W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji c...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 22:51
To bardzo rozsądne regulacje. Szkoła ma uczyć, jak dotąd proces ten odbywa
się na lekcjach, lekcje trwają od rana do popołudnia. Naprawdę nie rozumiem,
dlaczego młodzież nie może chodzić do kina po lekcjach albo w weekendy.
Kształcą w sobie dobre nawyki bo w przyszłości, też nie będą mogli wyskakiwać
sobie z pracy na rozrywkę a na przyjemności pozostanie czas wolny od
obowiązków. Jeśli to miałby być wypad do planetarium, muzeum, wycieczka
dydaktyczna - to zupełnie inne sprawy. Ale kino? Bądźmy dorośli.
    • Gość: Monikawanda Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.06, 08:47
      Tez jestem zdania,ze filmy mozna ogladac po lekcjach.Jesli ma to byc
      wyjscie "całą klasą",to z powodzeniem moze zająć się uczniami wychowawca,który
      w tej chwili ogranicza swoją pracę do sprawdzania frekfencji i zachowania
      podopiecznych.Będąc wychowawcą tak własnie robiłam,oprócz kina robiliśmy
      równiez spotkania dla 'obgadania" wielu murtujacych dzieci spraw i dla zwykłej
      zabawy.Zaznaczam,ze tzw średnia w nauce po pół roku od objecia klasy bardzo
      podskoczyła i z zachowaniem nie miałam problemów.dzieciakami poprostu trzeba
      się zająć.
      • zbynek Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji 04.03.06, 09:37
        Przecież wyjście do kina to też element zajęc dydaktycznych. Edukacja nie kończy
        się na siedzeniu przez 8 godzin w klasie...
      • Gość: eMCe Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.telpol.net.pl 04.03.06, 10:51
        biorąc pod uwagę, że sprawdzałaś "frekFencję", to faktycznie musisz być swietnym pedagogiem ;p
    • Gość: Ghost Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 10:10
      Jeśli dobrze zrozumiałem, to p. naczelnikowi nie chodziło tylko o wychodzenie
      do kina, ale o wszelkie wyjścia przed 13-tą, więc także i do planetarium. Jeśli
      nauczanie ma polegać na siedzeniu w klasie, gdzie trzeba odwalić program, to
      nie dziwię się, że produkujemy bezmózgie yeti, które potem siedzą na zajęciach
      na studiach i nie wiedzą co jest grane, ponieważ nauczono ich, że materiał
      należy podyktować, potem wkuć i wyrecytować. Proces dydaktyczny ograniczony do
      murów szkolnych, bez wyuczenia nawyku samodzielnego zdobywania wiedzy nie
      wydaje mi się najlepszym wyjściem
      • Gość: Miłośnik Sosnowca Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.06, 14:09
        jeśli urzednicy podejmują takie decyzje.. to "brawo", przecież nie może być
        inaczej - któż zostaje urzędnikiem? Sprawdźcie ich oceny i dyplomy.(Spytajcie
        ile książek przeczytali i ile razy byli w teatrze, chyba że muszą bo trwa
        kampania wyborcza. No w końcu Sosnowiec to zaścianek. Zawsze nim był, więc
        tradycje trzeba kontynuować.
    • Gość: Gość Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.plusgsm.pl 04.03.06, 18:49
      Nauczyciele nie płacą za bilety do teatru,kina,za wycieczki.Płacą za nich
      uczniowie.Moga iść czy jechać po lekcjach,a wtedy więcej kasy zostanie im w
      kieszeniach.A naczelnik ma rację,ale po co kręci.
      • Gość: eMCe Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: *.telpol.net.pl 04.03.06, 21:05
        w życiu nie byłem w sytuacji żeby moi uczniowie zrzucali sie na bilety na mnie. w czasie wyjscia ze szkoly placa mniej niz gdyby szli po poludniu (w heliosie od 10 do 12 pln na osobe), a koszt wejscia opiekunow pokrywa kino, a nie uczniowie. wiec nie opowiadaj bzdur
    • Gość: f... Re: W Sosnowcu uczniowie nie mogą w czasie lekcji IP: 193.151.48.* 05.03.06, 23:24
      I nie ma sprawy... Na konkursy nie chodzę. Skoro lekcje kończę w dniu konkursu o godz. 12, a potem mam jechać z uczniami na konkurs, jeszcze zapłacić ze swej kasy za bilet autobusowy? Jaki sens? Po konkursie zawożę ucznia pod szkołę
      ( znowu muszę kupić bilet)i mogę wrócić do domu- jest godz. 15- 16. Kto mi za to zapłaci? Słyszę, że mam 40 godzin w etacie. Czy ktoś doceni, że uczniowie uczestniczą w konkursach i zdobywają laury? Nie ma to sensu...
Pełna wersja