to liczba stosowna i proporcjonalna dla stolicy blisko 5-milionowego województwa? ( a Kraków , Wrocław, Poznań to jakieś wynaturzenia?). Czy 150 tys mieszkańców, to liczba stosowna dla miasta, które ma 165km2 powierzchni ? Przecież te dzisiejsze 292 tys ludzi, daje zaledwie 1769 mieszkańców na 1km2. I to przy największej po Warszawie ilości potężnych 15-20 piętrowych wieżowców mieszkalnych? Wystarczy to porównać z innymi miastami wg danych GUSu z 2011r (Białystok, który właśnie nas prześcignął 2890 mieszkańców/ 1km2; Kraków 2314; Lublin 2364; Wrocław 2162; Bydgoszcz 2024; Poznań 2106; Łódź 2514; Olsztyn 2000; Warszawa 3326; Chorzów 3900; Świętochłowice 4050 itd, itd). Żeby osiągnąć te "wymarzone" 150 tysięcy, czyli ok 900 mieszkańcowna 1km2, nie wystarczy wyludnienie całego starego centrum. Trzeba by rzeczywiście wyludnić te wszystkie Superjednostki, HPRowce, Gwiazdy, Kukurydze, Tauzeny i Paderewy itd. Oczywiście władze robią sporo, żeby ,zycie w centrum i największych osiedlach, było uciążliwe i nieznośne. Tylko jaka będzie z tego korzyść, dla tych co zostaną? Wartość ich mieszkań i domów zmiejszy się ze dwa razy z powodu dominacji pustostanów. Miasto straci dochody z PITów 150 tys ludzi czyli ok 40% swoich dochodów. Wysiedleni i tak będą szukać roboty w Katowicach, smrodząc autami, więc część pustostanów mieszkalnych trzeba będzie wyburzyć i zamienić na drogi i parkingi. Będą to głownie kamienice bo jednak wyburzyć Superjednostkę to nie takie proste. Jak już pozbawimy centrum i zepchniemy nasze miasto do 3 ligi to może wreszcie rozpadnie się ono na dzielnice uwikłane we wzajemne konflikty. Wtedy ktoś wreszcie uzna ,że warto zmienić stolicę województwa na jakieś większe, normalne, proporcjonalne miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
pucerka Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 19.10.12, 11:24 W tekście pana Tomka są błędy logiczne. 1/ "Gwałtowne uprzemysłowienie to było za Bismarka a nawet wcześniej". W zasadzie się zgadza, ale nie do końca. Gdyby po 1945 r. w Katowicach nic się nie działo to skąd "Superjednostki, HPRowce, Gwiazdy, Kukurydze, Tauzeny i Paderewy itd." Po co i dla kogo zostały wybudowane? Dla ufoludków czy dla NOWYCH mieszkańców miasta? Stawiam na to drugie. Pan Tomek próbuje nam wmówić, że po wojnie nic się w tym mieście nie zmieniło. Ale dlaczego w takim razie sprowadzano ludzi, którzy zasiedlali te wszystkie osiedla i wiele innych. Mam tu na myśli m.in. Giszowiec. Polecam film "Paciorki jednego różańca". Reżyser tego filmu już w 1979 r. dostrzegł (i bardzo ładnie sfilmował) problem, o którym pan Tomek w roku 2012 twierdzi,że go nigdy nie było. 2/ "kanalizacja przygotowana na potrzeby miasta 130-tysięcznego nagle zaczęła obsługiwać miasto ponad 300-tysięczne i począwszy mniej więcej od połowy lat 70-tych, zamieniało to ży cie mieszkańców w prawdziwy horror. < To opis jakiegoś całkiem innego miasta niż Katowice, w których mieszkałem i które znam z opowiadań rodziców, babki czy teścia." Nie wiem co panu naopowiadano o Katowicach lat 70-tych, ale ja to znam z autopsji. Na przykład to, że (w dowym domu z początku lat 60-tych) ciśnienie wody w kranach było tak niskie, że nie zapalało gazu w łazienkowym piecyku gazowym. I teraz było do wyboru: albo grzejemy wodę na piecyku gazowym w kuchni i wodę w garach nosimy do łazienki albo bierzemy kąpiel w czasie filmu lub serialu o największej oglądalności. Bardzo często nawet serial o dużej oglądalności nie pomagał bo inni również wpadli na ten sam pomysł. Standardem było grzanie wody do mycia brudnych naczyń na kuchennym piecyku gazowym (i noszenie garów z wrzącą wodą) albo mycie w zimnej wodzie (tych mniej zatłuszczonych). O permantnych przerwach w dostawie wody to już nawet nie ma co wspominać. Według pana Tomka nie miało to zapewne nic wspólnego z tym, że wybudowano obok nowe bloki, a z kanalizacją nie zrobiono nic poza tym, że przeciagnięto rury nieco dalej. 3/ "<Zawsze miałam wrażenie, że optymalna liczba ludności Katowic to max. 150 tys < Można to skwitować tylko śmiechem. Ja zawsze miałem wrażenie, że doznawane wrażenia powinny mieć jakieś podstawy. Jakiekolwiek." Mają podstawy. Według "Rocznika Politycznego i Gospodarczego 1939" liczba ludności Katowic w roku 1938 wynosiła 133 tysiące. I teraz możemy gdybać czyli co by było gdyby nie było wojny i PRL-u. Zapewne rozwój miasta byłby bardziej zrównoważony. I właśnie na tym opieram swoje wrażenia co do liczby ludności miasta. 4/ "Wystarczy to porównać z innymi miastami wg danych GUSu z 2011r (Białystok, który właśnie nas prześcignął 2890 mieszkańców/ 1km2; Kraków 2314; Lublin 2364; Wrocław 2162; Bydgoszcz 2024; Poznań 2106; Łódź 2514; Olsztyn 2000; Warszawa 3326; Chorzów 3900; Świętochłowice 4050 itd, itd)." Liczby, liczby, liczby... Tylko, że w przypadku Katowic jak również całej Aglomeracji i okolicy liczby kłamią. I powiedział to GW Katowice prof. Witold Orłowski z PwC: katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,11535233,Katowice_w_2035_roku__Sasiedzi_maja_klucz_do_sukcesu.html 5/ "Czy pani uważa, że 150 tys mieszkańców to liczba stosowna i proporcjonalna dla stolicy blisko 5-milionowego województwa? A dlaczego nie? Gdzie jest problem? Berno (stolica całego kraju!) liczy 128 041 mieszkańców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.12, 18:43 Dla mnie sprawa demografii mojego miasta jest poważna. Dlatego mam z panią kłopot. Poniżej pewnego merytorycznego poziomu dyskusji, powaga wystawia się na pośmiewisko i szyderstwo. Prawdziwe liczby nigdy nie kłamią, tylko trzeba rozumieć co obrazują. Wrażenia mozna sobie nosic w sercu, ale wyższość swoich wrażeń nad liczbami trzeba dopiero udowodnić, a to nie takie proste. Wrażenia całkowicie oderwane od rzeczywistego obrazu, są jak abstrakcja udająca impresjonizm. Ja też pamietam braki w dostawie gazu częstsze niż dostawy cytryn i szynki, ale to nie ma nic wspólnego z demografią ani ówczesną ani współczesną. Ja też znam z autopsji Katowice lat 70, a z dzieciństwa pamiętam nawet lata 60. Z opowiadań ludzi którym ufam i z liczb. którym ufam bardziej niz komentarzom, wyrobiłem sobie poglądy dotyczące lat wcześniejszych. Każde miasto jest inne, ale tylko porównania rozwoju różnych miast, pozwalają ocenić zarówno dokanania jak i zaniedbania i dewastacje. Katowice miały przed obiema wojnami, ale i po wojnie wiekie aspiracje wzrostu. Katedra Gmach Sejmu, Spodek, Dworzec ale i obiekty mieszkalne, wspaniała secesja, moderna, "drapacze chmur" Superjednostka, Gwiazdy, Kukurydze są tego dorobkiem i dowodem. Można oczywiście spuścić z tonu i stwierdzić ,że rywalizacja z 1 ligą, z Krakowem czy Poznaniem to nie dla nas, bo nas zadowala 150 tys ludzi i najlepiej skłonić drugie 150 tys do wyjazdu. Tylko jaka w tym mądrość? Kto tak myśli niech pierwszy wyjeżdża. Ciekawa jest ocena Katowic na tle niższej ligi miast wojewódzkich. Żeby porównywać porównywalne, weźmy Bydgoszcz. Tak samo miasto przemysłowe na dawnym polsko-niemieckie pograniczu. I pogranicze Kujawsko-Pomorskie prawie jak Śląsko-Małopolskie. I niechęć z Toruniem prawie taka jak Katowic z Sosnowcem. Do połowy XIX dziura , potem szybki rozwój (całkiem jak Katowice). Potem przyłączanie bliższych miejscowości (całkiem jak Katowice). Wojny, powstanie (z niewielkimi zniszczeniami), zmiany granic, zabici , wysiedleni Niemcy, przesiedleni repatrianci,emigranci, wszysto dość podobne. Za komuny przyłączenie dalszych miejscowości ( całkiem jak Katowice). Powierzchnia miasta bardzo podobna do Katowic (ok 170 km2). Oba miasta idą przez prawie 150 lat niemal łeb w łeb, w tym samym czasie rozbudowują się i przyjmują wieśniactwo. Po komunie stabilizacja, stagnacja i lekki spadek. A po roku 1993 Katowice nagle dają nura i z 359 tys mieszkańców w 2012 zostaje 292 tys . A w Bygoszczy o 60 tys więcej.pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Bydgoszczy pl.wikipedia.org/wiki/Rozw%C3%B3j_demograficzny_Katowic A przecież nasze województwo ma 3 razy więcej ludzi niż Kujawsko- Pomorskie, którego Bydgoszcz jest zaledwie współstolicą. Tam upadł np Romet, a w Katowicach nic wielkiego nie upadło jak w Łodzi czy Gdańsku. 5 kopalń fedruje wegiel 10 razy droższy niz za komuny. Pracują huty, powstało mnóstwo zakładów pracy, bezrobocie najniższe, do roboty dojeżdża 4 razy tyle ludzi niż do Bydgoszczy. Miejsca od cholery bo gęstość zaludnienia jedna z najniższych wśród miast w Polsce. Możnaby przyciągnąc ludność z pobliskich bardzo zageszczonych i zdegradowanych miast (Chorzów, Świętochłowice). Tylko że wskutek uszatej polityki, nie ma chętnych do zamieszkania, a są chętni do wyjazdu. Argument, że w 1939r było w Katowicach 134 tys mieszkańców to całkowita żednada. Powierzchnia wynosiła wtedy 40,23km2 co dawało 3330 mieszkańców na 1 km2 czyli prawie dwa razy więcej niz dzisiaj kiedy powierzchnia jest 165km2. I wiem z opowiadań , że komfort życia uchodził przed wojną za najwyższy w Polsce. W tym szajcarskim Bernie, miescie najwyższego komfortu, te 128 tys ludzi mieszka na powierzchni 51 km2 ( gęstość ponad 2500/km2 czyli o prawie 50 % więcej niz w Katowicach). pl.wikipedia.org/wiki/Berno A zespół miejski Berna liczy 300tys ludzi , choc nie ma tam żadnych wysokościowców Superjednostek, Hapeerowców, Kukurydz, Gwiazd, Tauzenów ani Paderew. Zmniejszenie Katowic do 150 tys mieszkańców może się odbyć tylko poprzez całkowite wyludnienie kamienic w centrum, a następnie ich dewastację i wyburzenie oraz poprzez cześciowe wyludnienie tych największych budynków i osiedli, a następnie ich częściowa dewastację i wyburzenie. Nie będzie z tego zadnych korzyści dla NIKOGO. Następstwem tego moze być tylko rozpad miasta i utrata wojewódzkiego statusu. Kto realizuje, albo nawet wnioskuje i popiera taki cel jest wrogiem miasta. Kto tego nie widzi jest ślepcem albo głupkiem. Film " Paciorki jednego różańca" nie traktował o żadnych sprowadzanych ludziach. On był o panu Habryce, mieszkającemu od 3 pokoleń w domu z ogródkiem, który jego przodkowie wypracowali na kopalni. Dom mu złośliwie zburzono pod blokowisko , choć w Katowicach było od cholery innego miejsca. A jego z żoną wysiedlono i wykorzeniono z jego środowiska. I takich przypadków było tysiące. Tysiące wyburzonych domków i setki wyburzonych kamienic pod te blokowiska, Zenity, Skarbki, Decemberpalasty. Nie wiem czemu udajesz , że cię to wzrusza, jak też chciałabyś wysiedlic i wykorzenic 150 tys ludzi i zwalic ich chałupy. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 19.10.12, 19:03 pucerka napisała: > W tekście pana Tomka są błędy logiczne. I on jest na to odporny, nie trudź się. Odpowiedz Link Zgłoś
pucerka Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 20.10.12, 10:16 Bartoszcze masz rację! Najlepszym dowodem na to jest porównanie dwóch wypowiedzi pana Tomka: 1. "Gwałtowne uprzemysłowienie to było za Bismarka a nawet wcześniej. Za PRLu to juz było głównie ekstensywna eksploatacja i dewastowanie tego uprzemysłowienia." oraz 2. "w Katowicach (...) 5 kopalń fedruje wegiel (...). Pracują huty, powstało mnóstwo zakładów pracy," To w końcu jak jest naprawdę? Był ten przemysł czy go nie było? Reszta "tekstu" jest warta tyle samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 20.10.12, 15:09 pucerka napisała: > Bartoszcze masz rację!< No i dobrze. Jaki szoł, tako trefił, czyli trafił swój na swoją. Ten sam poziom. Dowolność wrazeń i skojarzeń pani pucerki poświadcza np taki fragment z poprzedniego wpisu: "O permantnych przerwach w dostawie wody to już nawet nie ma co wspominać. Według pana Tomka nie miało to zapewne nic wspólnego z tym, że wybudowano obok nowe bloki, a z kanalizacją nie zrobiono nic poza tym, że przeciagnięto rury nieco dalej". Pan Tomek uważa, że permanentne przerwy w dostawie wody są na ogół spowodowane brakiem odpowiedniej ilości wody pitnej, awariami stacji uzdatniania, awariami pompowni, brakiem prądu, albo awariami instalacji WODOCIĄGOWEJ. Nie wiem na czym polega "przeciąganie rur kanalizacji nieco dalej". (czy to rury starej kanalizacj rozłączano i "przeciągano" , czy po prostu wykonywano ciąg kanalizacyjny nieco dalej?) . Mogło się oczywiście zdarzyć, że również na czas łatania dziury starej kanalizacji, albo przepinania przyłącza ze starej do nowej, wyłączyli gdzieś ( najczęściej właśnie w blokach) zasilanie wodą, żeby ludzie w tym czasie nie używali masowo spłuczek klozetowych. Czepianie się takich potknięć, jak nieodróżnianie wodociągu od kanalizacji, to nie jest moja ulubiona konwencja. Zwłaszcza w temacie poważnym, przynajmniej dla mnie. Ale co robić. Potknięcia nie wykluczają generalnego bezsensu, a często go potwierdzają. Co mają do rzeczy fuszerki czy niedociągnięcia budowlane, charakterystyczne dla całej Polski, przy ocenie demografii Katowic, za komuny czy obecnie? Rozwój demograficzny Katowic za komuny, był podobny jak dla innych miast wojewódzkich (ludzie napływali ze wsi do dużych miast i to nawet wolniej niż innych państwach Europy). Biorąc pod uwagę rozrost terytorialny i przyłączenia sąsiednich miast (niekiedy całkiem duzych jak Szopienice z ok 50 tys mieszkańców) , to rozwój demograficzny Katowic był za komuny bardzo przeciętny. Uważam,ze to udokumentowałem, porównując zarówno liczbę mieszkańców jak gęstość zaludnienia, a także ogromna liczbę dojeżdżających do pracy, zarówno za komuny jak i teraz. Tymbardziej, po utracie 75 tys mieszkańców, postulat pozbycia się dalszych 150 tys uważam za debilny. Niebezpieczeństwo polega na tym, że to co gdzie indziej debilne, to pod rządami Uszoka może być norma. Pani pucerka nazwie to nawet powrotem do normy. < porównanie dwóch wypowiedzi pana Tomka:> > 1. "Gwałtowne uprzemysłowienie to było za Bismarka a nawet wcześniej. Za PRLu t > o juz było głównie ekstensywna eksploatacja i dewastowanie tego uprzemysłowieni > a." > > oraz > > 2. "w Katowicach (...) 5 kopalń fedruje wegiel (...). Pracują huty, powstało mn > óstwo zakładów pracy," > > To w końcu jak jest naprawdę? Był ten przemysł czy go nie było? > Reszta "tekstu" jest warta tyle samo<. Przy rozumieniu drukowanego na poziomie pana Bartoszcze, każdy tekst jest niewiele wart, proszę pani. Przemysł był i górnictwo było i w tekście nie ma żadnej sprzeczności. 4 z 5 czynnych obecnie katowickich kopalni były czynne już za Bismarcka, a kop Murcki nawet dużo wcześniej. Dość na nie spojrzeć, żeby stwierdzić, ze większośc ich budynków ma ponad 100 lat. Podobnie budynki huty Ferrum czy te resztki po Baildonie. Te dobudowane za komuny , sa często z tandetnych materiałów i na ogół wyglądają gorzej. Jeśli nie rozumie pani różnicy między "gwałtownym uprzemysłowieniem", które jest jakościowa zmianą i tworzeniem czegoś nowego, a rabunkową eksploatacją tego co inni stworzyli, to nic na to nie poradzę. Być może za komuny powstał w Katowicach jakiś większy zakład przemysłowy, którego nie było juz przed wojną, choć mi się kojarzy raczej wycyckanie tych istniejących. Piszę, że w Katowicach powstało "mnóstwo zakładów pracy" nie o czasach komuny, tylko o czasach obecnych, co jasno wynika z wpisu. Nazwy firm, niech pani sobie sprawdzi w książce telefonicznej. Z mojego wpisu wynika, że nie sa to tylko miejsca miejsca pracy w przemyśle i górnictwie, jakkolwiek kilka kopalni przetrwało 50-letni okres rabunku węgla po 5 USD za tonę. Obecnie stawiają czoła normalnej gospodarce rynkowej, choć nie bez trudu, bo wegiel z płytszych pokładów wcześniej oddawały za friko. Ale to wszystko tematy na inne wątki. W tym wątku moja teza jest taka, że miasto ma: 1.) Dużo miejsc pracy, ( bo bezrobocie najniższe, a liczba dojeżdżających do pracy liczy sie z setki tysięcy i jest najwyższa w Polsce w proporcji do liczby mieszkańców). 2.) Największą po Warszawie liczbę wielkich kilkunasto czy 20 piętrowych budynków mieszkalnych i wogóle, w proporcji do liczby mieszkańców, duże zasoby mieszkalne, w niezłym stanie technicznym. 3.) Małą gęstość zaludnienia, przy średnio dosyć wysokiej wielkomiejskiej zabudowie, co daje dużo, gotowych i potencjalnych terenów do zabudowy. 4.) Niską cenę rynkową mieszkań i nieruchomości mieszkalnych (w porównaniu z innymi miastami wojewódzkimi). Wszystkie warunki 1-4 j.w. są warunkami do przyciągania nowych mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy muszą dojeżdżać do Katowic do roboty ( nieraz z daleka), albo tych którzy obecnie mieszkają w miastach duzo gęściej zaludnionych i zegradowanych upadłym przemysłem jak Świętochłowice itp. Tymczasem nic takiego nie następuje. Katowice tracą ludność w bardzo szybkim tempie, straciły 75 tys a prognozy są podobne. Może ktoś wskazywać jako przyczynę jakąś ogólna atmosferę społeczną i inteletualną miasta. To rzadki przypadek kiedy mieszkańca uszczęśliwiłoby zmniejszenie własnego miasta o połowę. Ja myślę, że opinia pani pucerki to jednak margines i widzę 3 główne przyczyny: -Miasto jest nieatrakcyjne do zamieszkania, szczególnie w rejonach najintensywniejszej zabudowy. - Miast robi co może, zeby rejony najintensywniejszej zabudowy, uczynic jeszcze bardziej nieatrakcyjnymi do zamieszkania. -Miasto nie ułatwia i a wręcz utrudnia osiedlanie i intensyfikację zabudowy w miejscach potencjanie atrakcyjnych. To są wszystko przyczyny urbanistyczne całkowice zawinnione przez UM. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 20.10.12, 16:58 pucerka napisała: > Reszta "tekstu" jest warta tyle samo. > tomek, leśny człowiek, na jaki temat by nie pisał, to tak samo nudno, rozwlekle i w kluczowych momentach niekompetentnie, jemu nieodmiennie się wydaje, że jak jego dzieci wyjechały mieszkać jak najdalej, to jest to wina autostrad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 20.10.12, 18:36 Kretyn Bartoszcze bardzo często wspomina o moich dzieciach. On mysli ,ze ja mam 75 tys dzieci, które wyjechały. To widać kompleks impotencji. Również umysłowej. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 20.10.12, 18:49 Gość portalu: tomek napisał(a): > On mysli ,ze ja mam 75 tys dzieci, które wyjechały. Nie wiem, co Pan bierze, ale gratuluję dilera, obiecuję, że nie powiadomię policji :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 20.10.12, 21:01 Bardzo dziękuję za tą obietnicę. I za tą szczerą recenzję, tak kontrastującą z twoim zwykłym fałszem . Ośmielam się mieć jeszcze jedną prośbę. Jak już się tak nudziłeś sam ze sobą, żeś tu za mną przylazł, przywabiony moim narkotycznym nudziarstwem, to bądź łaskaw opierdzielić się od moich dzieci. Nie po to jedyny raz napomknąłem o ich wyjeździe w jakiejś dyskusji, żebyś mi to 10 razy przypominał. Zrezygnuj z tego chamstwa. Bierz przykład z mojej kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 20.10.12, 22:20 Gość portalu: tomek napisał(a): > tak kontrastującą z twoim zwykłym fałszem Nic nie poradzę, że jesteś tak przyzwyczajony do własnej mniemanej nieomylności, że wytknięcie elementarnych błędów wydaje ci się fałszem. > bądź łaskaw opierdzielić się od moich dzieci Bądź łaskaw odpierdzielić się od mojego miasta ze swoimi bzdurami. > Bierz przykład z mojej kultury. A, "kretyn Bartoszcze", pozwolisz że z tej erupcji kultury nie skorzystam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 20.10.12, 23:03 bartoszcze napisał: > Gość portalu: tomek napisał(a): > > > tak kontrastującą z twoim zwykłym fałszem > > Nic nie poradzę, że jesteś tak przyzwyczajony do własnej mniemanej nieomylności > , że wytknięcie elementarnych błędów wydaje ci się fałszem. > > > bądź łaskaw opierdzielić się od moich dzieci > > Bądź łaskaw odpierdzielić się od mojego miasta ze swoimi bzdurami.> To jest moje miasto, od dnia mojego narodzenia, czyli od dość dawna. Mam prawo bronić go przed pomysłami zmniejszenia go o połowę. Jak jesteś za głupi, żeby zrozumieć swoje chamstwo, to ja też mogę się wpierdzielić w twoje rodzinne sprawy i życzyć zdrowia twojemu dziecku. Musi ono być bardzo cenne, jeśli porzuciłeś sąsiedztwo umiłowanej autostrady czy innej DTŚki i zaszyłeś się pod lasem, do którego mnie wysyłasz. Jeśli po tym przypomnieniu, nadal nie rozumiesz fałszu twoich wpisów, to nic ci juz nie pomogę. I jak masz do załatwienia jakąś sprawę, to nie udawaj znudzonego. Ciekawa jest tylko prawda, a każdy pisze o tym co go boli. Bierz przykład z pani pucerki, która jest może niewiele mądrzejsza od ciebie, ale dużo bardziej szczera. Jak pisze o swojej bolesnej traumie, kiedy musiała wybierać miedzy kąpielą a oglądaniem 'Niewolnicy Isaury", to ja widzę kobietę schludną i wrażliwą. I nawet jestem w stanie zrozumieć, że chce 150 tys ludzi wygonić od wodopoju. Posiłkując się Uszokiem i tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 20.10.12, 23:23 Gość portalu: tomek napisał(a): > To jest moje miasto, od dnia mojego narodzenia, czyli od dość dawna. Mam prawo > bronić go przed pomysłami zmniejszenia go o połowę. A ja mam prawo bronić go przed idiotyzmami fanatyka. > Jak jesteś za głupi, żeby zrozumieć swoje chamstwo, Dostosowałem się do twojego. > życzyć zdrowia twojemu dziecku. Ono też ci dziękuje :-D > lasem, do którego mnie wysyłasz. O lasy troszczyłeś się znacznie bardziej niż o prawdziwych mieszkańców miasta, wniosek jest oczywisty. > nadal nie rozumiesz fałszu twoich wpisów Widzę, że towar wciąż na ciebie działa. Nie przejmuj się, nadal będziesz piękny i młody, jak znów weźmiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? IP: *.dynamic.chello.pl 20.10.12, 23:46 Pas. Niech każdy szuka prawdy w swoim sumieniu, a nie w gębie. Bo jak mówił klasyk, nie fanatyk: "Gęba tylko prawdę przeżuje i kłamstwo na świat wypluje". Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re:Tylko czemu normą jest głupota? - Czyja? 21.10.12, 18:21 Gość portalu: tomek napisał(a): > Niech każdy szuka prawdy w swoim sumieniu Lepiej późno niż wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
ruban Tylko Silesia !!!!! 22.10.12, 10:28 Dopóki nie powstanie Silesia i dopóki Nasi "pożal się Boże" włodarze Regionu nie zaczną myśleć kategoriami ATRAKCYJNOŚCI INWESTYCYJNEJ tegoż - NIC SIĘ NIE ZMIENI. Degrengolada Regionu będzie postępować dlatego, że nie wytrzyma konkurencji z największymi miastami Polski i Europy. Silesia to pierwszy krok !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
vadim33 Katowice nie są już 300 tys. miastem. "To nie d... 25.10.12, 20:20 Teraz władza powinna zlikwidować tramwaje, bo za mało luda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł A po co mieszkać w katowicach ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.12, 20:35 Ja dzisiaj o 15:03 dokładnie minąłem przekreśloną tablicę Katowice - uciekłem z pracy zaledwie 5 min wcześniej, o 14:55 :) To REWELACJA na skalę światową, w 8 min wyjeżdżasz z tego grajdoła w kierunku domu, 40 km dalej byłem o 15:35 :D Odpowiedz Link Zgłoś
bartoszcze Re: A po co mieszkać w katowicach ? 25.10.12, 20:53 Co za szczęście, że mieszkasz w wielkim mieście światowców. Dzięki temu o jednego mniej w naszym grajdole. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: A po co mieszkać w katowicach ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.12, 21:03 Jestem rdzennym katowiczaninem. Za jedną z najlepszych życiowych decyzji uważam wyniesienie się stąd już w 2007 roku. Wtedy za cenę mieszkania na Tauzenie kupiłem dom do remontu 40 km dalej. Odpowiedz Link Zgłoś