tora99
06.04.04, 06:01
ten watek mialam napisac juz dawno, ale jakos sie nie moglam zebrac (martusia
nie daje mi wiele wolnego) pamietam ze byl kiedys podobny i mialam
odpowiedziec, ale gdzies sie zagubil.
moze komus przydadza sie moje informacje.
pierwsze 2 mies ciazy chodzialm do lekarza. placilam, no bo nie mam
ubezpieczenia, a opieka przedstawiala wiele do zyczenia.
pozniej moj maz dowiedzial sie ze sa kliniki w ktorych przyjmuja polozne i za
ich opieke sie nie placi. (koszty pokrywa rzad)
na taka polozna jednak dosc dlugo sie czeka (ja czekalam ponad miesiac i
podobno i tak mialam szczescie) wiec jesli ktoras z was planowalaby

i
chiala skorzystac z ich uslug to troszke wczesniej trzeba sie juz rozgladac.
za cala opieke od poczatku do konca nie placilam nic, nic nie kosztowaly mnie
badania. planowalismy rodzic w domu i wtedy porod domowy rowniez nic nie
kosztuje. ale przez to ze mialam troszke komplikacji musialam isc do szpitala
za ktory zaplacilismy 500$. lekarz i anastazjolog rowniez byl darmo.
przez pierwsze 5-6 (chyba) mies wizyty u poloznej byly raz w miesiacu i
trwaly zwykle ok godziny. zawsze miala czas, wyjasniala wszystkie
watpliwosci.
d 6-7 (chyba, przepraszam, nie pamietam dokladnie) zaczelismy przychodzic co
2 tyg i wtedy mielismy na zmiane spotkania raz z nasza prowadzaca lisa, raz z
druga polozna na wypadek gdyby nasza w chwili porodu nie mogla byc z nami (np
inny porod)
pozniej juz spotkania byly co tydzien.
przez caly ten czas moglismy w kazdej chwili dzwonic do niej ze wszystkimi
bzdurami i powaznymi sprawami. cokolwiek nas niepokoilo - dzwonilismy.
niedziela, sroda, 8 rano czy 10 wieczorem - zawsze byla mila, nigdy nie
okazala zniecierpliwienia jesli ona nie mogla oddzwonic, byly jeszcze inne
polozne do ktorych moglismy sie zwrocic. - to bylo dla nas super - dzieki
temu czulismy sie o wiele bezpieczniej i spokojniej.
w razie komplikacji wiedzielismy ze zosteniemy skierowani na konsultacje do
lekarza i w razie czego on przejmie prowadzenie ciazy, ewentualnie jedynie
sprawdzi co tam nie tak i znow wroce do lisy. cale szczescie cala ciaza u
mnie przebiegala dobrze.
dopiero na koncu sie poknocilo i wyladowalam w szpitalu.
porod wywolywany, ale polozna byla przy mnie - niestety pecha mialam bo w tym
czasie rodzila jeszcze jedna z jej klijentek. i gdy podlaczyli mnie pod
oksytocyne i nic sie jeszcze u mnie nie dzialo a tamta miala juz 8cm, lisa
pojechala do niej

liczyla ze u mnie dlugo jeszcze potrwa i zdazy, no a tu
nici bo w ciagu 2 g z 2 cm zrobilo mi sie 10cm i musiala dojechac ta druga

tez mila... ale to nie to samo.
w kazdym razie to ona zajela sie dzieckiem zaraz po urdzeniu.
po 4 g od porodu bylam juz w domu.
co do poloznych to wazne bardzo dla mnie byly wizyty lisy.
przez pierwsze prawie 2 tyg przychodzila do mnie co 2 dni. pokazywala jak
opiekowac sie dzieckiem, badala je, zajmowala sie tez moim zdrowiem.
pozniej jeszcze do 6 tyg przyjezdzalismy do kliniki i marta byla pod jej
opieka.
polecam, polecam, polecam...

)
acha.. gdybysmy mieli jeszcze teraz jakies pytanie, mozemy sie z nia
kontaktowac mailami (no bo po 6 tyg opieke nad dzieckiem przejmuje lekarz)
pozdowienia
kasia