Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jeszc...

12.02.13, 20:58
Po pierwsze: widziały gały co brały. Mediatorem zostaje się z własnej wolnej i nieprzymuszonej woli, a przepisy co do zasady nie były zmieniane od 2005 roku. I to tyle na temat niewolnictwa.
Po drugie: pan ewidentnie pozew złożył jedynie do Trybunału Pietraszewskiego. Z Trybunału Europejskiego wyleciałby na kopach, bo najpierw musiałby cokolwiek zrobić w kraju.
Po trzecie: przepisy jasno stanowią, że wynagrodzenie i wydatki mediatora pokrywają strony, a nie sąd. Aha, patrz: po pierwsze.
I po czwarte: przepisy o wynagrodzeniach mediatorów wprowadził nie pewien szajbnięty (podobno pozytywnie) filozof, tylko niedoszły prokurator Zero. Ale wtedy Znajomy Mecenas nie mógłby się błyskotliwie wypowiedzieć do mikrofonu Redaktora.
    • bartoszcze aha, byłbym zapomniał 12.02.13, 21:01
      Mediator nie jest pracownikiem, więc tym bardziej jest to smętne bredzenie o "wynagrodzeniu za pracę".
      • Gość: gniewko Re: aha, byłbym zapomniał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.13, 21:27
        od kiedy to za mediacje w sporach gospodarczych, cywilnych placi sad? Moze pan redaktor zamiast wciskac kit najpierw by sie pouczyl. A mecenas rajpert- to dopiero filozof
    • Gość: menda Re: Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 06:00
      Sitwa prawnicza stara się podgryzac Gowina na każdym kroku. Przeciez to nie on uchwalil te przepisy, na pewno pracowali nad nimi etyczni i nieskalani prawnicy o tak zwanych wysokich standardach moralnych dziedziczący posadki z pokolenia na pokolenie (bo rzecz jasna dzieci tez takie nieskazitelne) ROTFL
    • troglo-erudyta Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jeszc... 18.02.13, 22:04
      Jestem mediatorem w Toruniu i troszkę mnie zmroziło po lekturze z kilku powodów:
      1. Nie wiem, dlaczego zmieniono imię i nazwisko mediatora. Osoba zaufania publicznego powinna mieć odwagę ujawnić się. A poza tym i tak podano tak wiele szczegółów, że dla chętnego identyfikacja tego Pana z nazwiska nie będzie problemem.
      2. W całym tym artykule przebija niedouczenie mediatora. Nie zna rozporządzeń o kosztach w postępowaniu cywilnym, o kosztach mediacji w postępowaniu cywilnym i samego kodeksu postępowania cywilnego. Nieporozumieniem jest według mnie wystawienie faktury/rachunku dla sądu za mediację cywilną, gdzie w kpc jest napisane jasno: "koszty mediacji obciążają strony" (art 183 ze znaczkiem 5). Od 2005 roku było dość czasu, aby się douczyć.
      3. Mediator rozlicza się ze stronami. Jeśli one mu nie chcą zapłacić, to już jego problem, aby to zwindykować, nie sądu. Mógł wziąć pieniądze z góry, albo za każdą odbytą sesję. Ja tak robię.
      4.Szkoda, że sąd mu tego łopatologicznie nie wyjaśnił/ uzasadnił. To nie jest jakiś zawiły kazus prawny.
      5. Wypowiedź Pana Rajperta też jest jakąś pomyłką. Popieram przedmówców - Gowin w 2005 nie był Ministrem Sprawiedliwości.

      Minus zatem dla redaktora. Choć pewnie za wierszówkę dostał pln-y.
    • pactasuntservanda Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jeszc... 20.02.13, 18:16
      I jak ktoś ma nas mediatorów traktować poważnie, skoro mediacjami zaczynają zajmować się ludzie nie tylko bez przygotowania zawodowego, ale elementarnej wiedzy - czy chociażby ogłady obywatelskiej. Straszny wstyd, że takie osoby kojarzy się z mediacjami
      • bartoszcze Re: Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jes 20.02.13, 18:23
        Bo to było w stylu "Zdzisiu, a nie chcesz być tym, no, mediatorem? No mogie, mediatorem jeszcze nie byłem..."
        • pactasuntservanda wstyd dla RIG w Katowicach i adw. Andrzeja Raperta 21.02.13, 11:15
          Tak naprawdę to jest kompromitacja Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach. Choć przyznaję, że Pan Mec. Andrzej Rapert nie buduje sobie też zbyt dobrego publicity - widocznie nie był na zajęciach gdy mówiono o Trybunale Europejskim w Strasburgu.
          • Gość: l Re: wstyd dla RIG w Katowicach i adw. Andrzeja Ra IP: *.gemini.net.pl 21.02.13, 20:32
            Widocznie kieruje sie zasadą - obojętne co, byle pisali i to po nazwisku
    • eulogete Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jeszc... 21.04.13, 12:24
      Znawcy tematu rzucili się na mediatora - zazdroszczą czy jak?
      Mediację zleca sąd. Całkiem podobnie jak np . opinie biegłego.
      W przypadku biegłych też co do zasady strony pokrywają koszty opinii - płacą sądowi. Sąd wypłaca pieniądze biegłemu. Jesteście tacy pewni, że w przypadku mediacji musi być inaczej?

      Mediator zwrócił uwagę na rozwiązanie (identyczna jak w przypadku biegłych) - sąd zleca mediację, a mediator NIE MOŻE ODMÓWIĆ. Teoretycznie sąd może zlecić i 100 mediacji w ciągu miesiąca. I ukarać za niepodjęcie działań albo niedotrzymanie terminu. Teoretycznie nie można wziąć "urlopu". Nieważne czy na wakacje w tropikach albo 2 tygodnie opieki nad chorym członkiem rodziny. Przepisy nie przewidują takiej opcji. I proszę bez światłych porad w stylu "skreślić się z listy" - w razie skreślenia nie da się np. dokończyć prowadzonych mediacji. Dziś sąd zleca bez opcji odmowy, a ty naiwny idealisto nie odmówisz, nawet jeśli wiesz, że te [...] staną na głowie, żeby ci nie zapłacić.

      I wreszcie to nie jest tak, że wszyscy wiedzą, że przepisy są nieprecyzyjne i kulawe, ale mają się chwycić prawą ręką za lewe ucho przez plecy i się dostosować. Mamy prawo wymagać DOBRYCH przepisów. Mamy prawo domagać się tzw. konsultacji społecznych z prawdziwego zdarzenia - nie przez dwa tygodnie na osiemnastej podstronie piątego ministerialnego departamentu - ale przez czas liczony w miesiącach, pozwalający na analizę ministerialnych propozycji. Zdaję sobie sprawę, że rzecz dotyczy rozporządzenia - ale żałosne tłumaczenia posłów (pomyliśmy się przy głosowaniu) są tu symptomatyczne.
      • bartoszcze Re: Niewolnicza praca dla sądu? Takiej sprawy jes 21.04.13, 13:14
        Tekst jest o tym co jest, a nie co mogłoby być. Więc właśnie różnica polega na tym że od zawsze było inaczej, niż w przypadku biegłych.
        Więc życzliwie proponuję nie ośmieszać się razem z bohaterami artykułu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja