Dodaj do ulubionych

Grzech w Pałacu Arcybiskupim-"Rzeczpospolita"

23.02.02, 16:21
O tym mówi dziś cała Polska:
JERZY MORAWSKI

Nikt z moich informatorów - duchownych i osób świeckich - nie zgodził się na
publiczne ujawnienie swego nazwiska. Rozmowy jednak nie odmawiali. Mówili
przekonani, że publikacja prasowa pomoże w tym, z czym sobie sami nie
poradzili. I że pomoże Kościołowi. Chodzi o seksualne molestowanie kleryków i
księży przez poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza.


Ojciec jednego z kleryków seminarium duchownego mieszka blisko Poznania.
Pewnego dnia syn niespodziewanie przyjechał do domu. Był wzburzony i poruszony.

- Syn miał twarz bladą niczym sufit, nie mógł usiedzieć na krześle - mówi
ojciec. - Nie chciał nic powiedzieć. W końcu wykrzyczał płacząc: "Nie
wiedziałem, że nasz arcybiskup jest pedałem!". Mówił: "Spotkałem się z
arcybiskupem". Nic więcej. Przez kilka godzin się miotał.

Miał powołanie, był pełen wiary. Wezwał go do siebie arcybiskup. I wtedy coś
się stało. Syn chciał zabrać dokumenty i opuścić seminarium. Powstrzymałem go.

Wyjechał na dalsze studia kapłańskie za granicę. Co się wówczas stało u
arcybiskupa i czy to ma dalsze konsekwencje? - pyta ojciec.

Inny kleryk z seminarium zrelacjonował swoje spotkanie z arcybiskupem
poznańskiemu księdzu. Był przerażony. Wiedział bowiem, że będzie musiał się
dalej widywać z metropolitą. Na przykład w trakcie scrutinium, czyli rozmowy w
cztery oczy z arcybiskupem. Taką rozmowę odbywa każdy kleryk trzykrotnie w
trakcie nauki w seminarium duchownym. Ksiądz zdobył wcześniej doświadczenia i
poradził klerykowi, jak ma się zachować:

- Arcybiskup na przywitanie poda ci rękę, ty swoją wysuń, ale usztywnioną w
łokciu. Tak, abyś szybko cofnął, gdy on uściśnie twoją dłoń. Poczuje twoje
usztywnienie. To będzie dla niego sygnał, że nic z tobą nie wskóra.

Przed dwoma laty arcybiskup zaprosił młodego księdza Jana (imię zmienione) na
obiad. Ksiądz nie wiedział, dlaczego dostąpił tego zaszczytu. Hierarcha
zaproponował mu studia zagraniczne, po których obejmie ważną funkcję w kurii.
Była to nęcąca propozycja. Ksiądz Jan miał się zastanowić. Otrzymał numer
telefonu na biurku arcybiskupa. Nastąpiło pożegnanie.

- Uścisk dłoni i przysłowiowy misiu - opowiada ksiądz Jan. - Później arcybiskup
przytulił mnie. Momentalnie poczułem, że coś jest nie tak. Odsunąłem się od
niego i spojrzałem. Arcybiskup zaczął się tłumaczyć, że to takie baccione.

Ksiądz uczył się włoskiego i wiedział, że baccione oznacza buziak.

- Uznałem to za gest homoseksualny. Przecież wiedziałem o skłonnościach
arcybiskupa. Było o nich głośno. Spodziewałem się jednak, że potrafi się
kontrolować.

Czułe pożegnanie wzbudziło w księdzu odrazę. Po dwóch dniach zatelefonował.
Arcybiskup zapytał, jak się sprawy mają. Ksiądz powiadomił go, że rezygnuje ze
studiów.

Zakaz wstępu dla arcybiskupa

Obok poznańskiej katedry na Ostrowiu Tumskim znajduje się Pałac Biskupów,
siedziba arcybiskupa. Wokół zabytkowe budowle wśród wysokich, rozłożystych
drzew. Promienie lutowego słońca tracą przejrzystość, układają się w półcienie,
w tajemne refleksy. Czuje się tu oddech wieków, powagi i dostojeństwa.

Do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego położonego nie dalej niż 200 metrów
wiedzie podziemne przejście pod ruchliwą ulicą. Rektor seminarium, ksiądz dr
Tadeusz Karkosz nie odpowie na ani jedno pytanie. Prosi o zrozumienie.

- Mnie chodzi tylko o dobro tych chłopaków, którzy są pod moją opieką - mówi i
odchodzi. Jak mówią mi inni duchowni, rektor zdobył się na rzecz niebywałą.
Zabronił arcybiskupowi odwiedzania seminarium.

Poprzedni metropolita poznański Jerzy Stroba odwiedzał seminarium bardzo
rzadko. Jego wizyty były zawsze poprzedzone przygotowaniami i miały odświętny
charakter. Arcybiskup Juliusz Paetz wpadał natomiast często niezapowiedziany.
Maszerował prosto do pokoju, gdzie mieszkają klerycy. Ksiądz rektor
po "sprawach, które wyszły" oświadczył metropolicie wprost, że ma zakaz
pojawiania się w seminarium bez uprzedzenia.

- Normalnie rektor seminarium po takim oświadczeniu zostałby natychmiast
odwołany. A tu arcybiskup przyjął wszystko w milczeniu. Na rektora nie spadły
żadne kary. Czy w ten sposób nie przyznał się do winy? - pyta jeden z księży.

Na zachowanie arcybiskupa klerycy skarżyli się przełożonym seminarium. Takich
sygnałów było coraz więcej. Sprawa stawała się głośna. Kilka osób rozmawiało na
ten temat z metropolitą.

- W trakcie rozmów w cztery oczy arcybiskup zachowywał się spokojnie. Jak
dyplomata. Nie zaprzeczał zbytnio faktom - mówi mi jeden z duchownych.

Z metropolitą poznańskim próbował rozmawiać także prof. Maciej Giertych, ojciec
Romana, jednego z przywódców Ligi Polskich Rodzin. Maciej Giertych mieszka w
Kórniku obok Poznania. Jest znaczącą świecką osobą w diecezji. Gdy go pytam o
rozmowę z arcybiskupem i "otoczkę" sprawy, prof. Giertych odpowiada jedynie: No
comments, no comments...

Maciej Giertych nie dał jednak za wygraną. Przetłumaczył z pisma "The Catholic
World Report", wychodzącego w San Francisco, artykuł "Problemy homoseksualizmu
wśród księży". Artykuł już po polsku, wydany jako broszurka, rozesłany został
do różnych ważnych osób w diecezji poznańskiej i poza nią.

Ani rozmowy z arcybiskupem, ani broszury nie przynosiły jednak żadnego
rezultatu. Kolejni klerycy donosili o wypadkach w Pałacu Biskupów.

Zazwyczaj jedna trzecia kleryków opuszcza seminarium przed jego ukończeniem.
Nikt nie jest w stanie powiedzieć, ile osób porzuciło poznańskie seminarium po
kontaktach z arcybiskupem, które uznali za molestowanie homoseksualne.

- Nikt przecież otwarcie nie powiedział, że z tego powodu odchodzi. Wiem
jednak, iż dwóch kleryków właśnie dlatego odeszło. Jeden z nich jest teraz
psychicznie chory - mówi ksiądz.

Na początku września kilka osób duchownych i jedna osoba świecka wystosowały
list do delegatów Episkopatu Polski na Synod Biskupów w Rzymie 2001. Wśród
sygnatariuszy znalazł się m.in. ksiądz profesor Tomasz Węcławski, dziekan
Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu, członek Międzynarodowej Komisji
Teologicznej, i Paweł Wosicki, przewodniczący Federacji na rzecz Życia
Poczętego.

Po opisaniu poznańskich wydarzeń autorzy listu twierdzili: "biskup diecezjalny
swym postępowaniem zagraża diecezji". Pismo to otrzymał również nuncjusz
apostolski w Polsce ks. biskup Józef Kowalczyk.

Ksiądz Jan napisał także osobny list do nuncjusza. Zrelacjonował w nim własne
spotkanie z arcybiskupem. Podkreślił, że z troską modli się w intencji
arcybiskupa, iż istotą jego wystąpienia nie jest chęć rozbicia Kościoła czy
doprowadzenie do skandalu. Chodzi - wyjaśnił - o uzdrowienie sytuacji.

Nuncjusz przekazał zbiorowy list arcybiskupowi Paetzowi, a jego sygnatariuszom
odpisał, że to lokalny problem. Na autorów protestu spadły, poza Pawłem
Wosickim, kary kościelne. Dziś nie chcą się na ten temat wypowiadać.

Non possumus księdza redaktora

Pod koniec października ubiegłego roku metropolita zwołał nadzwyczajne
zgromadzenie 40 dziekanów diecezji poznańskiej. (Dziekan to funkcja kościelna.
Sprawujący ją jest przedstawicielem kurii na dziesięć parafii.) Arcybiskup
Paetz poprosił o modlitwy w intencji jedności kapłanów z biskupami i opuścił
zebranie. Dziekanom w obecności już tylko trzech biskupów pomocniczych
zakomunikowano, że są ataki na arcybiskupa, iż pewne osoby w diecezji
rozpowszechniają pomówienia na temat arcybiskupa. A jego zasługi są przecież
powszechnie znane. Zapowiedziano dziekanom, że takie oświadczenie zostanie
odczytane ze wszystkich ambon diecezji w najbliższą niedzielę. I poproszono o
podpisanie oświadczenia, by zamanifestować jedność Kościoła w godzinie próby.

Dziekani złożyli podpisy. Nieobecnych dziekanów z powodu choroby odwiedzali w
domach biskupi pomocniczy. Zdobyli podpisy wszystkich.

Jednak w piątek przed tamtą niedzielą poinformowano dziekanów, że podpisane
przez nich oświadczen
Obserwuj wątek
    • bigbrada Re: Grzech w Pałacu Arcybiskupim- 23.02.02, 16:23
      cd
      Jednak w piątek przed tamtą niedzielą poinformowano dziekanów, że podpisane
      przez nich oświadczenie nie będzie odczytane z ambon. Oświadczenie z ich
      podpisami powędrowało do Watykanu jako kontrdokument na list do delegatów na
      Synod w Rzymie. Dziekani poczuli się oszukani. Czterech zaprotestowało i
      złożyło rezygnację z urzędu.

      Ks. Roman Kostecki, proboszcz w Murowanej Goślinie, nie chce być dłużej
      dziekanem.

      - Moja rezygnacja wynika też z innego powodu - mówi ks. Kostecki.

      Zawiedli nas biskupi pomocniczy - to opinia kilku księży. - Biskup pomocniczy
      Zdzisław pytał nas, gdy poinformowaliśmy go o wszystkim: "co ja mam zrobić"? -
      wspomina jeden z duchownych. - Łapał się za głowę. A po tygodniu przyszedł do
      seminarium i odczytał w trakcie mszy świętej odezwę dziekanów o poparciu
      arcybiskupa. Czytał klerykom, którzy wiedzą, że jest inaczej, bo ksiądz
      arcybiskup próbował niejednego z nich przytulić.

      Arcybiskup Paetz postanowił broniące go oświadczenie dziekanów upowszechnić.
      Zamierzał je wydrukować w "Przewodniku Katolickim", tygodniku poznańskiej
      kurii, rozchodzącym się w nakładzie blisko 30 tysięcy. Ale redaktor
      naczelny "Tygodnika" ks. Jacek Stępczak odmówił publikacji "z racji
      niezgodności treści oświadczenia z własnym sumieniem" - tak twierdzą jego
      bliscy znajomi.

      Jeszcze tego samego dnia metropolita zdjął go z funkcji naczelnego redaktora.
      Ks. Stępczak otrzymał też zakaz wykonywania pracy duszpasterskiej w diecezji
      poznańskiej. W styczniu wyjechał na misję do Zambii.

      W kierowanym przez nowego redaktora "Przewodniku Katolickim" nie ukazało się
      jednak broniące arcybiskupa oświadczenie dziekanów. Metropolita już nie
      naciskał.

      List prodziekana

      4 listopada ubiegłego roku, w dniu urodzin Jana Pawła II, z ważnej funkcji
      wikarego kurii do spraw katechizacji zrezygnował ks. Romuald Niparko,
      prodziekan Wydziału Teologii UAM w Poznaniu. W kopii jego pisma, znajdującej
      się w posiadaniu członków Rady Biskupiej, a kierowanego do arcybiskupa Juliusza
      Paetza, o wielkim szacunku do metropolity poznańskiego świadczy już sam
      tytuł: "Ekscelencjo, Najdostojniejszy Książe Arcybiskupie Metropolito!".

      "Książe Kościoła, piszę do Ciebie w bólu. Szczególnie boleśnie dotyka mnie,
      ciągnąca się od wielu miesięcy sprawa odnosząca się wprost do osoby Waszej
      Ekscelencji. Przez długi czas pokrywało ją głuche milczenie, mające sprawić
      wrażenie jakoby się nic nie stało. Reakcje w formie pisemnych oświadczeń, które
      się w końcu pojawiły, pochodzą od współpracowników Waszej Ekscelencji i noszą
      niestety znamiona klasycznej manipulacji. Mamy tu do czynienia z naganną
      rzeczywistością".

      Adresat tego listu pozostał głuchy i na ten głos. Jedyną odpowiedzią
      arcybiskupa Paetza było pozbawienie księdza dr. Niparki wszystkich funkcji w
      kurii i w Radzie Biskupiej.

      Misja Ważnej Osoby

      Juliusz Paetz pochodzi z rodziny wielkopolskich bambrów. Jego przodkowie
      przybyli z Bambergii w Bawarii w XVII i XVIII wieku. Osiedlili się pod
      Poznaniem. Z czasem spolszczyli się zupełnie, ich potomkowie cierpieli za
      polskość w czasie okupacji. Ojciec arcybiskupa miał przed wojną masarnię i
      sklep na peryferiach Poznania.

      Juliusz urodził się w 1935 roku. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1959 roku.
      Ukończył Papieski Uniwersytet Gregoriański i Papieski Uniwersytet św.
      Tomasza "Angelicum" w Rzymie.

      W 1967 roku wyjechał ponownie do Rzymu. Został pracownikiem Sekretariatu
      Generalnego Synodu Biskupów u boku biskupa Władysława Rubina. Od 1976 do 1982
      roku jako prałat antykamery papieskiej zostawał w bezpośredniej służbie
      papieży: Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. Witał i zabawiał rozmową gości
      oczekujących na audiencję u papieża. W 1983 roku jako biskup objął diecezję
      łomżyńską. Arcybiskupem diecezji poznańskiej został w 1996 roku.

      Szybko zjednał sobie kapłanów i wiernych. Był uprzejmy, życzliwy i wrażliwy.
      Składał wizyty w domach zakonnych, odwiedzał siostry i księży diecezji. Jeździł
      na pogrzeby, gdy zmarł ktoś z rodziców jakiegoś księdza, przewodził konduktom
      pogrzebowym. Jak duchowny obejmował probostwo, osobiście go wprowadzał.

      - Przepadaliśmy za nim, i tu nagle te sprawy z klerykami. Szok - mówi mi
      starszy ksiądz. Próbowano sprawę zatuszować. Biskupi pomocniczy (w diecezji
      jest ich trzech) znali relacje ze spotkań z arcybiskupem. Bagatelizowali jednak
      sprawę.

      - Mówili do nas: "no, było coś takiego, ale trzeba dalej pracować, róbmy
      swoje". Nie ma jednoznacznego odporu przeciwko złu - opowiada duchowny.

      Nuncjusz nie reagował. Na interwencje słane do samego Rzymu nie było odpowiedzi.

      Wreszcie o poznańskiej sprawie dowiedziała się Ważna Osoba z Krakowa. Ważna
      Osoba jest dobrą znajomą papieża, przyjaźniącą się z Karolem Wojtyłą jeszcze w
      latach 50. i 60. Odwiedziła go w Watykanie. Ojciec Święty był poruszony jej
      relacją.

      Komisja z Watykanu

      29 listopada 2001 roku do Poznania przyleciała dwuosobowa komisja z Watykanu. W
      jej skład wchodzili Polacy, jeden z nich jest sędzią Roty Rzymskiej,
      najwyższego kościelnego trybunału. Na lotnisku czekały dwa samochody: jeden z
      seminarium, bo tam wysłannicy Watykanu mieli mieszkać i prowadzić śledztwo.
      Drugi samochód wysłał arcybiskup. Komisja wsiadła do samochodu arcybiskupa.

      Metropolita przyjął wysłanników Watykanu gościnnie. Gdy podziękowali za posiłek
      i chcieli udać się na nocleg do seminarium, gospodarz powiedział, że pokoje
      gościnne czekają w Pałacu Biskupów. Odmówili. Metropolita się obraził, nie
      przyjął ich, gdy chcieli się pożegnać przed powrotem do Rzymu.

      Komisja przez tydzień pracowała od rana do wieczora. Klerycy opowiadali swoje
      przypadki. Księża z Watykanu wypuszczali się też poza seminarium, by wysłuchać
      tych, którzy nie chcieli ujawnić się przyjściem na Ostrów Tumski. Przed komisją
      zeznawała matka byłego kleryka, który zapadł na chorobę psychiczną.

      Ksiądz Jan spotkał się z komisją watykańską w seminarium. Przedstawił kopie
      dokumentów, m.in. list do nuncjusza.

      - Opowiedziałem komisji mój przypadek. Oni pracowali już kilka dni i
      przypuszczam, że moja historia była niczym wobec tego, co słyszeli od innych
      księży i kleryków. Na końcu rozmowy podpisałem protokół zeznań.

      Komisja z Watykanu przesłuchała kilkudziesięciu świadków w większości mających
      przykre doświadczenia z arcybiskupem. Jej prace rozładowały napięcie w
      seminarium. Komisja zebrała też zeznania studiujących w Rzymie kleryków z
      diecezji poznańskiej.

      Jak długo Kościół może być tak poniżany?

      Poznań czeka na decyzję.

      - Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że arcybiskup nie może dalej pełnić funkcji -
      mówi mi jeden ze starszych duchownych. - Relacje o tym, co się stało, są
      wiarygodne. Nikt niczego nie kwestionuje. Modlę się, aby arcybiskup się
      odnalazł w tej sytuacji. On jednak zachowuje się tak, jakby nic się nie stało.

      Młodzi księża są bardziej radykalni. Jeden z nich tak mówi: - Jeśli atmosfera
      wokół arcybiskupa jest pro homoseksualna, to jak może się czuć młody człowiek,
      pełen zapału, wiary w swoje powołanie. Jak może się czuć w dniu kapłańskich
      święceń, gdy arcybiskup będzie wkładał jego ręce w swoje ręce i przysięgał w
      geście połączonych rąk? Nie chodzi o to, by poniżyć arcybiskupa jako osobę.
      Szczerze mu współczuję. Taki jest, jaki jest. Może z tego względu przeżywa
      tragedię.

      Inny duchowny dodaje: - Grzechy ciężkie mają to do siebie, że przypominają
      nałóg. Pijak, aby zacząć się leczyć, musi zrozumieć, że jest alkoholikiem. Musi
      się do tego przyznać: To moja słabość, muszę z nią walczyć. Gdyby arcybiskup
      powiedział: "Mam z tym problem...". Od tego powinno się zacząć nawrócenie.

      Ksiądz Jan stara się spojrzeć szerzej. - Występujemy przeciwko grzechowi, nie
      przeciwko człowiekowi. Nikt z nas nie uderza w urząd biskupa. Jesteśmy
      przeciwko złu. Osoba, która nosi ten grzech, piastuje godność biskupią. To jest
      też rana zadana Kościołowi. My to odczuwamy. Wiemy, ż
      • bigbrada Re: Grzech w Pałacu Arcybiskupim- 23.02.02, 16:25
        cd
        Wiemy, że nadanie rozgłosu sprawie sprawi dużo bólu. Ale jak długo Kościół może
        być tak poniżany? To nas niepokoi. Niewiele się zmieni, gdy arcybiskup odejdzie
        w glorii chwały i otrzyma stanowisko gdzieś indziej, a proceder będzie trwał.

        Modlitwa e-mailem

        W herbie arcybiskupiego seminarium duchownego w Poznaniu jest
        motto: "Sanctitati et Veritati" - świętości i prawdzie.

        - To, co się u nas dzieje, jest zaprzeczeniem tych słów - mówi młody ksiądz.

        W styczniu poznańscy duchowni wezwali księży pocztą elektroniczną do
        umartwienia się i modlitwy w intencji archidiecezji.

        - Chodziło nam o uzdrowienie sytuacji - mówi jeden z inicjatorów akcji. - To
        była nasza oddolna inicjatywa. Wielu duchownych w to się włączyło. Wiem, że
        nasz e-mail o modlitwie dotarł do kurii. Modliliśmy się o to, aby Pan Bóg
        obdarzył nas łaską, żeby całe zło przestało istnieć i chwała boża
        zatriumfowała. Myślę, że arcybiskup naszą akcję właściwie odczytał. Ale cóż?
        Nie przejął się nią.

        Nikt z diecezjalnych duchownych głośno nie broni arcybiskupa. - Gdyby któryś z
        księży to zrobił, to nie tylko zrównałby się z grzechem, ale oznaczałoby to, że
        ma podobne skłonności - wyjaśnia duchowny.

        Część duchownych milczy. - Obawiamy się, że jeśli jeden z nas trafił za
        bronienie prawdy na misję, to podobny los czeka innych, którzy nie planowali
        wyjazdów - mówi wikary. - I nie chodzi o misję. Ksiądz Stępczak dostał zakaz
        pracy duszpasterskiej w diecezji poznańskiej. Taki zakaz dostaje ktoś, kto
        popełnił przestępstwo kościelne. A przecież ks. Stępczak niczego takiego się
        nie dopuścił.

        Apel katolickich intelektualistów

        Na początku lutego 2002 roku arcybiskup Paetz wyjechał do Rzymu. Wielu myślało,
        że na zawsze. Ale metropolita wrócił po tygodniu.

        Mimo prób nie udało się nam z nim skontaktować, choć arcybiskup otrzymał
        list "Rzeczpospolitej" z prośbą o rozmowę. Potwierdził to jego sekretarz ks.
        Krzysztof Michalczak.

        W ostatnich dniach zbiorowy list do abp. Paetza wystosowała grupa ponad 40
        świeckich katolików ze środowisk: "Frondy", Klubów Inteligencji
        Katolickiej, "Nowego Państwa", Radia Plus, "Więzi" i "Znaku", a także
        przedstawiciele środowisk uniwersyteckich i dziennikarskich Poznania. Autorzy
        listu wyrazili przekonanie, że metropolita poznański powinien zawiesić
        sprawowanie swoich obowiązków biskupich i opuścić archidiecezję do czasu
        pełnego wyjaśnienia zarzutów. "...Wysuwane są wobec Księdza Arcybiskupa bardzo
        poważne oskarżenia (...), a w szczególności o homoseksualne molestowanie osób
        powierzonych jego pasterskiej pieczy" - piszą intelektualiści.

        Duchownych z Poznania, starających się od dwóch lat oczyścić sytuację w
        diecezji, wsparł Jarosław Gowin, redaktor naczelny miesięcznika "Znak".

        - Sprawa poznańska pokazuje świętość i grzeszność Kościoła - mówi Jarosław
        Gowin. - Twarz święta, to twarz księży poznańskich, którzy nie licząc się z
        konsekwencjami, przeciwstawili się złu. Twarz grzeszna to nie tylko dramatyczny
        przypadek abpa Paetza. Równie wielkim złem było bowiem to, że część instytucji
        kościelnych w Polsce sytuację w Poznaniu długo tolerowała czy wręcz tuszowała.
        Ta choroba struktur dowodzi, że Kościół polski potrzebuje samooczyszczenia.

        Nuncjusz apostolski w Warszawie ks. biskup Józef Kowalczyk nie zabierze w tej
        sprawie głosu. Nie wypowiada się bowiem na temat polskiego Kościoła, jak
        informuje mnie ksiądz z nuncjatury, który prosi o niepodawanie nazwiska.

        - Czy to prawda, że arcybiskup Paetz został zaproszony w najbliższych dniach do
        nuncjusza? - pytam.

        - Trudno jest mi taką informację potwierdzić albo jej zaprzeczyć - odpowiada
        anonimowy ksiądz z nuncjatury. Ale wielu z moich rozmówców jest przekonanych,
        że wkrótce nuncjusz papieski wręczy arcybiskupowi decyzję o przerwaniu jego
        pasterskiej misji w diecezji poznańskiej.
    • Gość: przedruk "Nigdy nie molestowałem kleryków i księży" IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 16:25
      "Nigdy nie molestowałem kleryków i księży"


      info.onet.pl/463135,11,item.html

      Arcybiskup Paetz: Nigdy nie molestowałem kleryków i księży

      Arcybiskup Juliusz Paetz w słowie skierowanym do księży dziekanów
      przebywających na Kongregacji Dziekańskiej odbywającej się w sobotę w Poznaniu
      napisał, że nigdy nie molestował kleryków i księży.


      "Poprosiłem Was tutaj dzisiaj, żeby powiedzieć, że nigdy nie molestowałem,
      powtarzam: nigdy nie molestowałem naszych kleryków i księży! Nie mam możliwości
      obrony, jestem biskupem. Obowiązuje mnie daleko idąca dyskrecja. Nas kapłanów,
      a przede wszystkim biskupa, obowiązuje najwyższy szacunek dla osoby ludzkiej i
      dbałość o dobro jej imienia. Dlatego nie wymieniłem i nie wymienię osób, którzy
      mnie oskarżają, by zachować maksymalny szacunek dla ich dobrego imienia. Media
      w przeciwieństwie do mnie mogą wiele rzeczy pisać, mówić, oskarżać" - napisał
      abp Paetz.

      Arcybiskup dodał również, że akcja przeciwko niemu została zaplanowana.

      "Z całej tej akcji widać, że została ona szeroko zakrojona i systematycznie
      prowadzona" - napisał. Zdaniem abp Paetza doszło do nadinterpretacji jego słów
      i zachowań.

      "Jeden z kapłanów naszej archidiecezji powiedział: »Arcybiskup płaci za swoją
      spontaniczność«. Doszło do nadinterpretacji moich słów i zachowań. Chciałbym
      spojrzeć w twarz tych, którzy mnie oskarżali. Bardzo proszę o modlitwę,
      modlitwę w mojej intencji i w intencji Kościoła, Kościoła Poznańskiego" -
      apelował do kapłanów i świeckich z archidiecezji poznańskiej abp Paetz.

      Tekst słowa księdza arcybiskupa do kapłanów PAP otrzymała z sekretariatu
      Metropolity Poznańskiego. Metropolita Poznański miał w sobotę otworzyć
      spotkanie dziekanów poznańskiej Kurii, jednak nie mógł przybyć na nie ze
      względów zdrowotnych.

      Kapłani udali się więc do Pałacu Arcybiskupiego. Arcybiskup podziękował księżom
      za spotkanie, którego pragnął, bo - jak określił - ostatnie dni są bardzo
      trudne dla niego i jego pasterzowania. Przeprosił za to, że - ze względu na to,
      iż jest po operacji - przyjmuje ich na siedząco i ma niedyspozycję głosową.

      w.

      • Gość: WC Re: IP: *.sympatico.ca 23.02.02, 16:54

        Jakos mu, grwa, nie wierze


        Gość portalu: przedruk napisał(a):

        > "Nigdy nie molestowałem kleryków i księży"
        >
        >
        > info.onet.pl/463135,11,item.html
        >
        > Arcybiskup Paetz: Nigdy nie molestowałem kleryków i księży
        >
        > Arcybiskup Juliusz Paetz w słowie skierowanym do księży dziekanów
        > przebywających na Kongregacji Dziekańskiej odbywającej się w sobotę w Poznaniu
        > napisał, że nigdy nie molestował kleryków i księży.
        >
        >
        > "Poprosiłem Was tutaj dzisiaj, żeby powiedzieć, że nigdy nie molestowałem,
        > powtarzam: nigdy nie molestowałem naszych kleryków i księży! Nie mam możliwości
        >
        > obrony, jestem biskupem. Obowiązuje mnie daleko idąca dyskrecja. Nas kapłanów,
        > a przede wszystkim biskupa, obowiązuje najwyższy szacunek dla osoby ludzkiej i
        > dbałość o dobro jej imienia. Dlatego nie wymieniłem i nie wymienię osób, którzy
        >
        > mnie oskarżają, by zachować maksymalny szacunek dla ich dobrego imienia. Media
        > w przeciwieństwie do mnie mogą wiele rzeczy pisać, mówić, oskarżać" - napisał
        > abp Paetz.
        >
        > Arcybiskup dodał również, że akcja przeciwko niemu została zaplanowana.
        >
        > "Z całej tej akcji widać, że została ona szeroko zakrojona i systematycznie
        > prowadzona" - napisał. Zdaniem abp Paetza doszło do nadinterpretacji jego słów
        > i zachowań.
        >
        > "Jeden z kapłanów naszej archidiecezji powiedział: »Arcybiskup płaci za s
        > woją
        > spontaniczność«. Doszło do nadinterpretacji moich słów i zachowań. Chciał
        > bym
        > spojrzeć w twarz tych, którzy mnie oskarżali. Bardzo proszę o modlitwę,
        > modlitwę w mojej intencji i w intencji Kościoła, Kościoła Poznańskiego" -
        > apelował do kapłanów i świeckich z archidiecezji poznańskiej abp Paetz.
        >
        > Tekst słowa księdza arcybiskupa do kapłanów PAP otrzymała z sekretariatu
        > Metropolity Poznańskiego. Metropolita Poznański miał w sobotę otworzyć
        > spotkanie dziekanów poznańskiej Kurii, jednak nie mógł przybyć na nie ze
        > względów zdrowotnych.
        >
        > Kapłani udali się więc do Pałacu Arcybiskupiego. Arcybiskup podziękował księżom
        >
        > za spotkanie, którego pragnął, bo - jak określił - ostatnie dni są bardzo
        > trudne dla niego i jego pasterzowania. Przeprosił za to, że - ze względu na to,
        >
        > iż jest po operacji - przyjmuje ich na siedząco i ma niedyspozycję głosową.
        >
        > w.
        >

        • Gość: sharky Nic nowego IP: *.btinternet.com 24.02.02, 14:37
          Nie mozna pietnowac czyjegos homoseksualizmu, bo to jest rzecz jak najbardziej
          ludzka. Wykorzystywanie swojego stanowiska (bez wzgledu na orientacje
          seksualna) dla wlasnych przyjemnosci jest naganne i powinno byc karane. Swoja
          droga dziwie sie, ze dopiero teraz wyszla na jaw tego typu sprawa. Na swiecie
          co chwila slyszy sie o ksiezach pedofilach. Nie tak dawno w Anglii byl
          przypadek (nie pierwszy) ksiedza, ktory kilkukrotnie molestowal chlopcow. Mimo
          wczesniejszych 'wpadek' ksiadz ten nadal byl chroniony przez kosciol i
          kontynuowal swoja prace z dziecmi. Dopiero wiadomosci w mediach sprawily, ze
          zostal odsuniety ze stanowiska. Najlepsze, ze ksiadz ten byl swietnym znajomym
          papieza...
          • drapieznik Co jest niezwykle to ten Patz---> 25.02.02, 10:38
            byl we Wloszech na sluzbie w czasie afery banku Ambroziano w ktorej wyniku
            przejal wladze obecny szefu. Wedlug mnie, fakt, ze Patz zostal zrobiony w
            prasie dowodzi rychlej zmiany przy sterze. Tzn. ze obecny sternik juz sie
            wypisal i staje sie postacia historyczna w postepie geometrycznym.

            Sharki, mialem zamiar napisac cos w stylu, ze ksiadz arcybiskup pederasta dal
            sie zlapac, no ale uprzedziles mnie, ze nieladnie pisac o homoseksualnym
            ksiedzu arcybiskupie, ze jest pedalem. To jest przeciez ni jego wina tylko ma
            taki inny gen. Masz racje ze to nie wypada. Napisze wiec, zgodnie z twoja
            sugestia, ze ksiadz arcybiskup pederasta chcial miec "Hochzeit" z chlopakami
            (slowa przeora szkoly, no o tych chlopakach...) po raz n-ty i mu nie wyszlo
            (dupa blada, so to speak), a jego kumpel co pod nim robil nie dal mu wejsc do
            ula po wiecej miodu...A moze on byl po prostu zazdrosny?

            Dobre bylo o tym usztywnianiu reki. Czy on naprawde mial na mysli reke, czy to
            byla taka koscielna paralela w ktora sie lepien nie zaglebiac?

            q., na calym swiecie kazdy kierownik pieprzy swoj personel, nawet w kosciele.

            Idzie Nowe. No i doszlo do kosciola. Sygnal do gryzienia.
            • Gość: sharky Re: Co jest niezwykle to ten Patz---> IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.02.02, 19:47
              Gdyby arcy pomyslal glowa a nie jajami, wszyscy byliby szczesliwi. Gdyby
              znalazl sobie zaufanego kochanka, przy odrobinie dyskrecji nikt by nie
              ucierpial. Niestety biskup poszedl na calosc.
              Z drugiej strony..dziwia mnie reakcje klerykow: byli zszokowani i niektorzy
              wpadli w jakies stany psychiczne...qrwa albo byli psychiczni wczesniej albo nic
              nie kumam. Gdybym sie przejmowal kazdym gejem ktory probowal mnie podrywac (o
              co mieszkajac w UK nie jest trudno)to dzis siedzialbym w zakladzie bez
              klamek...Moze oni sobie po prostu uswiadomili swoja odmiennosc?
          • gamaliel Re: Nic nowego 25.02.02, 20:11
            Mam tylko nadzieję, że ty chociaż tak wygadany jesteś masz czyste sumienie...i
            nigdy młodszych od siebie nie ...podrywałeś, ale chyba coś mi sie zdaję, że
            chcesz usprawiedliwić swoje zachowanie....
            Za takiego Abpa trzeba się modlić, a jeśli to kogoś gorszy to dobrze, może
            ludzie mają jeszcze jakieś wyczucie moralności, tylko że dzisiaj liberalne
            środowiska głoszą już taki kult rozkoszy, że dziw bierze skąd to zgorszenie!!!!!
            • Gość: Nemo Moim zdaniem IP: 216.94.245.* 25.02.02, 22:45

              Moje 3 grosze na ten temat:
              Problem jest w tym ze on wykorzystywal swoja pozycje (ha!). To byli do pewnego stopnia jego podwladni.
              To czy robil to z chlopcami czy dziewczynami (jezeli mieli powyzej 18 lat) to niema znaczenia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka