jak sie żyje w Katowicach

IP: 80.51.194.* 05.04.05, 21:18
mam się w tym roku przeprowadzić do Katowic, ale mam opory. Jak się tam
mieszka i żyje?
    • tomash8 Re: jak sie żyje w Katowicach 05.04.05, 22:19
      Żyje się bardzo dobrze, nie lepiej ale i na pewno nie gorzej niż gdzie
      indziej...Jest tu normalne powietrze, niebo ma niebieski kolor, jest więcej
      zieleni niż w jakimkolwiek innym mieście wojewódzkim, są tramwaje i autobusy,
      ba, mamy nawet kina i teatry! ;-)
    • Gość: KAT Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 62.233.185.* 05.04.05, 22:20
      Mnie się żyje Ok, a mieszkałem po parę lat w Bielsku, Dąbrowie i
      Siemianowicach. Ale znam trochę ludzi z poza Katowic którym to miasto się nie
      podoba. Sęk w tym, że oni w ogóle tego miasta nie znają i bywają tam tylko żeby
      coś załatwić w centrum. Lubię to miasto pomimo stereotypu jaki na nim ciąży, że
      to miasto przemysłowe, bo powoli staje się "przemysłowe" tak jak Dąbrowa jest
      górnicza, a nie ma w niej żadnej kopalni.
      Naprawde dużo się tu zmienia i widać to gołym okiem, a z tego co się zanosi
      bedzie jeszcze więcej zmian. Myśle że jest to miasto z przyszłością i ogromnym
      potencjałem. Wystarczy przypomnieć, że ostatnio wg jakiegoś zestawienia
      inwestycje na głowę mieszkańca były większe niż w Warszawie, a zadłużenie
      miasta jest jedno z najmniejszych w Polsce. Największym mankamentem jaki mi
      doskwiera jest to że wieczorem są pustki na ulicach, co nie znaczy ze nic się
      nie dzieje. Dzieje się tylko że w lokalach itp, a nie na ulicach. Ale myślę że
      po rewitalizacji centrum coś się z tym zmieni. Ogólnie miasto jest bardzo
      ciekawe i wyjątkowe, także architektonicznie. Trzeba chcieć je tylko poznawać i
      polubić.
    • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 22:46
      beznadziejnie, nie polecam.
      mieszkalam przez wiele lat w krakowie i przeprowadzke do katowic odebralam
      bardzo bolesnie.

      duzo by pisac, najbardziej uciazliwe to m.in.

      1. straszna brzydota katowic, ktora odciska swoje pietno na ludziach, ktorzy
      brzydziej sie przez to zachowuja i sa ogolnie mniej sympatyczni ;)
      2. brak miejsca gdzie mozna w dzien w sympatycznych warunkach napic sie kawy i
      poczytac gazetke.
      3. brak basenu krytego (najblizszy sensowny basen w Tychach)
      4. tylko jedno kino studyjne
      5. w sobote wieczorem miasto swieci pustkami
      6. fatalny stan komunikacji miejskiej, niektore autobusy sa w tak zlym stanie,
      ze strach wsiadac.

      i jeszcze wiele uciazliwosci o ktorych juz mi sie nawet nie chce pisac.
      • slezan Re: jak sie żyje w Katowicach 05.04.05, 23:00
        To ciekawe, że za mało sympatycznych i aroganckich uchodzą właśnie mieszkańcy
        Krakowa, a nie Katowic.
        Co do brzydoty Katowic mogę powiedzieć jedno - podobne tezy to zwykle projekcja
        stanu własnego ducha. Współczuję i życzę poprawy.
        • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 23:11
          wlasnie na tym to polega, jak tu mieszkasz to przestajesz zauwazac jak brudne i
          brzydkie jest to miasto. smutne , ale prawdziwe.
          • bartoszcze Re: jak sie żyje w Katowicach 05.04.05, 23:13
            coz, ja tam w ostatnich latach dostrzegam, jak coraz czystsze sa Katowice, i
            coraz wiecej piekna wychodzi spod wieloletniego brudu
            np. kto zwrocil uwage na nowy wyglad Sadu Okregowego przy ul. Andrzeja?
            • Gość: pompka Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.welnowiec.net 06.04.05, 11:19
              To niestety są wyspy na morzu brzydoty. Miasto nie ma spójnej budowy-powinno
              być przemodelowane, mozna by uzyskac dobry efekt.
              • settembrini Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 12:42
                a ktore miasto w polsce ma spojna zabudowe? spuscizna minionych 40 lat daje o
                sobie znac. popatrz na mapy (i zdjecia) miasta z okresu miedzywojennego, to byl
                majstersztyk.
      • Gość: Anka Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 212.160.172.* 06.04.05, 20:04
        A może ty nie mieszkasz w "tych" Katowicach, o których tutaj mowa???!!! Bo z
        rzeczy, które tutaj wypisałaś nic się nie zgadza... Przykro mi...
    • bartoszcze Re: jak sie żyje w Katowicach 05.04.05, 23:12
      wbrew pozorom zyje sie nienajgorzej
      powietrza juz od paru lat nie widac:)
      a wg rankingow Polityki jest to ponoc najtansze z miast wojewodzkich
      pytanie brzmi jednak: co Ci jest do szczescia potrzebne? wtedy odpowiedz bedzie
      bradziej precyzjna
    • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 00:03
      W Katowicach jest wszystko co ma być w mieście wojewódzkim.Żyje się tak jak
      wszędzie indziej . Kraków jest ładniejszy ale po paru miesiącach przestaje mieć
      to jakiekolwiek znaczenie i zaczyna być jednako.Nie przejmój się bzdurnymi
      postami w stylu ,że nie ma basenów krytych (są przynajmniej 2),że jest brudno
      (zaniedbane katowice systematycznie odzyskują dawną świetność żeby to zobaczyć
      trzeba patrzeć nie tylko chodnik i czubki swoich butów), autobusy nie są w
      gorszym stanie niż w Krakowie a kina studyjne będą za niedługo dwa więc
      zapraszamy :)
      • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:07
        no to wymien te 2 baseny madralo. ale pamietaj, ze basen kryty z prawdziwego
        zdarzenia jakie sa np. w krakowie to nie basenik w palacu mlodziezy, gdzie sa 2
        tory dla plywajacych i tylko kilka godzin wktorych jest otwarty dla normalnych
        ludzi a nie dla dzieci. nie jest to tez basen przy szkole podstawowej, czynny 2
        raz w tygodniu, anie syfiasty basen na Kostuchnie, dzie mozna zalapac niezle
        syfy.

        basen kryty ogolnodostepny to basen gdzie mozna chodzi co 8 do 22, sa tory do
        plywania, jest czysto, sa zamykane szafki i jest ratownik ktory pilnuje, zeby
        ludzi ktorzy nie umieja plywac nie przeszkadzali tym ktorzy umieja. tak jest
        np. na basenie Korony w Krakowie.
        • Gość: holtze Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.04.05, 05:27
          biedna basiu. jak wiekszosc polakow nie potrafisz zauwazyc ze katowice to tylko
          czesc aglomeracji. miasta tworzace gorny slask sa jedna tkanka. nie masz duzego
          basenu w katowicach - jedz do tarnowskich gor. to nie boli i nie jest to podroz
          z kielc do szczebrzeszyna. po drodze masz pare innych miast z niezlymi
          basenami . a fatalny stan komunikacji zawdzieczamy wam polakom ktorzy
          poszatkowali slask nie biorac po uwage specyfiki regionu. nudna architektura
          krakowa (daleko wam do np pragi;-))wysiada przy miedzywojennej modernie katowic
          (powstala w ciagu 18 lat autonomii slaska) i niemieckiej gliwic czy zabrza. nie
          wspominajac o zabytkach przemyslowych. slask to tygiel kultur w ktorym kazdy
          zadowolony z zycia czlowiek znajdzie sobie cos dla siebie...
    • Gość: magda Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 09:46
      to zalezy skad chcesz sie przeprowadzic
      ja przeprowadzilam sie z bialegostoku... przezylam szok

      po dwoch latach juz sie troche przyzwyczailam,czlowiek to taki 'zwierz', ktory
      przyzwyczaja sie ;)
      jesli bede miala okazje na pewno wyprowadze sie stad
      • braineater Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 10:04
        Żyje się, jak wszędzie indziej + bonusowe uroki tego akurat miasta, czyli:
        w miarę normalni ludzie, raczej spokojni, raczej trzeźwi
        Dużo fajnych miejsc do oglądania - jedno z najbardziej pokręconych
        architektonicznie miast, jakie widziałem
        Park WPKIW (na razie przynajmniej)
        PArę fajnych knajp w których można siąść, przeczytać gazetę i wypić kawę bez
        meczenia się menelami lub snobami
        i można zapomnieć o samochodzie - bo wszędzie dojedziesz komunikacją miejską -
        nawet o 40 kilometrów dalej
        Wady:
        Brak wydarzeń kulturalnych
        Miasto umiera o 18:30
        Bywa drogo jeśli chodzi o wynajem mieszkania
        i jest parę dzielnic które zwiedzać należy tylko pod opieką tubylca lub
        wykwalifikowanej jednostki GROM
        Pozdrowienia:)
        PS - a jak bedziesz pragła wielkiego świata, to po 40 minutach jesteś w
        Krakowie:)
        • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:11
          gdzie o godzinie np. 12 w czwartek, bedac w okolicach tzw. Rynku, moge wejsc
          na smaczna kawe i poczytac gazete???

          Nie interesuje mnie kawa w papierowym kubku za 10 zlotych wsrod snobow jak to
          jest w UniCentrum, ani kawa z widokiem na narciarzy z 3 maja (Tchibo) ani kawa
          w towarzystwie snobistycznych ciotek (Gaudi)
          Taka zwykla , bezprestensjonalan kawka w milym otoczeniu.
          • slezan Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 10:19
            O 12 w dzień powszedni to się pracuje, a nie czyta gazetę przy kawce. Ktoś na
            ten krakowski high live musi robić.
            PS. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie kawę w Krakowie w bezpretensjonalnym
            otoczeniu. To się po prostu kłóci.
            • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:21
              to masz po prostu bardzo mala wyobraznie, moge Ci podac liste kilkudziesieciu
              takich miejsc.
              • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 10:26
                Skończ już z tą kawką ...
                Napisz coś o mieście .
                Człowiek potrzebuje pomocy w podjęciu decyzji , a nie miałkich wynużeń cioci
                kloci o wyższości krakowskiej breji nad katowicką!
                • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:38
                  o miescie naspisze, ze mnostwo tutaj takich gburowatych trolli jak ty :)
              • hierowski Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 11:16
                Czy przyjeżdżając z Białegostoku do Katowic przeżyłaś szok w pozytywnym czy
                negatywnym tego słowa znaczeniu? Pytam bo ja osobiście uważam za skandal, że
                takie miasto jak Białystok jest miastem wojewódzkim. Byłem tam kiedyś w 3-
                dniowej delegacji zrobić wstępny audyt i się strasznie wynudziłem. W samym
                centrum stoją drewniane chałupy :) Poza obejrzeniem pałacu (z zewnątrz) to nie
                ma tam nic ciekawego.

                Co do knajp w Katowicach to trzeba wiedzieć w jakim klubie odbywa się właśnie
                ciekawa impreza. Jeżeli jesteś z zewnątrz to możliwe, że możesz mieć z tym
                kłopot. Nie polecam jednak tradycyjnych dyskotek w Kat. bo to faktycznie
                wiocha, którą trudno zauważyć w okolicach Starego Miasta w Krakowie. Ilość
                wyżelowanych i wyketowanych kretynów w dresach i pijanych szesnastek w różowych
                mundurkach przekracza poziom krytyczny.

                Koło południa w Katowicach na dobrą kawę można pójść na parter do Altusa lub do
                Monopolu.

                A nasze miasto jest przepiękne musisz jednak włożyć trochę wysiłku by to
                odkryć. To nie Praga gdzie masz wszystko na tacy.

                Tak czy inaczej jeżeli się przenosisz do Katowic to ciesz się, że nie mieszkasz
                w którymkolwiek z okolicznych miast. Akurat Katowice obok Gliwic to najlepsze
                miejsca w tym rejonie.
                • Gość: magda Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:46
                  wynudzic sie w Katowicach tez mozna niemilosiernie i tak jak piszesz
                  zeby "odkryc" miasto trzeba troche wysilku w to wlozyc
                  ja na poczatku przezylam negatywny szok, nie ma co ukrywac ale miasto na
                  pierwszy rzut oka po prostu straszylo! centrum miasta a syf, brud...
                  nie powiem, ostatnimi czasy sa przeprowadzane renowacje budynkow na glownej
                  ulicy (do tej pory nie wiem za bardzo czy to 3 maja czy warszawska-gdzie lezy
                  granica ;) )
                  drewniane chatki faktycznie w Bialymstoku sa, ale nie powiedzialabym ze to
                  centrum. tak jak i w kazdym miescie sa stare dzielnice, gdzie jest 'rozny'
                  krajobraz... Katowice nie sa wyjatkiem... wystarczy wejsc w samiutkim centrum
                  do jakiegos sklepu 'w bramie' i horror mozna krecic...

                  nie chce nikogo ani obrazac ani przekonywac, dla mnie w tym miescie brakowalo i
                  bedzie zawsze brakowac zieleni i przestrzeni (kto co lubi...)


          • braineater mówisz i masz 06.04.05, 10:45
            - aczkolwiek spam to i kryptoreklama -
            Mickiewicza 'Pożegnanie z Afryką' (jedyna wada - nie można palic)
            Mickiewicza Róg Stawowej - nie wiem jak się lokal nazywa o ile nazywa się w
            ogóle - - duży wybór kaw, dobre ciacha, cisza spokój - też niestety dla
            niepalących
            3-go Maja Chopin - bardzo miła kawiarnia w dalszej części 3 go Maja - znaczy
            ciut za dworcem, a troche przed placem Wolności
            Stawowa - Joker Pub - o tej godzinie zazwyczaj pusty i spokojny
            we wszyskich lokalach jest cicho spokojnie bez wulców i pind w garsonkach,
            mozna siąść, poczytać i zupe łnie sie wyluzować
            A to tylko Centrum - dalej to jest tego więcej
            Pozdrowienia:)
            • Gość: dot Re: mówisz i masz IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 10:47
              Nikita , kawa jest ! Przyjeżdżaj !
            • Gość: basia Re: mówisz i masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:52
              :-D :-D
              zartujesz sobie chyba?
              joker- miejsce dla szpanerow z grzywka na zelu z kaflami na podlodzei z
              kelenerem?
              co to za fajne i wyluzowane miejsce w ktorym lazi kelner pod mucha?
              :-D
              Chopin na 3-go maja? Znowu to samo: kafle i nadeta atmosfera ze starymi
              ciotkami na skladzie.

              Mickiewicza Róg Stawowej? nazwyasz ta mala klitke z widokiem na zulernie i
              najgorszy syf w katowicach kawairnia.

              "pozeganie z afryka" to sieciowka, ktora niewile ma wspolnego z fajnym miejsce.

              Widze, ze po prostu nawet nie masz wyobrazenia, co to znaczy fajne miejsce, w
              ktorym mozna napic sie kawy.
              Podpowiem Ci: najblizsze juz temu jest to co powstalo na Teatralnej tylko nie
              pamietam nazwy. Drewniane duze stoly, zwykle krzeselka, fajny wystroj, tylko
              niestety miejscu temu brakuje klimatu i zawsze tam jest pusto. poza tym to nie
              jest pomyslane jako miejsce dzienne. ale cos w ten desen byloby okej.
              takich miejsc jest w innych miastach bo nie tylko w krakowie, mnostwo.
              • Gość: dot Re: mówisz i masz IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 10:55
                Nikita , wybacz ! Jednak nie ma kawy , nie przyjeżdżaj.
              • braineater Re: mówisz i masz 06.04.05, 11:03
                Wyboccie frelko ale jo prosty chopok z gruby jest i pojyncia niy mom, jak
                wyglądają twoim zdaniem kawiarnie - mi tam styknie Tyskie pod blokiem. Zaś
                jakbyś chciała się richtich dobryj kawy napić to ja, mosz recht ino Kraków - i
                nojlepij jakbyś tam już sie łostała, bo po co mosz się nerwować na narkomanów,
                oberów w bindrach, kachle na zolu i insze takie prowincjonalne wynokwiania. Dyć
                w Krakowie tego ni ma, som gryfnie osztukane tynki, cegły w kozdym koncie i
                cała stada takich jak ty, richtich gryfnych i wysublimowanych dziołszek. Nic
                ino pojechać i zgupnońć ze szyńścio.
                Pyrsk
            • Gość: cegla Re: mówisz i masz IP: *.chello.pl 14.04.05, 20:46
              drewniany konik-mickiewicza
              bocian-3 maja
              Śruba, Złoty osioł,Irish Pub,....knajp jest od groma, są studenckie, gejowskie,
              kameralne, masowe, mieszczące się w centach handlowych, dla dzieci, dla starcow
              ładne, brzydkie, tanie,
              drogie, MULTUM, daremny argument zresztą.
          • Gość: oberschlesier ino prawdziwy hanys widzi pienkno kattowitz IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.05, 21:12
            miasto kattowitz jet pienkne, ino za duzo goroli sam mieszko i loni nom opinia
            psujom.
            poza gorolami som jeszcze ich szpetne postkomunistyczne habazie
            architektoniczne: skarbek, zenith no i ten najwienkszy szpetlok "pomnik
            powstancow polskich" jakby te wszyskie haszple usunonc to by sam bylo bardzo
            pieknie.
            w budowie jest nowe centrum (silesia center) finansowane jak cale katowice z
            niemieckich euro.(w wienkszosci)
            P.S.
            w szkolach powinni jeszcze zamiast jenzykow obych (polski, ruski) trocha
            jenzyka ojczystego uczyc (deutsch)

            • Gość: Jo Re: ino prawdziwy hanys widzi pienkno kattowitz IP: *.f.strato-dslnet.de 07.04.05, 13:08
              Ja mosz swiento racja.
            • Gość: Helfer Re: ino prawdziwy hanys widzi pienkno kattowitz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 22:11
              Panie Gauleiter nie spieszczcie sie tak drabko do roboty!
          • Gość: Magda Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 217.153.131.* 07.04.05, 12:32
            Basia plissss, wypraowadź się już z tych Katowic, plissss:)))
          • settembrini Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 12:47
            np. w 'za kulisami' na teatralnej, w galerii na 3 maja (malo widoczne wejscie
            po prawej stronie w drodze na quasirynek), w ktorejs z kawiarni na stawowej.
            rozumiem ze coffe shop w empiku tez jest snobistyczny i be. miejsc jest
            mnostwo, trzeba tylko sie rozejrzec.
        • tomash8 Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 17:02
          braineater napisał:


          > Wady:
          > Brak wydarzeń kulturalnych
          > Miasto umiera o 18:30

          "szukajcie a znajdziecie";)

          Zresztą nawet jeśli nie dzieje się coś w samych Katowicach, to na pewno jest
          coś w Chorzowie czy Gliwicach(większość "przyjezdnych" nie zdaje sobie sprawy z
          bliskości tych miast, naprawde)
          • braineater Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 17:09
            A napisałem, że umiera ale chodzi mi tylko o to, że o 18-19 mozna przejśc przez
            centrum spotykając dwóch trzech ludzi, co oczywiście nie oznacza, że nie dzieje
            sie nic w kinach, klubach czy knajpach, bo ostatnimi czasy dzieje się sporo i
            to dość ciekawie - przynajmniej jak dla mnie - Jimi Tenor, Eliot Sharp,
            Interpretacje itp.
            Pozdrowienia:)
          • Gość: s4fin o wydarzeniach "kulturalnych" słów kilka IP: *.chello.pl 14.04.05, 21:43
            Nam tu an naszym smutnym, brudnym i górniczym w dodatku padole, żal pupe ściskac
            musi, jak widzimy jakie to wielkie i światowe święta dziją sie, hen tam w
            grodzie Kraka, a są to:
            1. Święto zupy
            2. Pokazy białej damy na rynku, tam obok śmietnika ulicznego
            4. Cała seria kabaretów, repertuar wysławijacy kraków oczywiscie...
            5. i inne

            A takich zaścinkowych świątek jak Liga Światowa, Koncerty [Metallica,
            Rammstein,Deep Purple, Kult, czy Robbie Williams- jak by ktoś nie słyszał, bo to
            przecierz nie "kultura"], biesiady Tyskeigo :D , i wiele innych.....


            A tak na serio
            Zacznę od przedstawienia mojego punktu widzenia. Jestem rodowitym
            Katowiczaninem, ma prawie 20 lat, siostrę w Krakowie[ na stałe] , brat prze
            pewien czas studiował w Warszawie, wiec od strony turystycznej poznałem też to
            miasto + jego komentarze.
            Piepszyć jak tajemnicza Basia można długo i bez sensu. Doceniam Kraków,
            uwielbiam starówkę, bardzo lubię Festiwal Kultury Żydowskiej na Kazimierzu,cenię
            "atmosferę" [ tą wg krakowofilów (jak Basia :)) i tą inną] ale,........
            Patrząc REALNIE, to wiele z tych rzeczy nie ma aż takeigo znaczenia [ + i -
            krakow i Katowic], a liczą sie takie rzeczy jak:
            komunikacja[ w Katowichach nie zaznasz takich korków jak w krakowie, pomimo
            przebudowy głównej osi miasta, a autostradą, chorzowską, kosciuszki, naprawdę
            szybko można się przemieszczac, jedyne problemy robia sie rano w wjeździe do
            miasta, ale i tak nie sa to stojące korki, tylko spowolnienie, a to coś zupelni
            różnego- głupio wg mnie rozwiązane jest też objeżdzanie rynku, wiec widzę minusy]
            dostępność urzedów,[miasto wojewódzkie chyba]
            banków [ do mieszkańców K-ce; przmianujmy Kościuszki na Bankową, było by
            prawdziwiej]
            basenów [ sam znam kilka, ale uczeszczam na jeden - Witosa-znasz Basiu?]
            kin [ nie czuje niedostatku, ale może to tylko moje prostackie
            młodociano-górnicze gusta]
            teatrów[ w katowicach raczej biednie, ale juz Rozrywka w Chorzowie(co jest całe
            4 przystanki, biednym i brzydkim tramwajem dalej) wystarcza]
            zieleni[ tutaj wiel osób robi wielki błąd sądząć o K-ce jako o mieście bez
            ZIELENI--> WPKiR, park Kościuszki, Rezerwat Buków na załęskiej Hałdzie(
            stadniny, multum ścierzek, dużo większy jest niż WPKiR+ Błoni+starówka w
            Krakowie, łączy on, właśnie załęską Hałdę z Piotrowcami), ponadto; Las
            murckowski, Dolina 3stawów,.... jezusiku, jest tego tyle, ze podchodząc do
            sprawy zielonego wypoczynku, to ludzie z poza katowic są uposledzeni jak nie
            mieszkają w puszcz, wiec darujmy sobie takie wybiórcze pojmowanie[jak twoja kawa
            z "amtosferą"]]
            Ludzie--> KRAKUSY TO STRASZNI MIESZKANCY, gdyż, poziom niektórych kaminic, i ich
            babci jest makabryczny[pamiętam obrazki z lokum w którym mieszkała moja siostra
            podczzas studiów na UJ, babcia wmawiała jej, że niezdrowo sie myć czesto, itd]
            (zbyt subiektywnie??? staram się tonować, wierz mi), moja sistra, która
            wychowała się na śląsku, a jest naprawdę tolerancyjną osobą, uwarza, że ludzie
            na ślaska sa mimo wszyskot bardziej ludzcy, mnije nadęci, mniej wyrzucaja innym
            a raczej siebie bronią. Przykład, to forum. Oczywiscie każda reguła ma wyjątki.
            Dużo już napisałem, sporo błędów chyba [wybaczcie], ale dokoncze jednym zdaniem:
            W Katowicach mieszka mi się świetnie.
    • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:37
      ktos tu wspomnial o rzekomo fantastycznej komunikacji miejskiej.
      jest to wierutne klamstwo.
      komunikacja w katowicach jest beznadziejna, wszystkie autobusy jezdza do dworca
      lub przez dworzec ,nie ma szybkich polaczen miedzy dzielnicami omijajacymi
      dworzec, co sprawia, ze do miejsca oddalonego niewiele jedzie sie godzinami.
      komfort jazdy przemilcze.
      • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 10:41
        : ))) Skoro jeżdżą nimi takie gnomowate ciotki - nie dziwota , że komfortu brak !
      • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 11:14
        Ech Basia , Basia...Komunikacja w Katowicach i GOPie jest ok . To ,ze ktoś taki
        jak ty uparł się lub nie zadał sobie odrobiny trudu by zmienić nr autobusu lub
        tramwaju , którym zazwyczaj dociera do swojej pracy ,szkoly ,tudzież jak w
        twoim wypadku być może to było ,swojego chłopaka nie zmieni tego ,że NIE
        WSZYSTKIE AUTOBUSY JADA PRZEZ DWORZEC (obskurny zresza). Autobusy przspieszone
        to też żadna nowość . Jeśli ktoś ma dostęp do internetu może łatwo to sprawdzić
        na stronie przedsiębiorstwa komunikacyjnego .Basen w pałacu młodzieży ma więcej
        niż 2 tory i jest jeszcze basen na "Paderewie " czyli osiedlu Paderewskiego nie
        tak bardzo oddalony od scisłego centrum.
        Kawy można się napić w kawiarence pod małą sceną teatru im. Wyspiańskiego . To
        naprawde fajne miejsce bez snobizmu i w dobrym guscie oraz na ulicy Dyrekcyjnej.
        • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 11:20
          Nikita, już bym Cię znowu zaprosił , ale boję się , że Basia i na Dyrekcyjnej
          kawki nie lubi i pod sceną też pić nie chce.
        • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:23
          nie badz smieszny, prosze...
          jak dojechac z katowic ligoty na osiedle paderewskiego z ominieciem centrum?
          • beata_blue 51 !!! 06.04.05, 11:24
        • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 11:24
          No i jeszcze tereny zielone!
          Sam jestem zapalonym rowerzystą więc wiem co nieco o WPKiW w Chorzowie, Dolinie
          3 stawów (Sztauwajery :)) czy lasach na Muchowcu lub terenach zielonych na
          Ligocie,Panewnikach i niedalekim Mikołowie . To fantastyczne miejsca na każdy
          rodzaj wypoczynku .
      • tomash8 Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 17:05
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > ktos tu wspomnial o rzekomo fantastycznej komunikacji miejskiej.
        > jest to wierutne klamstwo.
        > komunikacja w katowicach jest beznadziejna, wszystkie autobusy jezdza do dworca
        >
        > lub przez dworzec ,nie ma szybkich polaczen miedzy dzielnicami omijajacymi
        > dworzec, co sprawia, ze do miejsca oddalonego niewiele jedzie sie godzinami.
        > komfort jazdy przemilcze.

        Rotfl. A tramwajem to nie łaska? (już pomijam fakt że ta opinia o busach to
        bzdura) Poza tym chodzi też o komunikacje z sąsiednimi miastami.
    • Gość: fan? Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:05
      Zyje sie całkiem przyjemnie.Oczywiscie pod wzgledem kulturalnym to nie Kraków
      ale tez nie całkiem pustynia błedowska.
      Za to mamy duzo parków ,jest gdzie pojezdzic na rowerze i wyjsc na
      spacer,miasto jest przestronne,korki duzo mniejsze niz w innych miastach.
      Jak masz ochote na góry to bliziutko pojechać ,jak na Wielką kulture to do
      Krakowa autkiem 40min, a jak nie masz ochoty na takie wyprawy to i w Katowicach
      znajdziesz dobrą restauracje ,kawiarnie czy klub/imprezownie.
      a wady...no cóz każde miasto je posiada
      • hierowski Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 11:19
        Borys ma muchę bo lubi a nie dlatego, że to dla niektórych snobistyczne
        miejsce.
        • Gość: Gumiak Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:57
          Zaimponowales mi stary, znasz kelnerow z Jokera. i to po imieniu. WOW. :):):)
    • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:22
      Jesli chcesz koniecznie mieszkac w okolicach Katowic, to polecam Ci Tychy,
      Glwiwice lub Sosnowiec.
      Miasta przyjemne, ludzi bardziej przyjazni.
      Wlasnie tak tutaj jest. Oni nie chca zauwazyc, ze cos jest z tym miastem nie
      tak.

      • beata_blue Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 11:23
        O tak, Chochnowiec jest super! I bedziesz mogla rozpowiadac, ze wyemigrowalas
        za granice... Hehehe
        • braineater Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 11:30
          Się tak właśnie myśla, czy tyj boroczki Basi, fto niewyłonacył, po ćmoku w
          nocnym autobusie abo bance, bo taki uraz to sie z nikond nie biere..
          Pozdrowienia:)
          • Gość: Alojz Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.j.pppool.de 06.04.05, 11:48
            Mieszkam od 28 lat w München-Schwabing, pieknych kawiarni uroczych lokali oraz
            zycia nocnego mam jusz po dziurki w nosie mnie brakuje tych sadzy z kominowych
            Familokow, widok na Chołdy,i Schachty,Ludzi co z roboty ida i klocek pod pacha
            niesie,moi kochani by widziec w tej brzydocie cos pieknego trzeba sie tu urodzic
            od pokolen to morze tylko prawdziwy Oberschlesier dla niego wszystko jest piekne
            nawet hajziel na sieni to jest nasz Heimat i dla nas jest wszystko gryfne bo
            tu sa nasze korzynie!! Glückauf! Eurer Alojz!!
            • Gość: marian Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 13:03
              no tak, Śląsk jest zapewne piękny, (a Ślązacy wspaniali), ale nie dla kazdego -
              kwestia gustu - przynajmniej krajobraz nie każdemu się spodoba.

              W Katowicach nie ma jakiejś choćby jednej uliczki, nie ma rynku, nie ma tego
              czegoś co większość z nas potrzebuje - zamkniętej czystej przestrzeni w której
              mozna odetchnąć od codzienności.
              Tak jak juz pisałem w innych wątkach - Bytom, Gliwice, Rybnik Mikołów, Żory
              itp. mają ryneczki, Chorzów ma ładną uliczkę (zrobioną z niczego) - w
              Katowicach nie ma nic takiego - nie każdy sie tu urodził i nie każdy doceni
              urok i klimat peryferyjnych (niektórych) dzielnic, większość ludzi, którzy tu
              przebywają zbyt często lub mieszkają jest skazana na depreche.
      • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 11:34
        Nie będę śmieszny. Autobus linii nr 51 rozwiąże ta zawiłą łammigłówkę, twój
        problem na miarę węzła gordyjskiego.
        Sosnowiec to miasto złożone z bloków z wiekiej płyty (jeśli któ lubi ten
        klimacik to proszę bardzo) .Tychy podobnie same osiedla-sypialnie z
        socrealistycznych marzeń i w obu miastach spęd wula.Mogę zgodzić się jedynie co
        do Gliwic,że to bardzo fajne miasto.Nie wiem tylko jak tam wygląda sprawa z
        zatrudnieniem , myślę ,ze mimo wszystko w K-ce jest łatwiej o pracę.
        Obawiam się Basiu,że jesteś gorol :)
        • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:44
          zalezy z ktorej czesci ligoty, kolego.
          • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 12:09
            Nie wiem , z której .Może mi powiesz ,koleżanko...
        • Gość: tyski Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.unregistered.media-com.com.pl 06.04.05, 13:11
          Bez takich tekstów!
          pzdr
        • Gość: Ted Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 01:08
          Nie mogę zgodzić się z opinią o Tychach, mają już ponad 500 lat i nie są tylko tworem socjalizmu a osiedla z lat '60 i '50 jak choćby osiedle A Todorowskiego to bardzo udane rozwiązania urbanistyczne jakich brak np. w Katowicach. A Paprocany? lasy w koło ze ścieżkami rowerowymi? stajnie gdzie można pojeździć konno? dużo zieleni, pływalnia, teatr, kino i budowany właśnie multiplex? mieszkam tu od wielu lat choć się tu nieurodziłem ale zawsze z przyjemnością tu wracam nawet z daleka czy z Krakowa. Polecam Stare Tychy, żeby polubić miejsce gdzie przyszło nam mieszkać trzeba poznać jego historię i ludzi, a wtedy wzystko staje się inne. Pozdrawiam Katowice również Giszowiec, Szopienice, Nikisz, Janów Katowice to nie tylko Królewska Huta.
    • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 11:33
      Jeśli już masz mieć zajęcie w Katowicach , to tu mieszkaj. Nie w Gliwicach ,
      dość ładnych , czy innym mieście - ich prowincjonalność szybko daje się we znaki
      i kłopot tylko z dojazdami.
      Nie sprecyzowałeś czego oczekiwałbyś od Katowic , więc trudno jest przedstawić
      Ci "za i przeciw". Bo nie o to gdzie wysiorbać kawę Ci chodzi jak sądzę...
      • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:36
        kawa jest tylko symbolem tego ze to miasto nie do zycia.
        wlasnie takie male rzeczy: kawa, basen, komunikacja skladaja sie na jkosc zycia
        • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 11:39
          Baśka! Przeżywasz chyba jakąś traumę związaną z Katowicami przeczytaj powyższe
          posty i przejżyj na oczy !
          • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 11:41
            uups "przejrzyj" :/
        • Gość: dot Re:ZALETY- jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 11:41
          Czy są Twoim zdaniem jakieś zalety tego miasta ? Napisz.
          • Gość: basia Re:ZALETY- jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:45
            WPKiW. to wszystko.
            • Gość: dot Re:ZALETY- jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 11:50
              no, to istotnie cierpisz...
              A czy to nie jest przypadkiem awersja do Śląska ?
              • ree-j-bie Re:ZALETY- jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 11:37
                zalet katowic nie ma - jest to miasto nie dla ludzi - brudne, pełne meneli,
                ludzie przebiegaja przez Katowice gdy muszą coś załatwić - nie spacerują.
                Nie ma w Katowicach jakiegoś dużego deptaku albo rynku - w prawie każdym
                mieście jest - często nowopowstałe.


                Rozumiem, ze patrioci lokalni protestują tłumacząc tym, ze lepiej znają, że są
                rodowitymi Ślazakami,
                niech jednak podejdą do sprawy bardziej obiektywnie, moze wtedy coś się zmieni.
                • Gość: dot Re:ZALETY- jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 07.04.05, 13:22
                  Rynek , deptak ... i tak w kółko. No nie ma tego w Katowicach , jest np. w
                  Gliwicach , gdzie zimą nikogo nie cieszy , a latem zamienia się w ogromną knajpę
                  piwną i okoliczne uliczki i bramy starówki zamieniają się w amoniakowy ściek. I
                  to ma być ta radocha ? To że jest brudno , to fakt , ale też wina władz miasta.
                  Wszędzie ludzie śmiecą , trzeba to jednak sprzątać. Z innego założonego przez
                  ciebie wątku wynika , że podobnie jak Basia lubisz Kult , myślę ,że powinnyście
                  razem sobie go posłuchać , gdzieś gdzie aromatu pysznej kawy nie zakłóca kłująca
                  wasze oczy rzeczywistość w postaci meneli , pozerów i pokruszonych tynków.
    • Gość: Miłka Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 13:12
      ja sie przeprowadziłam do Katowic rok temu, żyje sie tu nieźle tylko mi brakuje
      znajomych, ktorych zostawiłam 40 km od Katowic, moje gg to 80610
      • Gość: asia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 14:12
        a ja wyprowadziłam się z Katowic rok temu i teraz brakuje mi znajomych którzy
        zostali w Katowicach. A z wadami i zaletami życia w Katowicach jest tak że jak
        tu mieszkasz to dostrzegasz tylko wady ale jak jesteś zmuszony sie wyprowadzić
        to dostrzegasz zalety tego miasta.
        • Gość: gk Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 20:37
          normalnie
          • Gość: Bękarcik Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 21:27
            Baśka Jak szukosz rozryfki to sie przeleć do Singra na piwo allbo do kamionki pod cyc jak szukosz świyżego luftu to proponuja park Kościuszki, albo muchowiec a jak chcesz dostać po dziubie to dostaniesz byle kaj
    • braineater jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 21:42
      Przeczytawszy wypowiedzi basi żona braineatera pragnie skomentować to
      następującymi słowy: Basiu droga wyjedź stąd tam gdzie kawa strumieniami
      płynie, baseny dostępne są wszędzie, a ludzie Cię chcą. Jedź, jedź i nie wracaj
      do miasta brzydkich i obskurnych domostw, ochydnych i niemiłych ludzi i miasta
      bez kawy - jedź i truj innym bo ja przy całej swej cierpliwości (a wierz że
      jest ona wielka i spowodowana po pierwsze posiadaniem takiego męza, po drugie
      cotygodniowymi wizytami w Krakowie ) nie mogę patrzeć na te bzdury.
      AAA i pamiętaj żeby nie jechać tam śląskim autobusem tudzież tramwajem bo one
      okrutnę są i gotowe przywieźć Cię do nas ponownie a tego byśmy już nie znieśli.
      Marysia (braineaterowa znaczy się:)
      • aroma1 Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 21:51
        popieram żonę braineatera w całej rozciaglości
        Katowice nie można porównywać z Krakowem, to sa całkiem inne miasta i nie wolno
        ich porównywać, mają całkiem inne dusze.
        • Gość: dot Re: jak się Basiom żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 06.04.05, 21:56
          Dajcie już Basiom i Krakowom spokój , nie wiemy nawet skąd Nikita ma przyjechać...
          A co do kawy - wszyscy wiedzą ,że najlepsza jest u cioci na imieninach... ; )
          • aroma1 Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 22:01
            tak, u cioci na imieninach najlepsza kawa i to bezwzględu czy pita w Krakowie
            czy w Katowicach, wszystko zalezy od towarzystwa
            A Katowice to jednak coś, jedyne miasto w Polsce, ktore ma Kata i wice.
            • slezan Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 22:34
              Żadna moja ciocia nie splamiła się obchodzeniem imienin:-).
          • braineater Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 22:02
            A co do dworca w katowicach to jeżeli o mnie chocdzi to mogę powiedzieć jedno -
            śmierdzi? i co z tego - wszystkie dworce śmierdzą, brzydki? - no brzydki ale to
            dworzec a nie dom, a menele? - menele dworcowe z katowic to, basieńko i inni
            przeciwnicy katowic, jedni z najmilszych i najłagodniejszych meneli na jakich
            trafiłam. I porównując ich z menelami np. krakowskimi to po prostu mają klasę.
            A że zaczepiają - cóż, taka praca menela.
            Marysia (braineaterowa)
            • aroma1 Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 22:04
              odczepcie od meneli katowickich i krakowskich, bo nalepsze menele są w
              Warszawie, tam ich nikt nie przebije
      • Gość: basia Re: jak się Basiom żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:35
        klasyka. wlasnie to spotka na slasku kazdego, kto napisze im prawde o ich
        przeslodzonym i przekolorowanym, idyllicznym Slasku, w ktorym wszystko co zle
        to gorole zrobili.
        chrzanicie glupoty, a weekendowe wizyty w jakims miescie nie dadza nigdy
        porownania jak sie zyje tu czy tam. trzeba pomieszkac przynajmniej z rok, zeby
        cos na ten temat powiedziec. ja mieszkalam juz w wielu miastach w Polsce, wiec
        wiem cos na ten temat.

        jesli piszecie, ze autobusy sa spoko, pokazcie mi w Krakowie stary Ikarus czy
        Jelcz ktory ledwo co zipie, i kazde siedzenie ma z innej parafi. poza tym smrod
        jest taki, jakby rura wydechowa byla skierowana do srodka.
        w krakowie, praktycznie nie ma juz starych autobusow, tylko jezdza Scanie lub
        Many, podobnie we Wroclawiu.
        W krakowie nie uswiadczycie tramwaju, ktory jest tak stary , brudny i brzydki,
        ze pekaja oczy. w katowicach a i owszem.

        co to za bzdury o tramwajach. siec tramwajowa konczy sie na ptasim osiedlu i
        cale poludniowe katowice sa pozbawione tej dogodnej formy komunikacji.

        kawa jest przykladem, ze to miejsce nie ma zadnego klimatu, zadnej duszy. taka
        jedna, wielka postsocjalistyczna sypialnia.

        nie ma tez miejsc gdzie moga posilic sie wegetarianie, do ktorych sie zaliczam.
        zloty osiol to nie jest prawdziwy bar wegetarianski, poniewaz dania tam
        serwowane sa paskudne. kto byl w prawdziwym ekologicznym barze wegetarianskim,
        bedzie wiedzial, ze Zloty Osiol nawet nie lezal obok baru wegetarianskiego.

        nie ma dobrze zaopatrzonych sklepow ze zdrowa zywnoscia, gdzie mozna kupic np.
        przyprawy na wage.

        takie drobne rzeczy, a jednak skladaja sie na jakosc zycia w miescie.

        po obejrzanym seansie w kinie, nie mozna sobie pospacerowac po miescie, bo nie
        ma gdzie. brzydko i smutno. zawsze jak jestem w centrum katowic lapie dola.

        i pisze, bo chce uprzedzic kogos kto tu przyjedzie o tym co go czeka, a nie po
        to, zeby sie wdawac w pyskowki ze katowicofilami.

        tym bardziej, ze nie macie konkretnych argumentow, bo caly czas nie wiem gdzie
        niby sa te kryte baseny i kawiarnie.
        • slezan Re: jak się Basiom żyje w Katowicach 06.04.05, 22:39
          Znasz Basieńko, bajeczkę o wężu?
        • Gość: tramwaj Re: jak się Basiom żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 22:46
          No to chyba ślepa jesteś . Przecież ludzie piszą gdzie są kawiarnie i baseny
          (sam podałem przykłady).
          • Gość: pompka Re: jak się Basiom żyje w Katowicach IP: *.welnowiec.net 06.04.05, 23:05
            trzeba sie uderzyć w piersi i powiedzieć, ze nie ma obecnie odważnych
            wizjonerów w tym mieście, którzy chcieli by i wiedzieli jak zamienić to misto w
            perłę.
        • Gość: kamil Re: jak się Basiom żyje w Katowicach IP: *.chello.pl 14.04.05, 21:15
          na os. Witosa, zreszta bardzo fajnym osiedlu, jest czysty, ogólnodostępny basen,
          25m na 12,5
    • Gość: nikita Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 80.51.194.* 06.04.05, 22:32
      Mieszkam teraz we Wrocławiu, ale chociaż miasto piękne itp to czegoś tu brakuje,
      jak to się mówi, "to coś". Jest fajne do mieszkania, ale.hm. Co do dworca, to no
      przepraszam, ale trudno mi na mapie Polski znaleźć miasto z czyściutkim i
      pachnącym dworcem. Owszem lubię kawę, kino - przepadam, ale to co tworzy
      atmosfere miasta to ludzie tam mieszkający.
      • Gość: basia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:36
        no to juz sie dowiedzialas jacy ludzie tu mieszkaja :)
        jesli jestes z Wroclawia to nie przenos sie do Katowic. mozesz doznac szoku :)
        • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 22:54
          Jacy ludzie tu mieszkają ? Czy to,że ktoś lubi miejsce ,w którym żyje jest
          postrzegane przez Ciebie Barbaro jako coś złego?
          Piszesz rzeczy ,które nie są prawdą i tyle . Może Wrocław ma więcej
          wegetariańskich restauracji i może serwują tam lepsze jedzenie ,ale ja będąc
          wegetarianinem przez ponad 5 lat jakoś nie umarłem z powodu niedożywienia .
          Jeśli tak bardzo nie lubisz Katowic (chociaż brak Ci argumentów ,które bylyby
          zgodne z prawdą) to wyjedź.Nie ma nic prostszego jak znowu przenieść się do
          innego miasta.
          • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 06.04.05, 23:00
            Autobusy nie te , tramwaje nie te , kawa nie ta , jedzenie nie te (pewnie z
            datków dobrych Cencików dla biednych Hanysów ). Bieda z nędzą przez Śląsk pędzą.
            Basiu! Otwarłaś mi oczy , jutro pakuje plecak manele , wsiadam w samochód i
            jadę szukać szczęścia ale nie w Krakowie tylko w Pradze bo przy niej Kraków to
            pipidówa .Bo w Pradze są ... :/
        • braineater Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 22:54
          Basieńko - tu nie chodzi o katowicofilię, tu chodzi po prostu o spokojne
          spojrzenie na to co wokoło. Ja rozumiem, że Kraków, acz jest to miasto którego
          nie znosze ze względu na tysiące turystów, bandy snobów i syfiaste knajpy w
          których wszystko kosztuje min. 20 zeta a smakuje jakby zrobione było z modeliny
          (jedyna pozytywna cecha Krakowa to antykwariaty, których i tak w Łodzi, którą
          uwielbiam, jest więcej i festiwal kultury żydowskiej nim się zań wzięła TVP2).
          Mozemy sie tu oczywiście wzajemnie powyżywać na naszych miastach, tylko w sumie
          po co? Ja nie polubię krakowa, ty nie polubisz katowic więc dyskusja do niczego
          nie prowadzi. Ja nie znam krakowa dobrze, ty nie znasz Katowic w ogóle i nie ma
          sensu prowadzić debaty. Ty masz swoje nastawienie, a większość, co chociażby po
          tym watku ocenić można, ma swoje, całkiem do twojego przeciwne. I gdybyś
          spojrzała uważnie, i poczytała powyższych postów garść sporą to zauważyłabyś,
          że wbrew twojemu mniemaniu nikt tu Katowic nie idealizuje, i nikt nie twierdzi,
          że miasto jest sielankowe - jest po prostu Naszym miastem=fajnym pokręconym
          miastem i raczej nie masz co wymagac by ta opinia się zmieniła i byśmy nagle
          zaczęli gremialnie pisać 'ach, przenieście nam Katowice do Krakowa' - bo po co?
          Także ze swojej strony debatę uznaje za zakończoną.

          (żona doda jeno, że trzeba być niewidomą coby nie znależć w katowicach sklepu
          ze zdrową żywnością czy też knajpy z wegetariańskim żarciem (nie zawsze dobre
          jedzonko wegetariańskie można dostać w wegetariańskich knajpach), doda też że
          wydaje jej się cokolwiek poderzanym, iż Basieńka tyle miast zwiedziła i
          zamieszkiwała aż w końcu trafiła do koatowic - czyżby zesłanie? A i jeszcze
          jedno - jak tak źle, jak tak niedobrze - to czemu do krakowa szacowna basieńka
          nie wróci - do miasta pięknych i cudownych kawiarni, krytych czy też nie
          basenów, i ludzi miłych co to nie protestują i tylko kiwają swoimi główkami na
          wszystko co ktokolwiek raczy im powiedzieć)
          • slezan Re: jak sie żyje w Katowicach 06.04.05, 22:59
            Różnica polega na tym, że Ty nie mieszkasz w Krakowie, a Basieńka mieszka w
            Katowicach. Masochistka jakaś czy co? Co za problem wyjechać do Krakowa i
            dołączyć do równie egzaltowanych panienek, których największym problemem jest
            spożyć kawę i poczytać gazetkę w czwartek, w samo południe.
            • Gość: Słonecznik Katowice, miasto bycze!!!! n/t IP: 62.233.185.* 06.04.05, 23:22
            • aliveinchains Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 00:30
              Co za problem wyjechać do Krakowa i
              > dołączyć do równie egzaltowanych panienek, których największym problemem jest
              > spożyć kawę i poczytać gazetkę w czwartek, w samo południe.

              Slezan co Ty wiesz o Krakowie. Masz duzo racji jesli chodzi o panienki ale to
              tylko mała cząstka tego miasta
      • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 07.04.05, 08:40
        To ważna decyzja , może masz tu kogoś - przyjedź na jakiś czas na próbę.
        Menelstwo jest w centrum może dlatego , że jeszcze ekonomicznie nie wyparto go
        ze starych kamienic na peryferia. Co innego wule o różnym statusie , których
        spotkasz w każdym mieście , w każdym miejscu.
        Sami ludzie tworzą dość ciekawy miks tzw. goroli , hanysów i potomków
        repatriantów ze wschodu , z którymi masz dużo do czynienia we Wrocku.
        Z szeroko pojętą kulturą jest całkiem dobrze i w sąsiedztwie Katowic takiej jej
        zróżnicowanej mnogości próżno szukać.
        Miasto pod względem architektury w centrum ma sporo do nadrobienia i coś zaczyna
        się dziać , czego niejakie dowody w warstwie werbalnej na forum.
        Mnie osobiście samo centrum nie pociąga głównie z powodu rzesz ludzi
        przewalających się z i do dworca.
    • aliveinchains Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 00:07
      Ta basia to ma racji wiele. Kraków znam jak własną kieszeń i to nie jak Wam s
      ie wydaje, że tylko starówkę, ale dużo więcej. Przyszło mi kiedys przez 2
      miesiace mieszkać w Katowicach i mi sie to jakos nie widziało. Przepraszam
      Panowie i Panie z Katowic, ale Kraków wypada pod wieloma wzgledami lepiej jesli
      chodzi o szeroko pojetą jakoś życia i estetykę. Katowice nie są złe - dużo
      pieknych ulic i kamiennic, ale jakieś zaniedbane, bez charakteru i za dużo tu
      widocznych jest meneli.
      Bardzo proszę nie oceniać mojego kochanego Krakowa na podstawie wizyty 1-
      dniowej którą odbyliscie 2 lata temu, W Grodzie Kraka trzeba pomieszkac
      przynajmniej rok, a zwłaszcza postudiować, pare lat. Wtedy naprawdę odkryje się
      piekno i zarazem brzydote tego zacnego miasta. Więcej obiektywizmu proszę, anie
      jadu i wyolbrzymiania.
      A tak na koniec nie Katowice, nie Krakow ale Bielsko-Biała.
      Połączenia PKS i PKP z Katowicami jest dobre (koło 45-50 min jazdy - 170 zł
      miesieczny), dwupasmówka, za to walory miasto ma spore (góry,klimat, secesyjne
      kamieniczki) . Zresztą o pracę w Bielsku też nie trudno. Może zmień zdanie co
      do miejsca zamieszkania, lub nawet zatrudnienia. Ceny mieszkan niskie (wynajem,
      kupno)
      Znam wielu Ślązaków co na Podbeskidziu mieszkaja na stałe, bo wybudowali sobie
      tu dom. Kolaga pracujacy w biurze nieruchomości mówi, że takich klientów jest
      coraz więcej.
      Znam też takich co i z Woli Justowskiej (Kraków) jeżdzą codziennie do Katowic,
      i są to Ślązacy. Więc coś w tym jest, o czyms to świadczy (potwierdził to na
      łamach DZ Jan Olbrycht ex - wojewoda). A może na to ich poprostu stac, na
      mieszkanie w mieście o, nieoszukujmy sie, lepszym (choc nie aż tak bardzo)
      standarcie.

      Pozdr. mieszkanców Katowic, zacnego miasta.
    • aliveinchains Hanysy - fajni ludzie 07.04.05, 00:43
      Powiem jeszcze coś. Ludzie z Katowic, zwłaszcza ci rodowici, maja wielkie
      poczucie humoru, mówia o sobie POLOCY. Taka jest większość z nich, są jednak
      wyjątki takie jak na tym forum, przynajmniej tak to wyglada wg, moich
      obserwacji. Śląskiego fajnie sie nawet słucha.

      Wole ich nawet od Krakusów. I w przeciwienstwie do tych ostatnich nie nawalaja
      cały czas na tych "prostaków z Warszawy".
      Pozdr.
      • Gość: Ted Re: Hanysy - fajni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 01:37
        Bo Hanys to Polok i swoja godność mo to widać słychać i czuć.
        Co ciekawe i oczym mógłby dużo powiedzieć prof. Miodek w gwarze śląskiej z racji jej izolacji od zmieniającego się języka polskiego w okresie zaborów, przetrwało wiele wyrazów i form staropolszczyzny i dziwią mnie takie oberslesingery dla których gwara śląska to tylko naleciałości z języka niemieckiego...
        • slezan Re: Hanysy - fajni ludzie 08.04.05, 18:57
          Mów za siebie, dobry człowieku. Może od Ciebie czuć, że jesteś Polakiem, ale
          innym tego nie wmawiaj.
          • braineater Re: Hanysy - fajni ludzie 08.04.05, 19:16
            Właśnie, nieco ostrozniej z opinia, bo możesz się spotkac z ostrymi reakcjami
            zarówno germano-ślązaków, polsko-slązaków, czecho-slązaków, jak i sląskich
            slązaków, akceptujących multikulturowe wpływy w tym regionie. Gwara, sląski
            kreol czy jak by tego nie nazywać przenosi w sobie wpływy tych wszystkich
            naleciałości i jako taka nie może być ani traktowana jako wywodząca się z
            polskich źródeł, czy też niemieckich.
            Pozdrowienia:)
            • slezan Re: Hanysy - fajni ludzie 08.04.05, 20:10
              No i o to chodzi. Nikt nie ma prawa decydowac o tożsamości innych. To zawsze
              źle się kończy.
              • Gość: TED Re: Hanysy - fajni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 15:49
                tak jak folklista w '39 czy powstania śląskie, chyba nie macie na mysli Ślązaka , który jest mieszanką polsko-niemiecko-austryjacko-czesko-rosyjsko-żydowską z domieszka krwi włoskiej, holenderskiej i francuskiej?
                O swoich korzeniach i swojej przynależności każdy decyduje sam, a Śląsk jakim jest decydują mieszkający tu ludzie. Zgadzam się że są różne czasem przeciwstawne w swych sympatiach miejsca na Śląsku od Opolszczyzny po Zagłebie czy Cieszyn. Ale jak wspominam rozmowy z powstańcami czy z dziada pradziada mieszkającymi tu ludźmi - o Polsce, której tu niebyło mówili jak o szansie na samostanowienie i niezależność, której nie mogli zaznać wcześniej. Prawdą jest, że nigdy nie zostali docenieni może jedynie w okresie międzywojennym gdy funkcjonował Sejm Śląski i istniała niewielka niezależność województwa śląskiego, ale i tak samodzielność (nie autonomia) Śląska moim zdaniem jest możliwa tylko w ramach Polski.
                pozdrawiam antagonistów,.. a hanysy fajani są...
                • slezan Re: Hanysy - fajni ludzie 09.04.05, 15:54
                  Tylko, że ci niby tak propolscy Ślązacy w większości głosowali w plebiscycie za
                  Niemcami. Burzy to Twój czarno-biały obraz tej krainy i jej mieszkańców.
                  • Gość: dot Re:i co ty na to NIKITA?Hanysy - fajni ludzie IP: *.pc.tek.pl 09.04.05, 18:48
                    ... jak ci sie podoba ten ferment ?
                  • Gość: TED Re: Hanysy - fajni ludzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 21:40
                    Prawdę mówiąc nie znam takich (może wszyscy wyjechali), ale pewnie byli zarówno niemcy głosujący na Polskę jak i polacy głosujący za Niemcami. Bardzo pokręcone są losy ślązaków w szerokim tego słowa znaczeniu i zapewne każdy w swojej rodzinie może wskazać przykłady zarówno pro jak anty niemieckiej/polskiej sympatii. Co przejęli mieszkający tu ludzie od przybyszy z niemiec, (Prus i Austrii) to kultura techniczna i szacunek do pracy i tradycji i to wyróżnia Śląsk od innych reginów Polski to jest ten pierwiastek germański ale dusza, fantazja, poczucie humoru to cząstka słowiańska polska, czaska, słowacka nawet włoska bo i oni wcale często się tu osiedlali.
                    Bądźmy sobą i budujmy wspólną przyszłość.... (czy w Katowicach się da mieszkać? śmieszne pytanie...)
                    pozdrówka
                    • Gość: dot Re: Hanysy - fajni ludzie IP: *.pc.tek.pl 09.04.05, 21:54
                      fajny post. jeśli kto szuka , zachęta prawdziwa ! : )
    • builder Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 01:07
      Gość portalu: nikita napisał(a):

      > mam się w tym roku przeprowadzić do Katowic, ale mam opory. Jak się tam
      > mieszka i żyje?


      jakie "opory?"=zwiazane z czym?,
      powinnas` byc` dumna, z`e tu sie przeprowadzasz i swoja ynteliygencja zasilisz
      tyn region;),
      • Gość: Lisa W krakowie kradna ! IP: *.f.strato-dslnet.de 07.04.05, 13:23
        W Krakowie okradziono mnie z pieniedzy, kiedy zglosilam to na posterunku,
        pocieszono mnie, ze jestem dzisiaj juz 123 okradnieta osoba, a wydarzylo sie to
        o 10-tej rano !!!! Uwazac na zlodziei - najwyzsze przykazanie.
        • settembrini Re: W krakowie kradna ! 07.04.05, 13:32
          mam nadzieje, ze kradziez nie miala miejsca dzis, bo znaczyloby to, ze masz
          prywatny odrzutowiec (ip niemieckie)
    • settembrini Re: jak sie żyje w Katowicach 07.04.05, 13:31
      przemilcze wczesniejsza polemike (?) z basia prowadzana przez zacnych tego
      forum i sie podziele moimi krotkimi spostrzezeniami.
      mieszkam w katowicach 5 rok (obecnie 3 rok na stale), wczesniej mieszkalem
      rowniez na slasku, ale w miescie uwazanym za jedno z piekniejszych w regionie
      (rybnik), blisko jestem tez zwiazany z pewnym miastem o statusie uzdrowiska
      (beskidy), tak wiec uwazam, ze mam pewne podstawy do obiektywnej oceny.

      I. aspekt ekonomiczny
      katowice (i caly rdzen wojewodztwa w postaci aglomeracji katowickiej) pomimo,
      ze tego nie widac na pierwszy rzut oka, sa 2 najbogatszym regionem w polsce
      (raport fitch ze stycznia 2005). bezrobocie 7,2% i najwyzsze zarobki w sektorze
      malych i srednich przedsiebiorstw w kraju, a zarazem jedne z nizszych kosztow
      utrzymania.

      II zycie kulturalne
      uwazam, ze jest bardzo dobrze jesli chodzi o tzw. kulture wysoka (NOSPR uwazany
      za najlepsza orkiestre symfoniczna w kraju, filharmonia, opera slaska
      nieopodal). aktywne teatry, z jak dla mnie szerokim repertuarem.
      spora ilosc koncertow.
      jesli chodzi o zycie klubowe, to tez jest calkiem niezle. zreszta czesto ludzie
      przyjezdzaja z calej polski na wiele eventów wlasnie do kattovitz (ostatni
      koncert jimiego tenora, us3, jaga jazzist juz 7 maja :)), matthew ship trio,
      coraz czestsze koncerty swego czasu amon tobin czy ltj bukem, mnostwo innych
      www.ultramaryna.pl )
      moje potrzeby sa zaspokojone z nadwyzka, miejsc na piwo czy kawe jest calkiem
      sporo (i w przeciwienstwie do krakowskich, roznia sie od siebie)

      III
      komunikacja faktycznie kuleje, tabor tramwajowy i autobusowy jest odnawiany
      zbyt powoli, ale jezdzi punktualnie i wszedzie sie mozna dostac bez wiekszych
      trudnosci.

      ja sie stad nie ruszam, jakies perspektywy dla siebie tu odnajduje, a argument
      ze fasady kamienic sa stare i sie krusza wcale mnie nie bawi mnie. uwazam, ze
      jesli ktos ma tendencje depresyjne to i zolte odswiezone tynki mu nie pomoga.
      • Gość: z katowitz Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 62.233.185.* 07.04.05, 20:01
        Dodam jeszcze, że Katowice cały czas powstają. To w zasadzie wielki plac
        budowy. I nie chodzi tylko o DTŚ, ale rozwijające się UŚ i AE, przebudowę
        Rialta, Kosmosu, ulicy Dworcowej, budowę Muzeum Ślaskiego, inwestycji w pasie
        DTŚ (SCC) i inne. To miasto ma dużo przestrzeni i w porównaniu do inyych
        śląskich miast naprawdę miejski charakter. Do tego jeśli się ma samochód,
        wszędzie dojedzie się (mimo tylu remontów i budów) dość szybko.

        Wad jest oczywiście mnóstwo: brak rynku, dworzec, piękny inaczej Zenit i Dom
        Dziecka.

        Ale to miasto ma przyszłość.
    • Gość: NIKITA Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 80.51.194.* 07.04.05, 22:40
      A jak z wynajęciem mieszkania, a raczej pokoju. Mam zamiar studiować zaocznie,
      ale najpierw trzeba się urządzić. Więc pokój i przede wszystkim praca. Dziękuję
      wam wszystkim za pomoc. Tak chociaż widzę, że to miasto żyje.
      • aroma1 Re: jak sie żyje w Katowicach 08.04.05, 20:27
        Wracając do tematu, to trzeba wybudować domy socjalne i lokatorów tam przenieść.
        Tylko gdzie ?
      • Gość: tramwaj Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 193.238.40.* 09.04.05, 10:20
        Wynajęcie mieszkania nie powinno być trudne . Przed początkiem semestru
        zimowego pojawiają się ogłoszenia ludzi poszukujących sobie lokatorów.
        Centrum Katowic jest stosunkowo drogie , ale możesz poszukać w dzielnicach
        oddalonych od niego pietnastoma minutami niezbyt forsownego spaceru :) jak np.
        Bogucice czy Wełnowiec .
      • Gość: gb Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.04.05, 09:35
        Polecam Wełnowiec. Blisko do parku/zoo i do centrum. W miarę spokojnie. A jak
        lubisz pływać to autobusem lini 110 do Michałkowic(to już Siemianowice)
        dojedziesz w 20 minut. Jest tam fajny basen + sauna.
    • Gość: misiek Re: jak sie żyje w Katowicach IP: 5.5R* / 62.6.139.* 11.04.05, 19:43
      Ja sie tam urodzilem, doroslem, zylem przez pierwsze 34 lata mojego zycia. Bylo
      wspaniale. Teraz mieszkam za granica, ale ciagle mam gzie powrocic. I nie
      chodzi tylko o rodzine i dom, ale o sama atmoswere tego miasta. moze jest to
      lokalny patriotyzm, ale przeciez caly swiat opiera sie na istnieniu malych
      ojczyzn.
      Podsumowyjac- wartu tu zamieszkac
    • Gość: Ksenia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 09:06
      Mam propozycję dla tej basi - Kobieto !!! zostań w swoim Krakowie i daj spokój
      Katowicom. Przynajmniej nam mieszkańcom stolicy Śląska nie popsujesz w kraju i
      na świecie opinii. Pozdrawiam i jeśli musisz się gdzieś wyprowadzać to
      proponuję Nową Hutę ;-).
      • Gość: dziejba ja chceeeeee do Katowic IP: *.bp-pragapd.waw.pl 15.04.05, 16:01
        Niestety przyszedł w moim życiu tak moment,że musiałam przenieść sie do
        Warszawy. Jeśli ktoś twierdzi, że Katowice sa brzydkie to zapraszam do
        stolicy!!! Tu jest paskudnie-i nie mówię o archtekturze-na to trudno coś
        poradzić. Jest brudno, ogromy smog (Katowice ze swoim ochronnym pasem zieleni
        to w porównaniu z W-wą uzdrowisko), obrzydliwi, nadęci ludzie nie potrafiący
        patrzec dalej niż czubek swego nosa (najczęściej o ironio są to przyjezdni,
        którzy nie wiem czemu wstydzą sie swego pochodzenia. Komunikacja to koszmar -
        przejazd z jednego końca miasta na drugi potrafi zjąć kilka godzin. I co z
        tego, że są teoretycznie miejsca gdzie można wieczorem wyjść, jeśli człowek boi
        sie po 20.00 wyściubić nos z domy bo jest niebezpiecznie(dla przkładu- w klubie
        fitnes do którego chodziłam w zeszłym roku porachunki mafijne-zastrzelony tzw,.
        Bułeczka, trzy razy w nocy wzywana policja do awantur w bloku (nowym na
        strzeżonym osiedlu, kilka zaliczonych kradzieży kieszonkowych itp.)
        Błagam nie oczerniajcie spokojnych, pięknych Katowic do których tęsknię
    • Gość: kasia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.a.001lg.syd.iprimus.net.au 15.04.05, 17:09
      jestem rodowita slazaczka, wyjechalam z Katowic 15 lat temu. Mieszkalam przez 2
      lata w Bialymstoku, bylo super, piekne miasto,moglabym tam zostac na stale.
      Potem przenioslam sie na 2 lata do Warszawy, mniej mi sie podobalo, ale takie
      miejsca jak Wilanow, Lazienki maja wielki urok. Dalej byl Poznan kolejne 2 lata-
      bardzo mi sie tam fajnie mieszkalo,uwielbialam wyprawy latem na Malte.W
      Krakowie przesiedzialam rok tylko na poczatku czulam atmosfere potem szara
      codziennosc, praca itd. Potem byl jeszcze Ciechocinek i Torun rok. Nastepnie
      wyjecham do Kijowa na 2 lata , zakochalam sie w tym miescie, Londyn rok, a
      teraz Sydney od 4 lat. Wszedzie jest ladnie, wiekszosc miast jest ladniejsza
      niz Katowice, ludzie sa rozni, ale wszedzie jest ten sam problem, jak sie jest
      z daleka od rodziny, przyjaciol jest ciezko. Nawet jak sie jest w takich
      miejscach gdzie kwitnie zycie kulturalne jak Londyn czy Krakow. W przyszlym
      roku wracam do Katowic tu czuje sie najlepiej. To jest moje miasto tu nie czuje
      sie samotnie. Wszystko mi jedno, czy jest tam brudno czy sa baseny i czy po 7
      wieczor jest pusto na ulicy. Zeby kochac miasto nie wystarczy tylko myslec o
      mozliwosci wypicia kawy, nie kazdy ja pije. Zeby sie dobrze mieszkalo trzeba
      miec dookola ludzi , ktorych sie zna , szanuje, przyjaciol, rodzine.
      Jezeli przeprowadzisz sie do Katowic samemu to i tak bedziesz wyjezdzal na na
      wolne do domu, nawet jak to bedzie Krakow.
      • Gość: dot Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.pc.tek.pl 15.04.05, 17:51
        Ale poszalałaś !!! Zazdroszczę !
        • Gość: kasia Re: jak sie żyje w Katowicach IP: *.a.001lg.syd.iprimus.net.au 15.04.05, 18:24
          wiesz moze i jest czego zazdroscic, ale czasem tak mnie depresja lapie, bo
          wyszlo by sie do parku w Chorzowie na rolki, albo parku Kosciuszki na rower ze
          znajomymi, abo przeszlo pieszo kolo "bialego domu" i katedry na paderewe i
          doline i wskoczylo by sie do mamy na obiad, a w nocy na kielbaski do tej budki
          co kiedys stala przy Mickiewicza i moze kilku znajomych by sie znalazlo w paru
          knajpach, ktore pewno tam jeszcze sa. Duzo by jeszcze wymieniac , teskni mi sie
          do Katowic
          • Gość: dot Re: jak sie wraca do Katowic IP: *.pc.tek.pl 15.04.05, 18:32
            No to do zobaczenia już niebawem ! Pozdrawiam ;-)
Pełna wersja