Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie?

05.04.04, 16:20
Czy szanuje sie kobiety w ciazy?

To link do dyskusji na forum "Ciaza i porod". Przeczytalam ja troche po
lebkach przyznaje wink ale temat na forum nie nowy, no i tak przyszlo mi do
glowy - jak jest na swiecie ?
Z wlasnego doswiadczenia - w Kanadzie ciezarna jest ogolnie
mowiac "szanowana". Nawet obcy ludzie potrafia zagadac, zapytac o
samopoczucie, czy zna sie plec, itp. W pracy - oczywiscie tak samo, ponadto
ja np. moglam liczyc na duzo pomocy ze strony wspolpracownikow i
troche "taryfy ulgowej" ze wzgledu na charakter pracy. Ustepowano miejsca w
srodkach komunikacji.
A przeciez nie ma "przywilejow" ktore "naleza sie" z racji prawa - w
autobusie uprzywilejowane miejsca nie dotycza ciezarnych, nie ma specjalnych
kas w sklepach czy obslugi poza kolejnoscia bo taki przepis.
Kobiety w ciazy pracuja a spedzenie calej ciazy na zwolnieniu jest spotykane
raczej tylko w przypadku zagrozen/powiklan.
Ja sobie radzimy i w ogole potrafimy dotrwac do konca ciazy w takich
niesprzyjajacyh wink warunkach ? Chyba mamy takie same
mdlosci/dolegliwosci/oslabienia itp. jak kobiety w Polsce - a prawo nas nie
broni smile Pisze to z przymruzeniem oka, ale zastanawia mnie dlaczego w ciagu
10 lat za granica (a w tym dwie przechodzone i przepracowane ciaze) nie
spotkalam sie z taka dyskusja. Czyzby tutejsze spoleczenstwo bylo tak dobrze
wychowane i szanowalo kobiety w ciazy bo tak maja wpojone, a paragrafow na to
nie potrzeba ? No ale w takim Toronto w ktorym swoje ciaze przezylam to malo
ludzi mieszka takich ktorzy sie tutaj urodzili - reszta pochodzi z
najrozniejszych zakatkow swiata. Az dreszcz przechodzi na mysl ze moze to
nasza polska cecha - ten brak szacunku o ktorym toczy sie dyskusja - ale nie
chce mi sie wierzyc.
Jakie macie doswiadczenia na swiecie ? Do "Kanadyjek" - moze ja mialam
rozowe okulary i w Kanadzie tak naprawde rozowo nie jest ?
AgaRN
    • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 05.04.04, 16:52
      he, he Aga, jak czytalam polecany przez Ciebie watek to samo przyszlo mi na
      mysl. Jak to wyglada w swiecie? Bo faktycznie w Kanadzie nie ma zadnych
      przepisow, ktore by nakazywaly "ulatwienia" zycia ciezarnym, a z moich
      doswiadczen nie wynika coby bylo tak zle.
      Ja to sobie mysle, ze w Polsce to dlatego sie dzieje jak dzieje, bo takie
      opiekuncze zachowanie w stosunku do ciezarnej narzucone jest przez przepisy. A
      wiadomo, ze jak cos jest wymuszone to ludzka natura sie buntuje i chce robic na
      odwrot.
      Ja tak samo jak Ty mam mile wspomnienia z okresu ciazy.
      Akurat srodkami komunikacji miejskiej sie nie poruszalam. Ale jezdze od czasu
      do czasu autobusem czy subway'em coby dzieci mialy fun. I ogolnie zauwazam, ze
      ludzie, bez wzgledu na rase czy plec ustepuja miejsca starszym, ciezarnym czy
      matka z dzieckiem. Zaznaczam, ze nie jezdze w godzinach szczytu, takze moze
      moje obserwacje sa nieco wypaczone.
      Pamietam jak bylam w ciazy i zepsul mi sie samochod i musialam do pracy
      pojechac autobusem. Od przystanku do pracy mam spory kawalek do przejscia, a
      byla ladna pogoda to zrobilam sobie spacerek. I w pracy dostalam opieprz czemu
      po kogos nie zadzwonilam coby po mnie podjechal. A moje tlumaczenia, ze jest
      ladna pogoda i spacerek dobrze mi zrobi nie trafialy do nich (he,he sami
      faceci) i musialam obiecac, ze nastepnym razem zadwonie. Rzutnika wazacego 3kg
      tez mi nie pozwalali nosic. Jak tylko mialam go przygotowac to zaraz ktorys
      lecial go ustawic.
      W aptece kiedys starszy pan tez mi ustapil miejsca w kolejce, a raptem bylo nas
      tylko dwie osoby, ze stwierdzeniem, ze kobieta w ciazy to teraz taki zadki
      widok.
      A i kiedys w polskim sklepie obsluzono mnie bez kolejki (tez tylko pare osob
      bylo), bo mi dziecko plakalo i nikt sie nie buntowal. Ja mialam zamiar stac, bo
      mi do glowy nie przyszlo zeby sie wpychac bez.
      I raczej w sklepach nie ma kilometrowych kolejek, no chyba, ze czlowik wybiera
      sie na zakupy kilka dni przed Bozym Narodzeniem.
      A po drugie to na zakupy wysylalam meza. A rachunki place przez internet, albo
      maszyne bankowa coby kolejki ominac.

      No i tak mnie zastanawia, czy w Polsce to tylko na poczcie te rachunki mozna
      placic i na dodatek w jeden dzien miesiaca? No i tylko kobiety moga, bo jak
      chlopa wysla to go nie obsluza?

      Jedyna kolejka gdzie sie wystalam lub wysiedzialam to kolejka do ginekologa. I
      tam jak nie bylo miejsca to mi nikt nie ustepowal, bo same ciezarne siedzialy.

      Pozdr.
    • jamnica Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 05.04.04, 21:59
      tak, tez przeczytalam te cala bardzo burzliwa dyskusje na "ciaza i porod", jak
      rowniez wiele innych watkow, ktore dotycza traktowania kobiet w ciazy.
      wprawdzie nie mam doswiadczen kanadyjskich, ale mam kalifornijskie, gdzie od
      lat urzeduje, a od pieciu miesiecy wlasnie jako "ciezarowka". i tez do mnie
      dotarlo, ze tu nie ma zadnych przepisow, ktore by gwarantowaly przywileje
      paniom w ciazy, poczynajac od autobusu (macie racje, na nalepkach sa wymienione
      tylko osoby starsze i niepelnosprawne, chociaz w pewnym sensie mozna by uznac
      ciezarne za niepelnosprawne), na zwolnieniach z pracy konczac. wiec niby prawo
      jest dosc nieprzychylne osobie ciezarnej, a przeciez wszystkie sie chyba
      zgodzimy, ze bycie ciezarna w ameryce/kanadzie to naprawdze czysta przyjemnosc,
      zwlaszcza w porownaniu z polska. faktem jest niezbitym, ze polacy potrafia byc
      strasznie chamowaci, i to jeszcze na dodatek w grupie takiej jak kolejka czy
      autobus. ale czasami czytam o dziewczynach, ktore tak nagminnie wykorzystuja
      pracodawcow i ZUS, siedzac miesiacami na zwolnieniu, bo po prostu "chca sobie
      troche odpoczac", ze troche mnie to wkurza. a potem straszne zdziwienie, ze
      pracodawca nie przedluzyl umowy.
      pracuje, tak jak wiekszosc moich znajomych, na pelnym etacie z godzinnym
      dojazdem w jedna strone. od samego poczatku nie chcialam robic wielkich
      ceregieli z mojej ciazy, bo wyszlam z zalozenia, ze to naprawde jest moja
      sprawa, a nie calej firmy. jak mam jakis gorszy dzien, umawiam sie z szefem, ze
      bede pracowac w domu, i na uszach staje, zeby sie wtedy jakos specjalnie
      wykazac, a on to docenia, i czasami daje mi pol dnia wolnego, zebym sobie
      odpoczela. koledzy (bo tez sami faceci) sa swietni, przynosza lunch i sie
      dopytuja i troszcza. na ostatnie dwa miesiace chce wziac wolne (oczywiscie
      bezplatny urlop), albo moze pracowac wylacznie z domu, bo to bedzie lipiec i
      sierpien, bedzie bardzo goraco, no i ten dojazd by mnie chyba wykonczyl (promem
      przez zatoke, albo samochodem przez dlugasny most
      • sugar_mama_danielcia Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 05.04.04, 22:32
        Oj chyba nie tu w UK sad(
        Bedac w ciazy poprosilam kiedys motorniczego/zawiadowce pociagu by mnie wpuscil
        do wagonu swoim wejsciem (wypuszczal z niego tylko ludzi) bo na peronie byl
        tlok i wszyscy sie pchali jak diabli a ja mialam wizyte w szpitalu, ktorej nie
        moglam przegapic. Odpowiedzial mi facet, ze jak sie nie chce pchac to zebym
        sobie poczekala na kolejny pociag. Bylam chyba w 8 miesiacu ciazy.

        KOlezanka jechala metrem i slyszala taki tekst. KObieta prosi chlopaka by jej
        ustapil miejsca, bo jest w ciazy. On jej na to : nie ze mna i sie nie ruszyl.

        Beeeee....Angole nie dostrzegaja kobiet w ciazy. A ja znowu mam wizyty w
        szpiatlu do ktorego musze dojezdzac. Teraz jeszcze do tego z wozkiem, w ktorym
        siedzi moj maly 10 kg synek. Na razie w 4 miesiacu z reguly targam go po
        schodach stacji metra bo jakos jestem 'niewidzialna - omijalna' A bebech mam
        juz wieelllki wieeelki!! Szkoda slow.

        Sugar
        • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 02:50
          sugar_mama_danielcia napisała:

          > Oj chyba nie tu w UK sad(
          > Bedac w ciazy poprosilam kiedys motorniczego/zawiadowce pociagu by mnie
          wpuscil
          >
          > do wagonu swoim wejsciem (wypuszczal z niego tylko ludzi) bo na peronie byl
          > tlok i wszyscy sie pchali jak diabli a ja mialam wizyte w szpitalu, ktorej
          nie
          > moglam przegapic. Odpowiedzial mi facet, ze jak sie nie chce pchac to zebym
          > sobie poczekala na kolejny pociag. Bylam chyba w 8 miesiacu ciazy.
          >
          > KOlezanka jechala metrem i slyszala taki tekst. KObieta prosi chlopaka by jej
          > ustapil miejsca, bo jest w ciazy. On jej na to : nie ze mna i sie nie ruszyl.
          >
          > Beeeee....Angole nie dostrzegaja kobiet w ciazy. A ja znowu mam wizyty w
          > szpiatlu do ktorego musze dojezdzac. Teraz jeszcze do tego z wozkiem, w
          ktorym
          > siedzi moj maly 10 kg synek. Na razie w 4 miesiacu z reguly targam go po
          > schodach stacji metra bo jakos jestem 'niewidzialna - omijalna' A bebech mam
          > juz wieelllki wieeelki!! Szkoda slow.
          >
          > Sugar


          Sugar, a nie mozesz sobie tak tych wizyt ustawic coby nie podrozowac w
          godzinach szczytu? No chyba, ze te pociagi caly czas zatloczone, ale chyba nie.

          I czy musisz ten wozek tachac sama. Ja to, jak jeszcze z pierwszym dzieckiem
          jezdzilam transportem publicznym to sie z wozkim ustawialam przy schodach i
          czekalam az ktos mi zaproponuje pomoc. Zazwyczaj krotko to trwalo. Chyba
          znajdzie sie w koncuktos kto pomoze.
          A jak sie bralam sama za targanie wozka z dzieckiem to go targalam. Mysle, ze
          jak ludzie widza, ze kobieta sama niesie to dochodza do wniosku, ze sobie
          poradzi i nie proponuja pomocy.
          No i czesto zdazalo sie (i mam nadzieje, ze jest tak nadal), ze jak chcialo sie
          wsiasc z wozkiem do tramwaju lub autobusu to nawet sam kierowca pomagal. Tylko,
          ze tutaj wsiada sie przednimi drzwiami takze on Cie widzi.

          Pozdr.
          • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 02:53
            Inie dokonczylam mysli.

            Pewnie jakies przypadki chamstwa tez sie zdazaja, bo nie wierze, ze w Kanadzie
            spoleczenstwo jest idealne, ale ogolnie jest ono zyczliwe nastawione do innych.
            I to sie zauwaza. Podobnie jak to opisala eMama z San Francico.

            Pozdr.
            • monikaj Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 06:04
              No ja mam trochę mniej przyjemne obserwacje z Kanady. Nie moge się wypowiadać z
              doświadczenia ciężarówki ale generalnie sporo poruszam się po mieście metrem,
              tramwajami czy autobusami i już kilka razy zdarzyło mi się spotkać z sytuacją,
              że kupa młodych ludzi siedzi a babcia czy inwalida stoi.
              Cieszę się jednak, że Wy macie lepsze doświadczenia smile. Pozdr
              • gusia29 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 06:42
                To mialyscie szczescie jezdzac w ciazy po Toronto. Mnie jezdzac tramwajem do
                pracy i z pracy (okolo godziny w jedna strone) ustapiono miejsca tylko raz czy
                dwa, przewaznie prawie wbijalam goscia lub babke brzuchem (pod koniec) w okno a
                on lub ona nadal udawali, ze mnie "kruszynki " he he he nie widza.
                Z wozkiem jazda jeszcze gorsza, nie jezdzilam za czesto ale na jakies 8 razy
                tylko dwukrotnie kierowca mi pomogl.
                W pracy jednak bylo super, traktowali mnie bardzo dobrze, tez nie moglam nic
                podnosic, nawet lunch mi przynosili (moze mieli racje bo tyle zarlam, ze wazylo
                to troche hi hi) w ogole ulgi nie z tej ziemi.
          • sugar_mama_danielcia Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 08:32
            No widzisz tak sie sklada, ze czasem nie moge. To byl akurat test na tolerancje
            glukozy i tylko wykonywany o 9 rano. Specjanie nie utrudniam sobie zycia...

            Sugar
          • mrufkaa Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 16:37
            ma.pi napisała:

            >>
            > Sugar, a nie mozesz sobie tak tych wizyt ustawic coby nie podrozowac w
            > godzinach szczytu? No chyba, ze te pociagi caly czas zatloczone, ale chyba
            nie.
            >
            > I czy musisz ten wozek tachac sama. Ja to, jak jeszcze z pierwszym dzieckiem
            > jezdzilam transportem publicznym to sie z wozkim ustawialam przy schodach i
            > czekalam az ktos mi zaproponuje pomoc. Zazwyczaj krotko to trwalo. Chyba
            > znajdzie sie w koncuktos kto pomoze.
            > A jak sie bralam sama za targanie wozka z dzieckiem to go targalam. Mysle, ze
            > jak ludzie widza, ze kobieta sama niesie to dochodza do wniosku, ze sobie
            > poradzi i nie proponuja pomocy.
            > No i czesto zdazalo sie (i mam nadzieje, ze jest tak nadal), ze jak chcialo
            sie
            >
            > wsiasc z wozkiem do tramwaju lub autobusu to nawet sam kierowca pomagal.
            Tylko,
            >
            > ze tutaj wsiada sie przednimi drzwiami takze on Cie widzi.
            >
            > Pozdr.

            Oj ma.pismile
            Raz tak stalam na Ealing broadway z julka w wozku i po chyba 20 min. zaczelam
            go wciagac tylem, bo NIKT mnie nie chcial zauwazyc. Podbiegla starsza pani...
            No i po niej jakis starszy gosc, juz we trojke dalismy rade, ja mam duzy
            wozek... W ciazy nie jestem, ale to zima byla i tak by nic nie bylo widac spod
            plaszcza...
        • bazylea1 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 22:09
          ojej, a w londynskim metrze nie ma wind????
    • tora99 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 06:18
      no ja niestety ze srodkow lokomocji nie mam dobrych doswiadczen, co prawda tak
      duzo nie jezdzilam, ale te pare owszem. no i nikt mi nigdy nie ustapil. nawet
      jak juz bylam po terminie i jechalam tramwajem do kliniki no i oczywiscie
      brzuch byl baaaardzo widoczny. pewnie mialam pecha.
      za to sasiedzi za kazdym razem gdy mnie widzieli pytali co slychac, jak sie
      czuje, ile jeszcze?
      w szkole w ktorej bylam wolonteriszem rowniez wszyscy byli przemili i przed
      swietami dostalam prezenty od kilku osob dla dzidziusia.
      no i w sklepach tez zwykle ludzie usmiechali sie zagadywali: czy to chlopiec
      czy dziewczynka?
      a tak wracajac do jazdy tramwajem to nie widzialam zeby osobom starszym rowniez
      ustepowano miejsca. naprawde nie kojarze, bo nawet na to zwracalam uwage (no i
      sama wstawalam niejednokrotnie wink

      pozdrawiam

      kasia
    • kerstink Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 08:00
      Nie czytalam cytowanej dyskusji, bylo ich juz tak duzo na ten temat.
      Doswiadczenia w Polsce sa bardzo rozne. Ja zlej nie mam, bo bedac w ciazy zawsze
      ktos mi ustepowal miejsce, ale oczywiscie nie jest tak, ze wszyscy wstaja na
      widok ciezarnej. Gorzej wspominam dolki w ulice, wiec w drugiej ciazy
      szczesliwie juz jezdzilam samochodem. W polskim autobusie nie mialabym zadnego
      oporu prosic o ustepowanie miejsca, malo kto by sie odwazyl ciezarnej nie
      ustepowac. Natomiast w Niemczech to nie jestem pewna, czy ktos by wstal. Ale tam
      autobusy nie sa tak zapchane jak tu.
      Juz kiedys w twoim watku na podobny temat napisalam, ze nie jest tak, ze na ogol
      Polki przesiaduja w domu bedac w ciazy. Napewno sie to zdarza, ale raczej jak
      juz maja prace, to pracuja. Tylko te byc moze juz nie maja ochote sie wlaczyc w
      dyskusje na ten temat na forum ?
      K.
    • kingaolsz Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 09:21
      Witam!
      Mi w Londynie w ciazy ani razu nie ustopiono miejsca, ogolnie kobiety w ciazy (
      tak ja to odebralam) traktuje sie "jak sobie zrobilas tak sobie radz" ( tez tak
      uslyszalam raz). Jakos nigdy z powodu ciazy ( poza klinika poloznicza) nie
      odczulam sympatii od ludzi.
      Co do komunikacji to w ciazy akurat nie mialo to dla mnie znaczenia, bo jak nie
      musialam to biegalam na piechotke, a jak jezdzilam to moglam postac. ALe za to
      teraz wszystko sie nadrabia jak jezdze z wozkiem ( dlatego robie szybko
      prawojazdy), bo zawsze musze prosic o ustapienie miejsca tego od wozkow i jesli
      uda mi sie to "wyegzekwowac" to od razu ida na mnie piorunujace spojrzenia.
      A o metrze to juz inna bajka, bo ogolnie Londyn to miasto anty rodzinne i na
      niewielu stacjach jest mozliwosc skorzystania z wizndy czy unikniecia schodow.
      Tydzien temu jak "wciagalam" wozek po schodach ( bo nie bylo nikogo innego) po
      chwili zeszli sie ludzie, w tym kilku z wygladu porzadnych dwudziestoparolatkow
      ( kazdy osobno, nie grupa) i jedyne co od nich otrzymalam to kilka popchniec
      ramieniem ( oni schodzili a ja wchodzilam) i ledwo utrzymalam sie z tym wozkiem.

      Wydaje mi sie ze wymuszone przepisami czy nie, ale nalezy sie kobiecie w ciazy
      troche pomocy od otoczenia, na szczescie w Polsce jest jeszcze troche ludzi
      ktorzy z dobroci serca a nie z przepisow sa chetni pomagac. Aha i w Londynie
      jesli juz ktos mi zaoferuje pomoc przy wjezdzie z autobusu (choc jest to
      niekonieczne z reguly) to sa to Polacy, a w metrze na schodach najczesciej
      pomagaja drobne kobiety.

      Niestety w erze gier komputerowych gdzie najwieksza liczbe punktow otrzymuje
      sie za przejechanie cieazrnej nie moze byc dobrze.

      Pozdr
      Kinga
      • dorota1974kr Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 10:41
        Prawda, w Londynie nie szanuje sie kobiet w ciazy. Zwlaszcza faceci, do tego
        starsi sa okropni. Czytalam kiedys w jednej z londynskich gazet list kobiety,
        ktora zalila sie, ze nikt nie ustapil jej miejsca w metrze. Pare dni pozniej
        gazeta wydrukowala odpowiedzi innych osob na ten list. Wszystkie odpowiedzi
        byly od facetow i wszystkie negatywnie nastawione. Byly tam teksty typu "Pewnie
        sie puszczala to niech sie teraz martwi" albo "Zaplacilem za bilet to mam prawo
        siedziec" itp. Bylam zszokowana. Sama nie doswiadczylam na szczescie czegos
        takiego bo do 9 miesiaca jezdzilam samochodem, poza tym mieszkam w malym
        miasteczku i tu ludzie wydaja sie byc bardziej "ludzcy"
        • alicya Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 11:52
          Mi jeszcze trudno ocenic jak to jest z ustepowaniem miejsca w komunikacji
          miejskiej w Niemczech bo jestem dopiero w 6 miesiacu i kurtka jeszcze
          skutecznie przyslania brzuszek .
          Musze jednak powiedziec, ze jak do tej pory moj stan odmienny spotkal sie z
          sympatia - w sklepie, na parkingu, w pracy, wsrod sasiadow czy przypadkowych
          osob. Zobaczymy jak bedzie dalej!
        • dorrit Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 12:27
          We Wloszech jest pol na pol... Jezdzilam do pracy (godzina z 2 przesiadkami) w
          godzinach szczytu - w srodkach komunikacji niektorzy zaraz ustepuja, tak
          mezczyzni (ale mlodzi chlopcy nie) jak kobiety, inni wcale - i nieraz
          cierpialam, bo nie czulam sie dobrze a nie umialam sie przemoc i poprosic o
          miejsce (no, chyba gdybym mdlala, to bym poprosila...)
          Sa w srodkach komunikacji miejsca oznakowane dla inwalidow, ciezarnych,
          starszych, ale nalepek prawie nie widac i nikt nie egzekwuje prawa do siadania
          akurat tam. W pracy nie mialam ulg, przenosilam np. segregatory (ale tez moze
          nie przyszlo nikomu do glowy, ze jak schodze porzadkowac archiwum, to nie
          obedzie sie bez przenoszenia z miejsca na miejsce segregatorow).
          Jest rozporzadzenie panstwowe, ze m.in. kobiety w ciazy sa obslugiwane poza
          kolejnoscia i albo sami np. urzednicy na poczcie cie wylapuja z tlumu, albo
          ludzie (to rzadziej) wskazuja ci, zebys szla do przodu, albo idziesz i juz. Tak
          sie dzieje w miejscach publicznych typu poczta, szpital (a sa niezle kolejki do
          badan krwi i moczu), aptekach; w supermarketach nie, ale czasem jakis
          kolejkowicz "kazal" mi isc do kasy bez kolejki.
          • magdapol75 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 13:25
            Ja w Londynie spotkalam sie z milym nastawieniem,zawsze ustepowano mi
            miejsca,czy to w autobusie czy w metrze,kobiety z dziecmi mnie zagadywaly,w
            sklepach pare razy przepuszczono mnie bez kolejki,ludzie na ulicy sie do mnie
            usmiechali,po prostu wszyscy nastawieni przyjaznie.
        • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 13:37
          Mnie trudno powiedzieć jak to w UK bo jak byłam w ciąży to byłam tu tylko kilka
          tygodni, ale szczerze mówiąc nie widziałam żeby ktoś jakoś specjalnie ustępował
          miejsca. Z tym że mnie się wydaje że to ma związek z całą tą emancypacją,
          równością, kobietom zależało na tym żeby miały równe prawa i były traktowane
          jak mężczyźni i proszę takie są skutki. Tutaj w ogóle nie jest normalne
          przepuszczanie w drzwiach czy ustępowanie miejsca, więc czemu robić wyjątek
          dla 'ciężarówek"? Zachowania typu ustępowanie miejsca czy otwieranie drzwi sie
          wynosi z domu wg mnie, czy to chodzi o nastawienie do starszych osób czy babek
          w ciąży. Jeszcze w liceum miałam dwóch kumpli co mi zawsze ustępowali miejsca,
          otwierali drzwi, przepuszczali pierwszą, ale pochodzili z bardzo kulturalnych
          rodzin.
          W Polsce według mnie się pomaga kobietom w ciąży bardziej niż tutaj, choć nie
          zawsze ustępowano mi miejsca czy tymbardziej przepuszczano w kolejkach.
          Natomiast przyznaję że bardziej się tu szanuje kobiety z wózkami niż w Polsce.
    • goonia Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 16:15
      Chyba nie ma reguly. Ja np. Jechalam do szpitala z torba i wielkim brzuchem i
      nikt mi w tramwaju nawet nie zaproponowal miejsca. ciezko bylo mojego stanu nie
      zauwazyc. nie skarze sie bo w koncu moglam wziac taksowke zamiast pchac sie
      tramwajem, ale dobrze sie czulam wiec co mi tam.
      Z druga ciaza, mozna powiedziec pol na pol wiec nie bylo zle. Jedyne co mam
      negatywnego do powiedzenia to jak byl blackout w zeszlym roku (czy wspomnialam
      ze jestem z Toronto?) bylam w 31 tyg. ciazy i musialm jak wiekszosc wrocic do
      domu na piechote. Nikt nie zaproponowal pomocy w zadnej postaci.
      Przypuszczam, ze gdybym zle sie czula przez cala ciaze, to moje odczucia bylyby
      duzo bardziej negatywne. A tak to jest O.K
      Podroz z wozkiem to inna para kaloszy.
      Pozdrawiam
      Goonia
      • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 17:02
        He,he, he dziewczyny tak czytam sobie te Wasze wypowiedzi i doszlam do wniosku,
        ze na twarzy to mam wypisane "Sierota jestem i potrzebuje pomocy", bo zawsze
        ktos sie zlitowal i mi wozek pomogl wnies i zniesc i zadko sie zdazalo zebym
        musiala prosic. Zazwyczaj ktos sie ofiarowal z pomoca i wcale to nie byli
        Polacy. A mam wrazenie, ze tak z 60% to byli Czarni.
        A moze moje dziecko takie sympatyczne bylo?????winkwinkwink

        No i ja raczej nie jezdzilam do downtown w godzinach szczytu, zawsze mam
        szczescie, ze pracuje gdzies na obrzezach i jadne w przeciwnym kierunku niz
        reszta.

        Pozdr.
        • daisy123 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 18:12
          Srodkami komunikacji nie jezdze, ale akurat zdarzylo sie, ze gdy bylam w 7
          miesiacu ciazy jechalam metrem. Miejsce mi ustapiono zaraz i nie wiem czy to
          byl wyjatek czy tez jest to normalne.
          Badania w czasie ciazy robilam prywatnie wiec mialam tak wszystko ustawione, ze
          przychodzilam i nie musialam czekac.
          Troche sie "rozczarowalam", gdy przyjechalam do szpitala rodzic i dano mi do
          wypelnienia karte i kazano czekac. Miano w izbie przyjec inna kobiete i
          widziano po mnie, ze mi jeszcze brakuje troche do rozwiazania, wiec na
          spokojnie kazano mi czekac, az zbadaja kobiete, ktòra zglosila sie przede mna.
          Ja taka przyzwyczajona, ze ciezarna traktowana jest priorytetowo a tu prosze
          kaza czekac!
          Zawsze spotykalam sie z pytaniami o date porodu, plec dziecka itd. O plec
          dziecka nie pytalismy wiec z czasem pytania tego rodzaju zaczely mnie meczyc.
          Szczegòlnie gdy pojechalismy na wakacje (to samo miejsce od wielu lat, gdzie
          spotykamy mniej wiecej te same osoby, z ktòrymi sie znamy dobrze lub tylko z
          widzenia). Wierzcie mi, ze nikt nie mògl uwierzyc, ze nie znamy plci dziecka.
          Wszyscy znajomi z Niemiec, Holandii, Austrii itd. wydawali okrzyki slyszac, ze
          nie wiemy i nie chcemy wiedziec czy to chlopczyk czy dziewczynka.

          Lazenie z wòzkiem wspominam raczej milo. Zdarzylo mi sie, ze poszlam z wòzkiem
          na poczte i rozpadal sie deszcz. Oferowano mi, ze mnie podwioza samochodem do
          domu osoby zupelnie nieznane.

          Tak jak pisala dorrit sa we Wloszech jakies prawa dla kobiet w ciazy, ze maja
          byc obslugiwane poza kolejnoscia, ale nigdy z tego nie musialam korzystac. Na
          zakupy jezdzilam poza godzinami szczytu, a gdy còrka byla mala poobiednia
          drzemke ucinala sobie w supermarkecie, gdy ja robilam zakupy.
    • ewunia_uk Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 06.04.04, 23:43
      W Anglii w ogole traktuje sie ciaze jako stan fizjologiczny, a nie jak
      chorobe. Kobiety w ciazy pracuja prawie do samego porodu i naprawde rzadko
      zdarza sie, zeby ktoras byla na zwolnieniu lekarskim. A juz na pewno nie "zeby
      sobie odpoczac".

      Na badania ciazowe, wizyty u poloznej i szkole rodzenia dostaje sie wolne z
      pracy. A poza tym zycie toczy sie normalnie.

      Co od przywilejow, to ciezarne sa chronione jesli chodzi o zwolnienia grupowe,
      poza tym nie ma zadnych innych przywilejow w prawie. Nie jezdze komunikacja
      miejska, wiec nie wiem, jak jest z ustepowaniem miejsc. W sklepie raczej nie
      przepuszczaja, ale z drugiej strony w ciazy staralam sie unikac okresow, kiedy
      jest tloczno w sklepach.

      Ludzie odnosza sie bardzo zyczliwie, zarowno do ciezarnych jak i do mam
      pchajacych wozki. Jak tylko sie czlowiek zbliza z wozkiem do przejscia dla
      pieszych, to caly ruch zamiera. W Polsce natomiast mialam taki przypadek, ze
      przechodzilam z Zosia w wozku i Stefkiem za reke na pasach, gdzie, jak wiadomo,
      piesi powinni miec pierszenstwo. Kiedy znalazlam sie na srodku ulicy, jeden
      samochod przejechal mi za plecami z predkoscia chyba 100 km/h w obszarze
      zabudowanym, a zaraz potem drugi prawie przejechal mi po palcach z przodu. A
      co by bylo, jakby mi sie dziecko wyrwalo? Skandal. W Anglii cos takiego
      nigdy, przenigdy mi sie nie przytrafilo.
      • mrufkaa Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 00:24
        Tutaj nikt nigdy mi miejsca w ciazy nie ustapil. Ja ustepowalam "wiekszym"
        ciezarowkom, gdy sama bylam na poczatku... ach, te spojrzenia pelne
        wdziecznosci... No i do dzis ustepuje i ustepowalam wczesniej tezsmile))
        Za to w Polsce ustepowaly mi glownie 1)mlode kobiety,2)matki z dziecmi, 3)
        studenci plci obojga, 4)dziewczynki w wieku licealnym...
        Najlepsza w "egzekwowaniu" byla moja mama, hihihi...
        Bylysmy z siostra w ciazy niemalze w jednakowym czasie i moja mama tak sie
        wyszkolila, ze wpadala pedem do tramwaju/autobusu, lapala ofiare za ramie i
        gromko oznajmiala: "Pan ustapi ciezarnej!..." smile))) A sama jest po
        szescdziesiatce...smile Nie bylo na Nia mocnychsmile)))
      • kingaolsz Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 09:16
        ewunia_uk napisała:


        > Ludzie odnosza sie bardzo zyczliwie, zarowno do ciezarnych jak i do mam
        > pchajacych wozki. Jak tylko sie czlowiek zbliza z wozkiem do przejscia dla
        > pieszych, to caly ruch zamiera. W Polsce natomiast mialam taki przypadek, ze
        > przechodzilam z Zosia w wozku i Stefkiem za reke na pasach, gdzie, jak
        wiadomo,
        >
        > piesi powinni miec pierszenstwo. Kiedy znalazlam sie na srodku ulicy, jeden
        > samochod przejechal mi za plecami z predkoscia chyba 100 km/h w obszarze
        > zabudowanym, a zaraz potem drugi prawie przejechal mi po palcach z przodu. A
        > co by bylo, jakby mi sie dziecko wyrwalo? Skandal. W Anglii cos takiego
        > nigdy, przenigdy mi sie nie przytrafilo.
        >
        Ewuniu, no to ciesz sie ze tak jest tm gdzie mieszkasz, bo mnie kilkakrotnie
        zdarzylo sie ze czekalam dobra chwile z wozkiem na oznakowanym przejsciu zeby
        ktos sie laskawie zaatrzymal, a nawet raz mialam zielone , przechodzilam ( tez
        z wozkiem) i AUTOBUS mial te strzalke zielona i gdybym nie przebiegla ostatnich
        metrow to by mnie staranowal przy duzej predkosci bo nawet nie probowal
        zwolnic. Ogolnie zauwazylam ze w Anglii czesciej z niechecia i agresja sie
        spotykaja matki z dziecmi ( bo zabieraja miejsca w autobusie wiecej, bo za
        wolno przechodza, bo dziecko halasuje) w Polsce jak bylam to nigdy sie cos
        takiego nie zdarzylo, ani na ulicy ani poza nia. Inna sprawa ze jak kiedys
        jechalismy gdzies w Polsce autobusem, ludzie chyba mnie nie "umiejscowili" z
        mezem i synkiem i za wszelka cene chieli mojemu mezowi omagac wnosic wozek ( bo
        to byl jeden z tych wysokich autonusow).

        Ciesze sie ze sa miejsca gdzie ludzie sa uprzejmi w UK, szkoda tylko ze w 99%
        trafiam na te zle miejsca.

        Pozdrawiam
        KInga
        • kingaolsz Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 19:09
          Wrrrr.... przed chwila znow jechalam autobusem i trafilam na ludzi w miejscu na
          wozki i wyobrazcie sobie ze pomimo moich prosb o ustapienie miejsca mloda
          ciemnoskora dziewczyna nawet nie raczyla sie ruszyc, tylko zmierzyla mnie i
          nogami zablokowala mi wjazd . I co mam sie z nia bic... ? Czasem nie mam sily i
          teraz juz modle sie o to bym szybko dostala to prawo jazdy......
        • ewunia_uk Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 21:53
          kingaolsz napisała:

          > bo mnie kilkakrotnie
          > zdarzylo sie ze czekalam dobra chwile z wozkiem na oznakowanym przejsciu zeby
          > ktos sie laskawie zaatrzymal,

          Az trudno w to uwierzyc.

          > a nawet raz mialam zielone , przechodzilam ( tez
          > z wozkiem) i AUTOBUS mial te strzalke zielona i gdybym nie przebiegla
          ostatnich
          >
          > metrow to by mnie staranowal przy duzej predkosci bo nawet nie probowal
          > zwolnic.

          Podobno uczysz sie do prawa jazdy? Czyli powinnas sobie zdawac sprawe, ze taka
          sytuacja w Anglii nie jest mozliwa, bo bezposrednio po skrzyzowaniu z
          sygnalizacja "strzalka" do skretu w lewo NIGDY nie ma przejscia dla
          pieszych "pelican crossing". A jezeli jest przejscie z sygnalizacja (tak jak
          opisujesz), to przed przejsciem kierowca ma nastepne swiatlo, ktore w tym
          przypadku powinno byc czerwone, skoro jak piszesz, przechodzilas na zielonym.
          Jakos nie wyobrazam sobie autobusu "najezdzajacego z duza predkoscia" na
          czerwonym swietle na przejscie dla pieszych, na ktorym w dodatku jest kobieta z
          wozkiem. Sorki, ale jakies bajki opowiadasz.
          • kingaolsz Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 12:02
            Ewuniu!!! Rany!!! To Ty znasz wszystkie skrzyzowania w Wielkiej Brytanii ( czy
            nawet w samym Londynie) ?!?! A na dodatek jestes jasnowidzem, ze wiesz
            dokladnie o ktore mi chodzi?
            Akurat tak sie sklada ze jest to bardzo nietypowe skrzyzowanie, droga jest
            jednokierunkowa i z prawego pasa sie jedzie, ale po co ja bede tlumaczyc.... ja
            wiem co sie stalo, a z tego co mi wiadomo, nikt jeszcze nie stwierdzil u mnie
            zaburzen swiadomosci, pamieci i potrafie ocenic sytuacje realnie. I pamietam ta
            sytuacje baardzo dokladnie, bo sie mocno przestraszylam.
            Co do czekania na przejsciu to tez sie pytam, czy Ty wszystkie sytuacje jakie
            sie zdarzaja widzisz w jakis cudowny sposob? Ja wychodze jednak z zalozenia, ze
            skoro czegos nie widzialam czy nie doswiadczylam to nie znaczy ze to nie ma
            miejsca ( np. nigdy nie zostalam okradziona, ale nie znaczy ze zlodzieje nie
            istnieja).
            I mam prosbe, a raczej nie zycze sobie sugerowania, ze klamie. Dziekuje.

            Kinga
            • ewunia_uk Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 12:35
              kingaolsz napisała:

              > Ewuniu!!! Rany!!! To Ty znasz wszystkie skrzyzowania w Wielkiej Brytanii (
              czy
              > nawet w samym Londynie) ?!?!

              Jak uczylam sie do prawa jazdy w Anglii, to m.in. uczylam sie tego, ze po
              zjezdzie ze skrzyzowania w lewo na sygnal zielonej strzalki, jesli jest za tym
              skrzyzowaniem przejscie dla pieszych, to piesi widza swiatlo czerwone w tym
              czasie, kiedy strzalka jest zielona. Czyli po prostu jest fizycznie
              niemozliwe, wg. brytyjskich zasad ruchu drogowego, zebys przechodzila na
              zielonym a kierowca w tym czasie "mial zielona strzalke" i prawo przejazdu
              przez to przejscie dla pieszych.

              W Polsce natomiast taka sytuacja, o ktorej piszesz, bylaby mozliwa, bo w Polsce
              sa troche inne zasady ruchu drogowego, i jezeli samochody maja zielona strzalke
              do zjazdu (w tym wypadku) w prawo, to za tym krzyzowaniem moze byc
              nieoznakowane przejscie dla pieszych. W tym wypadku kierowca ma obowiazek
              przepuscic pieszych zanim skreci, tak jest przynajmniej w teorii, bo w Polsce
              to raczej piesi przepuszczaja samochody. Podobnie jest w Maroku, gdzie tez
              czesto bywam.
              • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 16:49
                Faktycznie z Polsce tak jest - mój mąż kilka razy o mało kogoś nie przejechał
                skręcac w lewo na zielonej strzałce jak tam jeździł aż mu zwróciłam na to uwagę
                i bardzo się tym zdziwił. Też właśnie mówił że w Anglii to niemożliwe.
    • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 03:53
      No i ciekawostka, wyglada na to ze generalnie za granica nie jest wcale lepiej -
      tylko zastanawia mnie dlaczego np. nigdy nie slyszalam jakiejs goretszej
      dyskusji w swoim otoczeniu na temat chociazby ustepowania miejsca ciezarnym czy
      przepuszczania bez kolejki w sklepie czy urzedach. Z postow "kanadyjskich"
      wynika ze w srodkach komunikacji miejskiej nie jest inaczej niz w Polsce.
      Zastanawiam sie dlaczego ...
      Moze po prostu generalnie tutejsze ciezarne nie maja takich oczekiwan - ze
      nalezy im sie miejsce w autobusie (nawet jezeli czuja sie dobrze i postanie im
      nie zaszkodzi), czy przepusci w sklepie. Mam wrazenie ze sporo kobiet w takich
      sytuacjach nie zawaha sie po prostu poprosic o ustapienie miejsca zamiast
      wpychac sie z brzuchem pod nos. To co napisala Ewunia - ze ciaze uwaza sie za
      stan fizjologiczny - "obowiazuje" tez w Kanadzie.
      Ja musze przyznac ze czytajac podobne dyskusje na forum (temat pojawia sie jak
      bumerang co jakis czas) zawsze mam wrazenie ze ciezarne w Polsce sa zrobione z
      jakiegos innego niz gdzie indziej, delikatnego, kruchego, materialu wink w
      autobusach czy innych kolejkach zawsze ciezko, duszno, slabo,
      denerwowac/stresowac sie absolutnie nie wolno bo zaszkodzi dziecku, nie mowiac
      juz o tym ze praktycznie jakakolwiek praca zawodowa zawiera elementy szkodzace
      dziecku/ciezarnej i zwolnienie jest jak najbardziej wskazane (nawet bez wskazan
      medycznych).
      A tutaj - po pierwsze, wiele ciezarnych kobiet nie ma platnych zwolnien
      lekarskich. Sila rzeczy czesto zostana w domu dopiero wtedy kiedy naprawde nie
      sa w stanie isc do pracy (ze wzgledu na samopoczucie). Pod tym wzgledem mysle
      ze w Polsce jest wiecej takiego "cackania" sie - w tym sensie ze latwiej zostac
      w domu z czyms mniej dokuczajacym wiedzac ze dostanie sie 100 % wyplate. Ja
      wiem to rowniez po sobie wink, mimo ze w ciazy (drugiej bo pierwsza
      przepracowalam bez ani jednego dnia na zwolnieniu) na zwolnieniu wyladowalam
      miesiac przed porodem, to w czasie trwania ciazy dzwonilam "in sick" pare razy,
      na jeden dzien, ze wzgledu na zle samopoczucie. Mialam jednak placone. Nawet
      bez ciazy bralo sie od czasu do czasu tzw. "mental health day" smile
      Teraz - pracujac na part time, bez tzw. sick benefits, zostane w domu tylko
      wtedy kiedy naprawde jestem chora. Bo nikt mi za dyzur nie zaplaci.
      Nawet majac pelnoplatne zwolnienia ciezarne ich nie naduzywaja. Po prostu nie
      ma takiego podejscia, ze nalezy sie wypoczynek, ze praca to za duzy stres i
      szkodzi w ciazy, i tak dalej. A raczej - nie do takiego stopnia jak to ma
      miejsce w Polsce (to znowu moje odczucie po lekturze forum).
      Podobne wrazenie odnosilam czytajac dyskusje na temat obslugi poza kolejnoscia
      matek z dziecmi. Najczesciej okazywalo sie ze jak jeden maz, przewazajaca
      wiekszosc dyskutantek posiadala dzieci ktore stania w kolejce absolutnie nie
      akceptuja i zaraz rozpoczyna sie wrzask, placz lub marudzenie - bez
      egzekwowania przepisu o obsludze poza kolejnoscia ani rusz, nie da sie zyc. Ja
      wtedy zastanawialam sie jak my tutaj w Kanadzie fukcjonujemy w takich
      sytuacjach. W czasie kiedy urodzila sie moja corka, kiedy dorastala -
      mieszkalismy w Toronto, zakupy robilismy w piatkowe wieczory lub sobotnie
      poranki, bylismy regularnymi klientami No Frills, Dominion, Wal-Mart, Costco.
      Ten kto mieszka w Toronto, wie jakie sa tam kolejki przy kasach w porach kiedy
      robilismy zakupy. Jakos nie bylo dantejskich scen z udzialem dzieci, a w tych
      porach jest ich w tych sklepach zatrzesienie. Czyzby tutejsze dzieciaki byly
      zahartowane i od poczatku po prostu przyzwyczajone do tego ze swoje trzeba
      odstac, bez taryfy ulgowej ?
      Ja musze jeszcze dodac gwoli sprawiedliwosci smile ze po Toronto z wozkiem
      jezdzilam z corka, bylo to 8-9 lat temu, i mam dobre wspomnienia (o tyle o ile,
      autobusy w Toronto nie nadaja sie generalnie na podroze z dziecmi w wozkach).
      Zawsze pomogl mi kierowca, nie mialam tez problemow z wysiadaniem, nie musialam
      nikogo prosic o pomoc, bo zawsze ktos sie zaofiarowal. Mieszkalam w
      poludniowym Etobicoke w tamtym czasie. Z synem komunikacja nie jezdzilam w
      ogole.
      To moje trzy grosze ...
      Pozdr.
      AgaRN
      • tora99 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 04:49
        z martusia wychodze na spacery codziennie i zwykle tez robimy zakupy, nikt
        jednak nigdy nie przepuscil nas w kolejce. akurat mialam szczescie i nigdy sie
        jeszcze w kolejce nie rozplakala,ale generalnie raczej nie lubi wchodzic do
        sklepow. natomias ile razy gdzies po schodach mam zniesc wozek, zawsze sie ktos
        znajdzie chetny do pomocy, to samo przy otwieraniu dzwi do sklepow, zwykle jest
        na kogo liczyc. chociaz i bez pomocy dalabym sobie rade. (trenowalam jeszcze z
        mama, jak byla u mnie smile)
        natomiast co do tego ze w polsce jest wiecej "cackania sie" no to z mojego
        tutaj doswiadczenia (niewielkie) wychodzi ze masz racje.
        np dieta karmiacych kobiet. tutaj najwyzej powinnam unikac czekolady,
        ewentualnie potraw "wzdymajacych" - w polsce wlasciwie latwiej napisac co wolno
        jesc, niz to co zabronione, bo polskim dzieciom szkodzi prawie wszystko..

        a jeszcze opieka lekarza powadzacego.. przez pierwszy miesiac chodzilam do
        lekarza (pozniej mialam polozna) przez ten miesiac mialam ogromne bole brzucha,
        krwawilam, mialam kiepskie wyniki hcg i zaliczylam 2 mini krwotoki, a nie
        dostalam nawet pol tabletki na podtrzymanie ciazy, dopiero przy drugim krwotoku
        pani doktor powiedziala ze wlasciwie to moglabym polezec troszke.
        w polsce co druga ciezarna bierze tony lekow na podtrzymanie i co chwila jest
        na zwolnieniu, albo w szpitalu. tez w ciagu calej ciazy mialam 2 usg (trzecie
        bylo juz 10 dni po termninie, zeby sprawdzic co sie dzieje) z tego co czytalam
        na polskim forum - duzo dziewczyn mialo usg prawie co wizyte.. mozna by tak
        jeszcze dlugo wymieniac..

        pozdrawiam

        kasia
      • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 17:53
        aga_rn napisała:


        > Ja musze przyznac ze czytajac podobne dyskusje na forum (temat pojawia sie
        jak
        > bumerang co jakis czas) zawsze mam wrazenie ze ciezarne w Polsce sa zrobione
        z
        > jakiegos innego niz gdzie indziej, delikatnego, kruchego, materialu wink w
        > autobusach czy innych kolejkach zawsze ciezko, duszno, slabo,
        > denerwowac/stresowac sie absolutnie nie wolno bo zaszkodzi dziecku, nie
        mowiac
        > juz o tym ze praktycznie jakakolwiek praca zawodowa zawiera elementy
        szkodzace
        > dziecku/ciezarnej i zwolnienie jest jak najbardziej wskazane (nawet bez
        wskazan
        >
        > medycznych).
        > A tutaj - po pierwsze, wiele ciezarnych kobiet nie ma platnych zwolnien
        > lekarskich. Sila rzeczy czesto zostana w domu dopiero wtedy kiedy naprawde
        nie
        >
        > sa w stanie isc do pracy (ze wzgledu na samopoczucie). Pod tym wzgledem
        mysle
        > ze w Polsce jest wiecej takiego "cackania" sie - w tym sensie ze latwiej
        zostac
        >
        > w domu z czyms mniej dokuczajacym wiedzac ze dostanie sie 100 % wyplate.

        Czytajac wiekoszosc wypowiedzi w watku ktory nizej cytowala ma.pi

        LINK

        naprawde nie przychodzi mi nic innego do glowy jak tylko powtorzyc: wedlug mnie
        w Polsce jest wiecej "cackania sie " ze soba w czasie ciazy. Nigdy nie
        spotkalam sie z czyms takim w Kanadzie - z takim podejsciem ciezarnych do
        swojej pracy, pracodawcy, jak "nalezy" sie wypoczynek, itd.
        Czy to jest opinia "krzywdzaca" czy szukajaca zlego tam gdzie zlego nie ma ?
        Dla mnie to po prostu obserwacja.
        AgaRN


    • kerstink Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 08:03
      No i wlasnie chodzi o to, ze wniosek moze byc tylko taki: po prostu jest
      roznie i w Polsce i zagranica. I sa zjawiska dobre i zle w kazdym kraju.

      Niesamowite jest tylko, jak mozna interpretowac zjawisko: jak ciezarna ma
      jakies prawo, to jest to 'cackanie sie', gdyby tego nie bylo, bylaby pewnie
      'dzicz'. W zasadzie z niektorych postow wynika, ze to calkiem w porzadku, ze
      ciezarna stoi sobie w tej kolejce. A ja mysle, ze ciezarna moze rano czuc sie
      dobrze, a stojac w kolejce mogla sie poczuc zle, i wtedy byloby dobrze, gdyby ja
      ktos przepuscil, bo jednak ten brzuch wazy. Tak samo jest jesli chodzi o
      diete: tu zdziwienie jesli chodzi o ograniczeniach w diecie matki karmiacej, w
      innym watku, ze matki w Polsce nie znaja sie na najnowszych doniesieniach
      medycznych. A niestety kolki moga byc objawem jakiejs nietolerancji u dziecka, i
      wtedy wykluczenie winowajcy moze dziecku pomoc i byc moze zapobiegac alergiom w
      pozniejszym wieku. Tu nie ma jedynego slusznego rozwiazania.
      Wydaje mi sie, ze opieka medyczna nad ciezarnymi w Polsce wcale nie jest jakas
      wyjatkowa, skad tylko taka wyobraznia ? Wrecz powiedzialabym, ze w porownaniu z
      Niemcami to ta opieka jest taka sobie. No ale na szczescie jest.

      A to, ze sie o tym rozmawia jest byc moze cecha narodowa - w ogole o wszystkim
      w Polsce duzo sie rozmawia. Ale jak przegladalam kiedys inne fora i w Polsce i
      w Niemczech, to widze, jakie te spod edziecka sa (w wiekszosci) cieple.
      Szczegolnie chwale sobie forum o alergiach, tam nie ma wymadrzanie sie,
      naprawde kazda probuje pomagac. Widocznie problemow juz nie trzeba szukac.

      Odnosze wrazenie, ze niektore z was wrecz szukaja zlego tam, gdzie
      wlasciwie nie ma nic zlego. Bedac tyle lat zagranica mysle, ze to pewien
      etap: sama jakis czas temu nie wiedzialam, gdzie moje miejsce,
      nie wiedzialam, po co siedze w tej Polsce. I na kazdym kroku krytykowalam to co
      sie dzieje w Niemczech - bo to mi potwierdzilo, ze slusznie, ze tu jestem.
      Na szczescie mi to przeszlo.
      K.
      • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 14:34
        No dobrze to ja jeszcze raz o tych kolejkach. Czy w Polsce to nadal sa takie
        kolejki jak w latch 80-dziesiatych, ze po maslo czy wedline stalo sie 4
        godziny. No chyba nie.
        A jezeli nie, to czy ta ciezarna nie moze poczekac az 5 osob przed nia zostanie
        obsluzonych. Zaraz stwierdza, ze jej sie slabo zrobi? Dla mnie to jest
        niepojete. Ile to bedzie trwalo? 10 min. No i czy na ta poczte to trzeba pojsc
        w ten jeden dzien gdzie jest najwiekszy tlok i jeszcze w godzinach szczytu? A
        nie mozna kiedy indziej lub meza wyslac?
        Z tego co piszecie, to staracie sie robic zakupy kiedy jest szansa, ze w
        sklepie nie ma tloku coby uniknac kolejek, mimo ze te kolejki w niczym nie
        przypominaja tych z Polski w czasie kryzysu. A tam czytam, ze w Polsce mama w
        ciazy poszla z mezem do supermarketu na zakupy jak byl tlok i miala pretensje,
        ze nikt jej przy kasie nie przepuscil. To w takim przypadku nasuwa sie pytanie
        po co ona z tym mezem szla. Trzeba bylo mu zrobic liste, a samej na kanapie
        polezec.

        Tak samo dla mnie niepojete sa zwolnienia lekarskie, bo mam mdlosci. Ale
        przeciez na mdlosci w ciazy sa lekarstw, ktore sa calkowicie bezpieczne dla
        dziecka (sama zazywalam, bo pewnie bez nich nie przetrwalabym pewnego okresu
        ciazy). Natomiast czytajac to forum nigdzie nie napotkalam informacji zeby
        jakas kobieta w ciazy zazywala takowe. Czy w Polsce nalezy sie meczyc dla idei?

        No wlasnie mamy zagraniczne i pracujace jak sobie radziliscie w ciazy w okresie
        kiedy Was mdlosci meczyly? A moze zagraniczne mamy nie maja mdlosci?winkwinkwink
        (Pomazyc sobie chyba moznawink).

        Pozdr.
        • asiaasia1 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 14:48
          ma.pi ja w swoje pierwszej ciąży byłam w usa i miałam potworne mdłości , na
          które lekarstwa nie pomagały . brałam coś na literę h smilenie pamiętam całej
          nazwy . ale to naprawdę było b. poważne - schudłam aż 7 kg. w bardzo krótkim
          czasie .
          pozdr.asia
          • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 16:53
            asiaasia1 napisała:

            > ma.pi ja w swoje pierwszej ciąży byłam w usa i miałam potworne mdłości , na
            > które lekarstwa nie pomagały . brałam coś na literę h smilenie pamiętam całej
            > nazwy . ale to naprawdę było b. poważne - schudłam aż 7 kg. w bardzo krótkim
            > czasie .
            > pozdr.asia

            Asia zgadzam sie, ze sa takie przypadki, ale to sa zadkie, a nie nagminne. Sama
            mam taka znajoma, co nawet z tego powodu lezala miesiac w szpitalu i mysleli,
            ze sie wykonczy i lekarz nawet zaczal rozpatrywac aborcje dla jej dobra. Ale to
            sa skrajne przypadki, zazwyczaj te lekarstwa na mdlosci pomagaja.

            Pozdr.
            • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 17:02
              ma.pi napisała:

              > asiaasia1 napisała:
              >
              > > ma.pi ja w swoje pierwszej ciąży byłam w usa i miałam potworne mdłości , n
              > a
              > > które lekarstwa nie pomagały . brałam coś na literę h smilenie pamiętam całej
              >
              > > nazwy . ale to naprawdę było b. poważne - schudłam aż 7 kg. w bardzo krótk
              > im
              > > czasie .
              > > pozdr.asia
              >
              > Asia zgadzam sie, ze sa takie przypadki, ale to sa zadkie, a nie nagminne.
              Sama
              >
              > mam taka znajoma, co nawet z tego powodu lezala miesiac w szpitalu i mysleli,
              > ze sie wykonczy i lekarz nawet zaczal rozpatrywac aborcje dla jej dobra. Ale
              to
              >
              > sa skrajne przypadki, zazwyczaj te lekarstwa na mdlosci pomagaja.
              >
              > Pozdr.
              To sie nazywa "hyperemesis gravidarum" a po polsku zdaje sie "niepowsciagliwe
              wymioty ciezarnych".
              Nudnosci i wymioty zdarzaja sie u od 50-80% ciezarnych, natomiast "hyperemesis
              gravidarum" dotyka od 1-2% ciezarnych, nie jest wiec tak bardzo powszechne.
              Natomiast owszem, ze wzgledu na zwiazane z wymiotami komplikacje typu
              odwodnienie, utrata wagi, zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej, jest to
              potencjalnie grozne dla kobiety, i wymaga ona leczenia i fachowej opieki
              (czesto wymagajac hospitalizacji).
        • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 14:57
          Ma.pi, masz dużo racji ale:
          Pamiętaj że w Polsce jest jednak troche inaczej! Ja mieszkałam w Warszawie
          będąc w ciąży. Na szczęście ciąża przeszła bezproblemowo i mdłości nie miałam,
          jednak o lekarstwach na to nie słyszałam.
          Na szczęście (!)w Polsce jest mnóstwo małych sklepików i tam się głównie robi
          zakupy, stąd czasem kolejki, zwłaszcza jak się trafi na jakąś Bardzo Uprzejmą i
          Superszybką Ekspedientkęwink to wtedy może to trochę potrwać. A na pocztę nadal
          się chodzi z prawie wszystkim, direct debit to bardzo nowa rzecz i wszystkie
          rachunki, przekazy trzeba robic tam. A jeśli pracujesz to idziesz na pocztę o
          17 - tak jak reszta pracujących ludzi. I tylko na niektórych są numerki ale na
          większości placówek poczty jest dzisięć okienek i jedna pani i tam trzeba
          stać...
          Ja osobiście nie lubiłam korzystać z przywilejów, tak jak właśnie napisałaś jak
          była długa kolejka to szłam gdzie indziej, na pocztę starałam się chodzić w
          jakieś mało okupowane godziny, w autobusie czy tramwaju i tak wolałam postać.
          Tak jak ktoś tu już stwierdził każdy kraj ma swoje przywileje.
          • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 17:00
            jagienka.harrison napisała:

            > Ma.pi, masz dużo racji ale:
            > Pamiętaj że w Polsce jest jednak troche inaczej! Ja mieszkałam w Warszawie
            > będąc w ciąży. Na szczęście ciąża przeszła bezproblemowo i mdłości nie
            miałam,
            > jednak o lekarstwach na to nie słyszałam.
            > Na szczęście (!)w Polsce jest mnóstwo małych sklepików i tam się głównie robi
            > zakupy, stąd czasem kolejki, zwłaszcza jak się trafi na jakąś Bardzo Uprzejmą
            i
            >
            > Superszybką Ekspedientkęwink to wtedy może to trochę potrwać. A na pocztę
            nadal
            > się chodzi z prawie wszystkim, direct debit to bardzo nowa rzecz i wszystkie
            > rachunki, przekazy trzeba robic tam. A jeśli pracujesz to idziesz na pocztę o
            > 17 - tak jak reszta pracujących ludzi. I tylko na niektórych są numerki ale
            na
            > większości placówek poczty jest dzisięć okienek i jedna pani i tam trzeba
            > stać...
            > Ja osobiście nie lubiłam korzystać z przywilejów, tak jak właśnie napisałaś
            jak
            >
            > była długa kolejka to szłam gdzie indziej, na pocztę starałam się chodzić w
            > jakieś mało okupowane godziny, w autobusie czy tramwaju i tak wolałam postać.
            > Tak jak ktoś tu już stwierdził każdy kraj ma swoje przywileje.

            Jagineka, a ja sie bede dalej upierac czemu to na ta poczte nie moze isc maz. I
            zakupow zrobic. I jak wiem, ze w danym sklepiku jest slamazarna ekspedientka to
            mozna pojsc obok, albo meza wyslac. Niech sie w koncu na cos przyda.
            No i zyjemy w dobie internetu. Rachunki, nawet w Polsce mozna juz placic przez
            internet. Teraz kazdy ma konto w banku, to czemu nie zlecic stalych oplat przez
            bank.
            Jak dla mnie to wiekszosc tych zarzutow jest bez sensu, bo to jest utrudnianie
            sobie zycia na wlasne zyczenie.
            Jedynie te autobusy i tramwaje w godzinach szczytu dla tych co musza dojezdzac
            do pracy do mnie przemawiaja. Tam mozna nazekac, bo pewnie w takim tlumie innym
            ciezej sie zdobyc na uprzejmosc i ustapic miejsca ciezarnej, bo i tak mnie nikt
            tam nie widzi.

            Ale wiadomo to jest tylko moj punkt widzenia.

            Pozdr.
            • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 19:17
              Ja się nie chcę wykłócać, ale nie każdy mąż pójdzie na pocztę z własnej woli,
              mój np nie szedł bo nie mówi po polsku (ani tymbardziej do sklepu), niektórzy
              pracują w tym czasie, poza tym to wiesz jak to jest - kobieta załatwia takie
              rzeczy, przeważnie do nas należą takie obowiązki (w końcu kobieta ciężarna nie
              jest inwalidkąwink koło się zamyka). Co do bankowości internetowej to owszem,
              dużo osób to robi, ale nie wszyscy a poza tym np ja wynajmowałam mieszkanie i
              właściciel mieszkania chciał rachunki zapłacone NA PAPIERZE. Internety, stałe
              zlecenia,to wszystko w Polsce jest nowe, poza tym nie zapominaj że nie wszyscy
              mają dostęp do internetu! A jeśli w jednym sklepie jest dobra wędlina i kolejka
              a obok jest pusto ale psa nie nakarmiłabym tym syfem to też bym stała w kolejce!
              Według mnie to w dużej mierze wszystko zależy od kobiety w ciąży. Jeśli chce
              usiąść w autobusie czy ominąć kolejkę to zawsze może zapytać, to samo się tyczy
              męża i jego obowiązków. Najwyżej się jej odmówi. Ale chyba nigdy się nie
              spotkałam z tym żeby jakaś kobieta (czy to w Polsce czy tutaj) w ciąży uważała
              że jej się wszystko 'należy'.
              • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 20:06
                jagienka.harrison napisała:

                > Ja się nie chcę wykłócać, ale nie każdy mąż pójdzie na pocztę z własnej woli,
                > mój np nie szedł bo nie mówi po polsku (ani tymbardziej do sklepu), niektórzy
                > pracują w tym czasie, poza tym to wiesz jak to jest - kobieta załatwia takie
                > rzeczy, przeważnie do nas należą takie obowiązki (w końcu kobieta ciężarna
                nie
                > jest inwalidkąwink koło się zamyka).

                Wiesz, to w tym momencie rece mi opadly. Jak to maz nie chce isc na ta
                przyslowiaw poczte z wlasnej woli jak zona jest w ciazy i zle sie czuje stojac
                w kolejce. No tak od obcych wymagamy aby szanowli kobiete w ciazy, a od
                wlasnego meza tego szacunku nie wymagamy?
                Ze maz pracuje to tez nie jest wymowka, jezeli kobieta idzie na ta poczte w
                godzinach najbardziej zatloczonych to znaczy, ze ona tez pracuje i w godzinach
                rannych czy poludniowych, kiedy jest mniej ludzi, nie moze tam pojsc.
                A obowiazki w rodzine to zaleza od tego jak sobie ustalimy.
                U mnie moge sie przyznac rachunki place ja przez internet. Ale zakupy robi maz
                nawet jak mu sie zdaza, ze w pracy ma kolowrot i przez caly miesiac nie ma dnia
                wolnego to wieczorem i tak po zakupy pojedzie, z wlasnej woli nie musze mu
                przypominac i go prosic.




                Co do bankowości internetowej to owszem,
                > dużo osób to robi, ale nie wszyscy a poza tym np ja wynajmowałam mieszkanie i
                > właściciel mieszkania chciał rachunki zapłacone NA PAPIERZE. Internety, stałe
                > zlecenia,to wszystko w Polsce jest nowe, poza tym nie zapominaj że nie
                wszyscy
                > mają dostęp do internetu!

                Ale ja juz zaznaczalam, ze moje przemyslenia w tej dziedzinie pochodza z
                internetu. Nie mam mozliwosci porozmawiania z pania Jadzia pod spozywczym, bo
                za daleko mieszkam. Czyli opieram sie na wypowiedziach kobiet co maja do niego
                dostep. Na forum moga poplotkowac, a rachunku nie moga zaplacic?


                Pozdr.


                A jeśli w jednym sklepie jest dobra wędlina i kolejka
                >
                > a obok jest pusto ale psa nie nakarmiłabym tym syfem to też bym stała w
                kolejce
                > !
                > Według mnie to w dużej mierze wszystko zależy od kobiety w ciąży. Jeśli chce
                > usiąść w autobusie czy ominąć kolejkę to zawsze może zapytać, to samo się
                tyczy
                >
                > męża i jego obowiązków. Najwyżej się jej odmówi. Ale chyba nigdy się nie
                > spotkałam z tym żeby jakaś kobieta (czy to w Polsce czy tutaj) w ciąży
                uważała
                > że jej się wszystko 'należy'.
                • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 21:11
                  ma.pi przecież doskonale wiesz że nie każdy mąż się cieszy z przyszłego
                  potomka, nie każdy jest w ogóle z partnerką, niektórzy pracują do późna.. a
                  poza tym to jeśli ja mam po drodze pocztę i mogę sobie sama coś załatwić to po
                  co mam delegować męża?
                  • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 21:47
                    jagienka.harrison napisała:

                    > ma.pi przecież doskonale wiesz że nie każdy mąż się cieszy z przyszłego
                    > potomka, nie każdy jest w ogóle z partnerką, niektórzy pracują do późna.. a
                    > poza tym to jeśli ja mam po drodze pocztę i mogę sobie sama coś załatwić to
                    po
                    > co mam delegować męża?

                    Wiesz zgadzam sie z Toba i nie zgadzam. Jezli Tobie to odpowiada, ze idziesz na
                    ta poczte i nie nazekasz, ze ktos tam Ci miejsca nie ustapil to OK. Ale jak
                    zaraz po tej wizycie wchodzisz na forum i smarujesz posta, ze jakis
                    niewychowany babsztyl Cie w kolejce nie przepuscil, a Ty sie zle czulas czy cos
                    w tym rodzaju. To juz tego nie rozumie, bo w tym wypadku nalezalo wydelegowac
                    tego opornego meza i obsamrowc go na forum, ze nie chce sobie tak czasu
                    zorganizowac zeby pewne sprawy pozalatwiac. I jego nalezy wychowywac i miec do
                    niego pretensje. Raz w miesiacu wczesniej z pracy mozna pewnie wyjsc. Pisze to
                    z wlasnego doswiadczenia, bo oboje z mezem pracujemy, a on czesto dluzej niz
                    ja, ale jak musi cos zalatwic to potrafi sobie tak czas ustawic zeby zdazyc.
                    No i tych samotnych w ciazy to znowu tak duzo ich nie ma i jak zauwazylam to
                    nie one nazekaja.

                    A tak swoja droga to chyba tak naprawde w takich malzenstwach o ktorych piszesz
                    to nie jest glownym problemem kto na ta poczte pojdzie, tylko tkwi on gdzie
                    indziej. To mi zajezdza ogolnie brakiem szacunku dla drugiej osoby, ale to juz
                    pewnie temat na inna dyskusje.

                    I tak jeszcze, taka dyskusja jak ta ostatnio na "ciazy i porodzie" nie poraz
                    pierwszy sie pojawila na tym forum. I jakos nie pamietam, zeby przy tych
                    nazekaniach na kolejki, ktoras sie odezwala "a ja to wysylam meza", albo "moj
                    maz te sprawy zalatwia". Nie przypominam sobie naprawde ani jednego takiego
                    glosu, co wedlug mnie jest po prostu bardzo smutne. Wyglada mi to tak, ze same
                    kobiety zwalniaja swoich mezow czy niemezow z obowiazkow wzgledem rodziny. A
                    pozniej sie dziwia, ze taki jednen czy drugi obcy facet tak sie zachowal. Ano
                    jak sie mial zachowac jak go w domu tak nauczono, ze on "swieta krowa".
                    A taka kobieta, co ma takiego meza w domu, reaguje agresja na inna kobiete w
                    ciazy. Pewnie sobie mysli ja stalam i nikt mi nie pomagal to Ty tez stoj. I tak
                    bledne kolo sie zamyka. Flustracja budzi flustracje itd.

                    Pozdr.
                    • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 22:03
                      Chyba Ci chodzi o frustrację?...
                      ma.pi wiesz przepraszam bo tak naprawdę to nie chciałam się z Tobą wdawać w
                      dyskusję na temat obowiązków rodzinnych czy ich podziale, a w rezultacie
                      próbujesz mi udowodnić rzeczy które wiem. Chodzi mi tylko o to, żeby nie
                      uogólniać, bo każda baba w ciąży ma inną sytuację domową i niestety ale faceci
                      nie zawsze pomagają! Gdzieś nawet był wątek o tym że mąż się nie udziela i się
                      oddala. Tak jak napisałam ja akurat przeszłam dobrze ciążę i nigdy nie
                      egzekwowałam swoich praw, ale też miałam kochanego męża który mi pomagał jak
                      mógł. Ale mam np znajomą która 'wpadła', mąż ciążę olał, ona ganiała ze
                      wszystkim i on jej zagroził że odejdzie jak mu nie da spokoju... i ona biegała
                      na zakupy czy na pocztę. Różne są przypadki. A czy dobrze kobiety robią czy nie
                      to ich sprawa.
        • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 16:04
          Moze faktycznie za granica mdlosci zdarzaja sie rzadziej wink
          Ja w pierwszej ciazy nie bylam ani jednego dnia za zwolnieniu, dwa tygodnie
          przez terminem wzielam urlop bezplatny zeby sobie "posiedziec w domku" wink i
          przygotowac do porodu no i urodzilam w terminie, co do dnia. Mdlosci mialam,
          na szczescie nie takie zeby nie moc isc do pracy, no i lekow nie bralam.
          W drugiej ciazy pierwsze 3-4 miesiace byly o wiele bardziej nieprzyjemne,
          mdlosci, wymioty, bole i zawroty glowy - to mi dokuczalo najbardziej. Mimo
          wszystko pracowalam, bralam pojedynczy dzien wolny od czasu do czasu, ale to
          rzadko. Raz przyjechalam do pracy na noc, juz w aucie czulam sie bardzo zle,
          po 2 godzinach wyslali mnie na szczescie do domu - tak bardzo krecilo mi sie w
          glowie. Jednak pracowalam - 2 tygodnie dniowek, 2 tyg. nocy i tak na zmiane.
          Pamietam ze najgorzej bywalo ok.5 nad ranem, staralam sie wtedy isc na przerwe,
          polezec, a o 6:30 szlam na dol bo otwierali cafeterie, kupic swiezego rogalika
          bo pomagal mi na nudnosci.
          Pracowalam i pracuje z tyloma pielegniarkami w ciazy, oprocz jednej ktora miala
          problemy z utrzymaniem ciazy, wszystkie pracowaly w poczatkach ciazy, gorzej
          jest pod koniec kiedy ciezko jest przetrwac 12 -godzin na nogach, z reguly
          dziewczyny ida na zwolnienie w 8-9 miesiacu ciazy (ja poszlam na miesiac przed
          urodzeniem drugiego dziecka, dziecko tak naciskalo na kosc lonowa ze nie moglam
          chodzic z bolu) - ale temu sie nikt nie dziwi bo praca na OIOM-ie jest
          fizycznie ciezka.
          AgaRN
      • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 15:09
        Hmm, niesamowite jest jak niektorym latwo przychodzi wniosek: siedzi za
        granica, krytykuje to co sie dzieje w Polsce wiec pewnie nie wie gdzie jej
        miejsce i po co za ta granica siedzi.
        Widzisz Kerstink, masz absolutna racje - dlugie Polakow rozmowy to jest nasza
        cecha narodowa. Internet stal sie ulubionym miejscem dyskusyjnym Polakow,
        kiedy mowie znajomym o takim portalu jak Gazeta, gdzie dyskusje odbywaja sie na
        tylu forach/podforach itp. posty pojawiaja sie co 1-2 minuty to nie chca
        uwierzyc - ja nie znalazlam odpowiednika portalu Gazety w jezyku angielskim (w
        Kanadzie czy USA).
        O to chodzi - to jest wymiana pogladow. Dyskusja. Pewnie ze mozemy
        powiedziec: jest roznie w Polsce i za granica i zamknac forum - po co bic
        piane, nie ? Jak ktos nie chce sobie pogadac na ten temat to nie musi sie do
        dyskusji wlaczac.
        Ja od lat wiem gdzie jest moje miejsce za granica i dlaczego tu jestem , a ze
        sobie rozmawiam na tematy dzieciowo-ciazowe - no tak, to jest pewien etap smile
        Za pare lata dzieci dorosna i wypadne z obiegu wink bede dyskutowac na temat jak
        radzic sobie z nastolatkami. Ale moge sobie napisac ze moim zdaniem na
        podstawie czytania forum (co zawsze podkreslam) w Polsce jest wiecej "cackania
        sie". Nie dlatego ze sobie miejsca w Kanadzie znalezc nie moge wink tylko
        dlatego ze porownuje - sama pracuje w wiekszosci z kobietami, czyli co chwile
        ktos jest w ciazy, ktos rodzi, ktos ma niemowlaki, toddlery wink itp. Sila
        rzeczy - o ciazach, dzieciach, pediatrach rozmawia sie na biezaco i to duzo.
        Poza tym mam zawod medyczny - troche wiec jest w tym zainteresowania zawodowego.
        Wlasciwie to nie wiem po co sie tlumacze smile ale widze ze znowu masz problem z
        tym co tutaj pisze. Nie wiem dlaczego ...
    • mamqa Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 16:56
      Tyle piszecie złego na polske że postanowiłam się odezwać wink

      Jako iż jeszcze mieszkam w polsce (do poniedziałku), tu mieszkam od urodzenia,
      tu przechodziłam ciąże i tu oczywiście urodziłam Julke.
      Owszem byłam w ciązy na zwolnieniu lekarskim ale to dlatego iż miałam bardzo
      duże problemy z utzrymaniem ciąży ale też chciałam pracować najdłużej jak się
      da... Do pierwszego razu jak karetka pogotowia przyjechała po mnie do pracy,
      potem jeszcze cztery razy leżałam w szpitalu bo np. z nudów chciałam powiesić w
      domu firanki czy poodkurzać sad
      Teraz dziewczyny doskonale zdają sobie sprawe że aby prace utrzymać nie można
      pozwolić sobie na chorobowe... I jak mogą tak długo pracują... Zresztą powstała
      komisja która przy przedłużającym się chorobowym (ciąża czy nie, nic ich to nie
      interesuje) wzywa na badanie lekarskie do siebie - mnie to ominało właśnie ze
      wzglądu na to że często trafiałam do szpitala...
      Będąc w ciąży nigdy od nikogo nie wymagałam by mi ustępywał miejsca ale też
      rzadko kiedy stałam w autobusie czy w kościele, właśnie dlatego iż często
      ustępywano mi miejsca bez przymusu...W kolejce jak musiałam (np.rano do
      rzeżnika) to stałam bez marudzenia bo nawet nie wiedziałam że mam jakieś prawa
      by kupować poza kolejnością, nigdzie nie widziałam jakiś informacji na ten temat
      dlatego myśle że wy się sugerujecie czasami komunistycznymi bo wtedy tak właśnie
      było (prosze zauważyć ze nie napisałam nigdzie że bym z tego prawa korzystała).
      W szpitalu też traktowano mnie bardzo miło i nawet zapuytano czy chce urodzić
      naturalnie czy wole "cesarke", wolałam to pierwsze i na szczęście się udało smile
      Z wózkiem mam owszem czasami problemy by wsiąść do autobusu ale tylko wtey gdy
      jedzie ten stary jelcz z wysokimi schodami, wtedy "wyrywam" jakąś młodą
      "ofiare", płci męskiej i mi bez marudzienie pomaga, oczywiście trzeba pamiętać
      by używać tych magicznych zwrotów typu: "prosze" czy "dziekuje" i uśmiechu na
      twarzy smile
      W sklapach też stoje z (już nie taką małą) Julką, którą energia roznosi ale
      przeciesz to mój problem by dać sobie rade z własnym dzieckiem i by czymś je na
      ten czas zająć.

      Dlatego uważam że większość waszych wypowiedzi jest krzywdząca dla polskich
      dziewczyn... Ale może to tylko ja taka "dziwna" jestem? wink

      Pozdrawiam
      • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 17:05
        Mamqa, poczytaj sobie np. watek
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=11775035&v=2&s=0
        Z tego wynika, ze wiekszosc jest na zwolnieniu nie dlatego, ze stan zdrowia
        wymaga.

        I nie sadze zebysmy mialy jakies stare komunistyczne wiadomosci. Wejdz na
        podforum "Ciaza i porod" lub drugie "w oczekiwaniu". Nasze spostrzezenia
        wlasnie czerpiemy z opisow ktore tam czytamy i probujemy porownac do tego co
        obserwujemy u siebie.

        Pozdr.
        • beba3 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 00:59
          He, he, ma.pi latwo krytykowac, co?
          Niech zgadne, ciaze przeszlas bez wiekszych problemow?
          Mam kolezanke ktora poronila, potem bedac kolejny raz w ciazy
          zupelnie 'zwariowala' oszczedzala sie jak tylko mogla. Nie pracowala - byla na
          zwolnieniu. Mimo ze wlasciwie moglaby pracowac...
          Ja jej nie osadzam i nie krytyjuje. Rowniez nie zazdroszcze sytuacji.
          Tak ciaza to nie choroba tylko stan fizjologiczny. 9 miesiecy i z glowy. Tylko
          fajnie byloby wytrwac i donosic zywe i zdrowe dziecko.
          Kto jest dumny ze pracowal w ciazy temu gratuluje. A kto odpoczywal w domu czy
          szpitalu obgryzajac do krwi paznokcie ze zmartwienia - wspolczuje. i nie
          zazdroszcze.
          Beba - mama dwojki dziewczyn. Z pierwsza ciaza na zwolnieniu (ale jeszcze nie w
          szpitalu) a z druga w domu i w innym kraju.
          Pozdrawiam
          PS Piszesz ze w Polsce tak duzo lekow sie zapisuje a sama polecasz cos na
          mdlosci. Kolejne prochy. Tak w Polsce sa Matki Polki co to dla dziecka duzo
          zrobia i jak czuja mdlosci to dla idei cierpia. Wlasnie tak to wyglada.
          Ty masz na to inne rozwiazania - fajnie, one maja swoje.
    • kingaolsz Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 19:23
      Wrrrr.... przed chwila znow jechalam autobusem i trafilam na ludzi w miejscu na
      wozki i wyobrazcie sobie ze pomimo moich prosb o ustapienie miejsca mloda
      ciemnoskora dziewczyna nawet nie raczyla sie ruszyc, tylko zmierzyla mnie i
      nogami zablokowala mi wjazd . I co mam sie z nia bic... ? Czasem nie mam sily i
      teraz juz modle sie o to bym szybko dostala to prawo jazdy......

      Kinga
    • aitee Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 19:36
      Mieszkam w 300 tysięcznym angieslkim mieście i jestem obecnie w 9 miesiącu
      ciąży. Na to jak mnie traktuje świat wink nie narzekam, bo traktuje mnie dobrze.
      W autobusie na szczęście zawsze są wolne miejsca a raz jedyny kiedy nie było
      jakiś uczeń ustąpił mi miejsca bez zająknięcia. Do supermarketu chodzę z mężem
      i jest dla mnie zrozumiałe, że staję w normalnej kolejce do kasy jak wszyscy.
      Dlaczego miałabym nie stać? Jestem pod opieką męża, on pcha wózek, on pakuje
      zakupy ja tylko paluszkiem pokazuje co chcę i plotkuję z kasjerką. Na Boga
      jestem tylko w ciąży, mam nogi i ręce. Skoro stać mnie było na dojście do
      sklepu na piechotę (nie mamy samochodu) to nie zacznę nagle odstawiać szopki i
      żądać jakichś przywilejów. Tak samo będę stała jak już urodzę. Dziecko
      zapłacze? No i co z tego. Przecież od tego się nie umiera wink
      Stałam kiedyś w ogonku do kasy żeby zapłacić za prasę i wtedy asystentka
      otworzyła dodatkową kasę i zaprosiła mnie jako pierwszą a za mną inne osoby. I
      tyle.
      Zgadzam się z dziewczynami co do faktu, że w Polsce ciążę traktuje się zupełnie
      inaczej niż na świecie. Znam wiele ciężarówek w Polsce i jestem zdumiona
      wieloma faktami:
      - praktycznie co druga idzie na zwolnienie na samym początku ciąży i musi leżeć
      (nie dlatego że mają jakieś powikłania czy coś w tym stylu)
      - co druga bierze od razu progesteron - tak na wszelki wypadek, "na
      podtrzymanie" i nie wiem jeszcze na co
      - dochodzi do paranoicznego wręcz przewrażliwienia na punkcie co wolno a co nie
      w ciąży (koty na odległość kilometra ale za to zalecenie o nie jedzeniu serów
      pleśniowych jest lekceważone "bo w Polsce sery robi się z mleka
      pasteryzowanego". Zgoda - ale w USA również, a jednak FDA zaleca nie jedzenie
      tychże pasteryzowanych serów mimo wszystko)
      - ciężarne w Polsce cierpią na "skurcze macicy" i biorą na nie od samego
      początku No-spę a potem Fenoterol. W Anglii "skurcze" na początku ciąży
      związane są ze wzrostem macicy i są NORMALNE a potem to są NORMALNE Braxton -
      Hicksy i nikt ich lekami nie leczy - oczywiście dopóki nie ma ich zbyt wielu i
      nie są bolesne)
      Praktycznie jak się poczyta fora dzieciowe, to 80% ciąż to ciąże zagrożone.
      Dlaczego?
      • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 19:58
        aitee napisała:

        > - ciężarne w Polsce cierpią na "skurcze macicy" i biorą na nie od samego
        > początku No-spę a potem Fenoterol. W Anglii "skurcze" na początku ciąży
        > związane są ze wzrostem macicy i są NORMALNE a potem to są NORMALNE Braxton -
        > Hicksy i nikt ich lekami nie leczy - oczywiście dopóki nie ma ich zbyt wielu
        i
        > nie są bolesne)

        Juz od dluzszego czasu tak czeste uzycie tych lekow w ciazy wprawialo mnie w
        zdumienie. Oczywiscie, nie mozna uogolnic i powiedziec ze ktos bierze te leki
        niepotrzebnie bo to zalezy od indywidualnego przypadku, ale czytajac watki o
        tym jak traktuje sie kazdy praktycznie skurcz macicy (czy "twardnienie
        brzuszka" bo tak czasami jest to opisywane) - czyli prawie jak patologie -
        zadziwia mnie tak zupelnie inne podejscie w Kanadzie (ktore jest takie samo jak
        w Anglii).
        AgaRN
      • mamqa Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 07.04.04, 21:01
        aitee napisała:


        > - ciężarne w Polsce cierpią na "skurcze macicy" i biorą na nie od samego
        > początku No-spę a potem Fenoterol.

        Z tą no-spą sie zgodze... niestety... Ale nie dlatego iż tutaj dziewczyny biorą
        ją same od siebie tak "na wszelki wypadek"... tylko dlatego iż u nas lekarze
        "mądre głowy" przepisują je prawie wszystkim pacjentką... Ja sie przyznam do
        tego iż wszystkie lekarstwa jakie lekarz mi przepisywał to sprawdzałam w
        internecie na co to jest a jak coś mi się nie podobało to szłam zapytać lekarza
        na co mi to... Tak było właśnie z w/w lekarstwem ale jedyną odpowiedzią jaką
        wtedy usłyszła to "że moge jej nie brać ale na swoją odpowiedzialność"...
        Objawów wymienionych w ulutce oraz na stronie z opisem leków, nie miałam więc
        jej nie brałam... I co? I urodziłam zdrową, śliczną córeczke smile
        Może lekarze mają jakieś umowy podpisane z producentami?

        > Praktycznie jak się poczyta fora dzieciowe, to 80% ciąż to ciąże zagrożone.
        > Dlaczego?

        Podejrzewam że to dlatego iż większość "takich" mam szuka u innych porad,
        wsparcia i świadomości że takie jak one urodziły zdrowe dzieci smile

        Pozdrawiam
    • aluc o zwolnieniach 07.04.04, 23:17
      zwolnienie na całą ciążę opłaca się w Polsce i kobiecie i pracodawcy
      kobiecie - bo dostaje zasiłek w wysokośći 100% zarobków
      pracodawcy - bo zasiłek po 35 dniu (bodajże) zwolnienia w roku płaci ZUS, a nie
      pracpodawca, pod warunkiem, że zwolnienie jest nieprzerwane

      sama na poczatku ciąży zostałam poczęstowana taką oto gadką "idź od razu na
      zwolnienie do końca, bo nie chcę, żebyś pracowała na pół gwizdka" - na
      szczęście miałam nienaciągany powód, bo moja astma raczyła się znacznie
      zaostrzyć i przez cały sezon pylenia nie było mowy o przyjęciu na dłużej innej
      pozycji niż półleżąca

      "pół gwizdka" oznacza w miejscowym slangu jedynie osiem godzin dziennie i
      generalnie wedle kodeksu pracy chilli bez delegacji poza miejsce zamieszkania i
      bez pracy w weekendy i godzinach nocnych, który to kodeks pracodawcy mają w
      głębokim poważaniu, oraz z braniem od czasu do czasu zwolnień z przyczyn
      autentycznych, za które buli pracodawca (patrz wyżej)

      w takich warunkach w wielu przypadkach niebranie zwolnienia od razu i do samego
      końca jest nikomu niepotrzebnym nibybohaterstwem

      co do cackania się i brania tony lekarstw to niestety przynaję wam absolutną
      rację, to jest jakaś totalna paranoja
    • netka73 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 00:40
      no to jeszcze glos z Holandii, bo takowego tu nie widzialam. Generalnie, tak
      jak juz pisalyscie - przede wszystkim ciaza to nie choroba i szczegolnych
      przywilejow nigdzie nie ma. Ogolnie ludzie sa serdeczni, usmiechaja sie patrzac
      porozumiewawczo na brzuszek, ale przez cala ciaze nikt mi nigdy nie ustapil
      miejsca w tramwaju czy w kolejce. Mysle, ze pod tym wzgledem w Polsce jest
      jednak lepiej.
      Natomiast chcialabym strasznie pochwalic podejscie do ciazy w pracy. Wszyscy
      zachwyceni, pozytywnie nastawieni, gratulujacy, pytajacy co jakis czas (mimo
      wszystko ciagle dyskretnie, nienachalnie) o to jak sie czuje, jak malenstwo,
      etc. Szef widzac moje lekkie przerazenie, gdy mu oznajmialam, ze jestem w
      ciazy, wrecz zakazal mi sie martwic, wbijajac w glowe, ze rodzina i dziecko to
      najwazniejsza rzecz w zyciu i moim jedynym obowiazkiem od teraz jest radosc.
      Dodal, ze w razie problemow mam dzwonic do niego o kazdej porze dnia i nocy.
      Mysle, ze to nie czeste podejscie w Polsce. Poczulam sie naprawde wspaniale.

      Moge jeszcze dodac, ze pracuje w bardzo miedzynarodowym dziale, w moim
      najblizszym otoczeniu sa glownie Holendrzy, Niemcy i Anglicy i najcieplej,
      najmilej jestem traktowana przez Anglikow. Zdziwilam sie wiec czytajac tutaj o
      tym, jak jestescie traktowane w Anglii. Myslalam, osadzajac po swoich kolegach,
      ze tam to juz prawdziwy raj smile)

      pozdrawiam cieplutko
      Netka
      • ewunia_uk Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 10:10
        netka73 napisała:

        > Moge jeszcze dodac, ze pracuje w bardzo miedzynarodowym dziale, w moim
        > najblizszym otoczeniu sa glownie Holendrzy, Niemcy i Anglicy i najcieplej,
        > najmilej jestem traktowana przez Anglikow. Zdziwilam sie wiec czytajac tutaj
        o
        > tym, jak jestescie traktowane w Anglii.

        Jak widzisz z powyzszych wypowiedzi, sa bardzo duze roznice zdan na
        temat "podejscia" Anglikow do kobiet w ciazy i mamus z wozkami. Ja np. zawsze
        spotykalam sie z bardzo duza zyczliwoscia, a przechodzilam tu 2 ciaze. Ale
        zaznacze, ze piszac o "zyczliwosci" nie mam na mysli przepuszczania w kolejkach.
        • dorrit Mdlosci 08.04.04, 11:42
          Jakos nie wydaje mi sie, ze mdlosci zwiazane sa z szerokoscia geograficzna, bo
          ja akurat mialam silne, chociaz mieszkam we Wloszech... lekow nie bralam,
          radzilam sobie czestym jedzeniem czegos slonego w pracy i jakos dotrwalam do
          polowy czwartego miesiaca, az mdlosci sie skonczyly.
          W kolejkach specjalnie nie stalam, ale jak juz weszlam np. do apteki i byla
          kolejka, to czesto (nie zawsze) farmaceuta/-tka lub kolejkowicze egzekwowali w
          moim imieniu przyslugujace mi tu prawo do obslugi poza kolejnoscia. Aha, ja
          moge sobie wyobrazic, ze mozna zle sie poczuc po 1-2 minutach stania, bo ja
          miewalam nagle zawroty glowy i spadki cisnienia, wytarczala 1 minuta w
          niekoniecznie dusznym pomieszczeniu; coz, wtedy nie nadawalam sie nawet do
          obslugiwania poza kolejnoscia, zdarzylo mi sie wyjsc i przysiasc na stopniach
          czy krawezniku. Albo - ale to nie ma zwiazku z kolejkami - chwycic pierwsza
          ujrzana coca-cole w sklepie, wypic polowe duszkiem i natychmiast wyjsc na
          powietrze. Raz nawet nie zaplacilam, siedzialam przed sklepem i jakos
          zapomnialam...
    • edytaon Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 16:37
      nie wiem jak to wyglada w calej kanadzie ale ja pracowalam do ostatniej chwili
      coprawda tylko na pol etatu ) nikt sie specjalnie mna nie przejmowal no ale
      moze dlategoze czulam sie ok
      edyta mama alicji
      • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 16:57
        edytaon napisała:

        > nie wiem jak to wyglada w calej kanadzie ale ja pracowalam do ostatniej
        chwili
        >
        > coprawda tylko na pol etatu ) nikt sie specjalnie mna nie przejmowal no ale
        > moze dlategoze czulam sie ok
        > edyta mama alicji

        W Kanadzie zazwyczaj kobiety pracuja do konca. Mozna 6 tygodni przed planowanym
        terminem pojsc na macierzynski. Czesc z tego korzysta. Jest tez cos takiego jak
        Pregnency leave, ale mowic szczeze nie slyszalam zeby jakas kobieta
        skorzystala. Mozna wlasnie ze wzgledow zdrowotnych byc na pregnency leave.
        Tylko ze finsowo to nie za bardzo sie wychodzi. Licza tak samo jak maciezynski
        czyli 55% zarobkow. To wiadomo jak kobieta naprawde nie musi to nie pojdzie, bo
        szkoda jej stracic.

        Pozdr.
        • ewunia_uk Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 17:58
          W Anglii jak ma sie stala umowe to placa 100% za chorobowe, ale i tak rzadko
          ktora kobieta w ciazy idzie na zwolnienie. Jezeli juz, to z powaznych powodow
          zdrowotnych. Po prostu inna mentalnosc.

          A w ogole to jestem bardzo zdziwiona, co to za dziwny system ubezpieczen jest w
          Polsce, zeby pracodawcy bardziej sie oplacalo wyslac kogos na zwolnienie, niz
          miec tego pracownika w pracy??? To jakis niemoralny system, i nic dziwnego, ze
          rodzi niemoralne zachowania (obijanie sie w domu jesli nam nic nie dolega).
          • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 08.04.04, 19:01
            ewunia_uk napisała:

            > W Anglii jak ma sie stala umowe to placa 100% za chorobowe, ale i tak rzadko
            > ktora kobieta w ciazy idzie na zwolnienie. Jezeli juz, to z powaznych
            powodow
            > zdrowotnych. Po prostu inna mentalnosc.

            W Kanadzie pregnecy leave to nie jest jak chorobowe. Chorobowe niektorzy moga
            miec placone 100% albo wcale. Zalezy od pracodowcy. Parenting leave jest
            placony z tego samego zrodla co maciezynski czyli z biura dla bezrobotnych. Jak
            kobieta musi isc na takie wolne to z pracy dostaje kwitek z wypowiedzeniem
            pracy z tego powodu i z tym udaje sie do biura dla bezrobotnych. Jedyny
            przywilej w tym wypadku to taki jak i po maciezynskim, ze pracodawca powinnien
            ja po tym wolnym spowrotem przyjac do pracy.

            Pozdr.
    • kerstink Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 09.04.04, 12:31
      Nie wiem, mam wrazenie, ze bardziej opisy pasuja do pokolenia waszych rodzicow,
      wtedy byly takie czasy. Ale oczywiscie bedac zagranica wiecie lepiej, no bo z
      forum ...
      K.
      • aitee Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 09.04.04, 20:52
        Mieszkam w Anglii dopiero trochę ponad dwa lata - znam realia polskie całkiem
        nieźle wink Natomiast kwestia nadużywania leków, leczenia czegoś co w Anglii jest
        uznawane za normalne w ciąży a w Polsce urasta do rangi problemu ("twardnienie
        brzuszka" na przykład) i zwolnienia lekarskie to coś co owszem ja znam z opisów
        na różnych polskich forach. Przecież jak poczytasz działy dla ciężarówek to
        praktycznie każda się na coś leczy... To trochę paranoja, nie uważasz?
      • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 03:04
        kerstink napisała:

        > Nie wiem, mam wrazenie, ze bardziej opisy pasuja do pokolenia waszych
        rodzicow,
        > wtedy byly takie czasy. Ale oczywiscie bedac zagranica wiecie lepiej, no bo z
        > forum ...
        > K.
        No wlasnie, z forum ... Nie wiem ktory juz raz sie powtarzam - dyskutujemy czy
        porownujemy do tego co opisuje sie na forum. A watki czasm sa dlugasne i
        dyskusje gorace smile Raczej nie mysle ze wypowiadaja sie w nich nasi rodzice smile
        AgaRN
      • jagienka.harrison Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 09:03
        No to ja napiszę ze swojej strony bo jak byłam w ciąży to mieszkałam w
        Warszawie. Tak się złożyło że w naszej firmie chyba z 7 dziewczyn było w ciąży
        w tym samym czasie i każda z nich, w tym ja, była przez jakiś czas na
        zwolnieniu, z róźnych powodów. Ja dostałam 3 tygodnie bo miałam plamienie w 22
        tyg. Prawda jest taka że tak się dobrze czułam że bardzo dużo pracowałam,
        biegałam nawet no i mój organizm nie wytrzymał. I przydało mi się troche
        odpoczynku! Ale za KAŻDYM razem jak byłam u ginekologa moja lekarka się mnie
        pytała czy chceę kilka tygodni zwolnienia! Poza tym tak jak ktoś tu napisał
        zwolnienie się 'opłaca'smilenawet przeziębienie się spędza na zwolnieniu.
        Mój mąż za to twierdzi że w Polsce się bardziej boją o 'ciężarówki' bo jest
        bardzo wysoka śmiertelność noworodków, poronień i dzieci urodzonych z
        defektami. Może coś w tym jest.
    • mama5plus Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 09.04.04, 20:03

      He he, tak sobie przegladam ten watek i przypomnialo mi sie
      jak to chyba rok temu wybralismy sie w bardziej cywilizowane miejsce
      na niedzielny spacer (bo zwykle to po tych polnych drogach grasujemy).
      To byl taki fajny park w Dover. Matt gdzies z dziecmi wyrwal przodem,
      a ja wolnym kroczkiem z wozkiem(pustym zreszta big_grin pomijajac jakies kurtki ).
      Patrze, ze 3 schodki takie.
      Mysle sobie: O! sprawdze w koncu jak to ten nasz 3kolowiec na schodkach sie
      sprawuje wink. Nie zdazylam sie ustawic do pozycji wyjsciowej a tu SZAST PRAST!
      mlodzian jakis z dziewka luba podbiegli, zlapali 3kolowca i na schodki
      wniesli sad

      Podziekowalam pieknie, w koncy z serca uczynek...juz plan knuje,ze dla odmiany
      chociaz zjade po tych schodkach bo to byl taki jakby mostek przez
      strumyk...taaa, akurat.. czekali juz na mnie i wozeczek fruuu.
      No hanba dla gorskiego pojazdu tongue_out
      Poza tym jednym wydarzeniem nie pamietam specjalnie jak bywalo.
      Chyba tak normalnie...ludzie otwieraja/trzymaja drzwi chetnie gdy sie z wozkiem
      do jakiegos sklepiku wjezdza. Autobusami w ciazy raczej nie jezdzilam.
      No moze pare razy w pierwszej, ale to chyba nie byly godziny szczytu.
      Pamietam, ze jakies babunie pomagaly nam raz starsze dziecko wniesc do autobusu
      gdy ja mialam mlodsze w nosidle a Matt sie ze skladaniem wozka motal.
      Kolejek i tloku unikam. Matt tez wiele rzeczy zalatwial. W pierwszej ciazy on
      wlasciwie zakupy robil.
      Teraz zakupy i wiekszosc spraw przez net. W pobliskich sklepach na farmie
      zawsze kogos wysylaja do niesienia pudla. Bez wzgledu na stan klientki.
      Szczerze mowiac serdecznie tego nienawidze bo czuje sie jak oferma jaka
      podazajac za `tragarzem`.
      Moze dlatego ewentualny brak szczegolnych przywilejow mi jakos nie rzuca sie w
      oczy. Serio nawet nie wiem jak z tym traktowaniem ciezarowek wyspiarze stoja big_grin
      Moze w nastepnej ciazy blizej sie im przyjrze big_grin
      • beba3 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 01:26
        W Holandii aby wejsc do autobusu trzeba miec zgode kierowcy. Wozek zawsze musi
        byc zlozony. Jako za mam blizniaczy to troche mi rak brakuje. Tu trzymac za
        raczke trzylatka, tu wyjac roczniaja i jeszcze zlozyc wozek. Wniesc potem ta
        trojce...Ta... Kiedy musze gdzies dalej isc zaciskam zeby i pcham ten wozek...
        A ze w Holandii czesto pada a nawet leje humor mi sie nie poprawia.
        Prosze mi nie pisac ze to co ja mam zalatwic moze zrobic Maz bo przeciaz moze
        sie urwac z pracy. Nie moze. Na kazde szczepienie, kontrole, wizyte u lekarza
        domowesgo nie bedzie bral polowy dnia wolnego.
        Kiedy bylam w drugiej cizy i trzymalam glowe w sedesie a moje pierwsze dziecko
        plakalo bo bylo glodne a ja nie bylam w stanie podgrzac jej zupy bez torsji,
        moj maz zostal zagadniety przez szefa. Spytal czemu wychodzi godzine wczesniej.
        Na odpowiedz ze zona jest chora. Spytal czy trzeba ja karmic? Wiedzial ze
        jestem w ciazy i ze mamay dziecko. Pominol milczeniem duzy segregator ktory Maz
        mial pod pacha. Dodal ze prace ktora mial wykonac pod koniec tygodnia ma zrobic
        na jutro. Zgadnij o ktorej godzine polozyl sie spac moj maz. Dodam ze wiem ze
        ciza to stan fizjologiczny ale juz grypa to chyba nie. Szczgolnie jesli nie
        mozna nafaszerowac sie prochami na zbicie temperaturki.

        Rozczulajaca sie nad soba Beba

        PS Bojowo jestem nastawiona jak slysze ze ktos zna wszystkie odpowiedzi i skoro
        ma jedno czy dwoje dzieci to wie WSZYSTKO i daje mu to prawo do ostrej krytyki.
        Ja rowniez udzielam rad osoba ktore pytaja ale usilnie staram sie nie mowic ze
        to co robia nie jest madre. Choc przyznaje czasami az kusi. To co dobre jest
        dla mnie dla Ciebie nie musi.
        • alltid_ung Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 11:52
          beba3 napisała:

          > Prosze mi nie pisac ze to co ja mam zalatwic moze zrobic Maz bo przeciaz moze
          > sie urwac z pracy. Nie moze. > Kiedy bylam w drugiej cizy i trzymalam glowe w
          sedesie a moje pierwsze dziecko
          > plakalo bo bylo glodne a ja nie bylam w stanie podgrzac jej zupy bez torsji,
          > moj maz zostal zagadniety przez szefa. Spytal czemu wychodzi godzine
          wczesniej.
          >
          > Na odpowiedz ze zona jest chora. Spytal czy trzeba ja karmic? Wiedzial ze
          > jestem w ciazy i ze mamay dziecko. Pominol milczeniem duzy segregator ktory
          Maz
          >
          > mial pod pacha. Dodal ze prace ktora mial wykonac pod koniec tygodnia ma
          zrobic
          >
          > na jutro.






          Przykro mi ze twoj maz ma tak niewyrozumialeg szefa - bo maze zdziwie cie ale
          ciebi rozumiemsmile pierwsza ciaza zle sie czulam wymiatowalam caly czas, druga
          tez nieomalze. Kiedy tak sie zle czulam ze moj jednolatek byl "bez opieki" to
          moj maz dostal zwolnienie lekarskie. Jego szef "polecil" mu zajac sie dzieckiem
          i zonasmile Mam migrene i w ciazy mnie ta przyjemnosc nie minela i bralam
          tabletki z paracetamolem (pomagaja i w goraczce) oczywiscie nikomu nie poleca
          sie brania jakich kolwiek tabletek ale czasem trzeba....Ja spotkalam sie w
          Szwecji z zyczliwoscia, co do ustepowania miejsca w autobusie to nie wiem bo
          tam zawsze miejsca sa a zreszta zadko jezdze kolektywna komunikacja. Wozek
          trzeba zlozyc tylko jak jest wiecej wozkow i miejsca brak i kierowca pomaga we
          wniesienu go do autobusu(miejskie to sa tak niskie albo maja platforme ktora
          kierowca opuszcza ze pomoc nie potrzebna)A poza tym zgadzam sie ze co dobre dla
          mnie nie musi byc dla ciebie i do wszystkiego trzeba podejsc subiektywniesmile
          Pozdrawiam swiatecznie Gosia

          @--------------------@------------------@-----------------@-----------------@
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627&a=11388017
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627&a=10207476
          www.fampersson.k-webb.nu

        • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 17:03
          beba3 napisała:

          .> A ze w Holandii czesto pada a nawet leje humor mi sie nie poprawia.
          > Prosze mi nie pisac ze to co ja mam zalatwic moze zrobic Maz bo przeciaz moze
          > sie urwac z pracy. Nie moze. Na kazde szczepienie, kontrole, wizyte u lekarza
          > domowesgo nie bedzie bral polowy dnia wolnego.

          A ja pracuje zawodowo, na pelny etat, mam dwoje dzieci i jakos udaje mi sie
          pojsc z nimi do lekarza, na kontrole czy szczepienia. I wcale nie musze brac
          pol dnia wolnego.

          Pozdr.
          • beba3 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 11.04.04, 15:46
            A moj maz jezeli spoznia sie 15 minut do pracy ja otrzymuje telefon do domu
            gdzie tez on jest?
            Norma jest rowniez ze szef zaprasza go na spotkanko aby powaznie pogadac i
            wszystko dograc o godzinie 17. te 'spotkanka' nie trwaja 15 minut czy pol
            godziny. Dwie do trzech... Czasami kiedy wraca do domu to dzieci juz spia,
            kiedy wychodzil to dzieci jeszcze spaly...
            Zazdroszcze ma.pi sytuacji. Swietnego szefa i z tym ze sobie sama switnie
            radzisz a jak nie to maz zawsze jest w pogotowiu i moze Ci pomoc.
            Ja nie pracuje i 'dzieciowe' sprawy zalatwiam sama. Nie jestem uposledzona ani
            bardzo leniwa (tylko troche leniwa...) i daje sobie rade. Szkoda tylko ze nie
            moge korzystac z komunikacji miejskiej (patrz wyzej) ale i to sie zmieni kiedy
            uznam ze moje starsze dziecko jest w stanie isc dluzej samodzielnie.

            Pozdrawiam
            • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 11.04.04, 23:09
              beba3 napisała:


              > Zazdroszcze ma.pi sytuacji. Swietnego szefa

              Ale swietny szef nie ma nic tutaj do rzeczy. W kanadzie jak sie przyjmuje do
              pracy to pracodawca nie ma prawa zadac Ci pytania o sytuacje rodzinna i czy
              planujesz lub masz dzieci. Tak samo jak nie ma zwolnien lekarskich na dzieci i
              mowiac szczerze szefa to nie obchodzi czy moje dzieci choruja lub musza isc na
              szczepienie. Ja to musze wszystko zalatwic po godzinach pracy, ewentualnie
              wziac urlop i to z wyprzedzeniem.

              A w Twoich opisach zastanowilo mnie jedno. Piszesz o tej sytuacji z komunikacja
              miejska i wozkami dla dzieci. W takim razie jak sie traktuje inwalide na wozku.
              Czy Taki czlowiek nie ma prawa uzywac komunikacji miejskiej, bo to zalezy tylko
              od humoru kierowcy? Czy nie mam tam udogodnien dla takch ludzi, np. specjanych
              autobusow niskopokladowych?
              Czy Hiszpania nie jest krajem przyjaznym dla ludzi niepelnosprawnych?

              Pozdr.
              • mrufkaa Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 01:06
                Ma.pi, Holandia, nie Hiszpania.
                W Hiszpanii sa autobusy niskopodlogowe.
                A mozesz mi wyjasnic jak zalatwiasz choroby dzieci i szczepienia po godzinach???
                No chyba, ze pracujesz na zmiany, chyba jestes pielegniarka?
                Szkoda, ze tak malo zawodow ma taka opcje...
                • aga_rn Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 03:12
                  Mrufkaa, pielegniarka jestem ja, nie Ma.pi.
                  Zawod Ma.pi nie ma opcji zmianowych.
                  Tak dla jasnosci ...
                • ma.pi Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 15:53
                  mrufkaa napisała:

                  > Ma.pi, Holandia, nie Hiszpania.

                  No tak chyba sie z duzo objadlam na te swieta i mi mozgownica szwankuje. wink


                  > W Hiszpanii sa autobusy niskopodlogowe.
                  > A mozesz mi wyjasnic jak zalatwiasz choroby dzieci i szczepienia po
                  godzinach??
                  > ?
                  > No chyba, ze pracujesz na zmiany, chyba jestes pielegniarka?
                  > Szkoda, ze tak malo zawodow ma taka opcje...

                  Nie pracuje na zmiany. Siedze w biurze od 8 do 17.
                  Po prostu znalazlam lekarza ktory tez przyjmuje czasami wieczorami lub sobote.
                  A jak moj lekarz ma akurat wolne to ide z chorym dzieckiem do "Walk in clinic"
                  ktore sa otwarte przez caly dzien, a niektore nawet do 10 wieczorem. Tylko, ze
                  tam trafia sie na przypadkowego lekarza i nie za bardzo lubie to robic. Ale jak
                  nie mam wyjscia to trudno sie mowi. No i zostaje jeszcze emergency w szpitalu,
                  ale to juz ostatecznosc, bo tam sie dlugo czeka. Z dzieckiem raz tam tylko
                  wyladowalam.

                  A szczepienia to wiadomo juz wczesniej, ze beda robione i zamawiam wizyte na
                  sobote.

                  Jestem pewna, ze w kazdym kraju mozna znalezc lekarza ktory przyjmuje
                  wieczorami lub sobote. Ja do swojego jezdze ok. 30 km.

                  Pozdr.
        • netka73 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 17:57
          beba3 napisała:

          > W Holandii aby wejsc do autobusu trzeba miec zgode kierowcy. Wozek zawsze
          musi
          > byc zlozony.

          ??? musze przyznac, ze nigdy sie z tym nie spotkalam. Mieszkam w Hadze, poki co
          jestem jeszcze w ciazy, ale w autobusach widzialam zawsze wozki niezlozone.
          Wszedzie sa nalepki, ze jest miejsce na 2 wozki (rozlozone) i ze nie wolno
          wsiasc z 3-im - i wlasnie o tym trzecim wozku czesto decyduje kierowca. Nigdy
          natomiast nie widzialam, by mamy na przystankach walczyly z wozkiem i skladaly
          go.

          Co do autobusow niskopodlogowych - to w Holandii tez takowe sa i zawsze gdy
          wsiada jakas staruszka o lasce, lub rodzic z wozkiem, to kierowca ten autobus
          obniza. No nie wiem, moze to tylko w Hadze taka mila obsluga?

          > A ze w Holandii czesto pada a nawet leje humor mi sie nie poprawia.

          eee, bez przesady - ostatni rok byl przepiekny, deszcze tylko przelotne, fakt
          ze sporo, ale nigdy nie trwaja dlugo i czesto sa przeplatane sloncem. Przed
          przeprowadzka do Holandii balam sie tej deszczowosci i jej wplywu na depreche,
          ale musze przyznac, ze sie tylko pozytywnie zaskoczylam smile)

          > Prosze mi nie pisac ze to co ja mam zalatwic moze zrobic Maz bo przeciaz moze
          > sie urwac z pracy. Nie moze. Na kazde szczepienie, kontrole, wizyte u lekarza
          > domowesgo nie bedzie bral polowy dnia wolnego.

          No z tego powodu jest mi strasznie przykro. Fakt, ze ja mam rozowa atmosfere w
          pracy i myslalam, ze to cala Holandia taka cudowna. Widac nie..

          Generalnie jednak musze powiedziec, ze wiele rzeczy wkurzalo mnie w Holandii,
          jednak chyba bardziej dlatego, ze bylam po prostu przyzwyczajona do innych,
          polskich rozwiazan. Po uplywie czasu stwierdzam, ze jest to w sumie bardzo
          przyjazny kraj. (pomijajac niestety opieke medyczna, ale nie bede tu teraz
          narzekac).

          pozdrawiam swiatecznie
          Netka
    • evee1 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 13:37
      No to jeszcze moj glos z Australii.
      Przeszlam tam szczesliwie dwie ciaze. Zadna nie byla zagrozona, ale
      przy drugiej przez pierwsze cztery miesiace nie mialam mdlosci jedynie
      jak spalam glebokim snem. Co prawda rowniez plamilam w 10 tygodniu, ale
      nie zostalo to zakwalifikowane jako ciaza zagrozona smile)). W zwiazku
      z tym zadnych prochow na podtrzymanie nie bralam, a Braxton-Hicksy
      to nawet bardzo lubilam, tylko musialam stawac, jak akurat bylam na
      chodzie, bo nie moglam sie ruszac. Ale tez bylo to uwazane za zupelnie
      normalne, ze one wystepuja. USG mialam raz, okolo 18 tygodnia. Uwaza sie,
      ze wiecej nie potrzeba, no chyba, ze sa jakies powazne powody, zeby je robic.
      I prawde mowiac zgadzam sie z tym.

      Podejscie ludzi wokolo bylo bardzo pozytywne. Podobnie pracodawcow. Jedni
      to mnie nawet do pracy w 5 miesiacu ciazy przyjeli smile).
      Ale platny urlop maciezynski jako taki w Australii nie istnieje - czasami
      dobry pracodawca placi za 3 tygodni, lub 3 miesiace zwolnienia. Mi sie
      to jednak nie zdarzylo. Dlatego smiesza mnie troche narzekania Polek na
      temat dlugosci platnego urlopu maciezynskiego.

      W pierwszej ciazy poszlam na urlop na 4 tygodnie przed terminem, bo taka
      zasade mial pracodawca. W efekcie siedzialam w domu i nudzilam sie jak
      mops, bo co mozna w domu przez tyle czasu robic!!! Na dodatek urodzilam
      dwa tygodnie po terminie, mimo biegania na specery, odkurzania, pracy
      w ogrodku i innych sposobow na przyspieszenie porodu.

      W drugiej ciazy mialam juz "lepszego" pracodawce i pracowalam az do samego
      porodu, znow 10 dni po terminie. Dojezdzalam komunikacja publiczna, potem
      toczylam sie 10 minut piechota (mialam pecha, bo bylo lato i upaly
      40 stopni), ale nie pamietam, zebym stala, wiec chyba ustepowano mi
      miejsca.

      Na zwolnieniu poza 1 tygodniem, kiedy bylam przeziebiona i mialam wysoka
      temperature (i bralam antybiotyk) nie bylam, lekarstwa musialam brac jedynie
      na obnizenie cisnienie. Nie wiem czy wysokie cisnienie to patologia (chyba
      troche tak), ale nikt mi zwolnienia nie proponowal.

      A w ogole, to z czytania forum wychodzi mi, ze w Polsce panuje jakas dziwna
      tendencja do przesadzania. Alegrie, ciaze zagrozone, diety eliminacyjne.
      Ja wiem, ze takie rzeczy sie zdarzaja, ale zeby az tak nagminnie?!? Sorry,
      ale jakos nie bardzo w to wierze. Napewno wynika to z tego, ze dziewczyny
      staraja sie dobrze dbac o siebie
      i o swoje dzieci, ale jakos za malo tam zdrowego rozsadku. W gruncie rzeczy
      nie jestesmy pierwszym pokoleniem ludzkosci!! Ech, pewnie mi sie zaraz
      oberwie.
      Acha, ja wcale nie mam problemu z aklimatyzacja za granica, wiec nie dlatego
      obrzydzam sobie Polske smile)).
      • wieczna-gosia Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 10.04.04, 19:41
        No wiec- zawsze w dyskusjach na temat szacunku zajmuje takie stanowisko, ze
        moze w innej Polsce mieszkam, ale w tej mojej wink to mi ustepuja miejsca,
        puszczaja w kasach (ostatnio nawet nie w ciazowych) i ogolnie jest OK.
        Ale mysle tez tak ze w Polsce bardzo dlugo panowal kult gentlemanstwa- te
        puszczania w drzwiach i cmoki w raczke. Te zarzucania marynerek na wybranke, i
        noszenie za nia walizek itp.
        I mysle ze opowiesci dziewczym ciazowych stoja w strasznej opozycji do tego co
        zwyklismy nazywac "tradycja polska". A kraj zamieszkania wy wybieralyscie juz
        jako dorosle osoby i w gruncie rzeczy pewnie nie mialyscie zadnych oczekiwan w
        stosunku do kultury tzw. kindersztuby tamtego kraju. Z nozem sie nie rzucaja,
        usmiechnieci chodza to OK.
        Bo paru moich kolegow zagraniczniakow pozenionych z Polkami juz mi to
        powiedzialo- ze z jednej strony ten streotyp Matki Polki z siatami, ale z
        drugiej- Polki na tle ich rdzennych nacji wink wypadaja faktycznie wymagajaco. I
        ich osobiscie akurat to wzrusza wink oraz im to pasi wink i sie nauczyli odsuwac
        krzesla w restauracji, otwierac drzwi nawet obcej babce, nosic walizki itp wink)
        I moze tak faktycznie jest ze duzo wymagamy od tzw. kultury osobistej
        wspolpasazerow a w ciazy tym bardziej wink))
    • mmc2 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 01:23
      Witam z Niemiec i dodaje swoje trzy grosze do dyskusji.
      Ja uwazam ze ustepowanie miejsc w tramwaju czy kolejce kobiecie w ciazy tak
      samo jak osobie starszej jest objawem kultury osobistej i szacunku dla tychze
      osob i nie ma nic wspolnego z ich(w/w osob) aktualnym stanem zdrowia czy
      samopoczucia.
      Tak samo jak nie uwazam ze kobiety w ciazy biorace zwolnienia sa symulantkami
      chcacymi wykorzystac panstwo czy pracodawce. A dawanie zwolnien przez lekarzy
      jest dbaniem o dobro kobiety i jej dziecka. Lekarze maja czesciej z patologia
      do czynienia jak my,( i napewno niechca byc pociagani do odpowiedzialnosci jak
      sie cos stanie). Wystarczy poczytac statystyki jak zmniejsza sie systematycznie
      smiertelnosc noworodkow i ich matek( oraz komplikacji). Chociaz w Polsce jest
      ciagle wyzsza niz gdzie indziej. Pozatym wszystkie wiemy ze mozemy sie
      wspaniale czuc a mimo to poronic. To sie dzieje z godziny na godzine. Chce tu
      zaznaczyc ze niejestem w zaden sposob zwiazana ze sluzba zdrowia.
      Wracajac do Niemiec to uwazam ze tutaj tez sa wszyscy bardzo mili i troskliwi
      dopoki sami nie musza sie w jakikolwiek sposob udzielic. To znaczy nikt nie
      ustapi miejsca kobiecie w ciazy (raz mi ustapila kobieta, potem sie okazalo ze
      byla z Polski!)czy starszmu, ludzie widzac mnie w metrze z wozkiem przy
      schodach omijali szerokim lukiem, a jak poprosilam jednego pana to podniosl do
      podestu a potem uciekl. Od tamtej pory jezdze autem, lub z kims z rodziny
      jezeli musze korzystac ze srodkow komunikacji miejskiej. W tramwajach sa
      miejsca przeznaczone na wozki, zwykle stoja tam ludzie, jak sie wchodzi z
      wozkiem trzeba poprosic zeby zrobili miejsce sam nikt sie nie ruszy, a mlodziez
      potrafi okazac swoje niezadowolenie. Naturalnie nie chce robic zadnych
      uogolnien na podstawie tych kilku sytuacji. Byc moze nastepnym razem mialabym
      wiecej szczescia.
      Ogolnie na podstawie wielu innych obserwacji uwazam ze mlode spoleczenstwo
      niemieckie jest poprostu zle wychowane.
      Moje spostrzerzenia potwierdza prowadzona w mediach niemieckich dyskusja an ten
      temat.
      Jezeli chodzi o prace to nie ma taryfy ulgowej, przeciez ciaza to nie choroba.
      A tak na marginesie Niemcy maja najmniejszy przyrost naturalny w Europie juz od
      ok. 20 lat.
      Pozdrowienia, zycze wesolych Swiat i mokrego Dyngusa.
      • bazylea1 Re: Czy szanuje sie kobiet w ciazy - na swiecie? 12.04.04, 22:04
        no ciekawe, ja teraz mieszkam w Niemczech i w autobusie bez problemu znajduję
        miejsce na wózek, ludzie się odsuwają, oferują pomoc przy wynoszeniu wozka z
        autobusu chociaz to zupełnie niepotrzebne, przytrzymują drzwi od sklepu. w
        kolejce stoję jak każdy inny, nie ma tu przywilejów dla dzieciatych. zresztą w
        Polsce niedawno byłam i też spotkałam się z życzliwoscią, w autobusie ustąpiono
        mi miejsca, na poczcie przepuszczono bez kolejki, za to z drzwiami było gorzej.
        chyba jak się nic nie oczekuje to się dostaje, może w tym rzecz. ja nei uważam
        że fakt iż mam dziecko w wozku czyni ze mnie swietą krowę. w ciąży byłam w
        Polsce, jak czułam się źle i chciałam usiąść to prosiłam o ustąpienie, nie
        spotkałam się z odmową, na poczcie też mowiłam ze jestem w ciąży i szłam bez
        kolejki. tylko raz kolejka probowała pyskować a było to przy rejestracji
        samochodu przy ktorej czeka się kilka godzin więc rozumiem nerwy
        kolejkowiczow wink
Pełna wersja