Radzieckie zywe miny przeciwpancerne

02.06.03, 00:48
"
Ciągłe porażki Armii Czerwonej w początkach operacji �Barbarossa� i coraz
większe straty, oraz duża przewaga niemieckich wojsk pancernych doprowadziły
do szukania nowych sposobów walki z czołgami. W końcu lipca do Wiszniaków -
wsi położonej 15 km od Moskwy - wezwano 235 radzieckich żołnierzy. Tworzyli
oni tzw.. 2 Armijny korpus niszczycieli. Każdemu z nich przydzielono psa
(pozyskanego drogą przymusowej rekwizycji), i wyposażono w karabin. Cała idea
polegała na tym, by wytresować psa tak, aby starał się za wszelką cenę wejść
pod czołg. Dla psów tych opracowano specjalne urządzenia zawierające po 2
ładunki wybuchowe, a zakładane na grzbiet psa. Podczas gdy pies starał się
wejść pod czołg uderzał on wystającą z �plecaka� dźwignią w jego dno, co
powodowało wyrwanie przez dźwignię zawleczki z zapalnika, a następnie
detonację. "

www.wehrmacht.punkt.pl/huntmina.jpg
Szkolenie psów trwało 40 dni. Tresowano je wabiąc pod pojazd kawałkiem mięsa.
Na początku psy nakłaniano do wczołgiwania się pod nieruchomy traktor.
Następnym krokiem było nauczenie psa przechodzenia pod traktorem. W końcu
uczono je wchodzenia pod jadący traktor, a na końcu pod jadący czołg z
którego rzucano petardy i strzelano ślepymi nabojami by psy przywykły do
odgłosów walki. Głodzony pies, nauczony że pod pojazdem znajduje się
pożywienie miał chętnie pod niego wchodzić. Jednak to były tylko pobożne
życzenia. Psy na polu walki bały się wystrzałów, i rzadko kiedy jakiś
wchodził pod wrogi pojazd. Niemcy radzili sobie z nimi wabiąc je kawałkiem
wałówki, a następnie je odstrzeliwali lub rozbrajali ładunek. Jednak robili
to krótko, gdyż wkrótce zrezygnowano ze stosowania tej "cudownej broni."




www.wehrmacht.punkt.pl/huntmi.html
    • willi2 Re: Radzieckie zywe miny przeciwpancerne 02.06.03, 00:50
      Co za hanba !
    • willi2 Re: Radzieckie zywe miny przeciwpancerne 02.06.03, 00:58
      "Poniżej przytaczamy fragmenty wspomnień żołnierzy niemieckich mówiących o
      żywych minach opublikowane w "Berliner Lokalanzeiger" w 1941 roku.


      "Także sztab naszej dywizji nie chciał uwierzyć w ten meldunek. Zadzwoniono z
      stamtąd wczesnym rankiem do oficera dyżurnego Stroha i zapytano czy przypadkiem
      nie zastał u nas 1 kwietnia. Wiele jest wprawdzie zrozumienia dla żołnierskich
      kawałów, ale chodzi tu przecież o wojskowy meldunek. Potworna wiadomość jest
      prawdą co do joty: na wąskiej polnej drodze naprzeciw czołowym pojazdom wybiega
      nagle kilka psów. Kilka metrów przed nimi zawracają, biegną merdając ogonami z
      powrotem i znów powracają. Na grzbietach mają rzucające się w oczy pudełka na
      szelkach. To dziwna, podejrzana sprawa i żołnierze też nie potrafią jej
      wyjaśnić. Dowódca kompani decyduje się na jedyną słuszną możliwość. Zwierzęta
      zostają odstrzelone z pistoletów maszynowych i karabinów. Po zbadaniu zwłok -
      były to szare owczarki brunatne i dobermany - okazuje się, że w pudełkach tych
      są dwa ładunki wybuchowe. Ale miny są nieuzbrojone, zawleczka nie jest
      wyciągnięta...""


    • builder Re: Radzieckie zywe miny przeciwpancerne 02.06.03, 02:04
      -czy ty jestes klaunem?
      -
      -co to ma wspolnego z dzisziejsza polityka?
      -co ty chcesz przedstawic?
      -masz kompleksy?
      -
      -a moze pokazesz ludzia na tym forum ile setki.. tysiecy Rosjan zginelo bez
      broni(kobiety, starcy, dzieci) w owym planie"Barbarossa"!, nie wiem czy wiesz
      ale to Wermacht byl glownym wykonawca i katem zarazem!
    • Gość: facio Re: Panzerfaust- opowieść dla willi 2 IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 10:41
      W końcówce wojny, a więc od czasów tzw. ofensywy warszawskiej w styczniu 1945
      roku, Niemcom brakło czołgów zdolnych podjąć walkę z radzieckimi.
      Raz, że przewaga ilościowa sowietów była miażdżąca, dwa- brakowało paliwa,
      trzy- pocisków. Brak było również armat p-panc, a ponad to, szybkość ofensywy
      radzieckiej powodowała, że jedyna nadzieja w zwalczaniu rosyjskich czołgów
      istniała w panzerfaustach.
      Sęk w tym, że broń ta skuteczna była na odległość ok. 30 metrów, przy czym nie
      zawsze kończyło się zniszczeniem czołgu. Największe rosyjskie czołgi - I 55,
      były zaś na panzerfausty uodpornione.
      Aby oddać skuteczny strzał, trzeba było się wychylić, przez co przy tak małej
      odległości było się narażonym na ostrzał przeciwnika.
      Dodatkowo, wystrzał pozostawiał smugę dymu na odległość ok. 3- 5 metrów.
      Używający panzerfaustu był więc potencjalnie niemal w 100% przeznaczony na
      śmierć. Pisze o tym, m.in. dowódca dywizji walońskiej, Belg, który przeszedł
      cały front wschodni, a w końcówce wojny uciekł do Norwegii a stamtąd do
      Hiszpanii i Argentyny. W Belgii wydano na nim wyrok śmierci.
      Był osobiście odznaczony przez Hitlera krzyżem rycerskim.
      Trudno więc kogoś takiego podejrzewać, że plecie bzdury.
      Tak więc drogi willi, oblicza wojny są różne.
      Niemiecki fanatyzm też miał swoje oblicze. Nie śmiej się więc dziadku z
      cudzego wypadku.
      facio
    • lokator Re: 02.06.03, 14:11
      "Kolega" Willi2 znany jest z tego, że interesuje się historią, a historią II
      Wojny Światowej w szczególności. Pamięć ma raczej dobrą i tylko jeden fakt
      historyczny za nic nie chce mu się w pamięci utrwalić. Mianowicie fakt, że to
      Niemcy tę wojnę wywołały.
      • willi2 Re: 02.06.03, 14:17

        Niemcy mialy duzo powodow,aby napasc na Polske.
        • Gość: facio Re: głupota IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 14:47
          willi2 napisał:

          >
          > Niemcy mialy duzo powodow,aby napasc na Polske.

          Zwłaszcza po tzw. prowokacji gliwickiej, nieznośnym ucisku mniejszości
          niemieckiej na ziemiach polskich, przemytu broni na Westerplatte.
          "Wizyta" pancernika kieszonkowego "Schleswig Holstein" od 25.08.1939 w Gdańsku
          to pryszcz wobec nieustannych prowokacji polskich. No a ta bezczelna odmowa
          Polaków budowy exterytorialnej trasy prowadzącej przez ziemie polskie, to już
          zupełna prowokacja.
          Doprawdy, takich teorii jak ty głosisz nie spotkałem nawet u rodowitych
          Niemców.Ale, tak jak już niejednokrotnie mówiłem, nie ma nic gorszego
          od "Niemców" urodzonych w Polsce, którzy kierując się kryteriami ekonomicznymi
          uciekli (no może trochę łagodniej - przemieścili się do Heimatu)stąd i teraz
          sobie używają ile wlezie.
          facio
    • Gość: Gość portalu: . Podatki po wejściu do Unii Europejskiej - GŁOSUJ!! IP: *.echostar.pl 02.06.03, 14:48
      CZEMU NIE MÓWI SIĘ O TYM W EUROKAMPANII PROPAGANDOWEJ?

      1. Podatki po wejściu do Unii Europejskiej

      î Wzrost VAT-u

      ê z 7 na 22 % na podstawowe materiały budowlane

      ê z 7 na 22 % na artykuły dziecięce
      ..
      ê z 7 na 22% na artykuły medyczne (okulary, strzykawki, aparatura
      medyczna np. ciśnieniomierz itp.)

      ê z 3 na 22% na środki produkcji rolnej (pasze, maszyny rolnicze,
      nawozy itp.)

      ê z 7 na 22% na instrumenty muzyczne

      ê z 7 na 22% na ogłoszenia prasowe dla osób fizycznych

      ê z 3 na 22% na produkty rolne

      ê z 7 na 22% na usługi geodezyjne i kartograficzne

      ê z 7 na 22% na usługi budowlane i wiertnicze

      ê z 7 na 22% na usługi prawne

      ê z 7 na 22% na usługi ratownictwa górskiego

      ê z 3 na 7% na wyroby rękodzieła ludowego i artystycznego

      ê z 0 na 7% na imprezy sportowe, spektakle, koncerty itp.

      ê z 0 na 7% na usługi pogrzebowe i kremacyjne

      î Zmniejszenie limitu obrotów zwalniającego z podatku VAT do 20 tyś
      (Oznacza to, że przymus płacenia podatku VAT dotknie bardzo dużą liczbę
      małych i średnich firm)

      î Planowane podniesienie podstawowej stawki VAT do 24%, a obniżonej
      do 15% (jeśli tak się stanie powyższe dane należy skorygować zmieniając 7 na
      15, a 22 na 24)

Pełna wersja