Wyprowadzka z Polski

10.07.11, 21:20
Tak czytam tutejsze wpisy i mysle sobie jak niefrasobliwie niektorzy wyobrazaja sobie wyjazd z Polski .Pomijam watek patriotyczny bo z tym szczegolnie teraz w Polsce nikt nie mysli na powaznie , ale rodzina cale towarzystwo ktorew sie zgromadzalo kolo siebie , dzieci rodziny to zostawia sie wszystko za soba . Powie ktos poszukam sobie inne towarzystwo na obczyznie ! Owszem ale czy zaraz kiedy bedziesz sie" instalowac" na nowym miejscu? Przebolejesz no pewnie! Tylko w jakim stanie? Z praca i mieszkaniem oraz pieniedzmi na pierwsze potrzeby.
Masz rodzine na obczyznie?!Nie badz naiwna/y jak przyjedziesz to beda oni zaintrygowani swoja praca swoimi problemami.
Zostawiasz meza/ zone i co chcesz dziecko zadowolic nowymi wujkami/ciotkami?
Ktore z rodzicow majac problemy z szukaniem pracy nieznajomoscia jezyka/ potrafisz naprawde jezyk kraju docelowego/
Dzieci w zaleznosci od wysilku rodzicow i kregach w jakich sie obracaja asymiluja sie dosyc szybko ale nalezy uwazac czy ta asymilacja nie konczy sie na butelce Smirnoffa na lawce bw parku czy tez pircinku gdzie sie da i gdzie sie nie da bo wtedy jak rodzice tak i dzieci wpadaja w depresje ktore bardzo czesto koncza sie samobojstwami.
Dlatego emigracja musi byc bardzo dobrze przemyslana i zorganizowana.
    • mruwa9 Re: Wyprowadzka z Polski 11.07.11, 09:24
      a poza tym w domu wszyscy zdrowi?
      • parostatek Re: Wyprowadzka z Polski 11.07.11, 12:25
        a poza tym w domu wszyscy zdrowi?
        No zdrowi i co dalej?
    • tijgertje Re: Wyprowadzka z Polski 11.07.11, 17:26
      Bardzo dobrzesmile
      Niektorym faktycznie sie wydaje, ze jak zostawia za soba Polske, to wszystko samo sie idelanie ulozy. Niektoryz w swojej naiwnosci swiecie wierza, ze wystarczy sie przeprowadzic za granice, zeby miec lepsze zycie. Tyle, ze czesto zapominaja, ze to "lepsze" dotyczy czasem tylko kwestii materialnej, pod warunkiem, ze do wyjazdu jest sie dobrze przygotowanym, zna jezyk tubylcow i ciezko pracuje. Roznice mentalnosci i sposobu zycia bywaja dla niektorych nie do przeskoczenia. Jeszcze jak sie ma dzieci w wieku szkolnym, nie zna jezyka, nei ma wlasnego mieszkania i stalej pracy, to moze byc bardzo "ciekawie", ale okazuje sie, ze myslenie "jakos to bedzie" czasem w zupelnosci wystarczawink

      --
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • parostatek Re: Wyprowadzka z Polski 12.07.11, 00:20
        Moze opowie krotka historie.
        Przed trzema latmi w Ladku Zdroju zatrzymaly mnie 3 panienki(15 latki) abym podwiozl je do nastepnej miejscowosci. I tak gadka szmatka "Zwierzyly mi sie " ze skonczyly swoja edukacje kazda z 5-6 szostkami i pojada do Angli gary pucowac bo kuzynka ,siostra tez to robi.
        Te dziewczyny do teraz leza mi w glowie.
    • szpil1 Re: Wyprowadzka z Polski 11.07.11, 19:09
      Moim zdaniem tak się dzieje, bo wielu ludzi wierzy w mit, że za granicą jest na pewno wspaniale. Wszystko łatwo przychodzi. Często znajomi czy rodzina ten mit podtrzymują, opowiadając wyolbrzymione historie o ogromnych benefitach, wspaniałych zarobkach i jak to tam sie im poprawił standard życia. I dlatego ludziom się wydaje, że jak tylko postawią nogę w obcym kraju to wszystko natychmiast będzie cacy. Nawet nie myslą o barierze językowej, możliwych trudnościach ze znalezieniem pracy czy aklimatyzacją, zderzeniem z inną kulturą i mentalnością. Bo na pewno będzie lepiej niż dobrze.
      • parostatek Re: Wyprowadzka z Polski 12.07.11, 21:10
        Często znajomi czy rodzina ten mit
        > podtrzymują, opowiadając wyolbrzymione historie o ogromnych benefitach, wspani
        > ałych zarobkach i jak to tam sie im poprawił standard życia. I dlatego ludziom
        > się wydaje, że jak tylko postawią nogę w obcym kraju to wszystko natychmiast bę
        > dzie cacy.
        Ten proces obserwuje juz od poczatku lat 80 gdzie aussiedlerzy na kradyt kupowali zdezelowanego AUDIka z piata farba i w te pedy do Caritasu szmat nabrac i w te pedy do Polski
        no i oczywiscie po paru miesiacach juz lamana polszczyzna objasniac znajomym walory zycia na Zachodzie.
        • fasolka3 Re: Wyprowadzka z Polski 13.07.11, 22:40
          No ale ty tez wyjechalas. Chyba nie masz ani depresji ani samobojstwa nie popelnilas. Emigracji moim zdaniem nie mozna tak do konca ani zorganizowac ani przygotowac. To tak jakby uczyc dziewicy pozycia seksualnego. I tak wszystko jest inne, niz czlowiek myslal, niektore rzeczy sa lepsze, niektore gorsze. W naturze ludzi lezy ped do poprawy swego zycia bez wzgledu na konsekwencje. Gdyby tak nie bylo, nadal siedzielibysmy w jaskiniach gdzies w Afryce -Przeciez pierwsi Homo Sapiens to byli Afrykanczycy, czyli ze wszyscy jestesmy migrantami.

          FFF
          • parostatek Re:Czlowiek to nie fasolka 13.07.11, 23:33
            No ale ty tez wyjechalas. Chyba nie masz ani depresji ani samobojstwa nie popel
            > nilas. Emigracji moim zdaniem nie mozna tak do konca ani zorganizowac ani przyg
            > otowac.
            Jezeli wyjezdzasz "przymusowo" do kraju gdzie nie masz bratniej duszy z 8 letnim i 4 miesiecznym dzieckiem to na depresje miejsca nie ma. Te depresje widzialem w srodowisku Aussiedlerow ktorzy pozostawili nie tylko rodziny ale cieple posadki, gospodarstwa i naraz znalezli sie na zasilku. Z 8 smiorgem dziec i ciaglymi(codziennymi odwiedzi panow z policji) czy emerytow ktorzy nie potrafili sie znalezc w srodowisku gdzie drugi czlowiek byl mu obcy.
            Wielu z tych co wyjechali w latach 80/90 zagryza zazdrosc ze w Polsce jest teraz wszystko w sklepach, autami jezdza lepszymi niz oni sami i nie moga szpanowac swoimi na pol zardzewialymi BMWicami.
            • mamantkaa Re:Czlowiek to nie fasolka 14.07.11, 17:00
              Ale czemu to "niefrasobliwie" miałoby być źle? Jeśli nie palisz wszystkich mostów za sobą, to czemu nie spróbować? Oczywiście każdemu na czym innym zależy, każdy ma inny charakter, ale też wyjazd za granicę to nie jest już teraz nie wiadomo co. A jeszcze jak nie ma się męża/żony i dzieci u boku. Co szkodzi młodym i samotnym wyjechać i przekonać się jak jest za jedną, czy drugą granicą? Że zostawiają rodzinę i znajomych? Przecież mogą przyjeżdżać w odwiedziny, nawiążą nowe znajomości na miejscu. Wielu moich znajomych w Polsce pracuje tak intensywnie, że i tak poza urlopem, czy świętami nie ma czasu na bliższy i dłuższy kontakt ze znajomymi niż tylko zagadanie na gg, czy napisanie maila, co z zagranicy tez można wink
              Ja wyjechałam z mężem i 2letnim dzieckiem kilka lat temu z Polski. Czy niefrasobliwie, to może nie do końca, ale tez nie mieliśmy wszystkiego zapiętego na ostatni guzik. Języka tubylców nie znaliśmy, ale angielski na poczatek w zupelności wystarcza. Mąż miał pracę (nie fizyczną), którą znalazł jeszcze z Polski przez head huntera. Na początku pojechał sam, znalazł i wynajął dla nas mieszkanie. Po miesiącu ja z dzieckiem i naszymi rzeczami dołączyłam do niego. Pierwsze miesiące były lekko cieżkie, tęskniliśmy, na miejscu nikogo nie znaliśmy. Po niecałym roku mieliśmy już sporą grupę dobrych znajomych zarówno polsko, jak i obcojęzycznych. Mąż umacniał swoją pozycję w pracy, lepiej zaczął zarabiać. Dziecko posżło do pzredszkola, zaczęło uczyć się tubylczego języka. Teraz żyje nam się praktycznie bezproblemowo. Rodzina i znajomi z Polski odwiedzają nas, a my ich.
              Owszem nie można jechać z pustymi kieszeniami za granicę, ale teraz nie wydaje mi się to jakimś wielkim wyczynem. Pracy wszedzie sporo, wynająć pokój, czy mieszkanie też można. Ludzie otwarci na nowo przybyłych.
              Aż nie chce mi się wierzyć, że kilka lat rozważaliśmy taki wyjazd. Trzeba było od razu jechać smile A jak jest źle zawsze można wrócić. Nikt za to nikogo prześladować nie będzie. Świat teraz mały się zrobił. Jak kogoś gdzieś ciągnie, moim zdaniem warto spróbować.
              • parostatek Re:Czlowiek to nie fasolka 14.07.11, 23:25
                Oczywiście każdemu na czym innym zależy, ka
                > żdy ma inny charakter, ale też wyjazd za granicę to nie jest już teraz nie wiad
                > omo co. A jeszcze jak nie ma się męża/żony i dzieci u boku. Co szkodzi młodym i
                > samotnym wyjechać i przekonać się jak jest za jedną, czy drugą granicą? Że zos
                > tawiają rodzinę i znajomych? Przecież mogą przyjeżdżać w odwiedziny, nawiążą no
                > we znajomości na miejscu. Wielu moich znajomych w Polsce pracuje tak intensywni
                > e, że i tak poza urlopem, czy świętami nie ma czasu na bliższy i dłuższy kontak
                > t ze znajomymi niż tylko zagadanie na gg, czy napisanie maila, co z zagranicy t
                > ez można wink
                No mozna przyjezdzac na odwiedziny co pol roku do "Domu Opieki" gdzie sa rodzice no i czas mlodosci ucieka a twoje dzieci zrobia ci to samo bo wiezi rodzinne sie rozpadly.
                • mamantkaa Re:Czlowiek to nie fasolka 15.07.11, 09:29
                  > No mozna przyjezdzac na odwiedziny co pol roku do "Domu Opieki" gdzie sa rodzic
                  > e no i czas mlodosci ucieka a twoje dzieci zrobia ci to samo bo wiezi rodzinne
                  > sie rozpadly.
                  Co do domów opieki, to w takiej formie w jakiej je widzę w Holandii, to uważam, ze to rewelacyjne rozwiązanie. Starsi ludzie mieszkają samodzielnie jednak w pobliżu jest cały sztab pielęgniarek i lekarzy gotowych im pomóc. Do domu przyjedzie im kosmetyczka, fryzjerka, czy sprzątaczka. Ciepłe posiłki dowozi wolontariusz. Sorry, ale nie zakładam, że swoją starością będę obarczać moje dzieci.
                  A co do więzów rodzinnych... Ja wychowałam się tradycyjnie w Polsce i nie czuję się mocno związana z moimi rodzicami. Nie okazywano mi czułości, po szkole siedziałam sama w domu itp. Moje dzieci wychowują się na obczyźnie. Dla nich zrezygnowałam z pracy i odkąd się urodziły jestem z nimi w domu i jestem zachwycona naszą rodziną wink Nie pamiętam ze swojego dzieciństwa takiej bliskości i miłości z rodzicami jak mają teraz moje dzieci ze mną i z moim mężem. Nie sądzę, żeby coś się tu zmieniło, nawet jak dzieci będą chciały układać sobie życie w innym kraju niż my.
                  • parostatek Re:Czlowiek to nie fasolka 16.07.11, 21:18
                    Co do domów opieki, to w takiej formie w jakiej je widzę w Holandii, to uważam,
                    > ze to rewelacyjne rozwiązanie. Starsi ludzie mieszkają samodzielnie jednak w p
                    > obliżu jest cały sztab pielęgniarek i lekarzy gotowych im pomóc. Do domu przyje
                    > dzie im kosmetyczka, fryzjerka, czy sprzątaczka. Ciepłe posiłki dowozi wolontar
                    > iusz. Sorry, ale nie zakładam, że swoją starością będę obarczać moje dzieci.
                    > A co do więzów rodzinnych... J
                    Duzo widzialas! Dupe przypudruja, wlosy polakieruja i czekasz szczesliwie az przyjda ci co cie wyniosa nogami do przodu.
                    Chcialem ci troche dac przykladow ale szkoda czasu i tak nie zrozumiesz .
                    • tijgertje Re:Czlowiek to nie fasolka 17.07.11, 10:15
                      Parostatek, co ci? Pierwszy post jeszcze z sensem byl, ale im dalej, tym bardziej sie pograzasz? O co w ogole chodzi, bo nie kumam?
                      TEz mieszkam w Holandii i prawda jest taka ze domy starcow i domy opieki (to nie to samo) bywaja rozne. W niektorych to naprawde mozna sie jeszcze emerytura nacieszyc. Sa rozne stowarzyszenia nadzorujace tego typu osrodki i to od nich i ludzi w osrodku zalezy, jak sie trafi. Osrodki z dobrym nadzorem sa naprawde fajne. Mamy kilka roznych typow pod nosem, bywalam w nich, gadalam z ludzmi i wierz mi, przy samym wejsciu widac roznice. Czysto, pachnaco, ludzie usmiechnieci, nie sa zamykami pod kluczem a maja dostep do roznego rodzaju aktywnosci itp. Roznica jest mniej wiecej taka jak ze szpitalem. W Polsce jak mam wejsc do jakiejkolwiek przychodni, to mam ochote uciec. Tu zaliczalam szpitale kilkakrotnie z roznych powodow. Raz odwiedzil mnie brat, kotry na widok szpitala byl w szoku. Stwierdzil, ze mialam lezec w szpitalu, a nie luksusowym hotelu wink
                      • parostatek Re:Czlowiek to nie fasolka 18.07.11, 00:42
                        Tu zaliczalam szpitale kilkakrotnie z
                        > roznych powodow. Raz odwiedzil mnie brat, kotry na widok szpitala byl w szoku.
                        > Stwierdzil, ze mialam lezec w szpitalu, a nie luksusowym hotelu wink
                        No wlasnie! Tez kilkakrotnie bylem na odwiedzinach w polskich szpitalach o ktorych mowia "Mamy tak jak na Zachodzie"-komentarz chyba zbyteczny.
                        Co do domow opiek roznej masci to powiem tylko krotko : "Jezeli nie przyjdzie obsluga pochodzaca z POlski to dostaniesz co ci sie nalezy a na odczucia miejsca i czasu nie ma"
                        Nie dosc ze 3 moje znajome pracuja w tym zawodzie to jeszcze jedna przed kilkoma latmi otwarla w Essen Ambulante pfelege.Czy cos dodac?!
            • fasolka3 Re:Czlowiek to nie fasolka 14.07.11, 21:01
              parostatek napisał:


              > Jezeli wyjezdzasz "przymusowo" do kraju gdzie nie masz bratniej duszy z 8 letni
              > m i 4 miesiecznym dzieckiem to na depresje miejsca nie ma. Te depresje widziale
              > m w srodowisku Aussiedlerow ktorzy pozostawili nie tylko rodziny ale cieple pos
              > adki, gospodarstwa i naraz znalezli sie na zasilku. Z 8 smiorgem dziec i ciagly
              > mi(codziennymi odwiedzi panow z policji) czy emerytow ktorzy nie potrafili sie
              > znalezc w srodowisku gdzie drugi czlowiek byl mu obcy.
              > Wielu z tych co wyjechali w latach 80/90 zagryza zazdrosc ze w Polsce jest tera
              > z wszystko w sklepach, autami jezdza lepszymi niz oni sami i nie moga szpanowac
              > swoimi na pol zardzewialymi BMWicami.


              W Polsce jest tez mnostwo ludzi, ktorych zazdrosc zagryza, bo innym lepiej sie powodzi. We wsi obok mojego miasta 400 Polakow codziennie, 7 razy w tygodniu po 10-12 godzin dziennie zbiera owoce z pola. W porownaniu z nimi tacy Auusiedlerzy to goscie..

              Czy ty uwazasz, ze w Polsce wszystkim sie swietnie powodzi? Moze Ci depresyjni, gdyby zostali w kraju pielegnowaliby swoje depresje, ze nie wyjechali, tak jak tu sie dobijaja, ze wyjechali.

              Ludzie sa rozni, nawet fasolki sa rozne!


              • parostatek Re:Czlowiek to nie fasolka 14.07.11, 23:21
                W Polsce jest tez mnostwo ludzi, ktorych zazdrosc zagryza, bo innym lepiej sie
                > powodzi. We wsi obok mojego miasta 400 Polakow codziennie, 7 razy w tygodniu po
                > 10-12 godzin dziennie zbiera owoce z pola. W porownaniu z nimi tacy Auusiedler
                > zy to goscie..
                Kto to napisal?"Cudze chwalicie,swego nie znacie sami nie wiecie co posiadacie!" Jezeli ci ludzie na polach polskich po robocie wracaja do swoich lozek,lodowek to za Odra wracaja do kontynerow i nie wiadomo czy sasiad z pokoju nie wyjadl mu prowiantu.
                Znam przypadek spod Holenderskiej granicy w fabryce okien gdzie z opolszczyzny z niemieckimi paszportami pracowali.Mieszkali na terenie fabryki i na kazde gwizdniecie majstra zlatywali do tasm produkcyjnych.Urlop dostawali ale nie platny a jak chcieli wiecej zarobic(ponizej taryfy) to na drugi dzien pare kontenerow sie zwolnilo.
                I druga rzecz Assiedler to nie zawod a z czegos sie zyje.
                • fasolka3 takie rozne refleksje 17.07.11, 22:40
                  Ja tez uwazam, ze to wrzeszczaca niesprawiedliwosc, jak ludzie z biedniejszych krajow, i to nie tylko z Polski, zyja i pracuja w Niemczech. Watroba mi sie wywraca, jak slysze moich tesciow dyskutujacych o nowej Polce sasiadow, tak jakby o nowej maszynie rolniczej rozmawiali. Nowa Polka to oczywiscie opiekunka, naturalnie dostepna 24 godz na dobe na kazde pierdniecie sasiadow. To ze chodzi tu o jakas kobiete, ktora zostawila swoje dzieci, zeby zarobic, nie przychodzi tym ludziom do glowy.

                  Za to oni widza, ze kupila drogie mieso w sklepie i na pewno staruszkom podpija wode z barku, tudziez wyciaga niedzielna zastawe na poniedzialkowy obiad i corka sasiadow musi przy zmywaniu przy niej stac, co by talerzy nie potlukla. Co za udreka!

                  Mam wrazenie, ze im sie wydaje, jakby ja na wlasnosc kupili, a jak sie nie sprawdzi, to oddaja ja z reklamacja.
                  • parostatek Re: takie rozne refleksje 18.07.11, 00:52
                    Jadac kiedys na Slasku taksowka u slyszalem od taksowkarki jak sie dobrze zyje na Zachodzie bo ona to zna bo sie opiekowala starsza pania w Wloszech i wydawali na gospodarstwo 200Euro
                    na miesiac.Po zaplaceniu za taksowke odezwale sie ze juz od 1983 roku zyje na Zachodzie i wydaje teraz na 3 osobowa rodzine 150 Euro na tydzien. No ale takie bajki opowiadaja a ludziska w to wierza.
                    Co do opiekunek z Polski to w Niemczech sobie chwala.Czasami zdarzaja sie wesole sytyucje gdy
                    demenz vonka ma pomoc z Polski ktora ja nie rozumie a musi jej podac dokladna miarke lekarstw.
    • sokhna Re: Wyprowadzka z Polski 18.07.11, 22:43
      Parostatek odpowiadajac na Twoj tytulowy watek: zgadzam sie, bardzo czesto ludzie po wyemigrowaniu sa rozczarowani, ale jakos mi ich nie zal. Ja osobiscie nie slyszalam o tym, zeby ktos kogos ZMUSZAL do wyjazdu. Jakis czas temu powiedzialabym, ze wrecz jakas moda byla na Anglie, Irlandie i inne zmywaki... Nie kumam ludzi, ktorzy majac wyzsze wyksztalcenie wyjezdzaja zmywac i sprzatac. Zaraz sie pewnie odezwa niektorzy, ze brak w PL pracy itp. Oczywiscie sytuacja latwa nie jest, ale nawet jesli nie znalazlabym pracy w zawodzie to po studiach mialabym lepsze zajecie jak sprzataczka...
      Nie po to iles lat sie uczylam, zeby potem miec kilkuletnia dziure w CV.
      Nie zal mi ludzi, ktorzy bez przemyslenia po prostu sprzedaja wszystko, rzucaja prace i rodzine i mowia, ze jakos to bedzie... a potem nie jest i mamy placz i zgrzytanie zebami...

      A wlasciwie... czy faktycznie Polakom dzieje sie tu krzywda? Hmmmm za kazdym razem jak ide do polskiego sklepu to ludzi w nim nie brakuje, a warto dodac, ze kg polskiej wedlinki kosztuje 40-60 Eur!!!!!!!! Ja sie pytam kto to kupuje???? Umartwiajacy sie, biedni ziomale?
      • bi_scotti Re: Wyprowadzka z Polski 19.07.11, 02:32
        Nie da sie przygotowac wiec nie ma po co sobie tym zawracac glowy. Wszystko i tak bedzie inne niz w planach i wyobrazeniach niezaleznie od ilosci obczytanych tekstow zamieszczanych w Internecie. Pakujesz walizke i jedziesz. I sam na wlasnej skorze sie przekonujesz czy sie na emigranta nadajesz czy nie. Tego sie nie da przewidziec teoretycznie, tu dziala tylko praktyka. W sumie ci najlepiej niby przygotowani, obczytani, rozsadni, ostrozni cierpia najczesciej najbardziej, bo nie da sie wiedziec wszystkiego a tych pare detali, ktorych sie nie dowiedzieli zawczasu najczesciej boli i uwiera najbardziej.
        Emigracja to przygoda, styl zycia, stan umyslu, stosunek do swiata. I najfajniejsze, najbardziej challenging jest wlasnie to, ze wkracza sie w kraine codziennych surprises wink
        Zaznaczam, ze moje zdanie dotyczy wszystkich emigrantow/imigrantow niezaleznie od kraju pochodzenia i kraju osiedlenia, nie skupiam sie jakos specjalnie na Polakach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja