r1111111
18.02.13, 16:54
Michał Smolorz: Pan kpi czy o drogę pyta?
Ja, Michał Smolorz, obywatel polski z pełnią praw publicznych, mieszkaniec
województwa śląskiego, bardzo proszę, aby przestać nas uważać za idiotów, za
dzieci z przedszkola, za pierwszych naiwnych, którym można wcisnąć dowolną
bzdurę z nadzieją, że ją weźmiemy za dobrą monetę.
Bardzo proszę, aby przestać nas traktować jak kukiełki, które można sobie
poukładać w dziecięcym teatrzyku marionetek, a potem pociągać za sznurki i
śmiać się do rozpuku, patrząc, jak potulnie chodzimy, pokracznie skręcamy
się i łaskawie czapkujemy. Do Pana się zwracam, panie Adamie Matusiewiczu, i
do Pana, panie Tomaszu Tomczykiewiczu, i do całej reszty podwórkowej bandy,
która z tego regionu urządziła sobie fusbalplac, na którym świetnie bawi
się, udając sprawowanie władzy.
Od dwóch tygodni kilka milionów ludzi stoi osłupiałych i bezradnie spogląda
na te zabawy śląskiego placferajnu. Najpierw na grę planszową pod nazwą
"Koleje Śląskie", potem na grę komputerową pod tytułem "Odchodzenie
marszałka". Jakaż tam galeria barwnych postaci: jeden z dorobkiem
kryminalnym, drugi z dorobkiem psychiatrycznym, trzeci trudny do ustalenia,
bo rano przyszedł do pracy, nacisnął jakiś guzik, dupnęło, więc szybko
pitnął i schował się za chlewikami - trzy dni go szukali. A nad tym
kolorowym towarzystwem Adaś z Tomkiem; właśnie wyciągnęli z szafy kolejkę
elektryczną po tatusiu, ubrali kolejarskie czapki i świetnie się bawią.
Uwaga, jedzie pospieszny, wajcha nieprzestawiona i duuuuuup! - pośpieszny
się przewrócił. A tu z przeciwnej strony zap....la osobowy, uwaga, uwaga,
zaraz wleci na wrak pospiesznego i duuuuup! - ale frajda!
W końcu chłopcom znudziła się ta zabawa, posprzątali szyny, lokomotywki i
wagoniki (żeby tata się nie skapnął, że bawili się jego kolejką) i zaczęli
grę w "dymisję Adasia". Rano Adaś oświadcza, że nie odejdzie, bo "byłoby to
nieodpowiedzialne", cztery godziny później Adaś poprawia się, że jednak
odejdzie, bo czuje się odpowiedzialny. W radiu jakieś dziewczę zakochane w
Adasiu płacze ze wzruszenia, jaki to Adaś honorowy, jaki mąż stanu, jaki
wzór godności osobistej. W gazecie też redaktorowi
gardło ściska z przejęcia, że Adaś to jest gość, zachował się jak Zawisza
Czarny albo jak król Artur, albo i sam Cezar. Wieczorem wszyscy zostawili
zabawki, poszli spać, budzą się rano...
A tu się okazuje, że Adaś jednak nie odchodzi, a może raczej odchodzi
częściowo, to znaczy odchodzi, ale zostaje. Może do jutra, do czwartku, a
może na miesiąc, a może jednak na zawsze. Giełda towarzyska pod klopsztangą
huczy, że Tomek poróżnił się Adasiem, kto ma namaścić następcę. A może to
wszystko nieprawda, wszak jesteśmy w grze komputerowej, w której każdy ma
trzy życia - skoro Adasia odstrzelili, to znaczy, że mu jeszcze dwa życia
zostały i jest dalej w akcji. Ale to nie koniec zabawy.
Cały ferajn miał się spotkać pod hasiokiem, ale ktoś ogłosił alarm bombowy.
Ludzie! Uszczypnijcie mnie, bo to zdaje się nie jest żadna gra, żaden
matrix, to dzieje się w realu. Ten piramidalny teatr absurdu,
surrealistyczna groteska, to rzeczywiście trwa na naszych oczach, w naszej
przytomności i za nasze pieniądze.
Szanowni Panowie z placferajnu! Wam się najwyraźniej coś w głowach
pomieszało! To nie jest podwórko między hasiokiem, klopsztangą a chlewikami,
to jest region, w którym mieszka parę milionów ludzi, który ma dwieście lat
tradycji samorządności lokalnej. Wy tę tradycję doprowadziliście do stanu
gangreny. Jako badacz i uznany znawca epoki Zdzisława Grudnia (1970-1980)
oświadczam z powagą, że wasz teatrzyk niczym się nie różni od tamtego
karnawału prostactwa. Czasami przychodzi mi nawet taka myśl
do głowy, że wtedy mimo wszystko obowiązywały jakieś reguły, których na ogół
przestrzegano, jak ktoś wchodził do puli, to najpierw czytał regulamin i
potem tych zasad przestrzegał. A wy jakoś tak postmodernistycznie już
żadnych reguł nie uznajecie.
Cały tekst:
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,13107571,Michal_Smolorz__Pan_kpi_czy_o_droge_pyta_.html#ixzz2HcEBkpRS