Gość: Leni
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.06.06, 21:58
>>- Rodzice, wypuszczając swoje pociechy do zabawy w tym miejscu, wiedzieli,
>>na co się decydują!
Czy dziennikarz został dopuszczony do akt sprawy przed zakończeniem śledztwa
i przeczytał tę wypowiedź w protokole przesłuchania? Nie. Jest to idiotycznie
podkręcone zdanie, które ordynarnie - bez krzty odpowiedzialności za los
oskarżonych - wkłada im się publicznie w usta. Po prostu chamska nagonka. Nie
pierwsza i nie ostatnia w wydaniu "dziennikarzy", którzy najpierw wydają
wyrok a potem dopytują, w jakiej sprawie...
Z tego co sami pisaliście, spółdzielni nie obowiązują żadne przepisy o
certyfikowaniu urządzeń (tak, jak to ma miejsce w przypadku np. szkół i
przedszkoli). Jeżeli teraz znajdują się świadkowie, którzy widzieli
wcześniej, że coś niepokojącego dzieje się na placu zabaw, to mieli oni
obowiązek zgłosić to komukolwiek i gdziekolwiek, żeby zapobiec tragedii. Jest
też zupełnie jasne, że podczas zabawy na placu dorosły musi sprawować opiekę
nad dzieckiem. Zjeżdżalnia nie przewróciła się od podmuchu wiatru albo
tąpnięcia.