Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;)

11.05.04, 14:52
Próbowałam znaleźć jakiś wątek na ten temat ale coś mi dzisiaj nie wychodziwink
To, że dzieci dwujęzyczne (w naszym przypadku mąż Anglik mówi po angielsku,
ja mieszkam w UK mówię do synka po polsku)później zaczynają mówić to wiem,
ale czy też później rozumieją? Nie wiem jak to wytłumaczyć... Dominik jest
taki trochę leń, nawet jeśli chodzi o mówienie. Na razie mówi dada/tata/dady
mama/nana, ne. Jak byłam przez 10 dni w Polsce to jakby podłapał trochę
języka, ale wydaje mi się że on nie bardzo rozumie co do niego mówię, chociaż
jak czegoś nie chce to od razu daje znaćwinkW każdym razie jak na prawie
półrocznego chłopaka to jest mało komunikatywny, i po prostu nie wiem czy to
normalne, czy to on jest takie leń do wszystkiego?
PS. Nadal nie chodzi samwink
    • ewagrant Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 15:14
      Dylan ma 2,3. Ma do czynienia na co dzien z ang i polskim. Z racji tego ze
      jestem w pracy caly dzien a opiekunka amerykanka wiadomo jaki skutek. Dylan
      rozumie w dwoch jezykach. Reaguje, wykonuje polecenia kiedy mowie do niego po
      polsku. Mowi, a raczej zaczyna mowic niestety po angielsku. Rozmawialam z
      pediatra i on mi powiedzial ze to naturalna kolej rzeczy. bardzo dobrze ze
      rozumie. Przyjdzie taki czas ze sam z siebie zacznie mowic po polsku. Prawda
      jest taka ze chce go niedlugo poslac do przedszkola. Zalezy mi na tym zeby
      rozumial jak najbardziej po angielsku. To jest jego priorytetowy jezyk. Chce
      zeby maly sie zintegrowal z dzieciakami i personelem. Mojej znajomej maluch
      poszedl do przedszkola z zerowa znajomoscia jezyka. Mial 3,5 roku. Po paru
      dniach odmowil pojscia. Stres? Nie wiedzial co sie do niego mowi. Teraz juz
      jest lepiej.
      • ma.pi Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 15:25
        ewagrant napisała:

        Zalezy mi na tym zeby
        > rozumial jak najbardziej po angielsku. To jest jego priorytetowy jezyk. Chce
        > zeby maly sie zintegrowal z dzieciakami i personelem. Mojej znajomej maluch
        > poszedl do przedszkola z zerowa znajomoscia jezyka. Mial 3,5 roku. Po paru
        > dniach odmowil pojscia. Stres? Nie wiedzial co sie do niego mowi. Teraz juz
        > jest lepiej.

        Ewa moj mlodszy syn niedlugo bedzie mial 3,5 roku. Chowany jest w domu tylko
        wsrod jezyka polskiego. Polskie opiekunki i my mowimy do niego tylko po polsku.
        Jedynie telewizja po angilesku i to co uslyszy na zewnatrz.
        A on jest dwujezyczny. Do nas mowi po polsku, jak oglada jakis edukacyjny
        program lub bajke w telewizji to odpowiada po angielsku i to z sensem, tzn. ze
        rozumie. Powtarza cale zdania z bajek. A na podworku dyskutuje z sasiadami po
        angielsku.
        Takze to chyba zalezy od dziecka, nie wiem jego zdolnosci??, a nie od tego ile
        my w to wysilku wlozymy.

        Tez sie jeszcze niedawno obawialam jak to bedzie jak w przyszlym roku pojdzie
        do Kindergarden, ale widze, ze nie musze sie martwic.

        Pozdr.
        • ewagrant Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 15:33
          ma.pi MOja przyjaciolka zawiatala do usa z mezem kiedy maly mial ok 3 lat.
          Niedlugo po tym zostal wyslany do przedszkola. Slyszalam o calych tabunach
          polakow ktorzy tu mieszkaja nie znaja jezyka, mieszkaja wsrod polakow, ogladaja
          tylko polska telewizje itd. Wtedy jest problem
    • jagienka.harrison Nie półroczniak tylko półtoraroczniak;) 11.05.04, 15:17
      mała różnicawink
      • edytkus Re: Nie półroczniak tylko półtoraroczniak;) 11.05.04, 15:51
        I jeszcze nie chodzi? Co lekarz na to?
        Skoro umie Ci dac znac ze czegos nie chce, cos sie nie podoba tzn. ze wszystko jest w porzadku (moim
        zdaniem). Dzieci tak maja, tzw. bunt dwulatka zaczyna sie juz ok. pierwszych urodzin, moja np. udaje
        ze nie slyszy gdy jej czegos nie wolno wink ale ogolnie nie mowi az tak wiele, miesza jezyki (rozumie
        mnie i meza), niektore slowa mwi po polsku, niektore po angielsku. Wole zeby mowila po polsku (nawet
        pediatra kazal sie skoncentrowac na polskim), angielski sam przyjdzie i jesli stanie sie to za wczesnie
        zdominuje jez. polski a wtedy nie bedzie odwrotu (widze u dzieci znajomych). Co do integracji w
        przedszkolu to z tego co obserwuje u znajomych maluchy "wychowane po polsku" nie maja zadnych
        problemow, jezyk zalapuja natychmiast (zreszta na pewno nie sa jedynymi nieanglojezycznymi
        dziecmi). Mysle ze przypadek wspomniany wyzej to cos wiecej niz stres zwiazany ze znajomoscia
        jezyka, dzieci potrafia byc okrutne.
        • jagienka.harrison Re: Nie półroczniak tylko półtoraroczniak;) 11.05.04, 15:54
          Chodzić to on umie ale trzymając się różnych przedmiotów, ostatnio przeszedł
          dalej przytrzymując się spódnicy jakiejś babki...
          Czasem po prostu się zastanawiam kiedy on mi bedzie w stanie pokazać czy
          powiedzieć co on chce...albo na widok taty powiedzieć tato..
    • bebepep Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 16:29
      Hallo Jagienka i inne Mamusie,

      ja slyszalam inne opinie o dzieciach par dwujezycznych, np. ze one na ogol sa
      bardziej uzdolnione jezykowo. To oczywiscie nie mowi nic o tym, kiedy zaczynaja
      mowic. Corka przyjaciolki (Polska rodzina w Niemczech) zaczela mowic jak miala
      2,5 roku, za to od razu jak wodospad.

      Widze po mojej corusi i po dzieciach znajomych (11-15 mcy), ze dzieci maja
      swoj kierunek. Te, ktore wczesnie mowia, pozno zaczynaja chodzic albo raczkowac
      i odwrotnie. Twoj synus jest na pewno bardzo ruchliwy ??? Piszesz, ze nie
      chodzi sam, pewnie porusza sie w inny sposob ??? Moja Krysia bedzie za tydzien
      miala roczek, a nie raczkuje, za to mowi juz ponad 10 slow. Nawet cos w rodzaju
      pierwszego zdania - kaka ma, w tlumaczeniu "kotek miau" smile)) Poza tym siedzi
      jak worek ziemniakow........

      Swietnie, ze mowisz z Malym po polsku, z angielskim bedzie mial dosyc kontaktu,
      a polskiego tylko od Ciebie moze sie nauczyc.

      Mysle, ze Dominik bedzie rozumial, albo juz rozumie, i po polsku i po
      angielsku. Tak bylo u mojego syna. Mam nawet kasety, gdzie go w obu jezykach
      pytam, a on przechodzi z latwoscia z jednego na drugi. Mial wtedy prawie 3 lata

      Gdy Fabian mial 3,5 roku zaczelam pracowac na pelen etat. Syn byl albo w
      przedszkolu, albo u niemieckich dziadkow. Wtedy wyraznie bylo widac, ze
      zapomina polskiego. Ale jak moi rodzice u nas spedzali pare miesiecy, to za
      kazdym razem wracala mu znajomosc.

      Pozdrawiam!

      Beata
      • jagienka.harrison Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 17:35
        No Dominik nie jest specjalnie ruchliwy, on jest taki jakby "myśliciel", rzadko
        coś robi bez zastanowienia. Najpierw lubi obejrzeć jak to coś działa, lubi
        przestawiać, wkładać, zamykać... Potrafi się wszędzie dostać, ale trzymając się
        ściany lub raczkując. Wolno, ale bardzo systematycznie.
        A co do języka, to mnie chodzi o rozumienie! Czy takie dwujęzyczne dzieci też
        zaczynają później rozumieć niż ich rówieśnicy?
        • bebepep Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 17:58
          MOge powiedziec tylko o swojej dwojce : rozumialy / rozumieja nie mniej i nie
          pozniej.
          Ufff!!!! Raz udalo sie cos krotkiego napisac....... wink)))))
    • dorotka_p Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 17:28
      Jagienka, ja tewz mysle, ze te dzieci dwujezyczne zaczynaja pozniej mowic.
      Przeciez maja do przerobienia 2x tyle materialu ! Moj Tomek za 2 tyg. bedzie
      mial 2 latka i tez nie gada za duzo. To znaczy gada duzo ale po swojemu. W
      ogole sie tym nie przejmuje. Ja mowie do niego tylko po polsku, moj maz po
      polsku i angielsku, szwagier mowi do niego po przewaznie po angielsku. I kto by
      tu nie zglupial ???
      pozdrowienia
      Dorotka
    • izabelski Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 17:58
      dzieci dwujezyczne mowia pozniej a nierzadko chlopcy w swoim jezyku zaczynaja
      mowic dopiero po 3 roku zycia - nie przejmuj sie
      mow do niego i opisuj co robisz i staraj sie rowniez opisywac jego uczucia to
      bedzie wam sie latwiej dogadywalo
      antek zaczal mowij sporo dopiero jak mial prawie 3 lata - i odtad mu sie buzia
      nie zamyka smile
      • jagienka.harrison Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 18:07
        Dominik też gada i gada tylko nie wiem co mówiwink
    • agniz1 rozumieja rozumieja 11.05.04, 18:11
      Mama po polsku, papa po francusku.
      Filip byl dokladnie taki twoj Dominik.
      Pierwsze kroki 16mcy, samodzielnie chodzil w wieku 17-18 mcy.
      Zaledwie pare slow do drugiego roku zycia.
      Wszystko rozumial, ale jakos tak bezdzwiecznie sie komunikowal
      A potem..
      nie chodzi tylko biega
      w przedszkolu ma przydomek bavard (gadula), usta mu sie nie zamykaj.
      ale jednoczesnie potrafi pojsc do swojego pokoju i 'czytac' ksiazke przez pol
      godziny.

      MAsz po prostu madrego chlopczyka ktory wie ze w zyciu jeszcze zdazy sie
      nameczyc

      Ps a tak wogole to znasz wielu komunikatywnych facetow?
      • jagienka.harrison Re: rozumieja rozumieja 11.05.04, 18:41
        ale fajnie, dziękiwink)
        ja wiem że on zacznie chodzić i mówić niedługo ale czasem to jakoś człowieka
        tak dołuje... teraz też nawija do tatywink
        • dorotka_p Re: rozumieja rozumieja 11.05.04, 18:43
          Ty sie lepiej nie doluj. Kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie i juz.
          Jeszcze bedziesz narzekala, ze za duzo gada i wszedzie go pelno !!!smile
          D.
    • gosiash Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 20:29
      Jagienko,
      na forum edziecko jest wątek 1,5 roczni mężczyźni i ich mowa. Na razie są tylko
      dwa wpisy, ale Twój Dominik to w porównaniu erudyta, bo mówi w dwóch językach smile
      PS. Chłopcy tak mają, że mało mówią. U mojego brata dziewczynka 1,5 roku
      młodsza od chłopczyka mówi znacznie więcej od niego.
      A, i też gdzieś czytałam, że dwujęzyczne dzieci mają wyższy stopień
      inteligencji czy jakoś tak smile
    • basiak6 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 21:19
      Jagienko, co do rozwoju dzieci to nie wiem, jedyne co moge powiedziec to ze
      dzieci z naszej grupy styczniowej 2003 chodza, najpozniej jak mialy 14 mcy, mam
      tez kolezanke ktora musiala z dzieckiem chodzic na rehabilitacje, ale dosc
      krotko. No i kazde dziecko ma inne tempo. Intuicja mamy jednak najwazniejsza
      tutaj jest!

      Co do mowienia, ja jestem dwujezyczna, moj maz jest Polakiem. Dziecko 3-4 dni w
      tygodniu jest caly dzien w anglojezycznym przedszkolu, w wolne dni siedze z
      kolezankami, w playgroups,na spotkaniach itp. W weekendy podobnie bo moj maz
      czesto pracuje dodatkowo. Maly glownie rozumie po angielsku, po polsku niekiedy
      nie wie o co chodzi. Mowi gorzej od dzieci znajomych w tym samym wieku, ze slow
      zna, tzn wie o co chodzi i mowi o tym 'apple', 'daddy', 'cat', i pare innych
      mniej zrozumialych slow. Coreczka kolezanki w jego wieku mowi 'I sit' itp,
      prawie zdaniami. Synek kolezanki nie mowi nic, tak ze tym sie nie martw.
      Ja osobiscie wychodze z zalozenia ze angielski jest pierwszym jezykiem, mialam
      kolege ktory przyjechal do Anglii majac 4 lata i ma do dzis wyczuwalny obcy
      akcent i czuje sie tutaj obco.
      • gosia.ruiz Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 07.08.04, 22:51
        basiak6 napisała:


        > Ja osobiscie wychodze z zalozenia ze angielski jest pierwszym jezykiem,
        mialam
        > kolege ktory przyjechal do Anglii majac 4 lata i ma do dzis wyczuwalny obcy
        > akcent i czuje sie tutaj obco.

        Wlasnie przylaczylam sie do forum i przeczytalam kilkanascie e-maili na temat
        zdolnosci mowienia przez dzieci dwujezyczne. Zauwazylam miedzy innymi twoje
        uwagi. Zgadzam sie z wiekszoscia uwag twoich, jak rowniez innych mam. Mam
        jednak troszke inna opinie jesli chodzi o twoje stwierdzenie zacytowane
        powyzej.

        Jakkolwiek zgadzam sie, ze angielski bedzie dla naszych dzieci pierwszym
        jezykiem w przyszlosci, kiedy zaczna chodzic do angielskich szkol. Nie boje sie
        jednak o to, ze moja corka Sophie (13.5 m-ca) bedzie sie czula obco w UK, nawet
        jesli bedzie miala obcy akcent. Czasy sie zmieniaja. Ja sama balam sie ze bede
        czuc sie obco w okolicach Newcastle (na polnocy Anglii), gdzie przeprowadzilam
        sie po 5 latach mieszkania w Londynie. Powodem byl fakt, ze w porownaniu z
        Londynem nie ma wielu obcokrajowcow w Newcastle. Okazalo sie, ze bardzo szybko
        znalazlam prace w swoim zawodzie i nigdy nie poczulam sie nieswojo z powodu
        polskiego akcentu, ktory podobno nie jest mocny, ale wyczuwalny. Wrecz
        przeciwnie - podobno brzmi on "sweet" i wzbudza sympatie raczej niz negatywne
        uczucia.

        Sophie niedlugo skonczy 14 m-cy i jak na razie rozumie duzo bardziej polskiego
        niz angielskiego. Ja, jak na razie, spedzam z nia duzo wiecej czasu niz Joe
        (moj maz), jako ze pracuje tylko 2 dni w tygodniu (Sophie jest wtedy u
        angielskiej childminder) a Joe czesto pracuje 6-7 dni.

        Moja corka nie mowi jeszcze nic zrozumialego (choc gaworzy dosc duzo), ale
        rozumie rzeczy typu: "Gdzie jest kotek? Telefon, czas na mleko (dodaje do wielu
        rzeczy znaki migowe), nie wolno! (widze po tym specjalnym niewinnym usmieszku
        na twarzy)".

        Ostatnio przekonalam sie ze rozumie do pewnego stopnia slowo "Pomachaj".
        Normalnie, kiedy prosze Sophie, zeby komus pomachala, sama pokazuje jej co
        robic. Ktoregos dnia Joe skladal cos do kupy, co kupilismy w czesciach. Sophie
        byla bardzo zainteresowana pojemnikiem z wiertarka, wiec zapytalam: "Pomagasz
        tacie?". Mala natychmiast zaczela machac, jak na pozegnanie. To chyba oznacza,
        ze wydawalo jej sie, iz powiedzialam "Pomachasz" a nie "Pomagasz". Cos w tym
        musi byc.

        Ja osobiscie nie martwie sie zupelnie o angielski, nawet jesli Sophie niewiele
        na razie rozumie. Kiedy pojdzie do pre-school nursery i do szkoly, dostanie
        takie dawki angielskiego, ze nie bedzie na pewno zadnych problemow. Boje sie
        natomiast, ze nie poradze sobie z polskim, bo jestem jedynym zrodlem jak na
        razie. Do Polski nie pojedziemy czesciej niz raz w roku. Tu, w Newcastle, nie
        znam nikogo, kto posluguje sie tym jezykiem.

        Pozdrawiam,

        Gosia
    • mate73 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 22:39
      Wydaje mi sie ze oczekujesz cudow od swojego dziecka .Kazde dziecko jest inne
      jedne chodza szybciej nne nie a co do jezyka to u mnie bylo podobnie do 3 lat w
      domu mowilismy tylko po polsku pozniej nasz syn poszedl do przeczkola i po pol
      roku juz potrafil porozumiec sie po niemiecku . Nikt go do niczego nie zmuszal
      i dzisiaj ma 8 lat i mowi w obu jezykach super
      • jagienka.harrison Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 23:25
        Hej,
        Mnie wcale nie chodziło o to że on jeszcze nie mówi! Bo mówi 4 wyrazy (a wiecie
        jak pięknie mówi two, three lub dwa, trzy?! bo one/zero nie chce
        powiedzieć...) a nawija jak najęty po swojemu, buzia mu się nie zamyka...mnie
        chodziło o to, czy dzieci dwujęzyczne później zaczynają ROZUMIEĆ co się do nich
        mówi, bo przecież ja mówię np chodź a mąż come... i to mnie po prostu ciekawi.
    • miriam21 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 22:46
      Dobry wieczor Jagienka,
      nie mam niestety czasu aby ustosunkowac sie do wypowiedzi innych mam ale
      napisze szybko od siebie.

      Twoj Domink i moja Miriam sa przeciez prawie w tym samym wieku. No wiec
      osmielam sie stwirdzic to co dla wielu dzieci w tym wieku jest wlasciwe.
      Miriam tez jest leniem: tez nie chodzi jeszce sama (tylko za raczke), za to
      jezdzi jak szalona na bobbycar (kto nie ma w nogach ten ma w kolach...)

      Mowic tez jej sie niespecjalnie chce, chyba ze donosnie NIE lub NEIN. Poza
      tym mama i tata, aja, Ania, auto.
      I nie wierz, ze Dominik Cie nie rozumie, on jest po prost sprytny, Miriam
      tez... rozumie jak jej pasuje, a jak nie to nie (np. nieraz wie co to podniesc
      raczke do gory przy ubieraniu a nieraz nie...)

      A, i wiesz co ZAWSZE rozumie: piciu? i apu?
      ( ten kto da jej jesc jest jej przyjacielem...)

      pozdrawiam Ania
      • mrufkaa Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 11.05.04, 23:39
        Hej Jegienkosmile
        ( juz jestem z powrotemsmile)
        Ja tam mysle, ze wszystko jest w normie.
        Sadze, ze Dominik rozumie. Tylko, jak juz tu wspomniano, nie zawsze jest mu to
        na reke. Z Julka mam tak samo. Nie rozumie zupelnie, gdy ja sie spiesze i
        musimy szybko wyjscsmile Rozumienie wzrasta wraz z jej zainteresowaniem wobec
        czynnosci/przedmiotu a osiaga apogeum przy jedzonku ( hej Miriamsmile) Julka
        doskonale rozumie "Nie wolno!" i rownie doskonale wyszukuje czynnosci i
        miejsca, ktorych nie wolno, aby wlasnie tam pojsc i to zrobic. Mowi
        mama/dada/baba ( to tato po persku), slicznie mowi kotek i kickici, ostatnio
        nabyla ghorbe ( kotek po persku), nie mowi piesek, za to mowi au au ( hau hau),
        procz tego mowi seg, do, ye ( trzy, dwa, jeden - z zabaw z tatem) i pewnie
        jeszcz pare rzeczy, ktorych teraz nie pamietam, bo nie powtarza tak regularnie.
        ( czesc i jest np.) Co nas powala definitywnie to jej wlasne zwroty, niektore
        tak juz ugruntowane, ze chyba za maz z nimi wyjdziesmile Np. daj to to u Julki "ci
        da da" - pojawia sie ZAWSZE, gdy czegos chce! Nie mamy pojecia skad to sie
        wzielo, do niczego nie jest podobne, a funkcjonuje u nas juz tak efektywnie, ze
        sami zaczynamy to podlapywacsmile))
        Ja tam sobie czekam spokojnie. Zalozylismy, ze Julka bedzie trzyjezyczna,
        oczywiscie nie w tym samym stopniu, ale na ile sie da. Wiec niech gada co chce
        i kiedy chce, my jestesmy grupa wsparcia, ale poradzic musi sobie sama. Nie
        dziwie sie, ze pediatra edytkus kladzie nacisk na polski, bo jezyk ojczysty
        jest jezykiem matki. Chocbysmy nie wiem jak chcialy ( my, matki) tylko wlasny
        jezyk jestesmy wstanie przekazac dziecku w wymiarze pelnego srodka komunikacji
        (czyli tego, w ktorym w przyszlosci bedzie myslec i czuc). Dlatego warto w ten
        polski inwestowac na poczatku, bo nawet u wielojezycznych dzieci to bedzie
        ten "prajezyk".
    • ewka2004 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 08.08.04, 13:24
      Czesc Jagienko, wyglada na to ze moja coreczka(22 miesiace) jest bardzo
      podobna do Twojego Dominika. Najpierw wyrywalam wlosy z glowy z powodu
      lenistwa - zupelnie nie chcialo jej sie chodzic. Zaczela dopiero w wieku 19
      miesiecy. I tez typ intelektualisty: postoi, rozejrzy sie, naturalnie trzymajac
      sie mojej spodnicy. Duzo gada, w jezyku zupelnie dla nas nie zrozumialym. Nasza
      sytuacja jest troche trudniejsza niz Twoja: w domu uzywamy 3 jezykow(kazdy
      swoim + angielski), w przedszkolu dochodzi 4. Mozna oszalec i wcale sie mojej
      coreczce nie dziwie ze bywa confused. Ale mam nadzieje ze z czasem wszystko sie
      ulozy. Czego i Tobie zycze. Pozdrawiam serdecznie, Ewa
      p.s. przeczytalam ostatnio bardzo madre przyslowie afrykanskie "Trawa nie
      rosnie szybciej kiedy sie ja ciagnie" Daje do myslenia, nieprawdaz ? Jagienko,
      relax !!!
      • jagienkaa Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 08.08.04, 19:35
        Przysłowie całkiem fajnewink
        Dominik chodzi już od prawie 3 tygodni, zaczął dużo rozumieć nagle (zwłaszcza
        po polsku) i powtarzać słówek (najnowsze: cheers! oraz 'oh dear' jak upadnie).
        Oczywiście że zawsze wiedziałam że w końcu młody zacznie chodzić, ale to jest
        bardzo frustrujące gdy inne dzieci, nawet 10-miesięczne już chodzą a tu Twój
        dzieciak jeszcze nie, i zdziwione miny ludzi. Sama zresztą napisałaś że
        wyrywałaś włosy z głowy! Ale teraz już jestem bardzo relaxedwink)
        • olenka12 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 09.08.04, 02:48
          Wiem co czujesz bo Daniel to podobny typ. Zaczął sidać w 9 miesiącu, raczkować
          w 11 a teraz ma 15 i chodzi nadal za rączki.
          Z mówieniem i rozumieniem też tak jakoś niemrawo idzie. Nie robi pa, pa, mama i
          tata mówi ale nigdy do nas, tak w powietrze. Baba, dada to dla niego wszystko
          wokół. Właściwie jedyne słowo którego używa z sensem to "daj".
          Martwię się choć wiem, że dzieci rozwijają się w różnym tępie. Wydaje mi się,
          że poświęcam małemu sporo czasu ale i tak czasem gnębi mnie myśl, że coś robię
          nie tak.
          Pozostaje nam wierzyć, że nasi chłopcy to wyjątkowe i inteligętne dzieciaki i
          kiedyś na pewno nie jednym nas zaskoczą smile))
          • jagienkaa Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 09.08.04, 10:32
            Oleńko,
            Nauczyłam się że moje dziecko (i pewnie nie tylko moje) rozwija się skokami.
            Nic nowego przez miesiąc i nagle kilka nowych słów. Własnie od 3 tygodni, kiedy
            zaczął chodzić, nagle zaczął łapać mnóstwo słówek. Trzeba tylko dużo
            cierpliwośći!
            • olenka12 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 17.08.04, 03:21
              Dzięki Jagienko,
              7 sierpnia pierwszy raz zobaczyłam jak moje dziecko chodzi! Tylko parę kroczków
              ale samodzielnie. Poza tym to Daniel wiele rozumie i jest małym cwaniaczkiem,
              uparciuszkiem. Wie czego chce i na swój sposób zawsze nam to przekaże smile
    • kash0303 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 09.08.04, 03:09
      IMHO moze to kwestia chlopiec/dziewczynka a nie dwujezycznosc. Moja Olenka ma
      kolege starszego o trzy miesiace (2 lata i 3 miesiace) i jak sie razem bawia to
      Sasha (mama Rosjanka, tata Anglik) niewiele sie odzywa (czy po rosyjsku, czy po
      ang). Ola natomiast caly czas mi 'komentuje' to co sie dzieje na okolo (Co to
      zrobil Sasha? Pociag jedzie. Upadla dziewczynka. itd). Czasami to az bym
      chciala miec takiego milczka-Sashe!!!

      A tak BTW to powtarzasz to co Dominik do Ciebie mowi? Ja Oli ciagle odpowiadam
      na jej pytania i zawsze powtarzam ich poprawna wersje.

      A dzisiaj nas zaskoczyla bo w koncu uslyszelismy jej pierwsze (no moze drugie
      po 'what's that?') pytanie po angielsku. Zaczyna juz tez laczyc slowa po ang, a
      po polsku to mowi calymi zdaniami.

      Pozdrawiamy

      Kasia i Ola (6.08.2002)
    • evee1 Re: Dzieci dwujęzyczne po raz kolejny;) 09.08.04, 05:36
      Ja mam wrazenie, ze moje przed drugimi urodzinami, to mowily tylko
      pare slow. Syn to w ogole byl milczek i powiedzialabym, ze zaczlam
      mowic jak mial 3 lata smile). Tak "po ludzku", bo wczesniej to cos
      tam czasmi powiedzial w swoim jezyku. Najwazniejsze jest, ze teraz
      mowia smile). Ale i tak wydaje sie, ze czesto nie rozumieja, nawet jak
      ja do nich rycze, az mi samej bebenki w uszach pekaja... Ale wystarczy
      szepnac "a chcesz czekoladke?" i natyczmiast okazuje sie, ze sluch
      to maja ostry jak zyleta!!
      Moje dzieciaki poszly do przedszkola, tak na pol etatu, w wieku 2 lat,
      wiec wlasciwie uczyly sie obu jezykow jednoczesnie. Tutaj w Australii,
      podobnie jak w UK rodziny nie angielskojezyczne badz mieszane sa bardzo
      czeste i panuje przekonanie (poparte jakimis tam badaniami), ze dzieci
      dwujezyczne zaczynaja mowic pozniej, ale za to maja (w sumie) wiekszy
      zasob slow i lepiej sobie w szkole radza. Corka jest bardziej gadatliwa,
      ale syn z kolei jest bardziej elokwentny, szczegolnie po polsku, ale
      on ma znacznie lepszy sluch i pamiec niz siostra. Ale mimo tego, ze
      w domu mowimy tylko po polsku, to jednak angielski jest "ich" jezykiem,
      a nie polski. Co mi zreszta specjalnie nie przeszkadza, bylke po polsku
      jakos mowily i rozumialy.
      Co do chodzenia, to Bartek co prawda pierwsze kroki postawil zanim
      skoczyl rok, ale potem przez ponad pol roku chodzil jak pijany i ciagle
      sie wywracal, scierajac sobie przy tym nos i czolo.
      Teraz (lat 7 i pol) nadal nie umie wiazac butow, ale to powszechny
      chopiecy "mankament" i producenci butow sa na tyle laskawi, ze produkuja
      buty chlopiece na rzepy. I oby jak najdluzej!! Nawet babcia, ktora jest
      osoba z zasadami poddala sie w kwestii bartkowego wiazania butow i juz
      go przestala uczyc. A ja baaardzo trudno zniechecic smile.
Pełna wersja