Gość: Mocca
IP: *.stk.vectranet.pl
17.04.07, 21:41
musiałem dzisiaj dostać się do katowic do bytomia, dość pilna sprawa. mój błąd, że wybrałem tramwaj. wsiadłem do 6 na rynku. pierwsza frajda - rondo. zanim przepuścił na przystanek poprzedni tramwaj, zmienił zwrotnicę - minęło dobre 5 minut. ok, zdarza się. następny postój - sokolska na światłach. 4 minuty. ok, bywa i tak. postój na skrzyżowaniu z grundmanna - ok, 3 minuty na światłach, potem facet gadał na wysepce z drugim motorniczym i przegapił światła ! i kolejne 3 minuty pośrodku grundmanna.jasne, shit happens. kolejny - na bocznej do silesii - facet nie mógł się zdecydować, jechać czy nie? w końcu jechał, po 3 minutach. kolejny postój przed wesołym miasteczkiem - 4 minutki na światłach. dobrze, że jest wpkiw - tam przynajmniej karlik rozwija zawrotne prędkości. ale moje pytanie - co to k... ma znaczyć? po kiego wała remontowano kiedyś tory, żeby dostosować je do zawrotnych prędkości karlików, skoro na samym odcinku rondo - wpkiw jest w peezdu świateł?! sorry za łacinę, ale k...siedzieć na każdych światłach w zagrzanym tramwaju to nie jest fajna rzecz !