Gość: tadeusz
IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl
27.06.05, 21:18
Cholera - okrążyli nas ; Ich ogień walił w nas ze wszystkich stron i głowy
podnieść nie dawał..
Kościotrup śmierci wyciągnął do nas dłonie bo do tej pory jeszcze żaden
jeniec nie wyszedł od nich żywy.
Chryste Panie spróbuj jeszcze raz wezwać pomoc krzyknął do mnie porucznik
zanim jego głowa rozleciała się jak dojrzały owoc .
Allach Akbar! - odpowiedziały mu wrzaski z prawego skrzydła i nasza obrona
z tamtej strony zgasła.
May Day , May Day darłem się jak opętany ale z tamtej strony tylko głucha
cisza była mi odpowiedzią.
Prócz mnie strzelało jeszcze dwóch żywych ,ale jak na komendę amunicja
skończyła nam sie równocześnie.
Tamci potrzebowali minuty żeby się zorientować a potem powstali swoją broń
wzięli na pasy wyciągnęli noże i spokojnie ruszyli w naszym kierunku.
Granat - czy ktoś ma granat ?.
Ale nie mieliśmy już ani jednej sztuki, pozostało jedynie poczekać te parę
sekund na śmierć.
Poczułem piekielny ból - to Mietek trącił mnie w przestrzelone ramię
pokazując jasno oświetlony obiekt przemieszczający się niewysoko nad ziemią .
Rety to musi być helikopter zawołaj do niego.
May day wyszeptałem ale tamten musiał być daleko bo ciszy nie zakłócał odgłos
jego silników tymczasem od islamistów dzieliło od nas parę kroków.
Wtem ciemność nocy zapadła w głęboką czerń która wchłonęła Księżyc ,gwiazdy i
wszystko co dało sie zobaczyć.
Napastnicy otoczeni fosforyzującym światłem zniknęli niczym rysunek
wycierany gumką zaś światło którego źródła nie dało się zlokalizować bo
świeciło jak gdyby przestrzennie wyłuskało nas z mroku
" Korab Galaktyczny Nr 317 dostrzegłem .
Dywizja Korabów im. generała armii Wojciecha Jaruzelskiego " odczytałem pod
biało czerwoną lotniczą szachownicą która oznaczała spód olbrzymiego dysku.
Co jest ? czyżby nasi wiedzeni ostatecznością wprowadzili do akcji trzymaną
w tajemnicy broń?
Tego nawet Amerykanie nie mają , niespodziewane poczucie przynależności do
mocarstwa o sile przewyższającej wszystko co znane na świecie wbiło mnie w
dumę.
Witajcie chłopcy ! padło po polsku i w tej samej chwili znalazłem się z
kolegami na jasno oświetlonym pokładzie statku .
Obok lewitowali żołnierze z mojego plutonu , przy niektórych z nich
uwijali się bez wątpienia lekarze.
Nie bójcie się i nie strzelajcie - padło znikąd - jesteśmy Polakami,
niektórzy z waszych kolegów żyją innym niestety nie możemy już pomóc.
Za chwilę wyjdzie do was nasz oficer dyżurny tymczasem za tą ścianką obok
was znajdziecie nowe mundury ,
wykąpiecie się i coś zjecie - Zapraszamy.
Wahanie to było najlżejsze co malowało sie na naszych twarzach ale wobec
takiej potęgi bylibyśmy bez szans więc nie pozostało nic innego jak
posłusznie ruszyć we wskazanym kierunku.
Jedno pytanie - rzuciłem w przestrzeń- Tak słucham - głos odpowiadającego był
jak z katarynki - Co się stało z atakującymi nas arabami?
Teleportowaliśmy ich dwieście kilometrów stąd i poszli sobie wolno.
Jak to! Nie unieszkodliwiliście ich - To przecież terroryści - Co wy
jesteście za wojsko pierwszy raz widzę taki samolot zakończyłem..
Nie powinniśmy się wtrącać do tej walki bo jesteśmy z przyszłości ale nasz
pojazd dostał się w wir czasu i chwilowo został przeniesiony trzysta lat
wstecz akurat nad wasze pozycje.
Nie potrafiliśmy patrzeć bezczynnie jak giną nasi dlatego podjęliśmy
interwencję.
No wiecie ludzie! Polacy z przyszłości czy nie inni nie będą , Dziękuję wam
rodacy bo gdyby nie wy już byśmy
nie żyli .
Czy chcecie by ciąg dalszy nastąpił???? jeśli tak to napiszcie na mój mail i
podajcie swoje pomysły
Tadeusz
tadeusz@kg.net.pl