slezan
13.08.04, 13:13
Wpadam na moment, by podzielic sie refleksjami z pobytu w Reichu. Ciekaw
bylem czy ostatnie wydarzenia zwiazane ze stosunkami niemiecko-polskimi
odbijaja sie tu szerszym echem. Po wielu rozmowach w roznych czesciach RFN
potwierdzilo sie moje przypuszczenie - nic sie nie zmienia, dla Niemcow
stosunki ze wschodnim sasiadem to ciagle sprawa drugorzedna. NIe ma mowy o
emocjach podobnych do tych, jakie w Polsce wywoluja np. inicjatywy pieknej
Eryki. Lewicujacy intelektualisci maja zawsze gotowa odpowiedz - czyli
pustoslowie o pojednaniu, zalach za niemieckie grzechy i odcieciu sie od
wypedzonych. Wiekszosc urodzonych na ziemiach odebranych Niemcom w 1945 r.
pogodzila sie juz dawno z utrata Heimatu i rodzinnych majatkow i zyje
problemami swojego obecnego miejsca zamieszkania. Tak wiec inauguracja
rozgrywek Bundesligi wywoluje to zdecydowanie wieksze poruszenie niz wizyta
kanclerza w Warszawie.