Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec

IP: *.gliwice.msk.pl 27.04.07, 07:34
Motto ze słów pana Motto jest takie./ Włoski biznesmen -włoskie zwyczaje.
Włoskie nawyki. Afera korupcyjna we Włoszech wszystkim znana. Wiec proponuje
pójść śladem włoskim i wyp....ten skorumpowany klub komunistów z II ligi i to
o dwie klasy niżej.Może i pan Motto jes czysty ale ikona kl;ubu pan R. Jest
ubabrany po uszy!!!! A dlaczego komunistów????
Tylko chyba jeden klub w Polsce tak sie szmaci wywieszając flage "czerwone
zagłebie" Komunizm to był totalitaryzm i powiini karać tych matołów za tą
flage. Równo co kolejke.I pamietajcie gorole.GRANICA NA BRYNICY!!!!!!
    • Gość: bolo Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.07, 08:41
      Prezes nie Mottaj,bo tylko naiwny może dać wiarę że zarząd na czele z p.
      Grodecką pozwolił Rudemu na samowolkę w korupcyjnym działaniu.13 zarzutów mówi
      za siebie.Spokój prezesa nie dziwi bo to przerabiano we Włoszech,mają
      doświdczenie.Trzeba poddać się karze i zacząć wszystko od nowa a winnych usunąć
      z klubu na zawsze.Przyszedł czas skruchy.
    • Gość: zbig Grazie Giancarlo !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.07, 09:48
      za WSPARCIE, Tylko Zagłębie a chosofskie wara od Zagłębia
    • Gość: Krzyś Re: Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.pke.pl 27.04.07, 11:10
      co do fali ZS "czerwone ..." pełna zgoda, tylko co mi powiesz o waszych
      szmatach niemieckich, hę?!
      • Gość: Niebieskie Gliwice Re: Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.gliwice.msk.pl 27.04.07, 12:53
        Niemcy to suwerenne demokratyczne państwo i mamy tam kibiców więc mogą mieć
        swój fan klub. Poza tym na Górnym Śląsku jest mniejszość Niemiecka i ma prawo tu
        być bo byli tu zawsze.W przeciwieństwie do Polaków którzy tylko osatanie
        kilkadziesiąt lat tu są bo ich Ruscy wpuścili.Różnica między totalitarnym
        komunizmem a demokratycznym państwem Europejskim jest znacząca. Taka jak między
        sosnowieckim plebsem a Śląskim Narodem.A swoją drogą dziwię się ,że np. Piasta
        Gliwice tak szybko karano i to bez dowodów a sosnowieś tak kręciła ,że wszyscy
        wiedzieli i dopiero teraz się wzięli za korrupterka.No ale to chyba za tą
        fanę"Czerwone zagłębie" taka ich nagroda spotkała.NIE DLA KOMUNIZMU!!!!!NIE DLA
        KOMUCHÓW!
        • Gość: Krzyś Re: Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.pke.pl 27.04.07, 13:39
          ale mi nie chodziło fany fc, tylko o inne.
          Wiesz jakie, co znieknęły potem z płotu ... ale to chyba ino po to wisziały co
          by nieco zdenerwować :) zagłębie, pra:)))
        • Gość: S. Re: Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: 81.210.102.* 27.04.07, 15:00
          wiesz dobrze smerfetko o jakie flagi chodzi. Niemcy w latach 30tych i 40tych nie
          były państwem demokratycznym tak do końca ;))) Flagi o których mowa używane były
          w III Rzeszy w latach 1933-1935 oraz w XIX w. przez Cesarstwo Niemieckie, więc
          mi tu niebieski misiaczku nie marudź. Tylko hanysy potrafią kibicować drużynom z
          innych miast a nie ze swoich, więc co wy wiecie o przywiązaniu do miasta i do
          klubu.
          • Gość: Niebieskie Gliwice Prezes Motto ma swoje motto;-) IP: *.gliwice.msk.pl 27.04.07, 15:45
            Jako Ślązak nie będę kibicował Piastowi bo to Lwowski klub.(szacunek dla
            Piasta)Zostałem wychowany w Śląskiej rodzinie i Ruch od urodzenia traktuję jako
            swój klub a Gliwice to moje Śląskie miasto.Zaglądnij na stadion waszych ziomów z
            legii .Tam są też flagi które cię bolą u nas już dawno ich nie ma. Zdjęcia
            poniżej.I co ty na to?
            i15.tinypic.com/2dc936b.jpg
            Tylko Górny Śląsk. A Gazeta z sosnowcem powinna wychodzić w innym wydaniu.Nie
            moga patrzeć na te podściepy.I za mało się pisze o zamordowaniu Ślązaków po
            meczu w sosnowcu po wojnie z Ruchem.Mnie to przekazywano jak modlitwa co szpil z
            wieśMac-ami.
            • Gość: anty hanys Re: Prezes Motto ma swoje motto;-) IP: *.171.152.100.crowley.pl 27.04.07, 19:41
              piszesz ze jestes rodowitym slazakiem a ja sadze ze twoj ojciec przybyl na te
              ziemie wraz z armia czerwona spod irkucka co do reszty nie bede z toba
              dyskutowal gdyz nie rozmawiam z idiotami bo najpierw sprowadzaja do swojego
              poziomu a pozniej pokonuja doswiadczeniam
          • Gość: do durnia Re: Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.07, 19:56
            Mosz synek pecha bo to boły fany kajzerowskie a niy żodne nazistowskie.
            Naziolska fana boła ino na stadionie gejksiorzy dwanoście lot tymu.
          • Gość: wiaRa DO : S IP: *.telpol.net.pl 10.05.07, 23:22
            to skąd się biorą kibice GejKSy z CZERWONEGO ZAGŁĘBIA? Fakt że GejKSa kibiców
            na SLĄSKU mo niywiela nawet w KATOWICACH!Ale żeby zagłębiowskie sprzedawczyki
            na nich chodzili to już żałosne!!!
            • Gość: Krzyś Re: DO : S IP: *.pke.pl 11.05.07, 07:57
              zmień lekarza, to taka moja dobra rada!:)
    • Gość: zibi Prezes Motto wspiera Zagłębie Sosnowiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 00:38
      Zagłębie bawiło się w korupcyjny proceder od dawna,wszyscy wiedzieli tylko
      p.Grodecka zapatrzona w olimpijczyka udawała że jest pięknie.A ten robił co
      chciał i jak chciał.Nawet motał p.Motto,bo przez 5 lat obicywał awans do 1 ligi
      wydał majątek na złom i efektów było zero.Gratuluję trefnego wyboru.
    • Gość: Mario Re: Prawda o "Czerwonym Zagłębiu" ! IP: *.chello.pl 28.04.07, 10:46
      Pora rozprawić się z kolejnym zafałszowaniem, dotyczącym Zagłębia Dąbrowskiego.
      Często nasz region jest nazywany „Czerwonym Zagłębiem”. Ludzie złośliwi lub nie
      znający historii Zagłębia opowiadają przy tej okazji o Gierku, Zawdzkim czy
      Dzierżyńskim (bohaterach PRL-u i PRL-owskiej propagandy), zniekształcając w ten
      sposób historię ruchu robotniczego w naszym regionie. Pewien znany reżyser
      nazwał nas kiedyś na łamach "Dziennika Zachodniego" bolszewikami, azjatami, a
      nasz region określił jako "matecznik komunizmu". Niejednokrotnie słyszałem te
      określenia, tak z ust tego reżysera - laureata nota bene nagrody za tolerancję -
      jak również innych, znanych osób kreujących opinię publiczną.
      Niezwykle ważne jest więc by Zagłębiacy poznali czym było „Czerwone Zagłębie” i
      dementowali przy wszelkich okazjach takie zafałszowania i półprawdy. Nie
      powinniśmy uciekać od własnej historii i wymazać z pamięci cały ruch robotniczy,
      a zwłaszcza ten robotniczo-niepodległosciowy, który podjął heroiczną walkę z
      zaborcami o wolność Polski. Przecież usunęlibyśmy w ten sposób z historii
      Zagłębia takie postaci jak Józef Piłsudski, Tomasz Arciszewski, Józef
      Montwił-Mirecki, Stanisław Wojciechowski , Walenty Sławek ... . Wszyscy oni byli
      związani z zagłębiowską robotniczą Organizacją Bojową Polskiej Partii
      Socjalistycznej.
      Jeśli ugniemy się pod ciężarem tych fałszerstw to okaże się , że męczeńska
      śmierć na stokach cytadeli , na katordze syberyjskiej oraz w walce z carskimi
      kozakami i żandarmami, setek zagłębiowskich robotników - nic dla nas nie znaczy.
      Przecież wszyscy oni ginęli z okrzykiem: "Niech żyje Polska".
      Aby nie być posądzonym o socjalistyczny styl pisania, a jednocześnie by oddać
      klimat tamtych czasów przedstawię kilka fragmentów książki St.Radka pt. "
      Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim ". Książka ta ukazała się w 1929 r. i cieszyła
      się w zagłębiowskich domach dużą popularnością. Po roku 1945 , w czasach PRL-u
      książka pozostawała na "czarnej liście" by nie przeszkadzała w tworzeniu "nowej
      historii". Każdy Zagłębiak bez względu na poglądy powinien poznać historie
      Czerwonego Zagłębia choćby po to by w Katowicach czy Warszawie opowiedzieć jaki
      ta czerwień miała odcień.


      Część pierwsza. Przed Rewolucją 1905 r.

      (...) Buntownicza myśl socjalistyczna na teren Zagłębia Dąbrowskiego
      przyniesiona została w latach 1892-94 przez uczniów szkoły sztygarów w Dąbrowie.
      Oni to otrzymywali lub przywozili tutaj paczki "bibuły" - odezwy i pisma - nocną
      porą najczęściej nad ranem , rozklejali je na murach kopalń, na słupach i
      rozrzucali na ścieżkach i drogach , którymi robotnicy szli do roboty. Robotnicy
      kartki te podejmowali , czytali i radzili w cichości, sekretnie o sprawach w
      tych kartach opisanych. Tak szerzyła się nowa, "dobra wieść" o wyzwoleniu pracy,
      o wyzwoleniu Polski i - całego świata (...) .

      (...) Jeżeliby szło o zaszczyt pierwszeństwa , co do początków ruchu
      robotniczego , to należy się on dzielnicy Zawiercie . Ruch socjalistyczny wśród
      robotników, rozpoczął się już 1889 r. Ruch ten zapoczątkowali trzej praktykanci
      , później majstrowie fabryki Towarzystwa Akcyjnego "Zawiercie" (...) .

      (...) W połowie kwietnia 1894 r. wybuchł strajk z powodu nędznych zarobków na
      kopalni "Piaski" . Pracowało tu 500 robotników. Po dwóch dniach strajku
      podwyższono zarobki od 1 do 2 kopiejek od wózka.
      Również wskutek nędznych zarobków wybuchł strajk w fabryce „Fitzner-Gamper” w
      Sosnowcu. Robotnicy w liczbie 815 żądali podwyżki , nie zważając na to, że już
      tylko na skutek przygotowań do strajku, gubernator piotrkowski Miller, kazał w
      całym Zagłębiu rozkleić ogłoszenie, w którym cytuje paragrafy kodeksu karnego,
      odnoszące się do strajków, zabrania zgromadzania się i zapowiada...nie tylko nie
      dopuszczę do podwyższenia płac buntującym się ale w ogóle do polepszenia bytu
      strajkujących ze strony zarządu kopalń i fabryk, ale nawet nie pozwolę na
      przystąpienie do rozpatrzenia przez nich żądań, aż do zupełnego stłumienia buntu
      i dobrowolnego powrócenia robotników do opuszczonych przez nich zajęć . Mimo to
      jednak robotnicy zastrajkowali. Zastrajkować musieli, bo nie chciano wysłuchać
      ich żądań. Wtedy na miasto wpuszczono kozaków, którzy tłukli każdego, kto się
      pod nahaj nawinął. Wobec tego nacisku 500 robotników, pruskich poddanych ,
      wróciło do pracy a na drugi dzień pracowali już wszyscy. Po strajku podwyższono
      o 1 kopiejkę na godz. tym, co się dobrowolnie do dyrektora zgłosili, ale na
      jesieni wydalono dyrektora - ogólnie znienawidzonego przez robotników - i na
      skutek nowych żądań skrócono czas pracy o 1 godzinę. Niezależnie od tego sprawę
      strajku rozpatrywał Sąd Okręgowy i ośmiu robotników skazał na 2 miesiące
      więzienia, dwóch na jeden miesiąc, dwóch na dwa tygodnie i dwóch na tydzień.
      Lecz mimo tych represji pod koniec kwietnia wybuchł w fabryce Dietla, u którego
      pracowało 2000 robotników. Dzień roboczy był tu 13-godzinny. Postanowiono żądać
      albo skrócenia pracy o godzinę , albo podwyższenia płacy za tę 13 godzinę. Po
      dwóch dniach strajku podwyższono płacę za tę godzinę od 5 do 15 kopiejek każdemu
      w stosunku do zarobku (...).

      (...) W Hucie Bankowej strajkowali robotnicy przy wielkich piecach, żądając
      odpoczynku niedzielnego. Robotniczy Komitet Dąbrowski wydał w tej sprawie
      odezwę. W pierwszy i drugi dzień świąt Wielkiej Nocy spusty robili dyrektorzy i
      inżynierzy. Od samego początku wkroczyła policja, naczelnik powiatu, kozacy,
      gubernator Miller i zaczęto aresztowania. Pięćdziesięciu robotników wydalono z
      pracy. Strajk upadł. Niedzielnego odpoczynku nie wywalczono , lecz pozostali
      otrzymali podwyżkę od 5 do 15 kopiejek za szychtę. W tym celu rozpoczęli
      agitację Narodowi Demokraci , lecz rychło przerwali działalność, gdy wsypał się
      w Dąbrowie sztygar Czesław Sobolewski z dużym transportem literatury narodowej,
      a koło Modrzejowa Hartman, który niósł broszury od Sobolewskiego (...).

      (...) Otóż podczas pertraktacji robotników z administracją, jeden z młodych
      sztygarów zwrócił uwagę na dwóch górników, bardziej rozgarnietych i
      zakomunikował o tym Filipowiczowi. wydelegowano więc młodego Rutkiewicza i ten
      rzeczywiście nawiązał ścisły kontakt z owymi górnikami. Byli to Polakiewicz i
      Garncarz. Później przybył Paweł Saternus, obecnie ( pisane w 1928 -przyp. red.)
      już stary, wypracowany górnik, były więzień polityczny; który na wiadomość, że
      ministerialna komisja kwalifikacyjna odmówiła mu prawa do emerytury, nie chcąc
      być nikomu ciężarem podciął sobie żyły w celu samobójczym. Ci tędy trzej , oraz
      Majer, Suchecki z Huty Bankowej i Czarny od Gampera, wraz z Filipowiczem i
      Rutkiewiczem - uczniami ze szkoły sztygarów w Dąbrowie - stanowili jądro ruchu,
      zaczątek organizacji, z której pokrótce miała się rozwinąć silna partia
      robotnicza (PPS , przyp. red.). Na razie jednak pierwsze kółko robotnicze było
      bardzo mało ruchliwe i bez śmielszej inicjatywy. Ale traf chciał, że
      Filipowiczowi zachciało się nowych butów. Zrobił mu te buty szewc Fedorowicz.
      Przy tej okazji zawarli ze sobą przyjaźń i Fedorowicz stał się socjalistą i
      głównym organizatorem. Miał mnóstwo znajomych i potrafił te znajomości świetnie
      wykorzystywać. Dzięki niemu nawiązano kontakt z dzielnica Sielec i 28 stycznia
      zorganizowano w Sosnowcu pierwszy pochód "Proletaryatu" . Na zebraniu tym ,
      znalazło się trzech młodych ludzi, później bardzo dzielnych, mianowicie Bolesław
      Berger od Schoena, Orlik od Dietla i Lipiński od Fitznera- Gampera . Szewc
      Fedorowicz tymczasem nie ustawał w agitacji i wkrótce pozyskał dla partii
      zatwardziałego klerykała, ale o ogromnej duszy i żadnego czynu, robotnika z Huty
      Bankowej, niejakiego Stroińskiego. Było to już w roku 1897. Oto jak w swoich
      wspomnieniach piszę o nim jeden z twórców organizacji zagłębiowskiej , Jan
      Rutkiewicz: "Idea walki robotniczej o Królestwo Boże na ziemi, opromieniona
      dążeniem do niepodległości, załamując się w duszy ognistej a wierzącej w potęgę
      przysięgi kości
      • Gość: Mario Prawda o "Czerwonym Zagłębiu" ! IP: *.chello.pl 28.04.07, 10:52
        Było to już w roku 1897. Oto jak w swoich wspomnieniach piszę o nim jeden z
        twórców organizacji zagłębiowskiej , Jan Rutkiewicz: "Idea walki robotniczej o
        Królestwo Boże na ziemi, opromieniona dążeniem do niepodległości, załamując się
        w duszy ognistej a wierzącej w potęgę przysięgi kościelnej - dała w rezultacie
        Stroińskiemu łatwy szablon organizacyjny . Należy tylko wielką ilość ludzi
        zaprzysiądz i przeprowadzić przez masowe zebrania, a wtedy w Hucie Bankowej
        wszystko zrobić będzie można. I tak się stało. Co Stroiński i jego pomocnicy
        zaprzysięgli w dzień, to wieczorem już było na masówce, na Zielonej w lasku pod
        "Florą", pod "Janem" za "Mortimerem". (...) Na masówkach tych głównie
        przemawiali Filipowicz i Ćwierciakiewicz.
        - O czym wy na tych masówkach mówicie? - zainterpelował raz Rutkowskiego członek
        Centralnego Komitetu Robotniczego Stanisław Wojciechowski , późniejszy prezydent
        Polski gdy go spytał, idąc ze stacji w Sosnowcu z koszem pełnym 1-go numeru
        Górnika (organ prasowy PPS-u , przyp. red.)
        - O socjalizmie - odparł urażony Rutkiewicz
        - No i co? Słuchają Was? Chodzą chętnie?
        Aż i sam zaciekawił się do tych zebrań i 1-go Maja 1897 r. przemawiał na
        zgromadzeniu delegatów kopalń i fabryk, w lesie pod Niemcami (Ostrowy Górnicze).
        A zapytany potem o wrażenie odparł : "Tak to nie jest szczeniakowate zebranie" .
        Tak mu zaimponowali górnicy, którzy wówczas nosili długie, potężne brody.
        Pod wpływem tej agitacji ton życia robotników znacznie się podniósł i to do tego
        stopnia , że okazała się konieczność podziału organizacji na dwa ogniska : w
        Sielcu i w Dąbrowie. Oba ogniska otrzymywały już po 250 egzemplarzy "Górnika".
        Sielecka organizacja prowadziła już kółka agitatorów, którym wykładano program
        partyjny, historię i ekonomię polityczną. Szybko rosła świadomość klasowa
        robotników , a poczucie solidarności pozwalało im coraz śmielej upominać się o
        swoje prawa. W tym roku wyszły jeszcze trzy numery "Górnika" w ilości 450
        egzemplarzy . Było to bardzo mało, ale trudności techniczne ( "Górnik" był
        drukowany w Wilnie, w tajnej drukarni), nie pozwoliły uczynić zadość
        zapotrzebowaniu. Później zwiększono nakład do tysiąca i więcej egzemplarzy .
        Przez długi czas "Górnik" był jedynym pismem Zagłębia (...).
    • Gość: Piter Już nie wspiera IP: *.opera-mini.net 10.05.07, 19:45
      Czekają chwili, żeby się uwolnić od klubu, który może wylądować w III lidze. Trochę kasy na ten sukces poszło
Inne wątki na temat:
Pełna wersja