Dodaj do ulubionych

KIM SĄ ŁEMKOWIE I CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY?

IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.01, 23:25
Łemkowie, jedna z grup góralskich północnych Karpatów, powstali przez
przemieszanie się osiedlającej się na dzisiejszej Łemkowszczyźnie ludności
zachodniosłowiańskiej (polskiej i słowackiej), wschodniosłowiańskiej (ruskiej)
oraz tzw. wołoskiej. Są oni pod tym względem podobni do innych ludów
europejskich, bo trudno byłoby znaleźć wśród nich taki, który nie powstał przez
wymieszanie się innych, wcześniejszych grup etnicznych. Czystość pochodzenia, a
także bezwzględny autochtonizm jakiejkolwiek wspólnoty europejskiej, to
nacjonalistyczny mit, nic więcej. Nieuzasadniony jest więc pogląd, odmawiający
Łemkom autochtoniczności w Beskidzie Niskim, traktujący ich jako "przybyszy".
Choć bowiem przodkowie Łemków istotnie przybyli w te strony skądinąd, tylko ta
ziemia jest ojczyzną Łemków, zaś przed ich przodkami nikt lub prawie nikt w
tych górach nie mieszkał.

Łemkowie są ludem wschodniosłowiańskim, ruskim (co to dokładnie znaczy, powiemy
za chwilę). Nie jest jednak oczywiste - przede wszystkim dla samych Łemków -czy
są oni częścią narodu ukraińskiego, czy też narodu karpatoruskiego? A może są
odrębnym narodem? Większość uczestników tego sporu utożsamia pytanie, kim
Łemkowie są z pytaniem, kim Łemkowie być powinni. Tymczasem są to pytania
odrębne, należące do różnych porządków. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest
sprawą samych Łemków, i nie będziemy się tu nią zajmować. Warto natomiast
zastanowić się, kim są dziś Łemkowie jako grupa.

To, kim są Łemkowie, i kim byli Łemkowie, to dwie różne kwestie. Zbyt często
bowiem pisze się i mówi o współczesnych Łemkach jako o grupie etnograficznej.
Grupą etnograficzną nazywamy taką społeczność, która zamieszkując określone
terytorium, wyróżnia się zespołem właściwych sobie cech kulturowych (granice
występowania tego zespołu określają terytorium etnograficzne), a także posiada
zarówno poczucie łączności ze sobą, jak i poczucie odrębności od sąsiadów Do
1947 r. Łemkowie byli taką grupą: głównym elementem ich samookreślenia była
tożsamość lokalna, odwieczny (nie szkodzi, że sięgający jakichś czterech
stuleci) związek z ziemią, z krajem. Jednak przestali być nią - nieodwracalnie -
w latach 1944-47. Nie ma i nie będzie już powrotu do czasów, gdy wszyscy
Łemkowie (oprócz emigrantów) żyli na Łemkowszczyźnie, tam zaś żyli niemal
wyłącznie Łemkowie. Dziś w swych rodzinnych stronach Łemkowie są mniejszością,
a większość Łemków żyje z dala od tych stron, rozproszona od dolnej Odry po
dolny Zbrucz.

Łemkowie nie są już grupą etnograficzną także z innego, chyba ważniejszego
powodu. Grupy etnograficzne jako takie należą do przeszłości, gdyż proces
modernizacji ostatniego półwiecza ostatecznie zrujnował tradycyjny wiejski
sposób życia. Nie są też narodem, jeśli za naród uznajemy wspólnotę, mającą
ambicję i elementarną zdolność do bytu państwowego lub parapaństwowego
(autonomicznego). Choć oczywiście można ukuć taką definicję narodu, w świetle
której Łemkowie narodem będą. Jednak Łemkowie pozostają grupą o wyrazistej
świadomości swej jedności i odrębności, własnym języku, stereotypach kultury i
świadomości zbiorowej (wspólnych dla wszystkich Łemków, bez względu na spór o
tożsamość narodową). Można ich zatem uznać za grupę etniczną, co - podkreślmy
od razu - nie przesądza o przynależności Łemków do wspólnoty szerszej,
ponadetnicznej (narodowej).

*

Kultura ludowa w formach sprzed 1947 r., należy do historii: nie ma już
łemkowskiego i nie tylko łemkowskiego stroju, budownictwa, tradycyjnej
obrzędowości. Pochłonęły je nie tyle wysiedlenia, co gwałtowna, bardzo szybka
modernizacja społeczna. Dawny strój ludowy został zredukowany (wszędzie w
Polsce) do form muzealnych, skanonizowanych: nawet wykonywany współcześnie, nie
jest już ubraniem, a jedynie kostiumem. Podobnie nie ma dziś łemkowskiego
budownictwa ludowego - są tylko jego zabytki. Strój ludowy, zwłaszcza męski,
już przed I wojną światową powszechnie ustępował przed "ubraniem europejskim"
(jak jeszcze w międzywojniu zwano garnitur), a bardziej może - przed
konkurencją cenową fabrycznych tekstyliów. Architekturę ludową rugowały
narzucane przez państwo przepisy budowlane, a później - coraz mniejsza
dostępność drewna budowlanego. Ludowe pieśni i obyczaje wypierało radio, a
potem - telewizja, narzucające kulturę wielkomiejską (potem - masową) jako
dominujący wzorzec. Wreszcie szkoła rugowała dialekty (tu akurat sytuacja
mniejszości narodowych była lepsza, niż grup dialektycznych
narodu "państwowego").

Sam proces nie był nowy - kultura ludowa (wiejska) zawsze podlegała przemożnym
wpływom kultury "wyższej" - dworu, miasta, kościołów, wojska. Ciążyła do
prestiżu, do tego, co przekraczało dotychczasowy sposób bytowania - czyż nie
temu służy kultura w ogóle? Nowością okresu powojennego była intensywność i
totalność tego procesu, nie dająca czasu na stopniowa adaptację. Dawniej
elementy obce wtapiały się w tkankę kultury ludu, a zmieniając ją i wzbogacając
traciły obcość; teraz ich nacisk stał się tak silny, że rozsadził strukturę
kultury ludowej. W efekcie ogromna większość kultur ludowych w Polsce i innych
krajach europejskich została po prostu zmieciona, zredukowana do tzw. ludowych
zespołów pieśni i tańca, formy zdecydowanie nieludowej: wiejscy grajkowie grali
na wieczornicach, chrzcinach i weselach, lud śpiewał w karczmie i w polu, a
pieśni ludowej nie dawało się oddzielić od ludowej obrzędowości. Granie
estradowe (dla publiczności), granie z nut, nie wspominając o odgrywaniu
wesela "na sucho" było miejskim pomysłem, wniesionym na wieś przez księży i
nauczycieli. Prawda, wieś podchwyciła te formy, przyjęła za własne - ale była
to jedna z form erozji jej kultury.

*

Z obiektywnego, lingwistyczno-kulturologicznego punktu widzenia Łemkowie należą
do ruskiej (wschodniosłowiańskiej), a ściślej ujmując - ukraińskiej wspólnoty
etniczno-kulturowej. Decyduje o tym to, że zarówno ich język, jak i kultura są
bliżej związane z kulturą zachodniej Ukrainy, niż z jakąkolwiek inną. Jednak
obiektywny charakter dialektu nie musi pociągać za sobą odpowiedniej
identyfikacji etnicznej - świadczy o tym choćby przykład Spisza i Orawy,
których cała ludność mówi do dziś gwarami polskimi (blisko spokrewnionymi z
podhalańską), jednak znaczna jej część uważa się za Słowaków. Zatem z
lingwistycznego zakwalifikowania dialektu łemkowskiego nie wynika przynależność
Łemków do narodu ukraińskiego jako wspólnoty kulturalno-politycznej. To zależy
od wyborów, dokonywanych przez członków wspólnoty. Nie ma tu żadnego wynikania,
żadnej "żelaznej logiki", postulowanej przez nacjonalistów. Jeszcze w XIX w.
Ernest Renan określił naród mianem wspólnoty duchowej, o której istnieniu (a
dodałbym - i o kształcie) decyduje codzienny plebiscyt. Sprawdza się to w
naszym przypadku: o istnieniu Łemków przesądza wspólnota duchowa, poddana
codziennemu plebiscytowi, z wielością możliwych odpowiedzi. Zanim do nich
przejdziemy - kilka słów w sprawie języka.

Odpowiedź na pytanie, czy łemkowski jest językiem, czy dialektem, zależy od
uprzedniego określenia, co nazywamy językiem, co zaś - dialektem. Można
skonstruować taką definicję, w świetle której będzie on językiem, i taką, która
zaliczy go do dialektów. Szczególnie wiele nieporozumień wiąże się z
powszechnie używaną w tej dyskusji kategorią "języka literackiego". Kategorią,
której - tak na marginesie - nie znalazłem w dostępnych mi encyklopediach.
Jeśli język literacki, to język, w którym można uprawiać literaturę (jak
wynikałoby z literalnego rozumienia tego określenia), to łemkowski oczywiście
jest takim językiem. Ale bardzo wiele innych dialektów (choćby podhalański czy
kaszubski) - także. Literaturę doskonale można uprawiać także w dialekcie, gdyż
język poezji i prozy literackiej, może być do pewnego stopnia niestabilny,
zróżnicowany, zmienny. Jedną z cech literatury
Obserwuj wątek
    • Gość: Hermann Re: KIM SĄ ŁEMKOWIE I CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY? IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.01, 23:29
      Literaturę doskonale można uprawiać także w dialekcie, gdyż język poezji i
      prozy literackiej, może być do pewnego stopnia niestabilny, zróżnicowany,
      zmienny. Jedną z cech literatury artystycznej jest dążność do rozszerzania
      środków wyrazu, więc - łamanie ustalonych kanonów języka (do czego świetnym
      narzędziem są dialekty i gwary). Natomiast język, w którym można wykładać w
      szkole średniej i wyższej fizykę, ekonometrię i zootechnikę, język, w którym
      pisze się kodeksy karne i handlowe, regulaminy wojskowe i akty notarialne, musi
      być ścisły, a przede wszystkim - jednolity na całym obszarze jego stosowania.
      Mówiąc o "języku literackim", mamy w istocie na myśli taki właśnie język
      standardowy, będący przede wszystkim medium nauczania szkolnego, wojskowości i
      administracji.

      Taki język jest potrzebny głównie państwu lub strukturom parapaństwowym
      (autonomicznym, samorządowym). Taki język mogą jednak powołać do życia tylko
      społeczności odpowiednio liczne oraz odpowiednio wykształcone i zorganizowane.
      Liczne narody i ludy we współczesnym świecie nie mają takich języków - ci ich
      członkowie, którzy uprawiają naukę itp., posługują się językami obcymi. Na
      przykład kaszubski, wciąż żywy jako język tradycyjny, nie obsługuje - bo nie
      jest w stanie - nawet kaszubskiej etnografii, zaś na przeciwległych kresach
      Europy Irlandczycy, czteromilionowy naród, niemal całkowicie zatracili swój
      język (po irlandzku mówi nie więcej, niż 50 tys. osób, i niemal wyłącznie w
      brytyjskim Ulsterze), tworząc bardzo oryginalną kulturę i bardzo silną
      tożsamość w języku angielskim, języku najeźdźcy.

      Problemem, jaki staje przed wspólnotami małymi, o niewielkim potencjale
      kulturotwórczym, próbującymi podnieść swój dialekt (język ludowy) do rangi
      języka standardowego, jest zachowanie spoistości, jeśli nie wręcz swoistości
      języka. Jeśli bowiem usiłujemy dokonać tego skokowo, w ciągu jednego pokolenia,
      możemy to osiągnąć tylko w jeden sposób - przez mnożenie kalek językowych,
      przejmowanie słów obcych w ich formie oryginalnej lub powierzchownie
      dostosowanej fonetycznie. Niegdyś polszczyzna przeżyła proces "polonizacji"
      sfer kultury, wcześniej obsługiwanych przez łacinę, co pociągnęło za sobą
      bardzo głębokie zmiany w języku, także gramatyczne (polski stał się w istocie
      językiem słowiańsko-romańskim) - trwało to jednak wiele pokoleń. Współcześnie
      masowe - i bardzo intensywne - przejmowanie słów i zwrotów angielskich zakłóca
      rozwój języka polskiego, jednak mu nie zagraża (choć podnoszą się tego rodzaju
      alarmistyczne głosy - i dobrze, bo budzą one czujność), gdyż chroni nas bariera
      zbyt głębokiej obcości, przede wszystkim strukturalnej. Natomiast doświadczenie
      sowieckiej modernizacji języka białoruskiego i ukraińskiego przez masowe
      przejmowanie słów i konstrukcji rosyjskich pokazuje, że w przypadku języków
      blisko spokrewnionych taki proces jest groźny dla języka.

      Dotyczy to także dialektu łemkowskiego: nie da się uczynić zeń pełnowymiarowego
      języka standardowy inaczej, niż przez masowe wprowadzanie zapożyczeń z innych
      języków standardowych - ukraińskiego, rosyjskiego lub polskiego (albo
      wszystkich naraz). W takim nowym słowniku niewiele pozostałoby oryginalnie
      łemkowskiego, podobnie jak niewiele góralszczyzny pozostałoby, gdyby powołać do
      życia standardowy język podhalański. Ponadto nie uda się powołać do życia (a
      nie tylko - spisać, skodyfikować) standardowego języka łemkowskiego, jeśli nie
      powstanie społeczność łemkowska na tyle wyodrębniona i sformalizowana, że
      będzie jej potrzebny taki język, obsługujący biurokrację i sądownictwo,
      szkolnictwo ścisłe i zawodowe etc. Nie słownik i podręcznik gramatyki stanowi o
      istnieniu języka, ale to, że powstają w nim teksty, służące komunikacji
      społecznej.

      *

      Przed II wojną światową znaczna część Łemków nie miała świadomości narodowej.
      Pewna ich grupa (stale rosnąca) uważała się za Ukraińców, inna (w okresie
      międzywojennym już malejąca) uważała, że istnieje tylko jeden naród
      wschodniosłowiański - naród rosyjski, do którego należą także Łemkowie. Obie te
      grupy były jednak w mniejszości. Po wysiedleniach, a także w konsekwencji
      modernizacji społecznej, Łemkowie nie mogli już dłużej trzymać się tradycyjnego
      samookreślenia, nie zastanawiając się nad tym, co to znaczy być Łemkiem.
      Znaczna część Łemków (w tym praktycznie wszyscy, którzy znaleźli się na
      Ukrainie) zdecydowanie wybrała tożsamość ukraińską, stała się więc częścią
      narodu ukraińskiego, nie rezygnując ze swej łemkowskości (ci, którzy ją
      odrzucili, Łemkami już nie są i o nich tu nie mówimy, podobnie jak o tych,
      którzy wybrali polskość i stali się Polakami). Orientacja prorosyjska (czasem
      zwana moskalofilstwem lub moskwofilstwem) wygasła. Natomiast część Łemków nie
      chciała stać się Ukraińcami: ci uznali, że Łemkowie są samoistną wspólnotą, nie
      należącą ani do narodu ukraińskiego, ani do polskiego czy też słowackiego.
      Znacznie później (w latach osiemdziesiątych) część z nich zaakceptowała
      wypracowaną w Ameryce koncepcję narodu karpatoruskiego, mającego obejmować
      Łemków z Polski i Słowacji, Rusinów/Ukraińców Zakarpacia oraz Rusinów/Ukraińców
      z chorwackiej Baczki i serbskiej Wojwodiny. Ta grupa stworzyła nieliczny, ale
      silny ośrodek intelektualny, promujący ideę narodu łemkowskiego/
      karpatoruskiego i usilnie starający się rozwijać dialekt łemkowski do rangi
      języka standardowego.

      Łemkowie są Łemkami. Ktokolwiek czuje się Łemkiem - jest nim; ktokolwiek się
      nim nie czuje - choćby z rodziców Łemków się urodził - nie jest nim. Musimy się
      z tym zgodzić, chyba, że odrzucamy całą konstrukcję społeczeństwa
      demokratycznego. Oznacza to także, że będąc Łemkiem można swą łemkowskość
      różnie definiować - w kategoriach narodowej tożsamości ukraińskiej, albo -
      łemkowskiej czy też karpatoruskiej, a nawet po prostu - wyłącznie patriotyzmu
      lokalnego. I że wszystkie te opcje są równouprawnione, także w prawie do
      konkurencji, wzajemnego zwalczania się, nawet bezpardonowego. Tożsamość
      narodowa nie podlega weryfikacji naukowej. Nie można zatem powiedzieć, że
      Łemkowie są "w naturalny sposób" Ukraińcami, ani też - że są "w naturalny
      sposób" odrębnym narodem (lub częścią narodu karpatoruskiego).

      Z drugiej strony nie można, więcej - nie wolno kwestionować tożsamości
      narodowej ani tych Łemków, którzy uważają się za Ukraińców (i ich prawa do
      propagowania wśród Łemków ukraińskiej świadomości narodowej), ani tych Łemków,
      którzy uważają się za członków narodu łemkowskiego, czy też karpatoruskiego (i
      ich prawa do propagowania wśród Łemków łemkowskiej świadomości narodowej).
      Jedna i druga opcja jest rzeczywista, ma więc prawo do istnienia. Tym bardziej,
      że - jak obserwuję - ta rywalizacja wpływa na kulturę łemkowską dynamizująco,
      ożywczo. Inna rzecz, że patrząc realnie, nie widzę szans powstania czy to
      narodu łemkowskiego, czy też karpatoruskiego, jeśli narodem jest wspólnota,
      mająca ambicje co najmniej do autonomii politycznej. Sami Łemkowie są zbyt
      nieliczni i zbyt rozproszeni, by stworzyć odpowiedni potencjał. Podstawą
      formowania narodu karpatoruskiego mogłoby się stać Zakarpacie, ale tam
      ukraińska tożsamość narodowa jest już bardzo mocno ugruntowana, a karpatoruski
      ruch separatystyczny jest ruchem zdecydowanie groteskowym, inaczej, niż
      narodowy ruch łemkowski. Zaś Karparorusini amerykańscy (bo tam, w zupełnie
      innym otoczeniu społecznym, rzeczywiście ukształtowała się etniczna wspólnota
      karpatoruska) nie mogą być wzorcem dla swych europejskich krewnych - American
      ethnic group, to zupełnie co innego, niż mniejszość narodowa czy grupa etniczna
      w europejskim rozumieniu.

    • Gość: nemo Re: KIM SĄ ŁEMKOWIE I CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY? IP: *.pppool.de 25.12.01, 13:19
      Lemkowie uwarzaja sie za Ukraincow jenzyk ich kultura,religia Prawoslawna,
      oraz ich walka w latach powojennych (UPA) przeciwko uzurpatorom polskim w,
      celu wyzwolenia ich rodzinnych stron z pod okupacji Polskiej i Rosyjskiej.
      Jak widzimy nalezy do tematow politycznych ktore sa TABU w Polsce.Ludnosc
      ta byla polonizowana po wojnie tak samo jak inne grupy Ethniczne,byla to
      celowa polityka polskich wladz Centralnych w Warszawie.Ten problem bendzie
      Polska miala do rozwiazania w przyschlosci miendzy innymi,oddanie kosciolow
      cerkwi-przerobionych na koscioly katolickie prawa nacjonalne, itd.
        • Gość: Polak Re: KIM SĄ ŁEMKOWIE I CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY? IP: *.dip.t-dialin.net 25.12.01, 13:44
          Bis zum Beginn unserer Studienreise wußten nur die wenigsten Teilnehmer, wer
          die Lemken sind, und wenn, dann allenfalls, daß es sich um bei ihnen um
          Ukrainer handelt, die im polnischen Teil des Karpathenbogens leben. Die Ironie
          besteht darin, daß die lemkische Gemeinschaft Polens und der Slowakei (im
          Gebiet von Presov) selbst keine eindeutige Antwort darauf parat hat. Sie ist
          vielmehr auf der Suche nach sich selbst, auf der Suche nach einer ethnisch-
          nationalen Identität und befindet sich im Prozeß eines nation-building, dessen
          Ausgang offen ist.

          Weil der Richtungsstreit innerhalb der über ganz Polen zerstreuten lemkischen
          Gemeinschaft andauert und hier nicht entschieden werden kann, sollen einige
          regionale Sonderentwicklungen herausgegriffen werden, die sich in diesem sich
          über etwa 150 km von Westen nach Osten und 50 km von Norden nach Süden über
          Polen und die Slowakei erstreckenden Gebiet im Laufe der Jahrhunderte
          vollzogen.

          Die Wurzeln der lemkischen Ethnogenese reichen bis ins Spätmittelalter zurück,
          und hier ist auch der Ausgangspunkt einer lemkischen Eigenentwicklung zu
          suchen. Seitdem das Rus'-Fürstentum Halyc-Volhynien nach 1340 von Polen
          absorbiert wurde, setzte eine Siedlungs- und Kolonisationsbewegung in das
          westkarpathische Mittelgebirge ein, die, von polnischen Adelsgeschlechtern
          initiiert, rasch eine seit dem späten 14./frühen 15. Jahrhundert einsetzende
          Wanderungswelle wallachischer ("rumänischer") und ruthenischer
          Hirtenbevölkerung auf-nahm und kanalisierte. Die Folgen dieser
          Siedlungsbewegung waren weitreichend: vollzog sich in den Tälern fast
          ausnahmslos eine Assimilation an die polnische Kultur und Sprache, so erhielt
          sich in den abgelegeneren gebirgigen Gegenden eine wallachisch-ruthenische
          Mischkultur.

          Mit dem Aufkommen der nationalen Bewegungen in Ostmitteleuropa gerieten auch
          die Lemken zunehmend unter den Druck, sich in nationalen Begriffen zu
          definieren. Und man tat das nicht in Richtung auf eine ruthenische/ukrainische
          oder gar ein polnische Nationalität, von denen man sich distanzierte, sondern
          auf eine russische. Das hatte zwei Gründe: zum einen waren die Lemken zu einem
          erheblichen Teil orthodoxen Glaubens, zum zweiten kam es be-reits während
          des "Völkerfrühlings" von 1848 zu ersten Sympathiebekundungen gegenüber
          russischen Truppen, die zur Niederschlagung der Revolution in Budapest durch
          das Lemken-land marschierten. Schließlich fühlte man sich oft auch von der
          ukrainischen Nationalbewe-gung ungerechtfertigterweise vereinnahmt und
          versuchte sich von ihr abzusetzen - am deutlichsten durch die Orientierung auf
          deren größten Feind: Rußland.

          Die von russischen Behörden und maßgeblich aus dem orthodoxen Kloster von
          Pocaïv gesteuerte russophile Agitation war seit den 1860er latent vorhanden und
          nahm mit den wachsenden Spannungen zwischen der Habsburgermonarchie und Rußland
          zu, als man seit der bosnischen Krise 1908 mit einem Krieg auch und gerade in
          Galizien rechnete. Häufig nutzten die Russophilen den ökonomischen Konflikt
          zwischen griechisch-katholischem Priester und Gemeinde aus, denn diese hatte
          für den Unterhalt des ersteren aufzukommen, indem sie den Übertritt zum
          orthodoxen Glauben propagierten und die Befreiung von Abgaben versprachen. Auch
          in der Zwischenkriegszeit waren im Lemkenland starke russophile Organisationen
          aktiv, nun aber zumeist von der nordamerikanischen Emigration finanziert.

          Als am Ende des Ersten Weltkriegs die osteuropäischen Imperien implodierten und
          die neuen Nationalstaaten ihre Herrschaft noch nicht bis in die entferntesten
          Winkel ihres Staatsgebietes ausgedehnt hatten, ergab sich auch im Lemkenland
          kurzzeitig die Möglichkeit für regionale Sonderentwicklungen: es bildeten sich
          verschiedene, meist sehr kurzlebige Republiken, die die verschiedenen
          Orientierungen in der lemkischen Gesellschaft reflektierten, eine proukrai-
          nische, eine russophile sowie eine lemkische mit Sitz in Florynka, die die
          tschechischen Be-hörden zur Annexion des nördlich der Karpathen gelegenen Teils
          des Lemkenlands aufrief. Das mußte jedoch zum Konflikt mit den im Aufbau
          befindlichen polnischen Staatsorganen führen, und so wurde die "Republik" 1920
          endgültig aufgelöst.

          In die Zeit zwischen den Weltkriegen fällt eine weitere bedeutende Phase in der
          Erfindung einer lemkischen Nationalität: die als "Regionalisierung" bezeichnete
          polnische Nationalitätenpolitik gegenüber den "Ukrainern", die die größte
          Minderheitengruppe bildeten und kompakt in den südöstlichen Wojewodschaften
          lebten. In zahlreichen mehr oder weniger wissenschaftlichen Publikationen wurde
          nun der Nachweis zu erbringen versucht, daß es sich bei den Lemken, ebenso wie
          bei den weiter östlich siedelnden Bojken und Huzulen, nicht um Ukrainer
          handelte - wie dies die Vertreter der ukrainischen Option behaupteten -,
          sondern um eigenständige Völker. Diese Politik stützte sich auf die bestehenden
          kulturellen, dialektalen und religiösen Unterschiede zwischen den erwähnten
          Gruppen und wurde durch unterschied-liche Gesetzgebung für die verschiedenen
          von "Ukrainern" bewohnten Gebiete Polens implementiert. Ein Erfolg für die
          polnische Regierung im genannten Sinne war schließlich auch die Einrichtung der
          Apostolischen Administration des Lemkenlandes 1934, die 121 Pfarreien der
          griechisch-katholischen Eparchie von Przemysl entzog und sie einem vom Vatikan
          ernannten, meist antiukrainischen Verwalter unterstellte.

          Unter deutscher Besatzung schlug das Pendel in die andere Richtung aus:
          Wirtschaftsorganisationen und Schulen wurden ukrainisiert, der Einfluß der
          Russophilen beseitigt. Nachdem bereits 1940 etwa 4.000 Lemken in die
          Sowjetukraine umgesiedelt worden waren, wurden seit dem Einmarsch der
          sowjetischen Truppen im Sommer 1944 die Zwangsumsiedlungen wieder aufgenommen,
          denen sich die UPA (Ukrainische Aufständische Armee) mit Gewalt widersetzte.
          Mit der "Akcja Wisla" siedelten die neuen kommunistischen Machthaber die
          verblie-bene lemkische Bevölkerung - etwa 150.000 Personen - gewaltsam nach
          Niederschlesien, Pommern und Masuren um und zerrissen die gewachsenen
          Strukturen der lemkischen Gesellschaft.

          In der Grabesstille der stalinistischen Epoche war an eine lemkische oder
          ukrainische Kulturarbeit nicht zu denken. Erst seit 1956 wurde es zunehmend
          wieder möglich, sich als Lemke zu artikulieren, aber erst 1989 kam der
          Durchbruch. Nicht nur kehren seit dieser Zeit verstärkt Lemken in die alte
          Heimat zurück, es wird auch eine zum Teil erhitzte Debatte über den Charakter
          der lemkischen Gemeinschaft in Polen geführt, der sich auf die Frage
          zurückführen läßt, ob es sich bei den Lemken nun um eine dialektal
          unterschiedene Untergruppe einer wie auch immer gearteten ukrainischen Nation
          handelt oder um eine eigene, von den Ukrainern deutlich zu unterscheidende
          Nation. Und so läßt sich bei den Lemken heute ein Nationsbildungsprozeß wie
          unter dem Mikroskop studieren. Eine Entscheidung ist noch nicht gefallen...




          • Gość: Hermann Re: KIM SĄ ŁEMKOWIE I CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY? IP: *.dip.t-dialin.net 25.12.01, 18:22
            Zaginiony świat Łemków

            Łemkowie, lud zamieszkujący karpackie ziemie między Szczawnicą a Komańczą nie
            miał w XX wieku łatwego życia. Wszystko dlatego, że tak na prawdę nikt nie
            wiedział (i ciągle nie wie), kim przedstawiciele tego ludu są. Czy odrębną
            grupą etniczną o podstawach do narodowych aspiracji? Czy może raczej częścią
            narodu ukraińskiego? A może Rusińskiego - taka koncepcja cieszy się
            popularnością za naszą południową granicą.

            Historia pokazuje, że o łemkowskiej tożsamości decydowano poza łemkowską
            wiedzą, zależnie od politycznych potrzeb. Podczas I wojny światowej dla
            nacierającej w Karpatach armii rosyjskiej Łemkowie byli częścią wielkoruskiego
            żywiołu słowiańskiego, co w pewnym sensie potwierdzili odzyskujący utracone
            pozycje Austriacy, masowo zamykając Łemków w obozie koncentracyjnym w
            Talerhofie. W przedwojennej Polsce Łemkowie byli Rusinami, po wojnie okazali
            się Ukraińcami, co umożliwiło zapakowanie ich w 1947r. do bydlęcych wagonów i
            deportowanie na tzw. Ziemie Odzyskane.

            To tylko próbka igraszek, jakie historia uprawia ze spokojnym, górskim ludem,
            który w XX wieku stał się nagle bohaterem wielkiej historii. Gdy dorzucimy do
            tego kotła kwestie religijne: często zdarzało się, że w jednej wsi Łemkowie
            dzielili się na prawosławnych i grekokatolików, stopień komplikacji wzrośnie
            niepomiernie.

            Mimo tych trudności znajdowali się śmiałkowie próbujący w sposób rzetelny,
            kierując się metodą naukową, zmierzyć z problemem łemkowskiej tożsamości.
            Klasyka tego gatunku to dzieła Romana Reinfussa, zaczytywanego przez miłośników
            etnograficznych wypraw po Beskidzie Niskim. Kwestie powojennego odzyskiwania
            tożsamości po deportacyjnej akcji Wisła z 1947 opisywał Andrzej Kwilecki. W
            końcu doczekaliśmy się pracy podejmującej czasy najnowsze. Jacek Nowak próbuje
            odpowiedzieć, kim są Łemkowie dzisiaj.

            Z jego książki miłośnik Łemkowszczyzny dowie się wiele ciekawych rzeczy.
            Niestety, zysk ten okupić musi sporymi nakładami: książka napisana jest
            naukowym żargonem, zawiera erudycyjne wycieczki we wszystkie strony świata.
            Dlaczego nie można pisać, jak wspomniany klasyk gatunku Reinfuss - z powagą dla
            naukowego warsztatu, ale interesująco, zwykłym ludzkim językiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka