zespól kryzysu przedangielskiego

18.02.04, 17:14
Wydaje sie z tych wszystkich postów że wszystkie jesteście b. szczęsliwe w
tych dalekich krajach nawet na końcu świata.Ja wychodze za maż we wrześniu i
wg planu mam wyjechac do Anglii. Mam ostatnio zespół napiecia przedślubnego
czy nawet kryzys przedangielski. Po prostu nie chę wyjeżdżać do Anglii i
wszytko i wszytkich zostawiać.Czasami n kiedy sobie o tym myslę to Anglia
mnie zniechęca i odrzuca. Czy to normalne że tak boję się wyjechac? czy tez
przez to przechodziłyście? czy jest na tym czasie ktos, ktokolwiek kto nie
znosi Anglii czy tego odległego kraju w którym mieszka i żałuje tego ze
rzucił wszystko. Prosze napiszcie o tym.pozdrawiam.
    • rpg-1 Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 17:59
      Czesc
      Jestem w Kanadzie od kilu miesiecy , czesc rzeczy mi sie podoba a czesc nie ,
      tu byl watek 'Czy lubicie Anglie ?" , poczytaj . Moja rada jest taka zeby
      sprobowac , nie znam twojej sytuacji rodzinnej i materialnej ale zawsze trzeba
      sprobowac , moze sie tobie spodoba ? Ludzie sie roznia od siebie , kultury i
      kraje tez ale ciekawiej jest poznac cos nowego niz zalowac niewykorzystanej
      szansy.Ja tak zrobilam , dostalismy propozycje wyjazd tutaj i powiedzielismy
      czemu nie ? Mimo w miare dobrej sytuacji w Polsce wyjechalismy i nie zalujemy ,
      czasem jest trudno , teskni sie brak przyjaciol ale sa inne kozysci. Ja cie
      namawiam , przeciez to nie jest jakos strasznie daleko i zawsze mozesz wrocic (
      mam nadzieje ).
      • lucasa Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 20:22
        wiesz, mi najbardziej pomoglo zapewnienie meza, ze gdy tylko bede chciala to
        wrocimy do Polski (jak bardzo abstrakcyjne sie to wydaje teraz!), i w sumie to
        jedno zdanie trzymalo mnie dosyc dlugo, bo mialam poczucie, ze nie
        jestem "skazana" na Anglie, ale ze mam wybor,
        i tylko raz zdarzyl sie taki kryzys, ze chcialam sie pakowac i pakowac meza...

        teraz juz lubie Anglie i Londyn,
        i gdziekolwiek bedziemy bedziemy razem - juz we trojke

        zycze powodzenia (a przed slubem to chyba normalne sa rozne stany?)
        pozdrawiam,
        Agnieszka
    • dorota1974kr Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 20:57
      Kiedy wyjezdzalam do Anglii myslalam, ze potrwa to tylko rok, po to wzielam
      urlop dziekanski. Przyjechalam tu kompletnie sama bez nikogo bliskiego czy
      znajomego poczatki wiec nie byly latwe. Pierwsze moje swieta Bozego Narodzenia
      spedzalam placzac w poduszke. Stopniowo jednak zaczelam sie klimatyzowac,
      poznalam pare fajnych osob, wsrod nich mojego meza i zaczelam wreszcie
      poslugiwac sie angielskim. Mieszkam tu juz ponad 5 lat i choc miewam chwile, ze
      chcialabym wracac to uswiadamiam sobie, ze juz nie bardzo mam po co wracac. Tu
      mam moj dom, meza, corke, prace, studia, znajomych i tu wreszcie zaczelam
      realizowac swoje marzenia. Teraz wiec po tych kilku latach definitywnie moge
      powiedziec, ze nie zaluje ze wyjechalam. A z prawdziwymi przyjaciolmi ciagle
      mam dobry kontakt, czasami oni wpadaja tu, czasem ja jezdze tam, a niekiedy
      nawet spotykamy sie gdzies po drodze i oczywiscie jest internet i telefon,
      ktore powoduja, ze zawsze jestesmy blisko siebie.
      Moze to trudne do uwierzenia, ale mysle, ze w Anglii kazdy moze cos dla
      siebie znalezc.
    • jagienka.harrison Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 22:31
      A może Twój kryzys to raczej nerwy przed małżeństwem?!
      Wiesz tutaj jest naprawdę fajniewink) nigdy za daleko od Polski, jest bardzo dużo
      Polaków, polskich sklepów, świetne rzeczy do zwiedzania (i dużo za darmo jak
      muzea), fajne knajpki, można sobie siąść z gazetą czy książką w kafejce przy
      kawie i nikt na Ciebie nie spojrzy... można robić co się chce, nie trzeba się
      malować, chodzenie w dresie to największy szczyt mody, ludzie są bardziej
      otwarci i tolerancyjni. Bedziesz miała dużo wolnego czasu na poznanie Anglii i
      Londynu, jego zalet i wad, a jak Ci się znudzi to postaraj się o dziecko to nie
      będziesz miała czasu na tęsknoty hehe... a zadzwonić do Polski możesz za 2
      pensy za minutę, to taniej niż z Warszawy do GliwicwinkNigdy nie żałowałam
      przyjazdu tutaj (czasem żałuję że mieszkam w Nottingham/Derbyshire a nie np
      Londynie) ani wyjścia za mąż za Anglika.
      Ja polecam Ci kurs językowy, to bardzo fajny sposób na poznanie języka, ludzi i
      spędzanie wolnego czasu! Bedzie dobrze!
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)zdjęcie z 17.2.04
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10831910
      • mrufkaa Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 22:45
        Wiesz, ja mysle, ze u Ciebie po prostu duzo sie zmienia na raz i stad ten
        stan... To wytlumaczalnesmile))
        Wiesz, tutaj zaczyna sie podobac nawet sceptykom, gdy zaczynaja miec cos, co
        kochaja, w wiekszosci naszych przypadkow - to rodzina, dom.... powoli
        zapuszczamy korzenie i kochamy to, co mamy.... potem dostrzegamy matreialny
        wymiar naszej bytnosci tutaj, mozliwosci dla nas oi dzieci, jaki on daje, potem
        jeszce prace i mozliwosci rozwoju... i tak krok po kroku wrastamy w krajobraz,
        w ktorym zaczynamy sie czuc coraz lepiej. Ciebie tez to czekasmile Wiem, ze z
        Twojego punktu widzenia to wyglada moze i nawet przerazajaco, ale to tylko taka
        perspektywa....
        Nie zamartwiaj sie, bedzie dobrzesmile
      • magdapol75 Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 22:53
        Tak jak Jagienka juz napisala, Anglia ma duzo zalet, a jeszcze dodam ze zima tu
        nie taka srogasmile,dobrze bedzie.
        Powodzenia Magda
        • izabelski Re: zespól kryzysu przedangielskiego 18.02.04, 23:37
          i trawa zima jest zielona smile

          izabelski
    • amalinka Re: zespól kryzysu przedangielskiego 19.02.04, 16:33
      oj na poczatku moze Ci nie byc latwo, ale .....
      my sie zaaklimatyzowalismy dosc szybko, jedyne czego brakowalo mi to przyjaciol
      i znajomych z Polski, nawet z jedzeniem i Kubusiami marchewkowymi sobie szybko
      poradzilam, kupujac je w polskih sklepach,
      a teraz stwierdzam, ze Londyn nas przekupil, kupil i wykupil, uwielbiam tu
      mieszkac ! i juz !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja