Hipermarket przegrał z przedstawicielką związku...

    • Gość: prarz A gdyby Real był cicho IP: 62.29.248.* 22.07.05, 15:05
      i zgodził się na związki, nikt by sie nie dowiedział o całej sprawie....
      Drodzy pracodawcy - nie opłaca sie walczyć z pracownikami, bo nawet jeśłi
      wygracie w sądzie media i tak nagłośnią sprawe, i nie wpłynie to pozytywnie na
      wasz wizerunek.
      Ja sie teraz dobrze zastanowie zanim pojde do Reala. W Biedronce nie kupuję od
      dawna.
      • Gość: Grobel Re: A gdyby Real był cicho IP: 217.168.129.* 22.07.05, 15:30
        Hura niech zyja związki - znajomy miał małą firmę produkucjąca jakies kabelki
        do samochodów, przyjął nowych pracownbików a ci szybko załozyli najpierw jedne
        związki ale potem sie pożarli bo kazdy chiał byc prezesem więc dwa. Okazało się
        że panowie przewodniczący związków nie musza pracować , znajomy musiał im
        wypłacac delegacje jak jeźdizli na jakieś narady do centrali, a co najgorsze na
        sugestie żeby wzięli się do roboty smieli sie przy ludzich szefowi w nos bo ich
        nie mógł zwolinić. Jak to zobaczyli inni to każdy chciał byc przewodniczącym
        zrobiło cie cos z 15 związków, sami przewodniczący, skarbnicy, zastępcy.
        Znajomy chciał z nimi walczyć, ale jak mu wytłumaczył prawnik wszystko jest
        legalne. Tylko tyle, że musiał zwinąć firmę - sprzedał ja jakims szwedom a ci
        wywieźli maszyny.
        Dodam że ten związkowiec od którego się zaczeło to dziś ważna figura i jako
        jedyny ma pracę - w związkach.
    • galba "Real przegrał" - a grał Figo? /nt 22.07.05, 15:16

    • Gość: JaToWiem NARESZCIE!!! IP: 156.17.101.* 22.07.05, 15:23
      To o co walczy przewodnicząca "S" w Realu to jeszcze jeden dowód na to, że
      Polska w glorii Unio-Europy i cywilzacji XXI wieku nadal tkwi w realiach XIX-
      wiecznej manufaktury. Takie postępowanie pracodawców jest niemal powszechne
      tylko nieco sprytniej załatwiane, a mobing stał się specjalnością w
      naszej aktualnej RP.
      To co sukcesywnie tracą ludzie ze zdobyczy XX wieku zaczyna być uwłaczające.
      Pracodawcy nie żądają od rządzących właściwych decyzji o zmniejszeniu nakładu
      kosztów pracy. Jedynymi do "oszczędzania" są pracownicy. Tych łatwiej
      zastraszyć, z rządzącymi lepiej dobrze żyć - mogą się przydać, coś "załatwić",
      w ich towarzystwie bryluje się na spotkaniach i rautach,itd. Może kiedyś
      wspólnie zasiądzie się w jednym gabinecie?
      Problem coraz większego obciążania pracowników występuje również w krajach UE,
      choć jest nieporównywalny do polskiego - tam jeszcze przyzwoicie się zarabia,
      tam dba się o warunki bezpieczeństwa pracy i zabezpieczenia socjalne, tam jest
      znacznie niższe bezrobocie. Jeszcze, choć pierwsze symptomy ograniczeń
      zaczynają być widoczne.
      Argument, że Polska jest biedna? Śmiechu warte. Popatrzmy na pensje prezesów,
      wszechobecnych rad nadzorczych, rozdmuchany parlament RP (równy całemu w USA!),
      niegospodarność w wielu dziedzinach, no i złodziejstwo powszechne i
      praktycznie nie ścigane - milionowe czy nawet miliardowe straty nie
      odzyskiwane. Kto za to płaci? Ano ten uczciwy robol bez którego żaden prezes (i
      nie tylko) nie mógłby marzyć o swoich apanażach i urządzaniu całych
      nuworyszowskich pokoleń.
      A ile pieniędzy przenaczane jest na utrzymanie, w znacznej części niewiele a
      nawet nic nie robiących parlamentarzystów. Na utrzymanie ich nierozliczanych
      finansów biur poselskich. Przecież wielu z nich nie ma pojęcia o czym mowa! Na
      sali sejmowej z reguły pusto, ci co siedzą nie ukrywają znudzenia - drzemią,
      czytają gazety, jedzą.
      Własne interesy przedkładają nad dobro Narodu. A wystarczyłaby ich 1/4, bez
      senatu - łatwiej widoczni, łatwiej rozliczyć, większy wkład pracy. Wszak i tak
      od wszystkiego mają ekspertów!
      Mam nadzieję, że swiadomność ludzi wzrasta i nastąpi kres tego iście XIX-
      wiecznego swoitstego jak na obecne czasy wyzysku - ekonomicznego, moralnego i
      intelektualnego.
      Europa "budzi się" w wielu dziedzinach. Polska wprawdzie pomału, ale również.
      Oby tylko bezkrwawo skoro aksamitna wyściółka okazała się niewdzięcznym dla
      ludzi pracy klepiskiem.
      • Gość: krup Re: NARESZCIE!!! IP: 217.168.129.* 22.07.05, 15:37
        Przyjacielu,

        sytuacja w której kasjerka, zarabia tyle co dyrektor była możiwa tylko w
        absurdalnym systemie który wszyscy znamy.
        Jak nie chcesz zasuwać przy kasie to sie ucz, załóż własny biznes wyjdźć za mąż
        za młodego Kulczyka albo szukaj innych dróg. Co do warunków pracy w
        hipermarkecie to mają tam naprawdę pałace w porównaniu z pracą w osiedlowym
        sklepiku gdzie upał 40%, do kibla trzeba iść do bloku, cały dzień użerania sie
        z pijaczkami a wieczorem strach, ze przyjdą drechy i okradną cały sklep a
        śwaidka (sklepową) zatłuką bejsbolem i co ma zrobic taka sklepowa - założyc
        jednoosobowy związek zawodowy?, zastrajkować?.
        Trochę poczucia rzeczywistości Panowie bo bujacie w obłokach.

    • Gość: dom200 gratuluje!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 15:34
      GRATULUJE, TAK TRZYMAC!!!
    • jakeww Real przegrał z szefową S 22.07.05, 15:40
      dałbym to do piłki
    • tersta I DOBRZE-A TERAZ WZIAC SIE ZA INNE MARKETY 22.07.05, 16:00
    • Gość: Sidamo Metro to koncern dla ktorego licza sie tylko zyski IP: *.dip.t-dialin.net 22.07.05, 16:17
      Relal nalezy do koncernu Metro tak jak Praktiker, Saturn,Kaufland i Case & Cary.
      Dla niego liczy sie tylko zysk aby usatyfakcjonowac akcjonariuszy.
      Akcje tego giganta zyskaly w ciagu niecalych 2 lat ponad 150 %.
      Nie nalezy sie dziwic ze robi on wszysko aby utrzymac ten poziom wzrostu.
      A ludzie w nim zatrudnieni sami sa winni ze godza sie pracowac w nim.
      • Gość: roberto Re: Metro to koncern dla ktorego licza sie tylko IP: *.eranet.pl 22.07.05, 19:48
        Tak samo jest w Telekomunikacji wyzysk pracowników nie płacone godzin
        nadliczbowe , ale masz rację ludzie sami są sobie winni
        • Gość: Misiael w obronie real'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 17:08
          Przez cały czas czytam tylko Wasze opinie związane z tym, jakie to markety są
          okrutne i ich dyrekcje to banda tyranów.

          Więc jako osoba pracująca przed jakimś czasem w tej branży chciałbym Wam
          przybliżyć kilka faktów z życia marketu.

          1) Pracując przez dwa lata NIGDY nie przyszła do naszej dyrekcji żadna kasjerka
          ze skargą, że nie może pójść do toalety. To, że się musi pytać raczej związane
          jest z tym, ze trzeba ją na ten czas zastąpić. (W każdym innym małym sklepie
          kasjerki też wołają kogoś na czas, kiedy idą np. do toalety).

          2)Market, w którym pracowałem organizował dwa razy w roku imprezy dla
          pracowników. Były wynajmowane w tym celu lokale, dyskoteki itp. Napoje i
          jedzenie oczywiście było za darmo. W święta pracownicy otrzymywali paczki dla
          dzieci a samotnie wzchowujące matki mogły się zwracać do komisji d/s świadczeń
          socjalnych o BEZZWROTNE zapomogi finansowe (np. na opłacenie ogrzewania w zimę).
          (Jaki mały prywatny sklep to zapewnia?)

          3) Wypłaty ZAWSZE były w terminie i w przeciągu 2 lat w pracy zdarzyło się RAZ,
          że wypłata wynagrodzenia była 2 dni po terminie. Wtedy akurat był wprowadzany
          nowy system płac i wypłaty po dwóch dniach były na kontach wraz z odsetkami.
          Pracownicy otrzymali pismo z przeprosinami za zaistniałą sytuację.
          (W jakim sklepie innym tak jest?)

          4) Przepakowywanie mięsa - gorący lecz pokrewny temat
          Zdarzyło się to u nas raz. Dlaczego? Kierownik działu mięso wędliny otrzymuje
          jak każdy kierownik premie za wyniki inwentaryzacyjne. Zeby ją otrzymać działał
          w taki a nie inny sposób. Kiedy dyrekcja się o tym dowiedziała został zwolniony
          z pracy! (Nie zawsze dyrekcja o wszystkim wie !! )

          5. Kradżieże
          O dziwo większość kradzieży w sklepach to kradzieże dokonane przez pracowników.
          Ludzie nie szanują sobie pracy i są w stanie ją stracić za: batoniki w
          kieszeniach, płyty CD schowane w bieliźnie, mięso pod ubraniami (autentyczne
          przypadki).

          Tyle o realiach jakie ja doświadczyłem pracując w hipermarkecie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja