Dodaj do ulubionych

Polskie konsulaty

26.02.04, 20:43
Zauwazylam, ze sporo Was, dziewczyn z calego swiata narzeka na polskie
konsulaty. Postanowilam sie przylaczyc. Nawet nie chce mi sie pisac o
nieuprzejmosci, o odsylaniu z dnia na dzien, o wysokich cenach za drobiazgi.
Chce napisac ,ze ruszylo mnie to co wymyslil ostatnio konsulat polski w
Londynie. Mialam pewna sprawe do zalatwienia, wiec pojechalam tam w jeden z
zimowych dni. Zimno bylo okropnie, jak to w Anglii wialo niemilosiernie.
Podchodze z dzieckiem w wozku pod konsulat i co widze? Dluga kolejka przed
drzwiami. Pomyslalam, ze mialam pecha, ze akurat tylu ludzi przyszlo i stali
na zewnatrz. Jednak rzeczywistosc okazala sie inna. Konsulat w srodku byl
pusty, tylko pan ubrany w garnitur nie wpuszczal ludzi do srodka by zachowac
porzadek. Nie wiem jak wy, ale ja nie moge tego zrozumiec. Wszedzie na
swiecie konsulaty szanuja obywateli wlasnego kraju, pomagaja im, a polski?
Przeciez trzymac kogos na takim zimnie to okrutne, a poza tym jest to
ponizajace dla obywateli.
Obserwuje ludzi innych narodowosci i zazdroszcze, spotykaja sie, wymieniaja
informacje, pomagaja sobie, nie wstydza sie tez swojego kraju. A my Polacy?
Donosimy na siebie, zadamy pieniedzy za kazda duperelke, milkniemy na widok
rodaka, trudno jednak sie dziwic skoro konsulat daje taki przykad. Mnie to
troche boli, a Wy co o tym myslicie? Jak to zmienic?
--
Pozdrawiam
Dorota, mama Olivii
nowe zdjecia Olivki
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8989771&a=11005163&t=1077799899840
Obserwuj wątek
    • mamqa Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 21:04
      My niestety zostaliśmy brzydko potraktowani w Niemieckim Konsulacie w Opolu
      (polska)... staliśmy na dworze w mrozie już od godziny 5 rano byle by nie być za
      daleko w kolejce, gdy panowie się już pojawili to z opóżnieniem otworzyli brame
      wpuszczając po kilka osób na teren konsulatu a do samego budynku wpuszczano po
      dwie - trzy osoby... I w ten sposób zamknięto mi najpierw brame przed samym
      nosem, poczułam się jak jakiś skazaniec, potem jeszcze kupe czasu spędziłam żeby
      wejść do środka... nawet się nie wściekałam bo byłam zbyt zmarznięta, zresztą
      myślałam że tam faktycznie nie ma poczekalni... A okazało się że poczekalnia
      jest i to wcale nie aż taka mała około 10 kszeseł tam było więc spokojnie mogli
      wpuszczać po więcej osób... Ech... Gdyby nie to że musiałam wyrobić dziecku
      paszport to bym się odwruciła na pięcie i przed wyjściem komuś nagadała...
      Jak ludzie mogą w ten sposób poniewierać innymi ludzmi? Już nawet nie wspomne że
      na dworze spokojnie zamiast tego otwartego namiotu mogli zrobic jakąś "altanke"
      co by przynajmniej mieć coś pod nogami i żeby nie owiewał wiatr ze wszystkich
      stron...I wcale się nie dziwie że w pobliżu jest budka z policjantem... Pewnie
      nie raz ktoś się zdenerwował...

      Pozdrawiam

      Mamqa - która teraz musi odebrać ten paszport...
      • magdapol75 Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 21:29
        Moja kolerzanka pracuje w Ambasadzie Polskiej w Londynie i mowila ze ludzie
        roznych narodowosci do nich dzwonia zeby nagadac na nasz konsulat,porownuja go
        do konsulatow krai trzeciego swiata,tzn. ze nie tylko nas Polakow oni tak
        swietnie traktuja.
        Magda
    • lillap Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 22:16
      Ach tu nie ma co komentowac, tez to przerabialam ponad rok temu, stalismy
      wszyscy solidarnie na dworze, wietrze, cale szczescie nie padalo wink
      Poza tym ze nic nie zalatwilismy, "super uprzejma" pani powiedziala nam ze tak
      jest i nic sie nie da zrobic (chodzilo o wize dla przyjaciela). Ja
      oczywiscie "wojujaca" z urzednikami (taka prywatna krucjata, wierze ze jak sie
      czlowiek uprzykrza i dzwoni wciaz to sie cos zalatwi) dzwonilam w tej sprawie
      nawet do konsula. Okazalo sie ze to jedyny uprzejmy i rzeczowy czlowiek w tym
      polskim konsulacie.
      Wyjasnil jakie przepisy i coz jako prawnik z wyksztalcenia musialam sie z nim
      zgodzic. Ale przynajmniej mile bylo to,ze dokladnie zostalam poinformowana co i
      jak.
      Tak na boku przypomnialy mi sie kolejki do amerykanskiej i kanadyjskiej
      ambasady co rano, mijalam codziennie w drodze do pracy w Wa-wie. Niektorzy tam
      nawet chyba spali?! Podziwiam upor.
      lila

    • ewunia_uk Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 22:28
      Moja noga na szczescie nie postala w polskim konsulacie w Londynie i oby tak
      dalej wink Mialam co prawda z nimi kontakt telefoniczny, probowalam sie
      dodzwonic chyba 20 razy w sprawie polskiego paszportu dla moich dzieci. Jak sie
      w koncu dodzwonilam i wysluchalam pani w informacji, to doszlam do wniosku, ze
      w ramach protestu wypne sie (w imieniu dzieci) na ten polski paszport. I tak
      oto moje dzieci nie maja polskich paszportow.

      Co do glosowania w wyborach itp. powiedziano mi, ze moge glosowac tylko w
      konsulacie londynskim (dla mnie 6 godzin jazdy samochodem), bo w konsulacie w
      Edynburgu (1 godzina samochodem) moga glosowac tylko osoby zamieszkale w
      Szkocji. A ja mieszkam kilka mil od granicy ze Szkocja, po angielskiej
      stronie. Tak wiec wypielam sie rowniez na jakikolwiek udzial w zyciu
      politycznym naszego kraju.
      --
      Ewunia
      Grudniowe fotki Stefka i Zosi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5597602&a=9809226
      • mama5plus Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 22:37
        ewunia_uk napisała:

        > Moja noga na szczescie nie postala w polskim konsulacie w Londynie i oby tak
        > dalej wink Mialam co prawda z nimi kontakt telefoniczny, probowalam sie
        > dodzwonic chyba 20 razy w sprawie polskiego paszportu dla moich dzieci.


        OO! A ja myslalam, ze to jakas awaria smile
        Rok temu wisialam dobra godzine zanim sie udalo.

        Jak sie
        >
        > w koncu dodzwonilam i wysluchalam pani w informacji, to doszlam do wniosku,
        ze
        > w ramach protestu wypne sie (w imieniu dzieci) na ten polski paszport. I tak
        > oto moje dzieci nie maja polskich paszportow.

        Ja niestety bede chyba musiala w swoim przypadku to samo zrobic.
        Kiedy uslyszalam ile formalnosci trzeba przejsc by polski na nowy wymienic
        (slub bralismy tutaj)...sad
        I za wszystko oplaty.
    • kingaolsz Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 23:15
      A to ja widocznie mam wybitne szczescie bo w Konsulacie RP w Londynie zawsze
      zalawtilam wszystko szybko, sprawnie i z usmiechem, nawet pomagali sami od
      siebie , podpowiadali jak co ulatwic. Ale moze moj promienny usmiech od drzwi
      ich nastawia pozytywniej wink
      --
      Robert ( 24.04.2003)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8475082
      • mama5plus Re: Polskie konsulaty 26.02.04, 23:43
        kingaolsz napisała:

        > Ale moze moj promienny usmiech od drzwi
        > ich nastawia pozytywniej wink

        Tia! wink to moj chyba przez telefon dojrzeli wink
        A owszem, owszem. Pomocni sa.
        Pani nawet sie polecila do tlumaczenia dokumentow.
        Ot normalka. Prawo rynku smile
        • mrufkaa Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 00:24
          Ja tylko raz cos zdzialalm od reki, albo raczej od cycasmile Poszlam zaglosowac w
          tym referendum i zamarlam, gdy z konca ulicy zobaczylam te wielogodzinna
          kolejke.... No wiec bez namyslu pogalopowalam do drzwi i napadlam pana
          oddzwiernego z haslem na ustach, ze ja karmie niemowle i albo mnie wpusci
          natychmiast, albo ja to w ogole nie zaglosuje. Nie sadze, by tyrada zrobila
          wrazenie, raczej napierajacy gigantyczny biust, ktory potwierdzal przekaz
          werbalny....smile
          Wpuscilismile
          --
          mrUfkaa*
          MOJA JULCIA:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9449776
          "A galinha da vezinha e mais gorda que a minha..."
    • rpg-1 Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 03:00
      Uffff to mi sie udalo , tez wiele razy przejezdzalam przed ambasadami w
      Warszawie az wreszcie musialam skozystac .Wypadlo smiesznie ,zobaczylismy ze
      przyjmuja do 11 wiec przyjechalismy tuz przed , po paru minutach nas
      wpuszczono ,porozmawialismy ze straznikiem i jakims facetem z obslugi .Calkiem
      milo .Potem moj maz zalatwial rozne dokumety sam i mowil ze nas pamietali, po
      kilku miesiacach pojawilam sie ja ,w ciazy i tez mnie pamietali ,weszlam bez
      kolejki.Potem zostalam sama w kraju i sama wszystko zalatwialam , tzd z
      mala ,tez weszlam bez problemu ,dlugo czekalam w srodku to tez panowie
      podnosili pieluszki , podawali krzeslo , rozmieniali pieniadze na
      parkomat ,pytali sie o meza .Oczywiscie ja rozplywalam sie nad uprzejmoscia i
      trudna praca oraz doskonala pamiecia panow.Moje dokumenty byly dlugo bo nie
      wpuszczono mnie w ciazy do Kanady a potem trzebabylo zalatwiac dla malej wiec
      maz dal mi numer do czlowieka prowadzacego nasza sprawe ,nim zadzwonilam on sam
      zadzwonil do mnie ,mial tak podobny glos do mojego przyjaciela ze nim sie
      przedstawil opowiedzialam mu ostatnie kilka dnie z zycia mlodej matki , potem
      bylo duzo smiechu i jak dotarlam do niego do pokoju "rozmow " w ambasadzie bylo
      przemilo .Mialam szczescie do milych ludzi i przydala sie zasada ze nigdy nie
      zawiele usmiechu i przyjaznego nastawienia w takich placowkach.
      • ma.pi Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 14:55
        rpg-1 napisała:

        > Uffff to mi sie udalo , tez wiele razy przejezdzalam przed ambasadami w
        > Warszawie az wreszcie musialam skozystac .Wypadlo smiesznie ,zobaczylismy ze
        > przyjmuja do 11 wiec przyjechalismy tuz przed , po paru minutach nas
        > wpuszczono ,porozmawialismy ze straznikiem i jakims facetem z
        obslugi .Calkiem
        > milo .Potem moj maz zalatwial rozne dokumety sam i mowil ze nas pamietali, po
        > kilku miesiacach pojawilam sie ja ,w ciazy i tez mnie pamietali ,weszlam bez
        > kolejki.Potem zostalam sama w kraju i sama wszystko zalatwialam , tzd z
        > mala ,tez weszlam bez problemu ,dlugo czekalam w srodku to tez panowie
        > podnosili pieluszki , podawali krzeslo , rozmieniali pieniadze na
        > parkomat ,pytali sie o meza .Oczywiscie ja rozplywalam sie nad uprzejmoscia i
        > trudna praca oraz doskonala pamiecia panow.Moje dokumenty byly dlugo bo nie
        > wpuszczono mnie w ciazy do Kanady a potem trzebabylo zalatwiac dla malej wiec
        > maz dal mi numer do czlowieka prowadzacego nasza sprawe ,nim zadzwonilam on
        sam
        >
        > zadzwonil do mnie ,mial tak podobny glos do mojego przyjaciela ze nim sie
        > przedstawil opowiedzialam mu ostatnie kilka dnie z zycia mlodej matki , potem
        > bylo duzo smiechu i jak dotarlam do niego do pokoju "rozmow " w ambasadzie
        bylo
        >
        > przemilo .Mialam szczescie do milych ludzi i przydala sie zasada ze nigdy nie
        > zawiele usmiechu i przyjaznego nastawienia w takich placowkach.

        Rpg-1, ale Ty chyba piszesz o ambasadzie kanadyjskiej w Warszawie.
        Tez mam takie doswiadczenia, nie przyjezdzac z rana, a 15 min przed
        zamknieciem. Wtedy juz nie ma kolejki i wszystko zalatwia sie od reki.


        Z konsulatem polskim w Toronto niestety nie mam dobrych skojarzen.

        Pozdr.
    • nina46 Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 10:42
      JA TEZ MIALAM STYCZNOSC Z TYM URZEDEM NIESTETY.POMIJAJAC TE KOLEJKE KIEDY
      CZULAM SIE JAK ZA KOMUNY TO TE CENY JAKIE SIAGAJA OD NAS JA ZA WPIS DZIECKA DO
      PASZPORTU ZAPLACILAM £120 BO OCZYWISCIE TLUMACZ BIERZE DUZO OWSZEM PANI MILA
      WYLUMACZYLA MI NAWET WESZLAM OSOBNYM WEJSCIEM ALE DOBIL MNIE KOSZT I WOGOLE TA
      LEGALIZACJA W POLSCE WIEM ZE KIEDYS TEGO NIE BYLO PLACILO SIE £20 I GOTOWE
      DZIECO BYLO WPISANE W PASZPORT.NO COZ NAJLEPIEJ CIAGNAC OD SWOJEGO.
    • monikaj Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 15:13
      A dla mnie największym zaskoczeniem było to, że panie urzędniczki w konsulacie
      w Toronto nie władają angielskim. Mój mąż, który po polsku zna kilka słów
      pojechał sam do konsulatu (jeszcze przed naszym ślubem) aby załatwić jakiś
      papier. Zniecierpliwił się bo taka koleja i tego dnia nic nie załatwił ale
      wrócił z informacją, że nie mógł dogadać się po angielsku. Nie chciałam mu
      wierzyć. Następnym razem pojechaliśmy oboje. Kolejka jak zwykle (3 godziny
      staliśmy) i przekonałam sie osobiści, że dwie urzędniczki w okienkach i żadna
      nie mówi po angielsku. Przyszła jakaś cudzoziemka, prawdopodobnie żona Polaka
      załatwiać paszport dla dziecka i nie mogła sie z nimi dogadać. Dopiero ludzie w
      kolejce zaczęli robić za tłumaczy i udało jej się coś załatwić. Poza tym
      kobiety były bardzo nieuprzejme: jedna z nich załatwiała wszystko a druga
      kasjerka przyjmowała tylko opłaty. Do pierwszej kolejka niesamowita, do drugie
      pojedyńcze osoby. Próbowałam uzyskać jakąś standardową informacje od kasjerki
      bo akurat była wolna ale ta oczywiście: "Ja informacji nie udzielam, prosze
      zapytać w 1 okienku. To jest kasa." Wreszcie jak już dawno minęły godziny
      urzędowania pojawił się jakiś młody prawnik do pomocy bo jeszcze tyle ludzi
      czekało i on juz mówił po angielsku.
      Tak się potem zastanawiałam jak to jest możliwe, że osoby mieszkające w
      Kanadzie (nie przebywające na wakacjach) nie mówią ani be ani me po angielsku,
      o francuskim (drugim oficjalnym języku) nie wspomnę. Ja rozumiem, że do
      konsulatu przychodzą głównie Polacy ale cudzoziemcy nie władający tym językiem
      też nie są rzadkością. Jaką opinię wystawiają Polsce urzędniczki w kosulacie w
      Kanadzie nie mówiące po angielsku i do tego z brakiem kultury. Wydawało mi się
      że obowiązują jakieś przepisy dotyczące kwalifikacji osób zatrudnianych w
      placówkach dyplomatycznych ale może się mylę. Niech mnie ktoś sprostuje w takim
      razie. Pozdrawiam
      • aga_rn Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 15:43
        Monika, w 2000 roku jechalismy cala rodzina do Poslki, i wtedy okazalo sie ze
        moja urodzona w Kanadzie corka musi miec Polski paszport (w 1998 bylysmy w
        Polsce i cora jechala na kanadyjskim z polska wiza).
        Wtedy wyrabiali polskie paszporty na podstawie kanadyjskiego aktu urodzenia,
        nie takie cyrki jak dzisiaj.
        No i w konsulacie odbywaly sie sceny dantejskie, szczegolnie ze stara
        emigracja, ktorzy do tej pory jezdzili na paszportach kanadyjskich. Sama
        widzialam dwie osoby, takie 30-40 lat, urodzone w Kanadzie, ale polskiego
        pochodzenia. Facet w okienku nie chcial mowic do nich po angielsku i
        wykrzykiwal "z Polakami ja tylko po polsku rozmawiam". Wiadomo ze w tym wieku
        z uzyciem polskiego jezyka moze byc krucho, jeszcze jako dzieci mogli mowic po
        polsku lepiej bo uzywali polskiego w domu, itp. Jako dorosli moze juz zalozyli
        swoje rodziny, i znajomosc jezyka ucieka. A tym bardziej "urzedowego".
        A ten cham w okienku ich pouczal ze maja do niego mowic po polsku. Wstyd.
        Ja tez nie lubie naszego konsulatu, tego okienka zywcem wzietego z PRL-owskiego
        urzedu (szybka, dziurka), tez kiedys czekalam z niemowlakiem na ulicy w zimie
        (w Toronto, a to zaraz blisko jeziora, tam z reguly zawsze wieje
        Zdjecia do polskiego paszportu robilismy chyba trzy razy, stojac w ogonku
        obserwowalismy jak jeden po drugim, petenci byli odsylani bo zdjecie niedobre,
        i wysylani dojednego z polskich biur podrozy ktory miesci sie niedaleko.
        wrrrrr ....
        a kanadyjskiej ambasady w Warszawie tez nie cierpie. To jeszcze z czasow kiedy
        planowalam wizyte u moich krewnych w Winnipegu, czulam sie tam niestety
        traktowana jak zero.
        Pozdr.
        AgaRN
        • ma.pi Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 16:25
          aga_rn napisała:

          > a kanadyjskiej ambasady w Warszawie tez nie cierpie. To jeszcze z czasow
          kiedy
          >
          > planowalam wizyte u moich krewnych w Winnipegu, czulam sie tam niestety
          > traktowana jak zero.
          > Pozdr.
          > AgaRN

          Ja mam o tyle mile wspomnienia z ambasady kanadyjskiej w Warszawie, ze za
          kazdym razem jak sobie zazyczylam bez problemow dostawalam tlumacza. Nawet jak
          bylam na rozmowie kwalifikacyjnej o pobyt staly. Nikt nie robil problemow, nie
          widziwial. A w sumie na takiej rozmowie to powinnam juz sie wykazac znajomoscia
          jezyka. Ja powiedzialam, ze jestem zmeczona po calonocnej podrozy pociagiem, bo
          wizyte wyznaczyli mi na 9 rano i nie czuje sie na silach rozmawiac po
          angielsku, tym bardziej, ze w tym momencie nie za bardzo jeszcze umialam.
          Bylo "no problem".

          W swietle tego co opisujesz jak sie taki problem rozwiazuje w polskim
          konsulacie to ja jestem zadowolona.
          Co do znajomosci jezykow przez urzednikow w ambasadzie. Zauwazylam, ze w
          ambasadzie kanadyjskiej w Warszawie nie wszyscy znaja jezyk polski, ale tlumacz
          jest zawsze dostepny. Nie mowie tutaj o paniach w okienku, ktore przyjmuja
          wnioski. Te mowia po polsku. Mowie o konsulach, ktorzy sa Kanadyjczykami.

          Pozdr.
    • kulju Polski konsulat w Toronto 27.02.04, 18:49
      Wybralismy sie do konsulatu, zeby zarejestrowac nasze malzenstwo (bralismy slub
      w Kanadzie). Budynek przepiekny, Biuro Obslugi Klienta natomiast w "piwnicy".
      Wszedzie pelno informacji poprzywieszanych nie wiadomo po co. Dwie kolejki,
      jedna zeby zlozyc dokumenty, druga zeby zaplacic. W obydwu trzeba stac !!!
      Tuz przed okienkiem moj kanadyjski malzonek dostrzegl wielki jak wol
      napis "ONLY CASH", na co zupelnie zbaranial, bo rzadko nosi gotowke przy sobie.
      Ja natomiast mialam, na wszelki wypadek wink)), "bo to nigdy nic nie wiadomo" wink)-
      I mialam racje. Zupelnie jak w Polsce wink))) I ciekawa rzecz, ze przeciez tak
      niewiele trzeba, zeby bylo zupelnie inaczej. Wizyta w konsulacie moze
      niejednego odstraszyc, od odwiedzin kraju "gdzie niedzwiedzie chodza po
      ulicach" wink)
      Pozdrawiam,
      Magda
      Czeka nas niedlugo ponowna wizyta w "piwnicy", zeby Adas dostal wize do Polski
      w swoim kanadyjskim paszporcie. O problemie z swiadectwem urodzenia juz
      pisalam, wiec nie bede sie powtarzac wink

      • lucasa Re: Polski konsulat w Toronto 27.02.04, 20:52
        hej no to ja tez chce sie przylaczyc! o konsulacie w Londynie...

        tak jak Ewa - godzinami wisialam na telefonie do konsulatu - a jeszcze
        sprawdzalam kilka razy numer, bo nie zawsze ta sama automatyczna sekretarka sie
        wlaczala - i myslalam, ze mam moze nieaktualny numer

        uwazam, ze to bezczelnosc, ze po kilkunastu minutach wiszenia (za ktore sie
        placi) mozna byc po prostu rozlaczonym, i trzeba zaczynac przechodzenie przez
        wszystkie "wybierz 1, wybierz 2 itd"...

        niezle mnie raz panie w konsulacie zezlily, gdy potrzebowalam cos przetlumaczyc
        a nie chcialy mi przefaksowac listy tlumaczy ("moze sobie pani tu przyjechac i
        spisac"!!!!), ani podac przez telefon!!!! natomiast, mialy pod reka (!!!) tylko
        jeden numer! pewnego pana... nie mam jak to miec monopol na tlumaczenie dla
        konsulatu! a ten pan nie jest nawet zarejestrowany w Anglii jako osoba
        tlumaczaca (a taki wymog dostal moj brat od Home Office)

        ja do konsulatu wybralam sie na poczatku stycznia, mroz niesamowity, ja mialam
        Mala w nosidelku, i jak zobaczylam kolejke to myslalam, ze padne,
        myslicie, ze ktos mnie przepuscil? ano przepuscil! Anglik, ktory stal w kolejce
        przede mna! widzialam tez kilka mam z wozkami, ktore probowaly wjesc bez
        kolejki i nie bylo szans aby przebrnac przez ochroniarza! nie mowiac juz o
        niechetnych spojrzeniach kolejkowiczow...

        ale ja postanowilam, ze juz zawsze gdzie tylko moge bede opowiadala sytuacje
        (szkoda, ze nie znam imienia tej pani), jak pani urzedniczka zainteresowala
        sie, ze Mala wrzeszczy niesamowicie (przeliczylam sie z godzinami karmienia, i
        myslalam, ze uda mi sie zdazyc do Mothercare na Oxford St...) i w wyniku tego
        karmilam i przebieralam Karolinke w osobnym pokoju, ktory pani sama
        zaoferowala! dziekuje jej za to!!!

        to tyle, pozdrawiam,
        Agnieszka

        ps. a w konsulacie w Londynie tez tylko gotowka albo czekiem - lepiej wiedziec,
        bo mozna sie zdziwic (i od nowa stac w kolejce!)
        • magdapol75 Re: Polski konsulat w Toronto 27.02.04, 22:34
          Te panie pracujace w Polskich Konsulatach nie koniecznie musza mieszkac w danym
          kraju,najczesciej sa to ludzie przysylani z Polski na jakis okres czasu,dlatego
          nie umieja mowic po angielsku,ale dlaczego nie wysla tych co umieja,nie mam
          pojecia-wstyd.
          Pa Magda
          • monikaj Re: Polski konsulat w Toronto 28.02.04, 04:29
            To fakt, że mogliby wysłać kogoś mówiącego w języku kraju do którego wysyłają.
            Ja jednak myślę, że do konsulatów i ambasad wysyła się pracowników z Polski na
            wyższe stanowiska natomiast urzędników do obsługi zatrudnia się na miejscu. Tak
            w końcu robią tez ambasady innych krajów w Polsce zatrudnijąc także Polaków
            władających ich językiem. Przykład aby daleko nie szukać to Ambasada Kanady w
            Warszawie - urzędniczki są Polkami.
            Przy tym znalezienie wykształconego Polaka (czytaj co najmniej władającego
            językiem kraju w którym przebywa) do pracy w konsulacie akurat nie jest jakimś
            wielkim problemem bo poza granicami Polski żyje jakieś 10 milionów Polaków i
            amabasady są przeważnie duże w tych krajach gdzie Polaków jest dużo. Jak mało
            Polaków to i placówka dyplomatyczna mała.
            Ja raczej podejrzewam, że zatrudnia się znajomych i co jest ok pod warunkiem że
            spełniają warunki czyli w tym wypadku znają j.ang i wiedzą jak kulturalnie
            obsługiwać klientów. Natomiast jeśli nie to powinni się albo dokształcić albo
            zrezygonować z nieodpowiedniego dla siebie stanowiska. A może powinnam się
            pójść poskarżyć do konsula? Jak myślicie? Kurcze dlaczego my musimy zawsze w
            tych kolejkach jak te barany.....
            Tak na marginesie. Kiedyś byłam w Ministerstwie Spraw Zagranicznych potwierdzić
            jakiś papierek i tak się złożyło, że przechodziłam koło gabinetu, w którym
            przymował jakiś gość do obslugi petentów. Pomyślałam raz kozie śmierć i poszłam
            go poinformować, że konsulacie w Toronto mój wtedy jeszcze narzeczony nie mógł
            się dogadać po angielsku bo urzędniczki władają tylko polskim. Pan taki mułek
            pokiwał tylko głową. Wyszłam zastanawiając się skąd się on tam wziął bo
            strażnik na korytarzu miał więcej do powiedzenia....
            A teraz znowu muszę pojechać do konsulatu... już się przygotowuję
            psychicznie...od 3 tygodni smile))
            • mama5plus Re: Polski konsulat w Toronto 28.02.04, 10:42
              Nie mam pojecia na jakiej zasadzie zatrudniaja pracownikow,
              ale moja znajoma pare lat temu miala taka przygode:
              Jest po anglistyce i ma uprawnienia tlumacza przysieglego.
              Wyszla tu zamaz i mieszka w Londynie.
              Po jakims czasie zaczela sie rozgladac za praca
              i zaswitalo jej w glowie, ze a moze sprobuje w konsulacie.
              Przyjeli ja szybko i z otwartymi ramionami.
              Bardzo im odpowiadalo, ze jest tu na miejscu, zna swietnie jezyk,
              ma te uprawnienia i nie musza jej organizowac calej reszty
              (zakwaterowanie i co tam jeszcze)
              Teraz juz tam nie pracuje bo znalazla cos co jej bardziej odpowiadalo
              ale radzila probowac jesli ktos ma ochote zwiazac sie z konsulatem.
    • abiela Re: Polskie konsulaty 27.02.04, 23:08
      Ja mam doswiadczenia tylko z ambasada polska w Berlinie - wyrabialam paszport
      po wzieciu slubu - wszystko bez problemow.
      Za to niemile wspomnienia mam z nieuprzejmych i kilometrowych kolejek przed
      konsulatem niemieckim we Wroclawiu. A najbardziej czulam sie upodlona przed
      ambasada USA w Krakowie.

      Ania
      --
      -------------------
      GG 5287751
      • mrufkaa Re: Polskie konsulaty 28.02.04, 00:49
        Ach, jeszce mi sie cos przypomnialo:0
        Jak wyjezdzalam na stypendium do Barcelony, dostalam wize tylko na 3 m-ca z
        przykazaniem, by ja przedluzyc na miejscu ( i jeszce raz zaplacic). No wiec
        poszlam tam, rozsadnie na miesiac wczesniej i.... zobaczylam te ogromna
        kolejake Marokanczykow i innych narodowosci ( glownie afrykanskich) stojaca tam
        od switu... malo sie nie rozplakalam. Po prostu mialam przedluzyc wize w
        Urzedzie Immigracyjnym i zadnych udogodnien jako student programu Erasmus miec
        nie mialam...Pierwszy raz w zyciu zobaczylam sie w takiej sytuacji i przyznam,
        ze przemysliwalam nad nielegalnym studiowaniem w Hiszpaniismile
        Na szcescie moj przyjaciel byl pracownikiem Ministerstwa Obrony i nastepnym
        razem, razem z nim, weszlam bez kolejki na jego dokumenty....
        Uff. No to wtedy mi sie upieklo. Ciekawe kiedy mnie dopadnie ten pierwszy raz.
        --
        mrUfkaa*
        MOJA JULCIA:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9449776
        "A galinha da vezinha e mais gorda que a minha..."
    • dorota1974kr Re: Polskie konsulaty 28.02.04, 12:36
      Nie rozumiem tego. Dlaczego w Polsce sie tyle zmienia, nawet w urzedach, a
      tutaj konsulat pozostaje taki dawno-systemowy. Tyle narzekan, brak kompetencji,
      brak uprzejmosci, a nikt nic nie robi.
      Pamietam jak moj maz probowal sie czegos dowiedziec telefonicznie. Pani byla
      nawet uprzejma, ale na kazde pytanie odpowiadala "Nie wiem ale sie dowiem,
      prosze zadzwonic jutro" Sytuacja powtorzyla sie jeszcze parokrotnie, w koncu
      mojemu mezowi powiedziano, ze owa pani poszla na urlop. Zostalismy wiec w
      pozostawieni w niewiedzy.
      --
      Pozdrawiam
      Dorota, mama Olivii
      nowe zdjecia Olivki
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8989771&a=11005163&t=1077799899840
      • daisy123 Re: Polskie konsulaty 28.02.04, 23:12
        Nie dolacze sie do Waszych lamentòw, gdyz moje kontakty z konsulatem polskim w
        Mediolanie wspominam bardzo mile. Zawsze sie dodzwanialam bez problemu i ZAWSZE
        otrzymywalam bardzo wyczerpujace informacje. Wiecie co? Mi sie wydawalo, ze oni
        nie maja co robic w konsulacie i tylko czekaja na jakis telefon, aby zaraz
        podniesc sluchawke.
        Kiedys prosilam o telefon do tlumacza. Spytano sie mnie z jakiego miasta
        dzwonie i podano mi 5 numeròw do ròznych tlumaczy mòwiac, ze nie chca nikogo
        faworyzowac. Wydaje mi sie to w porzadku.
        • dorota1974kr Re: Polskie konsulaty 28.02.04, 23:33
          Szkoda, ze tak funkcjonuje tylko konsulat w Mediolanie. Moze to wplyw Wlochow
          bo z tymi co sie spotkalam w zyciu byli niesamowicie mili, uprzejmi i weseli.
          W Londynie zdecydowanie maja co robic, dzien w dzien sa dlugie kolejki, a
          konsulat otwarty jest tylko trzy czy cztery godziny dziennie.
          --
          Pozdrawiam
          Dorota, mama Olivii
          nowe zdjecia Olivki
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8989771&a=11005163&t=1077799899840
          • mama5plus Re: Polskie konsulaty 29.02.04, 12:54
            dorota1974kr napisała:

            > Szkoda, ze tak funkcjonuje tylko konsulat w Mediolanie.

            To tylko moja teoria, ale mam wrazenie, ze te glowne
            konsulaty czyli w miastach stolecznych sa znacznie
            bardziej przeciazone.
            Wiadomo, ze znaczna wiekszosc Polakow w UK podlega
            pod ten londynski.
            Malo kto osiedla sie w Szkocji np
            czy nawet gdzies poza Londynem.
            No i ze wzgledu na znajomosc angielskiego
            i ogolnie zainteresowanie nim jesli ktos
            wyjezdza to raczej do Anglii niz do Wloch
            (czy to za praca czy jezyk podszkolic)

            Mozliwe,ze w tym londynskim sie przeliczyli troche
            i powinni wiecej ludzi zatrudnic/ linii telefonicznych uruchomic.

            Z moich doswiadczen - jesli juz czlowiek sie dodzwoni
            to oni raczej chetni byli isc na reke z tymi owym.
            Pani mnie poinformowala,ze niektore rzeczy moge albo na miejscu zalatwic albo
            doplacic za tamto i siamto i wtedy oni mi to przesla-czyli,
            ze nie musze odbierac w konsulacie.
            Tez jakas inna opcja: albo za 3 dni albo doplacam i tego samego.
            Nie wiem czy te udogodnienia tylko dla zamiejscowych czy dla ogolu.
            W sumie mam calkiem calkiem odczucia. Tylko to wiszenie na linii
            i mnogosc formalnosci mnie powalila, ale nie licze na to, ze
            przepisy obejda.
            Ale poza tym pani byla bardzo miod-malina, z detalami wszystko tlumaczyla
            sprawdzala czy juz zanotowalam w ogole wink
            Na koniec podala mi swoje nazwisko gdybym szukala na miejscu tlumacza big_grin
            • dorota1974kr Re: Polskie konsulaty 29.02.04, 15:15

              > Na koniec podala mi swoje nazwisko gdybym szukala na miejscu tlumacza big_grin
              Juz rozumiem dlaczego byla miod-malina.

              To prawda, ze oni sa w stanie wiele zrobic za drobna doplata (5 funtow)
              Jednakze te ceny wg mnie i tak sa niemale. Za zarejestrowanie naszego slubu i
              naszej corki i za wyrobienie jej paszportow zaplacilismy prawie 100 funtow.
              Uwazam, ze to nie jest mala kwota, zwlaszcza, ze niby paszport dla dziecka
              powinien byc bezplatny...

              --
              Pozdrawiam
              Dorota, mama Olivii
              nowe zdjecia Olivki
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8989771&a=11005163&t=1077799899840
    • miriam21 Re: Polskie konsulaty 01.03.04, 10:26
      Mam doswiadczenia z polskim konsulatem w Kolonii.Ogromna posiadlosc, za drutem
      kolczastym. Bardzo przyjemnie bylo podczas wyborow prezydenckich (chociaz
      znow nie bylo mnie na liscie, nic to nawet sie nie zdziwilam...). Uprzejmosc
      tak duza, ze nawet moj maz i Miriam mogli wejsc ze mna do kabiny (tajne wybory,
      hi hi ..., probowalam tez tak w Niemczech, gdy wybieral moj maz do Bundestagu,
      zapomnij, od razu mnie wywalili).

      Zpelnie nieuprzejmie gdy sie chce cos zalatwic w okienku i trzeba przejsc
      przez pierwszy szwadron urzednikow, ale wydaje mi sie, ze wtedy ma sie z innym
      ludzmi do czynienia.
      O cenach juz zupelnie nic nie powiem, Polak za granica to zrodlo dewiz w
      kraju.

      pozdrawiam
      Ania
      • dorrit Re: Polskie konsulaty 01.03.04, 11:42
        Hej, dziewczyny!
        Ja mam doswiadczenia z obu stron okienka, pracowalam w sumie 5 lat w polskich
        konsulatach w Mediolanie i Rzymie (a propos, daisy, ta super uprzejma pani to
        pewnie Ewa Malinowska, fakt, b. jest mila); kolejki, zwl. w Rzymie byly nieraz
        dlugachne (wiadomo - stolica), zawsze wpuszczano najpierw kobiety z maluchami
        albo w ciazy, nawet po godzinach, bo "nie wiedzialy" (niektore
        kilkakrotnie "nie wiedzialy" jakie sa godziny otwarcia urzedu... ale co bylo
        robic). Informacje staralismy sie dawac jak najbardziej wyczerpujace, bo z
        korzyscia dla pracownikow bylo, jesli klient ma wszystkie dokumenty, nie musi w
        kolko wracac a tym bardziej wyklocac sie w poczekalni; listy tlumaczy
        faksowalismy albo podawalismy zawsze kilka numerow przez tel., chyba, ze w
        danym miescie byl tylko jeden...
        Porownalismy kiedys doswiadczenia z pracownikami innych europejskich konsulatow
        w Mediolanie, konkluzja: ok. 80% osob, zeby zalatwic jakas sprawe, w jakims
        miejscu klamie...
        Pracownicy: niestety, konsulaty slabo placa, wiec osoba mieszkajaca na miejscu
        i majaca jakies kwalifikacje nie zawsze dlugo tam wytrwa; zatrudniane sa czesto
        i chetnie czlonkowie rodzin (czyli glownie zony) dyplomatow wyslanych z kraju,
        bo maja wszystkie potrzebne "zgody" (np. na dostep do dokumentow poufnych), na
        ktore czasem trzeba czekac kilka miesiecy, ale za to nie zawsze znaja jezyk i
        niestety nie zawsze sa dobrymi pracownikami (= kompetentnymi, uprzejmymi i
        chetnymi do pracy...).
        A trudnosc z dodzwonieniem sie to jakas choroba konsulatow. W Mediolanie jest
        jako tako, w Rzymie bylo tragicznie, az zalozyli 20 linii, co z tego, skoro
        telefonistka jest jedna, na druga nie ma pieniedzy; i tak jest lepiej, niz
        bylo.
        Drogo jest okropnie, oplaty ustala MSZ w porozumieniu z Min. Finansow, konsulat
        ma niewielka mozliwosc manewru (jakies 10%) w ostatecznym ustaleniu danej
        oplaty. Sa znizki dla dzieci, studentow, emerytow przy zalatwianiu niektorych
        spraw - trzeba zawsze o nie pytac!
        Przy odmowie dania wizy obcokrajowcowi konsulat wg przepisow nie ma obowiazku
        informowac o powodach (zwl. gdy tzw. opinia sluzb specjalnych z kraju jest
        negatywna).
        Mysle, ze w duzej mierze, obok elementow wyniesionych z dawnej mentalnosci,
        ktore powoli zanikaja, problem jest natury finansowej: obcinaja etaty i
        ryczalty (czyli pracownikow "do pomocy", nie dyplomatow), obcieli fundusze na
        papier i pomoce biurowe - szokujace; za to w ambasadach jakos tych kosztow tak
        nie zmniejszaja, raczej tu i owdzie utworza nowy etacik (w domysle:
        dla "swoich"; zreszta zmieniajacych sie wraz z kazdymi wyborami...)
        Pozdrawiam, zycze milszych wrazen. Niedlugo ide do konsulatu wyrabiac paszporty
        dla maluchow, ale dzieki wlasnym doswiadczeniom zaopatrze sie we WSZYSTKIE
        wymagane dokumenty i dobre zdjecia (czyli z negatywu, a nie z kabiny tzw.
        pieciominutowej), po co wracac?
        Pozdrawiam!
        • daisy123 Re: Polskie konsulaty 01.03.04, 23:27
          Hej dorrit! A co to znaczy dobre zdjecie? Ja do paszportu wloskiego i do
          dokumentu podròzy do krajòw europejskich mojej còrki robilam zdjecia u
          fotografa. Ale co to za zdjecia... Còrka miala 3 miesiace wiec trzymalam ja i
          na zdjeciu widac moje dlonie sciskajace ja i fragmenty mojej osoby. A teraz gdy
          moje dziecko ma ponad 4 lata to w ogòle nie przypomina tego ze zdjecia. A czy
          do polskich paszportòw nadal trzeba miec zdjecie z odslonietym uchem??? Pytam
          sie, bo w przyszlym roku powinnam wymienic paszport.
          A w konsulacie polskim w Mediolanie to czesto zdarzalo mi sie rozmawiac z
          jakims panem. O moich doswiadczeniach z ambasada polska w Rzymie nie chce
          pisac, bo minelo od tego czasu wiele lat, ale ogòlnie wrazenia mam niczego
          sobie. Mysle, ze przed wybraniem sie do konsulatu warto spròbowac dzwonic
          (przynajmniej tutaj w Mediolanie nie ma z tym wiekszych problemòw) i wypytac
          sie min. i o godz. otwarcia aby nie byc "rozczarowanym".
          • dorrit Re: Polskie konsulaty 02.03.04, 12:35
            "Dobre" zdjecie to wlasnie to z odslonietym lewym uchem, zrobione u fotografa
            (wywolywane normalnie, nie z Polaroidu - sa do niczego), na jasnym tle, 4 x 5
            cm; uwaga - bez kolczyka, ale to maluchow rzadko dotyczy...
            Ja tez gdziekolwiek ide cokolwiek zalatwic, najpierw dzwonie, szukam w
            internecie, zeby isc "przygotowana" i nie tracic czasu. Bo go zwyczajnie nie
            mam.
            Pozdrawiam!
            • ma.pi Re: Polskie konsulaty 02.03.04, 14:51
              dorrit napisała:

              > "Dobre" zdjecie to wlasnie to z odslonietym lewym uchem, zrobione u fotografa
              > (wywolywane normalnie, nie z Polaroidu - sa do niczego),>

              Co konsulat to inna opinia. W Toronto przyjmuja te z Polaroidu. Cyba Aga_rn
              pisala, ze maja zaprzyjaznioniego fotografa po drugiej stronie ulicy i z
              definicji prawie kazdego odsylaja do tego fotografa i on trzaska takie
              polaroidki do polskich paszportow.

              Mowiac szczerze do kanadyjskich tez robia polaroidem. Nikt tutaj sie nie bawi w
              tradycyjne zdjecia. To chyba tylko jakas polska "nalecialosc".

              Pozdr.
              • dorrit Re: Polskie konsulaty 02.03.04, 16:50
                Mozliwe, ze nalecialosc.
                Nie mniej jednak nie ulega watpliwosci, ze sa duzo lepsze od polaroidow. Kazdy
                profesjonalny fotograf to potwierdzi. A ze to nam utrudnia zycie, to inna para
                kaloszy.
                • ma.pi Re: Polskie konsulaty 02.03.04, 18:05
                  dorrit napisała:

                  > Mozliwe, ze nalecialosc.
                  > Nie mniej jednak nie ulega watpliwosci, ze sa duzo lepsze od polaroidow.
                  Kazdy
                  > profesjonalny fotograf to potwierdzi. A ze to nam utrudnia zycie, to inna
                  para
                  > kaloszy.

                  Wiesz, tylko, ze dla mnie takie czepianie sie dla idei, ze z polaroidu, a nie
                  profesjonalne. W koncu to nie portret slubny babci, ktory ma nad lozkiem 50 lat
                  wisiec.
                  A to, ze kazdy fotograf to potwierdzi to Ci wierze, bo chyba kazdy widzi
                  roznice. A tak dla ciekawostki, jak w Toronto pojdzie sie do profesjonalnego
                  fotografa (moze byc Polak) zrobic zdjecie do paszportu, to on wyciaga polaroid
                  i pstryka. Podejzewam, ze juz nikt tutaj nie robi takich tradycyjnych zdjec do
                  paszportu. Pewnie by dziwnie na mnie popatrzyli jakbym sobie zazyczyla. No i
                  wydatek wiekszy i w sumie niepotrzebny.
                  No i wczym to utrudnia prace jezeli pracownicy ambasady sami wysylaja zeby
                  takie zdjecia zrobic? winkwink

                  Pozdr.
            • daisy123 Re: Polskie konsulaty 03.03.04, 23:23
              Dzieki dorrit. Ja i tak wole isc do fotografa niz robic zdjecie w kabienie.
              Chyba w tym przypadku to jest plus, ze nie nosze kolczykòw. Jesli ktos z was
              nie widzial kobiety bez dziury w uchu to sie zglaszam do pokazòw. Hiii, mnie
              sie zdarzylo, ze ktos kiedys sie zorientowal, ze nie mam przeklutych uszu i na
              caly glos wykrzyknal to co zobaczyl. A bylo to w miejscu tzw. publicznym...
    • martaurb Re: Polskie konsulaty: Monachium i Strasburg 02.03.04, 19:44
      No to ja z innego zakatka swiata wink
      1. Monachium:
      Musialam sie dowiedziec sluzbowo kilku rzeczy w dziale prawnym - dzwonilam
      tam...2 dni!!! Albo nikt nie odbieral, albo ktos odbieral po to, zeby sluchawke
      odlozyc i tym samym przerwac polaczenie - cale moje biuro bylo ciezko
      zdziwione, myslalam, ze zapadne sie pod ziemie (bo jednak jakies resztki
      patriotycznych uczuc czlowiek ma....niestety)
      W koncu udalo mi sie dodzwonic i uzyslac informacje o ktore mi chodzilo, kilka
      dni pozniej pojechalam do konsulatu a tam dziki tlum Rosjan po wizy tranzytowe
      i wszystkie okienka ich obsluguja - reszta moze czekac na blizej nieokreslona
      przyszlosc, kiedy sie w koncu ktos zlituje (dodam, ze bylo goraco, zadnej
      wentylacji, smrod spoconych cial i brak krzesel chocby dla starszych). Jak juz
      w koncu byla moja kolej, to okazalo sie, ze udzielone mi telefonicznie
      informacje byly bledne, za co zostalam jeszcze skrzyczana
      "z kim pani rozmawiala???"
      - nie wiem, panstwo sie nie przedstawiacie przez telefon
      "to na pewno byl jakis zwykly pracownik, zwykli pracownicy nie moga udzielic
      wlasciwych informacji"
      To po co tam siedza???????

      2. Strasburg:
      - Bardzo mily nowy pan konsul, stara sie naprawde zorganizowac ciagle cos - to
      Mu na plus! Niestety pracownicy nie dorosli..... Wysylana do tej pory
      listownie "Kartka z konsulatu" z info na temat roznych wydarzen (czasami z
      bledami ortograficznymi po polsku, ale przemilcze) zostala teraz pierwszy raz
      wyslana e-mailem (3 razy, bo dopiero za 3 sie udalo wyslac wszystko co
      chcieli) - w moim przypadku na sluzbowy adres mailowy, bez pytania o zgode, ale
      niech Im bedzie. Szkoda tylko, ze adresaci zostali tak wpisani, ze kazdy moze
      sobie pelna liste przeczytac.....no i sie zaczelo - np mail od pani tlumaczki,
      ktora rzekomo (tak wynika z jej maila) posiada lepsze kwalifikacje niz
      przecietny tlumacz przysiegly itp. Pomijam, ze na mailing do KONKRETNEJ osoby
      trzeba miec zgode pisemna tej osoby, inaczej podlega to pod
      prokuratora.....tego pani tlumaczka pewnie nie wie, albo uwaza, ze polskie
      przepisy jej nie obowiazuja...
      - proby uzyskania jakichkolwiek informacji koncza sie na tym, ze w lokalnych
      urzedach wiecej sie dowiaduje o sprawie mnie interesujacej niz w polskim
      konsulacie, mimo ze pani odbierajaca telefon zapewnia mnie, ze jest tu po to,
      zeby pomagac Polakom, ale na najprostsze pytania nie zna odpowiedzi, i albo jej
      nie zna, albo "poprosi kolezanke, bo kolezanka tu juz dlugo mieszka i wiecej
      wie" - szkoda tylko, ze kolezanka ma obywatelstwo francuskie, wiec Jej
      doswiadczenia na niewiele sie mi - polskiej obywatelce - zdadza.....
    • monikaj Re: Polski konsulaty w Toronto 03.03.04, 05:46
      No byłam wczoraj w konsulacie w Toronto aby potwierdzić podpis. Stałam w
      pierwszej kolejce (aby złożyć dokument) tylko 50 min. Pani była nad podziw
      uprzejma i powiedziła mi, że dokument będzie gotowy o 13. Była 11:50.
      Poprosiłam ją grzecznie, że może można byłoby szybciej bo ja mam spotkanie w
      centrum o 13 (to była prawda). Powiedziała, że zobaczy co da się zrobić i
      odesłała mnie do drugiej kolejki (gdzie się płaci i odbiera dokumenty). Tak na
      marginesie ci co tylko płacą muszą swoje oddstać w drugiej kolejce, mimo że
      wcześniej kiblowali już w pierwszej.
      Ku mojemu zdziwieniu już o 12:15 wywołali moje nazwisko i dokument był gotowy
      do odbioru. Musiałam zapłacić jedyne... 47 dolarów.
      Generalnie muszę powiedzieć, że nie było najgorzej.
      Dowiedziałam się przy okazji od osób w kolejce, że aby załatwić paszport albo
      wizę nie muszę wcalę przyjeżdżać do konsulatu ale mogę to załatwić przez
      polskie biuro podróży. Podobnież kosztuje to 10 dolarów więcej a oszczędzam min
      4 godziny (dojaz i stanie w kolejce) i spotkanie z niekoniecznie sympatyczną
      urzędniczką. Na razie nie mam takiej potrzeby ale może kiedyś skorzystam...
      Pozdr
    • izabelai1 Re: Polskie konsulaty 03.03.04, 06:14
      No to ja moze o Japonii. Osobiscie w konsulacie nie bylam, ale wszystko udalo
      mi sie zalatwic przez telefon i poczta. Paszport dla dziecka, tlumaczenie prawa
      jazdy i inne drobne sprawy. Zawsze przemila pani (Japonka, mowiaca po polsku
      wiec moze dlatego smile) wszystko mi wyjasnila. Do tego na swieta Bozego
      Narodzenia dostalam zyczenia od Konsula (domyslam sie,ze wszyscy Polacy
      mieszkajacy w Japonii takie otrzymali) i zaproszenie na Wiglilie w konsulacie.
      Niestety mieszkam 2 godziny samolotem od Tokyo wiec nie moglam byc obecna. Mam
      nadzieje, ze zawsze tak bedzie.
      • dorrit Re: Polskie konsulaty 03.03.04, 10:52
        Ja tez dostalam zaproszenie na Wigilie do konsulatu, ale nie moglam pojsc
        (chlip!), bo jeden z synkow byl wtedy w szpitalu... a szkoda, zawsze jest
        b.dobre polskie jedzonko, oplatek, koledy, czasem zbyt duzo ludzi, ale mozna
        wylowic mile osoby i sobie pogadac w swiatecznym nastroju.
        • maja92 Re: Polskie konsulaty 03.03.04, 11:29
          Polska Ambasada w w Dublinie jest super!!

          Ludzie zawsze mili,kompetentni i uczynni. Dodzwonic sie tez zawsze mozna. Dwa
          lata temu paszport mojego meza stracil waznosc. Zadzwonilismy jednego dnia -
          zapytano sie Go kiedy mu pasuje przyjsc od Ambasady. Chcial przed 9:00 rano,
          przed praca - nie bylo problemu - nastepnego dnia pani juz na niego czekala.

          Nie wiem jak bedzie z nasza Ambasada po 1 maja - obawiam sie, ze beda mieli
          duzo wiecej pracy i usmiech znikniesad((

          W 1998 roku w Irlandii byl nie caly 1 tys. Polakow. Pod koniec 2003 naliczyli
          juz ok.10 tys. Ambasada peknie nam w szwachsmile))

          Pozdrawiam,
          --
          Maja
          • dorrit Daisy! 04.03.04, 11:38
            Jesli chcesz, zeby konsulat wysylal Ci zaproszenia, jak cos robi (czasem robi
            to Zw. Polakow w Mediolanie razem z konsulatem, bywa, ze imprezy te sa b.
            fajne!), to zadzwon i popros o wciagniecie Cie do ich polonijnej bazy
            adresowej. Gdy ja tam pracowalam, to wystarczalo. Zreszta sama te baze
            zapoczatkowalam i wysylalo sie mnostwo zaproszen na rozne imprezy. Nie wiem,
            ile i jak teraz robia, ale jakas Wigilie na pewno!
    • gusia29 Re: Polskie konsulaty 19.03.04, 04:08
      Musze Wam powiedziec, ze jestem bardzo mile zaskoczona moja dzisiejsza wizyta w
      konsulacie w Toronto. Czytalam ten watek wczesniej i troche sie obawialam jak
      to bedzie. Weszlam do konsulatu z mlodym (remontuja cos z boku wiec trzeba
      wchodzic glowna brama - bardzo mi sie podoba w srodku), security guard od razu
      wzial mnie na przod kolejki numer 1, bardzo szybko zalatwilam formalnosci z
      paszportem, jedyne co jest zle rozwiazane to wlasnie to, ze trzeba stac w dwoch
      kolejkach. Moim zdaniem gdyby obie panie przyjmowaly papierki i oplaty duzo
      szybciej by to wszystko szlo. Jeszcze raz podkreslam, ze nie narzekam, bo
      prawie nie czekalam w pierwszej kolejce, w drugiej czekalam moze 15 min.
      Co do niegrzecznosci pan w okienku to troche je rozumiem. Gdy tak czekalam na
      zalatwienie formalnosci slyszalam z jakimi pytaniami i zachowaniem klientow sie
      one spotykaja. Gdyby mi przyszlo po raz setny odpowiadac na to samo pytanie,
      lub gdybym miala obslugiwac pania, ktora nie ma dzisiaj humoru i chce to mocno
      podkreslic tez bym sie wkurzyla. Mysle, ze gdy sie uprzejmie do pan podchodzi
      one tez bardzo uprzejmie sie do nas odnosza.
      • dorrit Re: Polskie konsulaty 19.03.04, 12:36
        Teoretycznie obsluga kasy ma sie odbywac oddzielnie od "reszty".
        A co do zachowan klientow przy okienku, to niestety - srednia jest niska (na
        podstawie wlasnych, piecioletnich obserwacji). Az przykro, bo w niektorych
        konsulatach, obslugujacych duzo obcokrajowcow, widac roznice na nasza
        niekorzysc. Ale mowi sie trudno, kiedys bedzie lepiej... (?)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka