chyba wracamy do Polski?!

27.07.04, 17:45
Czesc dziewczyny!
Wrocilismy wlasnie z Polski i powaznie myslimy o powrocie.
Wiem ze kiedys napisalam ze nie wroce,ze sie po 11 latach pobytu tutaj nie
przyzwyczaje do mieszkania w Polsce,ale jakos po tym wyjezdzie doszlam do
wniosku ze moze i czas wracac.
Tam mam kolezanki ktore znam od 20 lat i caly czas jestesmy w
kontakcie,spotkalam sie z nimi na biwaku w lesie,super,cale rodziny zjechaly
na rowerach,opowiadaja jak to jezdza sobie konno,plywaja na kajakach,jezdza
na dzialki i ciagle wszystkie sie spotykaja.
No tak ,a my z Nelcia codziennie chodzimy do tego samego parku,po
smierdzacych spalinami ulicach,nie znamy nikogo kto ma dzieci,a znajomi
ktorzy ich nie maja sa tak zapracowani ze trudno sie z nimi spotkac.
Jakos strasznie sie do tego pomyslu o powrocie napalilam,mam nadzieje ze jak
przyjdzie co do czego to nie stchorze!
Pozdrawiam Magda
    • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 19:14
      Oj jak ja Cie rozumiem....
      Jakbym mieszkala w Polsce to i na spacery duzo wiecej mozliwosci, wiecej
      swiezosci w powietrzu i duuuzo znajomych. Ostatnio znow z reszta mam chandre,
      bo znajomych nie mam pod bokiem, tzw. prawdziwych przyjaciol.
      Mam nadzieje, ze jak podejmiesz juz decyzje to bedziesz z niej baardzo
      zadowolona.
      A dopoki co, moze my bysmy sie w koncu spotkaly? Gdzies w polowie drogi?
      Pozdrawiam i bardzo rozumiem wink)))
      Kinga
      • magdapol75 Re: do kingaolsz 27.07.04, 19:57
        Kinga, bardzo chetnie sie z Toba spotkam,namowmy sie na poczcie smile
        • kingaolsz Re: do kingaolsz 28.07.04, 10:06
          Super, juz sie ciesze smile)))))
          Kinga
    • blum5 Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 20:18
      a gdzie mieszkacie? bo mi też znajomych brakuje, mamy tu jednych, ale oni sa
      jacyś bardzo spięci życiem, no i wcale nie nadajemy na tych samych falach.
      dlatego też my wyjeżdzamy do polski, ale dopiero za 3 lata.
      a brak znajomych za granićą to chyba problem wielu mam.
      pozdrawiam
      • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 21:51
        Mieszkam na Maida Vale,nikt niestety blisko mnie nie mieszka sad(
        My planujemy wracac za rok,w lato, bo jakos kolorowiej to widze w zime bym sie
        chyba nie zdecydowala.
        Pozdrawiam Magda
        • farpakon Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 23:09
          > Mieszkam na Maida Vale,nikt niestety blisko mnie nie mieszka sad(
          no wiesz co, magda, ja mieszkam calkiem niedaleko (willesden). chcialam sie odezwac do ciebie wczesniej, ze wzgledu na odleglosc, podobny wiek naszych dzieci, no i to, ze mam ogromny sentyment do maida vale. napisz do mnie na adres gazetowy, jak masz ochote sie spotkac ze mna czy z innymi mamami z forum. spotykamy sie regularnie od jakiegos czasu i jest nas coraz wiecej!
          co do znajomych tutaj z dziecmi, to mam podobne doswiadczenia. ale chyba w polsce tak kolorowo wyglada jak sie przyjezdza, bo na codzien, tez nikt nie ma czasu sie spotkac. przynajmniej tak jest u mnie. no, ale w polsce odleglosci sa mniejsze niz w londynie. a poza tym ja nie mieszkam tu jeszcze 11 lat.
          pozdrawiam i moze do zobaczenia?
          aska i jeremek
    • mamamon Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 23:20
      Ja tez chce wracac! Ja tez! Choc wiem, ze na razie to niemozliwe. Ale moze za
      dwa, trzy lata...
      • lucasa Re: chyba wracamy do Polski?! 27.07.04, 23:41
        hej, a moze to pogoda, a moze to zarazliwe?
        bo ja tez mam dosyc Anglii na dzien dzisiejszy,
        i wszystkiego dokladnie,
        pozdrawiam Was dziewczyny!
        A
        (Magda, przynajmniej na dzien dzisiejszy jestes z Nel, a ja nawet nie mam tego!)
        • agozdzik Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 09:22
          Magdapol,ja po tym pobycie w Polsce tez mam rozne mysli,jak to byloby fajnie
          mieszkac tam a pieniazki miec takie co tu w Londynie.Tam rodzina ,znajomi,w
          ogole inne zycie.Po raz pierwszy nie chcialo mi sie wracac do domu,mimo ze
          wczesniej kazdym wyjazdem bylam rozczarowana,ta sytuacja w Polsce.
          Dlatego postanowilam jeszcze raz skoczyc do mojego kochanego kraju,juz za 4
          tyg.A na stale to moze wrocimy za 25 lat!
          • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 14:58
            No widzicie to nie jestem sama w mysleniu o powrociesmile))
            U nas teraz maly konflikt rodzinny,mianowicie: ja chce do mojego Piaseczna,a
            maz do swojej wsi pod Olsztyn i masz ci babo placek sad(
            • magdapol75 Re: do farpakon 28.07.04, 15:03
              Asiu napisalam do Ciebie na poczte.
    • vase Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 15:47
      Witaj imienniczko! My z mezem tez podjelismy te decyzje (nawet zalozylam watek
      na ten temat pt. Slomiane wdowy ) z tym, ze my tak wymyslilismy,
      ze on bedzie w UK pracowal i jak najczesciej przyjezdzal, a ja z malym w Pl.
      Ale glupota! Oczywiscie (na szczescie) nic z tego nie wyszlo. Teraz znowu
      myslimy o powrocie, ale moze za rok, w lecie? Z tym, ze tym razem
      przeprowadzamy sie wszyscy. Mieszkanie w UK zatrzymujemy wiec pewnie w praktyce
      bedziemy mieszkac i tu i tu. Np. w Pl przez 9 mies a 3 miesiace lata w UK
      (mieszkamy nad morzem wiec beda coroczne wakacje) No, jakos tak to widze.
      (W Pl mieszkamy w Krakowie)

      • acutecompute Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 18:28
        oj zgadzam sie z tym ze znajomi nie ci sami a od siebie dodam ze znajomosci nie
        takie same.
        nie wiem czy przyznacie mi racje czy macie inne odczucia ale tu ( w anglii)
        znajomosci maja jakies takie plytkie podloze ( ach nasza polska goraca fantazja
        hehe).ja nie znosze slowa friend bo ono dla mnie nic nie znaczy...
        tutaj ...znajomi z cotygodniowego wypadu do pubu to friends?kolezanki z
        cotygodniowego playgroup to friends?
        wszyscy sa dla siebie mili ze az trudno odroznic kto cie lubi a kto tylko jest
        mily bo tak wypada.
        nawet ostatnio ochrzanilam @mojego@ bo byl cierpliwy i mily dla takiej jednej
        co byla nachalna i nie zwracala uwagi ze @moj@ ma @swoja@( uwazacie ze od razu
        rozszarpac i wyrzucic szczatki czy tylko ignorowac i pozniej dac w zeby?)- ja
        tylko bylem polite .
        ja nie wrcam bo w sumie niedawno przyjechalam ok 1,5 roku ale rozumiem jak to
        jest byc bez znajomych co rozumieja cie w pol slowa ,uzywaja tekstow z naszych
        polsich filmow i rozumieja o co chodzi w mistrzu i malgorzacie a flaczkow nie
        uwazaja za psie zarcie.
        • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 20:37
          acutecompute opisujesz moje mysli. Mnie wlasnie takich przyjaciol brakuje,
          ktorzy znaja mnie od podszewki, moge sobie z nimi wszystko powiedziec, czy mile
          czy nie, akceptuja mnie taka jaka naprawde jestem, bez udawania.
          Niestety tutaj znajomosci sa sztuczne, jakies takie sztywne i bardzo nietrwale
          niestety.
          Mam nadzieje ze jesli nie wrocimy to jednak uda mi sie znalezc chociaz jedna
          przyjazna naprawde dusze. Ale na razie zyje mysla ze kiedys stad uciekniemy wink

          Pozdr
          Kinga
          • ingass Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 21:23
            A ja myslalam, ze jestem sama wink)), a tu widze, ze Londyn zaczyna wszystkich
            dobijac. Moze to ta pogoda, a moze poprostu to miejsce po czasie przestaje byc
            takie fascynujace...? Wszyscy gonia za kasa i nikt na nic nie ma czasu. Ja
            czasem mam zwyczajnie dosyc! Chce prawdziwe przyjaciolki - takie jak mam w
            Polsce?!
            Do Polski na razie nie wracamy, choc szczerze wyznam, ze tez czasem mam wielka
            ochote wink Pocieszajcie sie dziewczeta, ze wy macie swoje dzieciaki przy sobie -
            moja mala ciagle w brzuszku, a kopanie po nerkach nie poprawia mi nastroju...
            Trzymajcie sie!
            • ula1001 Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 22:02
              Mnie tez najbardziej w Londynie brakuje przyjaciolki, takiej od serca.
              W Polsce mam Anie, z ktora sie przyjaznie od czasow liceum, jestesmy w
              kontakcie i kiedy jestem w kraju, zawsze ja odwiedzam, ale odleglosc robi swoje.
              Tutaj wprawdzie mamy troche znajomych i nawet znam kilka bardzo fajnych mam
              (pozdrawiam), ale kiedy mam dola albo zwyczajnie chce pogadac, to glupio mi
              komus zawracac glowe.
              Czasem pol-zartem pol-serio mowie do meza: Moze zrobie kawke i poplotkujemy
              troche? Babski wieczor z mezem, hehe, oczywiscie przy telewizorze, no i on
              nigdy nie wie o czym ja mowie, i nie pojdzie ze mna na zakupy ani na kawe.
              Odwazylam sie o tym napisac na forum, bo widze jak popularny jest ten watek-
              dowod na to, ze nie tylko ja czuje sie czasem samotna.
              No ale i tak jest niezle, tylko czasem czegos brak...
              A moja tesciowa mowi: no co ty, dziecko, maz, obiad trzeba zrobic, to juz nie
              ten czas, zeby po pubach biegac...
              Naprawde?

              pozdrawiam, Ula
              • acutecompute Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 23:02
                czas jest zawsze bo zycie jest jedno jest naszym czasem
                jest to jedna z wielu ( bo ja wogole to lubie anglie)rzeczy ktore lubie w tym
                kraju , tutaj ludzie maja czas na activites , na joge w wieku 60kilku lat , na
                pobujanie sie na hustawce ( i nikt sie nie smieje ) i jak ja to opisalam do
                kolezanki w polsce - jak lezalam na laweczce to nikt nawet pogotowia nie wezwal.
                piknik , polezenie na trawce itp .sprobuj polozyc sie na trawce w twoim miescie
                w polsce - sasiedzi cie obgadaja ze pewnie narkotyki bierzesz.
                tutaj ludzie sa sympatyczni i ja to tez lubie ale jak juz wspomnialam nic
                wiecej .moooze jak sie znaja 30 lat to juz lepiej ale generalizujac triumfuja
                nic nie znaczace spotkania przy lunchach.a moze ja sie myle ?

                a wogole a propo znajomych , nadal NIC w Brighton? pelno tu Polakow a zadnej
                przyjemnej mamy ?
              • lucasa Re: chyba wracamy do Polski?! 28.07.04, 23:04
                he,he, ja tez chcialam miec meza-przyjaciolke (no bo skoro tu nikogo nie znalam)
                i strasznie sie czepialam Patricka na poczatku,
                a teraz troche zmadrzalam i wiem, ze nie moze byc przyjaciolka (a co najwyzej
                przyjacielem, a przede wszystkim mezem, a to tez jest inna juz relacja), a moje
                przyjaciolki sa w Polsce... i tylko firmy telekomunikacyjne na nas zarabiaja...

                taka mala to pociecha, ale ciesze sie, ze wiemy co to sa "nocne POlakow
                rozmowy" i szczere przyjaznie, bo tak przynajmniej wiemy do czego tesknimy...
                pozdrawiam,
                A
      • wielorybek Re: chyba wracamy do Polski?! 08.02.05, 17:04
        Witajcie!

        Wygrzebałam ten wątek, przeczytałam go od deski do deski po kilka razy i …
        Kilka moich myśli pozwolę sobie wtrącić.

        Część z Was tęskni za krajem, bo …
        I tu argumentów jest tysiące, jedne silniejsze, inne słabsze.
        Każdy ma swoje racje i każdy ma swoje pragnienia.
        Serca nie da się oszukać.
        Nie chcę, aby Którakolwiek z Was odebrała źle moje słowa.
        To są moje przemyślenia, ale chciałam się nimi z Wami podzielić.

        A więc życie w Polsce…
        Ono nie jest takie piękne i proste jak Wam się wydaje.
        Pomysł na własny interes nie wystarcza. Trzeba jeszcze mieć to „coś”. Można
        nazwać to szczęściem, fuksem albo głową na karku.
        Piszę to na własnym przykładzie.
        Mąż miał własna firmę, było super. Branża na czasie, specjalizacja opłacalna i
        niewiele osób, które zajmowało się tym co on. Aż nagle… musiał przedstawić
        projekt, dokładnie opisać technikę pracy. No i stało się… Jego, a właściwie
        nasz wieloletni przyjaciel wykopał go.
        On miał „plecy” a my nie. On dostał pracę, a nam pozostał drogi sprzęt od
        spłacenia.
        Nie będę się rozpisywać, bo nie ma po co wracać do tego.

        Staraliśmy się żyć…
        Kraków piękne miasto, my młodzi wykształceni z doświadczeniem.
        I co z tego?
        Nam się nie udało. Mąż musiał wyjechać, ja zostałam sama z dzieckiem.
        Teraz odliczam dni, kiedy do niego dołączymy. Mogę tyrać, mogę czyścić kibelki,
        ale chcę mieć pewność, że nie zabraknie mi na podstawowe rzeczy.

        Jak to Ktoś pięknie powiedział:
        „Tam dom Twój, gdzie serce Twoje”
        Moje serce jest w UK. Tam jest człowiek, z którym chcę przeżyć życie.
        Z którym tworzymy rodzinę, tworzymy całość.
        Nie chcę żyć na odległość.
        To on jest dla mnie najważniejszy, a nie rodzice, teście, dziadki czy
        rodzeństwo.
        Wychodząc za mąż wiedziałam, że od tego dnia wszystko będzie inaczej.
        Mieszkając tu gdzie jest rodzina i tak widujemy się rzadko, bo daleko, bo
        praca, bo małe dziecko etc,etc, etc.

        Tu tez jest pogoń za pieniądzem.
        Ludzie chwytają się kilku prac równocześnie. Nie mają czasu na nic.
        Pod tym względem nie jest chyba inaczej niż w UK.

        Vase,
        Chyba troszkę wyidealizowałaś ten Kraków wink
        Psie kupy, śmieci, gumy do żucia to w Krakowie norma.
        Wszędzie to spotkasz w centrum. Tylko na tych nowych osiedlach typu ruczaj,
        kliny, żabiniec jest inaczej.

        Czy to nie ironia losu?
        Zawsze chcemy tam gdzie nas nie ma.
        Dla mnie UK, jest szansą na lepsze życie. Może po kilku latach będę podzielała
        Wasze zdanie.

        Póki co życzę Wam wszystkim powodzenia i szczęśliwych powrotów.

        Magdapol75
        Macie super pomysł na własny interes. Zwłaszcza, że na Mazurach zawsze brakuje
        takich miejsc.

        Pozdrawiam serdecznie
    • gosia-m Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 08:53
      Ale ja was doskonale rozumiem. Czasami myslalam, ze to ja jestem jakas
      nienormalna i nie moge sie przystosowac do nowych warunkow.
      Ale widze, ze jest nas tutaj wiecej teskniacych za Polska.
      Mi najbardziej brakuje rodziny i starych przyjaciol i takiego uczucia, ze za 10
      min. moge byc u nich.
      Gdyby sytuacja w Polsce byla lepsza nawet bym sie nie zastanawiala nad powrotem.
      • agozdzik Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 10:59
        to i ja sie przyznam ze brakuje mi prawdziwej przyjaciolki,kiedys mialam ale
        wyjechala do USA,a teraz mamy sporadyczny kontakt przez roznice czasowa,kiedy
        ja ide spac,ona wraca z pracy,nie ma dzieci to tez nie rozumie niektorych
        spraw.A tu w Londynie wiekszosc znajomych nie ma czasu,najbardziej mnie
        denerwuje to ze dla nich nie weekendow i swiat tylko praca i praca,a nie samym
        chlebem zyje czlowiek.Eeeech,ale szkoda gadac bo ja i tak tego nie
        zmienie.Pozdrawiam wszystkie mamy ktore znam i musze przyznac ze bardzo sie
        ciesze ze je poznalam i ze sie spotykamy co raz czesciej.
    • madziulek8 Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 13:29
      Przyznaje sie bez bicia-ja wytrzymalam w "Ladku" 12 miesiecy i zmusilam mojego
      meza zeby go przeniesli gdzies indziej, i tak jestesmy w Genewie.
      Chyba musi tu byc lepsze powietrze bo teraz jestesmy juz we TROJE. Tomus
      zdecydowanie chwali sobie tutejsze winnice,spokoj, dobre jedzenie(mamusi, poki
      co)a Ladek-wystrczy ze ogladamy BBC prime.
      Ale przyznaje ze pozyetk z tego taki ze mowimy do malego po ang. zawsze sie
      przyda
      Dziewczyny
      Serdecznosci !!!!!

      magdapol75 napisała:

      > Czesc dziewczyny!
      > Wrocilismy wlasnie z Polski i powaznie myslimy o powrocie.
      > Wiem ze kiedys napisalam ze nie wroce,ze sie po 11 latach pobytu tutaj nie
      > przyzwyczaje do mieszkania w Polsce,ale jakos po tym wyjezdzie doszlam do
      > wniosku ze moze i czas wracac.
      > Tam mam kolezanki ktore znam od 20 lat i caly czas jestesmy w
      > kontakcie,spotkalam sie z nimi na biwaku w lesie,super,cale rodziny zjechaly
      > na rowerach,opowiadaja jak to jezdza sobie konno,plywaja na kajakach,jezdza
      > na dzialki i ciagle wszystkie sie spotykaja.
      > No tak ,a my z Nelcia codziennie chodzimy do tego samego parku,po
      > smierdzacych spalinami ulicach,nie znamy nikogo kto ma dzieci,a znajomi
      > ktorzy ich nie maja sa tak zapracowani ze trudno sie z nimi spotkac.
      > Jakos strasznie sie do tego pomyslu o powrocie napalilam,mam nadzieje ze jak
      > przyjdzie co do czego to nie stchorze!
      > Pozdrawiam Magda
      >
    • aga_rn Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 21:44
      Hej dziewczyny planujace powrot do Polski ! smile
      Czytam watek ale nie moge sie doczekac konkretow smile Oprocz biwakow i spotkan z
      przyjaciolmi - jakie macie tam perspektywy ?
      Co z praca ? Na co mozecie liczyc, czy jest szansa na taka sama kariere ?
      Czy finansowo powrot bedzie sie oplacal, czy nie boicie sie spadku stopy
      zyciowej ?
      Wiem ze wiekszosc z was nie cierpi sluzby zdrowia w Anglii - ale przeciez w
      Polsce sluzba zdrowia jednak stoi na brzegu przepasci (jezeli nie na dnie).
      Prywatna - to grube pieniadze.
      Przestepczosc, wysokie bezrobocie, dyskryminacja kobiet na rynku pracy, zalosna
      polityka socjalna, nietolerancja, zalatwienie naglupszej rzeczy gdzies w
      urzedzie to gehenna ...
      Pytam z ciekawosci bo sama jak na razie nie planuje wracac, ba, nawet by mi to
      do glowy nie przyszlo smile Ale moze nie jest tak najgorzej ?
      smile
      • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 21:56
        aga_rn napisała:


        > Czy finansowo powrot bedzie sie oplacal, czy nie boicie sie spadku stopy
        > zyciowej ?

        to dla mnie w kazdym razie zaden problem

        > Wiem ze wiekszosc z was nie cierpi sluzby zdrowia w Anglii - ale przeciez w
        > Polsce sluzba zdrowia jednak stoi na brzegu przepasci (jezeli nie na dnie).
        ale chyba jednak troche lepiej niz z angielska

        > Prywatna - to grube pieniadze.
        wedlug mnie wcale nie, na pewno bardziej dostepna cenowo niz angielska prywatna
        sluzba zdrowia

        > Przestepczosc, wysokie bezrobocie, dyskryminacja kobiet na rynku pracy,
        zalosna
        >
        > polityka socjalna, nietolerancja, zalatwienie naglupszej rzeczy gdzies w
        > urzedzie to gehenna ...

        ja mam takie odczucia tu, przestepczosc ogromna, urzedy czy osobiscie czy przez
        telefon koszmar, polityka socjalna - ?!?!?! , dyskryminacja kobiet - na ulicach
        odczuwalna , nietolerancja - rzecz wzgledna, zalezy w jakich sytuacjach sie
        czlowiek znajdowal

        > Pytam z ciekawosci bo sama jak na razie nie planuje wracac, ba, nawet by mi
        to
        > do glowy nie przyszlo smile Ale moze nie jest tak najgorzej ?
        > smile
        dla mnie nie najgorzej a zdecydowanie lepiej
        no coz, ale nudno by bylo jakbysmy wszyscy tak samo mysleli

        Pozdrawiam
        Kinga
        • aga_rn Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 22:33
          Kinga smile
          tak z przymruzeniem oka - co Ty jeszcze w tej Anglii robisz ?!!!
          wink
          A na powaznie - a co z praca (bo ja pominelas) ? Masz takie same perspektywy,
          gorsze, czy moze nie zamierzasz do pracy wracac w ogole ? Dla mnie to jest
          glowy powod dla ktorego nie wroce - bo ze swoim zawodem nie mam czego w Polsce
          szukac.
          Na inne rzeczy pewnie tez patrze z perspektywy kanadyjskiej: np. dlugosc urlopu
          macierzynskiego - to dla tych ktorzy jeszce dzieci planuja, pracodawcy nie
          chcacy zatrudniac kobiet ze wzgledu na "rozrodczosc" i zwolnienia na dzieci,
          urzedy i banki - w Kanadzie prawie wszystko mozna zalatwic
          telefonicznie/poczta/przez internet.
          Z innej beczki - mam w rodzinie potencjalnego re-emigranta ale tu chodzi o "na
          emeryture" (po dwudziestupatulatach na obczyznie). Tyle ze to jeszcze w sferze
          planow wiec nie wiem jak bedzie przebiegac.
          Dzieki za wypowiedz,
          --
          Pozdrawiam
          AgaRN
          • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 09:48
            aga_rn napisała:

            > Kinga smile
            > tak z przymruzeniem oka - co Ty jeszcze w tej Anglii robisz ?!!!
            > wink

            heheheheh, widzisz,m bo do wyjazdu musi sie jeszcze moj maz zebrac, w ogole w
            Angli jestem wlasnie bo poznalam jego i tylko dla niego wink)))))))))
            > A na powaznie - a co z praca (bo ja pominelas) ? Masz takie same
            perspektywy,
            > gorsze, czy moze nie zamierzasz do pracy wracac w ogole ? Dla mnie to jest
            > glowy powod dla ktorego nie wroce - bo ze swoim zawodem nie mam czego w
            Polsce
            > szukac.
            ja jeszcze co prawda zawodu nie mam, bo rzucilam studia swego czasu, ale w
            Polsce mialabym prace, zawsze od 16 roku zycia pracowalam, tutaj z kolei ja nie
            moge znalezc pracy innej niz sprzatanie itp. a to mnie nie satysfakcjonuje
            zupelnie.
            Ale z kolei moj maz moglby miec klopoty ze znalezieniem pracy w Polsce i to
            jest powod dla ktorego jeszcze nie wyjechalismy, moj maz nigdy nie pracowal w
            Polsce bo zaraz po szkole przyjechal tutaj ( 13 lat temu).
            > Na inne rzeczy pewnie tez patrze z perspektywy kanadyjskiej: np. dlugosc
            urlopu
            >
            > macierzynskiego - to dla tych ktorzy jeszce dzieci planuja, pracodawcy nie
            > chcacy zatrudniac kobiet ze wzgledu na "rozrodczosc" i zwolnienia na dzieci,

            moze sie myle ale mam kilka "dzieciatych" kolezanek, ktore maja prace i nikt
            nie robi im wyzutow ze maja dzieci i pracuja w normalnych godzinach czyli do
            16.
            > Dzieki za wypowiedz,
            prosze bardzo smile)))
            > --
            > Pozdrawiam
            > AgaRN

            Rowniez pozdrawiam
            Kinga
            • aga_rn Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 22:24
              Hej Kinga, moge sie mylic ale w Twojej obecnej sytuacji, bez konkretnego
              wyksztalcenia czy zawodu (brytyjskiego) i perspektywy zawodowe ograniczajace
              sie do sprzatania faktycznie mozna miec tej emigracji dosyc. Moze jak dziecie
              odchowasz i wrocisz na studia to spojrzysz na wszystko inaczej ? Jak Ci sie
              perspektywy poprawia ?
              Moja pierwsza praca w Kanadzie to byla pomoc w cukierni/piekarni "u
              Granowskiej" (mieszkanki Toronto na pewno skojarza ten przybytek "na
              ronczesie" wink ). Koszmar, uslyszalam ze jestem niedorozwinieta bo pewnych
              ciastek nie rozrozniam LOL. Wytrzymalam tam 10 dni, na szczescie znalazlam w
              miedzyczasie inna prace, ktora tez nie nalezala do prestizowych wink ale byla o
              niebo lepsza i nie bylam tam traktowana jak smiec. Ale to juz temat na inny
              watek smile
              W Polsce tez nie jest latwo teraz bez studiow, konkretnego wyksztalcenia i
              doswiadczenia. A jak czytam o tym jak sie traktuje pracownikow w niektorych
              firmach to wlos sie na glowie jezy (ostatnio bylo na emamie - watek w
              wychodzeniu z pracy, ludzie pracujacy po godzinach, oczywiscie bez otrzymywania
              nadgodzin). Zreszta, Ewunia wspomniala o tym ponizej. Z drugiej strony czy Ci
              co wychodza na czas to nie czasem glownie budzetowka w ktorej zarobki wolaja o
              pomste do nieba ?
              W mojej rodzinie (w Polsce oczywiscie) jedyna osoba ktora pracuje od_do to
              pielegniarka w przychodni (zarobki wiadomo jakie). Moja wlasna mama, ksiegowa,
              pracuje po srednio 10 godzin dziennie, przed bilansami (miesiecznym, rocznymi,
              itp. ) dluzej. Ludzie naprawde dlugo pracuja (czasem praktycznie bezprawnie) i
              mnie tez jest trudno uwierzyc ze maja czas na ciagle spotkania ze znajomymi.
      • ewunia_uk Re: chyba wracamy do Polski?! 29.07.04, 23:23
        Ja zawsze odnosilam wrazenie, ze to wlasnie w Polsce ludzie bardzo duzo pracuja
        i nie maja czasu na spotykanie sie ze znajomymi: z kimkolwiek sie nie
        rozmawia, to ludzie pracuja do 7,8 wieczorem i czesto w weekendy. Na eDziecku
        zawsze dziewczyny sie skarza, ze tatusiowie calymi dniami pracuja i dzieci
        prawie nie widuja.

        W Polsce na pewno nie moglabym pracowac na kierowniczym stanowisku w duzej
        firmie i wychodzic z pracy codziennie o 17:00 - tutaj moge. Pewnie nawet bym
        na to stanowisko w ogole nie miala szans majac dwojke malych dzieci wink

        Jeszcze a propos tego "zabiegania": z mojego doswiadczenia w UK wynika, ze
        tutaj ludzie jednak maja czas na rozne hobby, uprawianie sportu itp. Wielu
        ludzi wlasnie w ten sposob poznaje przyjaciol. Ja swoje najlepsze przyjaciolki
        poznalam przez wspolna pasje do Flamenco. A jedna przez sasiedztwo i pogaduchy
        przy plocie wink

        Moze to tylko takie zludzenie, ze w Polsce ludzie maja wiecej czasu dla siebie,
        bo przeciez jak ktos przyjechal z zagranicy, to wszyscy staraja sie
        zorganizowac spotkanie?
    • evee1 Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 02:43
      Wczoraj wklepalam caly list, ale mi gdzies wsiakl sad(.
      Ja oczywiscie (jak zwykle) odezwe sie z pozycji szczesliwej emigrantki.
      Ja juz widocznie przeszlam na "druga strone", bo do Polski nie ciagnie
      mnie nic. Znajomych owszem, nadal tam mam i jak tam jestem, to mam
      wrazenie, ze ostatnio widzialam sie z nimi miesiac wczesniej, ale
      oni nie sa mi do egzystencji potrzebni. mam za to przyjaciol na miejscu,
      do ktorych bardzo tesknilam jak wyjechalismy na trzy lata do Anglii.
      Z kolei w Angli tez poznalam ludzi, z ktorymi z wielkim zalem rozstawalam
      sie gdy wyjezdzalismy. Prawde mowiac dziwie sie (nie odbierz prosze tego
      jako krytyke), ze nie udalo Ci sie, Magdo, przez te jedenascie lat poznac
      nikogo z kim moglabys jakos serdecznie sie zaprzyjaznic. No, ale nie
      zawsze ma sie szczescie znalezc ludzi, ktorzy tak po prostu pasuja.
      Z innej beczki. Dawniej tez mi sie wydawalo, ze najlepiej rozumiem sie
      z Polakami, bo tylko oni dziela te doswiadczenia typu "tylko ocet na polkach"
      (ale pewnie i wiele z Was tego nie pamieta, he, he). Ale po jakims czasie
      okazalo sie, ze ta przeszlosc bogoojczyzniana przestaje sie liczyc. I laczy
      nas co innego, nie wiem dokladnie co. Moze zwyczajnie lubimy byc w swoim
      towarzystwie, a ze znamy sie juz tyle lat, to i laczy nas nasza wspolna
      przeszlosc.
      Ja w ogole mam teraz wrazenie, ze moje zycie w Polsce, to jakis zamkniety
      rozdzial mojego zycia i tak jakby go w ogole nie bylo, chociaz wspomnienia
      oczywiscie mam, ale juz nie czuje, ze to jest czesc mojego zycia. Moze
      dlatego, ze z Polski wyjechalam zaraz po studiach, samotna i dorosle,
      a potem malzenskie zycie rozpoczlam dopiero poza nia.
      Powrotu do Polski nawet nie rozwazamy i napewno nie bylby to dla nas
      powrot, tylko kolejna emigracja smile)). Ale chetnie tam bede od czasu
      do czasu jezdzic i patrzec jak sie wszystko (mam nadzieje na lepsze)
      zmienia.
    • kerstink Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 10:28
      Magdo, przypuszczam, ze szara codziennosc wszedzie jest podobna i zalezy od
      tego, co z nia robisz.

      Napewno jest cos takiego, ze skoro sie urodzilas w Polsce i spedzilas tu
      dziecinstwo, to masz jakis wspolny mianownik z innymi Polakami (ta wspolna
      przeszlosc, ten 'ocet na polkach', o ktorym jedna pisala), to ulatwia czasami
      kontakty (niektorych spraw nie trzeba wytlumaczyc). Takie podobne zjawisko widze
      ja, ale tez sporo moich znajomych, w kontaktach pomiedzy 'Wessi' i 'Ossi' w
      Niemczech. I byc moze dlatego ja mam czasami wrazenie, ze latwiej mi sie dogadac
      z Polakiem niz z Niemcem z Zachodu, bo pewnych rzeczy nie doswiadczyl. Wcale to
      nie oznacza, ze nie mozna miec w ogole kontaktu.
      Teraz, bedac juz 19 lat w Polsce, czasami czuje odwrotnie, czyli mam juz wspolna
      przeszlosc z Polakami. To oczywiscie absolutnie nie szkodzi w tym, ze czasami
      mysle o tym, jak to bybylo, gdybym wrocila do swojego ukochanego miasta Berlin.

      Nasza sytuacja jest akurat taka, ze maz ma w Polsce dobra prace. Byc moze takiej
      by nie znalazl tak szybko w Niemczech. To samo dotyczy mnie. Jesli ktos w Polsce
      ma prace (taka ktora nie jest od - do, a potem biuro sie zamyka), to pracuje
      raczej dlugo. U mojego meza nikt nie liczy nadgodzin (pewnie firma by
      zbankrutowala, gdyby miala za nie placic), ma bardzo duzo zaleglego urlopu, ale
      w zasadzie i tak nie moze go wziasc.

      Mysle, ze to tylko takie wrazenie, ze wszyscy sie naokraglo spotkaja. Tak bylo,
      bo przyjechalas. Na dlusza mete sie tak nie da, chyba ze ktos nie ma pracy (ale
      wtedy byc moze tez nie ma pieniedzy na jazdy konne itd).

      Przemysl swoja decyzje dobrze. Byc moze rzeczywiscie powinnas wrocic, bo po
      prostu w Polsce jest twoj dom. Bardzo mozliwe, ze bedziesz sie czula lepiej. Ale
      niekoniecznie bedzie tak jak podczas krotkich urlopow.

      K.
    • olenka12 Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 10:45
      A ja właśnie wróciłam z Polski. To były 2-miesięczne wakacje po prawie 3 latach
      spędzonych w Australii. I wiecie co? Żałuję, że to były tylko 2 miesiące.
      Bardzo mi się podobało i teraz jeszcze intensywniej myślę o powrocie. Mam już
      nawet plan jak to zrobić, chyba niezły bo mężuś powoli się przekonuje smile
      Może się uda tak za 3 do 5 lat.
      • kasiulad na pewno wracamy do Polski! 30.07.04, 12:38
        Tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i dochodze do wniosku, ze dzielimy sie
        na osoby zdolne do akomodacji - przystosowania sie do zycia w innym kraju oraz
        osoby, ktore niezaleznie od tego jak dlugo mieszkaja za granica sercem ciagle
        sa w Polsce (jakkolwiek wiele oczywistych wad by ten nasz kraj nie mial).
        Zazdroszcze tym, ktorzy wspomniana zdolnosc akomodacji posiadaja. Bez problemu
        zawieraja znajomosci z obcokrajowcami, nie draznia ich roznice w mentalnosci,
        pojecie wspolnego mianownika (o ktorym ktos wczesniej pisal) nie odgrywa
        istotnej roli.
        Ja zaliczam sie zdecydowanie do tej druiej grupy. Mieszkam w Anglii od 8 lat
        (tylko dlatego, ze maz jest Anglikiem) i im dluzej tu jestem tym bardziej
        utwierdzam sie w przekonaniu, ze nie moglabym tu zyc na stale. Do tego stopnia,
        ze nie wyobrazam sobie, aby moja corka (obecnie ma niecale 3 latka) mogla
        chodzic do angielskiej szkoly na przyklad.
        Do tego dochodzi tez kwestia dwujezycznosci. Z dzieckiem rozmawiam wylacznie po
        polsku i czuje sie naprawde niezrecznie w sytuacjach, gdy jestesmy otoczone
        osobami angielskojezycznymi, ktore nie maja pojecia o czym my mowimy (np. na
        placu zabaw, spotkaniach ze znajomymi czy rodzina meza itp).
        Nie wspominam juz o tym, ze Anglia pod bardzo wieloma wzgledami w ogole mi sie
        nie podoba (ta wszedobylska cegla, szeregowe domy jakby spod jednej maszyny do
        szycia wyskoczyly, beznadziejny klimat, jedzenie, pogon za pieniadzem i
        przeludnienie (to akurat sie tyczy glownie Londynu; na prowincji z pewnoscia
        jest normalniej)...przykladow moglabym mnozyc.
        Swiadoma jestem, ze w Polsce jest trudniej pod wzgledem ekonomicznym, ale
        wierze, ze "where there is a will, there is a way".
        Mam szczescie, ze moj angielski maz za Polska przepada i .... juz za okolo
        miesiac sie do niej przeprowadzamy!!! Czesciowo mamy juz nagrana prace, wiec
        mysle, ze nie powinno byc tak zle. No ale czas pokaze.
        Pozdrawiam wszystkich,
        Kasia
    • mamamon A propos zycia w UK 30.07.04, 12:13
      Jesli chodzi i zycie w UK, to na pewno trzeba wziac pod uwage, gdzie kto
      mieszka. Ja rozumiem, ze wszystkie te mamusie, ktore mieszkaja poza Londynem sa
      szczesliwe, bo tam zycie ma inne tempo i jest po prostu inne. Mysle, ze gdybym
      mieszkala poza Londynem, to tez bylabym zadowolona. Zreszta mieszkalam przez
      rok w malenkim miasteczku w Devonie i wspaniale ten czas wspominam. Do Londynu
      nie moge sie przyzwyczaic. Zycie zajmuje mi strasznie duzo czasu: dojazdy do
      pracy dusznym, smierdzacym metrem. Potem powrot w tych samych warunkach.
      Zmienilam godziny pracy, bo w godzinach szczytu (przed 9-ta i okolo 17:30)
      zazwyczaj udawalo mi sie wepchac do drugiego, trzeciego pociagu. Zakupy zajmuja
      mi pol soboty, zalatwienie formalnosci w biegu. Na osiedlu, gdzie mieszkam
      wszyscy tak zyja i nikt raczej nie ma ochoty na pogaduchy. Wszystkich spotykam
      w biegu i nasze znajomosci ograniczaja sie do uprzejmego potakiwania glowa. Nie
      mowiac juz, ze nie mam tu warzywniaka, do ktorego moglabym wyskoczyc po swieze
      truskawki, miesnego, gdzie moglabym wybrac ladny kawalek, zaprzyjaznionej
      kioskarki (ba! kiosku w ogole nie ma). Sa jakies znajomosci, ale zazwyczaj
      jestem tak zmeczona, ze nie mam na nie ochoty. Wszystko robie w biegu i mam
      wrazenie, ze zycie przecieka mi gdzies przez palce. Tesknie za normalnoscia; za
      pusta niedziela, zapachem obiadu, warzywniakiem, ktory pachnialby kiszona
      kapusta, kawiarnia za rogiem i znajomymi i mam nadzieje, ze zdaze wyjechac
      zanim sie tu zestarzeje.
      Pozdrawiam,
      • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 12:39
        Ho,ho widze ze sie watek swietnie rozwija,ciesze sie smile
        Wiadomo ze nie chodzi mi z tym powrotem tylko o te wypady na biwak z
        przyjaciolmi.
        Tu tez mam przyjaciol,nawet jedna z Polski tu sobie zaprosilam 5 lat temu zeby
        kogos miec,no i co z tego jak ona od switu do nocy pracuje,poza tym mieszka na
        drugim koncu Londynu i widujemy sie srednio raz na 2 miesiace.
        Innych znajomych tez mam,swoich i mojego meza (polowa Olsztyna tu mieszka) i
        tak samo nie maja czasu,albo jedziemy do nich poltorej godziny, po drodze
        stojac w korkach (moje Piaseczno da sie przejsc w 15 minut smile))
        Inna rzecz,jak sprzedam mieszkanie tutaj to tam sobie kupie duzy dom z
        ogrodem,gdzies pod lasem.
        Z praca tez mysle ze nie bedzie problemu,moj maz swietnie zna komputery +
        angielski,a ja otworze kawiarnie bo w Piasecznie nie ma a by sie przydala
        (prosze traktowac z przymruzeniem oka smile),albo bede uczyla dzieci
        angielskiego,przy okazji moja Nel skorzysta.
        Musze myslec pozytywnie,a poza tym, zawsze mozna wrocic,no nie?!

        ~~~ magda mama nel ~~~
        Nowe fotki Nel
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11134529&a=14451282
        • aga_rn Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 22:35
          Magda, nie ze sie czepiam wink ale czy jestes pewna ze maz prace bez problemow
          znajdzie ? Pytam bo wciaz slysze ze w Polsce takie wielkie bezrobocie, i nawet
          fachowcy maja problemy z jej znalezieniem, nie mowiac juz o odpowiednim
          wynagrodzeniu.
          Z ta kawiarnia to niezly pomysl wink tylko wiesz co ? Wtedy dopiero nie bedziesz
          miala czasu dla rodziny i znajomych sad To jest czasochlonny biznes, tak samo
          jak np. sklep.
          Niemniej jednak sa ludzie ktorzy wrocili i sa bardzo zadowoleni. Sa tez tacy
          ktorzy wrocili i zaluja - wazne zeby nie znalezc sie w tej grupie. A jezeli
          juz to wszystko zostawic tutaj tak, zeby mozna bylo jeszcze raz wrocic - na
          emigracje smile
        • asiaasia1 Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 23:02
          Przepraszam , ze sie wtrące .
          Mysle , ze dobrym sposobem na utrzymanie sie w PL jest wlasny biznes i duzo
          oszczednosci ( w razie niespodziewanych , niesprzyjajacych okolicznosci ).
          Na pewno po sprzedaniu mieszkania w UK kupisz dom w PL i to calkiem fajny .
          Problem w tym , ze dom trzeba utrzymac .Z praca wcale nie jest rozowo nawet w
          duzych miastach ( pisze z perspektywy Warszawy ) . Znajomosc jezykow ,
          komputera i wyzsze wyksztalcenie wcale nie gwarantuje , ze znajdziesz prace na
          poziomie .Bezrobocie 20 % . Absolwenci wyzszych uczelni tez mają się kiepsko .
          Dlatego najlepiej chyba samemu wlasny interes zalozyc i samemu sobie byc
          sternikiem i okretem . Czy Twoj maz jest Anglikiem / obcokrajowcem ? Super jest
          to , ze w PL ludzie znaja angielski na dobrym poziomie i mozna sie dogadac .
          Gorzej , ze rynek pracy nie jest sprzyjajacy cudzoziemcom ( jesli nie sa
          szefami ) . Teraz po wejsciu do EU jest JUZ troche lepiej z prawem pracy dla
          cudzoziemcow .Wczesniej byly ceregiele z udowadnianiem przez pracodawce w
          odpowiednich urzedach , ze ten cudzoziemiec jest mu niezbednie potzrebny i
          zaden Polak go nie zastapi .Twoj maz moglby pracowac jako native speaker , do
          tego potrzebne sa jednak odpowiednie kwalifikacje czyli :
          - wyzsze wyksztalcenie pedagogiczne / humanistyczne lub
          - wyzsze wyksztalcenie jakiekolwiek + TEFL ( wiem co mowie , bo moj facet robi
          teraz TEFL-a w Bostonie ).
          - doswiadczenie w pracy z dziecmi / mlodzieza / najlepiej jako nauczyciel .
          Najlepiej jak zaczniecie juz teraz szukac pracy z UK do Polski . Moze miejsca ,
          w ktorych teraz pracujecie moga Was "przetransferowac" do PL ?
          Koniecznie zrobcie plan , decyzja powrotu do Polski moze byc bardzo ryzykowna .
          Jesli jednak wszystko zaplanujecie ,w PL moze byc jak u Pana Boga za piecem .
          Pozdrawiam , zycze powodzenia .
    • jagienkaa Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 14:13
      Ja wlasnie jestem w Polsce i nie moge uwierzyc jak tu fajniewink) tyle sie ciagle
      zmienia. Wiem jak ciezko o prace, ze ludzie zarabiaja tyle miesiecznie ile my
      wydajemy na zarcie w tydzien w UK (a ceny czesto sa porownywalne!), ze w
      szpitalach trzeba placic...ale jednak bylo mi tu lepiej niz w Anglii. Wczoraj
      pojechalismy do naszego biura w Warszawie, wszyscy byli tacy mili, zyczliwi,
      pomocni, usmiechnieci, nawet nam sie udalo pojsc do naszej ulubionej
      restauracji z Dominikiem i na lody (gdzie w Anglii kupi sie PRAWDZIWE lody?!),
      i teskno nam sie zrobilo do naszego starego zycia w Polsce. Neil stwierdzil ze
      gdyby mogl przeniesc swoj dom z ogrodem do Polski to bysmy wrociliwink
      Jutro juz wyjezdzamy, strasznie mi zal. Znowu beda maliny za 2,5 funta, korki,
      samotnosc, wszedzie jezdzenie samochodem, brak prawdziwych znajomych, gumowy
      chleb.
      I w ogole jak to miec fajnie mame/babcie pod reka!
      Ale my, mimo ze mamy taka mozliwosc (praca mojego meza pozwala mu na
      podrozowanie czy prace za granica w tym w biurze w Polsce), nie bedziemy
      wracac, moze kiedys, na starosc kupimy sobie domek w Malopolscewink)
      • ewunia_uk Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 14:43
        jagienkaa napisała: > Jutro juz wyjezdzamy, strasznie mi zal. Znowu beda
        maliny za 2,5 funta, korki,
        > samotnosc, wszedzie jezdzenie samochodem, brak prawdziwych znajomych, gumowy
        > chleb.

        Ja tylko a propos tych korkow - dla mnie wlasnie jest to jeden z glownych
        powodow, ktory zniechecilby mnie do powrotu do Warszawy! Takich korkow,
        spalin, i kierowcow-wariatow jak w Warszawie, to chyba nie ma nigdzie. No,
        moze za wyjatkiem M25.
        • jagienkaa Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 15:30
          No te korki sa, ale przewaznie tylko w Warszawie, w reszcie kraju spowodowane
          sa przewaznie jakimis wykopkami czy wypadkami. A w Anglii korki sa wszedzie
          bezprzyczynowo (tzn przyczyny sa, jak np koncza sie zajecia w szkole, jest
          przecena w IKEI).
          PS Zostaje jeszcze tydzienwink))))
          • aga_rn Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 22:42
            Jagienka, korki przewaznie tylko w Warszawie ???
            Poczuwam sie do obowiazku sprostowania wink - korki we Wroclawiu sa niebotyczne
            przez wiekszosc dnia (nie tylko w szczycie), bez wzgledu na to czy sa wykopki,
            wypadki, czy tez nie. Do tego parking - a raczej niemozliwosc znalezienia
            takowego w centrum miasta, nie rozni sie zbytnio od stopnia trudnosci
            znalezienia parkingu np. w Toronto. Do tego dodac trzeba kulture jazdy i w
            ogole poziom polskiego automobilizmu (mozna o tym poczytac na forum Auto-Moto).
            wink
    • poleczka2 Re: chyba wracamy do Polski?! 30.07.04, 21:40
      Ja tam nie wracam. Jak czytam na forum jak to w Polsce dziewczyny z
      czteromiesięcznym dzieckiem muszą iść do pracy po urlopie macierzyńskim, jak
      dużo z nich mieszka z teściowymi bo nie mają za co wynająć sobie własnego
      mieszkania to wcale nie chce mi się tam wracać. Mnie było tam dobrze bo jestem
      z zawodu w Polsce bardzo potrzebnego ale kraj się zmienia i nie wiem jakby
      teraz było. Fajnie na pewno jest na wizytach chociaż często mnie się nudzi ale
      już nie wróciłabym, tutaj jest mój dom, odpowiada mi system szkolnictwa i moje
      lokalne NHS też jest super, mój mąż jest Anglikiem z zerową znajomością
      polskiego (nie licząc może "herbata proszę") i bardzo by mu było tam ciężko.
      Tutaj jakość życia jest inna, w Polsce mój ojciec ma własną firmę i ma tyle
      roboty że sypia parę godzin dziennie, na nic nie ma czasu. Ja mam czas na moje
      hobby a jedno z nich wymaga częstego podróżowania, mieszkam na wsi więc mam to
      o czym zawsze marzyłam, konia na polu za domem i świeże powietrze. Pracowałam
      też jak Ewunia na stanowisku kierwoniczym i zaskoczona byłam jak bardzo firma
      szła mi na rękę podczas ciąży i gdy syn był mały. Dlatego nie wracam i wcale aż
      tak bardzo nie tęsknię za Polską. Przyzwyczaiłam się chyba po prostu.
      Pozdrawiam.
    • vase Re: chyba wracamy do Polski?! 31.07.04, 16:04
      To nie jest tak, ze ja Anglii nie lubie, czy mam juz dosc, czy cos. Wrecz
      przeciwnie! Bardzo lubie zycie w Anglii, duzo rzeczy mi sie podoba (juz o tym
      nie raz pisalam) Szkolnictwo ok, NHS sobie chwale, po urzedach wrecz uwielbiam
      chodzic (!) Uwielbiam tez "moje" Portsmouth i bardzo sie ciesze, ze moj synek
      sie tu urodzil i pierwsze lata swojego zycia spedzi nad morzem. Ale..
      Wlasnie jak sie urodzil - sama lezalam caly dzien w szpitalu. Maz (terminy go
      gonia baaardzo) przylatywal zdyszany ok 17. Ani mama, ani brat, ani
      przyjaciolka (jak siostra) - nie mogli mnie odwiedzic.
      Znajomych - owszem - mamy mnostwo, ale wlasnie znajomych. Ktos wczesniej
      wspomnial, ze przez tyle lat przeciez mozna sobie bylo znalezc przyjaciol. Nie
      jak sie przeprowadza tak czesto, jak my.
      Co do utrzymania sie, to oczywiscie planujemy maly biznesik. Plus zawsze mozna
      dawac prywatne lekcje.
      Tak jak mowilam my drzwi zostawiamy sobie otwarte. Pewnie bedziemy tu
      przyjezdzac pare razy do roku, albo raz, ale na pare mies.
      Ja mam ambicje, zeby moj syn wychowal sie w podobnej atmosferze rodzinnej, w
      jakiej ja sie wychowalam. Cala rodzina przy stole podczas swiat, swiecenie
      jajka i smigus dyngus w Wielkanoc, oplatek, koledy i zasuwanie po sniegu o 12 w
      nocy na pasterke. Chce, zeby na Jego urodziny przychodzili dziadkowie, kuzyni,
      a nie tylko dzieci moich kolezanek. Chce, zeby mowil perfekt po polsku, co na
      pewno nie jest mozliwe gdybysmy zostali. Noi oczywiscie mnostwo innych spraw
      (tanie truskawki w czerwcu, bob w lipcu, borowki w sierpniu, piwko na rynku,
      hejnal..) Racja, ze jak sie przyjezdza na miesiac wakacji raz w roku to ma sie
      troche skrzywiony obraz rzeczywistosci, ale ja np. w zeszlym roku przez cale 3
      mies co chwile widywalam sie ze znajomymi. Naprawde strasznie mi tego tu
      brakuje.
      Moj maz natomiast.. Zakochal sie w Krakowie. Chce tam mieszkac, chce, zeby nasz
      syn tam dorastal (ja nie mam nic przeciwko temu smile) I tak ma nikly kontakt ze
      swoja rodzina tu wiec emigracja tego nie zmieni (chyba, ze na lepsze)
      Ja sie tylko obawiam zalatwiania spraw w urzedach. Wyjechalam z Polski jako
      nastolatka. Nigdy nie zylam tam jako osoba dorosla (nie wynajmowalam
      mieszkania, nie placilam rachunkow, nie zglaszalam reklamacji, niektorych
      wyrazow nawet po polsku nie umiem! ... itd), ale jestem dobrej mysli.
      Troche moze to chaotyczne co napisalam, nawet nie wyrazilam w 1/10 tego co
      chcialam powiedziec. Ogolnie to zycie w Anglii bardzo mi sie podoba, ale widze,
      ze kontakty z rodzina z roku na rok staja sie dla mnie wazniejsze.
      Coz, sprobujemy. Okaze sie, ze jednak nam nie idzie, ze nie umiemy zyc w
      Polsce - spakujemy manatki i wracamy. Przynajmniej bedziemy bogatsi o to
      doswiadczenie i nie bedziemy zyc myslac "co by bylo gdyby".
      • olenka12 Re: chyba wracamy do Polski?! 01.08.04, 01:46
        I ja mam podobne odczucia. Myśl, że mały wyrośnie na Australijczyka strasznie
        mnie dołuje.
        • evee1 Re: chyba wracamy do Polski?! 02.08.04, 04:03
          olenka12 napisała:
          > I ja mam podobne odczucia. Myśl, że mały wyrośnie na Australijczyka strasznie
          > mnie dołuje.
          A dlaczego? Tak sie pytam, bo moje dzieci wlasnie wyrastaja na Australijczykow
          (ale polskiego pochodzenia, wiec nie wiem czy to sie liczy smile)).
          Ale to na co nasze dzieci wyrastaja w sporej mierze zalezy takze od nas, wiec
          nawet jakby ci Australijczycy byli tacy okropnie (a prawde mowiac mam dosyc
          odmienne zdanie), to i tak bym sie tym specjalnie nie przejmowala.
          • olenka12 Evee 02.08.04, 06:19
            Osobiśnie nic do Australijczyków nie mam. Bardzo ogólnie są radośni, życzliwi i
            skromni choć trochę rozleniwieni, mało ambitni i niechlujni.
            Ja jednak jestem Polką i tak chcę wychowywać dziecko. W poczuciu tradycji,
            historii i kultury. Pisała o tym moja przedmówczyni.
            Pewnie, że wiele zależy od rodziców ale na emigracjii jest to o wiele
            trudniejsze bo otoczenie jest zupełnie inne (angielska szkoła, mentalność,
            znajomi). W mojej tutejszej rodzinie tylko ja jestem katoliczką. Nie muszę
            chyba pisać, ze święta zostały drastycznie zredukowane, że nie ma nastroju,
            obyczaju a przede wszystkim całej rodziny.
            Jak mam wpajać małemu wartości w których ja zostałam wychowana jeżeli tutaj nie
            mają one wiekszego znaczenia?

            • evee1 Re: Evee 02.08.04, 08:18
              Aha, bo ja myslalam, ze Australijczycy sa tacy jacys niewydarzeni.
              Prawde mowiac moje spojrzenie na Australijczykow tez jest nieco spaczone,
              bo takich z dziada pradziada, to ciezko w sumie w Melbourne spotkac.
              Aczkolwiek znam taka jedna i brudna za bardzo nie jestsmile. Katoliczka co prawda
              tez nie jest, bo rodzice to baptysci, a ona jest teraz w Salvation Army, ale
              swieta tez obchodzi i jest calkiem "spiritual" smile)). I wesola tez jest i
              dlatego ja lubie. Wiem, trywializuje troche, ale wiem o co Ci chodzi. Brak
              tej tradycji, ktora w Polsce jest tak widoczna i przez wszystkich uznawana,
              bo spoleczenstwo jest (prawie) jednonarodowosciowe, a kulturowo i religijnie
              jest dosyc spojne. A tutaj gdzie srodowisko jest wielonarodowosciowe kazdy
              sobie rzepke skrobie.
              Ja tez co prawde jestem katoliczka i to praktykujaca, ale prawde mowiac
              ja od polskiego katolicyzmu i polskich kosciolow za granica trzymam sie
              z daleka, bo mi niespecjalnie one odpowiadaja. I dlatego moze tej polskiej
              "tradycji" katolickiej tam bardzo mi nie brakuje. W Londynie tez znacznie
              bardziej odpowiadala mi atmosfera w naszym lokalnym "szkolnym" kosciele
              z irlandzkim ksiedzem, niz polskie parafie.
              Ale akurat Swieta spedzamy w gronie przyjaciol i to mi sie bardzo podoba,
              bo na Wigilii jest u nas kilka rodzin, co Polsce akurat mi sie nie
              zdarzalo, bo rodzine mam nieliczna. I tradycja swiateczna bucha pelna
              para, czesto przy trzydziestoparo stopniowym upale, do ktorego to faktu
              tez sie mozna porzyzwyczaic. Gorzej z galareta z ryb, ktora sie w tym
              upale rozplywa na talerzu surprised.
      • izabelski Re: chyba wracamy do Polski?! 02.08.04, 13:48
        dopisze sie tutaj bo moje zycie w Londynie powoli sie uklada jak ty planujesz
        swoje w POlsce - moje dzieci maja na urodzinach kuzynowie i kuzynki, babcia
        dziadek i tutejsze ciocie, wujkowie. Atmosfera tutaj dla mnie jak najbardziej
        rodzinna - maz ma 3 rodzenstwa i zawsze sie spotykamy na rodzinnych imoprezach,
        ja gotuje wigilie, oni obiad na pierwszy dzien swiat i tez jest bardzo
        uroczyscie, prawie tak jak w Polsce, jajka malujemy wlasnorecznie i swiecimy w
        polskim kosciele, smigus dyngus tez rodzinnie uprawiamy. MOje dzieci mowia
        bardzo dobrze po polsku - fakt nie perfekt ale 7 latka juz czyta i zaczyna
        pisac po polsku (do polskiej szkoly tu nie chodzi). Fakt po truskawki trzeba
        jechac na farme jakoz i inne warzywa. Fakt znajomi dalej niz w Polsce - no ale
        takie sa moje tutaj realia. Wlasnie wrocilismy z urlopu i wiecie co moje skarby
        powiedzialy - ze najfajniejszy z calych wakacjii byl powrot do domu - gdybym
        zaczela sciagac rodzine stad do Polski to na pewno smutno by im bylo bez Anglii.
        Czy w Posce czy tu trzeba pracowac, w Posce jest duzo dzikiej, dostepnej
        natury, czego mi tu najbardziej brak.
        A gdybyscie nagle w Polsce przejechaly na drugi koniec kraju - np. ja pochodze
        z malej miejscowosci 60 km na pn od Krakowa i przeprowadzilabym sie do
        Szczecina - spotykalabym rodzine nie czesciej niz teraz a i nowych znajomych
        musialabym pozyskac.
        • olenka12 Re: chyba wracamy do Polski?! 03.08.04, 02:13
          Ja dostałam propozycje pracy na mojej byłej uczelni. W Australii nawet za 10
          lat coś takiego mi się nie trafi. Wiem, asystentura na polskiej uczelni to
          raczej niedochodowe zajęcie ale przynajmniej rozwojowe. Planujemy również
          otworzyć nowy kierunek tak aby i mąż mógł się spełnić.
          Mam problemy z angielskim. Uczyłam się trochę na studiach, potem tu na rocznym
          kursie. Oglądam tylko angielską telewizję ale w domu mówimy po polsku. Trudno
          poznać nowych przyjaciół jeśli nie możesz się z nimi dogadać.
          To kraj bardzo opiekuńczy i obiektywnie dobry do życia. Ale ja czuję się tutaj
          źle i obco.
          Ktoś tak wcześniej wspomniał o umiejętności przystosowania. Myślę, że w tym
          cały problem.
      • kasiulad Re: chyba wracamy do Polski?! - do Vase 05.08.04, 13:01
        Witaj Madziu,
        Twoja wypowiedz zainteresowala mnie nie tylko dlatego, ze podzielam Twoje
        poglady (co do wychowania dzieci w rodzinnej, polskiej, pelnej tradycji
        atmosferze), ale rowniez dlatego, ze macie zamiar osiasc w Krakowie.
        My na poczatek planujemy pomieszkac we Wroclawiu, ale moj angielski maz rowniez
        ma wielki sentyment do Krakowa i juz teraz wertuje internet w poszukiwaniu
        nieruchomosci w tamtych okolicach. Duze wiec bardzo szanse, ze to wlasnie tam
        wyladujemy juz niedlugo.
        A Wy kiedy myslicie sie przeprowadzic?
        Pozdrawiam,
        Kaska
    • goshposh Re: chyba wracamy do Polski?! 03.08.04, 16:03
      Akurat trafilam na watek! Dwa dni temu wrocilam z Polski i bardzo tesknie. Za
      rodzicami - wystarczy jeden telefon i sa, i nie ma co mowic ale za przyjaciolmi
      ktorzy znaja mnie od dziecka i z ktorymi lacza nas niesamowite wspomnienia.
      Wiem ze mi tesknota przejdzie. Kocham Londyn, na inny sposob oczywiscie. Nie
      wroce do Polski . Maz jest Brytyjczykiem i nie poradzilby sobie z jezykiem. Tak
      jak Brytyjczycy mowia - Home is where the heart is. Znam juz pare z Was i wiem
      ze wiele waszych zwiazkow jest czysto polskich, wiec decyzja powrotu jest
      latwiejsza. Jedna rzecz cieszy. Londyn to nie Australia. DO domu niedaleko.
      Otwieraja sie nowe linie lotnicze i bedzie coraz latwiej i taniej jechac do
      Polski. Wiec ogolnie nie jest zle!!

      Pozdrawiam i mam nadzieje ze sie niedlugo zobaczymy

      Gosia
    • w1313 Re: chyba wracamy do Polski?! 05.08.04, 19:12
      Witam Wszystkich
      Ja tez w niedlugim czasie wybieram sie na stale do Polski.Chociarz jestem
      dopiero 3 lata na obczyznie to szczerze sie przyznam, ze mam juz dosc. Musze
      wytrzymac jeszcze rok i do widzenia Wlochy!
      Bede trzymala za Magde kciuki, zeby jednak nie stchorzyla, ja tez boje sie
      jak nie wiem co, ale to przecierz jest powrot tam gdzie sie urodzilam i gdzie
      ponad 30 lat mieszkalam.
      POzdrawiam Violka
    • aitee1 Re: chyba wracamy do Polski?! 05.08.04, 19:47
      Ja nie chcę wracać do Polski. I nie wrócę. Zaraz na pewno ktoś się obruszy, ale
      mnie od Polski odstręczają takie na przykład wspomnienia jak widok zwłok
      bezpańskich psów i kotów wzdłuż polskich szos sad Bałagan w przepisach, które
      zaprzeczają jedne drugim. Urzędy ze skarbowym na czele. Przychodnie rejonowe sad
      Szukanie pracy i te upokarzenia, kiedy wyraźnie odmawiają ci bo masz 20 kilo za
      dużo sad Wiecznie wyjące alarmy samochodowe pod blokiem. Pijaczki w parkach.
      Komentarze klasy robotniczej oceniające wygląd twoich piersi czy tyłka.
      Cwaniaczki. Sklep mięsny, gdzie kupujesz 20 deko wędliny w plasterkach a w domu
      okazuje się, że pani sklepowa i tak zdołała wcisnąć między plasterki
      plasterki "gorsze".
      Proszę się nie obruszać że tak negatywnie. To dla równowagi do tych kajaków,
      wycieczek i sielany wink
      • ma.pi Re: chyba wracamy do Polski?! 05.08.04, 21:18
        To jestem nastepna co nie chce wracac.
        Na wakacje bardzo chetnie, spotkania ze znajomymi, rodzina itp. Uwielbiam. Ale
        po kazdym pobycie w Polsce stwierdzam, ze ja nie umiem tam zyc. Nawet
        zakupy "sprawiaja mi problemy". Dla mnie to by byla nowa emigracja.

        Chociaz emigracja nie jest mi straszna i ostatnio coraz czesciej chodzi mi po
        glowie "maly kontrakcik" gdzies w Europie. Tak ze 2-3 lata, ale na pewno nie w
        Polsce. Jak dojzeje do pomyslu to pewnie gdzies tam wyladujemy. Stany jakos w
        tym momencie mnie nie pociagaja chociaz mniewam od czasu do czasu propozycje,
        ale Europa coraz bardziej mnie kusi.

        Pozdr.
      • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 01:47
        Rzeczywiscie bezpanskie zwierzeta zdechle,czy zywe mnie tez sie nie podobaja
        (cholernie mi ich szkoda).
        Balagan w przepisach tu tez jest,nic nie jest dopilnowane,a kretacze z tego
        korzystaja,szlag mnie trafia.
        Moze alarmy co chwila nie wyja,ale policja,karetka czy straz na sygnale smiga
        mi pod domem non stop.
        Przychodnie rejonowe tutaj tez nie najlepsze,a wydaje mi sie ze nawet duzo
        gorsze.
        Pijaczkow w polskich parkach tutaj zastepuja gangi 15-sto latkow siedzacych na
        lawkach i jarajacych trawe,albo wychodzace ze szkoly nastolatki co terroryzuja
        cala ulice (u mnie tak jest).
        Tutejsza klasa robotnicza tez pogwizduje i komentuje na przechodzace "laski".
        Polskie cwaniaczki tez tu sa,oj sa,sa i niezle cwaniakuja!!!,a wedlina tu jest
        w paczkach,ale do tej polskiej w plasterkach,chocby nawet
        przeplatanej "gorszymi" plasterkami, sie nie umywa.

        ~~~ magda mama nel ~~~
        Nowe fotki Nel
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11134529&a=14451282
        • jagienkaa Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 10:55
          w Polsce mi sie nie zdarzylo, zeby idac z wozkiem ktos 'zapipkal' na moj widok
          jadac samochodem, w Anglii dzieje sie to kilka razy dziennie. Nie mowiac o tym
          ze moje osiedle sie rozbudowuje i roznych robotnikow mam na peczki i czasem jak
          wychodze na spacer to przestaja pracowac i sie gapia albo cos gadaja! brrr!
          A w Anglii tez widuje przejechane zwierzeta...
          jutro wracam do Anglii...
          • mamamon Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 11:23
            jagienkaa napisała:

            > w Polsce mi sie nie zdarzylo, zeby idac z wozkiem ktos 'zapipkal' na moj
            widok
            > jadac samochodem, w Anglii dzieje sie to kilka razy dziennie. Nie mowiac o
            tym
            > ze moje osiedle sie rozbudowuje i roznych robotnikow mam na peczki i czasem
            jak
            >
            > wychodze na spacer to przestaja pracowac i sie gapia albo cos gadaja! brrr!
            > A w Anglii tez widuje przejechane zwierzeta...
            > jutro wracam do Anglii...
            Przyjezdzaj, Jagienka, bo nudno bez Ciebie. Co prawda, ja teraz wyjezdzam, ale
            niedlugo wracam. Jak tam Dominik? Biega na calego?
            m.
            • jagienkaa Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 11:54
              biegac nie biega ale jak zaczyna chodzic to trudno go powstrzymac(widzialyscie
              film Weekend u Berniego II?!), mama z nim chodzi na rynek i maly przez godzine
              przesladuje golebiewink nie da sie go sciagnac potem do domu...a poza tym to
              bardzo duzo zaczyna lapac slowek - w tym np DUPAsmile))
              przyznaje sie ze tesknie juz za Anglia chociaz slyszalam ze pogoda nieciekawa.
              • lillap Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 12:11
                Jagienko,
                pogoda tutaj jets super, lato na calego, tutaj tzn w Bedfordshire smile)
                To na polnocy nie moze byc az tak zle, mam nadzieje smile)
                Ale zabrzmialo z ta polnoca, jakbys mieszkala na Syberii he hehe
                Ach zazdroszcze Ci (chociaz to nieladnie) tych wszystkich polskich owocow
                ktorych sie tam w PL najadlas. Te tutejsze truskawki nie sa tak slodkie.
                Ostatnio na spacerze wyczailismy krzaki pelne jezyn, ach pyszne sa i dopiero
                zaczynaja wysyp smile)
                Co do zabitych zwierzat, to w czasie ostatniego weekendu na drodze naliczylam
                jakies 5 rozprasowanych jezy, 1 jelonka, ptaki nie zliczone, wiec nie jest to
                chyba taka domena Polski.
                Pozdrowienia
    • aitee1 Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 13:08
      Jezu, noie starajcie się teraz wszystkie napisać ile przejechanych zwierząt
      widziałyście w Anglii bo to nie o to chodzi wink
      NIe mam żadnego prywatnego celu w przekonaniu kogokolwiek do zostania w Anglii
      bądź innym kraju. Jednak pierwszy post tego wątku to opis sielany, idylli,
      kajaczki, spotkania, żyć nie umierać. Nie zapominajcie, że jeżdzicie tam z
      angielskimi zarobkami - wszystko jest tanie i jawi się jako ekonomiczny raj.
      Spotkania z przyjaciółmi - super. Tyle że w normalnym codziennym życiu na
      codzienne spotkania w lesie, kajaczki itp mogą sobie pozwolić tylko ludzie
      bogaci i niepracujący. Przychodnie lekarskie? Gorsze w Anglii? NIe sądzę.
      Przynajmniej w Anglii mam szansę zobaczyć lekarza. W Polsce (w Warszawie)
      konkretnie - nie. Czy naprawdę nie czytacie postów polskich mamuś? Płaczących,
      że składki trzeba płacić a do lekarza i tak się chodzi prywatnie, bo nie ma
      szans na państwowego.
      Nie namawiam ani do wyjazdu ani do pozostania. Namawiam do trzeźwego spojrzenia
      na polskie realia. Nie z pozycji emigranta jeżdżącego do Polski na wakacje z
      angielskimi zarobkami, ale z pozycji ludzi mieszkających tam, pracujących tam
      itp. Anglia nie jest broń Boże ideałem. Sama chcę się wynieść, najchętniej do
      Skandynawii. Jednak mam kilka znajomych, które wróciły i teraz nie potrafią się
      w Polsce odnaleźć. Tego każdemu chciałabym oszczędzić. Bo być emigrantem i
      tęsknić za ojczyzną to jeden ból, ale żyć w Polsce i jej szczerze nienawidzić
      to gorsza rzecz.
      • lillap Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 14:26
        Zgadzam sie z Toba ze trzeba te decyzje podjac racjonalnie smile Mysle, autorka
        watku wie co robi, a pisze tutaj po prostu o rzeczach ktorych tu brak w UK. Ja
        tez tesknie, ale nie wiem czy kiedys tam wroce, bo co Sean mial tam robic nie
        znajac poskiego.
        Z kazdym miesiacem czlowiek wsiaka tu bardziej. Ale z drugiej strony idealizuje
        sobie tez PL. Ja dobrze jednak pamietam te gory smieci po lasach i nie tylko,
        chamstwo, ktore tutaj rzadziej widac, psie, za przeproszeniem, kupki na
        trawnikach, bezinteresowna zawisc ludzi, wtracanie sie w twoje sprawy przez
        ludzi z ulicy, typu pani na ulicy zwraca ci uwage ze Twoje dziecko to czy
        tamto..
        Anglia tez nie jest idealna, wczoraj na przyklad zdenerwowalam sie kolejny raz
        na to w jaki sposob ludzie tu wychowuja/traktuja dzieciaki. Mali chuligany, na
        oko 11 lat, graja w pilke na parkingu (!) zlamali komus lusterko boczne w
        aucie. Kilka osob bylo na parkingu popatrzyli z dezaprobta i nic nie mowic
        poszli sobie. Ja oczywiscie chcialam sie wychylic z okna i zwrocic im uwage,
        ale Sean, niee! tu nie wolno, bo to dziecie-chuligan ma wieksze prawa. A
        policjant moze mu najwyzej powiedziec: nie powienienes tam sie bawic.
        Ale wiem, ze mali chuligani rosna tez w PL.
        Nigdzie nie jest idealnie, prawda.
        Ale coz kazdego, no moze prawie kazdego, ciagnie do kraju dziecinstwa, ale nie
        mozna wejsc 2 razy do tej samej rzeki.
        Pozdrowienia
      • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 15:38
        aitee1 napisała:


        Tyle że w normalnym codziennym życiu na
        > codzienne spotkania w lesie, kajaczki itp mogą sobie pozwolić tylko ludzie
        > bogaci i niepracujący.

        Nie zgodze sie , mieszkalam na obrzezach miasta, niedaleko las, po pracy
        znajomi sie zbierali w ladne dni i odpoczywali, a poza tym glownie w weekendy
        takie wypady sie robi, a tutaj? Zeby gdzies sie oddalic od cywilizacji musze 2
        godziny jechac samochodem, koszmar.

        Przychodnie lekarskie? Gorsze w Anglii? NIe sądzę.
        > Przynajmniej w Anglii mam szansę zobaczyć lekarza. W Polsce (w Warszawie)
        > konkretnie - nie.

        A ja tu mam problem z lekarzem , a w Polsce ide rano czy popoludniu i zawsze
        jest trzech lekarzy do wyboru. Tu moj GP przymuje tylko od 8 rano do 11 rano
        nie zawsze zechce okazac zainteresowanie, wiedze ma powierzchowna, a poza tymi
        godzinami radz sobie sam.

        > Nie namawiam ani do wyjazdu ani do pozostania. Namawiam do trzeźwego
        spojrzenia

        Oj ja bardzo trzezwo wszystko widze ( niestety)


        >Anglia nie jest broń Boże ideałem

        hahaha nawet obok nie byla

        Sama chcę się wynieść, najchętniej do
        > Skandynawii.

        i tu sie z Toba zgodze, ale jezykowa bariera mnie przeraza i polozenie
        geograficzne i klimat wink


        lillap napisala:

        >Z kazdym miesiacem czlowiek wsiaka tu bardziej. Ale z drugiej strony
        >idealizuje
        >sobie tez PL. Ja dobrze jednak pamietam te gory smieci po lasach

        tutaj nawet do lasow nie "chowaja" tylko na ulicach leza... wink)))

        >chamstwo, ktore tutaj rzadziej widac,

        calkiem czesto w moim mniemaniu

        >bezinteresowna zawisc ludzi,

        tez nie brakuje w UK


        >typu pani na ulicy zwraca ci uwage ze Twoje dziecko to czy
        tamto..

        wczoraj taka Pani angielka przy Regents Park obudzila mi dziecko w wozku jak
        zaczela zagladac, komentowac i sie wtracac

        >Anglia tez nie jest idealna, wczoraj na przyklad zdenerwowalam sie kolejny raz
        >na to w jaki sposob ludzie tu wychowuja/traktuja dzieciaki. Mali chuligany, na
        >oko 11 lat, graja w pilke na parkingu (!) zlamali komus lusterko boczne w
        >aucie. Kilka osob bylo na parkingu popatrzyli z dezaprobta i nic nie mowic
        >poszli sobie. Ja oczywiscie chcialam sie wychylic z okna i zwrocic im uwage,
        >ale Sean, niee! tu nie wolno, bo to dziecie-chuligan ma wieksze prawa. A
        >policjant moze mu najwyzej powiedziec: nie powienienes tam sie bawic.

        mysmy tak okno stracili i jeszcze nam sie oberwalo, ze sie dzieciakom
        zwracalismy uwage

        >Nigdzie nie jest idealnie, prawda.

        Prawda

        >Ale coz kazdego, no moze prawie kazdego, ciagnie do kraju dziecinstwa, ale nie
        >mozna wejsc 2 razy do tej samej rzeki.

        Mozna jesli sie chce i jest po co

        Sek w tym, ze nie czesto widzicie jedna strone medalu, ja zdaje sobie sprawe,
        ze smieci sa w Polsce , ale i tu, ze chuliganie tu i tu, ze sluzba zdrowia
        cienka tu i tu, ale cala reszta , czyli rodzina , polska kultura i poprostu
        polski "klimat" dla mnie ma tak duze znaczenie, ze bilans wychodzi dodatnio dla
        Polski. I na pewno to nie jest kwestia wspomnien z odleglego dziecinstwa, bo
        jestem u 3 lata, a mam 23 czyli nie az tak duzo sie od tego czasu zmienilo (tj.
        od dziecinstwa).


        Pozdrawiam
        Kinga
        • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 06.08.04, 16:06
          aitee1 napisala
          < Przychodnie lekarskie? Gorsze w Anglii? NIe sądzę.
          <Przynajmniej w Anglii mam szansę zobaczyć lekarza. W Polsce (w Warszawie)
          <konkretnie - nie. Czy naprawdę nie czytacie postów polskich mamuś? Płaczących,
          <że składki trzeba płacić a do lekarza i tak się chodzi prywatnie, bo nie ma
          <szans na państwowego.


          Do mojego GP czeka sie w kolejce poltora tygodnia,wiec i tak ide prywatnie
          placac za wizyte £150,a w Polsce prywatnie placilam 40zl.
          Mamus placzacych na Angielskich GP tez nie brakuje.
    • vase Re: chyba wracamy do Polski?! - do kasiulad 06.08.04, 18:14
      Kasiu, my tak myslimy, ze w przyszlym roku. Byloby super gdybysmy sie poznali,
      nasi mezowie mieliby z kim pogadac "po swojemu" smile
      Najlepiej to pogadajmy na priv. co by tu nie "zasmiecac" watku smile

      Jeszcze tak ogolnie, chcialam wtracic swoje 2 grosze: tylu smieci na ulicach i
      psich kup na chodnikach jak w Anglii - nie widzialam nigdzie! (Mowie tylko o
      Europie) Acha, i gum do zucia na chodnikach! Kupki po psach owszem, zbieraja,
      ale chyba tylko z trawnikow.
      To tylko tak a propos dyskusji na watku, bo ja akurat nie podejmuje mojej
      decyzji na podstawie smieci ani kup.
      Acha, mam tak samo jak jagienka. Gwizdza na mnie, trabia, ogladaja sie za mna
      faceci - czy ide z wozkiem czy bez. Oj, bedzie mi tego w Polsce brakowalo :-
      )))))
      • magdapol75 Re: chyba wracamy do Polski?! 15.01.05, 16:08
        Hejka!!!
        Wygrzebalam stary watek wrazie jakby ktos byl ciekawy co z tym moim
        wracaniem smile))
        Wiec tak,odeszly mnie na jakis czas mysli o powrocie do PL,ale teraz znowu mnie
        nachodza.
        Mam umyslony w glowie plan smile)),otwieram interes,turystyka na Mazurach.
        Rodzice mojego Mariusza maja pod Olsztynem dom i duuuzy kawal ziemi.
        Wiocha zabita dechami,zero sasiadow ale za to wielkie jezioro (ich ziemia
        podchodzi pod samo jezioro),pagorki,lasy.
        * stawiamy gotowe drewniane domki,jakies 6-8 sztuk.
        * na jeziorze pomost,kajaki,rowery wodne,prywatna plaza.
        * plac zabaw dla dzieci,koniecznie z dmuchanym palacem do skakania
        * wypozyczalnia rowerow
        * jakies zwierzaki kupione ze schronisk (dla dzieci do
        ogladania :konie,owce,kozy - oczywiscie nie cale stada,po jakies 2 szt.)
        * miejce na ogniska,grille
        * jest tez ich prywatny zarybiony staw,wiec wedkarstwo
        * organizowane wycieczki do innych miejsc w Polsce - mini busem
        To wszystko latem,a zima chyba kuligi?
        Maja tez wielka stodole,chca ja rozbierac,a jakby tak przerobic ja na sale
        weselna i w reszte roku wynajmowac,beda przeciez domki,przyjezdni goscie
        mogliby je wynajac na nocleg.
        No i jak Wam sie moje plany podobaja????
        Tylko taaaakiego wielkiego kopa mi trzeba zeby cos zaczac robic!!!!
        • assiia Re: chyba wracamy do Polski?! 15.01.05, 22:07
          Plan dobry,nie jestem rozeznana jak to z konkurencja w tamtych terenach.
          Ale jakby wyszlo to w sezonie letnim z pewnoscia zarobicie na caly rok.
          Mam znajomych ktorzy w Krynicy Morskiej wlasnie pracuja od 15.06 do 15.09 (to
          sezon,i sobie chwala.
          Tylko z ta Polska,aby pogoda dopisala.
          Z drugiej strony jak beda przystepne ceny,to ludzie przyjada-kazdy musi
          odpoczac.
          Do tego sezonu dochodza dlugie weekendy/maj,listopad/ wtedy tez maja komplet.
          Pozdrawiam i zycze madrych decyzji.
          ASIA
        • kingaolsz Re: chyba wracamy do Polski?! 16.01.05, 12:28
          Magda, na pewno kilku klientow ( w tym nas) z tego forum bedziesz miala wink)))
          Pomysl swietny. Zyczymy powodzenia.

          Kinga
          p.s. "zmailujemy" sie jak wrocicie smile milego wyjazdu
    • aga19745 Re: chyba wracamy do Polski?! 15.01.05, 18:23
      Czesc dziewczyny
      Ja na temat i nie.
      Zyje za granica juz 7 lat jakos tam zaciskalam zeby,raz bylo dobrze raz zle ale
      teraz jest kiepsko no i nie wiem co robic.wlasnie od 3 msc.wychowuje sama moja
      malutka,jest mi ciezko bo wszystko na mojej glowie i jestem sama,na prawde jak
      przychodzi weekend rozklejam sie ,jeszcze jestem na wychowawczym wiec i moja
      Sophie ma mame ktora sie nia zajmie ,pozniej nawt nie chce myslec-nie poradze
      sobie tez mysle o powrocie ale to chyba jeszcze gorzej.mam troche pieniedzy
      np.na kupno mieszkania mala ma alimenty ja nie ,no i co z praca,na rodzicow nie
      mam co liczyc-no i co byscie zrobily???
      • ewamiki do Magdapol 16.01.05, 14:00
        Hej!
        Pomysl super, jesli masz tylko kase zaby w to zainwestowac to naprawde fajne
        zajecie. To na lato i te kuligi, super.
        Co do sali weselnej to duzo by Cie kosztowalo przystosowanie budynku zeby
        spelnialo wymogi sanitarne (z powodu kuchni, podawanie posilkow, wiem bo
        robilam dokladny kosztorys i biznes plan) Od stodoly do sali weselnej daleka
        droga ale jaka satysfakcjasmile
        Na wakacje ludzie zazwyczaj szukaja spokojnego miejsca na sale weselna
        zazwyczaj takiego ktore bedzie blisko i niedrogo. Malo ludzi jest takich ktozy
        nie biora pod uwage dojazdow kilka razy dziennie.
        Ja sama organizujac moje wesele mialam sale oddalona o 30 km w jedna strone (z
        wyboru bo najblizsza o kilometr) i po wszystkim nie zdecydowalabym sie drugi
        raz bo jest zbyt wiele rzeczy ktore trzeba bylo samemu dopilnowac.

        Jednak zycze odwagi bo chyba tego potrzebujesz najbardziej.

        Pozdrawiam Ewa

        ps. Z kad dokladnie jestes pod Olsztynem? Ja mieszkam w Dzialdowie. Po 5 latach
        spedzonych w Ladynie w pazdzierniku minionego roku wrocilismy do Polski.
        Jestesmy tu szczesliwi i nie zalujemy decyzji. Brakuje mi tylko dziewczyn z
        naszych piatkowych spotkan.
        • magdapol75 Re: do ewamiki 17.01.05, 16:32
          Czesc Ewa
          Dobrze slyszec ze nie zalujecie powrotu smile)
          Moj maz jest ze wsi Setal, jakies 10km od Olsztyna.
          Slyszalam ze Unia dofinansowuje agro-turystyke? mam kurka nadzieje ze tak bo
          inaczej beda chyba nici.

          Pozdrawiam.
      • mamamon Aga19745 16.01.05, 20:21
        Aga,
        A gdzie obecnie mieszkaz?
      • aga19745 Re: chyba wracamy do Polski?! 16.01.05, 20:39
        czesc mamon
        sorry ale pisze jedna reka bo w drugiej sophie.
        mieszkam w luxemburgu.wiem w jednym z naj... krai ale i najtrudniejszych bo
        obowiazuja 4 jezyki-a ja znam tylko franuz dobrze a reszta nie wystarczajaco,bo
        oni tutaj ucza sie 4 jez. od 1 klasy podst.tatus dziecka okazal sie zwyklym
        draniem jak zaczely sie obowiazki-porostu zawinal ogonek i uciekl ,bo po co sie
        meczyc w zyciu skoro mozna sobie kozystac z zycia wychodzic do 1 w nocy no i
        miec spokoj.
        powiem Ci ze juz nie trzymam cisnienia do tej pory nie dolozyl sie do pampersa-
        nie mowiac o innych rzeczach-a zarabia cholerne pieniadze-najlepsze bylo
        wczoraj jak powiedzial ze we wtorek dostane list od adwokata gdzie bdz,napisane
        ze mam sie zwijac-jakie szczescie.mieszkanka mi nikt nie chce dac bo jestem
        samotna matka z dzieckiem majaca pensyjke 1300 euro a wynajem 800 euro wiec
        jest super.wiec co mi pozostaje pakowc walizki i wracac bo jakis palant
        otrzasnal sie ze zyje w innym swiecie
        • dorrit Re: chyba wracamy do Polski?! 17.01.05, 13:22
          To u Was mozna usunac z mieszkania matke z malym dzieckiem? Bo w wielu krajach
          nie, sady przyznaja mieszkanie osobie zatrzymujacej dziecko, nawet jesli
          mieszkanie jest wylaczna wlasnoscia drugiego malzonka.
          Pozdrawiam i trzymaj sie...
    • aga19745 Re: chyba wracamy do Polski?! 17.01.05, 13:45
      mieszkanie jest wynajete na niego on mieszkal tu wczesniej ja pozniej sie
      wprowadzilam do niego
      • mamamon Aga 17.01.05, 18:12
        Aga,
        Nie poddawaj sie tak latwo. Sprobuj skontaktowac sie z urzedem gminnym, urzedem
        pracy, ministerstwem spraw socjalnych, organizacjami zajmujacymi sie pomocom
        samotnym matkom - sprobuj dowiedziec sie, co Ci przysluguje, jakie masz prawa,
        jakie obowiazki ma ojciec dziecka. Powalcz!
    • eballieu Re: chyba wracamy do Polski?! 09.02.05, 11:26
      Moj dom tez tam gdzie moje serce i cos bardzo, bardzo przyziemnego - gdzie
      pieniadze, aby to serce nakarmic.
      A co do kup psowych na swiecie - na moim osiedlu w Londynie takich nie ma. 500
      funtow kosztuje nieposprzataniesmile.
      Krakow tez uwielbiam, szczegolnie z perspektywy turysty: stolika z kawa czy
      piwkiem na Rynku, z okna restauracji, hotelu, ale domyslam sie ze inaczej on
      wyglada z perspektywy przecietnego mieszkanca.
      • mamamon A propos Krakowa 09.02.05, 12:44
        Oj nie nie. Nie wyglada inaczej z perspektywy mieszkanca. Wolne, leniwe zycie,
        mnostwo znajomych, brak wyscigu szczurow, inteligentne rozmowy, nikomu nigdzie
        sie nie spieszy, nikt za niczym nie goni. No i zawsze, kiedy wyjdzie sie na
        rynek mozna spotkac wielu znajomach...bardzo, bardzo, bardzo tesknie.
        • wielorybek Re: A propos Krakowa 09.02.05, 17:06
          to chyba zależy od pracy i wielu innych czynników smile)
          odkąd jestem mamą i pracuję, to zupełnie inaczej to postrzegam.
          wszędzie biegiem, praca, zakupy na kleparzu, lekarz itp,itp...
          a mieszkam w ścisłym centrum...
          Rynek, Wawel widzę każdego dnia i kocham to miasto.
          ale...
        • wielorybek Re: A propos Krakowa 09.02.05, 17:07
          Eballieu ładnie to napisałaś...
          to serce trzeba nakarmić, stąd nasze wszystkie decyzjesmile)
Pełna wersja