willli2
22.07.03, 21:54
Ogromny fallus na platformie, a w pochodzie ponad pół miliona nagich i
półnagich kobiet oraz mężczyzn. Hasła takie jak "Wsadź mi w d..." czy "Jestem
lesbą" należały do najłagodniejszych. "Jesteśmy homo, a jak wam się to nie
podoba, to mamy was w d..." - wykrzykiwali
28 czerwca tego roku uczestnicy parady gejowskiej w Berlinie. W tych
berlińczyków, którym manifestacja się nie podobała, ciskano zużytymi
prezerwatywami, pokazywano im obsceniczne gesty i prowokacyjnie obnażano
przed nimi genitalia. W ostatnich dniach podobne parady odbyły się w
Budapeszcie, Marsylii, Kolonii, Rzymie, Porto, Oslo, Wiedniu, Nowym Jorku,
Zurychu czy Săo Paulo.
Mieszkańcy tzw. trójkąta bermudzkiego w Berlinie między Nollendorfplatz oraz
ulicami Motzstrasse i Fuggerstrasse (w dzielnicy Schöneberg) przed paradą
gejów wyjechali z miasta. Tylko to im pozostało, bo socjaldemokratyczny
nadburmistrz Klaus Wowereit jest gorącym zwolennikiem obscenicznych parad
homoseksualistów. Gdy objął urząd, publicznie przyznał, iż jest
homoseksualistą: "Jestem gejem i to jest OK". To on otwierał w tym roku
gejowską paradę i nie krył, że jest z tego dumny.
W manifestacjach gejów i lesbijek już nie chodzi o natrętne demonstrowanie
odmienności seksualnej, to wręcz terroryzowanie tzw. normalnej większości -
jak w Rzymie za czasów Kaliguli. Politycy temu ulegają, bo geje i lesbijki to
bardzo wpływowe lobby. Przeciwnicy obscenicznych parad muszą się liczyć z
tym, że publicznie zostaną nazywani "głupimi reakcjonistami".
www.wprost.pl/ar/?O=46218