czy warto wyjechać do Kanady???

22.03.04, 22:59
Narazie mieszkamy Warszawie z naszą małą Olgusią, ale są plany wyjazdowe
właśnie do Kanady. Moja mama mieszka w Victorii na wyspie tj BC i bardzo
chcialaby zebyśmy zamieszkali z nią. Mowi, że tam jest tak pięknie i dobrze
się żyje. W tym roku wybieramy się do niej na wakacje, nie wiem czy
dostaniemy wszyscy wizy, ale może przynajmniej ja z córką (mąż myśli, że tak
może być), więc ją odwiedzimy. Sprawdzimy, zobaczymy. Mój mąż chętnie by się
tam wyprowadził, mimo, że tu ma dobrą pracę, ale ja mam mieszane uczucia,
boję się, że będę tęsknić, już sama nie wiem....
co mi doradzacie, może któraś z Was tam mieszka i powie mi czy warto???/
z góry dziękuje
i pozdrawiam
Magda mama Olgi
    • gusia29 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 05:17
      Naprawde jest tam pieknie. Czy warto tu wyjechac? Zalezy. Na poczatku jest
      ciezko, bo jezyk, znajomosci, praca itp, ale potem jest to juz partia Twojego
      zycia i szczerze mowiac nie wyobrazam sobie powrotu do Polski.
      Podoba mi sie tutaj przede wszystkim to, ze zawsze mozna zalezc prace (nie
      mowie o tej wymarzonej, ale z glodu sie nie umrze). Ludzie tutaj jacys
      weselsi, bardziej mili dla siebie. Wiecej jest luzu, nikt w nic nie wnika, nie
      ma wscibskich sasiadek (a jezeli sa to przewaznie europejki - he he he, ale
      ogolnie masz je gdzies i nie przejmujesz sie niczym).
      Podoba mi sie podejscie do zwierzat - odkad tu mieszkam nie widzialam
      bezdomnego psa, co dla mnie jest duzym plusem gdyz jestem na tym punkcie badzo
      wrazliwa. Wydaje mi sie ze warto, zwlaszcza, ze nie ryzykujesz niczego bo masz
      tutaj Mame, ktora Wam pomoze, a jesli Wam sie nie spodoba to zawsze mozecie
      wrocic, nie?
      • ma.pi Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 15:00
        A co rozumiesz pod tym "warto" ?

        Pozdr
    • kulju Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 16:21
      Nie wiem czy wartosmile))
      Ja wyjechalam ze wzgledu na meza. Ale gdyby on byl tu w Polsce, to ja bym nie
      wyjechala. Niektore rzeczy w Kanadzie bardzo mi sie nie podobaja. Jesli jestes
      Katoliczka to chyba nie przyjezdzaj, bo bedzie Ci trudno zaakceptowac to co tu
      zobaczysz crying Finansowo tez nie wiem czy warto...A chyba bedzie coraz gorzej, bo
      coraz wiecej osob bez pracy - szczegolnie mlodych...Nie wiem jaka Kanada ma
      przyszlosci. Za malo "moralnych" ludzi...No i jeszcze ta niesprawiedliwa
      "equality" czyli to, ze wszyscy sa sobie rowni, a w rzeczywistosci preferuje sie
      pewne nacje, czy kolor skory...i nic na to nie mozesz powiedziec, bo Cie
      zaszczuja...Brak wolnosci slowa...
      Ale to moze tylko moja perspektywa. No i moze w BC jest lepiej niz w Toronto.
      • voytek74 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 18:19
        kulju napisała:

        > Nie wiem czy wartosmile))
        > Ja wyjechalam ze wzgledu na meza. Ale gdyby on byl tu w Polsce, to ja bym nie
        > wyjechala. Niektore rzeczy w Kanadzie bardzo mi sie nie podobaja. Jesli jestes
        > Katoliczka to chyba nie przyjezdzaj, bo bedzie Ci trudno zaakceptowac to co tu
        > zobaczysz crying

        No co takiego bulwersujacego moze zobaczyc? Dwoch facetow trzymajacych sie za
        rece w miejscu publicznym? Otwarte sklepy w niedziele? A moze to ze katolicy (i
        inne religie w ogole) maja tutaj tak malo do powiedzenia? A moze to ze przed
        slubem katolickim nie trzeba chodzic do upakarzajacych szkolek przyparafialnych?

        Finansowo tez nie wiem czy warto...A chyba bedzie coraz gorzej, bo
        > coraz wiecej osob bez pracy - szczegolnie mlodych...Nie wiem jaka Kanada ma
        > przyszlosci. Za malo "moralnych" ludzi...

        W Polsce jest wiecej "moralnych"? Lepper? LPR? wszyscy tacy moralni a ludzie
        biora ze soba radia jak wychodza ze swojego samochodu? Ktos zapytal sie z
        Polski czy warto emigrowac do Kanady a ty ich straszysz bezrobociem? Kanada ma
        problemy z praca ale sa one NICZYM w porownaniu z Polska gdzie oficjalnie nie
        pracuje jedna piata narodu.

        No i jeszcze ta niesprawiedliwa
        > "equality" czyli to, ze wszyscy sa sobie rowni, a w rzeczywistosci preferuje
        si
        > e
        > pewne nacje, czy kolor skory...i nic na to nie mozesz powiedziec, bo Cie
        > zaszczuja

        Kto Ciebie zaszczul? Kobieto oprzytomnij bo jak bedziesz robile z siebie taka
        ofiare to do konca zycie bedziesz niezadowolona.




        • ma.pi Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 19:00
          voytek74 napisał:

          > kulju napisała:
          >
          > > Nie wiem czy wartosmile))
          > > Ja wyjechalam ze wzgledu na meza. Ale gdyby on byl tu w Polsce, to ja bym
          > nie
          > > wyjechala. Niektore rzeczy w Kanadzie bardzo mi sie nie podobaja. Jesli je
          > stes
          > > Katoliczka to chyba nie przyjezdzaj, bo bedzie Ci trudno zaakceptowac to c
          > o tu
          > > zobaczysz crying
          >
          > No co takiego bulwersujacego moze zobaczyc? Dwoch facetow trzymajacych sie za
          > rece w miejscu publicznym? Otwarte sklepy w niedziele? A moze to ze katolicy
          (i
          >
          > inne religie w ogole) maja tutaj tak malo do powiedzenia? A moze to ze przed
          > slubem katolickim nie trzeba chodzic do upakarzajacych szkolek
          przyparafialnych
          > ?
          >
          > Finansowo tez nie wiem czy warto...A chyba bedzie coraz gorzej, bo
          > > coraz wiecej osob bez pracy - szczegolnie mlodych...Nie wiem jaka Kanada m
          > a
          > > przyszlosci. Za malo "moralnych" ludzi...
          >
          > W Polsce jest wiecej "moralnych"? Lepper? LPR? wszyscy tacy moralni a ludzie
          > biora ze soba radia jak wychodza ze swojego samochodu? Ktos zapytal sie z
          > Polski czy warto emigrowac do Kanady a ty ich straszysz bezrobociem? Kanada
          ma
          > problemy z praca ale sa one NICZYM w porownaniu z Polska gdzie oficjalnie nie
          > pracuje jedna piata narodu.
          >
          > No i jeszcze ta niesprawiedliwa
          > > "equality" czyli to, ze wszyscy sa sobie rowni, a w rzeczywistosci preferu
          > je
          > si
          > > e
          > > pewne nacje, czy kolor skory...i nic na to nie mozesz powiedziec, bo Cie
          > > zaszczuja
          >
          > Kto Ciebie zaszczul? Kobieto oprzytomnij bo jak bedziesz robile z siebie taka
          > ofiare to do konca zycie bedziesz niezadowolona.
          >
          >
          >
          >


          Voytek podisuje sie pod tym co napisales.

          I tak na marginesie w Kanadzie stopa bezrobocia jest w tej chwili ok. 7%, a w
          Polsce ponad 20%.
          Dla mnie pod wzgledem ekonomicznym to nie ma nawet dyskusji, oczywiscie Kanada.
          Jedynie nalezy wziac pod uwage "strone psychiczna". Niestety nie kazdy nadaje
          sie na emigranta. I tacy ludzie zawsze beda wynajdywac problemy, zeby
          udowodnic, ze Kanada czy jakies inne panstwo jest be.

          Pozdr.
      • aga_rn Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 19:24
        Kurcze, ja tez otworzylam szeroko oczy ze zdziwienia smile
        Wiesz Kulju, Twoj post brzmi jakby tutaj jakas Sodoma i Gomora odbywala LOL
        Zareczam ze katolicy tez moga tutaj normalnie zyc smile
        Czy moglabys napisac cos szerzej o tym zaszczuwaniu i ktore nacje sie
        preferuje - bo ja jakos nie mam takich doswiadczen, wiec jestem bardzo
        ciekawa.
        Co do reszty to rowniez podpisuje sie do Woytka i ma.pi - wszedzie dobrze gdzie
        nas nie ma, ale jezeli ktos powaznie rozpatruje emigracje z Polski to Kanada
        jest jednym z "best choices" - szczegolnie dla mlodych rodzin.
        Pozdrowienia,
        AgaRN
        • gusia29 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 19:34
          Kulju jezeli tak Ci tu zle to dlaczego nie wrocisz do Polski? Koscioly piekne,
          ksieza rzadza, malo kolorowych, pedaly sie mniej lub bardziej ukrywaja, super.
          Moj maz tez przyjechal tu tylko ze wzgledu na mnie, wiem, teskni za rodzina,
          ale jakos Mu sie tam specjalnie nie pali.
          Do kosciola od czasu do czasu zajrze chociaz specjalnie mnie ta instytucja nie
          pociaga i nie widze specjalnej roznicy miedzy kosciolem tutaj a w Polsce.
        • magdapol75 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 19:37
          Moze i "best choice" dla zwolennikow zimy, strasznie tam u Was zimno i jakas ta
          zima dlugawa,bylam w Kanadzie i w zime juz sie nie wybiore.

          ~~~ magda mama nel ~~~
          Nelcia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8176511&a=11097384
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11134529&a=11136751
          • aga_rn Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 19:45
            magdapol75 napisała:

            > Moze i "best choice" dla zwolennikow zimy, strasznie tam u Was zimno i jakas
            ta
            >
            > zima dlugawa,bylam w Kanadzie i w zime juz sie nie wybiore.

            Do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic smile Przyjezdzaj w srodku lata to
            zatesknisz za zima (szczegolnie jak sie znajdziesz gdzies gdzie nie ma
            klimatyzacji a na dworze jest 35 C)
            A powaznie to chodzi mi o warunki ekonomiczne, socjalne, koszty zycia,
            dostepnosc darmowej sluzby zdrowia, oswiate, itp.
            >
            > ~~~ magda mama nel ~~~
            > Nelcia
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8176511&a=11097384
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11134529&a=11136751
            • ma.pi Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 21:01
              Zime na pewno mamy dluzsza i zimniejsza niz w Polsce. Ale tez nie we wszystkich
              regionach Kanady. Akurat w Vancuver czy Victori (British Coumbia) to zimy
              prawie nie ma. Raczej pora deszczowa. Pewnie podobie jest w Londynie.
              Za to lato bardziej gorace i zazwyczaj dluga i piekna jesien. Tylko wiosny cos
              brak, szczegolnie w Toronto.

              No i co do dyskryminacji to ja sie z wieksza spotkalam w Polsce, szczegolnie
              jezeli chodzi o mlode kobiety, kobiety w ciazy czy matki z malymi dziecmi.
              Niech tylko taka sprobuje zaczac szukac pracy, to zaraz jej powiedza, ze jej
              nie zatrudnia, bo jest "rozwojowa".

              Pozdr.
              • pub111 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 23.03.04, 22:50
                witam,
                bardzo Wam dziekuje za opinie, moze to moje warto bierze sie na zapas z
                tesknoty za przyjaciolmi, moze troche przed nieznanym, ale chyba wieksze
                nieznane to mamy w Polskce, chociaz nam zyje sie nam calkiem dobrze, wiec nie
                musimy uciekac za chlebem, a i malolatami nie jestesmy, bo miedzy 30 a 40.
                Mama wczesniej mieszkala w Winipegu i tam byly ostre zimy, ale w Victorii nie
                ma ani zimy ani pory deszczowej, wiec klimat super.
                Dlaczego pytam czy warto?
                czy warto ryzykowac i rzucac sie za ocean, teraz tesknie za mama, a jak tam
                bede to bede tesknic za bratem i przyjaciolmi
                czy zycie w Kanadzie bedzie spelnieniem i bedzie dawalo mozliwosci na godne
                zycie???
                pozdrawiam
                Magda mama Olgi
                • gusia29 Re: czy warto wyjechać do Kanady??? 24.03.04, 04:52
                  pub111 napisała:

                  > witam,
                  > bardzo Wam dziekuje za opinie, moze to moje warto bierze sie na zapas z
                  > tesknoty za przyjaciolmi, moze troche przed nieznanym, ale chyba wieksze
                  > nieznane to mamy w Polskce, chociaz nam zyje sie nam calkiem dobrze, wiec nie
                  > musimy uciekac za chlebem, a i malolatami nie jestesmy, bo miedzy 30 a 40.
                  > Mama wczesniej mieszkala w Winipegu i tam byly ostre zimy, ale w Victorii nie
                  > ma ani zimy ani pory deszczowej, wiec klimat super.
                  > Dlaczego pytam czy warto?
                  > czy warto ryzykowac i rzucac sie za ocean, teraz tesknie za mama, a jak tam
                  > bede to bede tesknic za bratem i przyjaciolmi
                  > czy zycie w Kanadzie bedzie spelnieniem i bedzie dawalo mozliwosci na godne
                  > zycie???
                  > pozdrawiam
                  > Magda mama Olgi

                  Moja siostra i szwagier maja dobre prace w Polsce, siostra teskni za nami (mama
                  i mna), ale nie chcialaby tu przyjezdzac na stale. Przylatuja co dwa lata na
                  dwa miesiace i jakos leci. W jej wypadku napewno nie polecalabym Kanady, gdyz
                  pracy jako nauczyciele napewno nie znajda a teraz robia to co lubia.
                  Jezeli Wasza sytuacja jest podobna to nie widze sensu zaczynania wszystkiego od
                  poczatku, zwaszcza, ze nie jestescie do tego zmuszani finansowo. Mame mozesz
                  odwiedzac, a jezeli sie sytuacja (odpukac) pogorszy to wtedy mozecie pomyslec
                  nad przyjazdem tutaj.
                  W dalszym ciagu nie zmieniam swojej opinii na temat Kanady - mnie sie podoba smile
      • kulju Moj punkt widzenia 24.03.04, 03:35
        Witam ponownie,
        Magda poprosila o opinie i ja podalam swoja. Napisalam, ze to byc moze tylko
        moja perspektywa.
        1.Jestem wierzaca i pewne rzeczy trudno mi zaakceptowac, zwlaszcza, ze pewna
        ideologia wprowadzana jest do podrecznikow szkolnych. A uwazam, ze dzieci nie
        powinno sie przekonywac, ze np. dwoch tatusiow jest OK. To tylko jeden z
        przykladow. Ale moze to tez tylko moje zdanie.
        2.Przy takim tempie przenoszenia produkcji do Chin i uslug informatycznych do
        Indii swietlana przyszlosc ekonomiczna Kanady widze pod znakiem zapytania. A
        poza tym zycie w Kanadzie jest drogie i JESLI ma sie dobra prace to rzeczywiscie
        mozna finansowo byc moze wygodniej zyc niz w Polsce. Ale w perspektywie utraty
        pracy przez wielu Kanadyjczykow na rzecz Chin i Indii sytuacja ekonomiczna nie
        wydaje sie byc coraz lepsza.
        3. Moze jesli ktos nie pracuje w Corporate Canada lub w instytucjach rzadowych
        nie dostrzega problemu "equality". Ja dostrzegam i to mi sie nie podoba.
        Przykladem moze byc firma mojego meza, ktora oficjalnie podaje, ze jest
        zainteresowana zatrudnianiem "nie bialych" i kobiet! Uwazam to za
        niesprawiedliwe i nie mozna tu mowic o rownosci.
        4. W wielu firmach obchodzone sa tygodnie/miesiace homoseksualistow, lizbijek,
        osob biseksualnych i osob, ktore zmienily plec. Cytuje "June is Gay, Lesbian,
        Bisexual and Transgender Pride Month. Diversity = Strength". Jesli osoba
        zatrudniona wyrazilaby swoja opinie na w/w temat natychmiast zostalaby
        zwolniona. To wolnosc slowa?
        Dlaczego nie wroce do Polski? Moj maz najpierw musi nauczyc sie polskiego, a nie
        idzie mu to zbyt dobrze wink
        Wcale nie uwazam tez, ze w Polsce jest tak idealnie. Ale Magda napisala, ze maja
        dobra prace i wcale nie zyje im sie najgorzej. Dlatego tez napisalam, ze nie
        wiem czy warto emigrowac do Kanady. Znam dziewczyne, ktora w Polsce byla
        nauczycielka w liceum i po przyjezdzie nie mogla znalezc pracy w swoim zawodzie
        i do tej pory sprzata (ponad 3 lata)!!!. Nie wiem, czy w jej przypadku bylo
        warto...Gdyby Magda napisala, ze jest bezrobotna, pewnie tez poradzilabym jej
        przyjazd.

        Pozdrawiam wszystkie osoby dyskutujace wink
        Magda
        • aga_rn Re: Moj punkt widzenia 24.03.04, 05:07
          Pozno juz i czas spac ale nie moge sie powstrzymac od napisania paru zdan ...
          To co piszesz o job equity mnie kojarzy sie z czyms od czego odchodzono ok. 10
          lat temu kiedy przyjechalam do Kanady. Pracuje w szpitalu i nigdy sie z czyms
          takim nie spotkalam. Oczywiscie ze istnieja wszelkiego rodzaju "zero
          tolerance" dla rasizmu itp. ale nie ma zatrudniania wedlug jakiegos klucza.
          Pracuje z ludzmi wszelkich masci, kolorow i ras.
          Edukacja ... Moja corka chodzi do 4 klasy szkoly katolickiej i jeszcze nikt
          jej nie przekonywal ze "dwoch tatusiow jest OK". Rowniez niczego takiego na
          razie w podrecznikach nie znalazlam.
          Co do zycia w Kanadzie - duzo osob sie raczej zgadza ze w porownaniu z Europa,
          zycie na kontynencie polnocnoamerykanskim jest jednak tansze, i ludzie maja
          wiecej mozliwosci dostatniego zycia.
          Na koniec - Twoja kolezanka nie mogla oczekiwac ze po przyjedzie do Kanady od
          razu ktos da jej prace w szkole - to nie jest tak hop-siup. Nie wiem jakie
          wymagania stawiane sa nauczycielom, ale w pewnych zawodach trzeba zdac jezyk,
          zrobic ewaluacje dyplomow/dotychczasowego wyksztalcenia i doswiadczenia,
          ukonczyc dodatkowe kursy i zdac egazminy zawodowe. To troche trwa, no i czasem
          kosztuje ale jest do zrobienia jezeli bardzo sie chce. Moze to, ze do tej pory
          sprzata to wcale nie jest wina Kanady ...?
          Pozdrowienia i dobrej nocy,
          AgaRN

        • ma.pi Re: Moj punkt widzenia 24.03.04, 14:34
          kulju napisała:

          > Witam ponownie,
          > Magda poprosila o opinie i ja podalam swoja. Napisalam, ze to byc moze tylko
          > moja perspektywa.
          > 1.Jestem wierzaca i pewne rzeczy trudno mi zaakceptowac, zwlaszcza, ze pewna
          > ideologia wprowadzana jest do podrecznikow szkolnych. A uwazam, ze dzieci nie
          > powinno sie przekonywac, ze np. dwoch tatusiow jest OK. To tylko jeden z
          > przykladow. Ale moze to tez tylko moje zdanie.


          Widzisz, jestes wierzaca, ale zapominasz o jednym. Kanada nie jest krajem
          wyznaniowym, a tym bardziej katolickim. Chociaz katolicy i tak stoja tutaj na
          uprzywilejowanej pozycji. Mamy np. szkoly katolickie, darmowe, utrzymywane z
          pieniedzy podatnikow.
          Takiego przywileju nie maja zadne inne religie.

          > 2.Przy takim tempie przenoszenia produkcji do Chin i uslug informatycznych do
          > Indii swietlana przyszlosc ekonomiczna Kanady widze pod znakiem zapytania.

          Produkty z Chin w Kanadzie zawsze byly. A co do uslug informatycznych, ja
          pracuje w tej branzy i jakos nie widze coby o prace dzisiaj bylo trudniej niz
          np. 5 lat temu, a mam wrazenie, ze nawet latwiej. W niektorych zakladach wrecz
          brakuje ludzi, bo nie moga znalezc z odpowiednimi kwalifikacjami. Pewnie zaraz
          sie odezwa glosy, ze mlodzi ludzie, ktorzy skonczyli informatyke nie moga
          znalezc pracy. Zgodze sie z tym, ze nie moga bo w collage ucza tylko podstaw, a
          przy wiekszasci prac trzeba miec specjalistyczne wiadomosci i umiejetnosci i do
          tego trzeba sie doksztalcic, a te kursy wcale nie sa tanie, a mlodzi czesto nie
          chca lub nie moga sobie pozwolic na taki kurs. Ja zeby dostac ta prace co
          dzisiaj wykonuje zainwestowalam $15000 w kursy, wzielam pozyczke z banku. Ale
          wiem, ze jak nawet ja strace, to z moimi umiejetnosciami zaraz doste nastepna.

          A
          > poza tym zycie w Kanadzie jest drogie i JESLI ma sie dobra prace to
          rzeczywisci
          > e
          > mozna finansowo byc moze wygodniej zyc niz w Polsce.

          Byl tutaj niedawno taki watek o tym, ze w Kanadzie zycie jest drogie. I ja tak
          z ciekawosci zaczelam grzebac po necie, zeby porownac ceny na rozne artykuly
          tutaj i w Polsce. I z bolem serca musze stwierdzic, ze w wiekszosci te ceny
          byly wyzsze w Polsce, lub porownywalne. A zarobki, no niestety tutaj mamy
          wyzsze.



          Ale w perspektywie utraty
          > pracy przez wielu Kanadyjczykow na rzecz Chin i Indii sytuacja ekonomiczna nie
          > wydaje sie byc coraz lepsza.
          > 3. Moze jesli ktos nie pracuje w Corporate Canada lub w instytucjach rzadowych
          > nie dostrzega problemu "equality". Ja dostrzegam i to mi sie nie podoba.
          > Przykladem moze byc firma mojego meza, ktora oficjalnie podaje, ze jest
          > zainteresowana zatrudnianiem "nie bialych" i kobiet! Uwazam to za
          > niesprawiedliwe i nie mozna tu mowic o rownosci.

          Pracowalam juz w kilku zakladach i nigdzie nie zauwazylam takiego czegos. Tu
          gdzie aktualnie pracuje ok 90% jest bialych i ok. 90% mezczyzn.

          > 4. W wielu firmach obchodzone sa tygodnie/miesiace homoseksualistow, lizbijek,
          > osob biseksualnych i osob, ktore zmienily plec. Cytuje "June is Gay, Lesbian,
          > Bisexual and Transgender Pride Month. Diversity = Strength". Jesli osoba
          > zatrudniona wyrazilaby swoja opinie na w/w temat natychmiast zostalaby
          > zwolniona. To wolnosc slowa?
          > Dlaczego nie wroce do Polski? Moj maz najpierw musi nauczyc sie polskiego, a
          ni
          > e
          > idzie mu to zbyt dobrze wink
          > Wcale nie uwazam tez, ze w Polsce jest tak idealnie. Ale Magda napisala, ze
          maj
          > a
          > dobra prace i wcale nie zyje im sie najgorzej. Dlatego tez napisalam, ze nie
          > wiem czy warto emigrowac do Kanady. Znam dziewczyne, ktora w Polsce byla
          > nauczycielka w liceum i po przyjezdzie nie mogla znalezc pracy w swoim
          zawodzie
          > i do tej pory sprzata (ponad 3 lata)!!!. Nie wiem, czy w jej przypadku bylo
          > warto...Gdyby Magda napisala, ze jest bezrobotna, pewnie tez poradzilabym jej
          > przyjazd.
          >

          To, ze ona dalej sprzata te domki to juz chyba jej wina. Nawet jezeli trudno
          przekwalifikowac sie na nauczyciela to przeciez istnieje tysiace innych
          mozliwosci. Tylko trzeba troche w siebie zainwestowac. Ja akurat znam calkiem
          sporo pan z Polski, ktore tam byly nauczycielkami i sa nimi tutaj. Nie wiem ile
          czasu im to zajelo, ani co musialy zrobic, bo nigdy sie niewypytwalam. Ale
          widac, ze mozna. Znam nawet paru lekarzy, ktorzy potrafili pozdawac tutejsze
          egzaminy, a co niektorzy twierdza, ze to jest niemozliwe.

          > Pozdrawiam wszystkie osoby dyskutujace wink
          > Magda


          Pozdr.
          • kulju Re: Moj punkt widzenia - dalszy ciag ;))) 24.03.04, 15:14
            ma.pi napisała:

            ma.pi napisała:
            > Widzisz, jestes wierzaca, ale zapominasz o jednym. Kanada nie jest krajem
            > wyznaniowym, a tym bardziej katolickim. Chociaz katolicy i tak stoja tutaj na
            > uprzywilejowanej pozycji. Mamy np. szkoly katolickie, darmowe, utrzymywane z
            > pieniedzy podatnikow.
            > Takiego przywileju nie maja zadne inne religie.

            Nie zapomnialam o tym.

            > Produkty z Chin w Kanadzie zawsze byly. A co do uslug informatycznych, ja
            > pracuje w tej branzy i jakos nie widze coby o prace dzisiaj bylo trudniej niz
            > np. 5 lat temu, a mam wrazenie, ze nawet latwiej. W niektorych zakladach wrecz
            > brakuje ludzi, bo nie moga znalezc z odpowiednimi kwalifikacjami. Pewnie zaraz
            > sie odezwa glosy, ze mlodzi ludzie, ktorzy skonczyli informatyke nie moga
            > znalezc pracy. Zgodze sie z tym, ze nie moga bo w collage ucza tylko podstaw,
            a przy wiekszasci prac trzeba miec specjalistyczne wiadomosci i umiejetnosci i
            do tego trzeba sie doksztalcic, a te kursy wcale nie sa tanie, a mlodzi czesto
            nie chca lub nie moga sobie pozwolic na taki kurs. Ja zeby dostac ta prace co
            dzisiaj wykonuje zainwestowalam $15000 w kursy, wzielam pozyczke z banku. Ale
            wiem, ze jak nawet ja strace, to z moimi umiejetnosciami zaraz doste nastepna.

            Moj maz skonczyl zarzadzanie, informatyke (graduate studies) i ma MBA. Pracuje w
            IBM, ma wielkie doswiadczenie i umiejetnosci. A jednak obawia sie, ze moze nie
            bedzie mogl za kilka lat rywalizowac z pracownikami z Indii, ktorzy sa "tansza
            sila robocza"...I jego edukacja kosztowala wiecej niz $15000. Jesli jestes
            pewna, ze z Twoimi umiejetnosciami zaraz dostaniesz nowa prace, to znakomicie.
            Moj maz taki pewien nie jest wink

            > Byl tutaj niedawno taki watek o tym, ze w Kanadzie zycie jest drogie. I ja tak
            > z ciekawosci zaczelam grzebac po necie, zeby porownac ceny na rozne artykuly
            > tutaj i w Polsce. I z bolem serca musze stwierdzic, ze w wiekszosci te ceny
            > byly wyzsze w Polsce, lub porownywalne. A zarobki, no niestety tutaj mamy
            > wyzsze.

            Ma.pi z tym az tak nie dyskutuje. Napisalam przeciez: JESLI ma sie dobra prace
            to rzeczywiscie mozna finansowo byc moze wygodniej zyc niz w Polsce.


            > Pracowalam juz w kilku zakladach i nigdzie nie zauwazylam takiego czegos. Tu
            > gdzie aktualnie pracuje ok 90% jest bialych i ok. 90% mezczyzn.

            To juz wyjasnilam wczesniej. Ja sie z tym zetknelam i podalam moj przyklad.

            > To, ze ona dalej sprzata te domki to juz chyba jej wina. Nawet jezeli trudno
            > przekwalifikowac sie na nauczyciela to przeciez istnieje tysiace innych
            > mozliwosci. Tylko trzeba troche w siebie zainwestowac. Ja akurat znam calkiem
            > sporo pan z Polski, ktore tam byly nauczycielkami i sa nimi tutaj. Nie wiem
            ile czasu im to zajelo, ani co musialy zrobic, bo nigdy sie niewypytwalam. Ale
            > widac, ze mozna. Znam nawet paru lekarzy, ktorzy potrafili pozdawac tutejsze
            > egzaminy, a co niektorzy twierdza, ze to jest niemozliwe.

            Ma.pi wiem, ze mozna dozo osiagnac. Moj dyplom psychologa z Polski zostal uznany
            za rownorzedny kanadyjskiemu. I sama znam tez nauczycielki polskie. Pisalam
            tylko, ze niektorym osobom to sie nie udalo i ze wymaga to wysilku. A jesli masz
            40 lat i dobra prace w Polsce...czy warto zaczynac wszystko od nowa?

            Pozdrawiam,
            Magda
            • ma.pi Re: Moj punkt widzenia - dalszy ciag ;))) 24.03.04, 17:21
              kulju napisała:

              >
              > > Produkty z Chin w Kanadzie zawsze byly. A co do uslug informatycznych, ja
              > > pracuje w tej branzy i jakos nie widze coby o prace dzisiaj bylo trudniej
              > niz
              > > np. 5 lat temu, a mam wrazenie, ze nawet latwiej. W niektorych zakladach w
              > recz
              > > brakuje ludzi, bo nie moga znalezc z odpowiednimi kwalifikacjami. Pewnie z
              > araz
              > > sie odezwa glosy, ze mlodzi ludzie, ktorzy skonczyli informatyke nie moga
              > > znalezc pracy. Zgodze sie z tym, ze nie moga bo w collage ucza tylko podst
              > aw,
              > a przy wiekszasci prac trzeba miec specjalistyczne wiadomosci i umiejetnosci i
              > do tego trzeba sie doksztalcic, a te kursy wcale nie sa tanie, a mlodzi czesto
              > nie chca lub nie moga sobie pozwolic na taki kurs. Ja zeby dostac ta prace co
              > dzisiaj wykonuje zainwestowalam $15000 w kursy, wzielam pozyczke z banku. Ale
              > wiem, ze jak nawet ja strace, to z moimi umiejetnosciami zaraz doste nastepna.
              >
              > Moj maz skonczyl zarzadzanie, informatyke (graduate studies) i ma MBA.
              Pracuje
              > w
              > IBM, ma wielkie doswiadczenie i umiejetnosci. A jednak obawia sie, ze moze nie
              > bedzie mogl za kilka lat rywalizowac z pracownikami z Indii, ktorzy sa "tansza
              > sila robocza"...I jego edukacja kosztowala wiecej niz $15000. Jesli jestes
              > pewna, ze z Twoimi umiejetnosciami zaraz dostaniesz nowa prace, to znakomicie.
              > Moj maz taki pewien nie jest wink


              Ja nie napisalam, ze moja edukacja tyle kosztowala, tylko, ze zeby dostac
              czasami dobra prace trzeba sie doksztalcic. I akurat tez mam MBA tylko
              troszeczke w innej dziedzinie, ale akurat ten tytul nie ma nic do tego czy
              mozna znalez prace czy nie. A o IBM tez sie otarlam i wiem jak to tam wyglada,
              ale to nie temat na internetowa dyskusje.


              > Ma.pi wiem, ze mozna dozo osiagnac. Moj dyplom psychologa z Polski zostal
              uznan
              > y
              > za rownorzedny kanadyjskiemu. I sama znam tez nauczycielki polskie. Pisalam
              > tylko, ze niektorym osobom to sie nie udalo i ze wymaga to wysilku. A jesli
              mas
              > z
              > 40 lat i dobra prace w Polsce...czy warto zaczynac wszystko od nowa?


              Ale 40 to chyba nie jest wiek starczy, w ktorym nie warto probowac nowych
              rzeczy, bo jezeli tak to chyba wkrotce bede musiala zapomniec o moich planach
              na zycie, a zamiast tego pojsc do stolarza coby miare wzial, winkwink
              Kazdy ma tyle na ile sie czuje. Ja sie ciagle czuje jakbym miala 16 i caly
              swiat przedemna stal otworem.

              I z tego co slysze co dzieje sie w Polsce, to jak osoba po 40-stce straci prace
              to ma bardzo nikle szanse znalezienia nowej. Oj znam duzo takich przypadkow
              wsrod znajomych i rodziny.

              >
              > Pozdrawiam,
              > Magda

              Pozdr.
        • kulju Rozwiniecie mojego punktu widzenia 24.03.04, 14:56
          Aga,
          Napisalas: "Oczywiscie ze istnieja wszelkiego rodzaju "zero
          tolerance" dla rasizmu itp. ale nie ma zatrudniania wedlug jakiegos klucza.
          Pracuje z ludzmi wszelkich masci, kolorow i ras." I byc moze u Ciebie w szpitalu
          nie jest to widoczne, badz nie stosuje sie takich preferencji. Ja sie zetknelam
          z razaca dyskryminacja, gdzie w pewnej rzadowej instytucji poinformowano mnie,
          ze sa zainteresowani tylko I wylacznie "minority groups" Wydaje mi sie, ze to
          "employment equity" to niesprawiedliwosc, jesli preferuje sie pewne grupy
          niezaleznie od kwalifikacji. U mojego meza w pracy w tej chwili tez tylko szanse
          zatrudnienia maja "minority groups". Wystarczy zreszta wejsc na strony rzadu
          kanadyjskiego I przeczytac o employment equity. W rzeczywistosci czesto oznacza
          ona, ze preferencje dawane sa pewnym grupom spolecznym…
          "The Public Service of Canada is committed to building a skilled, diverse
          workforce reflective of Canadian society. As a result, it promotes employment
          equity and encourages candidates to indicate voluntarily on their application if
          they are a woman, an Aboriginal person, a person with a disability or a member
          of a visible minority group."
          Kwestia druga, czyli Edukacja
          Napislas "Moja corka chodzi do 4 klasy szkoly katolickiej i jeszcze nikt
          jej nie przekonywal ze "dwoch tatusiow jest OK". Rowniez niczego takiego na
          razie w podrecznikach nie znalazlam."
          Aga, ciesze sie, ze w podrecznikach nie znalazlas I moze Twojej coreczki nikt
          nie przekonywal do homoseksualizmu. Ja z kolei tego doswiadczylam osobiscie przy
          testowaniu pewnego projektu edukacyjnego w szkolach publicznych (z racji mojego
          wyksztalcenia i zainteresowania). I w pewnej szkole dzieci z klasy pierwszej
          “przerabialy” kilka ksiazek, ktore mna wstrzasnely. Zalaczam tytuly ponizej.
          Okazalo sie, ze pani nauczycielka jest lezbijka i przekazuje im swoja filozofie
          zyciowa. Nie jestem przeciwna temu, zeby osoby o innych preferencjach
          homoseksualnych byly nauczycielami, ale wydaje mi sie, ze na tego typu edukacje
          nie powinno byc miejsca w szkole. A ponizsze ksiazki sa "dopuszczone do uzytku w
          szkole wg. preferencji nauczycieli"
          Tytuly ksiazek: (czytane i dyskutowane z dziecmi z klasy 1!!!!)
          Heather Has Two Mommies
          www.amazon.ca/exec/obidos/tg/detail/-/books/1555835430/customer-reviews/ref=cm_rev_sort/702-9747178-3942461?show=1&Go.x=9&Go.y=8
          ABC a Family Alphabet Book
          www.amazon.ca/exec/obidos/ASIN/0967446813/ref=pd_bxgy_text_2/702-9747178-3942461
          Asha's mums
          www.amazon.ca/exec/obidos/ASIN/0889611432/qid%3D1080135460/702-9747178-3942461
          Daddy's Roommate
          www.amazon.ca/exec/obidos/tg/detail/-/books/1555831788/customer-reviews/ref=cm_rev_sort/701-9842050-2869958?show=1&Go.x=10&Go.y=11&Go=Go
          Osad pozostawiam Aga Tobie. Mnie sie po prostu to nie podoba i nie wydaje mi sie
          na miejscu.
          A ze taka "edukacja" ma miejsce wiem, bo sama bylam jej swiadkiem.
          Pozdrawiam,
          magda
          • mama5plus Re: Rozwiniecie mojego punktu widzenia 24.03.04, 15:27
            kulju napisała:

            Ja sie zetknelam
            > z razaca dyskryminacja, gdzie w pewnej rzadowej instytucji poinformowano mnie,
            > ze sa zainteresowani tylko I wylacznie "minority groups" Wydaje mi sie, ze to
            > "employment equity" to niesprawiedliwosc, jesli preferuje sie pewne grupy
            > niezaleznie od kwalifikacji. U mojego meza w pracy w tej chwili tez tylko
            szans
            > e
            > zatrudnienia maja "minority groups".

            Ale czy to takie niesprawiedliwe???
            U mojego meza w pracy tez maja `cel do wykonania` czyli jakis procent
            pracownikow powinni stanowic `minorities` i jakis kobiety.
            Wcale nie duzy procent. Prawdopodobnie proporcjonalny do odsetkow tych
            mniejszosci w spoleczenstwie.
            Moze to i ta sztuczna poprawnosc polityczna ale taka poprawnosc jest jednak
            reakcja na cos. Konkretnie na nastroje spoleczne. Walka z niezdrowymi
            stereotypami po prostu. A ze sztucznie narzucona....ta sama zasada obowiazuje
            np w medycynie.
            Czasem odpornosc organizmu trzeba sztucznie poprawiac.
            Dla mnie to taka `wit C ` w tabletce wink
            Lepsze to niz "dac chorobie sie rozwinac", ze juz bede kontynuowac
            metaforycznie wink
            • ma.pi Re: Rozwiniecie mojego punktu widzenia 24.03.04, 17:29
              mama5plus napisała:

              > kulju napisała:
              >
              > Ja sie zetknelam
              > > z razaca dyskryminacja, gdzie w pewnej rzadowej instytucji poinformowano m
              > nie,
              > > ze sa zainteresowani tylko I wylacznie "minority groups" Wydaje mi sie, ze
              > to
              > > "employment equity" to niesprawiedliwosc, jesli preferuje sie pewne grupy
              > > niezaleznie od kwalifikacji. U mojego meza w pracy w tej chwili tez tylko
              > szans
              > > e
              > > zatrudnienia maja "minority groups".
              >
              > Ale czy to takie niesprawiedliwe???


              Mamo5plus, bardziej sprawiedliwe jest w Polsce nieprzyjmowanie mlodych kobiet i
              matek do pracy i zwalnianie ich zaraz po macierzynskim. Tam do dopiero by sie
              takie prawo przydalo, ze kazdy zaklad musi iles tych kobiet w wieku rozrodczym
              zatrudnic.

              Nie wspomne tutaj o ludziach np. po piedziesiatce ktorzy stracili prace. Zero
              szans bo sa za starzy.

              Pozdr.
          • aga_rn Re: Rozwiniecie mojego punktu widzenia 24.03.04, 16:00
            Magda, nie musisz wysylac dziecka do szkloy publicznej, jestes w tej dobrej
            sytuacji ze jako katoliczka, o ile chcesz dziecko wychowac w wierze, mozesz je
            wyslac do szkoly katolickiej. Pod tym wzgledem katolicy w Kanadzie sa na
            uprzywilejowanej pozycji (bo maja darmowe szkolnictwo katolickie, od JK do high
            school). Wtedy nikt nie bedzie dziecka przekonywal o tym ze "dwoch
            tatusiow..." i tak dalej. Na marginesie - ciekawe ile wyznawcow innych religii
            jest niezadowolonych z faktu ze w Kanadzie faworyzuje sie katolikow,
            zapewniajac darmowa edukacje religijna. Muzulmanie czy Zydzi takiej mozliwosci
            nie maja.
            AgaRN
            • kulju Monopol szkol publicznych i katolickich 24.03.04, 16:16
              Aga,
              Mylisz sie, bo ja swojego dziecka nie wysle do szkoly katolickiej. I nie podoba
              mi sie to, ze tylko szkoly publiczne i katolickie finansowane sa przez panstwo,
              czyli nas podatnikow. Wolalabym dostac ulge podatkowa i umiescic Adasia w szkole
              prywatnej. Teraz rodzice, wysylajacy dzieci do szkoly prywatnej placa podwojnie:
              na szkoly publiczne/katolickie i za szkole prywatna swojego dziecka. Mam
              nadzieje, ze to sie zmieni. Ale nawet jesli sie nie zmieni wybiore bardzo
              starannie szkoly dla moich dzieci. Pewnie bedzie to Montessori.
              Pozdrawiam,
              magda
              • aga_rn Re: Monopol szkol publicznych i katolickich 24.03.04, 16:30
                Magda, napisalam ze "mozesz" a nie ze "masz" wyslac dziecko do szkoly
                katolckiej. Masz wybor. Rob jak uwazasz.
                Tylko dobrze by bylo gdybys zaznaczyla w swoim PIERWSZYM poscie ze to szkoly
                publiczne moga uczyc dzieci o rodzinach skladajacych sie z np. dwoch tatusiow.
                A oprocz szkolnictwa w systemie publicznym istnieja tutaj jeszcze inne
                mozliwosci.
                AgaRN
                PS.
                Ja nie mam problemow bo moje podatki ida na szkole mojego dziecka.
                • aga_rn Re: Monopol szkol publicznych i katolickich 24.03.04, 16:38
                  Poprawiam sie, nie pisalas w pierwszym poscie o szkolach uczacych dzieci
                  o "nietypowych' rodzinach, niemniej jednak napisalas w odpowiedzi na post
                  Woytka:
                  >Musisz by raczej bardzo osoba niespokojna jak 2-3 ksiazeczki (na 200-
                  > 300 w bibliotece) tak ciebie martwia. A ja uwazam ze dwoch tatusiow ( albo
                  dwie mamusie) so o niebo lepsze od samotnego rodzica...

                  Wiesz Wojtek. Ja jestem bardzo spokojnasmile))Nie chce tylko, zeby moje dziecko
                  bylo przekonywane w szkole do pewnego stylu zycia, poczawszy od 1 klasy!!!
                  Ja nie uwazam, ze 2 tatusiow czy 2 mamusie sa lepsze od samotnego rodzica...

                  Cos takiego nie ma miejsca w szkolach katolickich czy prywatnych za ktore
                  rodzice sa w stanie zaplacic. Nie jest to wiec typowe dla calej Kanady, a
                  takie mozna odniesc wrazenie czytajac to powyzej.
                  AgaRN
        • voytek74 Re: Moj punkt widzenia 24.03.04, 15:15
          kulju napisała:

          > Witam ponownie,
          > Magda poprosila o opinie i ja podalam swoja. Napisalam, ze to byc moze tylko
          > moja perspektywa.
          > 1.Jestem wierzaca i pewne rzeczy trudno mi zaakceptowac, zwlaszcza, ze pewna
          > ideologia wprowadzana jest do podrecznikow szkolnych. A uwazam, ze dzieci nie
          > powinno sie przekonywac, ze np. dwoch tatusiow jest OK. To tylko jeden z
          > przykladow. Ale moze to tez tylko moje zdanie.


          Ja moze troche przewrotnie ale co to ma wpolnego z wiara? Czy to oznacza
          ze jak ktos jest "wierzacy" to go takie sprawy denerwuja/bola/zastraszaja
          (niepotrzebne wyciac) czy moze jak ktos ma "liberalne" poglady to od razu nie
          moze byc "wierzacy". Jest bardzo duza roznica pomiedzy wiara a obecnym
          stanowiskiem roznych wyznan. Co myslisz o katolickich ksiezach bioracych slub?
          Do X wieku bylo to norma ale kosciol wystraszyl sie straty majatku poprzez
          spadki. Musisz by raczej bardzo osoba niespokojna jak 2-3 ksiazeczki (na 200-
          300 w bibliotece) tak ciebie martwia. A ja uwazam ze dwoch tatusiow ( albo dwie
          mamusie) so o niebo lepsze od samotnego rodzica...



          > 2.Przy takim tempie przenoszenia produkcji do Chin i uslug informatycznych do
          > Indii swietlana przyszlosc ekonomiczna Kanady widze pod znakiem zapytania. A
          > poza tym zycie w Kanadzie jest drogie i JESLI ma sie dobra prace to
          rzeczywisci
          > e
          > mozna finansowo byc moze wygodniej zyc niz w Polsce. Ale w perspektywie
          utraty
          > pracy przez wielu Kanadyjczykow na rzecz Chin i Indii sytuacja ekonomiczna nie
          > wydaje sie byc coraz lepsza.

          Nikt nigdzie nie pisal ze przyszlosc jest "swietlana". Jest dobra i
          prawdopodobnie o wiele lepsza niz przyszlosc Polski. Jak myslisz ze obecna
          Kanada to tylko fabryki to sie grubo mylisz. Juz w XIX wieku byl wielki raban w
          Anglii na temat tanich tkanin z Indii. No i co z tego? Gdzie sie teraz lepiej
          zyje? Droga Kanada? Czy ty spedzila jakis dluzszy czas w Europie Zachodniej?
          Kanada (razem z Australia i US) sa jednymi z najtanszych panstw "pierwszego
          swiata" a wiele produktow jest tutaj tanszych jak w Polsce.




          > 3. Moze jesli ktos nie pracuje w Corporate Canada lub w instytucjach rzadowych
          > nie dostrzega problemu "equality". Ja dostrzegam i to mi sie nie podoba.
          > Przykladem moze byc firma mojego meza, ktora oficjalnie podaje, ze jest
          > zainteresowana zatrudnianiem "nie bialych" i kobiet! Uwazam to za
          > niesprawiedliwe i nie mozna tu mowic o rownosci.

          Ja okurat pracuje w tej "Corporate Canada" jak to zgrabnie ujelas. Nie podoba
          sie tobie problem rownosci? Porozmawiaj sobie z lokalnymi Wlochami ("wierzacy")
          jak ich traktowano w latach 50-tych bez tej "equality" ... No i co z tego ze
          jakas firma jest "zainteresowana" przyjeciem jakies grupy? Czy napisali w
          ogloszeniu ze wola taka rase? Czy napisali ze innych nie przyjma? A moze tylko
          napisali ze "zachecaja" aby tacy "zlozyli aplikacje" i ciebie tak to boli. A
          moze zaproponujemy wariant z Polski? CV ze zdjeciem i aplikanci do 30 lat? Czy
          taki system jest lepszy? Czy tez na to nazekalas w Polsce?


          > 4. W wielu firmach obchodzone sa tygodnie/miesiace homoseksualistow, lizbijek,
          > osob biseksualnych i osob, ktore zmienily plec. Cytuje "June is Gay, Lesbian,
          > Bisexual and Transgender Pride Month. Diversity = Strength". Jesli osoba
          > zatrudniona wyrazilaby swoja opinie na w/w temat natychmiast zostalaby
          > zwolniona. To wolnosc slowa?
          > Dlaczego nie wroce do Polski? Moj maz najpierw musi nauczyc sie polskiego, a
          ni
          > e
          > idzie mu to zbyt dobrze wink

          Wbrew roznym mitom w tej prawdziwej "Corporate Canada" nie jest tak latwo
          czlowieka zwolnic (chyba ze z duza odprawa) a juz tak od razy z miejsca kogos
          wywalic (bez legalnego uzasadnienia) jest prawie niemozliwe. A niech maja sobie
          rozne specjalne tygodnie, miesiace i kwartaly. Mnie to ani grzeje ani ziebi.
          Mam powazniejsze sprawy na glowie (rodzina, praca itp) zebym sie o takie
          blahostki martwil. Jak bym wszedzie doszukiwal sie dyskryminacji to bym byl
          bardzo zgorzkanialym czlowiekiem.



          > Wcale nie uwazam tez, ze w Polsce jest tak idealnie. Ale Magda napisala, ze
          maj
          > a
          > dobra prace i wcale nie zyje im sie najgorzej. Dlatego tez napisalam, ze nie
          > wiem czy warto emigrowac do Kanady. Znam dziewczyne, ktora w Polsce byla
          > nauczycielka w liceum i po przyjezdzie nie mogla znalezc pracy w swoim
          zawodzie
          > i do tej pory sprzata (ponad 3 lata)!!!. Nie wiem, czy w jej przypadku bylo
          > warto...Gdyby Magda napisala, ze jest bezrobotna, pewnie tez poradzilabym jej
          > przyjazd.
          >
          > Pozdrawiam wszystkie osoby dyskutujace wink
          > Magda

          Wiele zawodow z Polski (prawnicy, nauczyciele, polonisci) bardzo zle przeklada
          sie na miejscowe warunki. Warianty sa trzy aby z takiego dolka wyjsc: pojsc z
          powrotem do szkoly, zajac sie czyms pokrewnym albo sie przekwalifikowac. Uwierz
          mi, sprztanie nie jest jedyna opcja dla "pani nauczycielki".
          • kulju Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 15:33
            voytek74 napisał:

            > Ja moze troche przewrotnie ale co to ma wpolnego z wiara? Czy to oznacza
            > ze jak ktos jest "wierzacy" to go takie sprawy denerwuja/bola/zastraszaja
            > (niepotrzebne wyciac) czy moze jak ktos ma "liberalne" poglady to od razu nie
            > moze byc "wierzacy".
            Mnie jako" wierzaca" takie sprawy denerwuja i bola.
            Ktos z "liberalnymi" pogladami moze byc "wierzacy" Ja nie mam liberalnych pogladow.

            >Jest bardzo duza roznica pomiedzy wiara a obecnym
            > stanowiskiem roznych wyznan. Co myslisz o katolickich ksiezach bioracych slub?
            > Do X wieku bylo to norma ale kosciol wystraszyl sie straty majatku poprzez
            > spadki.

            Nie podoba mi sie to, ze katoliccy ksiaza biora slub.

            >Musisz by raczej bardzo osoba niespokojna jak 2-3 ksiazeczki (na 200-
            > 300 w bibliotece) tak ciebie martwia. A ja uwazam ze dwoch tatusiow ( albo
            dwie mamusie) so o niebo lepsze od samotnego rodzica...

            Wiesz Wojtek. Ja jestem bardzo spokojnasmile))Nie chce tylko, zeby moje dziecko
            bylo przekonywane w szkole do pewnego stylu zycia, poczawszy od 1 klasy!!!
            Ja nie uwazam, ze 2 tatusiow czy 2 mamusie sa lepsze od samotnego rodzica...


            > Nikt nigdzie nie pisal ze przyszlosc jest "swietlana". Jest dobra i
            > prawdopodobnie o wiele lepsza niz przyszlosc Polski. Jak myslisz ze obecna
            > Kanada to tylko fabryki to sie grubo mylisz. Juz w XIX wieku byl wielki raban
            w Anglii na temat tanich tkanin z Indii. No i co z tego? Gdzie sie teraz lepiej
            > zyje? Droga Kanada? Czy ty spedzila jakis dluzszy czas w Europie Zachodniej?
            > Kanada (razem z Australia i US) sa jednymi z najtanszych panstw "pierwszego
            > swiata" a wiele produktow jest tutaj tanszych jak w Polsce.

            Az z tym tak nie dyskutuje. Ale zycie nie jest tutaj wcale tanie. Mowiac o
            drogim zyciu mialam na mysli glownie podatki (rowniez te od posiadanej na
            wlasnosc nieruchomosci) W Polsce jesli straciles prace, to mozesz o chlebie i
            wodzie w swoim domku jeszcze przecipiec, tutaj placisz ogromne podatki od
            nieruchomosci, wiec jakis dochod musisz predzej czy pozniej znalezc, bo ten swoj
            domek stracisz).

            > > 3. Moze jesli ktos nie pracuje w Corporate Canada lub w instytucjach rzado
            > wych
            > > nie dostrzega problemu "equality". Ja dostrzegam i to mi sie nie podoba.
            > > Przykladem moze byc firma mojego meza, ktora oficjalnie podaje, ze jest
            > > zainteresowana zatrudnianiem "nie bialych" i kobiet! Uwazam to za
            > > niesprawiedliwe i nie mozna tu mowic o rownosci.
            >
            > Ja okurat pracuje w tej "Corporate Canada" jak to zgrabnie ujelas. Nie podoba
            > sie tobie problem rownosci? Porozmawiaj sobie z lokalnymi Wlochami ("wierzacy")
            >
            > jak ich traktowano w latach 50-tych bez tej "equality" ... No i co z tego ze
            > jakas firma jest "zainteresowana" przyjeciem jakies grupy? Czy napisali w
            > ogloszeniu ze wola taka rase? Czy napisali ze innych nie przyjma? A moze tylko
            > napisali ze "zachecaja" aby tacy "zlozyli aplikacje" i ciebie tak to boli. A
            > moze zaproponujemy wariant z Polski? CV ze zdjeciem i aplikanci do 30 lat? Czy
            > taki system jest lepszy? Czy tez na to nazekalas w Polsce?

            Narzekalam na taki system w Polsce wink A to zachecanie...mnie boli, bo z wlasnego
            doswiadczenia poznalam, ze to czesto oznacza preferencje.

            > Wbrew roznym mitom w tej prawdziwej "Corporate Canada" nie jest tak latwo
            > czlowieka zwolnic (chyba ze z duza odprawa) a juz tak od razy z miejsca kogos
            > wywalic (bez legalnego uzasadnienia) jest prawie niemozliwe. A niech maja
            sobie rozne specjalne tygodnie, miesiace i kwartaly. Mnie to ani grzeje ani ziebi.
            > Mam powazniejsze sprawy na glowie (rodzina, praca itp) zebym sie o takie
            > blahostki martwil. Jak bym wszedzie doszukiwal sie dyskryminacji to bym byl
            > bardzo zgorzkanialym czlowiekiem.
            >
            W niektorych firmach wyrzucaja od razu. W niektorych pewnie nie. Ja nie chce sie
            przekonac, jak zareaguje moja lub mojego meza.
            Ja widze dyskryminacje, ale nie jestem zgorzkniala.
            > Wiele zawodow z Polski (prawnicy, nauczyciele, polonisci) bardzo zle
            przeklada sie na miejscowe warunki. Warianty sa trzy aby z takiego dolka wyjsc:
            pojsc z
            > powrotem do szkoly, zajac sie czyms pokrewnym albo sie przekwalifikowac.
            >Uwierz mi, sprztanie nie jest jedyna opcja dla "pani nauczycielki".

            Alez Wojtku, wierze Ci wink i nie musisz tu mnie przekonywac. Juz to napisalam,
            jesli ktos ma 40 lat i dobra prace w Polsce, czy warto jechac do Kanady?
            Moim zdaniem nie.

            Pozdrawiam,
            magda
            • pub111 Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 15:53
              witam
              prawde powiedziawszy to zycie zaczyna sie po trzydziestce, wiec na zmiany nigdy
              nie jest zbyt poznosmile
              ale naprawde bardzo Wam dziekuje
              wiele mi to wyjasnilo, bo mama chcac zebysmy sie przeprowadzili, przedstawiala
              wszystko chyba w zbyt rozowych kolorach (ale Wasze opinie nie zniechecily mnie
              do przyjazdu, no przynajmiej w odwiedzinachwink)
              zaciekawil mnie problem podatkow,np.: od nieruchomosci, a powiedzcie prosze, a
              raczej napiszcie jak to sie ma prowadzac wlasna firme???
              pozdrawiam serdecznie
              Magda mama Olgi
              • ma.pi Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 19:09
                pub111 napisała:

                > witam
                > prawde powiedziawszy to zycie zaczyna sie po trzydziestce, wiec na zmiany
                nigdy
                >
                > nie jest zbyt poznosmile
                > ale naprawde bardzo Wam dziekuje
                > wiele mi to wyjasnilo, bo mama chcac zebysmy sie przeprowadzili,
                przedstawiala
                > wszystko chyba w zbyt rozowych kolorach (ale Wasze opinie nie zniechecily
                mnie
                > do przyjazdu, no przynajmiej w odwiedzinachwink)
                > zaciekawil mnie problem podatkow,np.: od nieruchomosci, a powiedzcie prosze,
                a
                > raczej napiszcie jak to sie ma prowadzac wlasna firme???
                > pozdrawiam serdecznie
                > Magda mama Olgi

                Wiesz opinie o Kanadzie sa rozne. Jednym tutaj sie podoba a innym nie. Tym
                co sie podoba beda chwalili, bo lubia tutaj byc i znajduja dobre strone tego.
                Tym co sie nie podoba, zawsze sie do czegos przyczepia. Ja przed przyjazdem do
                Kanady pracowalam w Polsce w swoim zawodzie. I zarabialam wcale nie malo. Takze
                mam porownanie na jakie zycie moglam sobie tam pozwolic, a na jakie tutaj. No i
                niestety Polska przegrywa w tych porownaniach.
                Tutaj zyje sie inaczej i wedlug mnie latwiej.

                Tylko, ze jest taka sprawa, ze nie kazdy nadaje sie na emigranta i mimo, ze
                ekonomicznie bedzie mu tutaj lepiej, to nie bedzie sie czul szczesliwy.

                Takze dobrze, ze masz mozliwosc pojechania w odwiedziny do mamy, wtedy tez
                bedziesz mogla sie przekonac jak sie tutaj zyje. Chociaz napewno inaczej to
                wyglada jak sie jest na wizycie, a inaczej jak sie jest na stale. Ja jeszcze w
                czasach studenckich bylam na wakacjach w Kanadzie i "zakochalam sie" w tym
                kraju. I dlatego iles tam lat pozniej wyladowalam tutaj na stale.

                I wiesz, ja tez patrze na Kanade przez rozowe okulary i wszystkich, ktorzy maja
                mozliwosc, zachecam aby tutaj przyjechali. Takze powinnas sie z tego cieszyc,
                ze Twoja mama ma takie spojzenie, bo to oznacza, ze jest tutaj szczesliwa.


                Z podatkami to ciezko tak w skrocie opisac. Ale np. jak sie ma wlasna firme
                dajmy na to taka jednoosobowa gdzie sam sobie jestes szefem i pracownikiem to
                podatki wyjda Ci mniejsze niz przy takich samych zarobkach na etacie. Bo wtedy
                mozesz odpisac sobie wiele rzeczy i czesto lapiesz sie na nizszy prog podatkowy.

                Pozdr.
              • ma.pi Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 19:15
                Ach i jeszcze mialam cos napisac na temat szkol. Zaliczam sie do szarej masy,
                czyli mieszcze sie w przedziale podatkowym tym samym co wiekszosc Kanadyjczykow.
                Moje dziecko chodzi do szkoly katolickiej, bo taki byl moj wybor. Ale spokojnie
                moglabym sobie pozwolic na oplacanie szkoly prywatnej np. Montesori (nie
                pamietam jak to sie pisze). Wiem bo interesowalam sie tym. Z tego co wiem,
                jezeli sie to nie zmienilo, wydatki na szkole prywatna mozna odpisac od
                dochodu. Do tego sa organizacje i fundacje, ktore doplacaja rodzicom do
                prywatnych szkol jezeli maja niskie dochody, a chca aby ich dzieci tam
                chodzily. I dziecko wcale nie musi byc orlem, bo to nie zalezy od wynikow w
                nauce.

                Pozdr.
            • ma.pi Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 17:43

              >
              > Az z tym tak nie dyskutuje. Ale zycie nie jest tutaj wcale tanie. Mowiac o
              > drogim zyciu mialam na mysli glownie podatki (rowniez te od posiadanej na
              > wlasnosc nieruchomosci) W Polsce jesli straciles prace, to mozesz o chlebie i
              > wodzie w swoim domku jeszcze przecipiec, tutaj placisz ogromne podatki od
              > nieruchomosci, wiec jakis dochod musisz predzej czy pozniej znalezc, bo ten
              swo
              > j
              > domek stracisz).
              .
              >
              > Pozdrawiam,
              > magda

              Noz, to qurcze biedna jestem, bo ja od mojej "posiadlosci" to place tyle
              podatku, ze jak nawet prace strace i pojde na zasilek to mi starczy aby go
              zaplacic.

              I wiesz Ty chyba nigdy nie bylas na zasilku dla bezrobotnych w Polsce jak
              piszesz, ze oni sobie spokojnie o wodzie i chlebie przecierpiec.
              Jak dlugo dostaje sie zasilek dla bezrobotnych w Polsce i ile on wynosi? Nie
              pisalabys przynajmniej taki rzeczy i nie ranila tych ludzi, ktorzy wegetuja w
              Polsce na tym zasilku. A wiem co mowie, bo pochodze z rejonu w Polsce, gdzie
              bezrobocie siega 30% procent. I wiekszosc z tych ludzi to bylaby szczesliwa
              pewnie majac ten zasilek. A zazwyczaj musza przezyc miesiac za 50zl z opieki
              spolecznej. A ostatnio moja mama musiala wykupowac ze swojej nedznej emerytury
              swojej siostrze leki ratujace zycie, bo nawet te 50 zl. z opieki spolecznej sie
              nienalezalo. Stwierdzili, ze w zeszlym roku to oni mieli za duzy dochod
              (przekroczyli jakies tam ninimum na osobe). Moze i mieli ale obydwoje stracili
              prace, zasilek sie skonczyl i teraz blizsza lub dalsza rodzina ten chleb musi
              im podrzucac. No i sobie tak wegetuja nie placac produ, gazu i czynszu. Pewnie
              wkrotce wszystko im odlacza i wyeksmituja. Na prace zero szans bo sa po 50-
              siatce i schorowani.
              Tutaj w Kandzie dostaliby chciaz welfare i darmowe leki.


              Ktos sie pytal ile wynosi podatek od nieruchomosci w Kanadzie. To zalezy gdzie
              ma sie dom i jaki duzy. Na przykladzie Toronto. Centrum jest najdrozsze. Ja
              mieszkam w miejscowosci przylegajacej do Toronto. Do granicy z Toronto mam 2
              km. W centrum jestem w 20 min, bo mieszkam niedaleko zjazdu na hwy. Za dom ok.
              140m2 place niecale $190 na miesiac.

              Pozdr.
              • slonceswieci Podatek od nieruchomosci 24.03.04, 17:51
                My placimy 320 dolarow mieszkajac w dobrej dzielnicy Toronto i majac sredniej
                wielkosci dom (na nieduzym kawalku ziemi). Ale do tego dochodzi woda, gaz,
                elektrycznosc...Wiec robi sie duzo.
                • aga_rn Re: Podatek od nieruchomosci 24.03.04, 17:55
                  slonceswieci napisała:

                  > My placimy 320 dolarow mieszkajac w dobrej dzielnicy Toronto i majac sredniej
                  > wielkosci dom (na nieduzym kawalku ziemi). Ale do tego dochodzi woda, gaz,
                  > elektrycznosc...Wiec robi sie duzo.

                  Ja place ok. $2300 rocznie property tax. A oplaty - owszem sa drogie. W
                  Polsce sa jeszcze drozsze - ciekawe czy da sie oplacic to wszystko o chlebie i
                  wodzie.
                • kulju Re: Podatek od nieruchomosci 24.03.04, 18:53
                  Mozna obliczyc wysokosc podatkow korzystajac ze strony miasta Toronto:
                  www.city.toronto.on.ca/taxes/index.htm
                  Po prawej stronie jest tax calculator i trzeba wpisac wartosc nieruchomosci.
                  Pozdrawiam,
                  Magda
                • ma.pi Re: Podatek od nieruchomosci 24.03.04, 19:17
                  slonceswieci napisała:

                  > My placimy 320 dolarow mieszkajac w dobrej dzielnicy Toronto i majac sredniej
                  > wielkosci dom (na nieduzym kawalku ziemi). Ale do tego dochodzi woda, gaz,
                  > elektrycznosc...Wiec robi sie duzo.


                  Ale wde, gaz i elektrycznosc w Polsce tez trzeba oplacac.

                  Pozdr.
              • kulju Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 18:28
                Fakt, troche "nietrafnie" sie wypowiedzialam o tyn chlebie i wodzie. Przepraszam
                jesli kogos urazilam. Sama tez w rodzinie mam osoby biedne, ktore ledwo wiaza
                koniec z koncem. Na szczescie za swoj domek placa jakies 70 zl rocznie...Tutaj
                znajoma Greczynka, ktora pobiera emeryture ponizej 1000 dolarow (netto) na
                miesiac placi 450 dolarow podatku od nieruchomosci! Fakt, ze ma dom duzy i
                ladny. Ale na ten dom pracowala cale zycie. Nasze podatki to prawie 4000 dolarow
                rocznie!
                Moze jeszcze warto wspomniec o cenach domow w Toronto. Bo nowi emigranci nie
                dostana tak szybko pozyczki z banku...Przecietny dom w Toronto to w tej chwili
                koszt ponad 300.000 dolarow.
                Pozdrawiam,
                Magda
                • ma.pi Re: Dalsze dyskusje.... 24.03.04, 19:28
                  kulju napisała:

                  > Fakt, troche "nietrafnie" sie wypowiedzialam o tyn chlebie i wodzie.
                  Przeprasza
                  > m
                  > jesli kogos urazilam. Sama tez w rodzinie mam osoby biedne, ktore ledwo wiaza
                  > koniec z koncem. Na szczescie za swoj domek placa jakies 70 zl rocznie...Tutaj
                  > znajoma Greczynka, ktora pobiera emeryture ponizej 1000 dolarow (netto) na
                  > miesiac placi 450 dolarow podatku od nieruchomosci! Fakt, ze ma dom duzy i
                  > ladny. Ale na ten dom pracowala cale zycie. Nasze podatki to prawie 4000
                  dolaro
                  > w
                  > rocznie!
                  > Moze jeszcze warto wspomniec o cenach domow w Toronto. Bo nowi emigranci nie
                  > dostana tak szybko pozyczki z banku...Przecietny dom w Toronto to w tej chwili
                  > koszt ponad 300.000 dolarow.
                  > Pozdrawiam,
                  > Magda

                  Magda, ale czy trzeba kupowac od razu dom w centrum Toronto. Ja kupilam w
                  Brampton i zaplacilam sporo ponizej $200 000 tys. (a jak juz pisalam do
                  tabliczki z napisem Toronto mam 2 km). Samo Toronto jest drogie to fakt, ale w
                  przyleglych miejscowosciach jest taniej. Za dom o tym samym metrazu i bardzo
                  podobnym rozkaldzie w Etobicoke dalabym $450 tys.
                  No i przeciez wysiadajac z samolotu nie idzie sie od razu kupowac domu. Trzeba
                  sie najpierw rozejzec.
                  A co do pozyczek w banku, to w tej chwili jest chyba najlatwiej dostac w
                  historii Kanady. Nie trzeba miec nawet paru dolarow na downpayment. Jedynie
                  wieksze ubezpieczenie morgage'u sie placi (zamiast 3% chyba %3.5).

                  Moja ciotka tez miala duzy i ladny dom w centrum Toronto i podatek ponad 4 tys.
                  Jak przeszla na emeryture to go sprzedala i przeniosla sie za miasto do malego
                  domku. I tak robi duzo ludzi. Wiem czasami ciezko sie na taki krok zdecydowac,
                  bo sentymenty itd. Tylko, ze tutaj ludzie wlasnie dlatego kupuja domy, zeby
                  pozniej na emeryturze ich sprzedac i miec zabezpieczenie na starosc.

                  I jakos nie wierze, ze przecietnego emeryta w Polsce stac na utrzymanie duzego
                  domu w centrum Warszawy.

                  Pozdr.
                  • pub111 Re: Dalsze dyskusje.... 25.03.04, 10:19
                    witam,
                    bardzo Wam dziekuje,
                    mam jeszcze jedno pytanie, moze nie ostatnie,
                    napiszcie prosze ile srednio wydajecie na zycie, no wiecie tak bez szalenstw i
                    jak to sie ma do zarobkow??
                    z gory dziekuje i pozdrawiam
                    Magda mama Olgi
Pełna wersja