feurig59
31.03.09, 18:49
"sofiści" - tak o nich mówili, kiedy na otwarciach podawano
bułgarsie wino ;-), ale w sumie o co chodzi? kto chodzi na wernisaż,
żeby oglądać sztukę w tłoku? chodzi się po to by prowadzić small-
talki, przyglądać się kreacjom, kto przyszedł, lansować, brylować...
Najczęściej "tacy" coś jednak biorą również poza talerzykiem ze
śledziem - przebywają w tych "świątyniach", patrzą. wierze szczerze
w to, że obojętnie czy przychodzą jak nażarte businessmeny-snoby do
filharmonii, czy opery, żeby się pokazaś tylko, czy jako biedniejsi -
żeby sobie zjeść - po iluśtam razach spotkanie ze sztuką ich ruszy,
przeistoczy...
chyba, że to właśnie nowy "trynd" w tym, jakże podobno stawiającym
na kulturę naszym województwie: bileciki dla wybranych... ts, ts...
co, zabrakło urządasom już nie tylko na porządne impezy, tylko nawet
na skrome żarcie? wstyd...