Kiedy los chorego zależy od portiera

    • Gość: Normalny Kiedy los chorego zależy od portiera IP: 213.17.144.* 06.07.08, 21:59
      Pozdrawiam chirurgów z Francuskiej, ciężka praca, nienormalne,
      typowo polskie warunki i ciągłe sączenie jadu przez życzliwych. Nie
      bierzcie do siebie żenujących odczuć społecznych wypłakiwanych na
      forum, róbcie swoje, w demokracji plucie i głupota nie są zabronione.
    • Gość: obserwator Kiedy los chorego zależy od portiera IP: 83.17.156.* 08.07.08, 09:32
      Niestety wina leży po stronie Dyrektorów. Kontraktują coś, czego nie robią.
      Zmuszają pracowników, lekarzy, pielęgniarki, salowe do wykonywania czegoś czego
      nie wolno im robić, bądź po prostu nie ma na to warunków. Ludzie są kompletnie
      nie poinformowani o tym jak mają korzystać z usług medycznych. Nie jedna osoba
      nie wie gdzie może zwrócić się o pomoc do lekarza rodzinnego w nocy - błąka się
      potem od szpitala do pogotowia itd. Wracając do dyrektorów, dyżurów itd.
      Przykładów nie przyjmowania pacjentów po 15.00 było w przeszłości więcej w
      rejonie katowickim. Klinika Okulistyczna na Ceglanej, Chirurgia w Szpitalu na
      Warszawskiej, Interna w Szpitalu na ul.Raciborskiej, Ostra psychiatria dziecięca
      w Sosonowcu itd. To takie zaprzeszłe przyzwyczajenia po ostrych dyżurach. Ale
      jest co raz lepiej. Nie mniej wszystko zależy od Dyrektorów. Niech podpisują
      dobre kontrakty, a nie ochłapy i zatrudniają odpowiednią ilość personelu.
    • Gość: ob.wk. W "tym kraju" jeszcze tylko portierzy traktują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 22:14
      poważnie swoje obowiązki, a i to nie wszyscy. Nie ma co narzekać, trza sie
      przyzwyczaić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja