Pobili kierowcę autobusu na oczach pasażerów

    • Gość: hehe Pobili kierowcę autobusu na oczach pasażerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 00:43
      ten artykuł przypomina mi komusze wieści sprzed 20 lat:)
      Ten sam ton, są winni, pokrzywdzony człowiek pracy:)
      Jakie to nie Wybiórcze, nie liberalne, łohohohoho
    • Gość: lukaszek Pobili kierowcę autobusu na oczach pasażerów IP: *.za.digi.pl 17.02.08, 12:56
      pasezorowie.......... co drugi pewno bez biletu,powinni
      odpowiedziec za nieudzielenie pomocy,sieroty,autobus pelny ludzi a
      wyrostkow pare.... az wstyd ze oni z slaska sa pewno same gorole
    • Gość: pasażer Kij ma dwa końce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.08, 09:43
      Nie popieram bandytów: powinna być dla takich kara ciężkich robót.
      Ale... opiszę kilka sytuacji z kierowcami autobusów.
      1. Jadąc samochodem na rondzie katowickim, aby uniknąć staranowania
      przez autobus zmieniający pas w "siłowy" sposób, musiałem wjechać na
      pas zieleni przy torach tramwajowych. Efekt: remont zawieszenia -
      600zł.
      2. Biegłem z przstanku tramwajowego do stojącego na przystanku
      autobusu. Byłem ok. 30 metrów przed autobusem, kiedy wszedł ostatni
      pasażer. Kierowca spoglądał na mnie, jak dobiegałem. Kiedy byłem 3
      metry przed drzwiami roześmiał się i zamknął drzwi.
      3. Kierowca autobusu na przystanku nie otwarł drzwi. Były napisy, że
      należy nacisnąć guzik dzwonka, jeżeli chce się wysiadać. Przycisk
      był mały i nie oznakowany - na klapie ponad drzwiami. Znalazlem go
      dopiero, kiedy kierowca ruszył. Wcześniej - jak jeszcze stał na
      przystanku prosiłem go, żeby otwarł drzwi - udawał, że nie słyszy.
      Głuchy nie był, bo jak ruszył, a ja w końcu znalazłem i nacisnąłem
      guzik, zawołał: "k..wa, nie umią nawet guzika nacisnąć". Wysiadłem
      przystanek dalej.
      4. Mróz, stoję na przystanku. Podchodzi niewidomy i prosi, żeby mu
      powiedzieć, jak nadjedzie jego (i jednocześnie mój) numer. Niestety -
      autobus wypada. Kiedy ma nadjechac następny, na zatoczkę wjechał
      inny numer, za nim kolejny. Jeszcze jakiś autobus nadjechał z tyłu i
      stoi na przejściu dla pieszych blokując ruch, bo w tym czasie
      zmieniły się światła na skrzyżowaniu, a on nie zmieścił się już za
      przejściem. Z przystanku jadą po kolei stojące autobusy, a ten, co
      blokował skrzyżowanie musiał tam też wypuścić pasażerów, bo odjechał
      za innymi nie zatrzymując się w zatoczce. To był "ten" nr - nikt nie
      wsiadł na przystanku. Nidgy jeszcze nie przyszło z takim trudem
      wyjaśnianie sytuacji jak wtedy, kiedy musiałem o tym powiedzieć
      niewidomemu. On poszedł pieszo...
      5. Pada - w zatoczce wielkie "jezioro" deszczówki. Nadjechał z
      impetem autobus - wszyscy gwałtownie odsuwają się jak najdalej, bo
      mocno pryska. Kierowca otwiera drzwi i zanim ktokolwiej zdążył
      podejść, drzwi zamykają się i autobus rusza.
      6. Tym razem "działka" tramwajowa. Jestem w pizzerii, gdzie obok
      mnie siedzą motorniczy tramwajowi. Mimowoli słyszę, co mówią i uszom
      nie wierzę - motorowi jadąc od ronda w Katowicach w kierunku
      Mysłowic na pierwszym skrzyżowaniu, gdzie obowiązuje (obowiązywał?)
      zakaz skrętu w lewo (zawracania) mają swój obiekt "sportowy" -
      starają się upolować "niegrzecznych" kierowców, nie stosujących się
      do znaku. Czemu tam? Bo uchodzi im to na sucho - nie oni łamią
      przepisy. I teraz wymieniają się informacjami, jak
      staranować/uszkodzić jakieś auto, żeby nikt się nie przyczepił. Nie
      wytrzymałem i spytałem, czy są "normalni". Jak wyszli, wolałem
      posiedzieć jeszcze trochę - było ich czterech...

      Należy współczuć temu pobitemu kierowcy i wiedzieć, że jest wielu
      innych - życzliwych i miłych. Ale jak w każdym środowisku - są
      ludzie i ludziska - jedni w porządku, inni wredni. To nie ma
      znaczenia, czy to środowisko kierowców autobusów, czy np. prawników.
      • Gość: kzk gapa Re: Kij ma dwa końce IP: *.antsatgor.pl 18.02.08, 13:49
        to wszystko wina niestety kzk gop jakby u nas były takie same zasady jak w ZTM WARSZAWA to napewno by do takich incydentów niedochodziło albo w mniejszych ilościach
    • kwaczynsky_pan Szkoda człowieka 11.01.09, 11:38
      Wg. mnie kierowca nie powinien reagować osobiście na to co robiły szumowiny w
      autobusie. Kierowca jest od prowadzenia pojazdu, a nie od szarpania się z
      wandalami. Powinien siedzieć w zamykanej, odpornej na próby włamania kabinie i
      mieć możliwość szybkiego wezwania policji w razie jakichkolwiek ekscesów.
    • Gość: DupaChłop Pobili kierowcę ... IP: *.domainunused.net 11.01.09, 17:01
      Nie miał brechy albo styliska/laluni pod ręką, by przynajmniej jednego
      bandytę dowieźć do komisariatu lub na gipsownię ? Tylel at jeździ i co, nie
      potrafił przewidzieć, co się będzie działo, gdy wsiądą do środka, w czterech?
    • michalmichalkowski Wielkie mi cyje, szofer, też mi coś szofer 03.02.09, 01:37
      Najgłupsze dziecko w rodzinie zostaje kierowcą.
    • Gość: i m Pobili kierowcę autobusu na oczach pasażerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 00:42
      Pewnie musi się coś wydarzyć typu -zabójstwo kierowcy,i wtedy
      dopiero władze stwierdzą że trzeba coś z tym zrobić ,zareagować
      (podnieść kary :)A tu szybka ,ostra interwencja i nieuchronność kary
      powinna być sposobem na takie sytuacje . Ludzie nie interweniują ,bo
      nie tyle boją się gnoi ,co ewentualnych konsekwencji wynikających z
      takiej interwencji . Przecież wiadomo że na taką grupkę ,nie
      wystarczy interwencja słowna . Odpada także liczenie na tzw.
      honorową konfrontacja . Jedynym argumentem jest szybkie zdecydowane
      użycie jakiegoś predmiotu ,w celu skutecznego wyeliminowania jak
      największej liczby napastników (nim oni nas wyeliminują ) .Ale tu
      może okazać się że to my poniesiemy konsekwencje ,a nie napastnicy .
      Oto polskie prawo .
    • Gość: petrus A po drodze wyłamują lusterlka samochodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 09:40
      Co weekend stojące pod domami samochody w okolicach ulic Medyków, Bronisławy,
      Warmińskiej i Śląskiem mają wyłamane lusterka lub wybite szyby. Niestety
      policji tam nie widać, nie mówiąc o straży miejskiej.
      Kiedyś poprosiłem jednego strażnika, który akurat w niedzielę gonił babcie
      handlujące jajkami w okolicach panewnickiego targowiska, by przeszedł się w
      okolice knajpy akademickiej na Zadolu gdzie piją alkohol ludzie jeżdżący
      później quadami po lesie w kierunku Stargańca.
      Stwierdzili, że to nie ich broszka i dalej gonili biedne babcie - bo tak łatwiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja