Czy lekarz symuluje chorobę?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 03:31
Zaczyna mnie coś w tej sprawie niepokoić. Po pierwszych tekstach byłem
zbulwersowany. Teraz myślę, że jednak o tym, czy ów doktor powinien leczyć,
czy nie, musi zadecydowac sąd a nie matka ewentualnie pokrzywdzonego dziecka.
Będzie ewidentnie stronnicza, to zrozumiałe. Zastanawia mnie, jakim cudem
pacjentki ciągle zgłaszają się do gabinetu przy De Gaulle'a? Przecież jeśli
ten lekarz jest niedouczonym rzeźnikiem, już dawno powinien umrzeć z głodu,
bo straciłby klientellę. Tak się jednak nie dzieje. A może dziennikarka
nieświadomie daje się prowadzić jednej niezadowolonej pacjentce? Nie
przesądzam, może ten lekarz ma coś na sumieniu, ale pamiętam też nagonkę na
pielęgniarki fotografujące się z noworodkiem.
    • Gość: TS Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.06, 10:38
      Ta pacjentka nie jest niezadowolona...
      Ona ma kalekie dziecko, ponieważ te felczer przyjmował jej poród. I dalej czytam -

      Z relacji byłych pacjentek wynika, że Jacek R. może być odpowiedzialny za śmierć dwójki dzieci. - Dodatkowo jedno dziecko jest w stanie agonalnym, a trójka kolejnych to roślinki - dodaje Konczelska.

      A wcześniej przegrał już jeden proces w wyniku którego został zwolniony z pracy w szpitalu. Nagonka na tego lekarza nie jest jak widzisz widzimisię jednej pacjentki.
    • Gość: iwona Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 16:06
      Ale mam nadzieję, że nadżerke szyjki macicy ( a fuj, te cuchnące upławy...)
      redaktor Malinowska wyleczyła sobie wcześniej?
    • Gość: A Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.siec2000.pl 14.01.06, 18:23
      Jak może być stronnicza?
      Chyba nie oczekujesz, że za okalaczenie dziecka wręczy jeszcze lekarzowi dowód
      wdzięczności.
      A dzięki nagłośnieniu sprawy teraz każdy wie, czym grozi korzystanie z usług
      tego lekarza.
      Z drugiej strony warto by się zastanowić nad tymczasowym zakazem wykonywania
      pracy w zawodzie do wyjaśnienia sprawy.
      Mam nadzieję, że sprawa szybko zostanie wyjaśniona i jeśli zostaną wyciągnięte
      stosowne konsekwencje.
      Inna sprawa, że jednostce w której pracuje lekarz nie zależy chyba na dobrej
      opinii.
      Gdyby pieniążki rzeczywiście szły za pacjentem (co częściowo udało się
      wprowadzić kasom chorych a nfz szybko zlikwidował) lekarze zaczeli by szanować
      pacjentów.
    • Gość: aaa Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.c160.msk.pl 14.01.06, 21:52
      Nie weim czy dobrze przeczytałeś artykuł. Ten lekarz zabił dwoje dzieci i na
      jedno z nich ma już wyrok. To nie jest punkt widzenia jeden oburzonej kobiety,
      tylko conajmniej siedmiu... Poza tym ile błędów lekarkich może się przydarzyć
      lekarzowi zanim uzna się go za zagrażającego pacjentom? Czy jeden dwa przypadki
      to za mało??? Jeżeli 7 ofiar też nic nie znaczy to gdzie jest ta granica??
      • Gość: roro68 Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 23:55
        Pozwólcie, że zacytuję dosłownie:
        >>Z RELACJI byłych pacjentek wynika, że Jacek R. MOŻE BYĆ odpowiedzialny za
        śmierć dwójki dzieci.<<
        >>Konczelscy POZWALI doktora R., BO UWAŻAJĄ, że dziecko jest kalekie w wyniku
        źle przeprowadzonego porodu.<<
        Dowiadujemy się, że lekarz "jest oskarżony o spowodowanie ciężkiego kalectwa u
        dziecka" i że nie stawił się na rozprawę. Ale z tekstu wynika, że to nie jest
        sprawa karna i nie oskarża go prokurator, lecz rozprawa przed sądem lekarskim!
        Dalej: "Nazwisko lekarza pojawia się na wokandach sądowych". No dobrze, pojawia
        się na wokandach, ale to nie znaczy, że został uznany za winnego...
        >>Jedna z poszkodowanych wygrała odszkodowanie za śmierć córki<< Gdzie, kiedy,
        kogo uznano winnym tej śmierci? Czy właśnie lekarza?
        Podkreślam: jeśli to prawda, facet nie ma prawa dotykać pacjentów i musi ciężko
        beknąć. Ale zaczynam się obawiać, że teksty w jego sprawie pochodzą z jednego
        źródła, wypowiada się w nich obciążająco tylko ta jedna kobieta (być może ma
        pełną rację, tego nie wiem). Czemu autorka bawi się w szpiega i przychodzi mu
        do gabinetu ale nie zadaje na miejscu konkretnych pytań o odpowiedzialność.
        Czemu pytanie o nieobecność na rozprawie przed sądem lekarskim zadaje dopiero
        później przez telefon? Po prostu coś mi w tych tekstach o tym lekarzu nie gra.
        Tyle. Podzieliłem się wątpliwościami.
        • Gość: roro68 Jak to było? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 02:42
          Poszukałem w internecie: 9 grudnia TVN w programie uwaga opisał sprawę Jacka R,
          15 grudnia powtórzyła to Gazeta Wyborcza. Jest 7 kobiet, które ścigają
          ginekologa. Jedna obwinia go o nierozpoznanie raka, pozostałe o chwyt
          Kristellera i spowodowanie śmierci lub kalectwa noworodków. Jacek R. nie został
          dotąd skazany ani uznany winnym spowodowania śmierci lub kalectwa dziecka!
          Jedyna kobieta, która wygrała dotychczas proces cywilny o odszkodowanie
          sziptala przed sądem: zarzut wobec lekarza polega na tym, że bez II stopnia
          specjalizacji przyjmował poród pacjentki po cesarskim cięciu a nie był do tego
          uprawniony.
          Sprawy w prokuraturze zostały umorzone. Po odwołaniach podjęte na nowo. W
          sądzie lekarskim - umorzone. Nie jest prawdą, że po wyroku o odszkodowanie
          Jacek R. został wyrzucony z pracy. Zwolniono go później, bo zmienił się
          dyrektor szpitala i rzeczywiście uzasadnił wypowiedzenie "utratą zaufania do
          lekarza". Materiały mają taką wadę, że Jacek R. się w nich nie wypowiada.
          Ekipę "Uwagi" która weszła mu do gabinetu wyprosił i zagroził wezwaniem
          policji. Jak dotychczas wszystko, co media mają na tego lekarza, to skargi
          pacjentek. Na przykład nikt miarodajny nie potwierdził jak dotąd, że lekarz
          zastosował rzeczywiście chwyt Kristellera przyjmując porody! Twierdzą tak owe
          pacjentki. Osobiście nie wiem, czym się różni ten chwyt od innych chwytów
          położniczych natomiast wiem, że podczas porodów stosuje się różne uciski na
          brzuch rodzącej, które nie są zakazane przez autorytety medyczne. Jak to
          rozsądzić?
          • Gość: T.Z Re: Jak to było? IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 11:18
            Moim zdaniem wszyscy próbują za wszelką cenę zatuszować owe błedy lekarskie!!!!
            Dlatego jest aż tyle poszkodowanych, dlatego sprawy są umarzane! W tym kraju
            bardzo ciężko jest udowodnić lekarzowi winę, gdyż lekarze fałszują dokumentację
            medyczną, kłamią w czasie zeznań, mają ogromne poparcie w swojej "korporacji"
            lekarskiej (czyli nawet jak wszyscy koledzy z pracy czy Izby wiedzą o ich
            błędach, to je po prostu tuszują). To, że Ci ludzie na głos ciągle i uparcie
            powtarzają swoje świadczy o tym,że są przekonani o słuszności swojej sprawy!
            Przecież gdyby ten lekarz nie przyczynił się do śmierci i kalectwa ich dzieci
            (czy nie wykrycia raka u innej pacjentki) nie mieliby podstaw aby z nim
            walczyć. Uważam, że mają ważniejsze sprawy na głowie niż dręczyć "niewinnego"
            człowieka... Gdyby Ciebie spotkała podobna tragedia poddałbyś się czy walczył o
            sprawiedliwość??? A wiadomo jak wygląda walka ze środowiskiem medycznym
            (podobnie jest z policją czy politykami).
          • Gość: k. Re: Jak to było? IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 11:25
            Izba Lekarska od razu umorzyła sprawę kobiety, któa jakiś czas później wygrała
            ją w Sądzie Cywilnym. Tam 5 biegłych medycyny sądowej zgodnie stweirdziło, że
            ten lekarz popełnił błąd w sztuce. Dla Izby Lekarskiej (skoro sprawa została
            już raz umorzona) nie można jej wznowić. Prokuratura zamierza przedstawić mu
            zarzuty w Sądzie Karnym na podstawie kolejnej opinii, która ma wpłynąć lada
            moment do Prokuratury. Chociażby za to, że okaleczył tą kobietę (w skutek
            wyciskania pękła jej macica) a jej zupełnie zdrowe i donoszone dziecko w
            konsekwencji umarło - ten lekarz Jacek R. powinien siedzieć w więzieniu!!!
            Niestety ponieważ wszyscy jego koledzy próbowali zatuszować tą sprawę, ofiar
            Pana R. jest znacznie więcej (i to zaledwie w ciągu 3-4 lat!!!!!). Ciekawe ile
            osób musi być okaleczonych, żeby odebrać prawo wykonywania zawodu jednemu
            niedouczonemu lekarzowi - partaczowi?????
          • Gość: aaa Re: Jak to było? IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 11:27
            Co to za ginekolog, który mając ponad 40 lat nadal ma tylko I stopień
            specjalizacji??? Niczym gość świeżo po studiach! Gdyby był dobrym specjalistą
            chciałby się dokształcać, rozwijać aby móc chociaż wykonywać cesarki itp... Ale
            dla niego liczyła się chyba tylko kasa... Miał niezły biznes i tyle.
          • Gość: gość Re: Jak to było? IP: *.am.wroc.pl 15.01.06, 15:47
            I tu dokładnie widać jak pobieżnie i nieudolnie został przygotowany artykuł.
            Nieścisłości, niedopowiedzenia - wszystko celem przyciągnięcia uwagi, wywołania
            sensacji, a nie w imię dobra zarówno poszkodowanych, jaki i samego lekarza.
            I czemu miała służyć ta żałosna relacja z wizyty dziennikarki u ginekologa...?

    • the.gypsy Re: Czy lekarz symuluje chorobę? 15.01.06, 14:57
      zwyczajny sku..syn.
      • Gość: K.K. Miga się od odpowiedzialności!!!!!!!!!!!!!!!! !! IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 17:54
        Już od maja lekarz Rychlik przez kikla miesięcy był na L4 (złamał nogę). Nie
        mógł stawiac się w Sądzie, ale w prywatnym gabinecie jakoś potrafił przyjmować
        pacjentki!!!!!!!!!!! Teraz znowu L4? Ponoć był ciężko chory na anginę, ale nie
        dostatecznie chory aby przyjmowac pacjentki?? To jakaś kpina!! Kpi sobie z
        poszkodowanych, kpi z wymiaru sprawiedliwości, unika konsekwencji i
        odpowiedzialności. A przedłużając którąkolwiek ze spraw dodatkowo obraża te
        wszystkie kobiety, które już wcześniej skrzywdził...
    • Gość: Gość A gdzie sprawiedliwość? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 15:17
      Aż dziw bierze, że jeszcze nikt własnoręcznie nie wymierzył mu sprawiedliwości.
      Jak widać, wszystkie te sądy są gów.no warte. Owego sk-wysyna należałoby
      przykładnie ukarać tak, aby było to przykładem dla reszty.
    • Gość: serwo Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.icpnet.pl 15.01.06, 15:44
      Duża część polskich "lekarzy" to poprosty zsdegenerowani abnegaci, którzy
      ukończyli studia dzieki protekcji, a o leczeniu ludzi mają tyle pojęcia co
      świania o perłach.
      Najgorsze jednak jest to, że mimo zasady, iż lekarz ma wprawdzie prawo do
      błędu, to nie może być jednakże zwolniony całkowicie ze wszelkiej
      odpowiedzialnośći. Nonszalacja, przedmiotowe i komercyjne traktowanie pacjentów
      oraz bezkrytyczna obrona "swoich" przez innych lekarzy zasługuje na pogardę (a
      i karę również). Podany przykład to tylko jeden z wielu tysięcy w całym kraju.
      Ile szkody musi wyrządzić ten konował zanim ktoś wyrządzi mu sprawiedliwość?
    • Gość: gosia podać jego nazwisko i uniknąć dalszych tragedii!! IP: 217.96.3.* 15.01.06, 15:49
      myślę, że mimo niewydania orzeczenia przez sąd, potencjalnym pacjentkom należy
      się informacja o tym, kto to jest - Z NAZWISKA, aby go unikać ze względu na
      zagrożenie życia i zdrowia własnego i dziecka. Jeśli dziennikarze tego nie mogą
      zrobić, bo ten piep... bubek ich pozwie, to może kto inny - w tych komentarzach?
      • Gość: sad Jacek Rychlik IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 17:49
        Nazywa się Jacek Rychlik i każdy powinien o nim usłyszeć!!!!!
    • miriam11 Re: Czy lekarz symuluje chorobę? 15.01.06, 15:55
      Gość portalu: roro68 napisał(a):

      > może ten lekarz ma coś na sumieniu, ale pamiętam też nagonkę na
      > pielęgniarki fotografujące się z noworodkiem.

      Uprzejmie przypominam, że jeden z tych noworodków zmarł. Dalej będziesz pisał o
      nagonce?
      • Gość: EWA Re: Czy lekarz symuluje chorobę? IP: *.CNet2.Gawex.PL 15.01.06, 16:12
        Nie wiem, czy lekarz jest winien, rzeczywiście tu powinien wypowiedzieć się
        sąd, ale jeśli pan doktor nie stawia się przed sadem z powodu cięzkiej choroby,
        która nie przeszkadza mu jednak przyjmować pacjentek, to kpina. kpina , za
        którą również ja jako podatniczka płacę!
      • roro68 Re: Czy lekarz symuluje chorobę? 15.01.06, 16:32
        Oczwiście, że była to nagonka. Bo związek śmierci tego dziecka z zachowaniem
        pielęgniarek jest więcej niż wątpliwy!
    • Gość: irek Nich opuszczą Polskę te partacze-lekarze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.06, 16:18
      Lekarze ciągle nas szantażują, że niedługo nie będzie miał kto nas leczyć. Pan
      Minister w telewizji TRWAM oznajmił, że bardzo znikomy procent lekarzy opuściło
      Polskę. Podejrzewam, że zdają sobie sprawę ze swej fachowości. Na Zachodzie za
      takie błędy jakie serwują tu w Polsce z pierdla by nie wyszli.
      Mogą się oczywiście ubezpieczyć, tylko ubezpieczyciel po każdej wpadce
      podnosi ceny ubezpieczeń, partacz po sezonie myłby gary w podrzędnej knajpie.
      W Polsce przyjęło się, że jak skończy studia medyczne to już wielki pan dochtór.
      Jak dotąd nie udało się stworzyć systemu ochrony pacjentów przed lekarzami -
      nieukami.
      Pan Religa ciągle majaczy,że pieniędzy na ochronę wydajemy za mało. Jest to
      kolejny mit tworzony na użytek korporacji lekarskiej.
      Gdybyśmy łącznie policzyli wydatki związane z błędami lekarskimi, które musimy
      pokrywać z własnej kieszeni oraz składki zdrowotne plus łapówy za wszelkie
      usługi medyczne plus najdroższe leki serwowane przez rodzimych lekarzy
      okazałoby się że Polacy wydają na ochronę zdrowia najwięcej w Europie.
      Leczenie jest najczęściej metodą prób i błędów a wszystko przez niewłaściwą
      diagnostykę a właściwie jej brak. Ogromne pieniądze a często i zdrowie tracą
      pacjenci przez niedouczonych lekarzy. Niestety korporacja lekarska za
      najważniejsze działanie uważa ochronę swych kolesi po fachu.
      Takie podejście skutkuje coraz większym zaniedbywaniem pogłębiania wiedzy
      medycznej i beztroskością działania lekarzy.
    • roro68 Jedno, drugie i trzecie 15.01.06, 16:40
      Karygodne i prawdopodobne błędy tego lekarza to jedno, beznadziejna butna
      postawa Izby Lekarskiej i tzw. "środowiska" to drugie, a partackie wytwory
      dziennikarzy to trzecie. Z faktu, że lekarz może być zabójcą nie wynika
      automatycznie, że dziennikarze obwiniają go prawidłowo.
      Była taka scena w materiale TVN, dziennikarz łapie Jacka R. przed drzwiami
      gabinetu i wali prosto z mostu: - Pan nie powinien już pracować po tym, co pan
      nawyrabiał.
      Doktorowi skacze adrenalina i wyrzuca ekipę. Toż to prowokator nie dziennikarz!
      Choć mam jak najgorsze zdanie o Izbach Lekarskich, nie dziwię się, że mając
      takiego dziennikarza za rozmówcę, facet w Izbie Lekarskiej ironizuje: - Wszyscy
      popełniają błędy, nikt nie jest doskonały. Chyba oprócz pana redaktora...
      Jednym słowem otrzymujemy pyskówkę zamiast rzetelnego materiału. Podobnie jest
      z tekstem w GW: czy nie można było normalnie zebrać faktów?, czy trzeba było
      całą krytykę wkładać w usta jednej kobiety?, po co była wizyta w gabinecie i
      jej opis? czy ten lekarz naprawdę nie może nic normalnego powiedzieć w swojej
      obronie, czy nie można go o to kulturalnie spytać?
      • Gość: `po Re: Jedno, drugie i trzecie IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 17:20
        Po co?? Przecież sam nie chciał rozmawiać, a jak już się wypowiadał to
        bezczelnie KŁAMAŁ!!!
        • Gość: M.S. Re: Jedno, drugie i trzecie IP: *.gmk.net.pl 15.01.06, 17:52
          Ja rozumię,że może się coś stać przy porodzie nie z winy lekarza.Ale jeśli jest
          jest tych skrzywdzonych kobiet kilka(jest conajmniej 6), to nie przypadek tylko
          partactwo tego człowieka,który powinien zapaśc siepod ziemię ze wstydu a nie
          jeszcze "leczyć" i mieć pretensje do kobiet, które skrzywdził!
          • Gość: bilbo Re: Jedno, drugie i trzecie IP: *.c160.msk.pl 15.01.06, 19:48
            Dobrze powiedziane M.S. !!! Ale jak widać nie każdy to rozumie... ;)
    • Gość: doctor TO DZIENNIKARKA SYMULOWAŁA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 21:08
      NA FOTEL JĄ.
      HEGARY w DŁOŃ
      HAJDA NA KOŃ
Inne wątki na temat:
Pełna wersja