Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze?

24.05.13, 08:19
może inaczej.

Co w takim razie się podoba gazecie wybiórczej w tym kraju? Może lepiej przenieść działalność do niemiec lub rosji jak w podobnym tonie tam bedziecie pisać na wszystko i zawsze w kółko to przynajmnioej ludzie będą was kochać. Ale ta Polska do d.. nieprawdaż gazetko?
    • vonjakob Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 08:46
      fakt faktem ze to kraj ch..owy
      • Gość: zręb Matki i dzieci. IP: *.dynamic.lte.plus.pl 25.05.13, 10:12
        Jakby autorka była facetem, to nie usłyszałaby, że "nie lubi dzieci", tylko, że "jest pedofilem". I to nie tylko na ścieżce rowerowej, ale wszędzie tam, gdzie zwróci się matce uwagę, kiedy jej pociecha wchodzi w szkodę.
        • Gość: rst Re: Matki i dzieci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:29
          Sam jeżdzę na rowerze, ale z tego powodu nie solidaryzuję się jakoś specjalnie z autorką artykułu. Do pewnych kwestii trzeba podejść używając mózgownicy a nie mieć pretensje do całego świata. Kilka lat temu byłem świadkiem jak w okolicy tamy w Solinie - takie rowerowe dziewczę jadąc dość szybko wśród tłumu ludzi - omijało coś i wjechało w małe dziecko. Jakoś nie dotarło wtedy do Panny, że może coś nie tak zrobiła. Ja w tamtych okolicznościach - wśród tłumu ludzi zszedłbym z roweru i go po prostu prowadził - gdzie można pocisnąć to można, gdzie się nie da to się nie da. Umiar i rozum droga autorko.
          • Gość: iglopol Re: Matki i dzieci. IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 10:37
            Ja tez jezdze na rowerze i solidaryzuje sie z autorka. Jak nie bedziesz wywierac ciaglej presji na idiotow na sciezkach rowerowych to coraz wiecej bedzie ich wlazic na sciezki. Oni musza czuc ze tam jest cos co potencjalnie moze zaszkodzic na zdrowie, inaczej zapomnij o sciezce rowerowej. Spoleczenstwo ksztaltuje sie powoli, jednostki bardziej swiadome musza sie na poczatku troche przepychac lokciami przez szara durna mase. Tak bylo i bedzie zawsze.
            • Gość: m Re: Matki i dzieci. IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:01
              Jeżdzę na rowerze, zwracam uwagę baranom tarasującym ścieżkę rowerową, kiedyś nawet w akcie wkurwu zahamowałam tuż przed budką wózka (spoko, mam supersprawne hamulce), śmiertelnie strasząc matkę (po czym dosadnie wyraziłam co sądzę o łażeniu z wózkiem po ścieżce rowerowe), ale nie solidaryzuję się z autorką. Z tej prostej przyczyny, że rowerzyści też są idiotami. Piesi, kierowcy i rowerzyści, odsetek idiotów taki jak w społeczeństwie, czyli niepokojąco duży.
              • Gość: cyklista i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:02
                przestraszyles matke z wozkiem
                jestes bohaterem
                • Gość: m Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:12
                  Kozaczko. A to, że paniusia z tipsami i różowym wdziankiem może raz na zawsze zapamięta, że istnieje coś takiego, jak droga dla rowerów. Ach, ale pominęłam jedną istotną kwestię. Dzwoniłam, przez kilka sekund licząc naiwnie, że paniusia mnie zauważy i zrobi miejsce. Nie zauważyła, zajęta była ploteczkami... Wiesz co? Chyba lepiej w bezpieczny sposób dać panci nauczkę (terapia szokowa chyba jest dość skuteczna) niż pozwolić jej bezkarnie błądzić po ścieżce i czekać, aż natrafi na jakiegoś rowerzystę równie pogrążonego we własnych sprawach co ona...
                  • Gość: Gbur Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 11:23
                    Ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że gdybyś wtedy nie wyhamowała to wina leżałaby po Twojej stronie ?
                    • Gość: m Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:24
                      Prawdopodobnie nie. Nie jechalam zbyt szybko (bo po ścieżce co chwile łazili mi piesi i plątały się dzieci, dzwonek był w ciągłym użyciu, a jak go używam mam mniej pewny chwyt kierownicy). Nawet gdybym nie zachamowała w ogóle (bo bym się zamyśliła albo omijała dziurę), dziecku raczej nie stałaby się żadna krzywda. A że zachamowałam gwałtownie i z piskiem opon mimo niewielkiej prędkości - zamierzony efekt przestrachu osiągnęłam. Czy jeżeli kierowca jadąc przepisowo potrąci pieszego, który wbiegnie mu na jezdnię poza pasami to też jest winny?
                      • Gość: Gbur Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 12:40
                        > Prawdopodobnie nie. Nie jechalam zbyt szybko (bo po ścieżce co chwile łazili mi
                        > piesi i plątały się dzieci, dzwonek był w ciągłym użyciu, a jak go używam mam
                        > mniej pewny chwyt kierownicy). Nawet gdybym nie zachamowała w ogóle (bo bym się
                        > zamyśliła albo omijała dziurę), dziecku raczej nie stałaby się żadna krzywda.

                        "raczej". Gdyby coś jednak na wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności się stało wina byłaby także Twoim udziałem.

                        > Czy jeżeli kierowca jadąc przepisowo potrą
                        > ci pieszego, który wbiegnie mu na jezdnię poza pasami to też jest winny?

                        Nawet jak pieszy wbiegnie na pasach kierowca nie musi być winny.
                        Ale to jest inna sytuacja. Tutaj nie mówimy o wbiegnięciu ale obecności kogoś w miejscu niedozwolonym. Kierujący ma możliwość zareagowania (jak ktoś wbiegnie to pomimo małej prędkości może nie mieć na to szansy) i zgodnie z przepisami powinien to zrobić. Zaniechanie działania w takim przypadku jest wykroczeniem. Działają tu dwie zasady: szczególnej ostrożności (widzimy pieszego) i ograniczonego zaufania (widząc, że ktoś zachowuje się niezgodnie z przepisami musimy wziąć pod uwagę, że dalej się tak będzie zachowywać). To jest obowiązek kierującego, a nie jego dobra wola.
                        • Gość: z Niedozwoloe miejsce, to niedozwolone i już IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:09
                          Przepisy mówią wyraźnie, że pieszy nie może zajmować ścieżki rowerowej, a rowery mają na niej bezwzględne pierwszeństwo. Rowerzysta sygnalizując dzwonkiem, że nadjeżdża, ma prawo oczekiwać, że pieszy ustąpi mu pierwszeństwa. Zwłaszcza, jeżeli go widzi.
                          Nie żebym bronił rowerzystów, jestem na nich cięty za to co wyprawiają na drogach, ale skoro chcę by respektowali przepisy, to tak samo musi to działać w przypadku gdy prawo jest po ich stronie.
                          • Gość: Gbur Re: Niedozwoloe miejsce, to niedozwolone i już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:19
                            > Rowerzysta sygnalizując dzwonkiem, że
                            > nadjeżdża, ma prawo oczekiwać, że pieszy ustąpi mu pierwszeństwa. Zwłaszcza, j
                            > eżeli go widzi.

                            Nie ma prawa tego oczekiwać. Wprost to wynika z przepisów.
                            I musi być przygotowany do tego, że pieszy dalej będzie po tej ścieżce szedł.

                            kodeks-drogowy.org/ruch-drogowy/zasady-ogolne
                            Art. 4.

                            Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowan

                            Jeśli ktoś nie przestrzega przepisów (idzie ścieżką rowerową ) podpada pod zapis wyróżniony.
                            • Gość: lofinoftheyear masz, milosniku przepisow: IP: *.bb.sky.com 25.05.13, 14:48
                              www.wrower.pl/prawo/pieszy-na-drodze-rowerowej,3183.html
                              i co ty na to?
                              pieszy nie jest swieta krowa zawsze i wszedzie
                              • Gość: Gbur Re: masz, milosniku przepisow: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 14:58
                                człowieku gdzie napisałem, że pieszy to święta krowa ? Naucz się czytać ze zrozumieniem, potem się wypowiadaj.
                        • wwojtek9 Re: i co ci to dało kozaku ? 25.05.13, 17:43
                          Gość portalu: Gbur napisał(a):

                          > > Prawdopodobnie nie. Nie jechalam zbyt szybko
                          > >, dziecku raczej nie stałaby się żadna krzy
                          > wda.
                          >
                          > "raczej". Gdyby coś jednak na wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności się s
                          > tało wina byłaby także Twoim udziałem.
                          >
                          > > Czy jeżeli kierowca jadąc przepisowo potrą
                          > > ci pieszego, który wbiegnie mu na jezdnię poza pasami to też jest winny?
                          >
                          > Nawet jak pieszy wbiegnie na pasach kierowca nie musi być winny.
                          > Ale to jest inna sytuacja. To jest obowiązek kierującego,
                          > a nie jego dobra wola.
                          Sytuacja nie jest jednoznaczna i żadna ze stron nie ma 100% racji. Rowerzysta widząc pieszego na DDR wie iż ten nie stosuje się do jednego z przepisów, ale nadal może oczekiwac iż pieszy usunie się po sygnale dźwiekowym (dawno nie używan dzwonka tylko dużo głośniejszą trąbkę) podejrzewam, iż sąd winą obarczył by obie strony, tyle że matce dodatkowo doszedł by zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Treba też pamietać, iż rowerzysta oprócz hamowania ma duze możliwości ominięcia wózka, więc ryzyko uszkodzenia dziecka było w tym przypadku znikome.
                      • Gość: misiaczekk Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.13, 12:48
                        Ale jesli kierowca wjedzie pieszego ktory stoi na drodze i nie bedzie probowal go ominac to zgadnij czyja to bedzie wina
                        • Gość: z Zależy od okoliczności. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:05
                          Jeśli taki pieszy będzie stał na drodze w warunkach złej widoczności i kierowaca będzie miał małę szanse na dostrzeżenie go odpowiednio wcześniej, to na pewno nikt mu nie przypisze winy. Co innego nieszczęśliwy wypadek, a co innego działanie z premedytacją.
                          • Gość: Gbur Re: Zależy od okoliczności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:21
                            > Jeśli taki pieszy będzie stał na drodze w warunkach złej widoczności i kierowac
                            > a będzie miał małę szanse na dostrzeżenie go odpowiednio wcześniej, to na pewno
                            > nikt mu nie przypisze winy.

                            nie ma żadnej pewności bo to zależy też od tego czy kierowca dostosował prędkość do warunków jazdy.
                            • Gość: Bredzisz chłopie Re: Zależy od okoliczności. IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.13, 14:26
                              Bredzisz.
                              Co innego wjechać w durnia, którego się widzi, a co innego zaskoczenie pojawieniem się np, kretyna przechodzącego przez autostradę.

                              Dostosowanie prędkości do potencjalnych, całkowicie idiotycznych i niezgodnych z prawem zachowań jest w wielu sytuacja fizycznie niemożliwe i nikt tego (poza tobą) nie oczekuje od kierowcy. Exemplum: Kierowca jedzie wzdłuż chodnika, chodnikiem idą ludzie, nagle jeden postanawia wbiec na jezdnię. Nie ma takiej prędkości, przy której taki wariat nie ubiegnie kierowcy.
                              • Gość: Gbur Re: Zależy od okoliczności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 15:02
                                Chodziło o dostosowanie prędkości do warunków jazdy, tj słabej widoczności (o tym była mowa w poście który komentowałem), a nie do potencjalnych zagrożeń które mogą powodować piesi.
                        • wwojtek9 Re: i co ci to dało kozaku ? 25.05.13, 21:58
                          Gość portalu: misiaczekk napisał(a):

                          > Ale jesli kierowca wjedzie pieszego ktory stoi na drodze i nie bedzie probowal
                          > go ominac to zgadnij czyja to bedzie wina
                          Zależy od okoliczności
                        • Gość: gleba Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.13, 09:54
                          Pieszego !
                  • Gość: XXX Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:25
                    a jak to by Władymir Kliczko z wózkiem też byś dał mu nauczkę? Lubi takich matołów, ostatnio byłem świadkiem takiej lekcji, kretyn potrącił 4 letnią dziewczynkę i jeszcze na nią nawrzeszczał ale nie zauważył że obok był ojciec i matka. Pan "nauczyciel" wracał z rowerem pod pachą...
                    • Gość: DOC Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.13, 11:32
                      Jak widać do was jełopów nie dociera to o czym mówimy, Ścieżka rowerowa jest dla rowerów a nie pieszych. Mam nadzieję że kiedyś policja będzie za to wlepiała mandaty
                      • Gość: rowerzysta Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.swiebodzin.vectranet.pl 25.05.13, 11:43
                        Dobrze że zauważyłeś - to policja jest od karania, a nie jakiś strażnik teksasu na rowerze. Co za kretyn hamuje przed samym wózkiem? Normalny człowiek albo zwraca uwagę w grzeczny sposób, albo informuje policję. Też kiedyś widziałem akcję z rowerzystą, który w taki sposób chciał postraszyć starsze panie. Dostał gazem i pięknie uklęknął razem z rowerem, na dobre kilka minut. Ale się posmarkał ;).
                      • Gość: gryps Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.lte.plus.pl 25.05.13, 11:53
                        Sytuacja praktyczna z 3-Miasta. Ścieżka rowerowa wzdłuż nadmorskiej promenady. Mnóstwo rowerzystów i pieszych (mają swój deptak, więc się nie plączą ;-). Co jakiś czas na ścieżce rowerowej jest przejście dla pieszych (zebra). Rowerzyści taranują pieszych na przejściu. Kto ma pierwszeństwo? Zaznaczam, że ruch pieszych i rowerów jest ogromny. Ktoś musi ustąpić. Do zderzeń dochodzi, bo skrzyżowania są słabo oznaczone. Rowerzysta jedzie na uboczu ścieżką, między krzakami i drzewami, nikt się nie plącze i nagle wjeżdża w deptak. Podobnie pieszy, idzie szeroką aleją, wokół zielono, cisza i nagle z boku wyjeżdża na niego rower, też cichy. Kto ma pierwszeństwo i skąd pieszy ma to wiedzieć?
                        • Gość: st Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:22
                          Na przejściu dla pieszych pierwszeństwo ma pieszy. Poza tym nie pisz że rowerzysta niczego się nie spodziewa, przed każdym przejściem na ścieżce wymalowany jest metrowymi wielkimi literami napis USTĄP PIESZYM. Więc rowerzysta wjeżdżający w pieszych na pasach jest po prostu chamem ignorującym przepisy drogowe. Nic go nie usprawiedliwia. Podobnie zachowują się tam rolkarze których o ile mi wiadomo według przepisów wcale nie powinno tam być. Problemu by nie było gdyby jedni i drudzy nie traktowali tej ścieżki jako toru wyścigowego. Niestety i policja i straż mają to głęboko w d...pie.
                      • tygrysio_misio Re: i co ci to dało kozaku ? 25.05.13, 12:18
                        tak samo chodniki są dla pieszych a nie dla rowerów... i mam nadzieję, że kiedyś policja będzie za to karała
                        • Gość: m Re: i co ci to dało kozaku ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 13:08
                          Nie bój nie bój, karze. A ja bym sobie życzyła jeszcze, żeby karała kierowców, którzy parkując zostawiają 20 cm chodnika zamiast przepisowego 1,5 m i prowadząc rower po chodniku (tak, to jest legalne) mogę: 1) przy odrobinie szczęścia zrysować sobie pedały, budynek obok i lakier samochodu - szkoda mi pedałów, 2) przenieść mój dość ciężki rower nad maską samochodu (lub inną jego częścią, ale wtedy ryzykuję uraz kręgosłupa), 3) obejść samochód, korzystając z jezdni, ale za to chyba należałby mi się mandat...
                          Uważam, że nie rowerzyści na chodnikach są największym problemem. Oczywiście rowerzyści, którzy pamiętają, że na chodniku są gośćmi.
              • Gość: ała Wstydź się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 12:09
                Ryzykowałeś zderzenie z dziecięcym wózkiem, żeby pokazać jakim jesteś rowerowym kozakiem. Obrzydliwe i odrażające zachowanie!
                • Gość: m Re: Wstydź się! IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:41
                  Gdybym ryzykowała zderzenie, to bym nigdy tego nie zrobiła. Miałam idealnie sprawne 2 komplety hamulców i jechałam na tyle wolno, że wyhamowałabym nogą nie robiąc dziecku najmniejszej krzywdy. Nie dziecka wina, że matka jest kretynką. Może zamiast wieszać na mnie psy zastanowisz się, jak nieodpowiedzialna jest matka tego dziecka i jak jej zachowanie jest obrzydliwe i odrażające!
                  • jungleman Re: Wstydź się! 25.05.13, 12:52
                    Debilom nie przetłumaczysz. Niemniej jednak, ja wolę nieco inne a często skuteczniejsze metody: mega głośna trąbka. Na dzwonki swołocz nie reaguje, ale jak się zatrąbi tak, że aż podskakują to inna sprawa, a i ryzyka potrącenia i uszkodzenia sobie roweru nie ma :-)
                    • Gość: m Re: Wstydź się! IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 13:00
                      No właśnie rozważam coś mniej subtelnego niż mój holenderski dzwonek. Ale zasadniczo to ja kulturalna jestem i takiego trąbienia na co dzień bym nie zniosła (kiedyś mnie taką głośną trąbką dziadek na chodniku przeganiał, myślałam, że mu odwinę, tak mnie przestraszył, przypominam - na chodniku! wzdłuż drogi osiedlowej), więc dopóki ktoś mi solidnie nie zagra na nerwach (jak skretyniała matka narażająca życie dziecka) to nawet jestem skłonna się zatrzymać, zejść z roweru, grzecznie wytłumaczyć, że 2x większy chodnik jest metr obok. I Tak kilkanaście, może nawet dziesiąt razy. Ale potem przestaję być grzeczna...
                    • ravendom Re: Wstydź się! 25.05.13, 14:16
                      Kiedyś widziałem w necie filmik nakręcony przez jakąś grupę robiącą różne ciekawe akcje, w którym zamontowali na rowe jakąś super głosną trąbke (chyba na taczce za rowerem wieźli wzmacniacz nawet :D) i trąbili na pieszych na ścieżkach rowerowych :D Niektózy mało zawalu nie dostawali, ale moza zapamiętaja raz na zawsze.
                      Niżej lin do filmu. Część 2 i 3. pewnie reżyserowana, ale ciekawa :)
                      www.youtube.com/watch?v=fEU0BnpI51I
              • Gość: szok Re: Matki i dzieci. IP: 149.156.230.* 25.05.13, 16:11
                Pokazałaś zagapionej kobiecie, gdzie jej miejsce udając,że mordujesz jej dziecko? czym się róznisz od byczego karku palacego gumy na pokaz? Chciałaś pokazać kto tu rządzi? Masz jeszcze czelność się tym chwalić na forum? Powinnaś zostać zgarnięta przez policję za zagrożenie życia dziecka. Twoim obowiązkiem, jako poruszajacego się jakimkolwiek pojazdem jest ostroznosc i nawet, jesli jakaś święta krowa stanie Ci na drodze - masz uwazać a nie ją przejechać dla nauki. To doprawdy szczyt hucpy i pychy i egoizmu.
                I schowaj ten swój "holenderski subtelny dzwonek i supersprawne hamulce" w .... nie ma się czym chwalić.
                • Gość: m Re: Matki i dzieci. IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 20:20
                  Mordując? Przejechać? Wiesz, o czym piszesz? Pisałam, że matka solidnie mnie wkurzyła. Wkurzyła, bo była entą osobą, przez którą musiałam zwalniać, a ona była wybitnie ślamazarna, lazła dokładnie przez środek uniemożliwiając jej wyminięcie i feflała z jakąś psiapsiułą nie zwracając uwagi na to co się dzieje, nie zareagowała na kilka dzwonków i, przede wszystkim, przez swoje idiotyczne zachowanie narażała dziecko! I nie była to matka śmiertelnie przytłoczona trudami macierzyństwa, bo na ploteczki miała siłę. Nie, nie pochwalam tego tylko opisałam, co zrobiłam, gdy brakło mi już cierpliwości. Ty jej nigdy nie tracisz? Dziecku włos z głowy nie spadł, nawet się nie wystraszyło (spało cały czas) i absolutnie nie zrobiłabym mu żadnej krzywdy, bo jechałam wolno, tylko zahamowałam gwałtownie i dość spektakularnie (toż pisałam, że mam supersprawne hamulce). To matka stworzyła zagrożenie, nie ja, wystarczyło, że jakiś bardziej odważny ode mnie rowerzysta jadąc zygzakiem i wymijając piechurów nie zauważyłby jej (np. schowanej za innym piechurem) i spokojnie mógł trzasnąć wózek z dużo większą prędkością, w końcu jest na drodze rowerowej i nie ma obowiązku spodziewać się tam dziecięcego wózka, który nie od razu widać. Mogłam zahamować tak jak zahamowałam (z piskiem opon) albo mniej gwałtownie, co zrobiłabym normalnie, tzn. i tak wylądowałabym przed budką wózka, bo przecież nie po to jadę na rowerze po ścieżce, żeby z niego schodzić 50 metrów przed przeszkodą.
                  • Gość: szok Re: Matki i dzieci. IP: 149.156.230.* 25.05.13, 22:16
                    Droga m, spróbuję wyjasnic Ci powoli i spokojnie - z Twojego postu wynika, że albo jestes bardzo młoda, albo bardzo mało doświadczona albo, ,przepraszam, zwyczajnie pozbawiona wyobraźni.
                    Ta kobieta - piszesz - była kolejną, króra Cię wnerwiła i na nia spadł Twój atak. Twierdzisz,że jechałaś wolno, tylko spektakularnie zahamowałas przed śpiacym dzieckiem - zagladnęłaś widze nawet do wózka, żeby to sprawdzic?
                    Słyszałaś też, o czym ta kobieta plotkuje? Nie do wiary, jesteś niesamowita. Także wiesz, że nie mogła byc matką przytłoczoną macierzyństwem, skad to wiesz? I w ogóle, co to za argumenty? Gdyby była szarą, steraną myszą - oszczędziłabyś ją? No, proszę Cię...

                    Uwazasz, że masz bezwzgledne prawo do czegoś i je egzekwujesz.
                    Czasem sytuacja wymaga zwyklej empatii i zrozumienia - owszem ludzie potrafia wkurzyć, ale
                    to nie znaczy, że trzeba stosować takie metody. Budzi to niechęć do rowerzystów jako grupy.
                    I po co to komu?
                    Tak sie poruszamy, jakie mamy warunki. Często nie takie, jakie byśmy chcieli.

                    Sciezki rowerowe są przeważnie wydzielone z chodników dla pieszych, czesto linie sa prawie niewidoczne, lub ściezka jest nowa w danej okolicy. Nawet inny kolor kostki nie rzuca się często w oczy. Cześć pieszych (tak jak i kierowców) chodzi na pamięć i jesli nie widzą rowerzystów przed soba, zwyczajnie zapominają, że idą po drodze dla rowerów. Zwykle dzwonek wystarcza, aby zeszli. Często przepraszają. Osobiście nie zakładałabym tutaj złej woli, ani złośliwosci, raczej są nieprzyzwyczajeni.
                    Oczywiście są też przypadki trudne, ale tak jest wszędzie i w każdej dziedzinie.
                    Kiedy bedziesz miała dzieci zrozumiesz, że spacer z dzieckiem, to nie wyprowadzenie psa na krótkiej smyczy. Tereny rekreacyjne w parkach, nad rzeką - to nie własność rowerzystów, ale często jedyne miejsce, gdzie dziecko może spokojnie pobiegac, żeby nie wpasć pod samochód. I nie ma co wyklinac rodziców, krórym sie przewraca w głowach , bo ich dziecko biega po chodniku, ma do tego prawo. To rower jest gościem. A poniewaz - jak się może przekonasz- dziecko potrafi przemieszczac się błyskawicznie i wbiegnie czasem "za linię", która nie ma dla niego znaczenia - obowiązuje zasada ograniczonego zaufania - każdego kierujacego czymkolwiek . Nawet hulajnogą. Nawet, jak się jest na "swojej" scieżce.
                    Jedziesz - masz być przygotowany na najbardziej dziwne sytuacje.

                    I to agresywny kierujacy jest zagrożeniem a nie tumanowaty, tępy, zagadany i w ogóle niepożądany przechodzień.
                    Posłuchaj, to Ty stworzyłaś zagrożenie swoim zachowaniem a nie ta zagadana matka z wózkiem. Ty na nią skierowałas rozpedzony rower. To było złe.
                    I blagam, nie powtarzaj juz peanów na czesć swoich hamulców - akurat w tej jednej sekundzie, kiedy szarzowałaś, mogły ulec awarii. To tylko materia. Mogłas i Ty także ulec "awarii" i nie wyhamować. Trochę pokory.
                    Pozdrawiam.

                    • Gość: m Re: Matki i dzieci. IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 23:11
                      To ty nie rozumiesz. Ale krok po kroku.

                      > Droga m, spróbuję wyjasnic Ci powoli i spokojnie - z Twojego postu wynika, że a
                      > lbo jestes bardzo młoda, albo bardzo mało doświadczona albo, ,przepraszam, zwyc
                      > zajnie pozbawiona wyobraźni.
                      > Ta kobieta - piszesz - była kolejną, króra Cię wnerwiła i na nia spadł Twój at
                      > ak. Twierdzisz,że jechałaś wolno, tylko spektakularnie zahamowałas przed śpiacy
                      > m dzieckiem - zagladnęłaś widze nawet do wózka, żeby to sprawdzic?
                      > Słyszałaś też, o czym ta kobieta plotkuje? Nie do wiary, jesteś niesamowita. Ta
                      > kże wiesz, że nie mogła byc matką przytłoczoną macierzyństwem, skad to wiesz? I
                      > w ogóle, co to za argumenty? Gdyby była szarą, steraną myszą - oszczędziłabyś
                      > ją? No, proszę Cię...
                      To było kilka lat temu, byłam młoda, ale wyobraźni starczyło mi na tyle, by wyobrazić sobie co mogłoby się stać, gdybym była równie pogrążona w myślach jak ta matka (a co, młodość ma swoje prawa, jadę prawą stroną drogi rowerowej, nie szybciej niż 10 km/h, bo i tak jestem zmuszona zachować ostrożność, dzownić i ciągle kogoś mijać/hamować przed nim, mogłam tego wóżka nie zauważyć). Potwarzam, że ta matka wkurzyła mnie bardziej niż reszta towarzystwa, która raczej grzecznie schodziła na bok na dźwięk dzwonka albo opieprzała mnie, że śmiem ich straszyć (! - moim subtelnym holenderskim dzwonkiem!) - no coż, ryzykują moje i swoje zdrowie, ale nie dziecka! A ona nie zareagowała i dlatego na nią padło. Myślisz, że myślałam nad tym 5 minut? To był odruch, ułamek sekundy, ja dzwonię, ona nie reaguje, jadę wolno, zbliżam się, hamuję ostro zamiast zwyczajnie, ot - jedyna różnica. Nie zaplanowałam tego, może byłam na tyle zdumiona i zdezorientowana, że odruchowo mocniej nacisnęłam hamulec? Prawda jest taka, że był pisk opon i przestraszona matka, która równie dobrze mogłaby wleźć na pobliską ulicę i tego nie zauważyć. Rozmawiałam (choć to nie jest najlepsze określenie) z nią potem i widziałam, że dziecko śpi. Nie obchodzi mnie jej sytuacja życiowa, obchodzi mnie, że naraża dziecko, a mnie przy okazji (na obrażenia i kłopoty) i nic tego nie usprawiedliwia.

                      > Uwazasz, że masz bezwzgledne prawo do czegoś i je egzekwujesz.
                      > Tak sie poruszamy, jakie mamy warunki. Często nie takie, jakie byśmy chcieli.

                      Mam prawo poruszać się rowerem po drodze dla rowerów. To nie ja tam byłam gościem, tylko piesi intruzami, których tam w ogóle nie powinno być. Poruszałam się dopasowując się do warunków czyli wszędobylkich piechurów, na pustej ścieżce jechałabym ponad 2x szyciej.

                      > Sciezki rowerowe są przeważnie wydzielone z chodników dla pieszych, czesto lini
                      > e sa prawie niewidoczne, lub ściezka jest nowa w danej okolicy. Nawet inny kolo
                      > r kostki nie rzuca się często w oczy. Cześć pieszych (tak jak i kierowców) chod
                      > zi na pamięć i jesli nie widzą rowerzystów przed soba, zwyczajnie zapominają, ż
                      > e idą po drodze dla rowerów. Zwykle dzwonek wystarcza, aby zeszli. Często przep
                      > raszają. Osobiście nie zakładałabym tutaj złej woli, ani złośliwosci, raczej są
                      > nieprzyzwyczajeni.

                      Ta ścieżka jest w innym kolorze, bardzo intensywnie uczęszczana, to było w połowie tej ścieżki i matka musiała się na niej znaleźć na samym początku - widocznie inni rowerzyści ją minęli jako przypadek beznadziejny, wielu z nich nie ma lub nie używa dzwonka, ja miałam i użyłam... bez skutku.

                      > Kiedy bedziesz miała dzieci zrozumiesz, że spacer z dzieckiem, to nie wyprowadz
                      > enie psa na krótkiej smyczy.

                      Skąd założenie, że ich nie mam? Bo się tym nie chwalę? BTW. Są takie specjlane szelki dla dzieci. Dla wielu rodziców ich używanie jest szokujące i nieakceptowalne, a dla mnie to jedyna gwarancja, że podczas przechodzenia wzdłuż ruchliwej ulicy czy nad rzeką dziecko nie umknie i nie wpadnie np. pod sachochód, bo prawdą jest, że nie można dziecka upilnować przez 100% czasu.

                      zumiesz, że spacer z dzieckiem, to nie wyprowadz
                      > enie psa na krótkiej smyczy. Tereny rekreacyjne w parkach, nad rzeką - to nie w
                      > łasność rowerzystów, ale często jedyne miejsce, gdzie dziecko może spokojnie po
                      > biegac, żeby nie wpasć pod samochód. I nie ma co wyklinac rodziców, krórym sie
                      > przewraca w głowach , bo ich dziecko biega po chodniku, ma do tego prawo.

                      Ale nie mówimy o chodniku! Mówimy o drodze dla rowerów! To nie jest dyskusja o rowerzystach pędzących po parkowych alejach tylko o matkach z głową w chmurach toczących wózki po ścieżkach rowerowych.

                      dziecko potrafi przemie
                      > szczac się błyskawicznie i wbiegnie czasem "za linię", która nie ma dla niego
                      > znaczenia - obowiązuje zasada ograniczonego zaufania - każdego kierujacego czy
                      > mkolwiek . Nawet hulajnogą. Nawet, jak się jest na "swojej" scieżce.
                      > Jedziesz - masz być przygotowany na najbardziej dziwne sytuacje.

                      Nie masz racji. Oczywiście zasada ograniczonego zaufania obowiązuje zawsze, ale przede wszystkim w miejscach, gdzie się tego spodziewasz, np. przy szkołach często są znaki informujące, że dziecko może wtargnąć na jezdnię. Sprowadzasz jednak tę zasadę do absurdu, idąc twoim tokiem rozumowania samochód nigdy nie powinien rozwijać prędkości większej niż 30 km/h, bo przecież zawsze coś dziwnego może się zdarzyć. Analogicznie - roweru w ogóle nie powinnam dosiadać, zwłaszcza na deptaku, bo przecież na 99% ktoś mi w słoneczny dzień na tę ścieżkę wpełznie.

                      > Posłuchaj, to Ty stworzyłaś zagrożenie swoim zachowaniem a nie ta zagadana matk
                      > a z wózkiem. Ty na nią skierowałas rozpedzony rower. To było złe.
                      > I blagam, nie powtarzaj juz peanów na czesć swoich hamulców - akurat w tej jedn
                      > ej sekundzie, kiedy szarzowałaś, mogły ulec awarii. To tylko materia. Mogłas i
                      > Ty także ulec "awarii" i nie wyhamować. Trochę pokory.

                      Gdyby weszła na ulicę to kierowca stworzyłby zagrożenie, a ona wciąż biedna, uciemiężona i niewinna? Pisałam gdzieś wyżej, że przy tej prędkości (wcale nie pędziłam! choćbym chciała) wyhamowałabym nawet nogą, gdyby coś nie zadziałało wolałabym obedrzeć sobie łokcie i wywrócić rower tuż przed tym wózkiem. A gdybym dostała zawału i w niego wjechała... cóż, wtedy w 100% winna byłaby matka. Ja miałam prawo tam być (pędząca i w trakcie zawału), a ona nie. I to właśnie próbuję ci wytłumaczyć.
                      • wwojtek9 Re: Matki i dzieci. 26.05.13, 00:34

                        > , że a
                        > > lbo jestes bardzo młoda, albo bardzo mało doświadczona albo, ,przeprasza
                        > m, zwyc
                        > > zajnie pozbawiona wyobraźni.
                        Zotawcie m. w spokoju, postąpiła bardzo dobrze! Nie pieprzcie mi tu o rzekomym zagrożeniu które stworzyła, bo to bzdura! Przy 10km/h musiały by zawieźć nagle oba hamulce, zablokwac się kierownica, a m dostać ataku pomroczności jasnej! Równie dobrze mozna się zastanawiac co by było gdyby na ścieżkę wypadł lew który uciewkł z z zoo bo to równie prawdopodobne zdażenie! Natomiast to że uswiadomiła tej idjotce, tak matka która narażą dziecko na niebezpieczeństwo (bo inny rower może jechać duzo szybciej) jest idjotką (za głupotę kara jest mniejsz niż za świadome narażanie dziecka) uswiadomiła co robi! Jest bezcenne! gdyby próbowała jej to wytłumaczyć efekt byłby żaden (idjotki słownych argumentów nie przyjmują), a tak być moze uratowała dziecku życie...
                        • Gość: szok Re: Matki i dzieci. IP: 149.156.230.* 26.05.13, 16:54
                          :) :) :)
                          Oto i wykreowano nowy typ bohatera. To nawet zabawne. Pokrewna dusza?
                          Moze jakis pomniczek z kagankiem rowerowej oświaty w dłoni ?
                          • wwojtek9 Re: Matki i dzieci. 26.05.13, 18:00
                            Gość portalu: szok napisał(a):

                            > :) :) :)
                            > Oto i wykreowano nowy typ bohatera. To nawet zabawne. Pokrewna dusza?
                            > Moze jakis pomniczek z kagankiem rowerowej oświaty w dłoni ?
                            W braku merytorycznych argumentów pozostaje kpina?
            • Gość: cyklista to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:01
              w każdej chwili moze wejsc ci pod koła

              jak nie umiesz jezdzic na rowerze z odpowiednia predkoscia i reagowac z wyprzedzeniem na ewentualne kolizje, to wracaj do kuchni gdzie twoje miejsce
              • Gość: dr Kaftan Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 11:22
                gada jak pedał" nie cyklista...

                to wg Ciebie ścieżka jest do wypasanie dzieci a rower ma sie nią poruszać 10km/h tak bo w każdej chwili dziecko bedzie latać jak wolny elektron?
                • Gość: iglopol Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:35
                  Tak jak juz tu wczesniej napisano, do durnych pustych lbow tej ciemnoty nie trafia, ze dzieki rowerzystom moga szybciej poruszac sie po centrach miast swoimi dresiarskimi samochodami. Kazdy pod siebie, moj bachor musi sie wyszalec chocby na sciezce rowerowej - wolnosc, wolnosc panie! Jak w Ameryce!
                  • Gość: realnie Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 12:15
                    Jeden rower więcej to... jedno wolne miejsce w autobusie. Do pracy lub szkoły dojeżdża rowerem zazwyczaj nie kierowca/właściciel samochodu, lecz klient MZK lub pieszy. Zwiększenie liczby rowerzystów w pierwszej kolejności skutkuje obniżeniem ilości klientów komunikacji publicznej (i to najmniej wartościowych biznesowo - ulgowych migawkowiczów).
                    • Gość: cyklista ciekaw jestem czy te wszystkie cyklooszołomy IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 14:02
                      przynoszące wstyd normalnym rowerzystom sa takie odwazne jak widza na sciezce 2 dresow 2x2 obgadujacych komu tu wp...lic

                      czy tylko tacy odwazni do staruszek jestescie i dzieci
                • tomekpomidor Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko 25.05.13, 12:15
                  Dziecko ma większe prawa z racji wieku, w którym przystoi mu robić głupoty, niż rowerzysta z racji wieku, w którym powinien już potrafić myśleć.
                  • Gość: m Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:48
                    Dziecko nie ma wiekszych praw z racji wieku, tylko rodzic ma wieksze obowiazki z racji wieku dziecka. Psim obowiazkiem rodzica jest dopilnowanie, by dziecko nie platalo sie w miejscach dla niego niebezpiecznych. Zalicza się do nich jezdnia, tory kolejowe i ścieżka rowerowa, między innymi. Do dzieci plączących się zaliczam również dzieci w wozku prowadzone przez pograzone w myslach i nieswiadome niebezpieczenstw matki. Moze z innego podworka - bardzo czesto widze matki z dzieckiem przegiegajace na czerwonym swietle, pod koniec zielonego, gdy wiadomo, ze nie zdaza albo w ogole poza pasami. Dla mnie to niemal identyczny przejaw kretynizmu rodzicow, ale moze do niektorych predzej przemowi...
              • Gość: niespodziewany Re: to zwolnij głupia torbo jak widzisz dziecko IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 13:05
                a co to dziecko jest pod specjalna opieka?..niby z jakiego powodu?............. rodzice powinni na nie uwazac , myslec i to wszystko................chyba jasne
                ?
            • Gość: z_wz Re: Matki i dzieci. IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:08
              T odziała w dwie strony... Jak rowerzyści nie nauczą się szanować przepisów, przestaną jeździć (często bardzo szybko) po chodnikach i przejściach dla pieszych, przestaną lawirować między samochodami jak na torze przeszkód to wtedy może i piesi się zmienią. Ile razy widzę rowerzystę jadącego po chodniku obok ścieżki rowerowej!? Ile razy widzę rowerzystów jadących po ruchliwych jezdniach obok ścieżki rowerowej!? Gdybyśmy przesiadając się na rowery chcieli przestrzegać podstawowych zasad?
              Oczywiście możemy narzekać. Ale czy jesteśmy bez winy?
          • druit Re: Matki i dzieci. 25.05.13, 10:44
            przypomnij mi, w solinie i polanczyku nie ma sciezek rowerowych z tego co pamietam. wiec musiala jechac albo droga pelniaca funkcje deptaka albo chodnikiem.

            czasem trafi sie baran ktory jadac po chodniku uwaza, ze jest paniskiem a nie gosciem w danym miejscu... ci niestety robia zla reklame wszystkim cyklistom
          • com.bi-nerki Re: Matki i dzieci. 25.05.13, 11:27
            Masz rozdwojenie jaźni? O tym właśnie pisze autorka - gdzie można i gdzie nie można.
          • ravendom Re: Matki i dzieci. 25.05.13, 14:05
            Stary. Nie widzisz różnicy między między tekstem autorki, a swoim? Kobieta pisze o dzieciach i pieszych NA ŚCIEŻKACH ROWEROWYCH, czyli miejscach stricte dla rowerów. Oczywiście, że rowerzysta wjeżdżający w kogokolwiek na chodniku popełnia wykroczenie i to jego (rowerzysty) wina. Ale w tekscie jest mowa o ściażkach rowerowych. Tekst o chamskich rowerzystach na chodnikach też był jakiś czas temu o ile dobvrze pamiętam.
        • Gość: henio1946 Re: Matki i dzieci. IP: *.nplay.net.pl 25.05.13, 11:19
          zrobić ścieżkę przy krawężniku na szosie 3 letnie dziecko nie rozumie co mu grozija po chodniku gdzie niema ścieżki też jestem wrogiem a nieraz jadą 50 na godzinę ja już starszy też się boję chodzić na szosie samochody na chodniku rowery a dzieci trzeba nauczyć fruwać.
      • Gość: iglopol Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 10:33
        Popieram, kraj choojowy, pelen chamstwa i agresji. Najbardziej razi przy powrocie (wracam zza granicy co pare tygodni) niesamowity brak poczucia wspolnego dobra, kazdy pod siebie i na swoja kupke. Tak mysleli ludzie w sredniowieczu, ale nowoczesne spoleczenstwa juz dawno ewoluowaly w kierunku bardziej egalitarnych form wspolzycia. Malpa ze swoim dresiarskim bahorem nie bedzie schodzic z drogi rowerzyscie bo jej mozg jest za maly, zeby zrozumiec, ze dzieki rowerzystom jej maz jedzie do pracy o 15 minut krocej kazdego dnia (gdyby nauczyla sie ich szanowac to moze jezdzilby jeszcze krocej).
        • sokolasty Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 14:47
          Gość portalu: iglopol napisał(a):

          > Popieram, kraj choojowy, pelen chamstwa i agresji. Najbardziej razi przy powroc
          > ie (wracam zza granicy co pare tygodni) niesamowity brak poczucia wspolnego dob
          > ra, kazdy pod siebie i na swoja kupke. Tak mysleli ludzie w sredniowieczu, ale
          > nowoczesne spoleczenstwa juz dawno ewoluowaly w kierunku bardziej egalitarnych
          > form wspolzycia. Malpa ze swoim dresiarskim bahorem nie bedzie schodzic z drogi
          > rowerzyscie bo jej mozg jest za maly, zeby zrozumiec, ze dzieki rowerzystom je
          > j maz jedzie do pracy o 15 minut krocej kazdego dnia (gdyby nauczyla sie ich sz
          > anowac to moze jezdzilby jeszcze krocej).

          Jeden z mądrzejszych postów, które dzisiaj przeczytałem. Rowerzyści "uczą" pieszych ostrym hamowaniem, piesi "uczą" rowerzystów gazem, jakby zapomnieli, że po to mamy aparaty paszczowe, żeby się paszczowo komunikować. Na poziomie ludzi, nie jakichś cholernych krabów.
      • Gość: Mr B. Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.v-net.com.pl 25.05.13, 10:54
        A co robi droga rowerowa przy chodniku??

        Jezdnie dla rowerów mają być robione kosztem jezdni dla samochodów, przecież to kierowcy SUVów mają się przesiadać na rowery, a nie piesi z wózkiem!

        To samochody są problemem rowerzystów a nie piesi. To fakt, że dróg rowerowych nie robi się kosztem jezdni dla aut, tylko robi się kosztem chodników jest problemem
        • Gość: ubu król Re: Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 11:27
          a może dlatego, ze zrobienie 1,5 m ścieżki przy zostawieniu 1,5 metra chodnika nie odbywa się niczyim kosztem w przeciwieństwie do wykastrowania dwujezdniowej arterii przelotowej w centrum dużego miasta na potrzeby ścieżki
          Czy od pieszych nie można wymagać już nic? rozróżnienia kolory czerwonego ścieżki r. z namalowanym rowerem od szarego chodnika?
          to może płotki wyznaczające kierunek i droge jak na pastwisku ? :P
          PS ta uwaga dotyczy też innych uczestników ruchu nie potrafiacych korzystać z mózgu nie tylko pieszych..
          • Gość: Mr. B Re: Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.v-net.com.pl 25.05.13, 12:09
            Kierowcy są tylko trochę grubsi od spieszych, a teraz weź ulicę i porównaj przestrzeń przeznaczoną dla kierowców i dla pieszych.
            Widzisz już, że dla kierowców ta przestrzeń jest 3 - 4 razy większa? Piesi się nie zderzają, ale przez aktywność kierowców, pieszym nie wolno pójśc wprost do sąsiada na przeciwko, muszą szukać specjalnego przejścia coraz cześciej z sygnalizacją (na zwykłym przejściu piesi mieli jeszcze pierwszeństwo, sygnalizajca to pierwszeństwo odebrała).

            Ja rozumiem, że samochody są niezdarne, niebezpieczne i wielkie. ożna pomysleć, że samochód to kalectwo - dlatego potrzebuje więcej praw, ale przecież, ludzie sami decydują się kupować auta i nimi jeździć. Skoro chcą być kierowcami, to niech ponoszą tego odpowiedzialność, a nie zwalają odpowiedzialność i utrapienia na pieszych.
            • Gość: ubu król Re: Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 13:06
              twój post sugeruje, ża auta to zło , które należy zwalczyć..
              wydaje się być ślepym na to jakie są zastosowania auta w obecnym społeczeństwie.. i to, że to piesi wymyślili auto by sprawniej sie poruszać, czy przewozić towary..
              Kierowcy to nie kosmici, tylko tacy sami ludzie.. Każdy z nich też jest pieszym
              .
              Rowerzyści maja wielkie pretensje (słuszne) do pieszych, dzieci na DDR , argumentują , że nie można roweru zatrzymać w miejscu jak nagle dziecko, pieszy wejdzie na DDR..
              Dziwi mnie tylko, że jednocześnie wymagają by kierowca auta, zauważył ich jak jadą za nim np po DDR równolegle i nagle skręcają w lewo na jezdnie tuż przed auto.. bo są na DDR (albo tylko na przejściu dla pieszych)
              niedowiarkom, że żadne auto nie da sie zahamować w miejscu proponuje taki eksperyment z rowerem.. czy uda mu sie ustąpić rowerzyście, który nagle pojawi sie na przejeździe..
              • Gość: Mr. B Re: Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.v-net.com.pl 25.05.13, 13:32
                Problem polega na tym, że samochody nie tyle ułatwiają życie, co ułatwiają jedne sprawy jednocześnie utrudniajac inne. Sztuczka polega na tym, że właściciele aut ułatwiają życie sobie, a utrudnienia przenoszone są na zewnątrz, a to właściciele zdecydowali o kupnie samochodu, a nie ci obcy ludzie z zewnątrz.

                Czyli temu człowiekowi, który jest decyzyjny w sprawie kupna/nie kupna samochodu akurat kupno jest na rękę. Na rękę nie jest ludziom postronnym, ale oni nie mają nic do gadania w sprawie kupna/nie kupna. Może jednak powinni mieć, wszak to ich też dotyczy.

                Transport - poza wyjątkowymi sytucjami - może być zapewniany zbiorkomem, pociągami itp.

                Auto wcale nie było potrzebne na początku, to była raczej ekstrawagancja. Teraz jest potrzebne, bo system ułożony jest pod auta. Wcale tak nie musi być.
                • Gość: ubu król Re: Żenujące skłócanie dwóch słabych środowisk IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 16:22
                  twoje rozwiązania stosowała komunistyczna ALbania , gdzie auta były przynależne jedynie partyjnym kacykom, a kasa szła na budowanie bunkrów i zbrojenia..
                  jaki stopień rozwoju osiągnęła możesz sobie wygooglać
                  Jak masz takie Leninowskie zapędy to wrzucania bezwolnych baranów do zbiorkomu i inszych komu tudziez łagru, zawsze pozostaje Ci azyl u Kim Dzong Una w Korei Płn. Też chyba za wiele aut tam nie ma.
                  Cała Europa zachodnia wraz z rowerową Holandią, rozwinęła się tak dzięki wolnościowemu podejściu do swobody wyboru przez jednostkę, a także mobilności tychże w szukaniu pracy , prowadzeniu biznesu..
      • gandan-10 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 11:01
        Czy ten kraj i polacy byli lepsi.
      • Gość: gość Nic mnie tak nie wkurza jak terrorowerzyści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 11:06
        nagminnie łamiący przepisy PORD, ale za to wymagający ich stosowania od wszystkich innych

        najczęściej łamane przepisy to:

        a) przejazd całym pędem przez przejście dla pieszych (zebrę , a nie przejazd rowerowy). I wielki wrzask (terrorowerzystów, a także dziennikarzełków GW), gdy jakiś strażnik miejski zgodnie z przepisami wlepi za to 50 zł mandatu
        b) jazda ulicą, gdy obok jest wybudowana z pieniędzy podatnika ścieżka rowerowa! (bo ścieżka jest z kostki brukbetowej, nie z asfaltu, więc mniej równa)
        c) przejazd na czerwonym świetle
        d) całkowite ignorowanie znaków drogowych (zarówno pionowych jak i poziomych)
        e) jazda całym gazem po chodnikach bez ścieżki rowerowej
        f) jazda po pijanemu - i pretensje, gdy dopadnie za to kara
        g) wymuszanie pierwszeństwa
        g) nie zwracanie uwagi na innych. (ja wielki trerrorowerzysta jadę jak mi się podoba i to inni musza na mnioe uważać)
        i wiele innych grzeszków można by jeszcze znaleźć

        Należy bezwzględnie przywrócić kartę rowerową. Być może wtedy do tych tępych łbów dotrze, że nie są sami na jezdni czy chodniku i nie są królami ulic

        • rjk555 Re: Nic mnie tak nie wkurza jak terrorowerzyści 25.05.13, 11:51
          Należy bezwzględnie przywrócić kartę rowerową. Być może wtedy do tych tępych
          > łbów dotrze, że nie są sami na jezdni czy chodniku i nie są królami ulic

          ...i zamknąć w pierdlu a resztę wywieźć na Sybir!!!

          A może lepiej jednak tak: więcej rozumu i dobrej woli a nie tylko przepisy i restrykcje?
          • Gość: do ryjka5cośtam Re: Nic mnie tak nie wkurza jak terrorowerzyści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:00
            to może zlikwidować prawo jazdy. W końcu to takie samo ograniczenie.

            Tych pedałcyklistów poparcie badziewnikarzy gw rozzuchwala coraz bardziej.

            Obiecuję, ze jeśli jakikolwiek gnojek na rowerze jadąc pedałem wpadnie na mnie - to mu szprychy połamię
        • Gość: taki_ja Re: Nic mnie tak nie wkurza jak terrorowerzyści IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 13:11
          Ponieważ jestem kierowca samochodu i calorocznym rowerzysta, pragnę ustosunkować sie do Twoich zarzutów:

          Ad. a. Rowerzysci jeżdżą po pasach, rzeczywiście. Nigdy jednak nie widziałem aby robili to z maksymalna prędkością. Zderzenie z pieszym jest nieprzyjemne również dla rowerzysty. Kolizja oznacza glebę i problemy.
          Ad.b. Tu bardzo ciekawe spostrzeżenie. Rowerzysta ma obowiązek jechać DDR wyznaczona w kierunku, którym sie porusza lub zamierza skręcić. Innymi słowy, rowerzysta jadący po ulicy, mający DDR po swojej lewej stronie, nie musi nią jechać. Rowerzystę, tak jak kierowcę obowiązuje ruch prawostronny i znaki drogowe po prawej stronie.
          Ad.c. Zgadzam sie, rowerzyści jeżdżą na czerwonym. Tak samo jak jkierowcy oraz piesi. Wszyscy to robią, więc czemu od rowerzysty wymagać więcej? ;)
          Ad.d. j.w
          Ad.e. patrz punkt
          Ad.f. jedynego pijanego rowerzystę widziałem wieczorem na jednej że śląskich wsi. Był to starszy pan na jeszcze starszej bialorusce. W mieście, nigdy.
          Ad.g. hm... Szczególnie na przejazdach rowerowych? Poczytamj PoRD, dowiesz sie, kiedy Rowezysta ma pierwszenstwo. Zdziwisz się.
          Ad.h. zgadzam się.
        • Gość: Gość Re: Rośnie nowa grupa chamów drogowych IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 14:29
          Niestety wśród rowerzystów tworzy się subkultura "piratów drogowych" "panów chodnika, jezdni, ścieżki" Proponuję zwrócić rowerzyście uwagę, że jedzie niezgodnie z przepisami. zazwyczaj odpowiedź chamska.
      • Gość: WT Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 17:44
        Nie kraj, tylko ludzie tacy jak ty.
    • Gość: legalista Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: 84.39.167.* 24.05.13, 09:26
      lewostronny kolarz wjechał we mnie ,pieszego i jeszcze chciał z piąchy dołożyć. Na pytanie: dlaczego tak się zachowuje odparł, że on jest <pan>anglik>.
      No to otrzymał manualną odpowiedź z lewej piąchy, aż mu kask spadł , oraz w drodze usługi zupełnie niechcącej ale bezpłatnej... przekształcono mu koła w rowerku na zgrabne ....ósemki. No i oczywiście w kierunku Sosnowca nie <na> ale <z ...> rowerkiem, w ruchu zupełnie prawostronnym wziął i grzecznie oddalił się.
      • ppo Chwalisz się na forum pobiciem i zniszczeniem 25.05.13, 13:48
        mienia?! Jesteś idiotą. Zaraz cię namierzą i zamkną.
        Pedalarzy nie lubię, w moim mniemaniu zrobiłeś słusznie.
        Ale jesteś idiotą, że narażasz się na odpowiedzialność karną, której mogłeś uniknąć.
    • speed565 Fakty i mity 24.05.13, 09:50
      Do pracy jeżdżę 2-3 razy w tygodniu z Chorzowa do Nikiszowca (5 tys. km rocznie).
      Piesi : nie tylko matki, ale wszyscy notorycznie chodzą po ścieżkach rowerowych. Nie ważne, jak szeroki jest chodnik obok. Ważne, że dla nich jest wygodnie. Im większa grupa, tym bardziej ma w poważaniu, że jedzie na nich rowerzysta 25 km/h.
      Rolkarze : mały problem bo tylko D3S i WPKiW ale potwierdzam. Plus Ci, którzy uważają, że mogą zajmować 3 metry żeby się odpychać.
      Rowerzyści : fakt, często nie myślą, że poza nimi są inne użytkownicy drogi.
      Kierowcy : jeżdżę dużo po drogach, i wcale nie jest to takie straszne. Miałem parę sytuacji z powodu debili za kółkiem (bezmyślne wyprzedzanie), ale jest to znikomy odsetek. Częściej spotkałem miłe zachowania. Faktem jest plaga zaparkowanych aut na ścieżkach. Wjazd na D3S czy 3 Maja na Zawodziu.
      • Gość: snow Re: Fakty i mity IP: *.pp.org.pl 24.05.13, 10:01
        sciezki powinny byc wydzielone z ulicy a nie z chodnika. w innym razie piesi zawsze beda na nie wchodzic.
        • ulanzalasem Re: Fakty i mity 25.05.13, 10:15
          Gość portalu: snow napisał(a):
          > sciezki powinny byc wydzielone z ulicy a nie z chodnika. w innym razie piesi zawsze beda na nie wchodzic.


          Jak nie będą wydzielone barierkami to przecież będą po nich jeździć kierowcy, wydzielisz na środku ulicy ? A może na środku pasów w obie strony ? :D Tutaj nie...to może ścieżka jako pas rozdzielający dla kierowców zamiast trawy ? :D A gdzie latarnie ? Często ścieżka się już nie zmieści, a tak trzeba by kasować kawałek chodnika, poza tym jak rowerzysta ma się dostać na "ostatni" pas w danym kierunku ? I wtedy nie zawróci jeżeli dana ulica ma po środku pas zieleni...To może ścieżka dla rowerzystów przy chodniku od strony ulicy ? Tam też będą wchodzić ludzie, może i 50, 75% mniej ale dlaczego nie spacerować tam no i ma takie problemy jak np. jak przeciętne ścieżki poprzez pasy dla samochodów, przystanki..Czyli jako pierwszy pas nie bardzo, jako ostatni tym bardziej...Głupi pomysł, trudno to wpasować w już istniejące od wieków/lat miasta, ulice, łatwiej jest w obecny sposób.
          Co do ścieżek i pieszego, faktycznie widać ich tam, o ile rozumiem, że ktoś przechodzi przez ścieżkę bo tak mu wygodniej bo zaraz dalej skręca itd. to po prostu zwykłe korzystanie ze ścieżek jako chodnika nie jest fajne. Dla rowerzystów wygląda tak jakby nagle co 5, 10 minut grupa 4-8 rowerzystów w grupie notorycznie przejeżdżała pomiędzy ludźmi, kiepsko prawda ? Matki z wózkami... proszę szukać pomocy u prof. Mikołejko, na serio ;) Nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby pchać się z wózkiem na ścieżkę, jest wygodniejsza ? No bo przecież jeżeli jest ścieżka to chodnik też jest przeważnie, prawda ? Ścieżka dodaje +10% do szybkości ? Ktoś blokuje matki na chodnikach ? W ciepłe dni, czasami to jest plaga bo nawet matki się wymijają, np. jedzie jedna widzi z daleka drugą, ale tamta idzie z koleżanką, z mężem (zajmują sporo więcej niż 50% ścieżki) i matka nr 1 sama się nie zmieści :D wtedy zjeżdża na chodnik. Może matki myślą że to jest jakiś twór dla wszystkiego co ma kółka ? To nie jest jakieś pastwienie się nad matkami bo nie robią tego wszystkiego, ale część po prostu jest taka...bezmyślna, ma w nosie wszystkich wokoło ? natemat.pl/60657,szantaz-na-dziecko i wasze tj. gazety www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,12429251,Wozkowe___najgorszy_gatunek_matki.html
          • Gość: WBrązowychButach Re: Fakty i mity IP: *.cm-6-7a.dynamic.ziggo.nl 25.05.13, 10:50
            Polecam wizytę w Holandii. Zobaczysz jak to wygląda w środowisku ludzi cywilizowanych.
          • Gość: jacek226315 Re: Fakty i mity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:51
            tak sci.ezki powinny byc wydzielone z ulic i tak jak w Stanach rower powinien jechac pod prad.Ile razy jade przez most Torunski ,trzymam sie jak najblizej prawej strony a tu nagle jakis kierowca baran nacisnie klakson,a rowerzysta podskoczy z przestrachu.Jadac pod prad widzisz co najdjezdza
          • Gość: Jou Re: Fakty i mity IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:50
            tu masz ścieżkę po lewej stronie:
            maps.google.com/maps?q=barcelona&hl=pl&ll=41.39867,2.170425&spn=0.009191,0.021136&sll=50.046766,20.004863&sspn=0.250012,0.676346&hnear=Barcelona,+Prowincja+Barcelona,+Katalonia,+Hiszpania&t=m&z=16&layer=c&cbll=41.39867,2.170425&panoid=gZLdYDK7Pws_7-ltnrDpGw&cbp=12,134.68,,0,10.6
      • Gość: Egon Re: Fakty i mity IP: *.ip.netia.com.pl 24.05.13, 11:54
        Piesi : nie tylko matki, ale wszyscy notorycznie chodzą po ścieżkach rowerowych. Nie ważne, jak szeroki jest chodnik obok.
        Wypisz wymaluj można to samo napisać o rowerzystach - notorycznie jeżdżą ulicą. Nie ważne jak szeroka i w jak dobrym stanie jest DDR obok
        • speed565 Re: Fakty i mity 24.05.13, 12:07
          Gdzie w Katowicach jest dobra, asfaltowa ścieżka rowerowa mająca minimum 2 km długości i nie poprzecinana przejściami dla pieszych, gdzie oczywiście trzeba przeprowadzić rower?
          Bo u nas notorycznie urzędasy robią tak, że dzielą chodnik na pół. Jedną stronę wykładają różowa kostką i dają znak. Efekt : pieszy ma w d..e i idzie środkiem, bo dla niego to szeroki chodnik. Przykład ścieżka wzdłuż ul Mikołowskiej lub DTŚ od Silesi aż do Uniwersytetu Ekonomicznego.
          W naszych realiach w 95% jazda drogą jest szybsza i płynniejsza niż DDR.
          • Gość: gosc Co mnie wkurza jako pieszego IP: *.tktelekom.pl 25.05.13, 09:50
            Co mnie wkurza jako pieszego: ścieżki rowerowe mają po 2 m, a chodnik dla nas 1 m i to tu przy jezdni, żeby samochody mogły cię ochlapać jak pada deszcz. Rowery powinny jeździć po ulicy. A apropo rolkarzy to więcej miejsca zajmują mamuski z wózami które jeżdża jedna koło drugiej tarasując chodnik.
          • Gość: PAK Re: Fakty i mity IP: *.static.sitel.net.pl 25.05.13, 10:14
            Nie tylko u nas. I widywałem, że to działa, choć oczywiście nie jest to rozwiązanie najlepsze. Mnie bardziej irytuje wstawianie oznaczeń chodnik/ścieżka rowerowa na wąskich chodnikach. Dla obu stron to nieprzyjemne.
      • Gość: PAK Re: Fakty i mity IP: *.static.sitel.net.pl 25.05.13, 10:09
        Pamiętam, jak pierwszy raz w życiu, jako pieszy, trafiłem na ścieżkę rowerową. Zwrócono mi uwagę (grzecznie) i staram się tego trzymać. Niemniej mam wrażenie, że większość pieszych nie zdaje sobie sprawy, że ścieżki rowerowe istnieją. Nie usprawiedliwiam ich, tylko zwracam uwagę, że po pierwsze należy ich uświadamiać
    • cada Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 10:57
      Niestety rowerzyści nie zachowują się jak anioły na chodnikach. Przede wszystkim rowerzysta zgodnie z przepisami nie może jechać po chodniku (są tylko 3 wyjątki od tej reguły). Jeśli te wyjątki nie występują (czyli w 99 proc.) mają jechać po ulicy lub po ścieżce rowerowej. A że często przywłaszczają sobie chodnik, jeżdżąc z slalomem między pieszymi z dużą prędkością to są niebezpieczni. A do tego często jeszcze dzwonią na pieszych, żeby im nie zawadzali na tym chodniku.
      • Gość: zxc Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.13, 11:29
        Owszem, wśród rowerzystów debili nie brakuje także. Inna sprawa, że czasami wjechanie na chodnik to niemal konieczność, jednak warto wtedy pamiętać, że akurat tam w każdej sytuacji trzeba ustępować pieszym. Z tymi ścieżkami rowerowymi i łażącymi po nich ludźmi też różnie bywa, np. na Tysiącleciu na jednej z głównych alejek wydzielono ścieżkę rowerową... tylko że po tej samej stronie alejki co ta ścieżka są ławki, więc jeżeli ktoś chce z tych ławek skorzystać to po prostu musi przejść przez ścieżkę. Przede wszystkim potrzeba odrobiny dobrej woli i cierpliwości i to się tyczy wszystkich, bo też rowerzyści mogliby zrozumieć, że rowerem jednak da się czasem jechać troszkę wolniej niż te 25 km/h a pchanie się z jednośladem do tłumnie odwiedzanych parków w sobotnie popołudnie to taki sobie pomysł. Jestem zadeklarowanym "cyklistą", ale czasem mam wrażenie, że wielu rowerzystów lubi sobie poużywać na pieszych, tak jak na nich robią to "samochodziarze". Po co?
        • Gość: Wojtek Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.cable.net-inotel.pl 24.05.13, 12:19
          "(...) pchanie się z jednośladem do tłumnie odwiedzanych parków w sobotnie popołudnie to taki sobie pomysł. (...)
          To gdzie ma jechać rowerzysta? Jeździć sobie w te i nazad po ścieżce rowerowej wytyczonej wzdłuż ruchliwej ulicy i wdychać cały ten syf? Wiadomo, mamy sporo lasów, ale nie zawsze jest do nich blisko, nie każdy mieszka na Giszu czy w Ligocie. A WPKiW ma wyznaczone trasy dla rowerzystów właśnie po to, by tam jeździli. :)
          • Gość: zxc Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.13, 12:41
            No owszem, ale dla własnego komfortu lepiej pojechać tam ranem :) Ja przynajmniej od jakiegoś czasu tak robię, szkoda nerwów. Oczywiście należy podkreślać na każdym kroku, że ścieżki rowerowe są dla rowerów itd, ale przy pewnej ilości ludzi nie ma siły, żeby nad tym zapanować. Chyba też nie chodzi o to, żeby w parku na każdym rogu stał policjant i wlepiał mandaty.
          • Gość: Zibi Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.omi.pl 24.05.13, 12:57
            Parki są złym pomysłem. Ja wsiadam na rower i jadę do Paprocan, Kobióra albo Pszczyny, podrzędnymi drogami lub przez las. Czasami wrzucam rower na samochód i jadę np. do Rud Raciborskich - 12km (+powrót) przez las, asfaltową drogą, bez jednego samochodu.
            Możliwości jest dużo, tylko trzeba wyrwać się z miasta i zdecydować się na trochę dłuższe trasy
        • Gość: dkw Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.13, 12:28
          Zgadzam się w pełni z Panią Anią, mnie też wiele rzeczy wkurza. Ja na rowerze jeżdżę od zawsze, ale niestety, ze względu na wiek, coraz mniej. Dzięki rowerowi znam Katowice i okolice w promieniu 50 km, w stopniu, o którym nie jeżdżący na rowerach nie mają zielonego pojęcia.
          Pieszo za daleko, samochodem nie wolno, pozostaje więc tylko rower. Mieszkam w Piotrowicach i do przepięknego lasu mam kilkadziesiąt metrów i otwarte drogi leśne do Paprocan, Kobióra i dalej do Pszczyny. I tutaj pierwsza bulwersująca uwaga; częściej spotykam prawdziwego jelenia niż "homo sapiensa" na dwóch kołach. Wyprawa w przeciwnym kierunku, czyli przez Chorzów, Bytom np do Swierklańca graniczy z samobójstwem. Wiele lat mieszkałem i pracowałem na tzw zachodzie i tam jeżdziłem rowerami i proszę mi wierzyć, jesteśmy i pod tym względem średniowieczem. Fura,skóra i komóra a na dachu cep !
          • Gość: iglopol Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 11:31
            Popieram!! Mam nadzieje ze coraz wiecej ludzi bedzie wyjezdzac (przynajmniej na troche) do Holandii, Danii i innych cywilizowanych krajow zeby zobaczyc, jak wyglada NORMALNE spoleczenstwo.
    • wraziglaty Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 11:44
      To ja też się podzielę tym, co mnie wkurza, jak jadę rowerem w mieście Katowice.

      Dwa razy w tygodniu muszę podjechać z osiedla Gwiazdy do ul. Koszarowej. Wpierw jeździłem autobusem, ale KZK GOP zlikwidował linię nr 12, więc przerzuciłem się na blachosmród (samochód), dzielnie płaciłem za benzynę i szukałem godzinami miejsc parkingowych. Ale zrobiło się ciepło, więc w moim budżecie coraz większą część zajmowało piwo na Mariackiej, więc postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym i przesiąść się na rower - i zaoszczędzę, i spalę kalorie z tego piwa.

      Z racji tego, że Katowice są miastem kompletnie podporządkowanym samochodom, z radością korzystam z każdego, nawet najmniejszego fragmentu drogi rowerowej. Jadę więc bardzo fajną ścieżką wzdłuż Al. Roździeńskiego (pominę fakt, że na skrzyżowaniach urzędnicy zapomnieli wymalować odpowiednie pasy dla rowerów, więc teoretycznie muszę zsiadać z roweru, przeprowadzać go po zebrze i na nowo wsiadać - tam i tak nikt nie chodzi, więc nikomu nie przeszkadza, jak sobie przejadę), po czym przejściem podziemnym przechodzę na Al. Korfantego i tam jeżdżę tymi bocznymi drogami (dojazdami do parkingów), po czym przejeżdżam na rynek, gdzie w sumie nie mogę jechać (całe szczęście nie tylko ja jeżdżę, a piesi są tam wyrozumiali, bo jest dużo miejsca) i po przeprowadzeniu roweru przez ul. św. Jana (czemu nie ma tam ścieżki?) dochodzę do pięknego fragmenciku drogi rowerowej pod torami.

      Cóż z tego, skoro ścieżka ta gwałtownie kończy się znakiem na samym końcu? Potem niby jest ciąg pieszo-rowerowy, ale jest tam tak ciasno, że naprawdę gratuluję temu, kto da radę przejechać na rowerze. I właśnie tu mamy "najlepsze" miejsce w mieście. Na ul. Kochanowskiego jest niby ścieżka, ale jej znaki są przekreślone, więc nie mogę tam jechać - a nawet gdybym mógł, to i tak bym nie pojechał, bo jest straszliwie wąska i piesi traktują ją jako chodnik. Nie winię ich, bo chodnik też jest tam na jedną osobę maksymalnie (za to dla aut dwa pasy).

      W związku z tym chcę jechać ul. Konopnicką w kierunku Kościuszki (Kościuszki jest tak szeroka, że wystarczyłoby wymalowanie linii z drogą rowerową, bo w obecnej sytuacji też udaje mi się wyprzedzać tam auta na światłach i wcale nie muszę jakoś lawirować), ale żeby się tam dostać muszę zejść z roweru i trzykrotnie przejść przez jezdnię. To jakieś kuriozum. Dlaczego zaraz za torami nie ma przejścia dla pieszych i/lub rowerów? Nie rozumiem tego.
      • extraschaf Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 13:35
        Łzy wzruszenia prawie oślepiły: rowerzysta przeprowadzający rower przez przejście dla pieszych. Może jeszcze prowadzący go w tunelach pod Rondem? I nie jeżdżący po torach tramwajowych?? Respektujący zakaz wjazdu w św. Jana?! No nie, to jakaś bajka chyba. Może jeszcze będzie prowadził rower po chodniku idąc w dół Kościuszki, od Poniatowskiego (przecież ulicą będzie w 20 sekund, no i co z tego że jednokierunkową pod prąd...)?!? Chyba chodziło o jakieś inne miasto, bo od lat widzę wyłącznie takich "wyczynowców". Poland to nie Holland.
        • Gość: wraziglaty Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.syrion.pl 24.05.13, 13:38
          Każdy normalny kraj staje się coraz bardziej Holland. Tylko Poland inwestuje w nowe parkingi i wielkie inwestycje drogowe.
        • Gość: jl65 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.internetia.net.pl 24.05.13, 13:54
          Ja tego nie potrzebuję, i nie oczekuję. Wystarczy mi że rowerzysta będzie jechał po chodniku w dół Kościuszki z prędkością nie zagrażającą pieszym, podobnie w tunelach pod Rondem. Gdyby przestrzegać ściśle przepisów to jazda w Katowicach na rowerze byłaby bardzo uciążliwa.
        • Gość: PeKaES Co mnie wkurza, jak jeżdżę autem? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 08:35
          Rowerzyści bez świateł po zmroku. Plaga!

          PS 99% Polaków wymawia 'Poland' tak samo jak 'Holland.' To znaczy niby wypowiadają 'p' na początku zamiast 'h', ale wymawiają to 'p' bez lekkiego przydechu (coś jak 'ph') a 'o' wymawiają jak 'o', zamiast jak dyftong 'ou'. Amerykanie i Brytole nie od razu orientują się z kim mają do czynienia. "Skoro on niby jest Dutch (statystycznie najwyższa nacja w Europie), to z jakiej racji taki wąsaty kurdupel z bardzo kiepskim angielskim?"
      • Gość: gosc Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: 95.108.103.* 25.05.13, 12:38
        nikt nie przechodzi to nie musze prowadzic, rozumiem ze kierowca kiedy ma czerwone i nikt nie jedzie tez moze przejechac ?
    • jl65 Co mnie wkurza, jak idę pieszo? 24.05.13, 11:56
      Rowerzyści wkurzają mnie na wiele sposobów. Bo obrzucają mnie stekiem wyzwisk kiedy przypadkiem wejdę na kiepsko oznaczoną ścieżkę, zamiast po prostu zadzwonić. Bo kiedy jada ścieżką nie zwalniają gdy jadą obok idących chodnikiem pieszych, a ci mogą w każdej chwili wejść na ścieżkę, nie mają oczu z tyłu głowy, ścieżka to część chodnika oznaczona innym kolorem kostki, asfaltu czy wytartym białym pasem. Na dodatek rowerzyści w wielu miejscach są czymś tak rzadkim, że piesi zaczynają traktować ścieżki jak część chodnika, szczególnie dotyczy to wiosny, bo w zimie rowerzysta jest rzadki jak słoneczne dni ostatnio. Dzieci są nieobliczalne i mimo uważnych rodziców mogą zawsze zrobić jeden krok nie tam gdzie trzeba, a tymczasem wielu rowerzystów pędzi tuż obok pieszych jakby to był wyścig kolarski. W wielu miejscach nie da się wytyczyć ścieżek oddzielnie i rowerzyści są skazani na współużytkowanie chodnika z pieszymi. Nie widzę w tym problemu, ale trzeba DOSTOSOWAĆ PRĘDKOŚĆ DO WARUNKÓW JAZDY. Nie wiem dlaczego wielu rowerzystów o tym zapomina.
      • Gość: Zuza Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.toya.net.pl 25.05.13, 10:14
        Tam gdzie jest ścieżka rowerowa pierwszeństwo ma rowerzysta. Ma prawo czuć się bezpiecznie i nie zastanawiać się ciągle czy pieszy idący po chodniku obok ścieżki rowerowej w tym samym kierunku co jadący rowerzysta zejdzie na ścieżkę czy też nie. Czy mamusia upilnuje dzieciaczka czy nie. Czy ktoś idący po ścieżce zareaguje na dzwonek czy nie - zdecydowanie częściej nie...
        Ktoś gdzieś dzwoni, ale kto by pomyślał, że to na mnie?.... Ojej...
        Gdybym zaczęła jeździć po drogach, stawać nagle, schodzić z roweru kiedy tylko mi się podoba - to kierowcy chyba by mnie oskalpowali - stwarzałabym zagrożenie na drogach. I takie samo zagrożenie stwarzają piesi na ścieżkach rowerowych. Nie ja ponoszę odpowiedzialność za czyjąś bezmyślność. Miałam taką sytuację: jadę sobie rowerkiem po ścieżce i widzę, że paniusia z biura z torebeczką itp zmierza w kierunku parkingu, który od chodnika - baaardzo szerokiego - oddziela właśnie ścieżka rowerowa. No to zwalniam, bo teraz zgaduj zgadula paniusia się obejrzy czy rower nie jedzie czy też nie, notabene jak pieszy przechodzi przez jezdnię to też się rozgląda, a może się mylę? No i co? Oczywiście paniusia nie zarejestrowała w móżdżku, że rower itd... Mimo, że jechałam bardzo wolno, mimo że dzwoniłam na paniusię ta stanęła dopiero już po wejściu na ścieżkę, nie udało mi się jej wyminąć, no prawie... zahaczyłam kierownicą o paseczek jej torebeczki. Była wywrotka i ja chyba pod wpływem "szoku" przeprosiłam ją (!) a ona mnie nie choć to była jej wina....
        Czy jeszcze jakieś sugestie?
        Należę do rowerzystów dbających o bezpieczeństwo - jako pieszy ganię rowerzystów za jazdę po chodniku - nieuzasadnioną oczywiście. Jako rowerzystka zwracam uwagę matkom w wózkami, pieszym, rowerzystom jadącym obok siebie, zajmującym szerokość ścieżki, nie cierpię kiedy rowerzyści na przejściach zatrzymują się obok siebie zajmując szerokość przejścia... itd. Reasumując warto zwracać uwagę, bo inaczej piesi nie zapamiętają, że to coś obok chodnika to ścieżka rowerowa i że nie powinni po niej chodzić, bo stwarzają zagrożenie. Rowerzyści zaś powinni bardziej uważnie korzystać ze ścieżek, bo też mogą stwarzać zagrożenie. No i czasem powiedzieć "przepraszam" nie zaszkodzi...
        • Gość: kornik Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:43
          W twoim przypadku przeproszenie właśnie zaszkodziło. Bo paniusia nic z tej lekcji nie wyniosła, a co gorsza, pomyślała że to była twoja wina.
        • Gość: jl65 Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.internetia.net.pl 25.05.13, 12:43
          Jak jedziesz po ścieżce wydzielonej z ulicy to ok. Ale jadąc np. Kościuszki z Parku, zadrzewioną aleją, czy Jagielońską Twoja postawa jest zupełnie oderwana od realiów. Istnieje rodzaj drogi dla pieszych i rowerzystów i taki status mają faktycznie te chodniki/ścieżki. Po co się denerwować, zwracać sobie uwagę, wystarczy zadzwonić, powiedzieć przepraszam, ludzie się nauczą. W Krakowie po uliczkach Starego Miasta rowerzyści i piesi poruszają się po tych samych drogach i jakoś to funkcjonuje. W Katowicach jest podobnie i wolę móc wszędzie wjechać, niż być traktowany jako zagrożenie. Jeżeli poruszalibyśmy się po Katowicach zgodnie z przepisami to jazda na rowerze po tym mieście byłaby uciążliwa, wolę więc dostosować prędkość do warunków i kiedy to konieczne prowadzić rower niż być przeganiany. Rozwiązaniem są ścieżki wydzielone z jezdni, ale np. na Kościuszki w drodze do Parku wymagałoby to wycięcia drzew, ja tego nie chcę i mam nadzieję że inni też. Pozostaje więc koegzystencja z tymi, którzy akurat idą pieszo.
          • Gość: Zuza Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.toya.net.pl 25.05.13, 13:36
            Nie mieszkam w Katowicach... Tam gdzie mieszkam i jeżdżę większość ścieżek rowerowych jest odrębną ścieżką oddzieloną od chodnika pasem trawy, podwyższeniem itp. Ścieżki, które są oznakowane jako i dla rowerów i dla pieszych są problematyczne, bo w gruncie rzeczy kto ma na nich pierwszeństwo? Tzn, mam czekać aż ktoś ze ścieżki zejdzie, albo nie zejdzie, albo zrobi mi awanturę? Muszę poszukać jak to wygląda ze strony prawnej. Uważam, że jeśli zasady są sensowne to trzeba się ich trzymać. Na pewno respektuję prawo pieszych, bo sama pieszo też się poruszam, a poza tym po prostu szanuję ludzi. Ale naprawdę jeszcze mi się nie zdarzyło jechać spokojnie cały czas - zawsze coś się dzieje, a to samochód zajedzie drogę, a to dwóch rowerzystów jedzie obok siebie, a to ktoś idzie po ścieżce rowerowej mimo, że ma szeroki na dwa metry chodnik.... Ja od pewnego czasu daję na luz - grzecznie zwracam uwagę, że pieszy na ścieżce może być przyczyną kolizji, jeśli nawet nie z jego udziałem to np. dwóch rowerzystów - czołówka - nie każdy ma dobre hamulce i szybki refleks - a ten ostatni mnie już kilka razy uratował, ale kiedyś mogę nie mieć tyle szczęścia. Ostatnio mijałam na ścieżce rowerzystkę, która jechała środkiem ścieżki i ....rozmawiała przez komórkę, trzymając ją w ręku! Nie miała zestawu głośnomówiącego.... Kurczę trochę wyobraźni - oczywiście zwróciłam jej uwagę - grzecznie ale konkretnie... Nie wiem co jeszcze można zrobić, chyba tylko czekać aż benzyna, OC i AC czy co tam jeszcze tak zdrożeje, że większość się przesiądzie na rowery i wtedy będą wiedzieć jak to jest ciągle zwalniać i przyspieszać, zwalniać, stawać itd...
            • Gość: jl65 Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.internetia.net.pl 25.05.13, 14:17
              Jestem przyzwyczajony do częstego zwalniania, bo inaczej nie da się jeździć po miastach z tradycyjną, gęstą zabudową. Za to nie jestem takim legalistą, uważam że ważniejsza od przepisów jest grzeczność, wyrozumiałość, kierowanie się zdrowym rozsądkiem i odrobina empatii. Są kraje gdzie nie wszystko jest uregulowane przepisami. W Wielkiej Brytanii nie ma norm zawartości alkoholu we krwi dla rowerzystów a jeżeli się stoi w nocy przy pustej ulicy na czerwonym świetle, to można się spotkać z pytaniem policjanta, dlaczego się stoi, choć nic nie jedzie. Wydzielanie ścieżek rowerowych w centrach dużych miast nie ma często sensu. No bo co? Nie będę wtedy mógł wjechać na rynek w Krakowie? A co z deptakami i dla odmiany bardzo wąskimi uliczkami? Skoro w wielu miejscach po tych samych drogach poruszają się samochody i piesi, to dlaczego nie rowerzyści i piesi?
              Co innego ścieżki wyraźnie oddzielone w nowych dzielnicach, gdzie często od razu je zaprojektowano. Ale i tam potrzeba trochę wyrozumiałości. Często wchodzę na drogę składającą się ze ścieżki i chodnika między znaki wyznaczającymi podział ruchu na pieszych i rowerzystów i nie wiem która jest która, widzę rowerzystę, schodzę na drugi pas ruchu, a jak jest znak to się okazuje że ja szedłem dobrze a rowerzysta jechał po drodze dla pieszych. Ale mogło być odwrotnie.
              • Gość: Zuza Re: Co mnie wkurza, jak idę pieszo? IP: *.toya.net.pl 25.05.13, 15:21
                Nie uważam się za legalistkę. Jeśli coś działa, jest prawnie usankcjonowane to czemu tego nie respektować? Dobry przykład podałeś z policjantem z UK, ale tam wiele rzeczy dzieje się inaczej niż w RP. Jedne lepiej inne gorzej... Są też kraje, które mają bardzo jasne procedury i one bardzo ułatwiają życie, zwłaszcza jeśli dotyczą sytuacji ekstremalnych. Mam wrażenie, że na rowerze jeździsz tylko od czasu do czasu - masz prawo, może jeździsz w wolnych chwilach, wolniutko i to Ci odpowiada. Ja lubię szybką jazdę, ale wiem, że są takie odcinki ścieżek rowerowych, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo wejścia na ścieżkę przez pieszego.
                Gdyby takie sytuacje jaką opisałam wyżej zdarzały się bardzo rzadko, ale niestety ryzyko kolizji z pieszym, jest bardzo wysokie. Kierowcy samochodów muszą się trzymać pewnych zasad, bo inaczej zamiast artykułów w gazetach byłyby same nekrologii. Ja uważam na pieszych i to czego oczekuję to uwaga pieszych, przytomność i świadomość, że na ścieżkę rowerową nie powinni wchodzić, przechodząc przez ścieżkę powinni się rozejrzeć tak samo jak przechodząc przez jezdnię. Moim zdaniem po wąskich uliczkach nie powinno się jeździć rowerem, chyba, że są mało uczęszczane w ogóle. Zarówno przez pieszych jak i rowerzystów.
                Poza tym zastanów się, po co nam rowery jeśli mamy jeździć w ślimaczym tempie. Ja nie jeżdżę tylko rekreacyjnie, to mój środek transportu. Nie zamierzam przepraszać kogoś za to, że chodzi po ścieżce rowerowej. Bo odwracając sytuację - przyznam się - raz się zagapiłam i weszłam na ścieżkę przechodząc na drugą stronę i nie rozejrzałam się ( byłam pośrodku ścieżki kiedy zdałam sobie z tego sprawę i wtedy się rozejrzałam ) a akurat przejeżdżał rowerzysta i musiał mnie wyminąć - bardzo go przeprosiłam.
                Ja uważam niech inni też uważają- o tym piszę o o to chodzi.
                A swoją drogą ostatnio doświadczam więcej miłych zachowań ze strony kierowców samochodów, ustępują mi, ja ustępuję im, uważają, wymijają. Jeśli coś jest nie tak, często za kierownicą siedzi ...kobieta. Ja już od dłuższego czasu mam pogląd, że przeciętna kobieta jest gorszym kierowcą od przeciętnego mężczyzny, cóż ...
    • azor1985 Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 12:03
      haha ja jak jadę z Bytomia na Tarnowskie Góry to mam 2 przecięcia ulic z DDR i każde ma 4 przejścia dla pieszych i rowerzystów w jednym kierunku jazdy (jedno przejscie do mniejszej wysepki, 2 do większej wysepki, 3 do kolejnej mniejszej wysepki i 4 do DDR), niestety klikając przycisk by zrobiło się zielone nie zmieniają się wszystkie światła tylko pojedyńcze. To jest jakaś paranoja. no ale takie są realia i nie ma co narzekać. ja tam się na nikogo nie złoszczę no chyba, że ktoś swoim zachowaniem spowoduje bardzo duże zagrożenie mojego życia, ale nie zdarza się to często (co nie oznacza, że nie miewam takich sytuacji).
    • Gość: Zibi Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.omi.pl 24.05.13, 12:24
      Najbardziej boję się kobiet:
      kobiet-kierowców- są bezmyślne w jeździe, przez to niebezpieczne. Jak już "naszteluje" sobie kierownicę to toru jazdy nie zmieni. Ma możliwość minięcia mnie w odległości 2m, ale pewnie zahaczy mnie lusterkiem
      Matki z dzieckiem też- Idzie środkiem drogi ślepa i głucha, dzwonię, dziecko w jedną stronę, matka w drugą. Gdy jestem 2m od nich, matka rzuca się ratować dziecka, ja ląduję w rowie.
      Kobiety na rowerach też są niezłe, Jedziemy sobie ścieżką, prawą stroną jak Bóg przykazał, aż tu nagle panią coś tknęło i zjeżdża na lewą stronę - czołówka,
      świetne są też artystki na rolkach, szczególnie na lotnisku, Jedzie prawą stroną, rowerzyści środkiem. Nagle artystka postanawia zawrócić, oczywiście rowerzyście przed nosem.
      Niejedna zjebkę zebrała,
      Drogie panie, zastanówcie się czasem zanim coś zrobicie.
    • debergerac Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 13:01
      Mnie najbardziej wkurza jak jest pod górkę. Czy naprawdę nie można by było tych ścieżek rowerowych robić tak żeby zawsze było z górki?
    • boguslaw81 Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 13:24
      Do Pani Anny Malinowskiej
      Również napisałem coś ale na rowerzystów.

      Jeżdżą po chodnikach dla pieszych, jakby mieli na nich pierwszeństwo. Nie ustąpią piechurowi, nie ma mowy! Spróbuj pokrzyczeć albo zwrócić im uwagę, że obok chodnika jest ścieżka, po której mogą jeździć do woli i bezpiecznie. Jeśli ktoś nie słyszał steku najgorszych wyzwisk, powinien spróbować zwrócić uwagę rowerzyście, który zajmuje chodnik dla pieszych.

      Pierwszeństwo w beztrosce i bezmyślności oddaję młodym rowerzystom. Nie rozumiem, dlaczego wjeżdżają rowerami na trakt zarezerwowany dla piechurów. Na dodatek są przekonani, że to pieszy ma uważać na nich, żeby go nie przejechali. Spróbujcie im to wyperswadować, to się dowiecie, że najpewniej "nie lubicie rowerzystów". Potem tylko obraza boska. Nie przesadzam, zapytajcie dowolnego pieszego. Na dodatek rowerzyści mandatów nie dostają, zwykle kończy się na pouczeniu. I to mnie wkurza jeszcze bardziej.

      • Gość: yar Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.internetia.net.pl 25.05.13, 10:00
        Bogusław! Jestem tak pieszym, jak i rowerzystą;) W pełni podpisuję się pod tym co o pieszych napisała autorka, jak i pod tym, co ty napisałeś o rowerzystach.
        A w sumie to jest tak, ze Polak Polakowi wrogiem, o ile ten drugi porusza się innym środkiem transportu. I ta kierowca walczy z pieszymi i rowerzystami, dopóki nie jedzie na przejażdżkę rowerem, wtedy wojnę toczy z kierowcami i pieszymi, kiedy jednak odstawi rower albo zaparkuje bryczkę - jego wrogowie to ci co poruszają się na kółkach 4 z silnikiem albo ci na dwóch. No i tak to się toczy- zmian na lepsze nie widać.
        • Gość: kornik Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:48
          Bo problemem nie są kierowcy, rowerzyści i piesi. Problemem są Polacy jako tacy - ich chamstwo, kompleksy, frustracje, brak wychowania i znajomości podstaw przepisów drogowych. To są efekty zniszczenia społeczeństwa obywatelskiego przez komunę. Proces naprawy trwa, ale to zajmuje sporo czasu.
          • Gość: ubu król Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 12:23
            i tu trafiłeś w sedno !
            ludzie nie dzielą się na kierowców, rowerzystów itd ale na chamów i głupców oraz tych co próbują w tym żyć w miare kulturalnie i życzliwie.. mam wrażenie , że promuje się tych pierwszych a tym drugim utrudnia..

            bo to oni jadąc wolno i ostrożnie chodnikiem , zatrzymają sie i dostaną mandat.. cham odjedzie, bluzgając mundurowym i śmiejąc sie w nos.. no więc złapie sie potulnego i na nim wyżyje dając mandat za np przejechanie po przejściu na zielonym świetle co nie powoduje żadnego zagrożenia, gdyż auta i tak stoją wtedy.
      • von.g Problemem nie są rowerzyści. 25.05.13, 11:19
        Bo problem nie jest w rowerzystach tylko w Polakach.
        Wiecznie sfrustrowani , niezadowoleni i wk***ni na cały świat , no i oczywiście najważniejsi. Nie ważne czy na rowerze czy w samochodzie czy na rolkach. Egocentryczny wku***y Polak zawsze będzie mieć problem z innym Polakiem
        • ppo To prawda. A skąd to się bierze? 25.05.13, 13:58
          Z ciągłej presji na bycie KIMŚ (w domyśle: kimś lepszym od innych). Rodzice wmawiają dzieciom "jak się nie będziesz uczył, będziesz nikim". Będziesz śmieciarzem, zamiataczem ulic itp. A czy śmieciarze nie są potrzebni? Czy nie ma wykształconych śmieciarzy? Czy wykształcenie gwarantuje bycie "kimś"? Czy bycie "kimś" faktycznie jest najważniejsze? Czy nie lepiej jest być zwyczajnym, szczęśliwym człowiekiem, bez presji i frustracji, żyjącym w zgodzie z sobą i innymi? Czy wyścig szczurów to faktycznie droga do dobrobytu (szeroko pojętego)?
          Na zachodzie już od dawna nie ma takiej presji, bo każdy może godnie zarobić i spokojnie żyć. Szanuje się każdą pracę, bo skoro ktoś za nią płaci, tzn. że jest potrzebna. Ludzie są bardziej wyluzowani, więc szczęśliwsi i nie nastawieni na ciągłą rywalizację nie wiadomo o co. I nie spieszą się zawsze i wszędzie, jak w polandii!
    • chronoxs Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 24.05.13, 13:24
      Jadę z Siemianowic do Sosnowca (ok 10 km). Ulica Mysłowicka a potem Strzelców Bytomskich(Katowice) to droga śmierci. Pobocza praktycznie nie ma a tiry walą jeden za drugim. Już raz wylądowałem na boku. Z racji robót na Borkach muszę nadłożyć drogi przez Hallera i Korczaka. Później jeszcze tylko przeskok przez tor po rozjeżdżonych koleinami bezdrożach (Borki) i jestem koło Stadionu Ludowego, a tam mam z "górki". Pracuję za "biurkiem", pierwsze 20 minut muszę przeznaczyć na toaletę i to mnie wkurza.
    • ukar_wroc [...] 25.05.13, 09:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Ala Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 09:59
      Polecam:
      www.youtube.com/watch?v=h3LatOGCWVc
      Oto dlaczego jeżdżę tylko po ścieżkach rowerowych wydzielonych z chodnika lub po chodnikach. Raczej nie przekonam się nigdy do pasów dla rowerów wydzielonych z jezdni ani do jeżdżenia po ulicami...
      • Gość: ilka Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:14
        oto dlaczego kijem należy gonić rowerzystów. jeden z takich matołów najechał na wózek z bliźniakmi kompletnie go niszcząc. Za nic oczywiscie nie odpowiada.Rowerzyści won na ulicę
    • niedlapoprawnosci Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:01
      Kobieta ideał. Tylko świat wokół taki brzydki. I te wredne dzieci, które nie rozumieją prześladowanych rowerzystów. A, co mnie wkurza? Rowerzyści bezczelnie rozjeżdżający pieszy na chodnikach? I możemy tak bez końca. Tylko po co? Punkt widzenia zależy od punktu poruszania się. A w Polsce nadal poruszamy się jakbyśmy byli panami szosy. Niezależnie czy jesteśmy na rowerze czy za kierownicą.
      • Gość: gość tekst sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 10:56
        bo nie wierzę, aby rzetelna gazeta zamieściła takie brednie za darmo

        tylko dlaczego nie ma dopisku
    • Gość: Pan Nick Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.play-internet.pl 25.05.13, 10:04
      Żal mi was ludzie że tak się dajecie podpuszczać tej gadzinówce. Szczuje was jedni na drugich - pieszych na rowerzystów, rowerzystów na kierowców, rolkarzy na pieszych... Jestem pewien że czytając to dostają orgazmu z poczucia dobrze spełnionego obowiązku. A za chwilę was podzielą jeszcze drobniej - na rowerzystów górskich, szosowych, BMXowców, i fanów Holendrów. I będą z uśmiechem patrzeć jak skaczecie sobie do oczu.
      Dlaczego?
      To akurat jest proste: popatrzcie codziennie na nagłówki. Dziś na przykład "szalony atak" na demonstrację popierającą homoseksualistów w Gruzji (gdzie indziej dowiecie się że grupy na siebie pokrzyczały, a policja je trzymała z daleka od siebie - grupy się znudziły i rozeszły)
      Dalej, "czy Polsce zagraża faszyzm?" (popatrzcie co zagraża bardziej rozwiniętym krajom Europy)
      A co z problemami poważnymi jak bezrobocie? Kraj rzekomo niezatapialny de facto pogrąża się w kryzysie. Co ze skokiem cywilizacyjnym? A nic. Na szczęście możemy się pożreć o chodniki.
      • Gość: eddy Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.13, 10:10
        Tu masz rację. Gazeta to przykład nowoczesnych mediów - same nakręcające konflikty. Same polaryzujące społeczeństwo. Same wzmagające homofobię artukułami, czego to geje chcą zabronić (artukuł o zakazie poloneza na studniówce). Szacunek do ludzi rzeczywiście byłby większy, gdyby nie szczucie medialne. Kolejny przykład to programy red. Lisa - zapraszanie samej ekstremy, żeby wywołać pyskówkę - bo to się sprzedaje. Żenada i tyle. A pan red. Michnik powinien przeczytać sobie definicję hipokryzji
        • Gość: M Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.31.2.242.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.05.13, 11:28
          Popieram i pozdrawiam człowieka myślącego.
      • Gość: iglopol Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:00
        Mam rade dla Ciebie. Pojedz sobie na dwa tygodnie do Holandii, byle gdzie, nawet do jakiejs wioski. Zobaczysz sciezki rowerowe ktore sa szersze niz nasze autostrady, tysiace ludzi jadacych na rowerach nawet przy mrozie i na deszczu, i wszystkich (kierowcow, pieszych) ustepujacych im miejsca (nawet jesli maja pierwszenstwo). Tam ludzie rozumieja, ze im wiecej z nich przesiadzie sie na rower, tym latwiej bedzie sie zyc calemu spoleczenstwu, wiec rowerzystow wspieraja. W Polsce jest inaczej: kazdy pod siebie, wolnoc tomku w swoim domku: ja bede lazil po sciezce rowerowej i bahora swojego tam poszczuje bo pan bog dal mi wolnosc, smieci do lasu wywioze, a co! Wolno mi!
    • Gość: eddy Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.13, 10:06
      A ja mieszkam w Warszawie. Problemem są tu agresyne młode rowerzystki, które pchają się z rowerami do metra w godzinach największego tłoku. Te paniusie nie obowiązuje regulamin ani zdrowy rozsądek. Im się po prostu należy.
      Warszawa to miasto, gdzie w transporcie publicznym nie ma miejsca dla matek z dziećmi ale jest miejsce dla chamskich młodych rowerzystek.
    • druit Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:08
      niestety masz sporo racji. dla mnie przykladem skrajnej glupoty jest sciezka pod prokuratura w gliwicach. ladnie zrobione zatoki do parkowania, sciezka i chodnik. owszem, wjada ladnie w zatoke ale jednoczesnie pol albo nawet cala sciezke zatarasuja. az sie czasem chce wyciagnac telefon i zadzwonic na policje oraz poswiecic troche czasu na dopilnowanie az policja przyjedzie i wlepi kazdemu mandat albo odholuje.

      dla mnie chodzacy po sciezkach nie sa jeszcze taka zmora jesli ida wlasnie w pojedynke. tak samo jak tobie trafiaja sie i matki z wozkami i dziecmi ktorym najwyrazniej nie jest cenne ich zycie i zdrowie. upominam, czasem schodza ale jeszcze ani razu nie przeprosil nikt mimo ze ja prosilem z pelna kultura. dlatego coraz czesciej wybieram rozpedzic sie i z piskiem opon zahamowac przed/za/obok takiego idioty. nawet nic nie trzeba mowic... raczej powinni zapamietac, ze po sciezce nie chodzic.

      dobrze, gdy takich jednostkowych pieszych nie przeganiamy bo mimo wszystko sami czasem korzystamy z chodnikow jesli sa jakies wieksze koleiny, ruch zbyt szybki albo cos jeszcze co skutecznie potrafi odstraszyc od uzycia jezdni. mnie jeszcze nie upomiano na chodniku bo zawsze jade baaaaaaardzo spokojnie, zatrzymuje sie i przepuszczam albo omijam. ale na drodze... nie jeden raz mialem szczescie, ze przezylem i to tylko dlatego ze mam jeszcze dobry refleks i widzenie peryferyjne. a moze to janiol siedzi na ramieniu... czesc ludzi po prostu nie rozumie, ze w zyciu na drogach jest jak w grze papier kamien nozyce... samochod niszczy rower, rower turbuje pieszego, pieszy ma przekichane albo wsiada na rower lub do samochodu.

      niestety wszystko opiera sie o kulture. nawet to, ze wyprzedzajac rowerzyste nie zachowuja przepisowej odleglosci. ot, przemknie taki, prawie zahaczajac lusterkiem albo pedem powietrza miotajac cyklista. czy to tak trudno lekko skrecic kierownica i wlaczyc migacz? albo czy tak ciezko zaparkowac tak aby nie zastawiac chodnikow i sciezek rowerowych. najgorszy menel moralny to dla mnie taki bydlak ktory zaparkuje swojego blaszaka tak ze ani przejsc ani przejechac... wpienia mnie to mimo, ze nie jestem kobieta z wozkiem ktora jest w takich sytuacjach zmuszona wejsc na droge albo nauczyc sie fruwac.

      na koniec, zostaje zyczyc kultury... od niej zacznijmy, moze wtedy i urzedasy rusza odwloki aby wyznaczyc i oznakowac odpowiednio sciezki rowerowe.
    • tamara5 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:09
      Mnie wkurzają rowerzyści na chodniku. Nawet jak obok jest pusta droga to wolą śmigać między pieszymi. Jadą nawet metrowym chodnikiem a jak pieszy się nie zatrzyma i nie ustąpi to omijają trawnikami, które już są powyjeżdżane gdzieniegdzie. Do tego teraz zaczynają walczyć o chodnik. Zaraz stworzą kodeks poruszania się pieszego po chodniku ze szczególnym zaznaczeniem, że dzieci prowadzi się wyłącznie na krótkiej smyczy i obowiązuje bezwzględny zakaz przesunięcia się na bok chodnika po usłyszeniu rowerowego dzwonka bo inaczej to nieodpowiedzialna mama naraża dziecko na utratę zdrowia i życia.
      • Gość: Zmiennik Ja nie mam i nigdy nie miałem nic przeciwko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:50
        temu by rowerzyści jeździli chodnikiem, jeżeli tylko robią to z niewielką prędkością i ostrożnie. No ale kretyńskie prawo i urzędasy myślą inaczej. Pora to zmienić.
      • Gość: Elastyczny80 miejsca starczy dla wszystkich, nie sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:53
        jeżdżą chodnikami, mi to pasi
    • puzonik48 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:14
      Jeżdżę i się nie wściekam :) My się wszystkiego musimy uczy ,zaczynając od współżycia ,zgodnego współżycia :) Jak na razie idzie nam kiepściutko ,jesteśmy jak wściekłe psy ,nastawione na wzajemne zwalczanie się :(:(:( Ohydna cecha narodowa ,którą powinno się gorącym żelazem wypalac !Bo do wszystkiego trzeba się przyzwyczaic :) W Niemczech nie ma problemu ani konfliktu ,pieszy ,samochód ,kontra rowerzyści :)Bo jest inna kultura ,bo jest nawyk ,że ścieżka rowerowa jest dla rowerów ,bo nawet jak pieszy się zamyśli i na nią wejdzie ,to rowerzysta nie zrobi z tego afery ,bo jak użyję dzwonka ,to każdy pieszy grzecznie ustąpi mi z drogi ,bo jutro on będzie jechał i ktoś inny ustąpi mu z drogi itd.... I na koniec ,w Niemczech rowerzysta jest traktowany na równi z pieszym ,ale w Niemczech nie widziałam ,rowerzysty ,który zachowywałby się jak dzikus i pędził po ścieżce rowerowej jak szalony,na ścieżkach rowerowych nikt się nie ściga :):)
      • Gość: Helmut Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: 192.110.163.* 25.05.13, 12:39
        bekasz i pie^dzisz na rowerku? danke puzon damen
    • ulanzalasem Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:15
      Dla jasności jak widzę baran(k)a który w autobusie blokuje przestrzeń dla wózków to nóż się otwiera...ale żeby było śmieszniej często widać tam dziewczyny w wieku 14-18 ? (młodsze zwolnią przestrzeń), ale czasami panie po 30, które jak wchodzi matka z dzieckiem to nie przejdą dalej, może się trochę przesuną w bok, ale np. wózek nr 1 stoi w poprzek bo obok są ludzie, wchodzi matka nr 2 i oczywiste że zmieści się tylko w poprzek, już wjechała, ale stoi obok drzwi i kawałkiem we właściwym miejscu...a ludzie muszą często zostać specjalnie poproszeni o miejsce dla wózka...przyszłe matki :D Jak widać to bardziej chodzi o inną rzecz...to po prosu zależy od człowieka, a nie od tego jaką rolę społeczną pełni, oczywiście niektórzy starają się pewne rzeczy wykorzystywać, ale to jest bardziej zbiór, wypadkowa naszych charakterów, a nie tylko jakaś funkcja (matka).
    • seznam Ponarzekać dobra rzecz. Szkoda, że z błędami. 25.05.13, 10:16
      Co kogo, jak ja jeżdżę na rowerze, gdy jeżdżę na rowerze (było nie zwalniać całej korekty).

      PS. Ładne zdjęcie, choć to może być zasługa modelki :)
    • hubba_hubba Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:17
      Urzędnicy nie jeżdżą do pracy na rowerach, bo nie mogą obsługiwać interesantów spoceni i śmierdzący, proszę szanownej rowerzystki. I nie mają z reguły do dyspozycji gabinetów z łazienkami i natryskami oraz szatni "czystych" i "brudnych" z oddzielnymi szafami na świeżo wyprasowane koszule i przepocone rowerowe ciuszki.
      • druit Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:38
        przepraszam cie bardzo, ale jadac na rowerze wcale nie trzeba walic przedipotem. mozna jechac zupelnie spokojnie, nie zgrzac sie i nawet jechac w garniturze. sa kraje w ktorych na uniwersytety kadra naukowa dojezdza we wiekszosci na rowerach i to w pelnej gali. w japoni takze, kazdy kto dojezdza do pracy rowerem nie jedzie w dresie tylko w normalnym ubraniu. to jest wlasnie inna kultura, inne postrzeganie... to czego nam brakuje. oczywiscie jak ubierzesz sie zbyt cieplo i bedziesz jechal jak wariat to sie zgrzejesz. ale jesli przebierasz nogami wolno, to jedziesz szybciej niz bys chodzil a mniej sie meczysz.
      • Gość: Misza Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 12:00
        Nie oceniaj ludzi swoja miara. Prawdopodobnie z rzadka uprawiasz sport, dlatego każda fizyczna aktywność powoduje, ze spływasz potem. Ludzie aktywni, regularnie się ruszający reagują na wysiłek inaczej. Poza tym spokojna jazda rowerem nie meczy dużo bardziej niż przyspieszony krok. Wszystko zależy od praktyki, po czasie po prostu takiego problemu o którym wspominasz nie ma. A jeśli ktoś ma skłonności do obfitego pocenia sie, lub jezdzi szybciej, to są jeszcze prysznice, dezodoranty itp itd. Rozumiem hubba_hubba, ze piszac takie obelgi chcesz samego siebie przekonać ze "nie-da-sie", niestety strzelasz kula w plot. Chcący znajdzie rozwiązanie, nie chcący znajdzie wymówkę. pojedz do Danii lub Holandii, tam zobaczysz tysiące osób na ulicach ubranych zwyczajnie, biurowo, nawet wystrojonych sunących do swojego celu. Klapki na oczach czasami przeszkadzają w widzeniu hubba.
        • Gość: z Za dużo się Bonda naoglądałeś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:24
          Szkoda, że nie ogądałeś tzw. dokrętek, gdzie pokazują jak realizuje się takie filmy, jak aktorzy zmieniają koszule i inne szczegóły garderoby co kilka minut, żeby wyglądać "nieskazitelnie i nienagannie" w 40-stopniowym upale, w dodatku po kilkuminutowym sprincie po ulicach miasta.
          Pocenie się jest cechą indywidualną organizmu i uprawianie sportu niewiele tu zmienia. Ja kiedyś dużo jeżdziłem na rowerze (kilkadziesiąt kilometrów dziennie po asfalcie i w wyczynowym tempie, na najwyższym przełożeniu obojętnie czy pod górę, czy po płaskim, aż "rwały" mięśnie) i jakoś nie kojarzę, żebym mniej wtedy się pocił niż dzisiaj, kiedy z roweru korzystam sporadycznie. No a co do urzędników i biznesmenów w garniturach i na rowerach - to wybacz, ale być może w Danii czy Holandii to towarzystwo godzi się na lekki fetorek, którzy rozsiewają wszyscy wokół, i to dla mnie j est OK, ich sprawa. Bo fizjologicznie jest to niemożliwe, żeby w ogóle nie spocili się podczas jazdy rowerem, nawet takiej spokojnej, pozornie bez wysiłku, i nie przepocili koszuli. Cuda to na Jasnej Górze i innych świętych miejscach, ptysiu ;)
          • Gość: Misza Mozna jezdzic i nie smierdziec, wskazowki: IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 19:19
            A no właśnie, jest ptasiu różnica pomiędzy tym kiedy jeździsz "wyczynowo" a tym kiedy jeździsz spokojnie 15-20km/h. A tak prawdopodobnie nigdy nie jeździłeś, bo byleś nastawiony na wyczyn. Nigdy spokojnie nie pedałowałeś na wygodnym miejskim rowerze tak, aby się zbytnio nie zmęczyć. Ja sam zupełnie obok mojego codziennego dojeżdżania do pracy (ok 2km po płaskim, bocznymi uliczkami - czyli raczej niewiele) codziennie robię wieczorem 20kilometrowy trening rowerem po lesie i wiem jak bardzo różni się moje tempo wyścigowe w stylu cross-country od tego, które mam do pracy. Gdybym jeździł tylko po lesie, również kojarzyłbym jazdę rowerem z obfitym poceniem się (ciekawa rzecz, mimo wszystko po takiej jeździe nie śmierdzę, piorę swoje rzeczy jak również używam wody, mydła i dezodorantu, polecam)

            Załączam kilka rad dla ciebie. Gdybyś się nie zorientował, wymyślono już takie rzeczy jak:
            - Mydło.
            - Rożnej maści dezodoranty w sztyfcie lub sprayu i pewnie jeszcze kilka innych rodzajów: korzystaj z nich. Ja tak robię i nie śmierdzę, można? można.
            - Perfumy, jakie chcesz w zależności od zasobności portfela. Ja używam np. Diora.
            - Umiejętny dobór garderoby
            - Ewentualnie przebieranie się już w pracy,
            - Skrajnych przypadkach prysznic w pracy, akurat mam taka możliwość, pracuje dla zachodniej firmy.

            Powtarzam:
            Jeśli ktoś chce coś zrobić znajdzie wyjście. Jeśli komuś się nie chce, znajdzie wymówkę.





      • Gość: Zły Czerwony Czerw Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.sksyu.net 25.05.13, 13:47
        Bo nie mają kondycji a każdy ruch fizyczny kończy się dla nich poceniem i śmierdzeniem. Bo praca takiego Pana, Pani ogranicza się do siedzenia całymi dniami ,opier*** się i denerwowania "interesantów" (chamy przychodzą do wielmożnego urzędnika! jak idioci!). Jak idziesz to też się pocisz jak świnia? a może wsiądź jeden z drugim na rower, naucz się kultury ruchu, użyj dezodorantu a do koszyka rowerowego - TAK TO ISTNIEJE! - włóż świeżą koszulę.

        i życzę urzędnikom żeby żaden "interesant" nigdy ich nie odwiedził, w konsekwencji życzę Wam buraki - zdychajcie z głodu
    • k_r_m Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:22
      A mnie wkurza gdy rowerzysta mija mnie pełnym pędem z tyłu gdy idę chodnikiem z małym dzieckiem za rękę. Gdyby wjechał w dziecko mógłby je zabić.
      A mnie wkurza gdy rowerzysta powoduje niebezpieczną sytuację po czym nawet nie przeprosi tylko z pretensjami jedzie dalej.
      Wkurzają mnie rowerzyści przejeżdżający po przejściu dla pieszych chociaż ich obowiązkiem jest rower przeprowadzić.
      Wkurzają mnie rowerzyści przejeżdżający na czerwonym świetle.
      Wkurzają mnie nieoświetleni rowerzyści ubrani w ciemne ubrania jadący po zmroku poza terenem zabudowanym.
      I mogę tak wyliczać długo, szanowni rowerzyści zachowuje się jakby te kołka wam przyrosły do tyłków i jakbyście sami nie byli też pieszymi i kierowcami. Najpierw sami nauczcie się szanować przepisy a potem możecie zacząć krytykowac innych.
      • Gość: gość Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.13, 10:39
        A jest coś co Cię w życiu nie wkurza?
      • zdzwoj7412 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:46
        Jeżeli będziesz dbać o dziecko jak przystało na matkę, to nie wjedzie.
        Zastanów się, czy przypadkiem rowerzysta nie miał powodu do pretensji do ciebie, nie zwalaj całej winy na niego.
        Na całym świecie czerwone światło jest tylko informacją, nie obowiązkiem. W Polsce zaś jak zwykle musi być inaczej, bo my zawsze wiemy lepiej.
        Wkurzają mnie piesi idący środkiem drogi po zmroku w terenie zabudowanym i niezabudowanym.
        I mogę tak wyliczać długo i po co. Przecież wiesz, że to ty i tak masz rację (z założenia).
        • Gość: do zdzwoj Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.13, 13:02
          ty zdzwoj albo jesteś idiotą albo starym kawalerem jak polskęzbaw co to nigdy dzieci nie miał, ale na ich temat się wypowiada co 5 minut. Bo równie jak on pieprzysz głupoty
          • zdzwoj7412 Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 26.05.13, 11:22
            No i co mam rację. Jesteś z założenia wszystkowiedzący, a nawet trochę chamski w tym swoim założeniu. Dzieci mam i nawet jedno niepełnosprawne. Ale mam rower, na którym jeżdżę. Stąd moje krytyczne spojrzenie. Proponuję kup sobie najpierw takie "Bobo", żebyś się nauczył jeździć. Później trochę większy i dopiero wtedy zaczniesz rozumieć rowerzystów. No i trochę asertywności by ci się przydało. Albo sesje u psychoanalityka.
        • Gość: k_r_m Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.toya.net.pl 25.05.13, 17:48
          Nie matkę a ojca.
          Wiesz, że mam rację ale bzdurnymi argumentami próbujesz bronić niewłaściwych zachowań rowerzystów, które wypunktowałem. Idąc chodnikiem na którym rowerzysta nie ma prawa się znaleźć nie mam obowiązku spodziewać się najechania przez niego, tym bardzie żywy dwulatek, który ma ograniczony kąt widzenia i brak wyuczonych odruchów samozachowawczych. Ale nawiedzeni rowerzyści wiedza lepiej, im wszystko się należy i chodniki i czerwone światła tez najlepiej niech dotyczą wszystkich tylko nie ich. A tak na marginesie też jeżdżę rowerem tylko z głową czego wielu brakuje.
      • Gość: Anna Re: Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? IP: *.sggw.waw.pl 25.05.13, 13:21
        jeżdzę dużo i problemem są głupie matki puszczające samopas dzieci najlepiej na ścieżkę rowerową bo same są zajęte gadaniem przez telefon - też najlepiej blokują taką ścieżkę , chociaż obok jest chodnik
    • olena.s Co mnie wkurza, jak jeżdżę na rowerze? 25.05.13, 10:22
      Idiotyzmem jest pakowanie pojazdów i istot, poruszających się w innym tempie, innym ruchem w tę samą przestrzeń, i oczekiwanie, że wypadków nie będzie, a współkorzystanie z dróg odbywac się będzie harmonijnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja