Gość: gość
IP: *.gl.digi.pl
12.11.07, 23:04
"Później było już tylko lepiej. Po wyjściu ze stacji nos, a zaraz potem
żołądek dostały prawdziwego zawrotu głowy. Na głównej handlowej ulicy nad
straganami unosiła się woń pomarańczy, cytryn i jabłek. Moje nozdrza były mile
łechtane zapachami najróżniejszej maści wusztów. Wyczuwałem także goździki i
coś jeszcze - wyborne grzane wino."
Co za grafomaństwo straszliwe...