A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!!

10.02.04, 23:22
Drogie dziewczyny,

zawsze mnie ciagnelo na poludnie. Najpierw, kiedy otworzyli granice na
zachod, ruszylam na podboj Francji(ok.1991r). Uczylam sie francuskiego w
liceum wiec kochalam Francje z ksiazek. Oczywiscie Francja okazala sie
jeszcze piekniejsza. Paryz ze swoim Luwrem i Muzeum d'Orsay i dlugasnymi
bagietkami zapieral mi dech w piersiach. Pozniej Awignon ze swoim festiwalem
teatrow ulicznych, Orange z Van Gogh'iem, ciezki, stary zalany goracym
sloncem bialy kamien Pont du Gard, Calangue ze swoimi cudnymi, skalistymi
plazami spowodowal, ze umieralam z rozkoszy. Przychodzily wakacje, ja bez
grosza ale zyc nie moglam bez tych cudnych miejsc. Lapalam stopa i znow
moglam zyc zachwycajac sie urokiem Francji.

Potem, w podrozy poznalam mojego Wlocha, rowniez fascynata podrozy no i
zakochalam sie we Wloszech. Kultura, przepych zabytkow, przesliczne
krajobrazy. No i oczywiscie piekne buty i torby, szyk i elegancja na
ulicach, najsmaczniejsza na swiecie mozzarella. Najbardziej pokochalam
Toskanie. Ten bezkresny blekit nieba przeciety zlotem pol slonecznikowych.
Te cyprysy wysadzajace krete drozyny, te samotne chatki w szczerym polu. I
te rozkrzyczane noca miasta. I to wyczucie Wlochow w kazdym detalu.
Wszystko, co wloskie jest wykonane z sercem. Prawdziwa fantazja i smak i
piekno - buty, slodycze, pudelka na prezenty-wszystko wyprodukowane po to,
by oko i serce radowac.

W miedzyczasie byla tez Hiszpania i Portugalia. W Hiszpanii kocham
najbardziej Andaluzje. Ach ten blask slonca zalamujacego sie na bieli
budynkow, Ach te budowle arabskie- jakby precyzyjne hafty w kamieniu. Miod
dla oka i duszy. i znow piekne buty i torby.

I nagle znalazlam sie w Niemczech. Pokochalam Niemca, ten chlodny i
wyrafinowany typowy Niemiec okazal sie cieplym i najukochanszym na swiecie
skarbem. Nigdy nie ciagnelo mnie do Niemiec. Wydawaly mi sie takie
napuszone. A teraz tu mieszkam i KOCHAM NIEMCY. Za co??? Za uprzejmosc,
prawdziwa, naturalna uprzejmosc. Za poczucie bezpieczenstwa jakie ten kraj
mi daje. Sluzba zdrowia jest wspaniale zorganizowana. I wszystko z czym
czlowiek sie na codzien styka jest przemyslane dokladnie aby zycie bylo
lzejsze. I za to, ze blisko do Polski. Bo jak mieszkalam swego czasu w
Californii, odleglosc do Polski powodowala prawdziwe psychiczne
wycienczenie. Choc nie ukrywam California to piekne miejsce.

Dziewczyny z Niemiec napiszcie za co kochacie Niemcy. Ciagle odkrywam ten
kraj bo mieszkam od niedawna i pragne abyscie mi pomogly-otworzyly oczy na
inne niemieckie cuda.
I Ty Rafale Kawecki rowniez napisz za co kochasz Niemcy. Lato '98 spedzilam
w Mannheim - bylo wspaniale. Najbardziej lubilam ten zapach czekolady
unoszacy sie czesto nad miastem no i oczywiscie ta aleje ze sklepami choc
zawsze balam sie tego tramwaju jadacego srodkiem. Zawsze mi sie wydawalo, ze
mnie kiedys przejedzie.

Pozdrawiam Was goraco i bardzo czekam na Wasze listy

nena
    • kalewi Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 10.02.04, 23:48
      wiesz nena, ja wlasciwie podpisze sie tylko pod tym WSZYSTKIM co napisalas,
      oprocz Hiszpanii ktorej nie znam tak dobrze jak ty no i Californii smile
      poza tym moj zyciorys pasuje baaaardzo do twojegosmile najpierw Italia, w ktorej
      spedzilam troche mojego zycia, teraz Niemcy, gdzie jestem juz na stale. za co
      kocham Niemcy?? za to , ze jestem tu szczesliwa, ze mam godziwe warunki zycia,
      ze moge miec tyle dzieci ile chcesmile i zawsze mi starczy na chleb smile

      polecam ci tez Bodensee, cos wspanialego, niezapomniane widoki!
      • nena5 Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 11.02.04, 08:41
        to prawda Kasienko, Bodensee jest urocze i Insel Mainau z morzem kwiatow.

        Masz racje, tu mozna sobie pozwolic na gromadke dzieci o czym marze. Narazie
        mam moja slodka Luizunie ale to nie koniec jak Bog pozwoli.

        piszcie, piszcie, piszcie o Niemcach-naszym nowym domu!!!!!!!

        pozdr
        • mw35 Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 11.02.04, 09:42
          az mi się łza w oku zakręciła, tak pięknie piszecie o swych podróżach.
          Dziewczyny jak doszłyście do takiego punktu w życiu? Zapewne sama już nigdzie
          nie wyjadę z Polski (chociaż tak bardzo mi się marzy) ale chciałabym by moje
          dzieci znalazły swoje miejsce gdzieś z wyboru a nie z jego braku.pozdrawiam.
    • dafnezielona Intrygujace argumenty 11.02.04, 11:01
      mieszkam w Niemczech kilka lat, osobiscie mi sie znudzilo i mam nadzieje
      niedlugo zmienic otoczenie, ale w sumie zauwazam wiecej plusow niz minusow
      zycia tutaj, zwlaszcza dla rodziny nie ma nic wygodniejszego niz niemieckie
      panstwo socjalne.

      Ale moja droga Neno, gdzie TY mieszkasz, moze jest jakis land-bajkoland o
      ktorym nie slyszalam?

      > i KOCHAM NIEMCY. Za co??? Za uprzejmosc,prawdziwa, naturalna uprzejmosc.

      to jest ewidentna herezja. Prosze, zeby sie ktos wypowiedzial, czy spotkal sie
      z uprzejmoscia w urzedach(!), bankach, sklepach, u lekarza, na ulicy, wsrod
      sasiadow.. Ile trwalo, nim ktos nowo poznany zaprosil Was do siebie do domu?..

      > Sluzba zdrowia jest wspaniale zorganizowana.
      Jesli chodzi o stan wiedzy/umiejetnosci, podejrzewam ze srednia grupa polskich
      lekarzy bedzie duzo bardziej sprawna, elastyczna i posiadala wieksza wiedze niz
      podobna zebrana w Niemczech. Jesli chodzi o organizacje i zaplecze sprzetowe (
      mowiac o Polsce mam na mysli w miastach!) to wydaje mi sie, ze sa bardzo
      podobne. Sluzba zdrowia w Polsce od kilku lat z duza zaciekloscia dazy do stanu
      niemieckiego ( to sa te kolejne reformy). Czyli oby czysto bylo, ale wszystko
      przeliczane jest na pieniadze i dostaniesz tylko minimum czasu i srodkow, bo
      lekarz ma roczna pule wydatkow na swoich pacjentow i jest bardziej bulchalterem
      niz Judymem.
      Poza tym w Niemczech lekarze sie boja, zadko kiedy wyglaszaja jednoznaczne
      opinie, zeby tylko jak najbardziej sie zasekurowac (Asekuracja to w ogole
      slowo - klucz do niemieckiej mentalnosci). A wsrod personelu medycznego nie
      uswiadczysz ludzkich odruchow ( zwlaszcza w szpitalach na oddzialach z przewaga
      osob starszych wsrod pacjentow...) Acha, i zwykle zapisuja cie na termin o
      jakiejs tam godzinie, a potem i tak przyjmuja wedlug kolejnosci przyjscia do
      przychodni, czyli wieczne czekanie mimo udawanej organizacji.. Ogolnie terminy
      do lekarzy sa bardzo odlegle, nikogo nie dziwi na przyklad termin do zwyklego,
      nieznanego specjalisty z rejonu (laryngolog, okulista) za miesiac..
      No i jednego mozesz byc pewna: lekarz poda Ci reke podczas wizyty, to wyuczony
      gest sprzedawcy (bo w naszych czasach w sluzbie zdrowia chodzi przede wszystkim
      o to, ze jestes klientem a lekarz ma zarabiac).
      • natik1 Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 12:19
        Dafnezielona!
        Nie uwazam, ze niemiecka uprzejmosc do przejaw sympatii do klientow, a raczej
        przylepiony od 9 do 17 usmiech. Lepsze jednak to niz zmeczony wyraz twarzy i
        wrazenie, ze jestes intruzem w polskich urzedach. Owszem znalazlam 1 (doslownie
        1) Niemke, ktora zaprosila mnie do domu i wyrazila chec przyjazni. Wiekszosc
        moich znajomych to jednak cudzoziemcy.

        W szpitalu i u lekarza spotkalam sie z prawdziwa zyczliwoscia, ale moze
        dlatego, ze personel porodowki i oddzialu polozniczego to w 80% cudzoziemcy.
        Lekarzy tez staram sie wybierac auslanderow, moze dlatego, ze wsrod nich mozna
        bylo spotkac mowiacego po angielsku.

        Nie mam zamiaru krytykowac Niemcow. Ten kraj i ludzie po prostu roznia sie od
        Polski. Mieszkam tu z rodzina i wybralismy to swiadomie. Zamierzam wrocic do
        Polski i moze gdyby nie dzieci podjecie decyzji byloby latwiejsze. Mieszkam tu,
        i nie wstydze sie przyznac, ze z powodow ekonomicznych. Moj maz jest
        cudzoziemcem (z zawodu informatykiem) i znalezienie pracy w Polsce graniczylo z
        cudem. Tutaj przyjeto go z otwartymi ramionami.
        Z jednej strony zyje nam sie tu wygodnie, z drugiej, tesknie do zycia w Polsce,
        za rodzina, znajomymi, do atmosfery Krakowa do zalatwiana spraw w ojczystym
        jezyku. Widocznie nie mozna miec wszystkiego. Jezeli wrocimy do Polski to
        problem nas nie opusci, bo maz i tak nie bedzie "u siebie".

        Problem sluzby zdrowia w Niemczech to temat na odrebny post bo duzo by mozna
        bylo pisac na ten temat.

        pozdrawiam wszystkie emigrantki
        Natalia
      • rafalkawecki Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 12:38
        > > i KOCHAM NIEMCY. Za co??? Za uprzejmosc,prawdziwa, naturalna uprzejmosc.
        >
        > to jest ewidentna herezja. Prosze, zeby sie ktos wypowiedzial, czy spotkal sie
        > z uprzejmoscia w urzedach(!), bankach, sklepach, u lekarza, na ulicy, wsrod
        > sasiadow.. Ile trwalo, nim ktos nowo poznany zaprosil Was do siebie do domu?..

        Ja smile
        Praktycznie wszedzie spotykam sie z uprzejmoscia. Zaczynajac na tym, ze u
        "rzeznika" corka zawsze dostanie plasterek kielbasy extra (na ich koszt) a
        konczac na tym, ze lekarz posiedzi z nami i pogada o bzdurach a urzednik wypelni
        za mnie formularz!
        Prawde mowiac do tej pory jestem tym ciagle zaskakiwany. To sa drobne sprawy
        oczywiscie, ale jest tego mnostwo.
        Kiedy zostalem pierwszy raz do kogos zaproszony? Miesiac przed przeprowadzka do
        Niemiec. A pierwszy raz kogos odwiedzilem jakis miesiac-dwa po przeprowadzce.
        Fakt spotkania sa mniej spontaniczne, ale sa.


        > > Sluzba zdrowia jest wspaniale zorganizowana.
        > Jesli chodzi o stan wiedzy/umiejetnosci, podejrzewam ze srednia grupa polskich
        > lekarzy bedzie duzo bardziej sprawna, elastyczna i posiadala wieksza wiedze niz
        >
        > podobna zebrana w Niemczech. Jesli chodzi o organizacje i zaplecze sprzetowe (
        > mowiac o Polsce mam na mysli w miastach!) to wydaje mi sie, ze sa bardzo
        > podobne. Sluzba zdrowia w Polsce od kilku lat z duza zaciekloscia dazy do
        > stanu niemieckiego ( to sa te kolejne reformy). Czyli oby czysto bylo, ale
        > wszystko przeliczane jest na pieniadze i dostaniesz tylko minimum czasu i
        > srodkow, bo lekarz ma roczna pule wydatkow na swoich pacjentow i jest bardziej
        > bulchalterem niz Judymem.

        Oj, tutaj sie nieco mylisz.
        W Polsce mieszkalem we Wroclawiu - czyli duzym miescie. Tutaj w Mannheim, czyli
        raczej sredniej wielkosci miasto. I sluzba zdrowia tutaj dziala 100-1000 razy
        lepiej niz we Wroclawiu. W Polsce wszystko po znajomosci, w kolejkach, za duze
        pieniadze itd. Tutaj tego nie ma, dodatkowo za 99% spraw placi kasa chorych.
        Nie wspominajac o wyposazeniu gabinetow lekarskich.
        Co do wiedzy. To napewno roznie z tym bywa. Polak potrafi lepiej pracowac na
        slabszym sprzecie, ale za to nie obsluzy czegos nowoczesnego z czym Niemiec
        radzi sobie od kilku lat. Natomiast wiedza merytoryczna jest zapewne podobna.



        > Poza tym w Niemczech lekarze sie boja, zadko kiedy wyglaszaja jednoznaczne
        > opinie, zeby tylko jak najbardziej sie zasekurowac (Asekuracja to w ogole
        > slowo - klucz do niemieckiej mentalnosci).

        Fakt, z prawdziwa choroba bylem tylko raz u lekarza. Ale jego opinia byla
        jednoznaczna i trafiona.


        > Acha, i zwykle zapisuja cie na termin o
        > jakiejs tam godzinie, a potem i tak przyjmuja wedlug kolejnosci przyjscia do
        > przychodni, czyli wieczne czekanie mimo udawanej organizacji.. Ogolnie terminy
        > do lekarzy sa bardzo odlegle, nikogo nie dziwi na przyklad termin do zwyklego,
        > nieznanego specjalisty z rejonu (laryngolog, okulista) za miesiac..

        A to fakt. Z tym sie zgadzam.


        > No i jednego mozesz byc pewna: lekarz poda Ci reke podczas wizyty, to wyuczony
        > gest sprzedawcy (bo w naszych czasach w sluzbie zdrowia chodzi przede
        > wszystkim o to, ze jestes klientem a lekarz ma zarabiac).

        Ale wogole poda i nawet zapyta sie jak leci. Dobrze wiem, ze chce na mnie
        zarobic - ale to jest jego praca!
        A niestety w Polsce wogole Ci nie poda reki, tylko czeka, zeby dostac w lape!
        Mialem okazje porownac prace pediatrow tutaj i tutaj. Prawde mowiac wogole nie
        ma czego porownywac. Wszystko jest na korzysc Niemiec.
        Nie wspomne juz o mojej ostatniej nieprzyjemnej przygodzie, kiedy to karetka w
        Polsce przyjechala do rannego dziecka po 45 minutach!!!! Juz nie bede pisac jak
        nas traktowano przez lekarzy... szkoda slow wogole.

        Niestety prawda jest taka, ze sluzba zdrowia w Polsce jest jeszcze daleko za
        Afryka i dlugo tak zostanie. Jest masa dobrych fachowcow, ale co z tego?


        Pozdrawiam
      • kalewi Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 14:03
        bardzo sie mylisz , dafnezielona!! ja z uprzejmosci spotykam sie wszedzie,
        jeszcze nigdy nie czulam sie tu jak w srod obcych. wszedzie mile nas przyjmuja,
        u lekarza, w sklepach, w szpitalu jest opieka lepsza o niebo od polskiej, z czym
        do ludzi!!!!!! nie wiem, gdzie ty sie podziewasz w tych Niemczech, ale to co
        piszesz to wg mnie nonsens!! z drugiej strony, mam pytanie: skoro jestes taka
        niezadowolona, po cu tu przebywasz?? po co tu mieszkasz ?? wracaj do Polski!
        • dafnezielona Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 14:23
          >nie wiem, gdzie ty sie podziewasz w tych Niemczech
          >po cu tu przebywasz?? po co tu mieszkasz ??

          Mieszkam we Frankfurcie nad Menem. Jestem tu, bo tu jest praca i zabezpieczenia
          socjalne dla rodziny.
          Nie sadze, zeby w innym kraju mozna bylo utrzymac szescioosobowa rodzine +
          splata kredytu mieszkaniowego z jednej pensji i to w dodatku na 3/4 etatu..

          Nie napisalam ani razu kocham Niemcy, bo ich nie kocham. Ale czuje sie tu
          dobrze, a juz na pewno wygodnie, jak juz mowilam w pierszym poscie.

          Tylko te argumenty: uprzejmosc i dobra sluzba zdrowia... to akurat dwa
          antyprzyklady!
          • rafalkawecki Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 14:35

            > Tylko te argumenty: uprzejmosc i dobra sluzba zdrowia... to akurat dwa
            > antyprzyklady!

            Sluzba zdrowia... hmmm. Naprawde widze, ze dawno nie mialas do czynienia z
            polska sluzba zdrowia. Jest gorzej niz zle - naprawde.
            W szpitalach sama musisz kupowac lekarstwa (duze miasto), dawac w lape
            lekarzowi, zeby Cie zbadal porzadnie, trzymaja Cie tak dlugo jak na tym
            zarabiaja a nie jak dlugo jest to konieczne. Zeby sie leczyc trzeba wszystko
            zalatwiac prywatnie (duze koszta) a i tak lekarze przewaznie przepisuja te
            lekarstwa za ktore maja placone (oplacanie lekarzy, przez firmy farmaceutyczne).
            Przykladow jest mnostwo.

            • rafalkawecki Re: Intrygujace argumenty 11.02.04, 14:45
              Cos mi poprzednia wiadomosc ucielo w polowie. Tutaj kontynuacja.

              ...
              Przykladow jest mnostwo. Ja np. jak corka po porodzie miala zapalenie ucha to
              sam musialem kupowac lekarsta i przywozic je do szpitala!!

              A co do niemieckiej sluzby zdrowia. Wszystko w ostatecznie mozna sprowadzic do
              kasy. Oni tez musza zarabiac i tutaj liczy sie moim zdaniem sposob w jaki to
              robia. A robia to naprawde dobrze. Zawsze usmiechniety lekarz (nawet jak robi to
              sztucznie to wole taki usmiech niz naturalnie niezadowolenie), moim zdaniem
              fachowe badania (mowie glownie o pediatrach) itp. itd.
              Mialem do czynienia rowniez z lekarzem polakiem w Niemczech. Glownie wystawia na
              lewo zwolnienia (ale akurat nie po to u niego bylem) wink

    • rafalkawecki Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 11.02.04, 11:45
      Hmm, zostalem wywolany do tablicy wink)
      Ale mozecie mi mowic po imieniu...

      Czy ja kocham Niemcy? Narazie jestem bardzo mocno zauroczony tym krajem.
      Ale mysle, ze za to samo co Nena5. Ludzie mnie otaczajacy (praca, dom, znajomi)
      sa naprawde uczynni (!!!) i przyjazni. Oczywiscie sa wyjatki, ale jest ich tak
      malo, ze mozna je wogole pominac.
      Czuje sie tutaj naprawde wolnym czlowiekiem. I pomimo chwilowych problemow wiem,
      ze jest naprawde dobrze.

      A co warto zobaczyc tutaj jeszcze. Sam jestem ciekaw. Jestem pewien, ze w kazdym
      zakatku Niemiec jest cos ciekawego - zalezy kto co lubi.

      Pozdrawiam
      • dafnezielona O co chodzi z ta uczynnoscia? 11.02.04, 12:13
        czy macie na mysli to, ze zawsze wskaza bardzo dokladnie droge, jak sie ich
        poprosi?

        ja bym powiedziala, ze sa uczynni, gdyby na przyklad ktos mi kiedys w urzedzie
        zadal choc jedno dodatkowe pytanie i poradzil, zeby wziasc jeszcze tamten
        formularz do wypelnienia.. Zamiast tego zwykle biegam po trzy razy, choc juz
        sie nauczylam i sama staram sie zadawac rozne dodatkowe pytania zeby tego
        uniknac...
        albo jakby pani mnie wpuscila do sklepu, choc juz zamyka, zebym mogla kupic
        chleb przed weekendem..
        • rafalkawecki Re: O co chodzi z ta uczynnoscia? 11.02.04, 12:41

          > czy macie na mysli to, ze zawsze wskaza bardzo dokladnie droge, jak sie ich
          > poprosi?

          No z tym to roznie akurat bywa wink


          > ja bym powiedziala, ze sa uczynni, gdyby na przyklad ktos mi kiedys w urzedzie
          > zadal choc jedno dodatkowe pytanie i poradzil, zeby wziasc jeszcze tamten
          > formularz do wypelnienia.. Zamiast tego zwykle biegam po trzy razy, choc juz
          > sie nauczylam i sama staram sie zadawac rozne dodatkowe pytania zeby tego
          > uniknac...

          Hmmm, mi tak zwykle pomagaja.
          Co wiecej, sami przysylaja potrzebne formularze do domu itp.
          Oczywiscie zalatwiania w urzedach jest 100 razy mniej niz w Polsce, ale jak cos
          musze zalatwic to zawsze odbywa sie to wzorowo.


        • dafnezielona Rafal.. 11.02.04, 12:58
          Mannheim to zdaje sie Badden-Wittenberg, moze rzeczywiscie jest inaczej niz w
          Hessen. Urzednik albo lekarz, ktory z Toba posiedzi/wypelni formularz jest
          nieistniejacym wyjatkiem w moich dotychczasowych doswiadczeniach.Ale moze,
          gratuluje w takim razie dobrego wyboru miejsca!

          A jesli rzeznik daje dziecku plasterek szynki, to nie uwazam tego za
          uprzejmosc, tak jak podawanie reki przez lekarza. TO SA CHWYTY MARKETINGOWE.
          Szczegolnie jesli ktos daje cos dziecku, w sumie uwazam to za bardziej
          szkodliwe niz mile, niestety takie sa czasy.
          Raz: to jest zwykla reklama skierowana do mlodego pokolenia, a z tym chyba
          wiekszosc z nas chce walczyc.
          Dwa: dzis dostanie od pani cukierek w metrze, a jutro tabletke odurzajaca w
          szkole (mieszkam w duzym miescie i na prawde sie z tym licze..)
          Acha, na placu targowym w Krakowie tez czestuja wszystkim co sprzedaja..
          zaintrygowaly mnie wasze spostrzezenia, ja tez wybralam Niemcy i jestem w sumie
          zadowolona, ale takie argumenty!?

          Na prawde cos takiego macie za uprzejmosc?
          A pomogl wam ktos naprawic rower jak sie wam zepsul po drodze czy
          uslyszeliscie "dobra rade" zeby podjechac do punktu naprawczego a najlepiej to
          kupic nowy? A dlaczego wszyscy musza wzywac speca z ADAC jak im sie wyladuje
          akumulator ( dla niewtajemniczonych w samochody: normalnie w takiej sytuacji
          podciaga sie prad kablami od innego UCZYNNEGO kierowcy zeby zapalic.. to trwa 5
          minut..)?
          • rafalkawecki Re: Rafal.. 11.02.04, 14:28
            Mannheim to oczywiscie B-W. Tam mieszkalem do czerwca.
            Od czerwca mieszkam w Viernheim a to jest juz wlasnie Hessen. Takze juz mialem
            do czynienia z urzedami w Hessen - podejscie identyczne jak w B-W.
            Zreszta zalatwialem juz cos w Stuttgarcie, Monachium i Kolonii. Wszedzie bardzo
            podobne podejscie do klienta.

            Oczywiscie ten plasterek szynki, balonik, cukierek to jest chwyt reklamowy. Wiem
            o tym bardzo dobrze. Moze to i byl faktycznie zly przyklad z ta uprzejmoscia...
            Ale moze taki bedzie dobry. Mam czasami okazje spac w hotelach. Przy sniadaniu
            zawsze Cie ktos zagadanie, o cos sie zapyta i zawsze jest to krotka ale mila
            rozmowa. I to sa goscie, czyli to juz nie jest zwiazane z pozyskiwaniem
            klientow. Inna sprawa, ze w Polsce na hotele moga pozwolic sobie tylko zalatani
            businessmani...
            I kolejny przyklad. Mialem ostatnio wypadek w Polsce (tuz przy granicy). Kto sie
            glownie zatrzymywal, zeby sie spytac czy jest ok? Wlasnie Niemcy. To wlasnie oni
            pozyczyli mi swoja komorke (moja jak na zlosc sie rozladowala), to oni oferowali
            pomoc.
            Z tego powodu jestem teraz pozbawiony auta. W pracy od razu znalazly sie 2-3
            osoby chetne do podwozenia mnie. Sami sugerowali co mam robic (ubezp. itp.).
            W pracy mamy rowniez organizowane raz na jakis czas rozne spotkania. Chodzi sie
            na nie z partnerami oczywiscie. Moja zona srednio wlada niemieckim. Ale kazdy
            porozmawia z nia chwile, dopytuja sie o corke itp. itd.
            Krotko mowiac atmosfera w pracy jest baardzo przyjemna.
            Oczywiscie jestem pewien na 100%, ze mozna znalezc i zle przyklady - to norma.
            Ale ogolnie sam jestem zaskoczony uprzejmoscia Niemcow.

            A co do tego auta i akumulatora. Ja bym Ci sie zatrzymal, zeby pomoc. Ale co z
            tego skoro nie wiem jak w takich przypadkach pomoc? Nawet jakbym mial wszystko
            co potrzeba i tak bym nic nie zdzialal. I taka jest wiekszosc Niemcow - oni
            poprostu nie wiedza co mozna zrobic. Nie mieli poprostu potrzeby zeby tego sie
            nauczyc.


            Pozdrawiam z rowniez przyjaznego Hessen smile
        • aniuko Re: dafnezielone 13.02.04, 22:51
          Jakbym czytala o sobie!! Mam te same odczucia co TY. Mieszkam w Bawarii, tutaj jest bardzo
          malo cudzoziemcow (oprocz Monchium) i wiem co to niemiecka oprzejmosc, uczynnosc (ha ha) i
          sluzba zdrowia. A tak nawiasem mowiac, pani pediatra w warszawie tez podawala mi reke na
          dzien dobry i pytala co u mnie...
    • miriam21 Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 11.02.04, 13:28
      Nena, SUPER POST.

      Dusza mi ucieka i widze to co opisujesz (poza California, bo tam nie bylam).
      Uwielbiam swiatlo w roznych odcieniach i kipiace zycie, a tego na poludniu
      pelno...

      Ale teraz do Niemeic. Nie powiem, ze kocham Niemcy, bo uwazam to za zaduze
      slowo (mimo, ze jako Wodniczka jestem romantyczka) ale lubie Niemcy i uwazam za
      ladny i wygodny kraj.

      Poczatek mojej przygody z tym krajem to Heidelberg w goracym lecie 1991. I do
      dnia dzisiejszego niesamowicie lubie to miasto. Widok na Neckarschleife
      (Neckarsteinach), specyficzna atmosfere starego uniwersytetu (najstarszy w
      Niemczech) no i okolice Dillsberg, Ladenburg, Speyer, Bergstasse.... Tutaj
      poczulam, ze zyje. Mialam 22 lata, 400 DM , uczylam sie niemieckiego i stalam
      przed rozpoczeciem studiow.

      Od tego czasu wiele sie wydarzylo, przeszlam przez Stuttgart (nudny),
      Frankfurt/M (zimny, biznesowy, duzo pieniedzy, ale nie dla rodziny) teraz
      Kolonia w ktorej urodzila sie Miriam i w ktorej stoi moj dom. Kolonia
      to "lekkie" miasto, duzo ludzi, duzo ruchu no i Ren , do ktorego mam w linii
      prostej 600 m. Szkoda, ze nie mam aparatu cyfrowego, bo bym wam chetnie
      sfotografowala jaki mam widok przy codziennym spacerze z Miriam. - Kölsche
      Riviera" - echt im ernst...

      A do kochania to mam Niemca - moj Markus to fajny facet, chociaz jak go
      zobaczylam poraz pierwszy, to odrazu sie poklocilismy, wtedy jesze o wojne w
      Bosni. Byl dla mnie za bardzo spokojny... ( niemiecki???) Nic to, w 96
      wzielismy slub, a przed 14 miesiacami wreszcie wymarzona Miriam.
      Teraz we trojke kombinujemy jak by tu znowu do Toskanii posiedziec na rynku w
      Sienie i zjesc pannini u Nanninich

      Moze jeszce inni cos napisza, ale prosze nie o zimnych Niemcach. Niemcy jak
      Polacy - zwyczajnie ludzie i rozni sa... najczesciej z sensem i nieraz na
      cale zycie.

      pozdrawiam serdecznie
      Ania
      • dafnezielona Rewelacyjny watek! 11.02.04, 13:45
        Dzieki Nena,Miriam,Rafal!

        Otwarliscie mi oczy na cos nowego i mam nadzieje, ze tez pomogliscie.
        Zaraz to wszystko zrzuce do maila dla mojego meza, ktory nie moze sie tu w
        ogole odnalezc, a teraz to juz zupelnie nie wychodzi z domu, bo mowi, ze po co?
        Trzy lata i nie znalazl ani jednego punktu zaczepienia..

        Miriam, masz chyba racje, po prostu miasto mamy podle. Jakbym sobie nie
        obiecala, ze juz nie bede wywolywac burzy w szklance wody, to bym napisala
        jasne dla kazdego Krakusa porownanie o miastach w Polsce wink Trafisz do jednego
        i jest swietnie, w innym zyc sie nie chce.

        Moze jeszcze sie ktos wypowie? Pozdrawiam!
        • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 11.02.04, 23:17
          dziekuje Wam wszystkim za mejle. Palilam sie dzis przez caly dzien do
          odpisania ale moja slodka Luizunia mnie ciagle potrzebowala wiec nie moglam
          sie urwac.

          Chce dodac kilka spraw. Przede wszystkim tytul tego watku 'a ja kocham Niemcy'
          uzylam troche przewrotnie bo bardzo zalezalo mi abyscie wzieli udzial w
          dyskusji a takie kontrowersyjne zdanie wabi. Ale od razu dodaje, bron boze nie
          chcialam Was wykorzystac czy przetestowac. Bo ja naprawde bardzo lubie Niemcy,
          a jak Ania - mamusia Miriam slicznie ujela - od kochania mam Markusa(nie
          Twojego Aniu, moj auch Markuswink.Tez na poczatku wydawal mi sie zbyt spokojny
          moze nawet przynudnawy. Ale kocham go nad zycie. Ma zabojcze poczucie humoru i
          w ogole jest jak z marzen. Nie przypuszczalam, ze 'takie typy' jeszcze
          istnieja.

          Ja jestem typowym mieszczuchem. Zawsze ciagnelo mnie do miasta bo teatr, kino,
          ciezkie, olowiane powietrzewink
          I nagle zamieszkalam na Schwarzwaldzkiej wsi. Poczatkowo po prostu sie dusilam
          tym krystalicznie czystym powietrzem. Nie moglam sie tu odnalezc . Jeszcze w
          maju zeszlego roku nigdy bym nie uwierzyla, ze kiedykolwiek napisze te slowa,
          ze lubie ten kraj. Ale powoli zaczelam doceniac jego zalety.

          W szpitalu po porodzie zostalam otoczona bardzo milymi i uczynnymi ludzmi. I
          za nic nie musialam placic. W Polsce takiego standardu nigdy by mi nie
          zapewnili chyba ze wydalabym dwie moje wyplaty z Polski. A tu pomoc na kazde
          zawolanie - doslownie, ciagle pytania czy w czyms pomoc, donoszenie swiezej
          herbatki, wybor menu. Czulam sie prawie jak na wczasach. Wszystko gotowe,
          pampersy za darmo do uzytku, podpaski dla kobiet. Moze niektore z Was
          dziewczyny tego nie doceniaja jak dafnezielona ale takie warunki trzeba
          doceniac bo w Polsce dlugo jeszcze bedziemy czekac na taki wysoki poziom
          opieki szpitalnej. Ciesze sie dafnezielona, ze nie musialas tej opieki
          testowac na wlasnej skorze. Rafal zreszta przytoczyl kilka mocnych przykladow
          z zycia funkcjonowania polskiego szpitala. Prawdziwy koszmar-idziesz do
          szpitala czyli licz na siebie. Ale ciesze sie bardzo dafnezielone, ze troche
          rozjasnilismy Ci umysl-absolutnie nie pisze tego zlosliwie. Te nasze spotkania
          i rozmowy naprawde pomagaja spojrzec czasem na problem z innej perspektywy. I
          za to wlasnie to forum m.in. lubie.

          A z ta uprzejmoscia to bede sie przy swoim upierac Droga Dafnezielona bo
          naprawde sie spotykam z niewymuszona uprzejmoscia. Tak sobie rozmyslalam na
          ten temat i doszlam do wniosku, ze moze to jest spowodowane miejscem
          zamieszkania. Bo ja mieszkam w dziurze gdzie kazdy dobrze sie zna i ludzie
          sobie pomagaja. Tu na wsi w ogole mentalnosc ludzi jest inna. Tu w
          przeciwienstwie do miasta ludzie sa uczciwsi i pokorniejsi.

          A propos uczciwosci. Moj maz bardzo mnie swego czasu zawstydzil. Wychodzilam
          wlasnie z malenstwem ze szpitala. W czasie pobytu na oddziale do karmienia
          uzywalam nakladem silikonowych ale one byly tylko do uzytku wewnetrznego. Po
          wyjsciu nalezalo sie zaopatrzyc w swoje wlasne. Tylko, ze one nie byly
          dostepne w aptece, Trzeba bylo czekac. A ja nie wyobrazalam sobie karmienia
          bez nakladek. Wiec pomyslalam, ze przemyce taka nakladke do domu. Powiedzialam
          o tym mezowi. On byl totalnie zdruzgotany i zdegustowany moim haniebnym
          pomyslem. Powiedzial tylko, Ty katoliczka takie rzeczy??????????!!!!!!!!!!!
          Oczywiscie nakladki nie wzielam i jakos potem dostalismy w aptece to cudo. Ale
          fakt jest faktem, chcialam okrasc szpital. Jemu nigdy do glowy by nie przyszla
          taka wstretna idea.

          Chce tez zwrocic uwage na pokore i skromnosc Niemcow. Popatrzcie, tacy bogaci
          ludzie a naprawde nie obnosza sie ze swoim bogactwem. Ale oni poprostu
          wzrastali w innych leszych warunkach i moze dlatego maja w sobie skromnosc

          pozdrawiam i jeszcze sie odezwe jak tylko moje sloneczko mi na to pozwoli

          nena
          • dafnezielona Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 10:01
            > W szpitalu po porodzie (..)pampersy za darmo do uzytku, podpaski dla kobiet.
            >Moze niektore z Was dziewczyny tego nie doceniaja jak dafnezielona ale takie
            >warunki trzeba doceniac bo w Polsce dlugo jeszcze bedziemy czekac na taki
            >wysoki poziom opieki szpitalnej.

            Tak sie sklada, ze w sierpniu 2003 rodzilam w Krakowie, w moim szpitalu
            rejonowym (nie potrafie inaczej go nazywac..).Nie dalam nikomu ani grosza i nie
            mialam zadnych "plecow". Podpaski juz tez sa za darmo na salach, ktore w
            miedzyczasie ( to juz moj trzeci porod w tym szpitalu) przerobili na male,
            dwu/trzyosobowe pokoiki. Jak ktos chce wiecej na ten temat, zajrzyjcie pod
            watek "jak przewiezc niemowle przez granice", tez na "Erodzice/Regionalne/Swiat"
            To, o czym pisal Rafal z lekarstwami w szpitalu: moj sasiad Niemiec zawsze wozi
            zonie do szpitala drogie specjalistyczne lekarstwa nasercowe przepisywane przez
            lekarza rodzinnego (recepta odplatna), bo szpital niemiecki ich nie zapewnia.
            Wrecz lekarz w szpitalu sugeruje, jakie recepty wydebic od rodzinnego i kupic
            samemu w aptece..
            Moim zdaniem obie sluzby zdrowia sa bardzo podobnie zorganizowane, a tak sie
            sklada ze troche sie poobijalam ( w pracy zawodowej, choc jestem informatykiem)
            o reformy sluzby zdrowia w Polsce i zapewniam, ze wiekszosc reform jest zywcem
            wzieta z systemu niemieckiego..

            Rafal, masz racje jesli chodzi o prace. Tak na prawde to, co na prawde trzyma w
            Niemczech to praca - nie tylko zaplata za nia, ale po prostu warunki pracy,
            ogolnie przyjete zdrowe i ludzkie zasady postepowania miedzy pracownikami i
            pracodawca/pracownikami. No tak, za to nawet ja smile kocham Niemcy.

            Sluchajcie, swietnie sie z Wami rozmawia, moze pociagniemy jeszcze kawalek
            dalej:
            dlaczego piszesz, Nena
            > oni poprostu wzrastali w innych leszych warunkach ?
            Uwazam, ze nie ma niczego bardziej demoralizujacego, niz dostatek. Dla mnie
            pokolenie moich rowiesnikow z Niemiec (okolo 30) to ludzie ciezko pokrzywdzeni
            przez los wzrastaniem w dostatku - oni nie znaja powaznych problemow i tworza
            sobie problemy z niczego ( typu "Weihnachtsstress" - dla niewtajemniczonych -
            przed Swietami kazda gospodyni jest na prawde biedna i ciezko chora, bo ma
            troche wiecej obowiazkow niz w zwyklym, i tak wycienczajacym tygodniu). Z
            zasady samotni, bezradnio w sytuacjach nietypowych, przyuczeni do ciaglego
            placenia za wszystko.. Boja sie poruszac w rozmowach tematow szerszych niz
            wyjazd na wakacje, bron Boze dyskusja o swiatopogladach, filozofii, religii,
            celu zycia.. Staram sie od kilku lat dostosowac, znalezc sobie przynajmniej
            znajomych, jesli nie przyjaciol, ale prawda jest taka, ze czujesz sie ciagle
            jak widzacy w dolinie slepcow. Oni sie bardzo staraja, macie moze racje ze to
            mozna nazwac uprzejmoscia w ich wydaniu, ale sa jak inwalidzi duchowi. Tez
            przez dwa lata uczeszczalismy z mezem na wszystkie spotkania pracowe ( u nas
            tradycja jest spotykanie sie raz w tygodniu wieczorem, oczywiscie w jakiejsc
            knajpie). Ale ile razy mozna z usmiechem wysluchiwac tych plycizn - znajomosc
            musi sie rozwijac, nie mozna tak stac w miejscu!?

            Tylko Nena, jesli mieszkasz w gleboko wierzacej spolecznosci na wsi bawarskiej,
            to oczywiscie mowimy o dwoch kompletnie roznych swiatach. Nie ma co porownywac
            jablek do gruszek smile
            • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 11:41
              Oj Dafnezielona z Ciebie to zadziorna dziewucha. Powie Ci jablek do gruszek,
              idz Ty winkburzycielu!!!!

              A z tym widzacym w dolinie slepcow to trafilas idealnie. Oni sa tacy
              ograniczeni i bezradni rowniez. Ale wiesz, ten system, ze nauczeni sa placic za
              wszystko mysle, ze taki zly nie jest bo przynajmniej gospodarke nakreca.

              Mowisz, ze szukasz znajomych - mi sie nie chce nigdzie chodzic i nawiazywac
              przyjazni. Moze mam o tyle lepiej, ze po urodzeniu dzieciatka troche sie
              zmienila moja natura i wole w domu siedziec. Wiec nie potrzebuje wizyt i
              glupich gadek. Jasne,ze tesknie za ludzmi dlatego place rachunki telefoniczne
              po 180 euro no bo przeciez gdzies musze sie wygadac. A gadki z 'moimi
              znajomymi' tutaj w wiekszosci mnie wkurzaja bo zawsze czuje sie przez nich
              niezrozumiana(i bynajmniej nie chodzi o znajomosc niemieckiego tylko o podobne
              myslenie).
              I tu (czyli kontakty z Niemcami)nasza dafnezielona bardzo trafnie znalazla
              cien, ktory pada na milosc do Niemiecsmile

              pozdr

              nena
            • rafalkawecki Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 12:50
              No to naprawde dobrze trafilas ze szpitalem w Polsce. Oczywiscie kolo Wroclawia
              jest tez taki jeden, wygladajacy na naprawde dobrze zaopatrzony. Ale tam trzeba
              placic za wszystko.
              Ok. 4 miesiace temu rodzila w Polsce nasza znajoma. Ma podobne doswiadczenia jak
              my niestety - no, moze lekarstw nie musieli sami kupowac. Ale na lapowki poszlo
              ze 2-3 tys. PLN.
              Przytocze inny przyklad - nieco skrajny. Moja mama jest dosc mocno chora, na
              tyle, ze nie moze pracowac. Ale lekarz nie wystawi jej takiego zaswiadczenia, bo
              chce dostac w lape.

              A co do "jakosci" rozmow z Niemcami... Hmmm, znowu musze sie nie zgodzic wink
              W pracy czesto rozmawiamy czy przy obiedzie czy przy kawie o powaznych sprawach
              typu: sens religii, filozofia, wiedza ogolna, fizyka, stosunki miedzyludzkie
              itp. itd. Nieraz skonczylo sie to na dosc ostrych rozmowach, ale final zawsze
              jest pozytywny. A o wakacjach to rozmawiamy tylko jak ktos wroci z urlopu wink
              Fakt sa nieco bardziej skryci, ale akurat mi to bardzo odpowiada bo sam taki
              jestem wink

              • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 13:10
                skryci??? Ludzie, z ktorymi mam kontakt sa tak otwarci, ze az mnie zadziwiaja.
                Mowia o wszystkim, o swoich chorobach, o potknieciach, np. o alkoholizmie syna
                przy czym tak naprawde nie uwazam, ze to alkoholizm tylko glupi, mlodociany
                wiek. Chyba kazdy przerabial w swoim zyciu wieksza dawke alkoholu. A ojciec
                opowiada, ze syn ma problemy alkoholowe. Ja nigdy takiej rzeczy nie
                powiedzialabym obcym. I tu w Niemcech nagle zauwazylam, ze jestem strasznie
                skryta. Wczesniej tej cechy w sobie nie dostrzegalam.

                do dafnezielona - mamy dzieciaczki w tym samym wieku bo moja Luizunia tez z
                sierpnia 2003. A Ty dafnezielona juz wrocilas do pracy?????
                • dafnezielona Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 14:01
                  > do dafnezielona - mamy dzieciaczki w tym samym wieku bo moja Luizunia tez z
                  > sierpnia 2003. A Ty dafnezielona juz wrocilas do pracy?????

                  Jak przystalo na rasowa Matke-Polke ..
            • bazylea1 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 14:34
              defnezielona jestem pod wrażeniem Twojego opisu Niemców... też miałam takie
              wrażenia ale sądziłam ze są powierzchowne bo nie mieszkam tu zbyt długo i nie
              znam dobrze żadnego Niemca...sądziłam że jakby się poznało kogoś bliżej to się
              dokopie do jakiejś głębi. i dlatego cieszę się że w czerwcu wracam do Polski.
              tutaj co prawda stać nas na to bym była na wychowawczym, mąż jako pracownik
              naukowy dostaje niezłą pensję a w Polsce to ja zapylam na nasze utrzymanie ale
              i tak bycie Hausfrau nie jest szczytem moich ambicji.
              • miriam21 Re: Charakter Niemca (Czlowieka) 12.02.04, 15:22
                Zaczynam sie troche gubic. Z jednej strony czytam, ze Niemcy powierzchowni i
                tylko o urlopach z drugiej strony wylewni, bo opowiadaja o alkoholizmie syna.

                To moze oni wlasnie tacy sa - raz tak, a raz owak, czyli zwyczajnie rozni jak
                wszyscy inni na swiecie.

                Oglaszam wszem i wobec, ze mialam na ogol szczescie do Niemcow - i to od
                pierwszego dnia kontaktu z tym krajem jak i do dnia dzisiejszego.

                To, ze tu sie zdecydowlam na studia, zawdzieczam pewnemu malzenstwu z Berlina u
                ktorego sprzatalam latem zaraz po maturze. Oprocz szorowania podlog i
                prasowania stalismy sie sobie bardzo bliscy wlasnie prze doglebne rozmowy, a
                poznalam ich zwyczajnie z ogloszenia. Oni zalatwili mi wszystkie papiery
                uczelniane, dopingowali przy egzaminach no i wspolnie zastanawialismy sie
                pozniej czy Markus to ten na cale zycie. Przyznam, ze mniej balam sie tego
                zwiazku po tym jak Margit dala swoje OK.smile

                Moi znajomi to glownie ludzie ze studiow z ktorymi przeszlam nie jedno
                rozzalenie egzaminacyjne jak i nie jedna impreze akademikowa. Z jednymi znam
                sie tylko, z innymi przyjaznie. I gadam o wszystkim bo gadatliwa jestem z
                natury.

                W pracy trafilam na nadetych karierowiczow, skoncentrowanych tylko na sobie i
                zatrzymujacych informacje ale i na solidnych kolegow od serca. To wlasnie
                kolezanka z pracy wprowadzila mnie w niemiecka literature czy muzyke. Duzo
                pokazalam z tego pozniej memu slubnemu, ktory znal wiele tylko ze szkoly.

                Dziewczyny, ja moge dac wiele podobnych przykladow. Nie mam zycia uslanego
                rozami, ale mam chyba tez aniola stroza, ktory na mojej drodze stawia
                najczesciej ludzi mi przychylnych i serdecznych.

                Przezylam tylko jeden duzy wyjatek: juz na jednym z koncowych egzaminow na
                studiach z BWL. Prof. Barreis (podaje, bo moze ktos to nazwisko slyszal - spec
                od reformy podatkowej ) polal mnie okrutnie z nieprzyzwoitym komentarzem, ze
                powinnam zapisac sie na kurs niemieckiego, a potem przyjsc ponownie. Zrobila
                sie draka, poniewaz optowali za mna inni profesorowie, gotowi na zmagania z
                kolega. Nic to, teraz dyplom mam i ciesze sie, ze tego faceta nie musze juz
                ogladac chyba, ze w TV. To potwierdza jeszcze raz, ze ludzie sa rozni i zalezy
                na kogo sie trafi. Uwazam, ze nalezy wreszcíe skonczyc ze stereoptypami i
                sameu otworzyc sie na innych. Przyznaje, ze Niemcy troche wiecej potrzebuja
                czasu na zawieranie przyjazni niz np. Wlosi. Tacy juz sa, czesto wychowywani
                przez rodzicow wedlug reguly "nie opowiadaj o problemach, radz sobie sam". To
                moze miec jednak tez i dobre strony - nie lamentuja tylko biora sie w garsc.
                Moj Markus taki wlasnie jest i uzupelniamy sie doskonale bo mnie sie z zasady
                szybko "oczy poca" i wsciekam sie do bolu.

                Zreszta, przeciez wy tez oburzacie sie, ze Niemcy postrzegaja Polakow jako
                brudasow, leni i zlodzieji samochodow. Jasna rzecz - uogolnienia, ktore bola,
                no to nie robmy tego samego w druga strone.

                Jesze raz do sluzby zdrowia. Raczej malo chodze do lekarzy, gdyz na
                szczescie nie mam po co. Zaczelam tak naprawde dopiero w ostanim czasie po
                urodzeniu Miriam. U pediatry do ktorego chodze (Dr. Stotzem, w Rodenkirchen
                Köln - to dla tych ktorzy tu mieszkaja i szukaja lekarza)jest zawsze czas na
                pogadanie i nigdy nie czekam na wejscíe do gabinetu. Tu nawet nie ma takiej
                prawdziwej poczekalni ( fakt ktory zbulwersowal moja mame bo "jak to dzieci
                zdrowe i chore czekaja razem??") Nie, nie czekaja w ogole, praktyka jest tak
                zorganizowana.
                A z tym wyciagnieciem reki to tak: ja nie czekam na to aby ktos ja wyciagnal,
                ja wyciagam sama (nawet na ryzyko, ze moja zawisnie w powietrzusmile))(((, ale
                wtedy przynajmniej wiem z kim mam do czynienia.

                Juz nie wiem co mam jeszce napisac, Miriam spi w dalszym ciagu - sukces i
                niespodzianka - dala mi skonczyc tego maila

                pozdrawiam milosnikow jak i zdegustowanych
                Ania
                • bazylea1 Re: Charakter Niemca (Czlowieka) 12.02.04, 19:35
                  generalnie zgadzam sie ze nie powinno sie uogólniać. oczywiscie że w
                  społeczenstwie są różne osobniki. z tym że ja na to patrzę tak: jesli człowiek
                  jest punktem w układzie współrzednych, na których są różne ludzkie cechy, to
                  jedne społeczeństwa lokują się jako zbiór punktów w innych miejscach niż inne
                  społeczeństwa. rzecz jasna są tak zwane wyjątki - nawet jeśli większość
                  społeczeństwa X ma cechę A w stopniu wysokim a większosc społeczeństwa Y w
                  stopni niskim to można znaleźć osobnika ze społ. Y który ma wyższy poziom cechy
                  A niż inny osobnik ze społ. X. na umiejscowienie tych zbiorów w konkretnym
                  miejscu wpływają historia, kultura, język, sposob wychowania, szkoła,
                  gospodarka, i wiele wiele innych czynników - nie można jednak zaprzeczyć że
                  całe pokolenia chowane są w podobnych warunkach w związku z czym są w jakimś
                  stopniu podobnie ukształtowani. gdzies tam w srodku jest 'jądro' - ludzkie
                  mysli, lęki, uczucia. i ono jest pewnie takie samo dla wszystkich ludzi ale
                  czasem ze względu na powyższe czynniki trudniej do niego dotrzec. no i uczucia
                  też bywają kształtowane przez wychowanie i kulturę.

                  reasumując, uważam że istnieje jednak coś w rodzaju "charakteru narodów"... bez
                  oceniania, naprawdę uważam ze Niemcy są inni, nie gorsi, nie lepsi ale po
                  prostu trudno sie mi z nimi dogadać. zreszta mają wiele cech ktore cenię.
                  bardzo wyraźnie widać np. jak szkoła wpływa na kształtowanie pewnosci siebie. w
                  PL gdy w jakiejs zbiorowosci pada tekst'czy są jakies wnioski, pomysły,
                  pytania" na ogół odpowiedzią jest głucha cisza bo każdy woli się nie wychylac,
                  w Niemczech od razu kilka osób się odzywa. oczywiscie to tez generalizacja i
                  oczywiscie znajdą się przykłądy przeciwne - patrz moja teoria powyżej.

                  ale zamotałam co? typowo polskie wink
                  • rafalkawecki Re: Charakter Niemca (Czlowieka) 13.02.04, 09:52
                    Wlasnie, co do ksztalcenia tu i tu.
                    Mowi sie ogolnie, ze wyksztalcenie niemieckie jest gorsze niz to polskie.
                    Hmmm, mozna by sie nad tym zastanowic.
                    Moge porownac wyksztlacenie z nieco wyzszej polki - tzn. osoby z doktoratem z
                    Polski i z Niemiec.
                    Ja po doktoracie w Polsce jestem byc moze dobrym naukowcem, ale bron Boze nie
                    nadaje sie na szefa dzialu a co dopiero firmy. Bylem ksztalcony na takiego
                    pracownika, ktory siedzi cicho, nic nie mowi i nie ma wlasnych pomyslow.
                    A moj szef (czlowiek w moim wieku, rowniez po doktoracie) wrecz przeciwnie. Moze
                    troche jest mniej wprowadzony w szczegoly jakiegos watku, ale on tego nie
                    potrzebuje tak naprawde. On tutaj byl ksztalcony nie tylko w teorii ale rowniez
                    w praktyce - cos czego brakuje w Polsce.
                    Co mam na mysli. Otoz to, ze tutaj szkoli sie naprawde dobrych pracownikow.
                    Co z tego, ze w Polsce sa moze najlepsi teoretycy jezeli oni nie potrafia tego
                    sprzedac? Nie potrafia z tej teorii stworzyc nawet jednego miejsca pracy!

                    Oczywiscie sa wyjatki po jednej i drugiej stronie wink))
                    • dafnezielona Rafal : wyksztalcenie w Niemczech... 13.02.04, 11:17
                      > Moge porownac wyksztlacenie z nieco wyzszej polki - tzn. osoby z doktoratem z
                      > Polski i z Niemiec.

                      Wyksztalcenie w Niemczech jest bardzo rozne i zalezy glownie od landu. Na
                      przyklad ci z Bawarii bardzo przypominaja pod wzgledem wiedzy ogolnej ( czyli
                      do liceum wlacznie) to, co daje porzadne polskie liceum. Studia pewnie
                      podobnie. W Hessen szkolnictwo srednie wypuszcza natomiast powierzchownie
                      wyksztalconych i bardzo malo zaradnych uczniow. Dla przykladu: u nas w pracy
                      chlopak po doktoracie w Hessen nie potrafil sobie kompletnie poradzic, bo
                      tlumaczac bezposrednio: "nie bylo mu powiedziane, jak ma rozwiazac ten
                      problem". Ja natomiast wciaz jeszcze rozumiem trzy po trzy z zebran i polecen
                      przelozonych, ale samodzielnosc w badaniu i rozwiazywaniu problemow, ktorej
                      nauczyly mnie studia w Polsce, jest wysoko ceniona przez moich pracodawcow.
                      Acha, co ciekawsze przyjeto mnie do pracy zakladajac, ze znam swietnie pewien
                      program narzedziowy.. ktorego wczesniej w praktyce nie widzialam na oczy. Nikt
                      sie nie zorientowal i po trzech miesiacach intensywnej, cichutkiej pracy przy
                      swoim biurku osoby, od ktorych "przez ramie" uczylam sie, jak wykonywac pewne
                      procedury, zaczely przychodzic do mnie z pytaniami, jak cos zrobic.. A
                      zapytajcie na mojej uczelni w Polsce, bylam ledwo srednia..!

                      Rafal, podejrzewam, ze jednak dzieli nas pokolenie i stad kompletnie rozne
                      opinie, bo kazdy mowi o swoich rowiesnikach.. zreszta o tym juz pisalam. Dla
                      mnie Niemcy to kolos o glinianych nogach, nie dosc ze mlodych tubylcow jest
                      malo, to jeszcze wycowali ich na nieudacznikow..
                      A wracajac do Ciebie i innych naszych dyskutantow, mam nadzieje, bedziemy
                      jeszcze pisac, bo wreszcie dobralo sie przy okazji tego watku kilka osob
                      wlasnie takich, z jakimi chcialam pogadac! Acha. I strzez sie, bo jak pojade do
                      Mannheim to Ci przywioze w prezencie kable do akumulatora smile

                      • rafalkawecki Re: Rafal : wyksztalcenie w Niemczech... 13.02.04, 13:26
                        Domyslam sie, ze wyksztalcenie (wyzsze) zalezy moze nie tyle od Landu co od
                        samej uczelni i roznie to moze byc. Ale jednak taka generalna zasada tutaj
                        panuje - duzo praktyki a nieco mniej teorii.
                        A jeszcze co do tego wyksztalcenia w Polsce.
                        Glowna przyczyna, dla ktorej sie tutaj znalezlismy jest wlasnie praca. W Polsce
                        z doktoratem nie moglem znalezc pracy!! A jak myslicie dlaczego? Pracodawca boi
                        sie takich ludzi. Raz chodzi o zarobki, a dwa o ambicje takiego goscia (co on u
                        nas robil? jeszcze moze by chcial byc samodzielny? itp. itd.). I tak prawde
                        mowiac dr w niczym w Polsce nie pomaga - tutaj wrecz przeciwnie.

                        Jezeli mozna spytac to z jakiego pokolenia ty jestes? Ja jestem rocznik 1973 wink

                        Co do akumulatora wink To lepiej przywiez auto bo narazie jestem pieszy (po
                        wypadku) sad Pozatym co jak bym z tymi kablami zrobil, jak ja ledwo co umiem
                        uzupelnic plyn do spryskiwaczy wink)
                        A co do dyskusji - jestem do dyspozycji smile


                        Pozdrawiam i milego weekendu
                        • dafnezielona Re: Rafal : wyksztalcenie w Niemczech... 13.02.04, 14:21
                          > Jezeli mozna spytac to z jakiego pokolenia ty jestes?
                          >Ja jestem rocznik 1973 wink

                          Uwazaj, bo o wiek kobiet pytaja tylko Niemcy wink
                          Zasugerowalam sie jakims zdaniem o corce, ktorej po porodzie musiales
                          zorganizowac lekarstwa.. Myslalam, ze to Twoja corka miala porod, no tak, ale
                          to juz sa niuanse bezwizyjnej komunikacji sieciowej.

                          Wiec pokolenie jestesmy to same - teraz to mi zadales cwieka: wiec skad takie
                          inne wrazenia? nosisz okulary? nie dodali ci przypadkiem jakiegos pigmentu do
                          szkiel?

                          Zmykam na weekend!
                          • rafalkawecki Re: Rafal : wyksztalcenie w Niemczech... 13.02.04, 16:07
                            No o taka odpowiedz mi chodzilo z Twoim wiekiem wink Faktycznie czasami moje
                            wypowiedzi nie sa do konca wyczerpujace (mam na mysli ten porod) - ale zwale to
                            na kark moich skrotow myslowych, czy jak kto woli umyslu scislego wink

                            Okulary nosze, ale tylko przed komputerem wink
                            Jak to jest - sam nie wiem. Przed przyjazdem tutaj znalem mnostwo Niemcow - ale
                            tylko przez internet. Sa to dobre znajomosci, ale tylko "wirtualne". I sam
                            prawde mowiac mialem obawy jak to bedzie naprawde, jacy sa Niemcy w zyciu
                            codziennym. W Polsce grasuje masa stereotypow (z ktorymi Ty masz do czynienia w
                            zyciu). Moja zona miala podobne obawy. Ludzie nam rozne rzeczy opowiadali -
                            takze, jechalismy z lekkim strachem.
                            Ale juz po miesiacu okazalo sie, ze moze tylko 10% tych obaw byla uzasadniona. A
                            teraz widzimy poprostu, ze te stereotypy prawie wogole nie maja pokrycia w zyciu
                            codziennym.
                            Niemcy jak kazdy narod jest rozniasty i nie mozna powiedziec, ze sa tacy czy
                            inni. Tego jestem pewien.
                            Ale prawda jest taka, ze do tej pory 99.9% Niemcow jakich spotkalismy zaskakuje
                            nas bardzo pozytywnie. Ogolnie calym zyciem tutaj jestesmy bardzo zadowoleni i
                            jestesmy przekonani, ze to wogole nie ma porownania do Polski. A przynajmniej do
                            Polski jaka my znamy (a mieszkalem tam 28 lat!).
                            Byc moze te roznice w naszym postrzeganiu Niemcow biora sie stad gdzie
                            mieszkamy. Wiadomo, inaczej zyje sie w 300-tys. miescie a inaczej we
                            Frankfurcie. Inni sa ludzie, inne zycie itd. A moze poprostu mamy szczescie do
                            takich a nie innych osobnikow.

                            • miriam21 Re:Dr Rafal, mgr Dafne: Überbrückungskabel 13.02.04, 16:27
                              Dafne i Rafal, spor roznych pokolen w tym samym wieku...

                              No to ja dodam, jako starsza pani (4 lata wiecej niz Rafal) i na dodatek nosze
                              okulary (Dafne powie, ze rozowe...)jeszcze jedna ciekawostke.

                              Otoz co to ten kabel do akumulatora - czyli "das Überbrückungskabel"
                              dowiedzialam sie wlasnie tutaj od mojego meza (wszycy wiecie oczywiscie -
                              Niemca...). Zaczelam marudzic, ze to stare pudlo ciagle mnie zostawia na
                              lodzie i nie zapala. Nastepnego dnia mezus przyniosl ow kabel z tekstem:
                              wiesz, ze nas nie stac na nastepny samochod, musimy wiec sobie sami radzic w
                              trudnych sytuacjach: tu jest kabel ze szyczypcami, szczypce zaklada sie tak i
                              siak do biegunow akumulatora, a z drugiej strony do drugiego samochodu,
                              itp...

                              Dziwne co? improwizacja w Niemczech - a jednak prawda...

                              Rafal zgazam sie z Toba co do kropki. Ludziska sa tu rozne jak wszedzie na
                              swiecie, raz lepsze raz gorsze czyli tak jak w PL. Moze sie inni tez kiedys o
                              tym przekonaja.

                              pozdrawiam
                              Ania
              • natik1 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 15:51
                Ja rowniez zamieszkalam w niewielkim miasteczku w porownaniu do wielkiego
                Krakowa. Takze rozumiem Cie Nena5! Niestety u mnie aklimatyzacja trwa nadal i
                zawsze po przyjezdzie z Polski mam tygodniowego dola. Wracam z tetniacego
                zyciem miasta pelnego atrakcyjnych form spedzania czasu do oazy ciszy i
                spokoju, gdzie zupelnie nie umiem sie odnalezc. Spaceruje po pustym parku (bo
                nie wiem dlaczego w zimie pustoszeje).
                Proba nawiazania przyjazni, ba, chociaz znajomosci z Niemkami konczy sie na 2-3
                spotkaniach na placu zabaw. Rozmowa dotyczy najczesciej dzieci, kuchni,
                zakupow, rzadko rodziny, meza. A nie sa to gospodynie domowe, ale czesto
                dziewczyny po studiach i wczesniej pracujace.
                Na szczescie mam znajome auslanderki, i pomimo tego ze jestesmy z roznych
                krajow, mozemy rozmawiac godzinami i zawsze mamy o czym.

                Moze kiedys poczuje sie w Niemczech jak u siebie. Narazie jednak jestem
                rozdarta (jak ta sosna smile)) i czuje sie tu obco. Nie rozumiem, a moze jeszcze
                nie do konca poznalam mentalnosc Niemcow i moze to jest ta bariera.
                To o ludziach.
                Co do niemieckich miast to rzeczywiscie niektore mnie zauroczyly. Uwielbiam
                Norymberge z wielkim starym miastem, zemkiem na wzgorzu i super placem do jazdy
                na rolkach! Podziwialam Konstancje z blekitnym jeziorem, olbrzymimi mewami i
                kolorowa wyspa Mainau. Zauroczylo mnie Monachium z mieszanka narodow spieszaca
                w swoich sprawach i wielkim parkiem wypoczynkowym. A urocze Ansbach! Dresno!
                Oj, mozna by duzo jeszcze pisac!

                Nena5 i dafnezielona! Tez mam coreczke z sierpnia 2003 (dokladnie z 26.)
                Pozdrawiam
                Natik
                • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 17:10
                  Ale fajnie Natik z naszymi coreczkami!! Moja troche starsza bo z 19 sierpnia.

                  A co Ty porabiasz, tez w domciu jak ja, czy jak nasza karierowiczka
                  dafnezielona osiagasz sukcesy zawodowe???
                  Wiesz Natik, pomimo tej mojej'wielkiej milosci' do Niemiec okrutnie tesknie do
                  Polski a moze bardziej do rodziny. Chcialabym w koncu tam pojechac z moja
                  coreczka i wszystkim sie nia pochwalic. A Ty bylas juz ze swoja w Polsce???

                  Aniu od Miriam, masz calkowita racje, Niemcy jak kazdy narod , mozna tu spotkac
                  caly wachlarz osobowosci. Ale Ci ludzie, ktorzy mnie tu na wiosce otaczaja sa
                  naprawde b. szczerzy. Mysle, ze na kazdej wiosce niezaleznie od panstwa ludzie
                  sa szczersi i uczynniejsi.

                  Pozdrawiam goraco

                  nena
                  • dafnezielona Sierpniowy zbieg okolicznosci.. 13.02.04, 11:27
                    Nasz synek jest z 24 sierpnia, no,no, ciekawe! Moze rzucicie mi na priva kilka
                    szczegolow o szczepieniach ochronnych, jakie juz robilyscie, jaki jest plan,
                    czy porownywalyscie go z polskim? Bo mam z tym spore klopoty.. Ale przepraszam,
                    juz koncze z prywata wink

                    Macie racje, dla takich osobach jak Wy ludzie bede sie zawsze otwierac. Oni sa
                    tu zwykle samotni, nawet we wlasnych rodzinach, ze wzgledu na przyjete uklady
                    spoleczne. Wiec tym bardziej wykorzystuja kontakt z kims swiezym i innym.
                    Myslicie ze ja nie mam sasiada-emeryta, ktory "dziwnym zbiegiem okolicznosci"
                    zawsze sprawdza skrzynke na listy kiedy ja wracam z pracy? Wiem o nim chyba
                    wiecej, niz jego syn, moj rowiesnik, ktoremu nie wypada oswiedzic ojca bez
                    poprzedniego telefonicznego uprzedzenia, najlepiej kilka dni wczesniej..
                    • bazylea1 szczepienia i lekarze 13.02.04, 23:15
                      co do szczepien to wiem tyle że plan się różni od polskiego, mój mały miał
                      szczpienia po 6 m-cach tutaj a wczesniejsze w Polsce i musiałam długo
                      przekonywac lekarza niemieckiego żeby zaszczepił małego wg planu polskiego bo
                      dalsze szczepionki tez bedzie miał w PL (na roczek jedziemy z wizytą).
                      konkretnie nie chciał go zaszczepic na polio bo twierdził że po poprzednich
                      szczepianiach mały ma już odpornosc. może i tak ale potem bym sie musiała przed
                      moją pediatrą tłumaczyć z luki w planie szczepien. po rozmowie o szczepieniach,
                      podawaniu glutenu i mleka HA, konsystencji kupek itd lekarz się spytał czy mam
                      zawód związany z medycyną hahahaha - takie przysłowie było że w Polsce jest
                      najwięcej lekarzy bo każdy zna się na medycynie wink

                      Polacy nie ufają lekarzom a z drugiej strony śmieszy mnie niemiecka wiara w
                      nieomylnosc lekarzy, jak jeszcze karmilam piersią byłam u ginekologa z bólami
                      brzucha i lekarka dała mi jakąś receptę, wychodząc spytałam sie recepcjonistek
                      ile jest ważna bo ja nie jestem pewna czy przy karmieniu można brac to
                      lekarstwo, a recepcjonistki na to "ale powiedziała pani że karmi" - "tak" to
                      one ze swiętym oburzeniem "no to skoro pani doktor powiedziała że można to tak
                      na pewno jest!" ha ha czy ktos w Polsce wypowie takie zdanie z przekonaniem? wink
                      • rafalkawecki Re: szczepienia i lekarze 16.02.04, 07:57
                        Co do szczepien.
                        My mielismy taka sytuacje, ze zaczelismy szczepic w Polsce a skonczylismy juz w
                        Niemczech. Bylo to tak, ze wszystkie szczepienia dodatkowo platne w Polsce tutaj
                        sa obowiazkowe. My na szczescie wykupilismy te dodatkowe (co nie bylo niestety
                        wtedy dla nas tanie) i pozniej tutaj nie bylo z problemow z dalszym szczepieniem.
                        A takto ponoc wszystko jest identycznie...

                        A co do wiary w polskich lekarzy wink
                        Nasz pediatra (Niemiec) mowil, ze polscy lekarze sa bardzo dobrzy. Przy
                        pierwszej wizycie wystarczylo jak ja mu na bierzaco tlumaczylem ksiazeczke
                        zdrowia Poli (chociaz wielu terminow do tej pory nie znam) i to mu wystarczylo.
                        Takze nawet Niemcy wierza polskim lekarzom wink
                        Ja akurat naszej polskiej pediatrze bym nie bardzo wierzyl - ani razu nie
                        zbadala dokladnie malej!!
              • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 17:42
                wiesz bazylea, jestes niewdziecznica. Bo wlasnie dzieki temu, ze uczelnia
                wyslala Twojego meza tu na staz prawdopodobnie, po powrocie bedzie postrzegany
                jako ceniony pracownik z doswiadczeniem nabytym na zachodzie. A to nie byle
                co. Powinnas sie cieszyc, ze masz mozliwosc posmakowac i poznac inna kulture.
                To bardzo wzbogaca wnetrze. A Ty tylko marudzisz. Ej, troche wiecej pokory i
                wdziecznosci.

                Jeszcze zatesknisz za tym krajem, wiem, co mowie.

                pozdr

                nena
                • natik1 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 19:13
                  Hej Nena5!
                  Ja jestem w domu juz dwa lata. Tyle ma moja starsza coreczka. Do Polski jezdze
                  regularnie ladowac akumulatory. Z malutka bylam juz dwa razy, jak miala dwa mce
                  i na Bozenarodzenie. Niedlugo znow sie szykuje smile))
                  Ja tesknie za Polska pomimo tego, ze wiekszosc mojej rodziny jest tutaj.
                  Gdzie dokladnie mieszkasz, Schwarzwald to niedaleko od nas!
                  Pozdrawiam,
                  Natik
                  • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 13.02.04, 12:10
                    Hej Natik,
                    ja mieszkam jakies 60 km od Sttutgartu w dol.

                    A powiedz mi jak Ty sie zabierasz z calym majdanem dzidziusia. I co, zabierasz
                    wszystko - wozek, lozeczko, przewijak, wanienke?? No i jaki samochod to
                    wszystko pomiesci??? Ja prawde mowiac nie wyobrazam sobie takiej eskapady,
                    chociaz do bojazliwych nie naleze.
                    No i jak wyglada sprawa ubezpieczenia. Czy wykupujesz jakies specjalne
                    ubezpieczenie zdrowotne dla siebie i dzidzi na czas pobytu w Polsce??

                    pozdrawiam goraco Ciebie i Twoje skarby( a jak maja na imie???)

                    nena

                    ps. wybaczcie prywate
                    • natik1 Re: Rewelacyjny watek! 14.02.04, 10:29
                      Hej Nena!
                      Ja tez mieszkam 60km od Stuttgartu, ale w bok, na wschod smile
                      A co do organizacji pakowania na urlop to jestem prawdziwym expertem. Mamy
                      duzego sedana i w bagazniku musi sie zmiescic wszystko, bo nie lubie tloku w
                      aucie. A zabieram baaardzo duzo. Wozek (dla rodzenstwa), gondole, lozeczko
                      turystyczne, dwie duze torby, krzeselko do karmienia (turystyczne), torbe z
                      zabawkami i mnostwo siateczek, do ktorych pakuje rzeczy w ostatniej chwili. W
                      aucie siedzimy w czworke, a pod nogami prowiant na droge, torba z pieluchami,
                      kolejna torba z zabawkami i duzo humoru, to pozwala latwiej zniesc droge. W
                      najlepszym razie jestesmy w 10,5 h w Krakowie, w najgorszym w 14.
                      A ubezpieczenie wykupujemy na caly rok: Reisenversicherung. Z doswiadczenia, i
                      tak zazwyczaj ide do prywatnego lekarza, jak cos sie dzieje. Do tej pory bylam
                      raz.
                      Aha! Jezdzimy w dzien. Dzieci co prawda rozrabiaja, ale ja sie bezpieczniej
                      czuje.
                      Moje coreczki to Emilka (2 latka) i Lilianna (5 mcy).
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Natik
                      Nena zapr na priva!
                      • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 15.02.04, 11:04
                        Hej Natik,
                        a my wlasnie stoimy przed zakupem jakiegos wiekszego samochodu, bo aktualnie
                        mamy BMW czterodrzwiowe ale do bagaznika nawet wozek nie chce wejsc. No i
                        musimy dokonac zakupu przed wakacjami bo planujemy latem do Polski smignac.
                        Przymierzamy sie do BMW kombi ale z drugiej strony jak sobie mysle o wyjezdzie
                        do Polski BMW, to sie boje, ze ukradna. Bo taki samochod to lakomy kasek. Moze
                        wiec wypozyczonym pojechac? A Wy Natik, jak zabezpieczacie samochod w Polsce.
                        Bo samochody NAPRAWDE kradna. Ostatnio moja znajoma pojechala w odwiedziny do
                        Polski no i na drugi dzien bez auta juz byla. Niby ubezpieczenie oddaje kase,
                        ale zawsze sa to mniejsze pieniadze. A na priva odezwe sie Natik.

                        Dziewczynki maja przesliczne imiona. Jak wolasz ta mlodsza ??? Lila?? Mozna tez
                        Lila -roz.

                        No i bardzo dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz

                        pozdrawiam

                        nena

                        ps. a maz Polak czy Niemiec? bo ja to taka ciekawska jestemwink
                        • natik1 Re: Rewelacyjny watek! 15.02.04, 19:02
                          Hej Nena!
                          Ja sie zawsze boje sie o auto. Dlatego w Polsce jezdze od parkingu strzezonego
                          do parkingu strzezonego. Jakis super zabezpieczen nie mamy, zreszta teraz to
                          sprawdza sie tylko GPS. Ubezpieczony jest. Jak np jedziemy do znajomych albo do
                          kina to zabieram auto mamy. My mamy VW Passata. Jest dosc pakowny. BMW maja to
                          do siebie, ze sa waskie, ale mysle, ze kombi zalatwialoby sprawe. My tez
                          myslimy o kombi, albo o bagazniku na dach, ale wtedy wiecej pali.
                          Czekam na maila
                          a moj maz to... Slowak smile
                          pozdrawiam
                          Natik
                        • miriam21 Re: Rewelacyjny watek! 16.02.04, 14:44
                          Nena,

                          ja sie tu dopisze, bo my tez jezdzimy autem do Polski z cala masa rzeczy.

                          Nie mamy takiego kosztowenego jak Wy, ale ma duzo miejsca, - nowy Ford Mondeo
                          Combi. Jest nawet troche wiekszy od Passata, poniewaz wozek wchodzi do
                          bagaznika wzdluz, a nie w szerz, co umozliwa zapakowanie innych rzeczy obok.
                          Prawda, ze takim samochodem nalezy nauczyc sie parkowac... ale ja lubie zabrac
                          wszystko, tak na wszelki wypadek, no bo nigdy nic nie wiadomo i wscieka mnie
                          jak czegos brakuje i psuje humor Markusowi...

                          Mimo, ze to nasze auto nie jest czyms tam specjalnym, to nie jezdzimy nim po
                          Szczecinie. Zaraz po przyjezdzie zamieniamy sie z moim Tata, on moze naszym
                          jezdzic do pracy, bo ma miejsce na strzezonym parkingu. A my hyc do Skody
                          Fabii, ktora zreszta bardzo dobrze znamy, poniewaz tez takim tutaj woze Miriam
                          i siebie.

                          I apropos kupna auta - Wy sie zastanowcie czy czasami nie jest lepiej kupic
                          auto w Polsce. Na serio. Ja wlasnie w Polsce kupilam moja Fabie i
                          zaoszczedzilam na tym ponad 3.tys. EUR - ten sam fabrycznie nowy samochod z
                          takim samym wyposazeniem jak kupiony u dealera w Niemczech. Z przewiezieniem i
                          zarejestrowaniem nie ma teraz zadnych problemow, nie placi sie cla, a na
                          dodatek zarabia sie na VAT. W Polsce 22 % , ktore oddaja przy przekraczaniu
                          granicy (tzn. mnie dealer sprzedal juz netto), a w Niemczech 16 %. Uwazam,
                          ze warto. Sprawdzcie czy to tez nie dla Was sensowne rozwiazanie, nie wiem
                          wprawdzie czy oplaca sie przy kazdej marce (BMW lub VW to moze cos innego... ),
                          ale chyba warto popytac.

                          Pierwszy raz jechalismy z Miriam do Polski na zeszloroczna Wielkanoc.
                          Jechalismy w nocy (zeby nie przestawil sie jej rytm dnia i nocy) i mala spala
                          spokojnie w Maxicosi.

                          A i do kradziezy: bylismy prezd paroma laty z Markusem na Helu. Specjalnie
                          pojechalismy malym autem (Renault Clio), aby nikogo nie razilo w oczy. He, he
                          nie wystarczylo, rozwalone drzwi i wyrwane ze stacyjki radio. Takie
                          bylejakie, ale samochod zniszczony. Na policji bardzo mily pan spisal
                          protokol, ale nie robil mi zadnych nadzieji, tylko spytal sie jak ja wpadlam na
                          pomysl postawienia auta tak zwyczajnie pod blokiem w Helu na Helu... no
                          przeciez kazdy tutaj wie, ze.... Po pol roku przyszlo pismo z komendy o
                          umozeniu sprawy. Koniec.

                          szczesliwej podrozy
                          Ania
                          • rafalkawecki Re: Rewelacyjny watek! 16.02.04, 16:12
                            No to i ja dodam swoje 5 groszy wink
                            My jezdzilismy "tylko" Renault Megane (1998). Czyli pod wzgledem wielkosci
                            raczej srednie auto. Wozka nigdy nie bralismy ze soba, bo Pola i tak juz nie
                            jezdzi w nim od dawien dawna (chociaz ma dopiero nieco ponad 2 latka) no i
                            zajmowal on duzo miejsca. A takto zawsze mielismy co potrzebowalismy a miejsca
                            bylo w aucie wystarczajaco. Oczywiscie mala ma zawsze najwiecej gratow wink)

                            Co do kradziezy. No coz, ponoc w Polsce na 1-szym miejscu jest wlasnie Renault
                            (stad mnie nie zdziwilo okradzenie Twojego Twingo). Kradna nie tyle same auta co
                            wyposazenie (lusterka, radia, lampy itd. itp.). Te drogie auta (ale naprawde
                            drogie) sa ponoc namierzane juz od granicy i nic ich nie uchroni przed kradzieza.
                            Taki przyklad. Gosc z Niemiec przyjechal do Wroclawia BMW 7-ka. Najpierw chcieli
                            ukrasc na parkingu, ale im nie wyszlo. No to pozniej zlodzieje przebrali sie za
                            nowozencow, wlamali sie do auta. I jadac z wlaczonym alarmem (!!) nie wzbudzili
                            u nikogo podejrzen - no w koncu nowozency wink Oczywiscie byli dobrze
                            zorganizowani. Takze w tej chwili jedyna prawdziwa pomoc to GPS - ale to i tak
                            nie dziala na terenie Polski (samo urzadzenie dziala, ale kto to ma pozniej
                            scigac?).
                            • aolka Re: Rewelacyjny watek! 16.02.04, 20:07
                              a my jedzimy bmw (combi) i jakos nikt nas nie sciga od granicy. natomiast jak
                              carsten jechal mazda, to debile probowali go zepchnac na pobocze. przejechal
                              granice w swiecku i prawie do samego poznania jechal powyzej 150 km/h, zeby nie
                              udalo im sie go wyprzedzic. smile))) samobojstwo normalnie! ale przynajmniej ma co
                              opowiadac wink)
                              pozdrowionka ola
                • bazylea1 Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 19:15
                  wiesz bazylea, jestes niewdziecznica. Bo wlasnie dzieki temu, ze uczelnia
                  > wyslala Twojego meza tu na staz prawdopodobnie, po powrocie bedzie
                  postrzegany
                  > jako ceniony pracownik z doswiadczeniem nabytym na zachodzie. A to nie byle
                  > co. Powinnas sie cieszyc, ze masz mozliwosc posmakowac i poznac inna kulture.
                  > To bardzo wzbogaca wnetrze. A Ty tylko marudzisz. Ej, troche wiecej pokory i
                  > wdziecznosci.
                  >
                  a zdziwisz sie bardzo, ale to on sam sobie załatwił ten staż - własnie po to
                  zebym mogła byc na wychowawczym. co ciekawsze w jego dziedzinie najlepsi
                  specjalisci są w Polsce, konkretnie to jego promotor doktoratu. i nie był
                  specjalnie zadowolony że on wyjeżdza.

                  > Jeszcze zatesknisz za tym krajem, wiem, co mowie.

                  oj chyba nie... zresztą ja nie twierdze ze tu jest beznadziejnie ani ze Niemcy
                  są beznadziejni, to jest nadinterpretacja. są inni i nie dogadujemy sie mimo ze
                  dobrze znam jezyk. tylko to miałam na mysli.
                  • aolka Re: Rewelacyjny watek! 12.02.04, 21:14
                    a moj pascalek z 20 sierpnia!!! smile)

                    ale powiem wam, ze dafne ma duzo racji. nie wszystko co mowi jest prawda ale
                    duzo..
                    pewnie, ze na odleglosc polska wydaje sie wspaniala, zapomina sie o tym
                    wszystkim, co nas tam denerwowalo, ale droga dafne ja tez rodzilam w polsce, w
                    bydgoszczy dokladnie i za porod rodzinny nie musialam co prawda placic, ale za
                    porod w wodzie juz tak (i jak na polskie warunki niemale pieniadze bo kosztuje
                    to 500 zl), do tego dochodzi oplata za pokoj dwu- lub jednoosobowy, bo inaczej
                    lezysz w piecioosobowej sali. dwa tygodnie po porodzie wyladowalam znowu w
                    szpitalu i tylko dlatego nie musialam kupowac sobie sama kroplowek, poniewaz
                    bylam pacjentka ordynatora smile wiadomo!
                    wiec mimo tej obludy u lekarza i czekania w kolejkach, chociaz masz wyznaczony
                    termin, np. czekalismy z pascalem 1,5 godz. w poczekalni,a lekarz sie
                    usmiechnal, podal reke, ale glupiego przepraszam z siebie nie wydusil,
                    paszczur mial wtedy 3,5 mieisiaca, to i tak uwazam, ze polskiej sluzbie
                    zdrowia jeszcze daleko do niemieckiej.
                    co do calej reszty to przyznaje ci racje... sasiedzi zaprosili nas co prawda na
                    kawe, ale zrobili to raczej dlatego, ze tak trzeba, a nie, ze chcieli, na
                    spacerze z psem rozmawiali ze mna do czasu kiedy uslyszeli, ze jestem z
                    polski smile, teraz mowia tylko hallo, pani w urzedzie, kiedy skladalam papiery o
                    wize nie byla zbyt pomocna, opowiadala bzdury, zarzyczylam sobie kogos innego
                    do rozmowy, to prawie ze zlosci pekla, a kiedy na koniec okazalo sie, ze to
                    jedank ja mam racje, to nawet do widzenia nie odpowiedziala.
                    jedyne papiery, ktore nam do domu dostarczaja to druczki do rozliczenia
                    podatkowego i dodatkowe ubezpieczenia pascala, czyli w obu przypadkach nic
                    milego.
                    paszczur sie budzi wiec dokoncze kiedy indziej..... ola
                    • dafnezielona Aolka, porod w Polsce.. 13.02.04, 11:37
                      ..tez mialam rodzic w wodzie, w jednym szpitalu "zadarli" sie tak smao piecset,
                      a w drugim, w tym sammy miescie nic. Wystarczylo wydzwonic do wszystkich
                      szpitali i popytac.. Niestety jako wielorodka nie zdazylam do wanny.. od
                      wejscia na porodowke do pierwszego krzyku minelo niecale 7 minut ( nie wiem, co
                      dac smile usmiech , ze tak szybko, czy sad smuteczek, ze sie nie udalo we wodzie ?!)
                      Ojej, moze napiszesz jakies wrazenia z takiego rodzenia? Ale albo zalozmy nowy
                      watek, cos w stylu "Niemcy.Dzieciaki z sierpnia 2003." albo napisz mi prosze
                      relacje na priva!
                  • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 13.02.04, 12:01
                    Droga Bazyleo,
                    jesli wiec sam zalatwil sobie staz, to jednak bardzo Wam zalezalo na tym
                    wyjezdzie, a scislej na mozliwosci spedzenia przez Ciebie czasu z dzieckiem.
                    Wiec pragnelas , jak dobrze rozumiem pobyc troche Hausfrau.

                    A nawet jesli najlepsi specjalisci z dziedziny Twego meza, sa z Polski(co to za
                    dziedzina?? pytam z czystej ciekawosci)to z pewnoscia pobyt i praca tu na
                    uczelni poszerzyla horyzonty widzenia Twego meza czyli wplyna na niewatpliwy
                    rozwoj.

                    Zycze Ci Bazyleo abys jak najmilej przezyla te pare miesiecy tutaj, ktore Ci
                    jeszcze zostaly do powrotu i mam nadzieje, ze jako tymczasowa mama na
                    obczyznie, bedziesz z nami dyskutowac z Polski i ze czasem zatesknisz za krajem
                    tych 'zdystansowanych, nic nie rozumiejacych' Niemcow

                    pozdrawiam goraco i mam nadzieje, ze nie urazilam

                    nena
        • martaurb Re: Rewelacyjny watek! 13.02.04, 14:00
          Hej Dafne!
          Chyba naprawde cos w tym jest, ze Frankfurt nad menem jest taki jakis......nie
          bede nikogo obrazac wink
          Ja mieszkalam juz w kilku miastach w niemczech - najpierw Bocholt - male miasto
          w NRW, baaardzo sympatyczne, potem w Berlinie (brrrr! niby mieszkalam w pieknej
          okolicy - Charlottenburg, ale bylam bardzo, bardzo szczesliwa wynoszac sie
          stamtad, a niektorych napotkanych ludzi gotowa bylam udusic wlasnymi rekami i
          wlasnie tu odsetek tych przypadkow byl najwiekszy!), nastepnie Monachium - to
          bardzo sympatyczne miasto, mimo ze duze to jednak ma swoj charakter (ktory mi
          tylko doskwieral podczas Oktoberfestu, bo moje biuro bylo zaraz obok i w metrze
          przepychalam sie przed tlumy albo idacych na albo wracajacych z) i na koniec
          wlasnie FFM - to miasto przypomina mi troche niektore polskie miasta - rownie
          smierdzace i brudne, jednym slowem, przytlaczajace! Stad tez sie wynosilam z
          przyjemnoscia i teraz "kontempluje" Francje wink
          • aolka Re: Rewelacyjny watek! 13.02.04, 21:39
            z tego naszego rafala to prawdziwy niemiec, wie jak dolac plynu do
            spryskiwacza smile) wstydz sie! nawet ja wiem wiecej (gdze sie hamulcowy wlewa) a
            kobieta jestem!!

            dafnee bardzo chetnie opowiem ci o porodzie, ale na privie, bo podejrzewam, ze
            niekoniecznie moze to wszystkich interesowa, o szczepionkach tez ci moge
            napisac. ale to nie dzisiaj tylko jutro, bo musze prezent walentynkowy
            zapakowac, zanim mezus z pracy wroci. smile)

            a co do mezusia, mojego oczywiscie, urodzonego niemca, to tez twierdzi, ze
            niemcy sa okropni, polacy sa o wiele bardziej kontaktowi, milsi, nie tak
            upierdliwi i jak przejdziemy na emeryture to wyprowadzimy sie do polski. wiec
            jednak cos w tym musi byc.....

            pozdrawiam
            ola ze spiacym paszczurem i chrapiacym psem pod nogami
            • nena5 Re: Rewelacyjny watek! 13.02.04, 23:02
              Olu od paszczura, napisz prosze na forum o szczepionkach bo zupelnie nie mam
              pojecie jak ta sprawa wyglada tu a jak w Polsce.

              Wiecie co, a my z mezem w ogole walentynek nie swietujemy. zyjemy sobie bardzo
              przyjemnie przez caly rok i tak naprawde mamy nie dzien a rok zakochanych

              Pozdrawiam Walentynkowo i zycze samych slodziutkich buziorkow tego dnia i
              romantycznych kolacji, i sexownie opakowanych mezow(zony dla Rafala) no i
              goracych nocy.

              nena
              • miriam21 Re: Walentynki 14.02.04, 15:35
                U nas to troche ciezko z Walentynkami, bo mam krociutko przed tym bardzo
                waznym dniem... urodziny, wiec wszystko zlewa sie w calosc. W tym roku bylo
                super, bo wczoraj w ramach imprezy urodzinowo-walentynkowej poszlismy do
                Musical Dome w Kolonii na przedstawienie Jekyll&Hyde. Kolonia to wprawdzie nie
                takie wspaniale sceny musicalowe jak np. w Niemczech Hamburg, ale tez niezle.
                Super scenografia, mrozace krew w zylach efekty swietlne no i muzyka
                przechodzaca ciarkami. No i mezus taki czarujacy, elegancki na wszystko majacy
                ochote... (Miriam byla u babci na noc). Oj, takie wypady trzeba robic
                naprawde czesciej.

                Nena, a gdzie Ty w tym Schwartwaldzie mieszkasz? Ja spedzialm w 1995 swietne
                lato w Bühl-Eisental (Ortena kolo Baden-Baden). Markus pisal tam prace
                dyplomowa i mieszkalismy u bardzo milej starszej pani, wdowy po dyrektorze
                winnicy Eisental. Kazdego wieczora dobiegalo do nas z dolu schodow pytaniew
                badenskim "Singsang": "Aaaania, Markuuuus, trinket Sie a Gläsel Wein mit mir?"
                Bylo super, duzo slonca, wina no i oswiadczyny w nocy w srodku winnic
                ("Affentaler"). W tej wsi bralismy tez pozniej slub koscielny, chociaz jestesmy
                tylko "porzyjezdni". Znasz to okreslenie "Zugezogene..."

                pozdrawiam
                • mamqa Re: Walentynki 14.02.04, 16:08
                  miriam21 napisała:

                  > U nas to troche ciezko z Walentynkami, bo mam krociutko przed tym bardzo
                  > waznym dniem... urodziny, wiec wszystko zlewa sie w calosc. W tym roku bylo
                  > super, bo wczoraj w ramach imprezy urodzinowo-walentynkowej poszlismy do
                  > Musical Dome w Kolonii na przedstawienie Jekyll&Hyde.

                  I tak spędziłaś super dzień smile
                  A ja nie dość że mam mężusia daleko (tylko 1200km wink) to jeszcze mama ma 15
                  lutego urodziny i akuratnie piędziesiąte więc będzie niemała impreza i jest
                  niemało roboty... Ale za rok sobie to odbije wink

                  Pozdrawiam i życze wszystkim miłego dnia (wieczoru i nocy też ;-D)

                  Mamqa - aktualnie obijająca sie przed kompem wink
                  • aolka szczepionki......... w polsce 14.02.04, 21:03
                    alescie sobie wymyslily z tymi szczepionkami smile) w niemczech mieszkacie,
                    dopasujcie sie wink a poza tym zaraz superstar......
                    ale pospiesze sie, bo mila kobieta jestem (i skromna tez) hihi

                    1. w ciagu 24 godz. po urodzeniu wirusowe zap. watroby typu B, gruzlica
                    2. po 6 tygodniach (2 miesiac zycia) wzw typu B, blonica, tezec, krztusiec
                    3. po 6 tyg. (przelom 3 i 4 mies.) blonnica,tezec, krztusiec, polio
                    4. po 6 tyg. (5 miesiac zycia) patrz wyzej smile
                    5. przelom 6 i 7 mies. wzw typu B, polio
                    6. 12 miesiac zycia gruzlica (jesli blizna jest mniejsza
                    niz 3mm)
                    7. 13-14 miesiac odra
                    8. 16-18 miesiac blonnica, tezec, krztusiec, polio (to
                    chyba jak wczesniej nie bylo szczepione)
                    9. 6 rok zycia blonnica, tezec, polio (to samo jak
                    wyzej)
                    10. 13 rok zycia rozyczka

                    to sa obowiazkowe, nieplatne

                    natomiast polecaja lekarze, ale trzeba samemu zaplacic (wspanial sluzba
                    zdrowia smile)
                    1. skojarzona przeciwko ODRZE; SWINCE; ROZYCZCE (13-15 miesiac)
                    2. WZW typu A (7 rok zycia)
                    3. swince (jesli ktos nie chce skojarzonej) (od 13 miesiaca)
                    4. HIB (tak jak w niemczech)

                    tak duzo sie nie roznia w sumie. polska dostosowuje sie przeciez do wymogow
                    uni. a rozmawialam z pediatra paszczurka i powiedzial, ze on jest za tym zeby w
                    niemczech szczepic przeciwko gruzlicy, bo sa coraz czestsze przypadki
                    zachorowan, zwlaszcza we wschodnich landach, bo tam jest tez najwieksze
                    skupisko przybyszow (hihi) z polski, rosji itd. ale szczepionke podobno bardzo
                    trudno dostac.

                    dobra. robie sobie herbatke(kaktusfeige-polecam) i zasiadam przed
                    telewizorkiem. uwielbiam po prostu komentarze "diterka" smile))

                    ale jeszcze wam sie pochwale, co dostalam na walentynki. wyjazd na "beauty
                    farm". bo ja taka biedna jestem, zmeczona, niewyspana, nie mam czasu dla
                    siebie..... hihihihi nie ma to jak troche pomarudzic mezowi. odpoczne, nie bede
                    widziala syna, meza i psa (tez facet) - prawie niebo!!

                    podejrzewam, ze pod koniec to juz padne z tesknoty smile)

                    pozdrowionka
                    ola
                  • nena5 Re: sto lat, sto lat dla Ani od Miriam 15.02.04, 10:51
                    Aniu,
                    z okazji Twoich niedawnych urodzin, zyczymy Ci duzo, duzo zdrowka, sukcsow w
                    pracy zawodowej, jak najwiecej radosci z Miriam, jak najszybszego urlopu w
                    Toskanii no i tylko slonca na Twym niebie

                    nena z rodzina
                    • miriam21 Re: sto lat, sto lat dla Ani od Miriam 16.02.04, 14:47
                      Bardzo dziekuje Nena, 9 lutego skonczylam 35 lat... I wcale sie nie czuje.
                • nena5 Re: Walentynki 14.02.04, 21:53
                  Aniu,
                  ale Ci zazdroszcze tego musicalu. Uwielbiam takie kulturalne wydarzenia, ta
                  podniosla, magiczna atmosfere, wokol elegancja i szyk, zapach perfum(czasem
                  glowa moze rozbolec) schody wyscielone, mieciutkim, bordowym dywanem, kroczysz
                  po schodach, buty tak przyjemnie zatapiaja sie w miekkosci dywanu, z glosnikow
                  saczy sie muzyka wprowadzajaca w czarodziejska kraine kultury, wreszcie
                  odnajdujesz swoj fotel, Twoje cialo idelnie wen wpada i z niepokojem oczekujesz
                  aktorow na scenie. I czujesz jak Twoja dusza sie otwiera, ach, piekne odczucia -
                  palce lizac.


                  A widze, ze Schwarzwald zasluzyl na szczegolne miejsce w Twoim sercu, bo
                  oswiadczyny to mile wspomnienia. No i szwabski opanowany. A gdzie ja mieszkam??
                  Neubulach - ponoc w ostanich latach uznane za najlepsza miejscowosc
                  wypoczynkowa.

                  pozdrawiam

                  nena
                  • aolka Re: dafnezielona 15.02.04, 18:53
                    zeby nie bylo - z opoznieniem, ale wyslalam ci wiadomosc na priva. pozdrawiam
                    ola
                    • mamusinka Re: kocham Niemcy 15.02.04, 21:51
                      Dziewczyny!!!
                      Jak ja Wam zazdroszcze!!!
                      Zawsze chcialam mieszkac w Niemczech i zawsze chcialam miec meza stamtad!!!
                      Niestety go nie mamsad((
                      Moze macie jakiegos wolnego ,milego kolege i zapoznacie mnie???smile))
                      • kerstink Re: kocham Niemcy 15.02.04, 22:37
                        No i popatrz, mam takiego kolege Niemca, ktory zawsze chcial miec zone Polke - a
                        nie moze jej znalezc ...
                        Kerstin

                  • miriam21 Re: Walentynki 16.02.04, 14:59
                    Neubulach to chyba bardziej w strone Claw? Jezeli tak, to mieszkacie
                    po "drugiej stronie gory" od naszego letniego pobytu w ´95. Oj, oswiadczyny
                    byly piekne, takie romantyczne przy moim opanowanym mezu...

                    Musical byl naprawde swietny. I rzeczywiscie fajnie bylo gdzies znow wyjsc,
                    chociazby po to, aby miec okazje do porzadnego ubrania sie. Na codzien przy
                    Miriam latam tylko w jeansach albo podobnych wygodnych portkach, jakim T-
                    shirtcie czy pulowerku. Kolana mam zawsze poprzecierane (no od tej zabawy na
                    podlodze), a buty w blocie od chodzenia po wertepach. Markus chodzi dla odmiany
                    zawsze w garniturze (tylko Vistuli!!!), taka ma prace i ciagle zastanawiam sie
                    co on o mnie mysli, jak mnie tak oglada po powrocie z pracy. No to tym razem,
                    spodnica waska i dluga, but ana obcasie, zakiet, jakos inaczej...
                    (a, i jeszce perly - od tesciowej).

                    pozdrawiam
                    Ania
    • kerstink Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 15.02.04, 22:46
      Nie czytalam wszystkiego, i nie bede juz dzisiaj sie rozpisala, bo wlasnie
      wrocilam z Niemiec. Z tego powodu mam zly humor, najbardziej przeszkadza mnie
      kazdym razem to, ze po prostu jest tu szaro, ta sama brzydka klatka, te brudne
      chodniki. Za pare dni juz tego nie bede widziala ...
      Moglabym sie znowu przyzwyczaic do zycia w Niemczech. Roznia sie Polacy i
      Niemcy, i w Niemczech nadal sie czuje jak u siebie, choc polowe zycia spedzam
      juz w Polsce. Ale nigdy chyba juz nie bede sie czula tu jak w domu, choc wcale
      nie jest tak zle. Przestalam sie nad tym zastanawiac, teraz mysle o tym, jak to
      bedzie u naszych dzieci 'mieszanych'.
      I tyle, Kerstin


      • nena5 Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 16.02.04, 07:34
        witaj Kerstin, bardzo sie ciesze, ze sie odezwalas. Wreszcie rodowita Niemka
        opowie nam za co kocha ojczyzne.

        pozdr

        nena
    • goskb Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 16.02.04, 23:40
      A ja kocham to chyba tylko Polske,ale czy zdecuduje sie kiedyś żeby tu na stale
      wrocic?Nie wiem.Na stale mieszkac w Niemczech tez nie wiem.Natomiast zgadzam
      sie w pelni ze zwykli ludzie na ulicy sa niesamowici.Mam male dzieci.Pamietam
      bylismy kiedys w sklepie i maly plakal bo mu sie najzwyczajniej w swiecie
      znudzilo i co bylo polska para w srednim wieku ktora elegancko nawyklinala
      naszego roczniaka o kur...rozpieszczonych gnoi i kilku Niemcow ktory
      przeskakiali sie z wyciaganiem ze swoich koszykow co lepszych smakolykow zeby
      poprawic Kubie humor.I tacy wlasnie sa dla mnie Niemcy.Zawsze uprzejmi chcacy
      pomoc.A co do urzedow to Frankfurt wspominam tragicznie.Nie znam niemieckiego
      ilekroc szlam zalatwiac jakies sprawy i zaczynalam mowiic po angielsku slyszlam
      ze jestem w Niemczech i mam mowic po niemiecku!!!!!!!!W Kolonii doznalismy
      szoku.Mezowi konczy sie waznosc paszportu za 13 miesiecy tak wiec pozwolenie na
      pobyt dostalismy tylko na 13 miesiecy a pozniej jeszcze raz bedziemy musieli
      zaplacic za cos tam.Maz byl w szoku jak urzedniczka zaczela sie zastanawiac co
      tu zrobic zebysmy przypadkiem nie musieli placic. Tak wiec z urzednikami w
      kazdym kraju jest podobnie zalezy na kogo sie trafi.
      Co do tej polskiej sluzby zdrowia zeczywiscie jest tragiczna.Ale tragiczny jest
      system ktory zeczywiscie niszczy z czasem mlodych zdolnych pracujacych za
      1000zl.Ale uogolnienia sa krzywdzace jestem chwilowo tu i korzystam ze sluzby
      zdrowia panstwowej dla dziecka pani alergolog zostaje po godzinach i nikt jej
      za to nie placi bo fundusz ogranicza ilosc przyjetych ludzi.A tak wogole to
      chyba polski fenomem za w przychodniach przyjmuje sie 10 chorych na lekarza w
      trakcie np epidemii grypy. Mam nadzieje ,ze jeszcze tu wroce ale narazie pa bo
      maly placze.
      • mamusinka Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 17.02.04, 00:37
        Kerstink,napisalam do Ciebie na priva.
    • kerstink Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 17.02.04, 13:55
      Mnie tez zawsze ciagnelo do innych krajow, pewnie wszyscy przezywaja taki okres
      w swoim zyciu. Z powodu braku inych mozliwosci - jestem z NRD - ladowalam w
      latach 80tych w Polsce na studiach. Bardzo dobrze wspominam ten okres, choc
      musialam sie zmagac z roznymi problemami jak kartki na mieso, cukier i
      czekolade, brakiem lodowki i papieru toaletowego w akademiku i jezykiem, ktory
      sie uczylam przez rok w szkole. Przynajmniej umialam robic notatki na wykladach
      ! Koniec studiow zbiegalo sie w czasie z upadkiem muru, i w sumie moglam
      pojechac gdzie chcialam, ale nie moglam sie rozstac z Polska. I z tymi ludzmi
      ktorych tu poznalam. Zostalam, studia doktoranckie, praca. I w koncu poznalam
      swojego meza - Polaka. I dopiero po slubie dotarlo do mnie co sie stalo: ze bede
      jeszcze dluzej w Polsce. Zalatwianie papierkow - nagle czulam sie obca. Nie to,
      ze w urzedach mialam problemow - nie mialam, ale nagle czulam, ze jednak jestem
      obcokrajowcem. Potem dzieci - pojawil sie problem sluzby zdrowia, ktory w Polsce
      jest po prostu kiepski. Z czasem coraz bardziej widzialam i widze, co mnie tu
      tak bardzo przeszkadza, a tym samym zaczelam cenic, co w Niemczech dobre:
      organizacja (nie 'zalatwianie' - choc czasami to pomaga, i improwizacja), ogolny
      lad (a nie bloki rozrzucone, zaniedbane, kazdy robi jak chce, brzydkie klatki,
      czesciowo dziwna architektura), pewna dyskrecja a jednoczesnie otwartosc (a nie
      wysokie ploty wokol pieknych domow a przed plotem juz syf), komunikacja miejska
      z autobusami, ktore nie smierdza, a kierowcy maja swiadomosc, ze woza ludzie a
      nie ziemniaki.
      Nie moglabym powiedziec, czy ludzie tam czy tu sa lepsi/gorsi - nie ma czegos
      takiego. Wszedzie sa rozni, mam serdecznych przyjaciol i tu i tam.
      Napewno sie roznia Niemcy i Polacy, i pewnie z tego wynika, ze w Niemczech po
      prostu czuje sie jak u siebie. Podobna roznica jest pomiedzy ludzmi ze wschodu i
      zachodu Niemiec - mi latwiej sie dogadac z prawdziwym Ossi, czyli takim, ktory
      jeszcze doswiadczyl NRD. Pewnie to wynika ze wspolnej histori, pewnych rzeczy
      nie trzeba powiedziec, bo kazdy wie.
      Lubie tez Polske. Tez ma piekne okolice, problem moze polega na tym, ze ogolny
      nielad nie pozwala tak bardzo tego dostrzegac. A moze to tylko moj problem ?

      Kerstin
      • dafnezielona Kerstin, jak Ty tego dokonalas? 18.02.04, 14:11
        Mowisz praktycznie bezblednie po polsku. Gratuluje, podziwiam! Ja bym tak
        chciala kiedys po niemiecku!!! JAK nauczylas sie jezyka w takim stopniu?
        Czy to te studia i doktorat?

        Po niemiecku rozumiem prawie wszystko, znam mase slownictwa w tym
        specjalistyczne z mojego zawodu. Czytam ze zrozumieniem ksiazki. Ale w mowie i
        pismie robie wciaz bledy przynajmniej w co drugim zdaniu. Poradz cos, prosze!
        • kerstink Re: Kerstin, jak Ty tego dokonalas? 18.02.04, 14:24
          Oj nie wiesz, jak mowie. A jak pisze to sie troche zastanawiam.
          Ile lat ty jestes w Niemczech ? A czy masz kontakt z Polakami ? Bo ja tu jestem
          juz 18 lat, a ogromna czesc tego czasu zyje bez kontaktu ze swoim jezykiem.
          Prawda jest, ze mezowi poprawiam teksty po polsku. A moze bo jestem 'wzrokowcem' ?
          Nie ma to nic wspolnego ze studiami, bo to przeciez znaczki i wzorki.
          K.
    • abiela Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 18.02.04, 15:30
      Moi drodzy,

      dopiero dzis dotarlam do tego watku i chcialabym tez wtracic moje 3 grosze.
      Mieszkam w Berlinie ok. 4,5 roku a wczesniej jeszcze rok w Rostocku i nie
      powiedzialabym, ze kocham Niemcy ale juz sie przyzwyczailam. W Rostocku bylo
      bajecznie, bo bylam na studiach, mialam stypendium, nie musialam sie o nic,
      poza pisaniem magisterki, troszczyc, no i wiezdialam, ze wroce. Teraz jest
      inaczej, pierwsze miesiace a nawet lata w Berlinie byly straszne - nie mialam
      przyjaciol, z reszta dodtad ich nie mam. Nie mialam pracy, szukalam jej 3 lata.
      Tak wiec siezdialam w domu, troche jezdzilam na uniwerek i sie dolowalam.
      Jelsi chodzi o Niemcow, to wlasciwie nigdy nie mialam specjlanych problemow w
      urzedach - urzednicy raczej byli uprzejmi i pomocni, poza Urzedem Pracy.
      Najwiecej upokorzen mialam podczas szukania pracy, ale to osobny rozdzial.
      Jednak nie mam wsrod Niemcow zadnych przyjaciol, jedyni, ktorych znam dobrze,
      to znajomi mojego meza. Jakos nie moglam nawiazac bliskich kontaktow, a moze
      zbyt malo sie staralam, moim przyjaciele mieszkaja w PL i z nimi utrzymuje
      kontakt. Mysle, ze moze jak bedziemy mieli dziecko, bedzie to prostsze. O
      sasiadach nawet nie wspominam, bo wiekszosc z nich to cudzoziemcy.
      Co sobie najbardziej w Niemczech cenie to sluzba zdrowia. Tak dafnezielona! W
      PL bylam wiele razy w szpitalu, ostatni raz na krotko przed przeprowadzka i
      tutaj przezylam prawdziwy szok. Dla mnie to wazne, ze lakarz mnie wita
      usciskiem reki, bo wiem, ze mnie szanuje. Wiem, ze mnie wyslucha, odpowie na
      moje pytania, ze nie musze biegac od lekarza do lekarza i od przychodni do
      przychodni, zeby wykonac badania - wszystko jest na miejscu. Jak pierwszy raz
      bylam tu w szpitalu ( na odwiedzinach wprawdzie) to przezylam szok. Nie bede
      doglebnie opisywac, ale sami wiecie o co chodzi pewnie. No i na wizyty do
      specjalistow nigdy nie czekalam miesiac - najwyzej ze 2 tyg. Przychodze na
      umowiona godzine i juz. Dla mnie rewelacja.

      Teraz mam prace, wreszcie odzylam, poznalam swoja wartosc, mam fajne kolezanki,
      miedzynarowdowe towarzystwo i zaczynam sie czuc dobrze. Ale za Polska tesknie
      strasznie i licze dni, az jakies normalne polaczenia lotnicze wprowadza.

      Chetnie podyskutuje z Wami na rozne tematy, bo jest wiele innych aspektow zycia
      tu, ktorych nie opisalam. Na razie tak pokrotce, bo siedze w pracywink

      Ania
    • abiela Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 18.02.04, 15:30
      Moi drodzy,

      dopiero dzis dotarlam do tego watku i chcialabym tez wtracic moje 3 grosze.
      Mieszkam w Berlinie ok. 4,5 roku a wczesniej jeszcze rok w Rostocku i nie
      powiedzialabym, ze kocham Niemcy ale juz sie przyzwyczailam. W Rostocku bylo
      bajecznie, bo bylam na studiach, mialam stypendium, nie musialam sie o nic,
      poza pisaniem magisterki, troszczyc, no i wiezdialam, ze wroce. Teraz jest
      inaczej, pierwsze miesiace a nawet lata w Berlinie byly straszne - nie mialam
      przyjaciol, z reszta dodtad ich nie mam. Nie mialam pracy, szukalam jej 3 lata.
      Tak wiec siezdialam w domu, troche jezdzilam na uniwerek i sie dolowalam.
      Jelsi chodzi o Niemcow, to wlasciwie nigdy nie mialam specjlanych problemow w
      urzedach - urzednicy raczej byli uprzejmi i pomocni, poza Urzedem Pracy.
      Najwiecej upokorzen mialam podczas szukania pracy, ale to osobny rozdzial.
      Jednak nie mam wsrod Niemcow zadnych przyjaciol, jedyni, ktorych znam dobrze,
      to znajomi mojego meza. Jakos nie moglam nawiazac bliskich kontaktow, a moze
      zbyt malo sie staralam, moim przyjaciele mieszkaja w PL i z nimi utrzymuje
      kontakt. Mysle, ze moze jak bedziemy mieli dziecko, bedzie to prostsze. O
      sasiadach nawet nie wspominam, bo wiekszosc z nich to cudzoziemcy.
      Co sobie najbardziej w Niemczech cenie to sluzba zdrowia. Tak dafnezielona! W
      PL bylam wiele razy w szpitalu, ostatni raz na krotko przed przeprowadzka i
      tutaj przezylam prawdziwy szok. Dla mnie to wazne, ze lakarz mnie wita
      usciskiem reki, bo wiem, ze mnie szanuje. Wiem, ze mnie wyslucha, odpowie na
      moje pytania, ze nie musze biegac od lekarza do lekarza i od przychodni do
      przychodni, zeby wykonac badania - wszystko jest na miejscu. Jak pierwszy raz
      bylam tu w szpitalu ( na odwiedzinach wprawdzie) to przezylam szok. Nie bede
      doglebnie opisywac, ale sami wiecie o co chodzi pewnie. No i na wizyty do
      specjalistow nigdy nie czekalam miesiac - najwyzej ze 2 tyg. Przychodze na
      umowiona godzine i juz. Dla mnie rewelacja.

      Teraz mam prace, wreszcie odzylam, poznalam swoja wartosc, mam fajne kolezanki,
      miedzynarowdowe towarzystwo i zaczynam sie czuc dobrze. Ale za Polska tesknie
      strasznie i licze dni, az jakies normalne polaczenia lotnicze wprowadza.

      Chetnie podyskutuje z Wami na rozne tematy, bo jest wiele innych aspektow zycia
      tu, ktorych nie opisalam. Na razie tak pokrotce, bo siedze w pracywink

      Ania
      • kerstink Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 18.02.04, 21:29
        Potwierdza mi sie znowu, ze wazne sa kontakty z ludzmi i sensowna praca. Wtedy w
        zasadzie mozna wszedzie mieszkac. W glebi tesknie za Niemcami, ale gdybym miala
        nagle sie spakowac i wrocic tam, to pewnie nie poszloby mi to latwo - jedna noga
        jestem tu, druga tam, i zeby nie zwariowac staram sie nie myslec o tym. Nie
        zawsze jest to mozliwe.
        Bardzo lubie Berlin, moje rodzinne miasto. Brakuje mi w Warszawie takich okolic
        jak tam. Piszesz o Rostocku, gdzie spedzilam wiele razy wakacje, w Warnemuende i
        Markgrafenheide, te miejsca zawsze lubilam. Na szczescie w Polsce jest Gdansk i
        polwysep Hel, ktory tez uwielbiam.
        A czy ty w takim razie nie mieszkasz w okolicach Kreuzberg i Neukoelln, skoro
        tyle cudzoziemcow-sasiadow ?
        Kerstin
        • abiela Re: A ja kocham Niemcy!!!!!!!!!!! 19.02.04, 14:33
          Witaj Kerstin,

          ja tez juz polubilam Berlin. I rozumiem Cie z tym byciem jedna noga tu a druga
          w Polsce - moi wszyscy przyjaciele i cala rodzina mieszkaja w Polsce, dosc
          daleko od granicy niestety. Tu mam tylko meza no i wreszcie w pracy poznalam
          pare osob, ktore mnie lubia i cenia, oczywiscie ze wzajemnoscia. Mysle, ze
          pomalu wrastam w to srodowisko i byloby mi ciezko nagle wrocic.
          Rostock jest super - dla mnie to byl wspanialy beztroski czas. I Warnemünde i
          Markgrafenheide znam oczywisciesmile
          Nie mieszkam ani na Kreuzbergu ani w Neukölln, tylko w Moabicie, wlasciwie to
          Tiergarten, ale pewnie sie orientujeszwink
          Ale juz niedlugo, w marcu sie przeprowadzam do Spandau.

          Pozdrawiam serdecznie
          Ania
Pełna wersja