Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem

31.10.03, 09:17
Już prof. Jastrzębskiego pogrzebali żywcem jak podważył heroizm
obrońców polskich granic i miast(Krwawa Niedziela), teraz chce
się narazić zwolennikom historii bohaterskiej a pięknej prof.
Kaczmarek.
A my, Polacy, tak kochamy naszą historię.
Po co nam puszczać takie brzydkie bąki ? Nie lepiej, żeby to
wszystko było łądne i nieruszane ?
    • Gość: goebbels czekajmy teraz na notatki strażnika z oświęcimia IP: 212.14.2.* 31.10.03, 14:57
      czekajmy teraz na notatki strażnika z oświęcimia, będzie wynikało
      z niej niezbicie, że piece krematoryjne służyły do pieczenia
      chleba,a komory gazowe to wymysł chorej wyobraźni. Napisze że był
      w obozie i nie widział nic podejrzanego. Chociaż z drugiej
      strony lobby żydowskie jest zbyt silne żeby pozwolić na zminianie
      historii na korzyść Niemców. Tylko Polacy pozwalają dzisiaj na
      zmianę historii na ich niekorzyść. Niestety już chyba czas na
      zwrot Niemcom bezprawnie zagrabionych majątków w Szczecinie,
      Gdańsku i Wrocławiu. Czujmy się winni, przecież oni nam nic złego
      nie zrobili!
      • Gość: molotov Re: czekajmy teraz na notatki strażnika z oświęci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 17:43
        bzdury piszesz chlopcze

        co to znaczy "historia na korzyść ..." ?
        to co piszesz oznacza że jestes ciezko chory na nacjonalizm
    • Gość: Bartosz Majeran Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.03, 16:30
      Zgadzam się z druhem Tadeuszem: ja równiez umrę w
      przeświadczeniu o jednodniowej obronie Katowic przez harcerzy i
      powstańców ślaskich. Oczywiście, iz książka K. Gołby jest
      beletrystyką a film "Ptaki ptakom..."- jak każdy film fabularny
      beletryzuje wydarzenia, dopasowując je do wizji reżysera. Nie
      mniej prawda jest, że Kazimierz Gołba posiadał własne archiwum,
      które nigdy nie ujrzało światła dzinnego, ponieważ zostało
      zarekwirowane (i prawdopodobnie zniszczone) prze UB. Coś prawdy
      jednak w tym tkwi: lata temu katowicki hufiec ZHP prowadził
      kampanię "Bohater" przed przyjęciem imienia "Bohaterów wieży
      spadichronowej". Istniało nawet na ten temat "minimuzeum".
      Proszę o nawiązanie kontaktów z hm. Włodzimierzem Józefowiczem,
      komendantem hufca z okresu przyjmowania przez hufiec imienia
      oraz z Panią dr hm. Krystyną Heską, pracownikiem naukowym
      UŚl.Ponadto przypominam sobie, iz kilkanaście lat temu red.
      Dariusz Baliszewski w jednym ze swoich programów poruszał
      sprawę obrońców Katowic i przedstawiał pewne materiały do
      których dotarł oraz świadków. Szkoda, że dopiero 65 lat po tych
      wydarzeniach wraca się do sprawy. Wyjdzie na to, że zostanie
      dana wiara hitlerowskiemu generałowi a nie ludziom, którzy
      wiedzieli na ten temat więcej (bo albo byli świadkami wydarzeń
      albo mieli relacje "z pierwszej ręki").
      • Gość: waldi Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.11.03, 16:39
        Gość portalu: Bartosz Majeran napisał(a):

        > Zgadzam się z druhem Tadeuszem: ja równiez umrę w
        > przeświadczeniu o jednodniowej obronie Katowic przez
        harcerzy i
        > powstańców ślaskich. Oczywiście, iz książka K. Gołby jest
        > beletrystyką a film "Ptaki ptakom..."- jak każdy film
        fabularny
        > beletryzuje wydarzenia, dopasowując je do wizji
        reżysera. Nie
        > mniej prawda jest, że Kazimierz Gołba posiadał własne
        archiwum,
        > które nigdy nie ujrzało światła dzinnego, ponieważ zostało
        > zarekwirowane (i prawdopodobnie zniszczone) prze UB.
        Coś prawdy
        > jednak w tym tkwi: lata temu katowicki hufiec ZHP
        prowadził
        > kampanię "Bohater" przed przyjęciem imienia "Bohaterów
        wieży
        > spadichronowej". Istniało nawet na ten temat "minimuzeum".
        > Proszę o nawiązanie kontaktów z hm. Włodzimierzem
        Józefowiczem,
        > komendantem hufca z okresu przyjmowania przez hufiec
        imienia
        > oraz z Panią dr hm. Krystyną Heską, pracownikiem naukowym
        > UŚl.Ponadto przypominam sobie, iz kilkanaście lat temu
        red.
        > Dariusz Baliszewski w jednym ze swoich programów poruszał
        > sprawę obrońców Katowic i przedstawiał pewne materiały do
        > których dotarł oraz świadków. Szkoda, że dopiero 65 lat
        po tych
        > wydarzeniach wraca się do sprawy. Wyjdzie na to, że
        zostanie
        > dana wiara hitlerowskiemu generałowi a nie ludziom, którzy
        > wiedzieli na ten temat więcej (bo albo byli świadkami
        wydarzeń
        > albo mieli relacje "z pierwszej ręki").

        bardzo "inteligentne podejscie": bylo ("wiarygodne")
        archivum ale zostalo zarekwirowane. widocznie nikt nie
        wie nic na ten temat bo w przeciwnym wypadku istnialyby
        inne zrodla oprocz poboznych zyczen i propagandy, w
        ktorej wielu jeszcze chce zyc.
        • plesser Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem 01.11.03, 17:10
          Ja tez zadaje sobie pytanie dlaczego UB mialoby niszczyc takie archiwum.
          Wrogosc wobec harcerstwa? Nie przesadzajmy, mitologia harcerstwa zostala w
          duzej mierze zawlaszczona, przemielona i dostosowana do wlasnych celow. Z
          drugiej strony natomiast wladze komunistyczne stawaly na glowie, zeby
          udawadniac 'odzyskanosc Slaska' i podsycac nastroje antyniemieckie uzywane do
          konsolidowania spoleczenstwa.
          Na rzecz tych ostatnich celow dzialala olbrzymia
          machina 'naukowa',propahandowa, finansowa. Bezpieka rowniez. Takiego lakomego
          kaska jak obszerne materialy historyczne na temat obrony Katowic w 1939 nie
          przepuszczono by. W koncu musiano fabrykowac wiele innych odkryc historycznych
          jak np. Biskupin. Tuz po odkryciu przez archeologow, ktorzy wcale do
          praslowianskosci osady nie byli przekonani, Biskupin zostal objety specjalnym
          nadzorem MSW, a archeologom dostarczono gotowa interpretacje znaleziska zgodna
          z 'racja stanu', ktora naukowo komentowac mogli jedynie w zaufanym gronie.
    • Gość: O co tutaj chodzi?i Towarzystwo Przyjażni Polsko-Niemieckiej pragnie, aby IP: 62.233.241.* 03.11.03, 12:23
      ZAPOMNIEĆ O ZBRODNIACH WEHRMACHTU NA ŚLĄSKICH HARCERZACH W 1939
      ROKU. Tego wymaga nowy rodzaj political correctnes. Śmieszą mnie
      łamańce i rozmaite zabiegi, jakie wyczyniają wokół, cudem
      odnalezionych notatek niemieckiego dowódcy, neoapostołowie
      politycznej poprawności. Najlepiej byłoby "wykasować" jak w
      komputerze historię całej II Wojny Światowej. A może zrobić
      polaczkom - zanim zostaną pełnoprawnymi europepejczykami -
      gruntowne "pranie mózgów"??? I po co było to wszystko ruszać...
      • slezan Re: Towarzystwo Przyjażni Polsko-Niemieckiej prag 03.11.03, 16:12
        A inni najchętniej spaliliby odnalezione dokumenty, bo im nie pasują do
        koncepcji.
    • Gość: Bartosz Majeran Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem IP: 212.244.195.* 03.11.03, 14:25
      Ciekawe po ile lat mają respondenci "waldi" i "plessner". I dlaczego nie
      ujawniają się z imienia i nazwiska? A Harcerstwo akurat było na ogromnym
      cenzurowanym przez UB - co w końcu doprowadziło do jego likwidacji. Dopiero po
      październiku 1956 r. reaktywowano działalność ZHP.
      • slezan Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem 03.11.03, 16:11
        A jak wiadomo w 1956 były już wolność i deomokracja - a i UB nazywał się
        inaczej.
      • plesser Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem 03.11.03, 18:59
        Ad rem, ad rem, Panie Majeran. Moja osoba nie ma tu nic do rzeczy. Plesserem
        jestem, bo znajdujemy sie w Internecie i tu panuje taka konwencja.

        Nie ustosunkowal sie Pan do dosc znaczacego, jak mi sie wydaje argumentu, iz
        jest malo prawdopodobnym, iz bezpieka zniszczylaby tego rodzaju archiwum, bo
        jego tresc byla by swietnym materialem w prowadzonej kampanii ideologicznej i
        propagandowej dot. Gornego Slaska i stosunkow polsko- niemieckich.

        W hiererchii celow te ostatnie byly dosc wysoko- najpierw, gdyz potrzebowano
        uzasadnienia dla przebiegu nowych granic, potem gdyz straszak niemiecki
        swietnie sluzyl do konsolidowania spoleczenstwa. No i ostatecznie wmontowano
        przeciez takze harcerzy z 1939 roku w ta konwencje. Nie watpie, ze harcerstwo
        w okresie stalinowskim bylo na cenzurowanym, ale nie stalo to na przeszkodzie,
        zeby sie nim posuzyc.
    • josef_kozdon Re: przesladowania Niemców w II RP 03.11.03, 16:54
      Dyskusja o Śląsku nie jest kompletna, jeżeli zabraknie w niej omówienia
      represji władz polskich okresu międzywojennego stosowanych wobec ludności
      niepolskiej, w tym ludności Śląska innego jak polsko-narodowego ducha, całej
      niemieckiej mniejszości narodowej ówczesnych polskich terenów zachodnich i
      północnych, ludności ukraińskiej, białoruskiej czy żydowskiej.

      Po roku 1918 doszło na wielu opanowanych przez Polskę terenach, w tym na
      wschodnim Górnym Śląsku, do nasilenia się konfliktów narodowych. W tym czasie
      doszło do zdziesiątkowania liczby ludności niepolskiej wielu obszarów, do
      rozbicia mniejszości narodowych w sposób, który nie był wogóle znany pruskiej
      polityce 'kulturkampfu'. Użyte tu określenie "mniejszość narodowa" często nie
      oddaje rzeczywistych stosunków etnicznych na danym obszarze, jako że wyraża
      jedynie średnią statystyczną w skali krajowej. W znaczeniu regionalnym ta
      tzw. "miejszość" stanowi często etniczną większość o wyraźnie zaakcentowanej
      odmiennej tożsamości narodowej. Tak sprawy miały się wtedy na terenach
      Korytarza Pomorskiego, na wschodzie ówczesnej Polski, w tym na terenach
      Zachodniej Ukrainy, jak też na terytoriach zachodnich Polski międzywojennej,
      w tym na wschodniej części Górnego Śląska.

      Dla zobrazowania problemu możnaby przykładowo przedstawić rozwój ludności
      Poznania na przestrzeni ostatnich dwóch wieków. Ludność tego miasta uległa
      wtedy następującym zmianom: Po przyłączeniu Poznania do Prus w roku 1793
      Poznań posiadał 12500 mieszkańców, w tym dużo Niemców wyznania
      ewangelickiego. W roku 1910 Poznań liczył 155 tyś. mieszkańców, w tym 66 tyś.
      Niemców i 89 tyś. Polaków. Po roku 1918 przy pomocy polskiej polityki
      nacjonalizacji, rugowania, przymusowego wysiedlania, wywłaszczania i innych
      podobnych metod, środowisko niemieckie zostało w krótkim czasie w rozbite.
      Polski narodowy polityk Stanisław Grabski tak wypowiadał się na zebraniu
      poznańskiej organizacji swojej partii w październiku 1919 roku: "My chcemy
      nasze stosunki opierać o mitość. Ale istnieje inna mitość dla rodaków a inna
      dla obcych. Ich udział procentowy jest u nas zdecydowanie za duży. Poznań
      pokazuje nam drogę, w jaki sposób można udział obcych obniżyć z 14 czy 20
      procent do półtora procenta. Obcy element musi się zastanowić, czy mu gdzie
      indziej nie będzie lepiej. Polska jest tylko dla Polaków." (Podaną przez
      Grabskiego liczbę "14 czy 20%" należałoby skorygować poprawną liczbą 42%
      niemieckich mieszkańców Poznania z przełomu wieku XIX/XX.) Meyers Lexikon
      podaje, że w latach 1919-1925 opuściło Poznańskie i Prusy Zachodnie więcej
      niż 1.25 miliona Niemców. W tym czasie również wschodni Górny Śląsk opuściło
      ponad sto tysięcy Niemców.

      Na ziemi poznańskiej w Szczypiornie i Stralkowie Polacy założyli po pierwszej
      wojnie światowej pierwsze obozy koncentracyjne Europy Środkowej. W nich
      panowała samowola i brutalność. Lącznie w Szczypiornie trzymano w
      przepełnionych barakach 1500 głównie niemieckich cywilów. Wprowadzenie wtedy
      stanu wyjątkowego ujawniło stosowaną politykę przemocy. Polska zobowiązała
      się wprawdzie 28 lipca 1919 do ochrony mniejszości narodowych. Pruski
      komisarz do zachowania spokoju społecznego we wrześniu 1920 tak opisywał
      warunki życia mniejszości niemieckiej: "Dzisiejsza Polska stara się
      przewyższyč grozę toruńskiego sądu krwi, który przed 200 laty wywołał
      oburzenie i odrazę ówczesnego świata. (W roku 1724 w Toruniu obcięto głowy
      niemieckiemu burmistrzowi i 9 dalszym mieszkańcom.) Codziennie dochodzi do
      strasznych okrucieństw i aktów przemocy, gwałtów na niemieckich kobietach i
      dziewczynach, przesłuchań, które przypominająją straszne metody
      średniowiecznych tortur. W poszczególnych częściach Prus Zachodnich niemiecka
      ludność wiejska ma tak duży strach przed polskimi oddziałami samoobrony, że
      nocuje na dworze, po to aby szybciej móc uciec przed tymi nadciągającymi
      polskimi hordami." l tak w Toruniu w roku 1910 z łącznej liczby 46227
      mieszkańców ludność niemiecka liczyła 30509 osób. W roku 1921 z liczby 39424
      wszystkich mieszkańców zaledwie 4923 stanowili Niemcy. Niemiecki Reichstag
      wyszczególniał w nocie skierowanej 20 listopada 1920 do rządu w Warszawie
      dużo przypadków, w których Niemców wywłaszczono, dręczono, torturowano,
      gwałcono, mordowano i stwierdza pod koniec, że: "Niemcom w Polsce nie jest
      okazywane uroczyście obiecane równouprawnienie. Za to prawie wsządzie zostali
      oni wyjęci spod prawa." Do dalszych pogromów antyniemieckich doszło w
      Ostrowie, Bydgoszczy (która wraz z okolicami na początku XX wieku była w
      67.2% zamieszkana przez ludność niemiecką), jak i innych miastach.

      11 lipca 1921 starosta Ossowski powiedział na chełmskim rynku (niedaleko
      Torunia): "Jeżeli jakiś Niemiec lub Żyd odważy się powiedzieć cokolwiek
      przeciwko państwu polskiemu, to zwiążcie go sznurem i powleczcie drogami."
      Takich przykładów skrajnego polskiego nacjonalizmu, ducha walecznej wrogości
      przytaczać możnaby dowoli. Tak też poznańskie ulotki z roku 1921 określały,
      że ten "kto tu jeszcze został z niemieckiej chołoty, ten bez wyjątku zostanie
      zlikwidowany .... Teraz przyjdzie kolej na tych wszystkich lekarzy,
      adwokatów, pastorów, osadników, posiadaczy czegośkolwiek, którzy są Niemcami
      lub Żydami."

      Państwo Polskie było w okresie międzywojennym państwem wielonarodowym z ponad
      40% udziałem ludności niepolskiej, w tym z Ukraińców, Żydów, Niemców,
      Białorusinów, Litwinów, Czechów i innych grup narodowych, w tym posiadającą
      własną identifikację ludności Śląska. Należałoby się spodziewać, że Polska
      powinna w tej sytuacji starać się o poprawne stosunki i zrozumienie z
      Niemcami, Związkiem Radzieckim czy Czesosłowacją, aby przez to polepszyć
      własną sytuację polityczną. Tak jednak nie było. Dwadzieścia lat okresu
      międzywojennego obfituje w przykłady prowadzonej walki narodowej. W warunkach
      pokoju polska polityka skierowana była przeciw mniejszościom narodowym,
      opierała się o szykany, otwarte wywoływanie nacisku, dyskryminację oraz
      jednostronne interpretowanie obowiązującego prawa.
      Autorem tego artykułu jest wybitny działacz Ruchu Autonomii Śląsku pan Bruno
      Nieszporek, który nie waha się pisać prawdy o Śląsku. Więcej mozna sie
      dowiedzieć na:

      www.slonsk.de
      • Gość: Paweł Jędryka Re: przesladowania Niemców w II RP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.03, 18:11
        Cytując te dane dajesz wiarę tylko stronie niemieckiej a dane
        polskie bagatelizujesz. Zwróc jednak uwagę w jakich warunkach te
        dane powstawały. Rok 1910 to okres panowania Niemiec na tych
        terenach, więc przyznawanie się do narodowości polskiej w owym
        czasie należało do gestów dużej odwagi(vide "dzieci
        wrześnieńskie"). Natomiast owe raporty na temat prześladowań
        Niemców były pisane w celu rewizji traktatu wersalskiego przez
        pokonanych Niemców. Nie twierdzę, że coś takiego nie mogło się
        zdarzyć ale z drugiej strony należy zrozumieć tych ludzi, którzy
        wreszcie nie musieli się ukrywać ze swoją narodowością polską i
        byli nareszcie u siebie i mogli wziąć mały rewanż na
        znienawidzonych okupantach niemieckich(zabory należy traktować
        jako przedłużoną okupację). Tak więc radzę trochę więcej
        dystansu wobec tych raportów. Na marginesie mniejszość niemiecka
        w Polsce w latach 1918-1939 miała i tak chyba najlepszą
        sytuację. A nawet jeśli już przyjmiemy, że faktycznie Niemców w
        Poznaniu było 42%(co uważam za mocno wątpliwe-patrz wyżej) to
        42% jest mniej niż 50% a więc nawet lokalnie nie byli Niemcy w
        większości jak sugerujesz w swojej opinii.
        • Gość: alois Re: przesladowania Niemców w II RP IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.11.03, 19:51
          Gość portalu: Paweł Jędryka napisał(a):

          > Cytując te dane dajesz wiarę tylko stronie niemieckiej
          a dane
          > polskie bagatelizujesz. Zwróc jednak uwagę w jakich
          warunkach te
          > dane powstawały. Rok 1910 to okres panowania Niemiec na
          tych
          > terenach, więc przyznawanie się do narodowości polskiej
          w owym
          > czasie należało do gestów dużej odwagi(vide "dzieci
          > wrześnieńskie"). Natomiast owe raporty na temat
          prześladowań
          > Niemców były pisane w celu rewizji traktatu
          wersalskiego przez
          > pokonanych Niemców. Nie twierdzę, że coś takiego nie
          mogło się
          > zdarzyć ale z drugiej strony należy zrozumieć tych
          ludzi, którzy
          > wreszcie nie musieli się ukrywać ze swoją narodowością
          polską i
          > byli nareszcie u siebie i mogli wziąć mały rewanż na
          > znienawidzonych okupantach niemieckich(zabory należy
          traktować
          > jako przedłużoną okupację). Tak więc radzę trochę więcej
          > dystansu wobec tych raportów. Na marginesie mniejszość
          niemiecka
          > w Polsce w latach 1918-1939 miała i tak chyba najlepszą
          > sytuację. A nawet jeśli już przyjmiemy, że faktycznie
          Niemców w
          > Poznaniu było 42%(co uważam za mocno wątpliwe-patrz
          wyżej) to
          > 42% jest mniej niż 50% a więc nawet lokalnie nie byli
          Niemcy w
          > większości jak sugerujesz w swojej opinii.

          poczytaj troche. tylu bzdur naraz w paru zdaniach dawno
          juz nie czytalem.
          • Gość: Paweł Jędryka Re: przesladowania Niemców w II RP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.03, 02:32
            Właściwie nie powinienem odpowiadać na taką opinię ale chciałbym Ci zwrócić
            uwagę, że to Ty piszesz o jakowyś bzdurach napisanych przeze mnie natomiast nie
            masz nic konretnego na poparcie swoich światłych wywodów. Przeczytałem
            sofistykę przedmówcy więc wykazałem w czym tkwi według mnie problem, natomiast
            twoja opinia polega na dezawuowaniu mojej bez podania jaichkolwiek racji. Może
            byś mi przynajmniej zaproponował coś konkretnego do poczytania spod znaku
            Hupki und Kameraden, żebym chociaż wiedział o co Ci chodzi.Może to Cie nauczyć
            dyskutować, bo napisanie o kimś, że pisze bzdury, wybacz ale nie jest dyskusją
            tylko zwyczajną pyskówką w której ja nie mam zamiaru brać udziału.
    • Gość: wacio Re: Rozmowa z harcmistrzem Tadeuszem Czylokiem IP: 148.81.190.* 15.12.03, 00:07
      a co do samej relacji niemieckiego oficera - to co miał napisać że rozstrzelał
      i zrzucał rannych nastolatków z wieży? to jeszcze nie te czasy
      poza tym wojska niemieckie rozstrzeliwały również jeńców polskich w 39 roku
      ciekawe jeśli znajdzie się jakiś notatnik dowódcy oddziału, który to robił i
      nie będzie o tym żadnego śladu tzn że nie rozstrzeliwali?
Pełna wersja