Na początku był ołów i srebro

IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 10.05.06, 11:58
Ponieważ „Gazeta Wyborcza – Katowice” nie opublikowała mojej riposty na tekst
Pana Piotra Greinera zmuszony jestem wykorzystać inne możliwości jej
udostępnienia. Przepraszam wszystkich, którym ta forma reakcji w czymkolwiek
przeszkodzi, jednak tekst Pana Greinera był tak niesmaczny w swoich
insynuacjach, że nie mogłem go pozostawić bez choćby takiej odpowiedzi. Inną
sprawą jest zachowanie redakcji „Gazety...”. Do tego jednak podobno trzeba
się przyzwyczaić. Moloch zawsze ma takie samo oblicze...

W związku z repliką na mój list do redakcji, zamieszczoną w „Gazecie
Wyborczej – Katowice” z 21 kwietnia 2006 r. – zgodnie z prawem prasowym –
uprzejmie proszę o umożliwienie mi odpowiedzi Panu Piotrowi Greinerowi na
tych samych łamach.
Nie mam tak emocjonalnego stosunku jak Pan Greiner ani do Piasta, ani do
Hohenzollerna, oczekuję jedynie wyważonych proporcji w publicznych
wypowiedziach o historii Górnego Śląska. Nie miałem i nie mam zamiaru ujmować
niczego margrabiemu Jerzemu. Chciałem jedynie przypomnieć o tym, co dla
Górnego Śląska zrobił książę Jan, bo zauważyłem, że w artykule starano się to
pominąć.
Zgadzam się z Panem Piotrem Greinerem: trzeba znać źródła i literaturę do
tematu, jeśli się zabiera głos. Należy też pisać na temat. Żadnego z tych
elementów uczciwego dyskursu nie ma w replice Pana Greinera.
Powinien był wiedzieć, że Efraim Ludwik Gotfryd Abt, starszy radca hutniczy
przy Redenie, uczciwy pruski urzędnik potrafił przyznać, że nie zna
przywileju nadającego prawa miejskie Tarnowicom i uznać sprawę nadania im
praw miejskich za nie wyjaśnioną. To samo przyznała Danuta Molenda.
Powinien też wiedzieć, że Aemil Steinbock, uczciwy królewski pruski tajny
radca górniczy napisał już w 1857 r., że Tarnowice w 1526 r. „durch Herzog
Johannes von Oppeln [od księcia Jana Opolskiego] Stadtrecht und Bergfreiheit
erhielt [prawa miejskie i wolność górniczą otrzymały]”. Czy o takie
jednoznaczne stwierdzenie Steinbecka panu doktorowi chodziło? Bo jego tekst
w „Niezbędniku...” temu przeczy.
Powinien również pamiętać, że choć to były czasy Hakaty i rugów pruskich,
uczciwy kajzerowski historyk Konrad Wutke ujął w opracowaniu źródeł do
dziejów Śląska dokument z 24 czerwca 1529 r., w którym książę Jan opolski
[„Johann, Herzog von Oppeln”] zawarł z Piotrem Wrochemem ze Starych Tarnowic
umowę, o której pisałem w swoim liście. Podobnie – dokument z 4 października
tegoż roku, w którym „Hanuss zbozie milosti w Slezy knyze Oppolske Horniho
Hlohowa, Ratiborske a pan Bytomsku etc.[Jan z Bożej łaski na Śląsku książę
Opolski, Górnego Głogowa, Raciborski i pan bytomski itd.]” gwarkom i górnikom
z Tarnowskich Gór, którzy do niego przyszli napisał: „swobodu odkomory wssudy
wpanstwy nasseem kdeby se hory otewrzely dawame od datum listu tohotu
dwanaczte leth [wolność od opłat do komory książęcej w całym państwie naszym,
(wszędzie) gdzie by się kopalnie otwarły nadajemy od daty tegoż listu na
dwanaście lat]”, czyli do października 1541 roku. Znaczy to, wbrew koncepcji
artykułu w „Niezbędniku...”, że to dzięki jego – Jana opolskiego –
dalekowzrocznej polityce fiskalnej trwał przez następne lata, choć nie bez
trudności, już pod rządami Jerzego Hohenzollerna rozwój tarnogórskiego górnic-
twa.
W tymże dokumencie można przeczytać: „nam gwerkowie przirzekali rzad a ustawu
horny [gwarkowie przyrzekli nam urząd i ordunek gorny] drzuti a podle gich
sse zachowati wtiech wssech artikuliech kterez gim od nas wydany [dotrzymywać
i zgodnie z nimi się zachowywać w tych wszystkich artykułach, które im przez
nas zostały wydane]”. „Przez nas” czyli w pluralis maiestatis, autora tego
listu, Hanussa „z Bożej łaski” m.in. pana bytomskiego... Tamże książę Jan
nadał gwarkom pie-częć: „grzidlo orlowe zlute w modrem poli kilof apuczka
[złote orle skrzydło w niebieskim polu, kilof i pyrlik]”.
Powinien był Pan Greiner uszanować, co napisała w kilku miejscach Danuta
Molenda, iż książę Jan opolski i margrabia Jerzy brandenburski w 1526 r.
ogłosili wspólnie – pierwszy jako książę zwierzchni, drugi jako administrator
części jego dóbr – dla podległych im terytoriów wolność górniczą, a w 1528 r.
nadali obszerną ordynację górniczą, opartą na frankońskich zwyczajach
górniczych, ale uzupełnionych zasadami polskiego prawa górniczego i
dostosowanych do warunków państwa bytomskiego („auch den Polnischen
rechtmessigen bergwerksgebreuchen und nach gelegenheit unseres bergwerks in
der herschaft Beuthen”). Prawa polskiego, bo między rokiem 1496 a 1505 Jan
Olbracht i Aleksander Jagiellończykowie wydali „Constitutiones sive statutum
montium Ilkusiensium” [Konstytucje albo statut kopalń olkuskich), z których
książę i margrabia bez uprzedzeń skorzystali. Ogłosili, nadali, a nie –
ogłosił, nadał... Ot, takie „drobiazgi” budzące szacunek dla D. Molendy, na
którą Pan Greiner ze swoją wybiórczą wersją historii Śląska ma czelność się
powoływać.
Pan Greiner zamiast rzeczowego, naukowego wywodu zapędza się w impertynencje
i to właściwie nie tyle pod moim adresem, ile w stosunku do ustaleń takich
badaczy i historyków polskich jak: Józef Piernikarczyk, Jan Nowak, czy w
historii powiatu tarnogórskiego wspomniana już D. Molenda. Szkoda, że nie
uwzględnia, iż oprócz opracowania Aemila Steinbecka z 1857 r. jest też parę
nowszych, jak choćby „Historia Tarnowskich Gór” pod redakcją Jana Drabiny z
2000 r. Wywołuje tym śmiechu warty „pojedynek na gęby”, czysty ferdydurkizm!
Tak się bowiem składa, że znam memoriał E. L. G. Abta „Geschichte des Bley
und Silber-Bergbaues um Tarnowitz um Beuthen in Oberschlesien von 1528 an,
bis zum Verfall und bis zur Wiederaufnahme in 1784 : aus Handschriftlichen
Nachrichten zusammen getragen” i dokumenty z „Codex diplomaticus...” K.
Wutke. Korzystałem też z Kobzdeja opracowania „Ordunku Gornego”. Dlatego
wszelkie uwagi w tym zakresie uważam za chybione.
Wstyd, że zamiast odpowiedzi na proste argumenty stać mojego adwersarza
jedynie na epatowanie czytelników apologią Hohenzollerna. Nie udowodni jednak
z jej pomocą, że książę Jan II Dobry nie nadał Tarnowskim Górom wolności
górniczej i nie zawarł umowy z Piotrem Wrochemem, dzięki której rozwinęło się
miasto. Ciekawe też na jakich źródłach wykaże, że to nie on wydał dla
Tarnowskich Gór „Ordunek Gorny”, który powołał pierwszych urzędników
górniczych w Tarnowskich Górach. A przecież takie argumenty za wcześniejszymi
historykami polskimi piszącymi na ten temat przytoczyłem w swoim liście.
Zamiast tego subiektywnie, a nawet arbitralnie – co wynika z jego własnych
wyjaśnień – wybrał Jerzego Prawego kosztem Jana Dobrego. Jego wola. Jednak
tym sposobem zachwiał – nie tylko w mojej ocenie – na łamach „Niezbędnika
Śląskiego” obiektywne proporcje. Więcej, jeśli był autorem artykułu „Najpierw
był ołów i srebro” (ciekawe, że nie podpisanego...) a jednocześnie
konsultantem naukowym zeszytu „Przemysł”, nadużył – moim zdaniem – zaufania
Pani Aleksandry Klich, redaktor prowadzącej „Niezbędnik...” i wyświadczył
niedźwiedzią przysługę ze wszech miar pożytecznej inicjatywie „Gazety...”,
jaką ów „Niezbędnik...” niewątpliwie jest. Jego prawo? Być może.
Jednak moim – jak każdego Górnoślązaka – było i pozostanie zwracać uwagę na
prezentowane publicznie, czy to przez Niego, czy inne osoby, wydawało by się:
zaprzeszłe, „bałamutne stereotypy i mity historyczne” łamiące proporcje,
dzięki którym w kulturze Śląska przez wieki kształtowało się w miar
    • palec1 Re: Na początku był ołów i srebro 13.05.06, 04:05
      To chyba jeszcze "halb so schlimm".

      Czytajcie, jaki szajs wypisujom w Dzienniku Zachodnim.

      Ostatnio np. ze ani KrólHuta ani Chorzów
      do lat 30tych XX wieku.....nie mialy herbu. :)))

      i inne brednie,
      chocby bledne daty wkoroczenia Wehrmachtu
      i Ruskich do tego miasta.

      to dopiero smieci !!!!!
      • palec1 Re: Na początku był ołów i srebro 13.05.06, 04:06
        no i bzdury o "wysadzeniu" synagogi :)

        zreszta, z bledna data :)


        dyc D.Z., to szajspapier......
        • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.06, 12:18
          Pieronie, jak ty tak możesz godać o takim richtich fajnym wydawnictwie. Dyć to
          je cajtong Passauer Presse Verlag...
          • wilhelm4 Re: Na początku był ołów i srebro 15.05.06, 01:08
            mo 100 procynt recht - szajsowaty papjur
            • wilhelm4 Re: Na początku był ołów i srebro 15.05.06, 01:10
              kresowiocki blatt
    • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 18.05.06, 11:17
      c.d. riposty na tekst P. Greinera

      Jednak moim – jak każdego Górnoślązaka – było i pozostanie zwracać uwagę na
      prezento-wane publicznie, czy to przez Niego, czy inne osoby, wydawało by się:
      zaprzeszłe, „bałamutne stereotypy i mity historyczne” łamiące proporcje, dzięki
      którym w kulturze Śląska przez wieki kształtowało się w miarę zgodne
      współistnienie tradycji – chronologicznie rzecz ujmując – wiel-komorawskich,
      czeskich, polskich, śląsko-piastowskich, znów czeskich, austriackich, pruskich,
      żydowskich czy ogólnie: niemieckojęzycznych, a przez ostatnie osiemdziesiąt
      pięć lat – znów polskich.
      W tym kontekście nasuwa się jednak pytanie: skąd tyle irytacji w odpowiedzi
      Pana Greine-ra? Czyżbym uderzył w stół a odezwały się nożyce... przykrawające
      historię Śląska do „nowych” czasów? Jeśli tak, to – proszę wszystkich
      czytających o wybaczenie – na poziomie impertynen-cji, arbitralności i irytacji
      nie będę dalej polemizować. (Zresztą „Gazeta Wyborcza” skutecznie mi to
      uniemożliwiła...)
      Co do jednego Pan Greiner ma rację: dla pracownika naukowego, specjalisty w
      zakresie kartografii, historii ruchu młodzieżowego, noblistów i mniejszości
      niemieckiej na Śląsku – były nauczyciel historii, dziś zajmujący się historią
      urzędów inspekcji warunków pracy na obszarze obecnego województwa śląskiego od
      XVI do XX w., nie jest partnerem.
      Dlatego proponuję redakcji „Niezbędnika...” odwołanie się w sprawie dzielącej
      nas kontro-wersji do autorytetu innych historyków, którzy specjalizują się w
      podobnej tematyce. Myślę, że dyskusja taka pozwoli i Panu Greinerowi i mnie
      ochłonąć, przestać reagować tak emocjonalnie, a redakcji wybrnąć z twarzą z tej
      wybiórczej wersji historii Śląska, jaką narzucił jej Pan Greiner.
      Z poważaniem – Roman Adler.
      • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 18.05.06, 12:18
        Przy okazji - podrzucam tekst, który jasno pokazuje jak arbitralne są tezy P.
        Greinera o początkach gospodarki za Jerzego Hohenzollerna. Pomijając znaną
        kuźnię bogucką - warto przypomnieć, że:
        "Pierwsza wzmianka o przemyśle górniczo-hutniczym (...) na ziemi Pszczyńskiej
        pochodzi z roku 1394. Dnia 1 maja tego roku bracia Jan i Mikołaj, książęta
        opawsko-raciborscy, nadali czyli podarowali mistrzowi Henrykowi obszerny kawał
        lasu nad rzeką Kłodnicą na północ od Śmiłowic, i to pół mili wzdłuż i pół mili
        wszerz, aby na tym obszarze założył kuźnicę żelaza czyli hutę. W dokumencie
        nadawczym powiedziano, że mistrz Henryk może tam sobie urządzić także folwark,
        młyny, tartaki, karczmę itp., a gdy lasu ubędzie, może tam wieś założyć i
        osadzić w niej ludzi, dać im wolność według swego uznania, aby mu za to czynsz
        płacili; lecz w takim razie ma również kościół zbudować i pobożnego kapłana dla
        swoich ludzi utrzymywać; zresztą może na tym obszarze polować na zwierzynę,
        hodować pszczoły, zakładać stawy, osiedlać rzemieślników, wykonywać sądownictwo
        nad swymi mieszkańcami its., a sam ma podlegać tylko sądowi książęcemu. Za to
        wszystko ma płacić rocznie do kasy książęcej 8 marek czynszu, i to po 2 marki w
        każde suchedni, a czynsz ten ma być na wieki tensam, to jest bez podwyższania;
        oprócz tego ma wrazie wojny stawić się do wojska z własnym koniem i kuszą. - I
        ową kuźnię tam zbudowano i uruchomiono, założono tam z czasem i przewidzianą
        kolonję, która do dziś jako samodzielna gmina [obecnie dzielnica Rudy Śląskiej]
        zowie sie Starą Kuźnią (...). - Jakie były początkowe dzieje huty kuźnickiej,
        nie wiadomo; na początku roku 1517 jest wymieniony jako właściciel tej huty i
        przynależnego do niej obszaru i osady niejaki Wojtek Nyka; zdaje się, że wtedy
        Nyka był jeszcze przedsiębiorcą młodym i niedawnym nabywcą kuźnicy; przed nim
        był właścicielem albo przynajmniej współwłaścicielem kuźnicy Jakub Pupek z
        Olesna, bo ten w r. 1521 odstępuje Nyce resztę swoich praw do tej kuźnicy.
        Ostatecznie od Wojtka Nyki nabył całą kuźnicę pan ziemi Pszczyńskiej baron Jan
        Turzo krótko przed r. 1546. W tym rooku Turzo sprzedał całą ziemię Pszczyńską
        Biskupowi wrocławskiemu Promnicowi, ale kuźnicę nadal dla siebie zachował.
        Wreszcie nabył całą tę posiadłość w r. 1550 za 1000 talarów ówczesny pan ziemi
        Pszczyńskiej biskup wrocławski Baltazar Promnic. (...) Tu w dalszym ciągu o tej
        kuźnicy dodać jeszcze należy, że w r. 1527 pan ziemi Pszczyńskiej baron Jan
        Turzo, potwierdzając Wojtkowi Nyce posiadanie tej kuźnicy, podarował mu
        jednocześnie do posiadanego już znacznego obszaru jescze przyległą pustą wieś
        Dzierżkowice, to jest mniej-więcej ten obszar, na którym dzisiaj istnieje
        kolonja Reta [dziś Śmiłowice-Reta]. - W r. 1550 kuźnica ze wszystkimi
        przynależnościami przeszła na własność kamery pszczyńskiej. Panowie pszczyńscy
        zwykle sami utrzymywali ją w ruchu, ale czasem puszczali ją także w dzierżawę
        różnym przedsiębiorcom. - W owych czasach wyrabiano w kuźnicy także broń, jak
        pancerze, rusznice i strzelby zwane hakami. Jako ślad tej czynności pozostała
        osada Panewnik, dawniej kolonja do kuźnicy należąca a dzisiaj samodzielna gmina
        wiejska [obecnie - dzielnica Katowic]. - Najstarszą tę kuźnicę zwano pierwotnie
        krótko Kuźnicą; później, niewiadomo dlaczego, zwano ją Polską Kuźnicą;
        następnie gdy kuźnica była własnością pana ziemi Pszczyńskiej, usiłowano
        przechrzcić ją na "Niemiecką Kuźnicę" i pisano śmiesznie (np.w r. 1629 w
        urbarjuszu): "Auf dem Polnischen Hammer, der Deutsche Hammer genannt", ale
        nazwa niemiecka się nie przyjęła; gdy wkrótce potem zbudowano drugą kuźnicę w
        Jaroszowicach, kuźnicę nad Kłodnicą zaczęto nazywać Starą Kuźnicą. Pracowała
        ona przez długie wieki i w r. 1840 jeszcze była czynna jako fryszownia". W 1586
        r. kamera Promniców, panów dóbr Pszczyńskich, skarżyła się, że kuźnica nad
        Kłodnicą wraz z warzelnią soli w Śmiłowicach pustoszą okoliczne lasy. Kamera
        twierdziła, że aby podtrzymać ruch kuźnicy, trzeba wstrzymać działalność
        warzelni, co nastąpiło na rozkaz cesarski.
        (cytaty i informacja końcowa za: K. Prus "Z dziejów Mikołowa i jego okolic",
        Mikołow 1932)
        • fyrlok Re: Na początku był ołów i srebro 19.05.06, 14:23
          > Najstarszą tę kuźnicę zwano pierwotnie krótko Kuźnicą;
          > później, niewiadomo dlaczego, zwano ją Polską Kuźnicą.

          Widac - byli tez jeszcze tez inni w okolicy :)
          Nazwy takie jak Deutsch Piekar albo Koniecpol chyba nieprzypadkowe, pra?

          -----------------

          A pniondze "marki" w 13.-14.tym wieku ?
          Wyklaruj mi to, Roman. Dziynki.
          • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 16:34
            Tukej niy ma co klarować: byli take, co sie sam przekludzali z Reichu, fcieli i
            cięgiem fcom Ślonsk mieć dlo siebie. Bestusz nom tu nazwy zmiyniali. Niy umieli
            i niy umiom nos brać takymi jake my sam byli i jake my som. Tako gupota robiyli
            tysz polske władze po 1922 i po 1945 roku. Ale to niy zmiynio faktu, co na
            Ślonsku sie godało i godo łodmianom staropolszczyzny ( poczytejcie sie Miodka).
            A jak idzie ło te marki - dyć ftedy w krolestwie Jagellonof pijondze tysz niy
            mioły polskich nazw. Taki "grosz", to je isto łod Gross... Ftedy sie niy
            myślało takymi nacjonalistycznymi kategoryjami jak to łod XVIII wiyku zaczli na
            Ślonsku Prusoki po tym jak go podbiyli łod Habsburgof.
            • wilhelm4 Re: Na początku był ołów i srebro 21.05.06, 21:17
              Miodek, to mily pan,
              ale dlo mje zodyn autorytet,
              bo nie-naukowiec, bo taki musi byc
              objektywny, neutralny, ino-rzeczowy,
              no i zodnyj sluzbie.
          • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 22.05.06, 07:55
            Ja, mosz recht, co sam tysz byli niy ino polske Ślonzoki: gynał byamtry w
            kamerze pszczyńskich Promnitzof... A i to niy fszyske. Ino im niy wychodzioło s
            tymi nazwami, bo ich sam boło za mało. Bestusz wiadomo kto sam boł pniok, a kto
            ptok.
        • fyrlok Re: Na początku był ołów i srebro 19.05.06, 14:25
          > Mikołow 1932)

          Pozatym bylbych generalnie trocha forsichtik
          co do "naukowosci" literatury historycznej
          o Slonsk z tego chorego okresu......
          • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 16:36
            Chore to boło to, co sam wyrobiali hakatysty do 1922 roku.
            • wilhelm4 Re: Na początku był ołów i srebro 21.05.06, 21:14
              a np.1926 ?
              • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 22.05.06, 08:11
                Sam byli czasy jak władza mieli idiotyn-nacjonalisty s kożdy strony: nojpiyrf z
                niymiecki, potym - s polski. Byli tysz take, co niy chcieli Ślonska dzielić.
                Napisoł żech ło tym f psziczynku do historii Oberschlesische Volkspartei i w
                biogramie Artura Trunkhardta. Sam to kajś je pszi łopiniach do artikułof ło
                Szramku i ło dzielyniu Ślonska...
    • wilhelm4 Re: Na początku był ołów i srebro 21.05.06, 21:39
      S inyj beczki :

      Romeq, lubja Cie czytac, bo mosz anunk.

      Ale trocha sie dziwuja - wyglondo na to,
      ze niy umjysz niymieckiygo ("kwela").
      Historyk Slonska bes, to jak historyk
      sredniowiecza bes laciny - hmm ???
      To jak Ty w tym pracujesz, Synek ?
      • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 22.05.06, 07:59
        Die quelle kapuja, ale tego kwela, żech kapnońć niy umioł. Yntszuldiguja.
      • Gość: Roman Adler Re: Na początku był ołów i srebro IP: *.pip.gov.pl / 212.69.68.* 22.05.06, 08:27
        A jeszcze to Ci powiym, co niymiecki to isto niy je moja mutter sprache. Jo
        myśla co to widać, żech je polski Ślonzok i myśla po polsku. Niy fszysko
        poradza łod zaros po niymiecku łapnońć. Czasym cza coś pszetumaczyć ze
        słownikym... Mea culpa - a propos lingua latina.
        To je to samo, jak tu do mie piszom niykere myślonce po niymiecku, kere niy
        kapujom jak polske Ślonzoki mogli sie czimać swoi wiary i jynzyka, jak w życiu
        Polski niy widzieli. To tysz je ciynszko łapnońć jak sie niy myśli i niy czuje
        jak polski Ślonzok. Ino jo sie myśla, co nom sie je łatwi zrozumieć i uszanować
        nisz tym fszyskim idiotyn-nacjonalistom kere s polskich Ślonzokof łod wiekof
        chcom zrobić niymieckich, abo z niymieckich - polskich, abo tysz z polskich
        Ślonzokof - Polokof. To je fszysko gupota, abo jak godajom richtich fajne
        Niymcy: kfacz.
        • fyrlok Re: Na początku był ołów i srebro 23.05.06, 05:13
          > kfacz

          :)

          ano, jawol, a toc !
Pełna wersja