Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo

    • Gość: rollo Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 10:40
      Najdroższy Panie "Redaktorze". Jeżeli siedzi się na trybunach i ma słaby wzrok i
      słuch to powinno się zabrać za recenzje książek, a nie koncertów rockowych.
      Przez 80% czasu patrzyłem w telebim - jakoś nie widziałem opóźnień między
      dźwiękiem a obrazem. Nie narzekam na nagłośnienie. Nie wiem ludzie, gdzie Wy
      wszyscy siedzieliście (nie podejrzewam Was o skakanie na płycie), ale na prawo
      od środka dźwięk był rewelacyjny. I Kirka było słychać, i Robercika w podobnych
      proporcjach. Co do publiki, to rzeczywiście jacyś dzicy ludzie się pojawili. 4
      lata temu cały stadion po prostu wył z rozkoszy. Wczoraj obok mnie stał jakiś
      kolo, który patrzył na mnie jak na idiotę, który skacze i się wydziera.
      Z drugiej strony chciałem podziękować Zespołowi, że zagrał takie kawałki jakie
      zagrał - widać było tych wszystkich "fanów" Metalliki, którzy znają dwa kawałki
      na krzyż (pewnie Enter i Nothing) i byli ciężko zdziwieni repertuarem. Ja
      bawiłem się przednio. Zagrali dosłownie wszystko oczy marzyłem (Creepeing,
      Bells, Unforgiven, Sanitarium, Last Caress)...

      See you next year, guys !!! METALLICA !!!!!
      • Gość: Głośnik Re: Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: 83.238.213.* 29.05.08, 12:44
        Redaktor "humanista" nie wie,że 200m daje ponad pół sekundy opóźnienia dla
        dźwięku i prawie żadnego dla światła he he. Sprzęt nagłośnieniowy był z
        najwyższej półki Meyersound Milo i Mica oraz subbasy HP700. Z wiatrem jednak
        nikt nie wygra....
    • Gość: Lukas Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: 217.98.38.* 29.05.08, 10:50
      Byłem na płycie, jeszcze mi w uszach szumi. Koncerty był niesamowity, nie
      widziałem żadnych niedostatków, a Metallica zagrała na bis 'Last Caress', 'So
      What', 'Seek and Destroy'. Potem wyszli się pożegnać. Bardzo fajnie.
      Rozumiem tych na krzesełkach, byłem na Red Hotach na krzesełkach i było bardzo
      słabo słychać.
    • hermanowy Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo 29.05.08, 10:52
      Jakie tu ludzie rzeczy wypisuja to sie smiac chce. Chyba pierwszy raz byliscie
      na duzym gigu, ze nie slyszeliscie jakie dupne naglosnienie bylo. Nawet w 99 na
      Gwardii bylo lepsze, nie mowiac juz o chorzowie 4 lata temu.
      Setlista genialna, zespol w swietnej formie. James juz nie kwiczy do mikrofonu
      jak 4 lata temu :) (moze zaczal znowu pic). Niestety LArs chyba juz nie nadaza,
      kilka razy sie pomylil dosyc widocznie.

      A co do publiki, to ja nie wiem skad na sektor pod scena opaski mialy takie
      losie co tam byly. JA od 12 pod stadionem stalem, od 14 do 15 byl ostry kociol,
      mdleli ludzie a i tak opaski nie dostalem (potem mi sie udalo dostac jak jakis
      ochroniarz rozdawal opaski rezerwowe kolo 20:30). NA sektorze pod scena bida z
      nedza, ludzie z przypadku albo jacys pseudofani. Stali jak kolki, ewentualnie
      klaskali albo kiwali glowami, jak z kumplem zaczyalismy skakac, to mieli
      pretensje, ze sie o nich ocieramy. Raz sie udalo mlyn rozkrecic i to by bylo na
      tyle. Generalnie zenada. Dopiero na Enter Sandman mniej wiecej wszyscy
      podskakiwali i ja sie pytam skad oni mieli opaski!!
      Naglosnienie do dupy owszem, nawet Hammetowi sie nie chcialo solowki zagrac bo
      uslyszal jaki pierd z glosnikow wychodzi, bass Roberta wszystko zagluszal. JAk
      ktos ma inne zdanie, to albo niech sobie wymieni uszy, albo nie pieprzy jak
      pierwszy raz byl na koncercie (z reszta widzialem ile osob podnosilo rece przy
      pytaniu JAmesa o to - na sektorze pod scena jakies 50%). Stac to mozecie sobie
      na sektorze, a kurde pod scena ma byc mlyn kociol i ogolna zabawa!


      Ale i tak bylo swietnie :).
    • gab.ka3 Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo 29.05.08, 11:12
      Podobało mi się choć wiatr kręcił dźwiękiem strasznie. Jednak koncertem mojego
      życia wciąż pozostaje koncert z 91 roku....ech, wspomnienia....
    • Gość: mrok Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.238.78.1.ip.airbites.pl 29.05.08, 11:27
      A to Polska właśnie!!! O czym byśmy mieli pisać, gdybyśmy nie mogli
      ponarzekać? Wychowałem się na muzyce tego zespołu, 15 lat czekałem,
      żeby móc pojechać na ich koncert i przeszedł on moje najśmielsze
      oczekiwania.
      Czy 22 lata temu w spodku było lepsze nagłośnienie? Czy ludzie
      bawili się wtedy gorzej? Wątpię. Energia płynąca wczoraj z tych
      kawałków była taka sama, jak wtedy, kiedy je poznawałem i nic innego
      się nie liczy.
      Pozdrawiam
    • Gość: Securex Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 11:31
      A o różnicy w prędkości rozchodzenia się dźwięku i światła pan
      słyszał - to obowiązuje nawet w sektorze dla VIPów.

      "Dodatkowo obraz na wielkim telebimie nie współgrał z dźwiękiem.
      Śmiesznie wyglądało, gdy James Hetfield, wokalista i gitarzysta, na
      ekranie ruszał ustami, a jego śpiew docierał do uszu dopiero po
      chwili."
    • Gość: gruzin Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:23
      ale wy pie***cie wystarczyło wejść na płytę i wszystko było genialnie słychać,
    • Gość: maksss Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.polityka.com.pl 29.05.08, 12:27
      Repertuarowo koncert był doskonały, choć może zbyt wielki ukłon
      kapela zrobiłą wobec ludzi, którzy twórczość zespołu znają tylko i
      wyłącznie z "czarnego albumu". Ale cała reszta numerów - czapki z
      głow.
      Nagłośnienie - każdy słyszał inaczej. Powiem tak - w 1991 roku
      słuchałem konceru z trybun i wcale nie było lepiej, dźwięk odbijał
      się i rozchodził, było jako tako.
      Wczoraj odniosłem wrażenie, że wiatr zwiewa gdzieś to, co dochodzi z
      głośników, stałem na płycie z lewej strony sceny. Na Unforgiven
      wydawało mi się, że chłopaki się najzwyczajniej w świecie nie
      słyszą, podobnie było póżniej (jeśli ktos pamięta miny Hetfielda i
      Ulricha, dość wkurzone, w stronę swoich technicznych). To jeden
      problem, drugi to zabawy nagłośnieniwca z konsoletą. Dół wymiatał
      tak mocno, że fruwały nogawki od spodni, a gitary ginęły.
      Nie ma się co obrażać, gdy ktoś pisze, że było słabo słychać, bo
      było, mówię to z przykrością, jak może spotkać wielkiego fana
      kapeli. I nie ma co porównywać koncery z 1991 roku, potem ze Spodka
      czy nawet tego sprzed czterech lat. Jeden człowiek za konsoletą
      porafi odmienić (lub spieprzyć wszystko).
      A że chłopaki mają już po 45 lat, było widać na zbliżeniach :-).
      Dobrze jednak, że się rozkręcali z kawałka na kawałek ;-)
      Jeszcze słowo o atmosferze - stadion nie musi skakać cały, żeby
      koncert się udał. Koło mnie stał starszy (przepraszam pana bardzo,
      jeśli urażam, szacunek dla siwych włosów) pan chyba z wnukiem (!) i
      nie musieli skakać, by się dobrze bawić. Z drugiej strony czterech
      nastolatków kopało mnie po nerkach w czasie pogo i też mieli ubaw
      (no, ja w takich chwilach może ciut mniejszy). Ale Jamz to wytrawny
      frontman i kiedy atmosfera siadała, doskonale ją podkręcał.
      Lepszy akustyk i byłoby idelnie.
      • Gość: Głośnik Re: Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: 83.238.213.* 29.05.08, 12:48
        Akustyk cięgle ten sam: BIG Mike....
    • pawel_owc O co chodziło z tymi nakrętkami??? 29.05.08, 12:45
      Otwarli butelki z wodą, i zabrali nakrętki. Jakiś mniejszy szef z Fosy, tłumaczył mi, że to po to żeby nie włozyć do nakrętki kamienia i nie rzucić w muzyków( samego kamienia nie da się rzucić:-))
      Dla mnie to bzdura totalna, chyba że był jakiś powód. Nakrętki czynią zło....DEVIL...
      A ludzie chodzący po płycie na występie - klasyk.
      Środek koncertu - wspaniałego - a ci sobie spacerki urządzają, bo lepszej muzyki sluchają. MP3 do ucha i w kiblu w domu sluchać. Stójcie na nogach, albo siadajcie na dupsku, a dajcie innym sie pobawić.
      • Gość: tomo Re: O co chodziło z tymi nakrętkami??? IP: *.chello.pl 29.05.08, 13:32
        Z nakrętkami chodzi o to, że jak zakręcisz butelkę z wodą to możesz nią rzucić a
        odkręconą niebardzo. Wypróbuj kiedyś (ale nie na koncercie :)).

        Mnie na przykład bardzo wkurzyło to, że można było mieć tylko pół litrowe
        butelki. Na Genesis też zabierali nakrętki ale nikogo nie interesowało to jak
        dużą masz butlę. Boję się, że organizator na następny koncert wprowadzi nowe
        "lepsze" zasady np tylko pół litrowa butelka tylko w zielonym kolorze. Koncert
        spędziłem o suchym pysku.
      • ravendom Re: O co chodziło z tymi nakrętkami??? 29.05.08, 15:00
        Co do nakrętek to sprawa oczywista - zakręconą butelką z wodą/colą
        mozna krzywdę zrobić (rzucając), bez korka już nie za bardzo (inna
        sprawa - po co ktoś miałby rzucać butelką życiodajnej cieczy kiedy
        skwar :)). A spacery - no więc wyobraź sobie, że iektórzy mają
        pęcherze i jak stoisz pod sceną to jednak musisz się przeciskać do
        kibla przez innych. Za to wkurzali mnie siedzący. Przez ciasno
        stojących jakoś się przebijesz, za to siedzącego nie ruszysz (no
        chyba, ze go stratujesz). Ktoś kto siada w takim tłumie jest jak dla
        mnie idiotą. O stratowanie nietrudno
        • pawel_owc Re: O co chodziło z tymi nakrętkami??? 29.05.08, 15:49
          Rozumiem że wychodzę spod sceny żeby zrobic siku( nie można było przed występem, a dzieci maja małe pęcherze i 2 godzin nie wytrzymią), ale potem nie przeciskam się na to samo miejsce.
          Poza tym czytałes chyba, że ludzie chodzili i szukali najlepszego miejsca do słuchania, bo basy nie te, a gitara trzeszczy...
          • ravendom Re: O co chodziło z tymi nakrętkami??? 29.05.08, 16:13
            No co do tego powracania w to samo miejsce to sie zgodze, ale
            czkolwiek ja nie robiłbym tego bo by mi się poporstu nie chciało
            pchać :) Osobiście też mnie wkurza jak musze się odsuwać bo ktoś
            idzie, ale żeby to był jakiś spory problem na koncercie to bym nie
            powiedział. Taka natura człowieka, że się lubi przemieszcać i co
            zrobisz? ;)
    • zielonysztandar Fani do bani 29.05.08, 12:48
      Fani ... stali jak na stypie. Na palcach jednej ręki mozna bylo
      policzyc piosenki przy których podskakiwali ( troszkę) a do
      najmniejszego pogo nie dotarłem ( moje małe jednoosobowe :) ). Do
      tego te telefony komórkowe i aparaty - jak mozna sie bawic jak pół
      koncertu nagrywa się cos na telefon ??? Ludzie litości!!!
      • Gość: maksss Re: Fani do bani IP: *.polityka.com.pl 29.05.08, 13:04
        Racja, gość przede mną pół koncertu nagrywał na komórkę. Pytam, po
        co? Będzie sobie w domu w jakości żenującej oglądał? wrzuci na
        youtube? mamie pokaże?
      • Gość: tomo Re: Fani do bani IP: *.chello.pl 29.05.08, 13:37
        A jeden koleś stojący obok mnie robił zdjęcia jakimś niskobudżetowym Canonem i
        mu cały czas wychodziły poruszone zdjęcia (z wiadomych przyczyn) i wiecie co
        zrobił? Włączył lampę :)))))))))))

        Jakież było jego zdziwienie, że zdjęcia wciąż są poruszone :))))))) Kombinował
        chyba z godzinę... i nic nie wykombinował.
      • Gość: Ja Re: Fani do bani IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.08, 15:04
        Bo jak sie czlowiek chce bawic to jeszcze musi miec odrobine rozumu. Nikt nikomu skakac nie broni, ostatecznie to plyta. Ale jak paru osobom odwala i zaczynaja sie od siebie wzajemnie odbijac, a potem leca sila bezwladnosci na gesto upakowanych ludzi, to osiagaja tylko to, ze wszystkich do okola wk...ja. Normalnie robisz krok do tylu i niech bawiacy leci na glebe skoro taka jego wola. Ostatecznie troche sie cofasz i go lapiesz jezeli jestes drugim Jezusem i zyjesz zeby czynic dobro. A tak nie masz najmniejszych szans i popchniety lecisz walisz musisz dokonywac cudow ekwilibrystyki zeby nie zmiazdzyc stojacej obok 40-kg dziewczyn, ktora siega ci glowa lekko ponad lokcie albo ojca, ktory trzyma na ramionach paraoletniego dzieciaka. Ta gdzie ja stale "obijajacze" zaliczyli kilka brutalnych odepchniec od ludzi, na ktorych wskakiwali i ograniczyli zabawe do podskakiwania na swoich miejscach. Ja nie mam nic przeciwko temu zeby poskakac, ale ludzie, patrzcie na sasiadow, bo to niekoniecznie sa stukilowe chlopy i mozecie ta swoja "super zabawa i brakiem dretwosci" zrobic komus krzywde.
        • ravendom Re: Fani do bani 29.05.08, 16:19
          Popieram przedmówce. Musze powiedzieć do tego, ze klasyczny "młyn",
          czyli właśnie taka "banda" odbijającyh się od siebie w
          rzeczywistości cechuje się sporą kulturą (choć może jak ktoś nie w
          temacie to tego nie zrozumie). Najczęściej gdy w młynie ktoś upada
          to zaraz drugi go osłania i pomaga wstać, nawet gdy są sobie
          zupełnie obcy. Problem zaczyna się gdy bawiący się w młynie są
          pijani i każdy sobie skacze i ma gdzieś innych. Sam czasami lubie
          poskakać, ale do tego jest miejsce pod sceną, ewentualnie gdzieś
          obok. Na niektóre koncerty przychodzą niemal wyłącznie "head-
          bangerzy", ale na Metallice przychodzą też ojcowie z dziećmi i
          ludzie starsi i należałoby to uwzględnić bawiąc się samemu.
        • Gość: IVA Re: Fani do bani IP: *.stat.gov.pl 30.05.08, 13:07
          Zgadzam się z Tobą w 100%.
          Każdy niech się bawi jak chce, byleby dał się bawić innym. Ja wiem czyj to był
          koncert, ale to nie oznacza, że chcąc ICH zobaczyć na żywo muszę skakać jak
          małpa. Mam życzenie pobawić się po swojemu. Co prawda ja miałam miejscówkę w
          sektorze, dzięki czemu uniknęłam obijania przez innych. Do wszystkich, którzy
          piszą o tych, którzy bawili się nie skacząc: puknijcie sie w zakute łby,
          cywilizowani ludzie myślą. Widziałam tam dzieciaki po 12-15 lat. One też chcą
          zobaczyć Metallicę i niekoniecznie skakać 2 godziny jak tresowane małpy. Więcej
          wyrozumiałości. Nikt nie broni nikomu sie bawić, ale z głową.
          A poza tym KONCERT BYł SUPER!!! Świetnie się bawiłam, trochę skakałam, trochę
          nagrywałam. Nikomu nie wadziłam, a że jakiś idiota uważa, że to źle - następnym
          razem niech mi zwróci uwagę osobiście, na koncercie.
          POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH, KTóRZY SIE DOBRZE BAWILI:-)))
          • Gość: bendek Re: Fani do bani IP: *.eranet.pl 30.05.08, 16:32
            A ja się nie zgadzam... Przychodzę na koncert się wyszaleć , podrzeć
            ryja z Jamesem, a przede mną STOI jakaś parka (kark i jego połowica)
            i co chwilę kuka w moją stronę jakbym im matki widelcem zabił :-) On
            ze dwa razy ostentacyjnie ociera szyję z moich plwocin (może
            faktycznie mi się zdarzyło za co serdecznie przepraszam). Leniwy
            jestem i nie chce mi się szukać bardziej intymnego miejsca do
            zabawy. Jednak ich również rusza i zaczęli zabawę przy takiej wolnej
            piosence z "Black Album". No i las rąk z telefonami komórkowymi.
            Dramat.
            A do Ciebie: więcej tolerancji dla tych, których nazywasz "zakutymi
            łbami", "małpami" i "idiotami".
            Uważam, że jak komuś nie odpowiada towarzystwo na płycie i
            emocjonalny sposób reagowania na muzykę, to powinien siedzieć na
            sektorach.
            A co do koncertu - dla mnie to odcinanie kuponów. Widziałem już
            lepsze, np. Rock am Ring 2006, dla mnie również poprzedni w
            Chorzowie był lepszy (choćby dlatego, że zagrali Dyers Eve), A to co
            Lars powiedział na końcu słyszałem na dvd z Seulu 2006. Korea czeka
            już dwa lata...
            • Gość: IVA Re: Fani do bani IP: *.ipartners.pl 31.05.08, 00:57
              OK. "Zakute łby" i reszta było do tych, którzy obrażali ludzi
              bawiących się "spokojniej". Drzyj sobie ryja, jesli Ci to sprawia
              przyjemność. Ja wraz moim "karkiem" jak to ładnie nazwałes mieliśmy
              miejsca własnie w sektorze, siedzące. Dlatego bawilismy sie super,
              po swojemu. Tobie nie wadzilismy, bo przed Tobą nie staliśmy. Każdy
              wyraza emocje po swojemu. Dla Ciebie telefony w górze to obciach a
              dla mnie nie. W ogóle z Twojej wypowiedzi wynika, że nie podobało Ci
              się. OK. W takim razie nastepnym razem zostań w domu. Ja przyjade,
              kupie bilet w sektorze dla "spokojniejszych" i bedę sie bawiła
              równie dobrze jak w środe. Pozdrawiam.
              • zielonysztandar Re: Fani do bani 31.05.08, 11:16
                Do IVA ... : Widzę zupełne nieporozumienie. Rozumiem, że grona "niedzielnych"
                fanów, filmujących komórkami pół koncertu nie da się uniknąć ( cóż prawa rynku -
                niestety), rozumiem, że można być szczęśliwym siedząc i "szalejąc" przy 2-3
                balladach które zna się z radia , ale że można ustać w miejscu na Metallice przy
                Whiplash,Last Caress,So What to już nie mieści mi się w głowie. POzdrawiam
                wszystkich fanów z epoki kiedy nie było czym filmować( były takie czasy gdy nie
                było komórek IVO !!), a publiczność szalała!!
                • Gość: IVA Re: Fani do bani IP: *.ipartners.pl 31.05.08, 22:06
                  DO ZIELONYSZTANDAR: Chłopcze, rozejrzałeś się na tym koncercie wokół
                  siebie? Widziałeś przedział wiekowy ludzi tam będących? Nie każdy ma
                  15 lat, siłę i ochotę na taką zabawę jak ty! Ja poznałam tą kapelę
                  jak ty na nocniku siadałeś, więc nie pisz bzdur. Bo śmieszysz mnie.
                  A jesli uważasz że bycie fanem to skakanie jak małpa 2 godziny to
                  gratuluję "szerokich horyzontów myślenia" Byli tam ludzie i młodzi
                  i starsi, nie wspomne juz o różnym stopniu kultury. Tobie pewne
                  rzeczy nie mieszczą się w głowie, to wszystko wyjaśnia, do jakiej
                  grupy sie zaliczasz. Żyj sam i daj życ innym. Zreszta jakbys czytał
                  uważnie i ze zrozumieniem, napisałam że miałam miejsce w sektorze i
                  na nastepnym koncercie taż takie będe miała, choćby po to, żeby nie
                  musiec obcowac z takim jak TY.
                  • Gość: bendek Re: Fani do bani IP: *.eranet.pl 01.06.08, 09:46
                    Zaczyna mnie wk*****ć Twoja megalomania. To jest koncert zespołu
                    kiedyś uważanego za thrash metalowy a nie Sylwester z Dodą i na
                    płytę idzie się nie po to żeby tam stać i kręcić filmiki, na których
                    zresztą i tak nic nie widać ani słychać. Jeśli ktoś chce mieć
                    poczucie bezpieczeństwa (jak również brak kontaktu ze zwierzętami) -
                    idzie na sektory - tak jak Ty. Jeśli ktoś na płytę zabiera dzieci (a
                    widziałem nawet kilkuletnie) to jest mało odpowiedzialny. Tyle.
                    • Gość: lekarz Re: Fani do bani IP: 217.153.99.* 04.06.08, 11:35
                      Ktoś tu myli koncert z wizytą na trampolinie. Koncert to "występ
                      muzyczny: instrumentalny, wokalny, bądź wokalno-instrumentalny,
                      wyłączając z tego muzyczne formy teatralne", a nie zwierzyniec.
                      Karzecie iśc ludziom kulturalnie słuchającym muzyki iśc przed
                      telebimy, a to Was się powino wygonić ze stadionu bo dla Was nawet
                      telebimnów nie trzeba by było ustawiać. Mało tego ... nawet muzyka
                      niepotrzebna bo wasze skakanie nawet z rytmem nie ma nic wspólnego.
                      • zielonysztandar Re: Fani do bani 04.06.08, 15:48
                        Widzę kolejnego niedzielnego fana :), ach jakież płytkie jest wasze
                        pojmowanie muzyki. Tego wszystkiego o czym Pan pisze może Pan doznac
                        w domu na kanapie przed swoim dużym plazmowym telewizorze i super
                        nagłasniajacym sprzęcie. Muzyka to tez energia... niektórym
                        wystarcza jej na tyle, aby wygodnie zasiąść na trybunach, albo
                        przestać cały koncert, inni maja jej troche więcej... . Ja nie muszę
                        sprawdzać w słowniku Kopalińskiego co oznacza słowo "koncert" , ja
                        ich kilka przeżyłem :) ( nie przesiedziałem czy przestałem)
                        Pozdrawiam
                      • Gość: bendek Re: Fani do bani IP: *.eranet.pl 05.06.08, 22:58
                        Panie lekarz, tak z innej beczki - "karzecie"? Nie chciałbym trafić
                        do takiego lekarza... chyba, że to lekarz weterynarii...
                        • zielonysztandar Re: Fani do bani 06.06.08, 21:54
                          Mój kot przy Metalice szaleje jak małpa :) Więc TEN lekarz weterynarz na pewno
                          by mu nie pomógł
                  • Gość: zielonysztandar Re: Fani do bani IP: 195.205.202.* 03.06.08, 23:10
                    Do Pani IVA: Ciesze się, że większość osób o twoich poglądach siedziała na
                    trybunach ( jak na festynie!!) klaskała w rytm ballad i świeciła komórkami.
                    Niestety nie wszyscy zmieścili się na nasz "stadion narodowy" i reszta MUSIAŁA
                    STAĆ na płycie. Swoją drogą uważam, że wystarczyłby wam telebim pod stadionem
                    przy centrum handlowym- wtedy w trakcie szybszych i starszych kawałków ( których
                    nie grają w radiu i których nie znacie!!! fani od siedmiu boleści ...)
                    moglibyście wyskoczyć na zakupy. Porównując fanów którzy chcą się bawić do małp
                    dajesz tylko świadectwo jak prymitywne jest twoje pojmowanie zabawy na
                    koncertach i muzyki w ogóle. Proponuje: kupić sobie koncert na DVD ( choć to
                    dla takich fanów jak ty wielkie szaleństwo bo można ściągnąć z netu ...),nie
                    ruszać wielkiego tyłka z domu i nie robić z dżungli w której małpy od lat
                    skakały (wg Larsa byliśmy najdzikszą publicznością) Filharmonii. Smuci mnie
                    fakt, że nie ma ucieczki przed taką komercjalizacją muzyki i koncertów. Jedyne
                    co mi przychodzi do głowy to dwa koncerty - jeden dla takich jak ty "the best
                    of..." tylko z miejscami siedzącym aby nikt, nikomu nie przeszkadzał i w którym
                    repertuar wybierają fani wysyłając sms-y (jest wtedy małe ryzyko usłyszenia
                    piosenki której się nie zna) i drugi normalny z wypierdem dla "małp". Jakże
                    cudownie być małpą w takim społeczeństwie...
            • zielonysztandar Re: Fani do bani 31.05.08, 11:40
              Bendek- trzeba sie zmówić przed następnym koncertem :)- poza tym organizatorzy w
              Polsce powinni przewidzieć pół płyty siedzące ( ba wg mnie to 4/5 ) dla fanów
              komórkowców - tak aby żadna skacząca małpa nie przeszkadzała w kręceniu filmów
              którym można pochwalić sie w liceum. Gdy Metallica grała Roskilde - kilka razy
              przerywali koncert, bo takie było szaleństwo ( bali się że komus coś się może
              stać) ale żadna skacząca małpa nie ucierpiała ;). Uspokoili sie troszkę!!!
              dopiero jak Lars powiedział coś do nich po duńsku. Gdzie ci prawdziwi fani
              gdzie....??
    • Gość: PISior Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.chello.pl 29.05.08, 13:38
      Zgadza się,że nagłośnienie nie było najlepsze. Czasami muzyka prawie znikała
      albo falowała pomiędzy prawą a lewą stroną. Bas to był tylko gruchot a ciężkie
      rify trzaskały i buczały. Atmosfera jednak wymarzona. Metallica to solidna
      firma, która nie olewa fanów. Repertuar wymarzony. To przyjemność patrzeć jak ci
      starsi już panowie ciągle mają tyle energii i nie porzucają radości z tak
      ciężkiego grania. Ale dlaczego tak wielkie gwiazdy miały taki problem z
      nagłośnieniem koncertu?
      Pozdrawiam i czekam na następny koncert.
      • Gość: Bombel Re: Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.crowley.pl 29.05.08, 14:40
        A ja stałem w sektorze pod sceną i oceniam nagłośnienie jako
        najlepsze z trzech koncertów Mety, na których dotychczas byłem. I
        żadnego rozchodzenia się dźwieku i obrazu na telebimach z pewnością
        nie było. Może redaktor siedział w sektorze dla VIP-óffff, a tam
        podawali ruski spiryrus?
    • Gość: wuwua Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.chello.pl 29.05.08, 15:04
      Dla mnie koncert swietny, a set lista genialna. Stalem troche blizej sceny niz
      polowa plyty i wcale cicho nie bylo. Widac dobrze trafilem bo wokol wszyscy
      skakali i czesto rozkrecal sie mlynek, tylko szkoda ze braly w nim udzial niemal
      te same osoby.
      Ogolnie dla mnie bomba, a samej Metallice tez sie chyba podobalo.
    • Gość: jm_ucho Metallica na Śląskim: akustycy kombinwali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.05.08, 15:10
      para w nagłośnieniu była. w czasie gdy zespół ustawiał sprzęt
      gitara, perkusja brzmiała rewelacyjnie. problemem w czasie koncertu
      byly potęzne interferencje pomiędzy wieżami z głośnikami. Głownie
      była kicha ale czasami przedostawał sie ładny dźwięk, szczegolnie
      wtedy gry muzycy stali w bezruchu. przypuszczam że były jakieś
      eksperymenty albo z dźwiękiem stereofonicznym albo jakąś formą
      dźwięku przestrzennego-chłopaki coś dziwnego testowali. Chodziłem
      wszędzie (trybuny i płyta) i praktycznie wszędzie jakość dźwięku
      była znośna lub słaba
    • Gość: keenan A kiedy do Polski przyjedzie Tool? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 15:17
      Wiecie co jest lepsze od koncertu Tool'a?
      Odp: Kolejny koncert Toola.
      • Gość: Yaro Re: A kiedy do Polski przyjedzie Tool? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 15:30
        Juz był ... ;-)
        Przyhedzie, przyjedzie i bedzie zajebiscie!
    • tonkaa Re: Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo 29.05.08, 16:20
      Dobór utworów był rewelacyjny! Ogolnie zespol pokazal sie z dobrej strony i
      wszystko wypadlo by naprawde bardzo dobrze, gdyby nie to nieszczesne naglosnienie.

      Miejmy nadzieje ze dotrzymaja obietnicy i przyjada do nas za rok.
      • Gość: jurek Meatllica - Miszcz, Ochrona - DO DUPY!!! IP: *.171.90.162.crowley.pl 29.05.08, 17:04
        Zabrali nam flage bo podobno stwarzala zagrozenie! Co za patafiany...
        organizatorzy powinni ich pilnowac! Mojej dziewczynie kazali zdjac
        obroze z szyji szerokosci 1 cm bo tez stwarzala zagrozenie.... co za
        pojebusy!!!!!



    • Gość: Odbyt Dziennikarz bez podstawówki IP: *.93.classcom.pl 29.05.08, 17:56
      Rozumiem, że tej żałosnej dzinnikarzynie, która napisała ten artykuł redakcja
      nie zafundowała biletu? Biedak musiał kilometr od stadionu na drzewie wisieć
      żeby zaobserwować efekty o których pisze. Zresztą widzę, że gość nie rozumie
      faktu że dźwięk porusza się wolniej niż światło, zastanawiam się tylko jak można
      zostać dziennikarzem bez podstawówki? Poza tym koncert był świetny, nagłośnienie
      jedno z lepszych z jakim się spotkałem (a byłem już na paru koncertach), dodam
      że stałem prawie po środku płyty koło słupów.
      • Gość: esssesmsans A ja nie byłem i tez bylo super IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.08, 19:12
        u mnie w domu ,zapuscilem se dvd koncercik i poszlo na moim harman
        kardon 120v razy 5 plus jbl.aha jecie mialem warke zimna.i wzystko
        za free.a tak na powanznie to bylem na trzech koncertach i
        najlepszy byl chyba w 1997 w spodku kiedy mieli ta scene okragla
        przez 2 dni nie wiele slyszalem to bylo naglosnienie.dobra ide uspic
        mojego 3 syna.
        janek 43 lata.
    • Gość: ramzes Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.szczecin.mm.pl 29.05.08, 20:30
      Byłem na wrzystkich koncertach metalliki w polsce z wyjątkiem pierwszej wizyty w
      1987 w spodku.Zawsze przebywałem pod sceną,najdalej 10 m od barierek.Tym razem
      znowu udało mi sie dostać do grupy 2000 pod sceną.Nagłośnienie było ok,głośno i
      czyste brzmienie,gdy grali ride czy harvester,czułem się jakby przejechal po
      mnie walec.Przy spokojnych dzwiękach bas był za glośny a solówki hammeta trochę
      za ciche,ale tak było ok,nawet jak biczowali whiplash można było wychwycić
      wrzystkie dzwieki.Ale podobno na koronie było za cicho,myślę że to wina wiatru i
      kiepskiego stadionu,który ma płaskie trybuna i dużą płytę.Dzwiek po prostu przy
      wietrze ucieka.Na wembley czy nou camp,zatrzymał by sie na pionowych
      trybunach.Gdyby było głośniej to pod scena nie mozna byloby wytrzymać.Pamiętam
      koncert w spodku 1996 ze sceną po środku,było za głośno,sprzęt był przystosowany
      do hal amerykańskich na 20 tys,a spodek ma 8 tys.?Było cholernie głośno ale
      dzwieki się zlewały,w 91 grali na 50% nagłosnienia ,bo gwiazdą było ac/dc>w 99 i
      2004 nikt nie narzekał było super nagłosnienie.Ale już taka nasza natura polska
      ponarzekać.
      Set lista dla starych fanów marzenie,najlepsza ze wrzystkich polskich
      koncertów metalliki.Do ideału wymienił bym and justice na oriona,devil dance na
      memory remains i so what na whiskey.Dla mnie metallika to pierwsze 5 płyt,na 18
      utworów 15 było z tej piątki.Muzycy zaprezentowali sie z dobrej strony mimo 45
      lat mają jeszcze sporo energii,może dlatego,że to początek trasy.Obraz też był
      ok.Odnośnie zachowania fanów,faktycznie było najspokojniej,4 lata temu cała
      płyta śpiewała wrzystkie teksty,a w 91 i 99 płyta wręcz fruwała.Tym razem było
      najwięcej ludzi,część pewnie to przypadkowi fani którzy nie znali starych
      kawałków.pod sceną można było spokojnie jeszcze wpuścić 500 osób,przyznam że
      było tutaj wielu przypadkowych fanów,Kiedyś niestety nie było aparatów cyfrowych
      i komórek z kamerami,pod sceną dużo ludzi robiło sesje zdjęciowe,były do tego
      świetne warunki,luz po lewej stronie gdzie często podchodzili muzycy.Koncert
      ogólnie super,tylko fani nie dopisali.
    • Gość: acronka Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.toya.net.pl 29.05.08, 21:55
      Recenzja napisana na kolanie w stylu srytututu, byle coś napisać.
      Szkoda że Autor nie wspomniał o wspaniałym ekranie, Autor również
      domaga się walenia młotkiem po głowie dźwiękiem, żeby być kontentym
      z występu. Trzeba było stać na płycie w tłumie i się bawić a nie
      udawać teraz audiofila co to woli koncert na DVD. Proszę bardzo
      wolny wybór. Koncert uważam za wyśmienity. Szkoda że tylko starych
      fanów uważa Autor za wiernych i znających teksty itp. Dobrze
      powiedział Lars, że metal wraca i młodzi (również nowi) fani
      przybywają..
      • Gość: repek Re: Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: 82.160.246.* 30.05.08, 00:48
        Moje parę słów.
        repek.polter.pl/,blog.html?4998
        Jak dla mnie total. Mój trzeci i najlepszy koncert Metalliki. JAk ktoś chce
        czystości dźwięku, to polecam dobre hi-fi. NA koncert idzie się dla kontaktu z
        ludźmi i zespołem.
    • Gość: Inżynier dźwięku Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.aster.pl 30.05.08, 03:15
      Szanowny Panie Redaktorze, siedział Pan z tyłu i zanim dźwięk dotarł do Pana to minęło trochę czasu. To nie jest żaden błąd techniczny.
      Jak byłem kilka lat temu na Światowych Dniach Młodzieży, to najpierw słyszełem tłumaczenie w radiu, a później głos papieża. Niestety prędkość dźwięku wynosi tylko 1000 km/h.
      Na płycie dźwięk wbijał człowieka w ziemię.
    • Gość: Aśka Metallica na Śląskim: mocno, ale słabo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 20:21
      Koncert był super, atmosfera również. Byłam w pierwszym saktorze
      wszyscy szaleli ja razem z nimi. Było pogo , świetna zabawa, wszyscy
      spiewali, niektórzy za wzruszenia ocierali łzy. Nie rozumiem jak ktos
      może być choć trochę zawiedziony. Niektórzy poprostu lubią pomarudzić.
      Ale po co....?.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja