sugar_mama_danielcia
05.04.04, 19:23
Ile razy przylatuje z Polski LOTem (nie zwrocilam uwagi czy tez tak jest z
BA, jak wiadomo lataja oni zamiennie)zawsze wkurzona jestem na to w jaki
sposob dostaje moj bagaz - a glownie wozek dzieciecy nadany tuz przy wejsciu
na pokald samolotu. Otoz ladujac na Heathrow takiego wozka zaloga nie oddaje
zaraz po ladowaniu (chyba to jedyny lot, w ktorym sie spotkalam z taka
regula), ale mozna go dopiero odebrac na tasmie razem z innym bagazem. Chyba
oddajac rzeczy tuz przy wejsciu na samolot znaczy to, ze jest mi on pilnie
potrzebny poza pojazdem???
Najgorsze jest to, ze Heathrow jest olbrzmie i by dostac sie do tasmy z
ktorej odbiera sie bagaz trzeba przejsc z kilometr czy 2. Do tego kontrola
paszportow i dluga kolejka do niej wiodaca.
Do tej pory jadac z dzieckiem zawsze udawalo mi sie wracac z Polski z mezem.
Tym razem juz tak nie bedzie. Bede wracala z 15,5 tygodniowym brzdacem w 5
miesiacu ciazy. Juz mi ciarki przechodza po plecach jak sobie pomysle, ze
bede musiala przejsc z maluchem taki dystans niosac go na rekach, czekajac w
kolejce, czekajac na bagaz. Ostatnio bagaz byl spozniony i czekalismy 50
minut i jak tasma ruszyla to nasz wozek i zreszta wszystkie inne znalazly sie
na samym szarym koncu, po torbach i pakunkach.
Pare razy sie juz 'skarzylam', ale jak wiadomo nie ma stoiska LOTu na
Heathrow i na takie ' co to ma znaczyc?' kazdy wzrusza ramionami, umywa sobie
rece i kaze ' kontaktowac sie w Warszawa'.
I tu pytanie - czy po wyjsciu z samolotu w takich okolicznosciach moge ubigac
sie o jakas darmowa pomoc ze strony obslugi naziemnej. Pewnie nie. Moze sobie
marze. Ale moze ktos z Was sie juz o to dowiadywal??
POdzrawiam
Sugar