nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę

01.06.04, 00:15
Nie wiem czy sobie mnie przypominacie. Jakiś czas temu pytałam was o dobre
rady związane z wyjazdem do UK. Pisałam, że mój mąż pracuje w Tonbridge Wells
i tak jest nadal. Myślałam, że niedługo dołączę do mojego męża i będziemy
znowu stanowić jedną rodzinę. Płakałam (i nadal płaczę), gdy czytałam jak
opowiadacie o sobie, skąd pochodzicie i o swojej rodzinie (chodzi mi o temat
rozpoczęty przez jagienkę:LISTA MAM Z UK). Każda z was pisze o dzieciach, ale
też o mężu. Macie ich przy sobie. Niestety mój mąż zmienił zdanie a propo
mojego przyjażdu z naszą córeczką do niego. Powiedział mi przez telefon, że z
wieloma osobami rozmawiał o stadardzie życia w Anglii i każdy odradzał mu
sprowadzenie rodziny, że będziemy żyć w nędzy. Niestety mój mąż jest bardzo
wpływowy i wiele razy potrafi zmieniać decyzje.
Ale widząc jak wiele Was jest, zastanawiam się dlaczego nam nie może się udac
jeśli udało się Wam!!!!!???? Jak mam przemówić mojemu mężowi, że jestem
gotowa znieśc wiele, ale żebyśmy byli razem????Mój mąż jest kochany, ale zbyt
dużo oczekuje odrazu. Tak już psychicznie przygotowywałam się na tej wyjazd i
mówiłam naszej dwu letniej Wiktoreczce, że niebawem będziemy z
tatusiem.Myślałam, że uwolnię się w końcu od tych idiotycznych awansów
zawodowych i biorokracji w naszych szkolnictwach i odpocznę od tej matematyki
którą codziennie wykładam. Jaki jest sens życia, jeśli rodzina jest
podzielona. Nie mam radości z tych pieniędzy zarabianych przez męża.
Może to są głupoty, co piszę. Ale jest noc i chciałam się z kimś podzielić
tym co czuję i jaka jestem tu samotna.Wiem, że potraficie pocieszyć i napewno
mnie zrozumiecie.
To miło, że jesteście razem i nawzajem się wspieracie. Pozdrawiam Was
gorąco. JOANNA
Cieszę
    • evee1 Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 01.06.04, 06:40
      Joasiu, mi sie wydaje, ze rodzina powinna byc razem. Przynajmniej ja bym
      nie wytrzymala i niezaleznie od sytuacji parlabym do wyjazdu i polaczenia
      z mezem. Inna sprawa, ze jezeli maz wyjechal na jakis konkretny czas, na
      przyklad pol roku, to moze faktycznie czasami lepiej starac sie rozlake
      zniesc i przeczekac. Ale jezeli wyjazd jest na dluzej, a decyzja o Waszym
      przyjezdzie jest okladana bez konkretnego terminu w mysli, to niestety
      dobrze nie jest. Ja nie mowie, ze cos sie moze dziac u meza, ale po rpostu
      jak sie ma jakis termin, to latwiej na niego czekac, a jak nie, to czlowiek
      jest zawieszony w prozni i nie wiadomo co ze soba poczac. No, ale ja jestem
      ta od planowania i zawsze lubie wiedziec na czym stoje smile)). Powodzenia.
      • acutecompute Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 01.06.04, 09:24
        nie bardzo rozumiem postawe meza .rozumiem jego roztreki ( jeli je ma )
        natomiast nie rozumiem podejmowania decyzji za Ciebie .jesli Ty chcesz
        przyjechac , przekonac sie to jest to Twoja decyzja i maz powinien ja
        uszanowac , jako partner a nie jako decydent .dla mnie nie istnieja zwiazki na
        odleglosc zwlaszcza z dziecmi.
        jak slusznie zauwazylas wiele z nas zyje tutaj , wiele z jednej pensji i
        wszystko zalezy od tego jakie masz wymagania .na pewno nie bedziecie zyc w
        biedzie ( jesli maz zarabia jakies normalne pieniadze i nie placi polowe na
        czynsz )
    • basiak6 Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 01.06.04, 10:27
      Rozumiem troche twojego meza, pewnie mysli tak, ze teraz bedac sam jego praca ma
      wiekszy sens bo jest w stanie cos odlozyc. I pewnie ma swiadomosc ze jak rodzina
      dolaczy, z odlozeniem czegokolwiek bedzie bardzo ciezko, jesli nie okaze sie to
      niemozliwe, co moze sprawiac ze wyjazd za granice wydaje sie bez sensu. (znam
      sytuacje gdzie ludzie przyjezdzajac tutaj maja identyczna sytuacje jak w Polsce,
      tez bez szans na wlasne mieszkanie, z ta roznica ze stac ich na lepsze zakupy w
      supermarkecie, co czyni emigracje troche bezsensowna z punktu widzenia
      dorabiania sie). Z drugiej strony moim zdaniem najwazniejsze jest aby rodzina
      byla razem.... zadne pieniadze nie nadrobia straconego czasu...
      Porozmawiaj z nim, wydaje mi sie ze on po prostu widzi to wszystko tylko od
      jednej strony. Pare groszy mniej aby byc razem, moim zdaniem lepiej byc razemsmile)
    • kerstink Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 01.06.04, 11:11
      Niedlugo wakacje w szkolnictwie - to moze pojedziecie do niego na dlugi urlop.
      Moze on sam sie przekona, ze lepiej byc razem ?
      K.
    • agusiamtj Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 02.06.04, 12:26
      Czytalam to co piszesz ze zdumieniem. Nie oprzesz wszeystkiego w zyciu na
      pieniadzach wiem tak samo jak Ty z dzieckiem sama meczasz sie w Polsce. O jaki
      standart zycia chodzi? chyba ze dosc wysoki?-ale nie sadze. Nie obraz sie ale
      moze mezowi jest wygodnie odeslac pale groszy do Polski i miec dalej zycie
      tymczasowego kawalera niz zajac sie dzieckiem i w koncu dojrzalym zyciem bo sa
      to juz obowiazki i odpowiedzialnosc za was dwoje, ktora Ty w obecnej sytuacji
      ponosisz sama. Ja mieszama z mezem w Niemczech tak samo mamy dziecko i nie mamy
      kokosow bo liczymy kazdy grosz. I moj maz kiedys powiedzial mi :fakt lepiej mi
      bylo samemu bez tych obowiazkow poza praca mialem luz, ale wole znosic krzyk
      dziecka i czasem Twoje nerwy i byc z wami bo wtedy jestem szczesliwy:
      I wiem ze moj przyjazd mial sens a pieniadze nie oddadza wam rodziny
      dorastajacemu dziecku ojca jedz do niego i powiedz kategorycznie ze nie chcesz
      tak dalej zyc. Zawsze masz droge powrotu jakas rodzine w Polsce a moze akurat
      tam Ci sie ulozy. Trzymaj sie Joasiu i przestan zwracac uwage na wplywowego
      meza bo nie zyjemy w krajach Arabskich.
    • jagienka.harrison Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 02.06.04, 13:29
      Joasiu,
      Napisz nam czy udało Ci się porozmawiać z mężem.
      Z Twoich poprzednich postów to wydaje mi się że jesteś na tyle zdecydowana że i
      tak powinnaś jechac i tak! Najwyżej wrócisz jak będzie źle. ja też uważam że
      rodzina powinna być razem i koniec.
      Napisz co i jak.
      • joannaszm nadal mam pustkę w głowie 02.06.04, 23:11
        Dziękuję wam za cenne uwagi. Nie odzywałam się bo płaczę sobie w poduszkę.Wiem,
        że wyobrażacie sobie mojego męża w niezbyt ciekawym świetle, ale on jest
        naprawdę kochanym mężem.To ja raczej byłam zawsze tą "czarną owcą". Jestem
        wybuchowa, zazwyczaj ja wszczynałam z głupot kłótnie, trudno było mi przyjąć
        przeprosiny męża, za niego podejmowałam decyzje. A mój mąż zawsze mi ustępował,
        jest ugodowy, nie trzymający urazę i chętnie stawiał moje dobro wyżej niż
        swoje. przepada za naszą córeczką (codziennie rozmawiają) i ona za nim,
        bardziej niż za mną. Tak bardzo przejął się jednak swoją rolą jako głowa
        rodziny, że uważa, iż jakąkolwiek podejmie decyzję, będzie zła. Jeśli zostawi
        pracę i wróci do nas, to nie uwolnimy się od problemów finansowych,stracimy
        niebawem mieszkanie i będziemy żyli tylko z pensji nauczycielskiej, bo mój mąż
        przez dwa lata szukał intensywnie pracę i niestety miał na krótki czas i na
        czarno. natmiast jeśli przyjadę do niego to nic nie odłożymy, bo ledwo co
        starczy nam na życie w Anglii. A przecież w naszych planach Anglia miała
        stanowić tylko pomoc w zdobyciu gotówki, a nie być naszym nowym stałym miejscem
        życia. Ja niestety nie znam angielskiego, więc miałabym problem w zdobyciu
        pracy. Zresztą Wiktoria ,moja córeczka jest za mała.Myślałam, że może byśmy się
        przenieśli do Londynu i może by mnie zatrudnili w polskiej szkole, ale to też
        nie wiele by dało, bo ta szkoła tylko otwarta jest w soboty. Wasi mężowi może
        wiele zarabiają i dlatego bez problemu możecie tam żyć niepracując i opiekując
        się swoimi dziećmi. Mój mąż niestety nie ma wysokich zarobków (jeśli
        mielibyśmy tam żyć razem). Obliczaliśmy i wyszłoby nam, że odłożylibyśmy może
        100 funtów miesięcznie. No to z takim odkładaniem to nigdy byśmy nie wrócili do
        Polski. A ja przecież mam tu mamę, która jest sama, bo nie mam rodzieństwa i
        taty. więc jak ja mogę Ją tu zostawić? jestem załamana, bo jakąkolwiek
        podejmiemy decyzje, to będę nieszczęśliwa. jestem załamana. Nawet uczniowie w
        szkole pytają się, czy coś się stało.
        Mój mąż też jest załamany i razem płaczemy do telefonu. Dlaczego do wszystkiego
        w tym świecie są potrzebne pieniądze!!!????? Nienawidzę ich!!!
        Nie mam pojęcia co zrobić. Co Wy, kochane koleżanki byście zrobiły?
        • joannaszm Re: nadal mam pustkę w głowie 02.06.04, 23:16
          przepraszam, wysłała mi się ta sama wiadomość trzy razy.
      • joannaszm nadal mam pustkę w głowie 02.06.04, 23:11
        Dziękuję wam za cenne uwagi. Nie odzywałam się bo płaczę sobie w poduszkę.Wiem,
        że wyobrażacie sobie mojego męża w niezbyt ciekawym świetle, ale on jest
        naprawdę kochanym mężem.To ja raczej byłam zawsze tą "czarną owcą". Jestem
        wybuchowa, zazwyczaj ja wszczynałam z głupot kłótnie, trudno było mi przyjąć
        przeprosiny męża, za niego podejmowałam decyzje. A mój mąż zawsze mi ustępował,
        jest ugodowy, nie trzymający urazę i chętnie stawiał moje dobro wyżej niż
        swoje. przepada za naszą córeczką (codziennie rozmawiają) i ona za nim,
        bardziej niż za mną. Tak bardzo przejął się jednak swoją rolą jako głowa
        rodziny, że uważa, iż jakąkolwiek podejmie decyzję, będzie zła. Jeśli zostawi
        pracę i wróci do nas, to nie uwolnimy się od problemów finansowych,stracimy
        niebawem mieszkanie i będziemy żyli tylko z pensji nauczycielskiej, bo mój mąż
        przez dwa lata szukał intensywnie pracę i niestety miał na krótki czas i na
        czarno. natmiast jeśli przyjadę do niego to nic nie odłożymy, bo ledwo co
        starczy nam na życie w Anglii. A przecież w naszych planach Anglia miała
        stanowić tylko pomoc w zdobyciu gotówki, a nie być naszym nowym stałym miejscem
        życia. Ja niestety nie znam angielskiego, więc miałabym problem w zdobyciu
        pracy. Zresztą Wiktoria ,moja córeczka jest za mała.Myślałam, że może byśmy się
        przenieśli do Londynu i może by mnie zatrudnili w polskiej szkole, ale to też
        nie wiele by dało, bo ta szkoła tylko otwarta jest w soboty. Wasi mężowi może
        wiele zarabiają i dlatego bez problemu możecie tam żyć niepracując i opiekując
        się swoimi dziećmi. Mój mąż niestety nie ma wysokich zarobków (jeśli
        mielibyśmy tam żyć razem). Obliczaliśmy i wyszłoby nam, że odłożylibyśmy może
        100 funtów miesięcznie. No to z takim odkładaniem to nigdy byśmy nie wrócili do
        Polski. A ja przecież mam tu mamę, która jest sama, bo nie mam rodzieństwa i
        taty. więc jak ja mogę Ją tu zostawić? jestem załamana, bo jakąkolwiek
        podejmiemy decyzje, to będę nieszczęśliwa. jestem załamana. Nawet uczniowie w
        szkole pytają się, czy coś się stało.
        Mój mąż też jest załamany i razem płaczemy do telefonu. Dlaczego do wszystkiego
        w tym świecie są potrzebne pieniądze!!!????? Nienawidzę ich!!!
        Nie mam pojęcia co zrobić. Co Wy, kochane koleżanki byście zrobiły?
    • joannaszm Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 02.06.04, 23:05
      Dziękuję wam za cenne uwagi. Nie odzywałam się bo płaczę sobie w poduszkę.Wiem,
      że wyobrażacie sobie mojego męża w niezbyt ciekawym świetle, ale on jest
      naprawdę kochanym mężem.To ja raczej byłam zawsze tą "czarną owcą". Jestem
      wybuchowa, zazwyczaj ja wszczynałam z głupot kłótnie, trudno było mi przyjąć
      przeprosiny męża, za niego podejmowałam decyzje. A mój mąż zawsze mi ustępował,
      jest ugodowy, nie trzymający urazę i chętnie stawiał moje dobro wyżej niż
      swoje. przepada za naszą córeczką (codziennie rozmawiają) i ona za nim,
      bardziej niż za mną. Tak bardzo przejął się jednak swoją rolą jako głowa
      rodziny, że uważa, iż jakąkolwiek podejmie decyzję, będzie zła. Jeśli zostawi
      pracę i wróci do nas, to nie uwolnimy się od problemów finansowych,stracimy
      niebawem mieszkanie i będziemy żyli tylko z pensji nauczycielskiej, bo mój mąż
      przez dwa lata szukał intensywnie pracę i niestety miał na krótki czas i na
      czarno. natmiast jeśli przyjadę do niego to nic nie odłożymy, bo ledwo co
      starczy nam na życie w Anglii. A przecież w naszych planach Anglia miała
      stanowić tylko pomoc w zdobyciu gotówki, a nie być naszym nowym stałym miejscem
      życia. Ja niestety nie znam angielskiego, więc miałabym problem w zdobyciu
      pracy. Zresztą Wiktoria ,moja córeczka jest za mała.Myślałam, że może byśmy się
      przenieśli do Londynu i może by mnie zatrudnili w polskiej szkole, ale to też
      nie wiele by dało, bo ta szkoła tylko otwarta jest w soboty. Wasi mężowi może
      wiele zarabiają i dlatego bez problemu możecie tam żyć niepracując i opiekując
      się swoimi dziećmi. Mój mąż niestety nie ma wysokich zarobków (jeśli
      mielibyśmy tam żyć razem). Obliczaliśmy i wyszłoby nam, że odłożylibyśmy może
      100 funtów miesięcznie. No to z takim odkładaniem to nigdy byśmy nie wrócili do
      Polski. A ja przecież mam tu mamę, która jest sama, bo nie mam rodzieństwa i
      taty. więc jak ja mogę Ją tu zostawić? jestem załamana, bo jakąkolwiek
      podejmiemy decyzje, to będę nieszczęśliwa. jestem załamana. Nawet uczniowie w
      szkole pytają się, czy coś się stało.
      Mój mąż też jest załamany i razem płaczemy do telefonu. Dlaczego do wszystkiego
      w tym świecie są potrzebne pieniądze!!!????? Nienawidzę ich!!!
      Nie mam pojęcia co zrobić. Co Wy, kochane koleżanki byście zrobiły?
      • joannaszm Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 02.06.04, 23:19
        przepraszam was, ale miesza mi się wszystko i wysłałam trzy razy tę samą
        wiadomośc.
        • izabelski Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 02.06.04, 23:47
          a jakiego uczysz przedmiotu w Polsce?
          • joannaszm Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 03.06.04, 02:31
            Uczę matematyki. To moja pasja.
      • agusiamtj Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 03.06.04, 00:19
        Mysle ze jednak nie przemysleliscie swojej decyzji. Mysle ze w obecnej sytuacji
        tez niepotrzebnie zabieralam glos. Uwierz mi Joasiu ze my w Polsce mieszakajac
        na odleglosc tez mielibysmy kokosy ale czasem zeby cos zyskac trzeba wiele
        stracic i kazda z nas ktora jest poza Polska to wie ze to nie latwy kawalek
        chleba ani dla matki ani jej dziecka. Mysle ze Twoj charakter nie jest bardziej
        odmienny niz 80% kobiet bardziej energicznych. Masz racje co do mamy ale jesli
        wam sie ulozy to ona tez moze byc wam pomocna. To zalezy ile Twoj maz ma zamiar
        zostac w Angli bo jesli na dluzej to nie jest to talko droga do dorobienia sie
        ale tez do uciekajacych wam lat i waszemu dziecku. Nie mysl ze inni zarabiaja
        wiele bo tak nie jest ze tylko Wy musicie byc w najgorszej sytuacji finansowej
        na swiecie. Byc moze chcecie zbyt wiele odrazu i moze wlasnie w waszej sytuacji
        przydalo by sie troche zeby ten wyjazd bardziej zaplanowac. Uwierz w siebie i
        we wlasne mozliwosci glowa do gory. Trzymaj sie.
        • joannaszm Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 03.06.04, 02:43
          Dziękuję Agnieszko, za szczere i cenne rady. Ja również dochodzę do wniosku, że
          należy jeszcze raz powaznie i dokładnie nad wszystkim się zastanowić. Wiesz jak
          to jest rozmawiając przezv telefon. Musimy z mężem poczekać do jego przyjazdu
          pod koniec czerwca i wtedy porozmawiać. poinformuję Was jaką podjęliśmy
          decyzję. Ale im dłużej się teraz nad tym wszystkim zastanawiam, to tym częściej
          dochodzę do wnisku, że może faktycznie o kilka miesięcy odłożyć ten mój wyjazd.
          Gdybyśmy nie mieli dziecka, to moglibyśmy gnieżdzić się w malutkim pokoiczku na
          materacu. Ale przede wszystkim musze myśleć o naszej coreczce. Ona musi mieć
          odpowiednie warunki, by się rozwijać (skromne ale "ludzkie")
          Pozdrawiam Cię gorąco. Pa
          • basiak6 Re: nawet nie macie pojęcia jak wam zazdroszczę 03.06.04, 19:17
            Wydaje mi sie ze powinniscie sobie ulozyc jakis plan, tzn jaki macie cel. Wydaje
            mi sie ze musi to byc tez oparte na konkretach a nie na tym 'jakos to bedzie'.
            Jesli celem jest aby zarobic jakas okreslona kwote, obliczcie ile czasu maz musi
            pracowac tutaj sam aby to odlozyc, jesli czas wydaje sie za dlugi jak na
            rozlake, wtedy warto przekalkulowac wszystko i byc moze zostac dluzej a byc
            razem. Bo ja osobiscie wolalabym przetrwac pare miesiecy rozlaki wiedzac ze
            pozniej maz wroci i splacimy to co trzeba. To jest sprawa indywidualna, dla
            jednego miesiac to za dlugo, dla innego 5 miesiecy.
            Niestety czesto tak jest ze nie mozna miec wszystkiego. Przyjezdzajac tutaj
            pewnie musielibyscie zyc bardzo skromnie. Wiem ze niektorzy tak zyja, ale na
            przyklad dla mnie wazne jest to ze stac mnie aby kupowac tylko organiczne
            jedzenie, dobre wino, wyjazdy z malym itp. Nie chcialabym miec sytuacji gdzie
            szlabym do sklepu i musiala wybierac tanszy chleb czy kurczaka, lub nie mogla
            wyjsc sobie na dobra kolacje ze znajomymi. Jesli juz decyduje sie na emigracje
            to po to aby cos z tego miec a nie zamieniac polska biede na tutejsza...
            Moze nie kazdy tak to widzi, jest to sprawa indywidualna.. stad wydaje mi sie ze
            ciezko wam cokolwiek doradzic, wszystko zalezy od waszych upodoban i
            priorytetow... Ale przyznaje ze nie wiem co bym zrobila na waszym miejscu. Nie
            mam jednoznacznej odpowiedzi.. kocham meza, wiem jak przepada za naszym malym.
            Ale w takim razie jesli nic nie odlozymy, po co sie meczyc za granica?
Pełna wersja