occupant_europium
15.08.04, 10:44
Wojna nie zakończyła okresu zbrodni.Tak jak po wojnie kraje w Ameryce
Południowej znaleźli bezpieczne schronienie hitlerowscy zbrodniarze, tak od
wielu lat państwo Izrael broni zbrodniarzy pochodzenia żydowskiego
oskarżonych o ludobójstwo. Żydowski zbrodniarz wojenny SALOMON SZLOMO MOREL,
winny ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości ukrywa się w Izraelu. Salomon
Morel (Szlomo) był komendantem w kompleksie stalinowskich Obozów śmierci
Oświęcim/Brzezinka od lutego 1945 roku.
Morel i jego służba obozowa w Świętochłowicach - Zgodzie zamordowali? Co
najmniej 1500 niewinnych polskich chrześcijan? Większość zginęła od Bicia,
postrzelenia, zamarznięcia w pojemnikach lodu, podcięcia żył, złych Warunków
obozowych, tyfusu, niedożywienia i zagłodzenia, z wyczerpania i Zimna.
"Oko za Oko" to książka Johna Sacka, który sam jest Żydem. [ "Oko za Oko"
(1995) John Sack, Wydawnictwo APUS, 44-100 Gliwice, ul. Pszczyńska 89. Tel:
388100 w. 258] Sack poświęcił osiem [siedem] lat życia na zebranie 9. Dowodów
przeciwko takim Żydom jak "Szlomo" Morel. Jest on w posiadaniu Taśm z 300
godzinami zeznań świadków - więźniów i strażników.
Sack opisuje los Ślązaków porwanych lub bezprawnie aresztowanych 9. Pod
pozorem zarzutu o kolaboracje z partia narodowosocjalistyczna NSDAP,
Hitlerjugend, pracy w administracji, np. w biurze Arbeitsamt (urzędu
Zatrudnienia), funkcji społecznych jak przynależność do drużyny
Przeciwpożarowej podczas nalotów bombowych. Nie było rozpraw, sądów i
Wyroków. Do dręczenia Morelowi wystarczyło, ze Żyd lub komunista wskazał
Palcem chrześcijanina. Ludzie po prostu ginęli bez śladu, taj jak za
Bolszewickiej rewolucji w Rosji.
Komendant Morel, pan życia i śmierci, często spraszał żydowskich Strażników
na swoje kwatery. Kiedy się spili, prowadził ich do baraków? Obozowych
na "duchowa satysfakcje". Wtedy kazał układać się więźniom Krzyżem w wysokie
sterty jeden na drugim i śpiewać "Horst Wessel Lied "
("Pieśń Horsta Wessela - hymn partii Hitlera). Niewielu umiało śpiewać,
Zwłaszcza Polacy, którzy nawet nie znali języka niemieckiego. W jednym
Przypadku Morel oderwał nogę od krzesła i bil każdego, kto nie śpiewał.
"Mózgi bryzgały na sufit" - zeznawał były więzień. W seansach "śpiewu
Chóralnego" brali udział Morela, jego kompani i strażnicy. Podczas jednego
Takiego seansu zabili 138 osób. Więźniów zanurzano po szyje w pojemnikach Z
lodowata woda. Zamarzali oni na lód. Epidemia tyfusu dziesiątkowała Populacje
więźniów, lecz Morel nie zrobił nic, żeby temu przeciwdziałać.
Bezkarność zbrodniarza. Wiadomości o morderstwach i torturach w obozach
Morela w Pierwszym półroczu 1945 roku były postrachem dla ludności Śląska i
Przyczyniły się do rozbicia oporu i poddania się reżimowi Stalina.
Sława Okrucieństw Urzędu Bezpieczeństwa wymknęła się za Żelazną 9. Kurtynę.
Winston Churchill protestował w parlamencie 16 sierpnia 1945 roku:
"Nie można doliczyć się olbrzymiej ilości Niemców. Nie jest wykluczone, ze
Za Żelazną Kurtyną szerzy się tragedia na wielka skale". W USA protestował
Senator William Langer. Niestety były to glosy stłumione w środkach masowej
Informacji po obu stronach Żelaznej Kurtyny.
Do Morela przybyła komisja Władysława Gomułki by poskromić jego Wyczyny, ale
wizyta ta skończyła się na pijaństwie i Morel nadal mordował Bezkarnie
zupełnie niewinnych ludzi. Wśród nich - po większej części dzieci i Kobiety.
Byli to Ślązacy - Polacy i Niemcy urodzeni na Śląsku. Byli wśród nich
Reichsdeutsche, Volksdeutsche i Polacy. Po maju 1945, czyli po zakończeniu
Wojny i zajęcia Śląska przez komunistyczna Polskę, Ślązaków przynależność
Obywatelska była polska tak jak przez setki lat przedtem - niemiecka. Morel
zabijał dlatego, ze ktoś był chrześcijaninem. KKiedy Morel wchodził do barak
na seans śpiewu, przedstawił się jako Żyd ocalały z obozu koncentracyjnego w
Oświęcimiu. Kłamał, ponieważ w czasie wojny polscy partyzanci ukrywali go w
lesie i nigdy nie brał udziału w walce.
Nagroda dla zbrodniarza.
Za stworzenie tego interna obozowego dla chrześcijan Morel awansował w 1945
roku z sierżanta na kapitana UB na osobiste polecenie Jakuba Bermana, szarej
eminencji Stalina i promotora żydowskiego komunizmu w Polsce. Od około roku
1950 Morel był naczelnikiem wiezienia w Katowicach.
W czasie jego kierownictwa więźniowie polityczni byli torturowani, umierali
zamęczeni, a zwolnionych wynoszono na noszach.
W 1988 roku Morel otrzymał emeryturę w stopniu równym pułkownika i żył na
koszt państwa w Katowicach.
Śledztwo na niby.
W marcu 1993 roku, ukazał się w tygodniku "Village Voice" w Nowym Yorku
głośny artykuł Johna Sacka. Dlatego i może TYLKO DLATEGO Główna Komisja
badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy Instytucie Pamięci
Narodowej w Warszawie wszczęła śledztwo przeciwko Morelowi o morderstwa,
zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Kierownikiem śledztwa był
prokurator Stanisław Kaniewski, zastępca dyrektora ds. śledztwa i prokurator
Marek Gajewski. Doświadczony w procedurze Gajewski posłał Morelowi zwykłym
listem, przez pocztę, wezwanie do stawienia się 17 listopada 1993 roku w
charakterze świadka (!) zbrodni w Oświęcimiu, Brzezince i Świętochłowicach -
Zgodzie. W ten sposób przestrzegł on Morela i zdradził interes Polaków i
powinność swojego urzędu, bo znając sprawę wykalkulował to, co się stało:
Morel nie stawił się na przesłuchanie, ale natychmiast wyjechał do Izraela,
gdzie zatrzymał się u swojej najstarszej córki. Po duch miesiącach wyjechała
także jego żona z wnuczka. Sabotaż w Komisji przeszedł niezauważony przez
opinie publiczna. Jedynie w "Dzienniku Zachodnim", 29 listopada 1993 roku,
Krzysztof Karwat napisał artykuł pt. "Ucieczka do Izraela" i na tym sprawa
przycichła.
Z dniem 3 października 1995 roku Komisja przekazała śledztwo według
właściwości Prokuraturze Wojewódzkiej w Katowicach. Tam, prokurator referent
Grzegorz Korpala (mówią, że był komunista) pogrzebał ja w szufladzie swojego
biurka. Sformułowane zostały zarzuty przeciwko Morelowi, ale na użytek
wewnętrzny. Nikt jednak w Prokuraturze ani w Ministerstwie Sprawiedliwości
nie mówi o sporządzeniu aktu oskarżenia. Natomiast prokuratorzy zastanawiają
się, czy nie zawiesić postępowanie, co równałoby się umorzeniu. Żółwim
krokiem rozwija się koncepcja na temat sporządzenia listu gończego i
głoszenia w Interpolu.
Prokuratorzy nie wystąpili do rządu Izraela o ekstradycje Morela. Grzegorz
Korpala, prokurator na dole drabiny administracyjnej, i jego szef Roman
Dubiel powiadają, ze skoro nie istnieje z Izraelem umowa międzypaństwowa o
ekstradycji kryminalistów, to Polska Morela nie wydostanie. Brakuje "woli
politycznej". Śledztwo podjęła także niemiecka prokuratura
(Staatsanwaltschaft) w Dortmundzie, ale dopiero na wniosek byłego więźnia w
Świętochłowicach i to nie Niemca, ale obywatela holenderskiego.
W 1945 roku Holender Eric van Calsteren został zawleczony przemocą do obozu
Morela przez Chaima Studniberga, któremu wystarczyło, ze czternastoletni
chłopiec Eric ma niebieskie oczy i blond włosy. Nieważne było, ze chłopiec
legitymował się holenderskim paszportem. Przesądził fakt, ze był
chrześcijaninem. Oto wspomnienia van Clasterena z obozu Morela:
"Drągami, na których noszono baniaki z zupa, zmasakrowano mi nogi, a kiedy
leżałem na ziemi "opracowano" mnie kopniakami. Koledzy położyli mnie pól
żywego na pryczy... Ze było dużo trupów, to było całkiem normalne.
Wszędzie umierający, w umywalni, w ustępach, obok pryczy. [Zabijanie]
odbywało się prawie zawsze nocą i kiedy trzeba było [wstać] pójść do ustępu
przechodziło się po trupach".
Ten Holender przeżył, ale miął zrujnowane zdrowie. W 1992 roku, poruszony
praca Sacka nad dokumentacja książki, zwrócił się według właściwości do
Prokuratury w Dortmundzie z wnioskiem o ukaranie glownego oprawcy w