arnold7
26.08.04, 16:47
Wiele rąk, mało pracy
Ze Stanisławem Zapałą, przewodniczącym Klubu Radnych LPR, radnym Sejmiku
Województwa Śląskiego rozmawia Jarosław Wróblewski
Jak działa LPR w samorządzie na Śląsku.
- W wyborach samorządowych do Sejmiku uzyskaliśmy 16 proc. W Sejmiku rządzi
koalicja SLD-Samoobrona. Mimo, że oficjalnie z koalicji wyszło trzech radnych
z Samoobrony to i tak skutecznie wspierają oni zarząd województwa. Widać, że
Samooobrona posługiwała się w wyborach hasłami populistycznymi, w praktyce
wspiera ona lewicę. Wyraźną opozycję tworzy LPR. Udaje się nam uzgadniać
wspólne stanowisko z takimi ugrupowaniami jak PiS czy Wspólnota Samorządowa.
Po za układem rządzącym jest też PO, ale ich interesy z przeszłości nie
pozwalają stworzyć wspólnie opozycji.
W co są uwikłani?
- Wielu z nich jest członkami rad nadzorczych różnego rodzaju firm, które
podlegają Sejmikowi i to wiąże im ręce przy zadeklarowaniu wyraźnego
stanowiska w wielu sprawach.
Jakie są inicjatywy LPR w śląskim Sejmiku?
- Doprowadziliśmy do zwołania sesji nadzwyczajnej poświęconej obradom na
temat tragicznej sytuacji w śląskiej służbie zdrowia. Na sesji wypowiedziała
się strona społeczna, która w tym czasie przeprowadzała strajk. Wydawaliśmy
też oświadczenia w związku z przypadającymi rocznicami walki o wolność i
niepodległość Polski np. o niebywałej zbrodni, jakiej Związek Sowiecki
dopuścił się na wziętych do niewoli po wrześniowej agresji polskich
oficerach, urzędnikach, prokuratorach, sędziach i wybitnych działaczach
społecznych. Nie zapomnieliśmy o rocznicy tragedii w kopalni „Wujek” itp. W
okresie przedreferendalnym złożyliśmy oświadczenie na forum Sejmiku
Województwa Śląskiego nt. zagrożeń płynących z przystąpienia Polski do UE.
Dzięki wam zawisł też na ścianie sejmiku krzyż.
- Obrady obecnego sejmiku śląskiego odbywają się w historycznej sali obrad
Sejmu Śląskiego, w której nie było znaku krzyża. Dla przypomnienia podam, że
Sala Sejmu RP została wybudowana na wzór Sali Sejmu Śląskiego. Z inicjatywy
naszych radnych w dniu 14 kwietnia 2003 r. doprowadziliśmy do umieszczenia w
Sali Sejmikowej krzyża hebanowego z rzeźbą Chrystusa wykonaną z drzewa
lipowego. Krzyż został poświęcony na Jasnej Górze przed Cudownym Obrazem
Matki Bożej po Mszy św. odprawianej za Ojczyznę w dniu 12 kwietnia 2003 r.
Otrzymaliśmy go jako dar przekazany przez jasnogórskich paulinów. W liście
skierowanym do nas paulini piszą m.in. „Niech ten Krzyż hebanowy pozostanie
znakiem życzliwości Jasnej Góry, znakiem optymizmu, siłą ku dobru, ku
prawości – dla wszystkich Radnych Sejmiku Województwa Śląskiego”.
Jak by pan określił działalność LPR-u na Śląsku? Przybywa nowych osób?
- Działamy wspólnie z ludźmi, którym leży na sercu dobro Polski i Śląska.
Mamy w swoim gronie wiele osób, które poświęcają zarówno swój, środki i
możliwości, aby tworzyć struktury LPR. W każdym powiecie mamy już osoby
budujące środowisko Ligi. Efektem tej pracy był np. znaczący wynik w wyborach
samorządowych, dzięki czemu mamy 40 radnych.
Ile jest członków LPR na Śląsku?
- Około tysiąca osób.
Na czym teraz polega wasza wspólna praca?
- Ma ona charakter organiczny. Zapraszamy ludzi na spotkania, seminaria, na
których mówimy o wielu problemach i w ten sposób staramy się zachęcać do
działania. Wiele osób ukończyło Instytut Edukacji Narodowej i te osoby
reprezentują narodowe myślenie. Muszę też dodać, że bardzo dobrze układa się
współpraca z Młodzieżą Wszechpolską, która w ostatnim czasie mocno się
zaktywizowała. Powstaje wiele środowisk: Katowice, Tychy, Sosnowiec... To
jest bardzo budujące, bo wielu z tych młodych ludzi jest już w zarządach
powiatowych LPR. Rozumiemy się. Wielu z nich studiuje i wspomaga nas swoim
młodym entuzjazmem.
LPR w Tychach ma ciekawą stronę internetową.
- Staramy się używać nowoczesnych narzędzi techniki. Podjęliśmy się
inicjatywy uruchomienia w każdym śląskim kole LPR internetowej strony, aby
wzajemnie się komunikować. Lokalną stronę posiada koło LPR w Tychach.
Korzysta z niej miesięcznie ponad 3 tysiące osób. Jest to dla nas bardzo
zachęcające. W sierpniu uruchomiliśmy stronę internetową województwa
śląskiego. Taka inicjatywa przyciąga przede wszystkim ludzi młodych.
Śląsk przeżywa kryzys. Wiele problemów nakłada się na siebie. Jakie są
najważniejsze?
- Tutaj jak w soczewce widać wszystkie problemy nurtujące Polskę. Widać to na
płaszczyźnie politycznej, gospodarczej i kulturalnej. Śląskie zagłębie jest
wielkim miastem od Dąbrowy Górniczej do Gliwic. To jest spotkanie kultur,
cywilizacji i wyznań religijnych. Szczególnie widać też bankructwo
politycznych elit niezależnie czy to SLD, AWS czy UW. Nie udało się im
przygotować żadnego realnego programu dla Śląska.
Wiele mówi się o jego naprawie polegającej na restrukturyzacji.
- Ale to nic innego jak likwidacja całych gałęzi gospodarki, co widać na
przykładzie górnictwa czy hutnictwa. Po hutnictwie zostały tu tylko
wspomnienia jak np. Huta Baildon. To był jeden z najlepszych producentów tzw.
galanterii hutniczej, wytwarzający stal a z niej wyroby najwyższej jakości.
Za 300 mln zł wybudowano tam nowoczesną walcownię. Odbyło się huczne otwarcie
z udziałem polityków, ale zabrakło 20 mln na zakup wsadu, aby walcownia mogła
zacząć działać. W konsekwencji nowoczesna walcownia nie pracowała ani jednego
dnia, a Huta Baildon jest teraz bankrutem.
Kto za to odpowiada?
- Dyrektorem, a potem prezesem zarządu huty został były czołowy działacz Unii
Wolności, członek jej władz wojewódzkich pan Jerzy Jagodziński, któremu za
doprowadzenie Baildonu do upadku nie spadł z głowy włos. Takie przykłady
można mnożyć.
Tragiczna sytuacja jest też w górnictwie. Szefowie Kompanii Węglowej
zapowiedzieli zamknięcie kolejnych czterech kopalni...
- Obojętnie kto sprawuje władzę zawsze prowadzona jest ta sama polityka:
likwiduje się kopalnie pod nazwą restrukturyzacji. Zamknięcie tych 4 kopalń
może doprowadzić do bardzo niebezpiecznych sytuacji na Śląsku, a szczególnie
w Bytomiu, gdzie mają być zlikwidowane dwie kopalnie: Rozbart i Centrum. W
tej sytuacji z siedmiu bytomskich kopalń zostałaby tylko jedna mała - Bobrek.
Należy dodać do tego jeszcze likwidację hut, zakładów zaplecza górniczego,
upadek Bytomskich Zakładów Odzieżowych... Z tego wyłania się pełny obraz
sytuacji Bytomia. Podobnie jest niestety w innych śląskich miastach.
Kopalnie się zamyka a węgiel sprowadza z zagranicy.
- Mówi się, że istnieje w Polsce nadwyżka węgla a z drugiej strony
sprowadzamy miliony ton węgla z Ukrainy i Rosji. Za tym stoją konkretne
osoby. Na Śląsku od czasów komunistycznych zmieniło się niewiele. Towarzysze
w jednej chwili stali się kapitalistami i dzisiaj zarządzają takimi firmami
jak Węglokop, Węglozbyt, Kopex oraz spółki węglowe. W przypadku Stalexportu
pojawił się „wybitny specjalista” od prywatyzacji (czytaj likwidacji) Emil
Wąsacz. Teraz włączają się do tej gry osoby wywodzące się ze służb
specjalnych. Wybitnym znawcą górnictwa jest gen. Andrzej Anklewicz obecnie
szef rady nadzorczej CSW Węglozbyt.
Śląsk jest tykająca bombą, od której zapłonąć może cały kraj.
- Mamy coraz więcej zaproszeń od górników aby ich wesprzeć. Do tej pory
skrzętnie ukrywano nazwy kopalń, które mają być zlikwidowane. Teraz wzrosło
wzburzenie górników. Czy ich protest odniesie skutek? Widać jak znikoma jest
skuteczność działań związków zawodowych wobec likwidacji zakładów. Czy się
protestuje czy nie, bezrobocie niestety wzrasta. 2 września odbyła się
kilkunastotysięczna manifestacja przed siedzibą Kompanii Węglowej w
Katowicach. W obronie zagrożonych likwidacją kopalń górnicy wraz z rodzinami
przyszli w marszach z Bytomia, Rudy Śląskiej i Łazisk. Członkowie LPR wraz z
posłem Stanisławem Zadorą i radnymi Sejmiku Śląskiego wspomogli górników idąc
ra