Gość: ..
IP: *.echostar.pl
02.08.03, 01:24
Zamieszkujący w Kazachstanie Polacy znaleźli się tam nie z własnej woli. Do
1960 roku byli niewolnikami. Do ostatniej chwili większość z tych rodzin nie
ma szans na powrót do Polski. Natomiast życie w krajach islamu coraz bardziej
zagraża ich bezpieczeństwu. .
Tych Polaków nie można zostawić własnemu losowi, trzeba im pomóc. Ostatnio
chodzi nie tylko o sam powrót, ale ratowanie życia i przyszłości polskich
rodzin na Dalekim Wschodzie. Jesteśmy też repatriantami, znamy ten ból,
chcemy pomóc tym Polakom powrócić do polskich korzeni, do polskiej Ziemi.
Dlatego zorganizowaliśmy Stowarzyszenie Repatriantów "Ojczysty Dom",
zachęcamy ludzi dobrej woli do włączenia się do naszej działalności, wspólnie
możemy zrobić dla nich znacznie więcej.
Każda pomoc będzie bardzo cenna i mile widziana. Organizujemy magazyn pomocy
rzeczowej dla powracających rodzin oraz zbieramy środki na konto bankowe.
Chętnym do pomocy podajemy informację:
BANK BPH/Bank Przemysłowo-Handlowy S.A.
II Oddział w Warszawie,
ul. Nowogrodzka 11, 00-513 Warszawa
Numer rachunku: 1060 1015 - 3200 0063 8922
Stowarzyszenie Repatriantów "Ojczysty Dom".
Adres do korespondencji:
Prezes Julia Polakowska
Stowarzyszenie Repatriantów "Ojczysty Dom"
ul. Parkowa 19 m.1, 08-807 Podkowa Leśna
tel. +48-(0)502-967 280, fax +46-(0)22-758 9441
------------------------------------------------------------------------------
--
Coż dodać do zwięzłego ogłoszenia, jakie zamieściła p. Polakowska w "Gazecie
Polskiej"? Czy w tak krótkim tekście można zmieścić bezmiar tęsknoty do być
może nigdy na własne oczy nie widzianej Ojczyzny? Gorące modlitwy do Boga, by
pozwolił choć umrzeć na swojej ziemi?
Ci ludzie nie znaleźli się tam, gdzie są, z własnej woli i chęci. Są ofiarami
najbardziej nieludzkiego i zbrodniczego systemu, jaki kiedykolwiek zaistniał
na kuli ziemskiej - komunizmu. Odebrano im wszystko, włącznie z ich krajem.
Naszym politykom bardziej w głowie "Europa" - a zwłaszcza posady w Brukseli -
niż los rodaków w Kazachstanie. Podobno brak jest środków na zorganizowanie
repatriacji na szeroką skalę. Nie brak jednak środków na organizowanie
kampanii uświadamiających o rzekomych dobrodziejstwach jakie szeroką strugą
spłyna na Polskę w momencie przyjęcia jej do Unii. Nie brak jest środków na
subwencjonowanie zagranicznych firm, które nie tylko wykupują polski majątek
narodowy za pół darmo, ale do tego nie płacą podatków.
Nam nie wolno o nich zapomnieć. To są nasi bracia i siostry, choć
zaciągaja "po rusku". A wielu z tych, którzy w ogóle po polsku już nie mówią,
są w większym stopniu Polakami, niż niektóre "autorytety moralne" z Warszawy
lub Krakowa, mówiące o Polsce "ten kraj" i zawzięcie tępiące wszelkie
przejawy patriotyzmu jako kołtunerię niegodną "Europejczyka".