fasolka3
06.06.11, 15:55
Hej,
mam pytanie, jak ukladaja sie wasze kontakty z rodzicami? Jestem od 13 lat za granica, tu urodzilam dzieci, moj maz jest "zagraniczniakiem". Moja mama bardzo ciezka przezywa, ze nie jestem z nia. Ciagle probuje mi wywolywac wyrzuty sumienia, narzeka, ze ja opuscilam, namawia do rozwodu i powrotu do kraju. Ze wzgledu na dzieci jest to wykluczone, i nie wiem jak ona sobie wyobraza, ze wroce z trojka juz, lub wkrotce nastolatkow, ktorzy niespecjalnie mowia po polsku i nie czuja sie Polakami, nie wspominajac o tym, ze z mezem uklada mi sie dobrze. Moje dzieci kompletnie nie znaja Polski, bo mama jest zdania, ze jak jade do Polski, to do niej i nie wolno mi robic wycieczek, ktore jakby kradna nalezny jej czas z wnukami. Nie wolno mi chodzic do kina ani spotykac z kolezankami. Jesli chca mnie odwiedzic, to musza przyjsc do mamy na kawe. W ten sposob stracilam wiekszosc kolezanek. Zreszta kolezanki maja tylko ku..., porzadne kobiety to maja zajmowac sie rodzina. To tez zdanie mojej mamy.
Mysle, ze troche zawalilam na poczatku, kiedy nie dalam jej do zrozumienia, ze nie wszystko, jak ja odwiedzamy, musi przebiegac po jej mysli. Teraz jest juz odrobine za pozno, sytuacja robi sie absurdalna, teksty typu: "po co lazic po gorach, tu masz ze mna siedziec w koncu do mnie przyjechalas, a nie po to, zeby latac" , sa na porzadku dziennym. Zbliza sie lato i naciski mamy, zebym przyjechala jak zwykle rosna, a ja nie mam na to najmniejszej ochoty. Dzieci chca w koncu zobaczyc warszawe, Krakow, morze, a moja mama jak to slyszy wpada w histerie, od razu umiera na raka i krzyczy mi przez telefon, ze ja na starosc zostawilam i nie chce przyjechac.
Macie pomysl, jak jej dac do zrozumienia, ze mozna kochac babcie i pojechac do Krakowa? Co za absurdalna sytuacja!