Dodaj do ulubionych

Powrót do przeszłości - obsługa sklepu spożywczego

12.02.07, 20:12
19:45, poniedziałek, sklep spożywczy w Ligocie.
Wchodzę i proszę o 15 dkg szynki, ale pokrojonej, niestety moja prośba nie
zostaje spełniona, tu cytat "krajalnica już umyta i nie będziemy kroić",
jakbym dostał w pysk, a może się przesłyszałem ?
Nie ! To prawda ! Nie kroją bo krajalnica już umyta i koniec, choć sklep
czynny do 20:00.
Proponuję tym panienkom zza lady powrót do szkoły handlowej lub przynajmniej
odbycia kursu obsługi klienta. Zastanawiam się czy właściciel jest świadom
"fachowości" swojej załogi...... POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI ?
Obserwuj wątek
    • cza_arna Re: Powrót do przeszłości - obsługa sklepu spożyw 13.02.07, 16:13
      > Proponuję tym panienkom zza lady powrót do szkoły handlowej lub przynajmniej
      > odbycia kursu obsługi klienta. Zastanawiam się czy właściciel jest świadom
      > "fachowości" swojej załogi...... POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI ?

      Hmm, niby racja, ale trzeba też wziąć pod uwagę ile te "panienki" zarabiają w
      tym sklepie, pewnie marne grosze, pewnie muszą dodatkowo pracować "świątek,
      piątek i niedziala", urlop to marzenie, szef poszanowania pewnie nie ma do
      pracowników.
      Przykład: moja bratowa pracuje akurat w sklepie spożywczym na Ligocie (kto wie,
      może w tym samym, też otwarty do 20)zarabia marne grosze, haruje na zmiany, w
      święta, prawie cały sklep na jej głowie (za marne 50zł dodatku do wypłaty
      wypełnia obowiązki szefowej typu zamawia towary, rozlicza się z dostawcami
      itp.), w zimie w sklepie zimno-bo szef twierdzi, że nie stać go na ogrzewanie,
      czasami siedzi "na kasie" na rozwalonym krześle z odpadającymi "plecami" bo
      szefa nie stać na nowe (jakby to był nie wiadomo jaki wielki wydatek). Kiedyś
      bratowa miała bardzo "przyjemną" sytuację: planowała urlop z mężem z
      wyprzedzeniem ponad pół rocznym, chcieli aby terminy urlopów wypadły im w tym
      samym czasie, i niby się to udało, co z tego, na tydzień (dosłownie na
      tydzień!!) przed urlopem szef powiedział jej, że "urlop się jej przesunie o 2
      tygodnie", bez pododania przyczycny, z powodu jego widzi mi sie, więc sprawa sko
      nczyła się tak , że jak mężowi skończył się urlop to dopiero bratowa poszła na
      swój. To się nazywa czysta złośliwość ze strony szefa, więc nie ma się co
      dziwić, że "panienki" o 19.45 nie chcą kroić szynki czy czegoś innego. Jak im
      szef tak one jemu.
      Pewnie mnie zaraz niejedna osoba "zje" , się przyczepi do mojej wypowiedzi," że
      jak się nie podoba to można zmienić pracę" itp. a nie jest to przecież wcale
      takie łatwe.
      • greg_slask Co to ma do rzeczy? 14.02.07, 11:38
        To bardzo przykre jak wygląda sytuacja w sklepie, gdzie pracuje Twoja Bratowa,
        jednak pytam: co to ma do rzeczy? Czy sam fakt złych stosunków w pracy, niskiej
        płacy itd. powinien mieć cokolwiek wspólnego z trktowaniem klientów? Piszesz,
        że nie jest łatwo zmienić pracę - załóżmy że to prawda (chociaż ostatnio w co
        drugim sklepie widzę ogłoszenia o chęci przyjęcia sprzedawcy) - to takie
        traktowanie klientów jest świetną drogą do plajty sklepu a tym samym
        koniecznością szukania innej pracy.
        • cza_arna Re: Co to ma do rzeczy? 14.02.07, 18:33
          Piszesz,
          > że nie jest łatwo zmienić pracę - załóżmy że to prawda (chociaż ostatnio w co
          > drugim sklepie widzę ogłoszenia o chęci przyjęcia sprzedawcy)

          Ale co to za zmiana miejsca pracy?? z jednego sklepu do drugiego. Mnie chodziło
          o poważniejszą zamianę, bo taka to "z papucia na lać":/ Moja bratowa ukończyła
          studia wyższe ekonomiczne, starała się już o pracę chyba wszędzie co by było
          godne jej wykształcenia, ale jak się dowiadują że już kilka lat pracuje w
          sklepie to jej pięknie dziękują (a zaczęła pracę na studiach, miała to być praca
          dorywcza, taka która mogłaby umożłiwić jej względne przeżycie, bo nie miała
          nikogo kto mógły jej pomóc finansowo). Heh, w sumie to nie wiem po co to piszę,
          nic to nie wnosi do wątku, ale chyba chciałam się za nią wyżalić :/Bo jak widzę
          jakie być może czekają mnie perspektywy to aż nie chce mi się wstawać na zajęcia :/
          • katarina80 Re: Co to ma do rzeczy? 17.02.07, 11:55
            Myślę że problem znalezienia lepszej pracy nie leży w tym iż pracowała tak długo
            w spożywczaku.Ja pracowałam długo w branży związanej ze spożywką i fakt na
            niektórych rozmowach odsyłali mnie do spożywki.Tu bardziej chodzi o właściwe
            zaprezentowanie się na rozmowie oraz co odpowiada na zadawane pytania.Moim
            zdaniem powinna bardzo dobrze przygotowywac się do rozmów-żeby nie zaskoczyli
            jakimś głupim pytaniem-a przede wszystkim emanować pewnością siebie.U mnie
            poskutkowało bo dostałam propozycję pracy jako doradca w kredytach.Na upartego
            wszystko można osiągnąć.
    • katarina80 Re: Powrót do przeszłości - obsługa sklepu spożyw 13.02.07, 18:56
      To zależy jaki sklep.Ja pracowałam w Rybniku i w życiu nie pozwoliłabym na to
      aby klient został źle obsłużony.I nie chodzi o to ile zarabiałam ani o to jaki
      szef.Skoro podjęłam pracę opartą o obsługę klienta-pomimo, że spozywczak-to
      klientów starałam się obsługiwać tak aby wrócili na zakupy do mnie z uśmiechem
      na twarzy.
      • Gość: ale o co mu chodzi Re: a nie możesz se cieciu sam pokroić? IP: *.220.67.209.reverse.layeredtech.com 23.02.07, 12:36
        Tadek,facet sie zdziwił,że nikt mu nie przytaknął:) nie odróznia komuny od
        zwykłej kindersztuby i savoir vivre'u, wyrozumiałości względem człowieka,jeszcze
        są tacy co na kasjerki we hipermarkecie huczą bo wolno obsługują za 150 kużwa
        europ miesięcznie.Ci to dopiero kultura,pewnie za komuny sami mieli nomenklature
        PZPR w rodzinie to sie przyzwyczaili do extra traktowania,ze o platnosci
        dewizami i dolarami w peweksie nie wspomne;) to ci dopiero wstecznictwo
        ustrojowe we łbie.
    • Gość: chop z gową myśli Re: Powrót do przeszłości - obsługa sklepu spożyw IP: 67.159.5.* 23.02.07, 12:19
      A w piekarni na Korfantego k. Superjednostki na pawilonach przed zamknieciem
      maja puste półki i nie narzekam, że tak jest przed zamknięciem, panie są miłe i
      na prośbę zawsze wrzucą jaką bułę do podgrzania, którą zjem przy stoliku, ale
      nie za pięc przed zamknięciem. Nie umieć sobie pokroić to trochę wstyd, jeszcze
      w połowie dniówki to tak, ale ja bym się wstydził o to prosić. Bo co? To
      niemęskie?:)))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka