Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :)

08.05.04, 15:44
W tym przypadku angielskiego,(moich gaf nie bede tu przytaczala,bo ich nie
pamietam smile))),ale chetnie posmieje sie z cudzych smile

* sprzataczka w hotelu do mojego wujka-managera
" Mr Leigh the hoover don`t speak to me"

* moja ciotka ktora nas odwiedzila wybrala sie na zakupy i zabladzila,dzwoni
zrospaczona zeby po nia wyjechac, wiec pytam czy jest kolo jakiejs stacji
metra,ona na to ze tak,przy SUBWAY

* tej samej ciotce w czasie tych samych zakupow zachcialo sie toalety,no i mi
opowiada ze szukala toalet,ale nie bardzo mogla znalezc,w koncu
patrzy,jest,pcha sie, ale zamkniete.
Okazalo sie ze na drzwiach sklepu byla wywieszka CLOSED,ciotka myslala ze to
klozet smile

* kolega,ktory dopiero co przyjechal,wstapil do nas na kawe w drodze
powrotnej z pracy (rozwozi pizze)do domu i mowi do mnie tak:
-Magda co to znaczy takala,takala?
wytrzeszczylam oczy i sie pytam gdzie takie slowo uslyszal,on na to :
-zawiozlem kolesiowi pizze,a on za mna krzyczy "takala,takala" i macha
reka,nie wiedzialem o co mu chodz i zwialem
mysle i mysle i nagle zaswitalo,chodzilo o "thanks a lot,thanks a lot" w
amerykanskim wykonaniu smile
    • mrufkaa Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 08.05.04, 16:18
      Mialam wracac z kolezanka z Hiszpanii samolotem i musialysmy kupic bilety, zeby
      sie noca dostac do Madrytu. To juz byla jesien i cos nam sie ubzduralo, ze
      chyba bedzie zmiana czasu. No wiec Dorota do pana w okienku:
      - ?Y no hay cambio de tiempo ese dia?
      czyli: czy tego dnia nie nastapi zmiana pogody? Po hiszpansku el tiempo to i
      pogoda i czas, ale akurat zmiana czasu to cambio de horasmile A pan jej nato: "Nie
      wiem, senorita, ale moze pani sprawdzic prognoze pogody"
      smile)))))))
      • edytkus Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 02:19
        W TV leci reklama, glowna bohaterka przedstawia sie I am a "faszyst duda". Kurka no co to jest faszyst
        duda? Mysle dzien,drugi, reklama sie przewija w kolo a ja wciaz nie wiem o co chodzi z faszystowska
        duda smile) Az nagle olsnienie: I am a fashion student! smile))))
    • tora99 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 07:22
      hihihiii
      dobre..
      no to teraz ze mnie... wstyd mi wiem.. pisalam to juz na tym forum, ale w
      temacie kanadyjskim i pewnie nie kazdy jeszcze wie jaka ze mnie gapa, nawet
      sama wtedy myslalam zeby taki watek zalozyc.
      moj porod. juz koncowka, ten etap z parciem.. doktor i pielegniarka pmagaja mi
      i krzycza.. :that's it! that's it! - no to ja przestaje, jak that's it, to
      znaczy dosc,
      one zdziwone i znow kolejne parcie i znowu to samo.. smile

      no i jeszcze cos..
      byla u mnie mama przez 6 tygodni i poszlysmy kupowac pamiatki i prezenty dla
      znajomych. mama bardzo chciala koszulke z losiem, jeleniem czy czyms takim
      rogatym. oglada koszulki i pyta babke czy ma cos takiego wlasnie. ale niebardzo
      wiedzialysmy jak po angielsku nazywa sie ten zwierz probuje: karibu.. ale pani
      nie wie o co chodzi, w koncu zrezygnowana mowi: los..
      -aaaaa... wash? yes.. you can wash...

      jestem na etapie baaardzo opornego uczenia sie jezyka.. leniwy dyslektyk i w
      dodatku od niedawna z dzieckiem jeszcze.. smile)

      pozdrowienie

      kasia








      • sugar_mama_danielcia Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 12:04
        Dobrych pare lat temu pracowalam w Hiszpanskiej restauracji. Mialam tez
        polskiego kolege, ktory pilnie poszukiwal pracy ale niestety nie potrafil mowic
        po angielsku. Umowilismy sie tak, ze on jako pomoc kuchenna bedzie poprostu
        udawal, ze troche tego jezyka umie a ja jako barmanka bede czesto zagladala do
        kuchni i pomagala mu w komunikowaniu sie. Pewnego razu stoje w progu kuchni i
        widze taka scenke.
        Szef kuchni mowi do Pawla - Give me some Mozzarella.
        Juz od kilku tygodni pracujacy Pawel (i znajacy juz 'troche' angielskiegowinkmowi
        do mnie 'Magda jak sie mowi -gdzie jest Mozzarella?' Ale po chwili sam na to
        wpada i przypadkowo pochylajac sie nad nierozpoznanym serem krzyczy -'What's
        your name Mozzarella??!!'

        Oj bylo z nim troche tych scenek. Pawelek w pracy oczywiscie zostal. Raczej
        jako clown kuchenny niz kitchen porter smile)

        Pozdrawiam
        Sugar
        • agozdzik Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 12:17
          Jedyna gafa ktora pamietam:moja mama poszla do pracy,na sprzatanie.Po jakims
          czasie przyszla pracodawczyni i pyta sie mojej mamybig_grino you want something to
          drink?Moja mama wrocila oburzona do domui mowi:ona(czyli na Zydowka) myslala ze
          wszyscy Polacy lubia pic alkohol i pytala czy chce drinka!!
        • mrufkaa Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 12:20
          Uhhahahhaa...smile))
          Fajny wateksmile
    • jagienka.harrison Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 13:15
      U mnie to może nie tak gafowo, ale dopiszę się:
      1. Neil poznaje moją rodzinę, kolej pada na mojego ojca, który lubi mówić po
      angielsku ale nie bardzo mu to wychodzi i oto kilka 'perełek': "spróbuj
      babunia's jam", "nie jestem taki old jak myślisz", "I was be a basketball
      trainer" oraz chciał koniecznie przetłumaczyć jakąś angdotę ze starych czasów i
      samemu udało mu się nawet przetłumaczyć nazwę knajpy gdzie to się odbywało:
      Little Gypsy (restauracja Cyganek).
      2. Dzwoni jakiś Amerykanin do mojej kuzynki Kasi, odbiera moja ciotka która za
      grosz nie mówi po angielsku: "No Kasia no english"
      3. Nigdy też nie zapomnę, jak to pierwszy raz przyjechałam do Anglii i na
      pierwszej wizycie u teściów zostałam sama z tatą Neila. I on się mnie coś pyta
      ze swoim manchesterskim (mancoonian?)akcentem, a ja go nie rozumiem, za 3 razem
      nadal nie jarzę i zdesperowana odpowiadam "I don't know". A teść się mnie pytał
      czy mieszkam w tym samym mieście co Neil.
      4. Neil poszedł do sklepu w Polsce i się pyta sprzedawczyni :"masz mleko?"
      5. Teść miał wypadek na wycieczce w Niemczech, leżał w szpitalu, dzwonimy do
      teściowej i próbujemy się dowiedzieć od teściowej w jakiej są
      miejscowości. "Where are you exactly?" "In Germany" "But where?" "Near the
      Rhein" Neil traci cierpliwość.."Look around the room you're in. There must be
      some name of the city or something" mija chwila mama odpowiada
      ucieszona "Krankhaus!!!" (krankhaus to w niem. szpital). Ale moja teściowa to w
      ogóle cały czas myśli że jestem z Portugaliiwink)
      Nic więcej nie pamiętam na razie... a mam tego mnóstwowink
      • mrufkaa Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 16:29
        jagienka.harrison napisała:

        > 4. Neil poszedł do sklepu w Polsce i się pyta sprzedawczyni :"masz mleko?"

        smile)))))
        Na moi uniwerku byla taka Hiszpanka, nasza nativo, ktora swietnie mowila po
        polsku, naprawde wlasciwie bez akcentu. Tylko zdarzaly jej sie takie
        gramatyczne gafy, kalki z hiszpanskiego. Ktoregos razu bylam swiadkiem jak
        weszla do sklepiku pod uniwersytetem i zapytala: "Ma paczki?"
        smile)))))))))))))))))
        • betif Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 22:22
          hehe, to chyba wszyscy Hiszpanie tak maja. Moj maz tez namietnie na
          pytanie "nie ma?" odpowiada "ma", czyli "jest".
          Poza tym kiedys chcial powiedziec "pierdziec", ale nie znal czasownika (znal
          tylko slowko "pierd") i wyszlo mu "pier..." smile
    • dorotka_p Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 18:51
      No to ja jeszcze dodam historyjke z mojego ostatniego porodu:
      Wszystko przebiegalo blyskawicznie i po mniej wiecej 30 min silnych boli, nagle
      czuje bole parte, wiec naciskam czerwony guzik przy lozku i krzycze do meza -
      powiedz jej (poloznej), ze ja chce przec !!!! A moj skadinad swietnie mowiacy
      po polsku maz pyta sie nieprzytomnie - a co to znaczy przec ??? No wiec krzycze
      do niego po angielsku - I am ready to puuuuush !!!
      Ale mielismy potem z tego ubaw !!
      Dorotka
    • kingaolsz Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 09.05.04, 19:25
      Mnie za to smiesza "polskie" przerobki angielskich slow , czasem musze sie
      chwile zastanowic o co chodzi ( np. endzojowac itp)
      A poza tym chyba niewiele mi przychodzi do glowy sad
      Napisze jak mnie olsni.

      Kinga
      • gusia29 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 00:04
        Jak jeszcze mieszkalysmy w Polsce to moja mama przyjaznila sie z greczynka,
        ktora mowila swietnie po polsku, nawet nie miala skubana akcentu. Po jakims
        czasie postanowila sprowadzic tam swoja mame na wizyte, troche ja poduczyla
        polskiego i wyslala do sklepu po bulki. Ta mowi do ekspedientki poprosze
        cybulki, ekspedientka jej odpowiada, ze nie sprzedaja cebuli i pokazuje jej
        warzywniak obok. Na to ona odpowiada pani prosze ctery bulki, jedna precz.

        A, przypomnialo mi sie co kiedys odwalilam w pracy.
        Pracowalam jako sekretarka i zawsze o tej samej porze przyjezdzal do nas ten
        sam gosciu z Fedexu. Zawsze przychodzil w tym swoim uniformie, dodam, ze facet
        czarny. Kiedys przyszedl w swoich "cywilnych" ciuchach, zeby cos zalatwic i w
        pierwszej chwili go nie poznalam. Gdy wreszcie mnie olsnilo powiedzilam do
        goscia: o, hi I did not recognize you with your clothes on! Oczywiscie jak to w
        takich wypadkach bywa, gdy skonczylam tylko to mowic i kapnelam sie co
        powiedzialam uslyszalam dziki rechot moich wspolpracownikow, a moj szef od razu
        stwierdzil, ze no w takim przypadku powinnismy dostac jakas znizke z Fedexu.
        Gnebili mnie z tym chyba przez jakis miesiac.

        Co do smiesznych polskich przerobek angielskiego to kiedys uslyszalam jak dwie
        starsze panie w taki sposob ze soba rozmawialy. Prowadzalam moja doge na liszy.
        Mniej wiecej cala konwersacja tak wygladala ku mojemu zadowoleniuwink
    • rafalkawecki Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 06:54
      No to moze i cos z niemieckiego smile
      Ta opowiesc kursuje tez jako dowcip, ale znajomym mojej szwagierki zdazylo sie
      to ponoc naprawde (calkiem prawdopodobne) smile
      No wiec grupa Polakow wybrala sie do Berlina na zakupy. Nikt oczywiscie nie zna
      niemieckiego - zeby bylo weselej. I zrobili tak, ze trojka wysiadla wczesniej i
      zaczela robic zakupy a jedna osoba miala zaparkowac. Jak sie spotykaja w sklepie
      to sie pytaja kierowcy na jakiej ulicy zaparkowal a on na to "Einbahnstrasse"
      (ulica jednokierunkowa) smile)
      Ci znajomi akurat znalezli auto - ale po godzinie szukania...

      Ja mialem tez swego czasu jedna gafe, ale mialem wtedy 12 lat, pol roku
      niemieckiego za soba i bylem w zwiazku z tym w stresie wink Bylem na wakacje u
      rodzinki w Niemczech. Kuzyn poszedl do kolegi a ja sam zostalem w domu.
      Przychodzi od niego kolega i pyta sie gdzie on jest. A ja na to: "Christopher
      hat nach Joachim geganget" - tego sie na polski nie da przetlumaczyc wink)))

      A druga ciekowstka od mojej corki (2.5 roku). Bylismy niedawno w Kolonii na
      wycieczce i tam mozna bylo kupic gorace kasztany, czyli "heisse Maroni". A jakos
      dwa dni wczesniej uczylismy ja przedstawiac sie, czyli "ich heisse ....". I jaka
      z tego kombinacja wychodzi? "Ich heisse Maroni" smile))

      • jagienka.harrison Re:co do niemieckiego... 14.05.04, 14:37
        Moja siostra pracuje w fabryce Opla i zna mnóstwo Niemców. NIektózy często
        podróżowali samochodem Frankfurt (Russelsheim-Opel headquarters) - Gliwice. I
        raz taki jeden Hartmut mówi do mojej siostry: co to za miasto OBJAZD? Wszędzie
        w Polsce tylko strzałki do tego Objazduwink))
        • skarolina Re:co do niemieckiego... 16.05.04, 09:16
          Analogiczna opowieść o naszych rodakach w Niemczech, zaszokowanych rozmiarem
          miasta Ausfahrt (zjazd z autostrady).
    • evee1 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 07:14
      Wszystkie sa super, ale przy tym juz sie poplakalam ze smiechu smile)).

      > Ta mowi do ekspedientki poprosze
      > cybulki, ekspedientka jej odpowiada, ze nie sprzedaja cebuli i pokazuje jej
      > warzywniak obok. Na to ona odpowiada pani prosze ctery bulki, jedna precz.

      Ja angielski znam juz od tak dawna, ze moja skleroza nie pozwala pamietac
      mi juz moich gaf. Ale ja w ogole lubie robic rozne zarty jezykowe i mowiac
      po polsku robie dosyc czesto, ale po angielsku sie nie da, bo nawet jak
      pozawalam sobie na jakies zarciki, to "natives" przez uprzejmosc nie zwracaja
      na nie w ogole uwagi!!
      • abiela Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 16:12
        Mam ten sam bol, gdy rzuce jakis zarcik jezykowy po niemiecku, to wszyscy
        Niemcy mysla, ze nie znam slowka i mnie chca poprawiac. A apropos zartow, to
        moj maz zawsze sie smieje, ze moja rodzina jest banda dilerow narkotykowych, bo
        zawsze jak gdzies w PL razem samochodem jedziemy, to wszyscy sie spieraja,
        ktora droga jest wlasciwa, a po niemiecku "Droge" to narkotyk.
        Poza tym za kazdym razem umieram ze smiechu, jak moj maz, nie wladajacy
        polskim, krzyczy za kims na kogos sie zdenerwuje "idiota kwadratowy". nie
        powiem skad to znatongue_out
        Ania
        • aniutka71 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 18:40
          Czesc, ja osmiele sie zacytowac moja bratowa w akcji operowania angielskim.
          Bratowa jest od niedawna w Kanadzie, chodzi na kursy angielskiego, ale ....
          Nie wszystkiego tam przeciez ucza, wiec gdy moja bratowa chorowala w zimie i
          miala zapalenie gardla, to tak tlumaczyla swoja nieobecnosc na zajeciach: byla
          chora, bo miala diesel w gardle (czyli ... rope na migdalkach). Jakos do ropy
          najbardziej byl zblozony wlasnie ten diesel (nic to, ze samochodowy).

          I jeszcze jeden przyklad, tym razem mojej osmioletniej corki, ktora wlasnie
          byla u Komunii i jest na etapie pisania krotkich modlitw na bialy tydzien do
          kosciola. I wyszlo jej cos takiego: Hell Mary (jako Swieta Mario, czyli Holy
          Mary). Zdazylam oczywiscie poprawic, zanim ta kartka wyszla z domu.

          Pozdrawiam, Ania
          • gusia29 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.05.04, 23:27
            He he jeszcze mi sie przypomnialo jak chodzilam tu do szkoly, najpierw
            oczywiscie mialam ESL (angielski jako drugi jezyk). To bylo chyba na pierwszym
            etapie, napisalam na tescie Kathy is eating a raped banana (Kasia je
            zgwalconego banana) zamiast dojrzalego ripe. Pani najpierw poplakala sie ze
            smiechu, a potem zapytala czy wiem jaka jest roznica.
          • basiak6 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 14.05.04, 14:51
            Aniutka, dziecku sie pomylilo bo jest 'Hail Mary, full of grace,
            the Lord is with Thee' a jak sie wymawia 'hail' to wlasnie brzmi jak Hellsmile)))
            • basiak6 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 14.05.04, 14:52
              Dodam jeszcze ze mojemu mezowi tez sie myli, bo w drugiej czesci jest 'Holy'
              wiec przekrecasmile) Smiesznie wychodzismile))
              Oto caly tekst: Hail Mary, full of grace,the Lord is with Thee.Blessed art Thou
              among women,And Blessed is the fruit of Thy womb, Jesus. Holy Mary, Mother of God
              Pray for us sinners now and at the hour of our death"


    • janowa Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 14.05.04, 19:26
      Moj maz jest Niemcem, ale porozumiewamy sie po angielsku. W mojej rodzinie tez
      jesli ktos zna obcy jezyk to raczej angielski.
      Na naszym zareczynowym przyjeciu moj kuzyn pyta sie mojego "meza-to-be" czym
      sie zajmuje. A ten mowi: I'm dealing with drugs (pracuje w koncernie
      farmaceutycznym). A na to moj kuzyn, przymruzajac jedno oko, : Yeah, sure, and
      I'm stealing cars! Obsmialismy sie jak norki smile A moj facet musial sie
      tlumaczyc, ze chodzilo mu o legalne dragi smile

      Strasznie fajny watek! smile
      Pozdrawiam,
      Dorota
      ---
      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • gosiash Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 16.05.04, 11:10
      Ja swoich gaf nie pamiętam wink Ale mój mąż który b. słabo mówi po polsku ma ich
      całą masę. W tej chwili akurat jedna mi się przypomina:
      Ja w szpitalu po porodzie z córeczką. Mój mąż w domu z moimi rodzicami, którzy
      po angielsku to w zasadzie w ogóle nie mówią. I mój mąż zwraca się do mojego
      taty: "Jesteś dziadu" (!), chodziło oczywiście jesteś dziadkiem smile Jak mi to
      powiedział na drugi dzień w szpitalu to zamarłam smile
      A ostatnio bardzo spodobało mu się wyrażenie "stara pudernica", ale obiecał że
      będzie tak mówił tylko do swoich angielskich znajomych smile
      A o tym jakimi zwrotami operował na początku naszej znajomości to wolę nie
      pisać wink
      • edytais Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 08.10.04, 21:06
        A propos zwortow mezow. Moj jest niemcem i nie mowi po polsku. Jak sie
        poznalismy to poznalam tez jego polski: kilka zwrotow typu Kutas wchodzi do
        cipy, Kurwa, Szybko. Jako nastolatek pracowal przy budowie i troche posluchal
        Polakow. Poznalismy sie w USA, 2 lata potem przyjechalismy do Polski na
        wakacje, no i moi rodzice tez zapoznali sie z jego slownictwem. On myslal, ze
        to smieszne.... Na dodatek ja troche jestem winna, bo raz wymyslal rozne slowa
        nie majace sensu i pytal czy to cos znaczy po polsku. Jedno slowo Maca cos tam
        zabrzmialo i powiedzialam mu, ze znaczy "Fondle or Touch". Wiec on "oh... like
        Piersi maca". No i u nas w rodzinie tak juz zwrot zostal "piersi maca" i "pupa
        maca". Potem jak nam sie corka urodzila to czasami klepnelo sie ja
        pieszczotliwie po pupie i zartem i smiechem mowilo "pupa maca". Potem sie to
        przeciw nas obrucilo jak majac 2-3 lata (juz nie pamietam) ta stojac za jakas
        pania w kolejce w sklepie, wyciagnela do przodu 2 rece i pyta sie mnie "pupa
        maca?". Cale szczescie zatrzymalam ja zanim zdazyla pomacac.
        Teraz uwazamy z naszymi zartami przy dzieciach bo nigdy nie wiadomo co im
        przyjdzie do glowy, ale nieraz sa komentarze w sklepie "Mommy, look at this
        biiiiig pupa" jak stoimy przy kims w kolejce. Dobrze, ze chociaz troche mowi
        po polsku bo sie mniej czerwienie...
        Bylismy tez w kalifornii u znajomych i mala zlapala body wash, ktore tam bylo
        juz pod prysznicem dla mezczyzn. Nie chciala slyszec o wlasnym Baby Wash, chce
        cos nowego (miala 3 i pol roku). No to ja tym umylismy. Niestety cos to
        mydelko troche ja zapieklo w miejscu prywatnym. Potem naszemu znajomemu
        opowiadala jak ona myla sie pod prysznicem "and my cipcia was burning, that
        soap in your shower is not good for cipcia". Dobrze, ze znajomy nie wie co
        to "cipcia"...
        A propos meza, to on moja mame nazwal Krowica.
        Moja tesciowa (Niemka) troche mowi po angielsku, wiec ciagle sie zdarzaja gafy
        jak ze soba rozmawiamy. Teraz mi nic do glowy nie przychodzi, ale zawsze jej
        sie myli "lucky" z "happy", i zawsze mowi "angry" zamiast "scared". Z tym
        drugim nieraz mielismy problemy.

        Edyta
        PS Chyba do konca dnia bede sie smiala jak tylko mi sie przypomni to z
        buleczkami.... Matematyka sie przydaje w zyciu codziennym.
    • agatje Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 18.05.04, 12:10
      A ja coś nie zupełnie z rodzaju gafy,ale nieznajomości języka. Zapytałam, przy
      pierwszym naszym spotkaniu, mojego męża jak jest po niderlandzku "dzień dobry"
      a on mi na to Goeie morgend, co brzmi miej więcej "huje morgen". Uśmiałam się
      tak bardzo, że miałam łzy w oczach.Dopiero jak wytłumaczyłam mu co znaczy po
      polsku "huj" zrozumiał. Ostatnio jednak mi wyznał, że gdy nasze rodziny się po
      raz pierwszy spotkały moja mama spojrzała jak na barbarzyńcę, gdy ją powitał
      Goeie morgend. Teraz już wie dlaczego, ale na wszelki wypadek zawsze
      używa "dzień dobry", gdy jesteśmy w polskim towarzystwie.
      • xerius Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 21.05.04, 04:59
        Amerykanska zona mojego taty, mimo ze mieszka tu od 17-tu lat nadal
        slabo "wlada" angielskim. Kiedys dostawca piwa (tata ma bar i mala
        restauracyjke) przywiozl towar, kiedy taty akurat nie bylo. Odebrala zona,
        podpisala, pan do niej :bye bye ,a ona wychylajac sie z kuchni : I see you! Pan
        sie zdziwil i sobie poszedl.
        Kiedys bylysmy na zakupach, chciala przymierzyc sukienke , ktora wysoko
        wisiala. Chcac poprosic sprzedawczynie o pomoc powiedziala: Squeeze me....
        Kasia
    • nikati Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 08.10.04, 17:46
      Troche pozno, ale dopiero znalazlam ten watek. Usmialam sie dzieki Wam, wiec
      teraz na mnie kolej smile:
      1. francuska babcia mojego meza to wiekowa kobieta, ktora nie zawsze wszystko
      slyszy, ale mnie od poczatku doskonale rozumiala. Teraz juz nie wymaga to
      takiego wysilku, ale przytomnosc umyslu zawsze sie przydaje : rok temu
      zapytalam ja jak sie robi zupe z orteil (czyt. ortej - palec u nogi), a babcia
      bez mrugniecia okiem wyjasnila mi jak sie robi zupe z orties (czyt. orti -
      pokrzywy) smile))
      2. podczas polskich imprez w mojej rodzinie moj maz zawsze gromko spiewal Sto
      lat. Ktoregos razu zmrozilo mnie, gdy doslyszalam, jak podczas urodzin starszej
      osoby wyspiewywal : Sto lat, sto lat NIE zyje, zyje nam ! Nauczyl sie piosenki
      ze sluchu i do tamtego razu zawsze tak spiewal. smile
      • barbaram1 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 11.10.04, 11:53
        1. Trzy tygodnie po urodzeniu mojej córki w Anglii musiałam pójść na wizytę do
        ginekologa. Ginekolog ogląda dokumenty i coś tam mówi o porodzie. Po chwili
        zadaje pytanie: What's your daughter's name? (jak się nazywa twoja córka?)
        Zamiast daughter zrozumiałam doctor i odpowiedziałam. I don't remember it well.
        (dokładnie nie pamiętam). Lekarz na mnie spojrzał z niedowierzaniem: Don't you
        remember YOUR daughter's name?! Dopiero wtedy zrozumiałam pytanie!
        2. Mój znajomy Francuz pracował z moim mężem w pokoju i mieli ten sam telefon.
        Mąż nauczył go zdania: Rafała nie ma tutaj. Więc gdy dzwoniłam do męża miałam
        po polsku odpowiedź. Kiedyś wybraliśmy się gdzieś razem i mój mąż zapytał się,
        gdzie jestem. A Francuz analogicznie: Anetała nie ma tutaj. (Mam na imię
        Aneta!)
    • agnieszka_syd Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 12.10.04, 02:00
      Przylecial znajomy do Australii. Po drodze mieli "stopover" w Kuala Lumpur.
      I ten znajomy opowiada nam, jakie to super lotnisko jest, nawet maja takie
      pomieszczenie, gdzie mozna sobie nogi umyc. Jak sie tyle godzin w samolocie
      siedzi, swietny to wszak pomysl, aby tak sie odswiezyc. Co nasz znajomy
      oczywiscie uczynil.
      "Zaraz, jak to sie to pomieszczenie nazywalo..." mowi znajomy, ktorego
      angielski jest minimalny "prayer room czy jakos tak..."
      wink))
    • posi1 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 14.10.04, 21:14
      Swietny watek! Od razu robi sie weselej. Z mojego podworka:kiedy bylismy w
      liceum - ja i moj przyszly maz, poszlismy na wystawe do Zachety (W-wa), po
      powrocie jemy obiad z mama meza i pada pytanie, czy bylo cos Jerzego Dudy-
      Gracza a ja na to, ze nie na wystawie nikt nie gral...

      Stoimy w kolejce do Tower, latem 10 lat temu z kuzynka meza mowiaca po pol i
      ang. Poniewaz jezyka nie znalam, ona strala sie mowic po pol. Przed nami stal
      mezczyzna z wyjatkowa duzymi stopami. Diana do mnie: "Ale kajak!".Facet odwraca
      sie z usmiechem "tylko 44"
      • jagienkaa Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 14.10.04, 23:41
        dla uciechy podaję wam super linka do strony (tak tak wiem ktoś inny go podawał
        na innym forumsmile)o uczeniu się polskiego. Super lekturka!
        wszczebrzeszynie.blog.pl/
        • rpg-1 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 15.10.04, 03:20
          Hej
          Oczywiscie jak trzeba to nie pamietam ale ogolnie :
          Mieszkam na fajnym osiedlu , bardzo mili ludzie w okolo , glownie
          emeryci.Gadatliwi bardzo .
          Jako jeszcze jedna " dyslektyczka Oporna " moje rozmowy sa ogolnie dla nich
          smieszne ale jest para sasiadow naprzeciwko , jacys emeryci z uniwersytetu -
          ich rozumiem zawsze i pieknie z nimi sie rozmawia, mowia pieknie , wolno ,
          przyjemnosc obcowania wielka .
          Po pewnym czasie inni sie przestali odzywac do mnie ..
          Okazalo sie ze troszke sie obrazili ze ja rozmawiam z tamtymi i oni wszystko
          wiedza a z innimi to "udaje "ze nie rozumiem i koniec rozmowy .
          To tyle jezeli chodzie o akcet tubylcow smile

          Jeszcze jedno moze smieszne :wczoraj moja 1.5 roczna corka na zjezdzlni w parku
          lekko pukala chlopca przed soba zeby zjechal a nie blokowal miejsce "GO
          DZIDZIA , GO !"
          Dodam ze to pierwsze poloczenie dwoch wyrazow w jej zyciu smile
          • gusia29 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 15.10.04, 06:03
            Hi hi,
            Moj synek tez ostatnio sie troche z angielskim oklepuje myslalam, ze spane ze
            slizgawki gdy uslyszalam jak moje dziecie do malego kanadola sie drze, uciekaj
            stad, this one is moja!!!
            • anekb Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 19.02.05, 00:48
              watek rewelacyjny!!! normalnie policzki mnie ze smiechu bola... smile)
              dorzuce cos swojego: sytuacja w kraju arabskim: do wynajmowanej przez Polakow willi - przychodzi
              raz w miesiacu gosc ktory naprawia rozne rzeczy w domu, jak juz nadszedl sadny dzien i gosc stanal w
              bramie lapie go Janek i troche po polsku troche po angielsku ( ani francuskiego aniarabskiego nie zna )
              tlumaczy: 'You must naprawic terme of Piotr'.. konserwator patrzy na niego jak na wariata i nie rozumie
              a Janek z uporem maniaka powtarza owy zwrot.. wkoncu prowadzi go do mieszkania Piotra i pokazuje
              co trzeba naprawic... pozniej okazuje sie ze po arabsku terma to dupa smile)))))

              pozdr
              ania
    • kashunda Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 19.02.05, 02:40
      Bylo tych gaf wiele,z tego co teraz pamietam to sytuacja nastepujaca :jestem w
      sklepie bardzo ale to bardzo chce mi sie siusiu latam jak szalona w
      poszukiwaniu lazienki, nie moge jej znalezc wiec pytam sie ekspedientki Where
      is restaurant (oczywiscie powinno byc restroom),najlepsze jest to ze wskazala
      mi droge do lazienki chyba widac bylo ze musze do lazienki.Rodzina mojego meza
      mowi po hiszpansku,moja po polsku ,mieszkamy w stanach tak wiec miedzy soba
      najczesciej mowimy po angielsku,Sytuacja na moim baby shower:otwieram prezenty
      i mowie This is from ciocia Monika,this is from ciocia Ania rodzina meza
      dziwnie sie na mnie patrzy potem maz mi mowi ze po hiszpansku ciocia znaczy nic
      innego jak pi..(przepraszam za wulgaryzm).
      • lol21ndm Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 19.02.05, 11:10
        Wiele lat temu, w moim pierwszym miesiacu pobytu w UK na stale pracowalam w
        restauracji. Pierwszego dnia, nie majac zadnego doswiadczenia, czulam sie
        troche zagubiona, bo wszystko takie nowe - i zajecia, i slowka, i sposob
        zapisywania zmowienin, etc. Przyszla pora lunch'u i zrobilo sie bardzo tlumnie.
        Podchodze do kolejnego stolika, by przyjac zamowienie, i zobaczylam, ze pani
        wybrala cos, czego akurat nam zabraklo (szef chwile wczesniej powiedzial mi, ze
        tego juz dzis nie bedzie). Wiec ja zaaferowana, ale starajac sie wygladac
        profesjonalnie mowie jej, ze ta potrawa wlasnie jest "out of order". Pani
        popatrzyla na mnie z niesmakiem po czym powiedziala: "out of order? no, out of
        order could be a toilet!" - zapamietalam na cale zycie! wink

        Kilka tygodni pozniej, chcac zaimponowac mezowi (Anglikowi), ze tak szybko
        idzie mi nauka angielskiego, postanowilam wstawiac zaslyszane zwroty... W
        pewnej rozmowie chcialam powiedziec, ze "there is not enough room to swing a
        cat in here", i zwrot znalam wlasciwie, ale gdy to mowilam cos mi sie jezyk
        podwinal i zamiast "cat" powiedzialam "cow"...

        Wciaz to samo lato... Znow w rozmowie z mezem - tlumaczac mu cos o ptaku, ktory
        wylecial mi przed szybe i ledwo go ominelam powiedzialam, ze to byl: "wooden
        pigeon" (czyli "drewniany golab"! zamiast "wood" - lesny)
    • blum5 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 21.02.05, 15:25
      kiedys zapytalam mojego angielskiego narzeczonego czy moge przyjechac na
      wakacje z moja kolezanka i jej chlopakiem i wszyscy zamieszkamy u niego.
      oczywiscie zgodzil sie, bo nie mial innego wyjsciasmile po przyjezdzie i
      przywitaniu sie zasiedlismy do stolu zeby cos zjesc i pogadac i wtedy moj
      narzeczony spytal mojej kolezanki 'so what are you going to do in London" na to
      Sylwia, znajaca jezyk bardzo slabo (ale wyuczona przez kogos jeszcze w polsce)
      odparla "I going to do blow job in london" . usmialismy sie do bolu brzucha, a
      Sywlia oczywiscie myslala ze 'blow job' to praca na czarno.
      • magdapol75 Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 21.02.05, 23:20
        Pracowalam kiedys w polskiej restauracji w Londynie,na menu kilka polskich dan
        inne hmmm miedzynarodowe powiedzialabym, menu bylo drukowane codziennie i dosc
        czesto pojawialy sie na nim bledy w literowaniu.
        Pojawil sie na menu dzik - wild boar,ide do stolika zebrac zamowienia,pan mowi
        do mnie " I would like the bear please",ja na to "excuse me" ???,"yes the
        bear " mowi przekonywujaco i wskazuje palcem na zle napisanego dzika.
        Mozecie sobie wyobrazic jak mi sie smiac chcialo smile))))

        Inna sytuacja w tej samej restauracji.
        Mialysmy zarezerwowany duzy stolik na panienskie party,przyszly maz dzwoni w
        sprawie alkoholu jaki chcialby postawic paniom na stol.
        Koniecznie chcial zeby byla to sambuca bo rymuje sie z jego
        przezwiskiem,manadzerka tlumaczy ze niestety sambuki nie mamy,ale za to mozemy
        postawic na stol wodeczke i napisac ze jest to Polish Sambuca,pan sie zgadza.
        Stawiamy na stol wodke z wielkim napisem POLISH SAMBUCA FROM TOOKA.
        Za jakis czas przychodzi jedna z kelnerek i mowi " ta babka co ma panienskie
        wychodzi chyba za japonczyka, (patrzymy na nia zdziwionym wzrokiem) bo na
        butelce jest napisane POLISH SAKE FROM TAKE" smile))))))
        W jaki do diaska sposob tak jej sie pokrecilo nie mam bladego pojecia,ale
        smialysmy sie z niej caly wieczor (ku jej niezadowoleniu).
        • jonquille Re: Gafy - czyli o tych co nie znaja jezyka :) 22.02.05, 10:55
          Maz (francuskojezyczny) w czasie przesiadki na obcym lotnisku, poszukujac
          bezskutecznie stoiska linii lotniczych z ktorymi mial kontynuowac podroz
          podbiega do hostessy i pyta: "Are you virgin?"
          Chodzilo oczywiscie o Virgin Express, ale pytanie conajmniej dwuznaczne,
          na szczescie dla meza ona rzeczywiscie byla z Virgin..
          Asia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja