Gość: Weles
IP: *.echostar.pl
27.03.03, 14:47
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że są w kraju środowiska, którym bardzo
zależy na wymazaniu Polski ze społecznej świadomości. Od kilku lat, a
właściwie od czasu uwolnienia się spod sowieckiej dominacji, Polskę owładnęła
szaleńcza euromania.
W baranim pędzie do Eurokołchozu zapominamy o naszej kulturze, tradycji,
obyczajowości i historii. Podążamy do Unii Europejskiej w ślad
za ,,autorytetami moralnymi'', którzy jeszcze jakiś czas temu chcieli uczynić
z Polski 17. republikę radziecką. Za wszelką cenę chcemy osiągnąć tzw.
europejskie standardy. Teraz w dobrym guście jest nazywać siebie
Europejczykiem. Jeśli prowadzimy jakąś działalność gospodarczą, to koniecznie
w nazwie naszej firmy musi być ,,euro''. Zatem pojawiły się euroshopy,
euromarkety a nawet eurokioski.
Swoisty rekord świata w euromanii bije Aleksander Kwaśniewski, który przy
każdej okazji zachwala UE. Na jakikolwiek temat by się nie wypowiadał, nie
może zabraknąć wątku o integracji europejskiej. Witając na krakowskim
lotnisku Ojca Świętego - o Unii Europejskiej; przemawiając 11 listopada na
placu im. J. Piłsudskiego - o Unii Europejskiej; zwracając się do rodaków z
okazji nowego roku - o Unii Europejskiej... Jest to przykład daleko
posuniętej manii, którym powinni zająć się psychiatrzy.
Biorąc do ręki sylwestrowo-noworoczne wydanie dziennika ,,Gazeta Poznańska''
zastanawiałem się czy są jakieś granice euromanii. Na okładce mogłem
przeczytać następujące życzenia od wydawcy i zespołu redakcyjnego: ,,Dobrego
Nowego Roku we własnej i europejskiej Rodzinie, w pokoju, z pracą, godnym
życiem i wzajemną życzliwością...'' (podkreślenie moje - MC). Czy nie ma już
rodziny polskiej? Rodzina europejska jest pojęciem abstrakcyjnym. Pod
pojęciem rodziny rozumiemy bowiem kogoś bliskiego, przyjaznego, na kim można
polegać. A czy do naszej rodziny należy ktoś, kto jest nam obcy pod względem
kulturowym, językowym czy historycznym? No, mamy co prawda wspólną historię z
Niemcami (I i II wojna światowa, zabory, Kulturkampf, germanizacja, Krzyżacy
itd.) i Rosjanami (zabory, rusyfikacja, wojna 1920 roku, 17 września, Katyń,
Syberia itd.).
Jak mało w tych życzeniach szczerości. Miedzy wierszami możemy doszukać się
propagandy. W ten sposób zamierzano trafić do naszej podświadomości i
zakodować pewne informacje. Bowiem życzenia pracy, pokoju i godnego życia
zestawiono z pojęciem europejskiej Rodziny. Nie mamy chyba wątpliwości, że
ową rodziną jest Unia Europejska.
Specjaliści od socjotechniki zabrali się do pracy. Termin referendum
akcesyjnego zbliża się wielkimi krokami. Nie dajmy się otumanić, miejmy oczy
i uszy szeroko otwarte.