Gość: roro68
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.01.06, 03:31
Zaczyna mnie coś w tej sprawie niepokoić. Po pierwszych tekstach byłem
zbulwersowany. Teraz myślę, że jednak o tym, czy ów doktor powinien leczyć,
czy nie, musi zadecydowac sąd a nie matka ewentualnie pokrzywdzonego dziecka.
Będzie ewidentnie stronnicza, to zrozumiałe. Zastanawia mnie, jakim cudem
pacjentki ciągle zgłaszają się do gabinetu przy De Gaulle'a? Przecież jeśli
ten lekarz jest niedouczonym rzeźnikiem, już dawno powinien umrzeć z głodu,
bo straciłby klientellę. Tak się jednak nie dzieje. A może dziennikarka
nieświadomie daje się prowadzić jednej niezadowolonej pacjentce? Nie
przesądzam, może ten lekarz ma coś na sumieniu, ale pamiętam też nagonkę na
pielęgniarki fotografujące się z noworodkiem.