Dwujęzyczność dziecka

31.08.04, 01:02
Witam wszystkie mamy i tatusiow,

Mam wielka nadzieje, ze juz za 3 tygodnie bedziemy sie z mezem cieszyli
sliczna coreczka. Termin 22 wrzesnia. Nie wiem jak ja jeszcze zniose te 3
dlugie tygodnie...wink

Nie znalazlam takiego tematu tutaj, a jestem ciekawa jak sobie mamy albo
tatusiowie radza z nauka dziecka jezyka polskiego jesli partner jest
obcojezyczny na obczyznie.

pozdrawiam
Gosia



    • masiko Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 04:11
      tu bylo o dwujezycznych dzieciach:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=12567233&a=14766400
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=14284888&a=14285997
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=13223872&a=13365602
      • zapytajnick Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 12:12
        Masko,

        Wczoraj siedzialam do nocy i czytalam o tym.
        Sorki za zawarcania glowy.
        Zglosilam ten watek do skasowania, ale chyba cos nie poszlo.

        pozdrawiam zyczac milego dnia
        Gosia & 38 tygodni
        • izabelski Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 12:44
          nie martw soe - moze sie komus innego ten zestaw linkow przyda smile

          ps - moj Antek z 14.09 - chociaz termin mial na 28 smile
          powodzenia i daj znac jak sie male pojawi na tym swiecie
          • zapytajnick Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 17:39
            oby oby...
            wiem, ze to nie regula, ale moja mama i siostra rodzily zawsze grubo po
            terminie.
            Ja mam zamiar zlamac ta zasadewink)))

            dam znac czy mi sie udalo.

            pozdrawiam
    • kokolores Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 13:57
      Trzymamy kciuki za Was!!!Mocno!!!
      smile)
      Moja ma 7,5 roku i mowi po niemiecku(perfekt) i po polsku(niezle ,ale jeszcze
      robi bledy).
    • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 15:59
      U nas w rodzinie wiekszosc dzieci jest dwujezyczna. W domu (jesli obojga
      rodzicow mowi po polsku)mowi sie po polsku a pozadomem po szwedzku, angielsku
      lub wlosku. W mojej rodzince ja mowie do mojego synka po polsku, moj maz po
      angielsku.

      Dzieci do pierwszych szejsciu tygodni zycia wchlaniaja brzmienia, wiec jesli w
      tych pierwszych szejsciu tygodniach nie uslysza pewnych glosek nigdy z zyciu
      nie beda mogly ich wymowic poprawnie. Np. w japonskim niema brzmienia "l"
      i "r", wiec japonczycy jezeli np naucza sie obcego jezyka (dajmy nato
      angielskiego) nigdy nie beda mogli wymowic poprawnie "l" lub "r". Sa
      czwiczenia ustne ktore mogly by im pomoc ulozyc jame ustna w sposob ktory
      pomoze im wymowic "l" lub "r", ale nie bedzie to idealna wymowa i oni nie bede
      mogli uslyszec czy wymawiaja to poprawnie czy nie.

      Kazde dwujezyczne dzieci sa rozne, wiec niektore ucza sie szybciej jednego
      jezyka niz drogiego, niektore obuch rownomiernie. Jest jednak dosc czesto
      spotykane ze dzieci dwu jezyczne naucza sie mowic troszeczke pozniej w zyciu.
      Pomiedzy drogim a trzecim rokiem (choc rozumieja oba jezyki rownomiernie).

      Nie martw sie, dzieci dwujezyczne sa wzbogacone i w przyszlosci bedzie im
      latwiej opanowac innych jezykow. Zycze duzo radosci z malego skarbu! Mgna
      • judytak Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 10:06
        mgna napisała:

        > Dzieci do pierwszych szejsciu tygodni zycia wchlaniaja brzmienia, wiec jesli
        w
        > tych pierwszych szejsciu tygodniach nie uslysza pewnych glosek nigdy z zyciu
        > nie beda mogly ich wymowic poprawnie.

        bez przesady...

        pozdrawiam
        Judyta
        • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 13:34
          Judytak, nie zemna sie spierasz tylko z fachowcami smile
          • kingaolsz Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 13:57
            Wiesz co? Moja mama jest "fachowcem" i mowi, ze nie ma takiej zaleznosci, a na
            pewno terminu 6 tygodni.

            Kinga
            • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 18:28
              Kingalosz, W takim razie poczytaj "Inside The Brain" by Ronald Kotulak, and
              research findings by Dr. Bruce Perry, Baylor Medical School. Rowniez
              www.parentinginformation.org/braindevelopment.htm (here I stand
              corrected the author refers to a six month, not six week phase to which I was
              refering). Rowniez mozesz znalezc artykuly na ten temat w
              www.sciencedirect.com/ Jest bardzo duzo research i findings na ten temat
              to jest tylko garstka przykladow.

              Ach, a ten artykul jest na temat dwujezycznosci "Boosting Our Understanding of
              Bilingual Education: A Refresher on Philosophy and Models":
              www.idra.org/Newslttr/2001/Apr/Adela.htm#Art2

              Zycze milej lekturki smile Marzena
          • judytak Re: Dwujęzyczność dziecka 07.09.04, 10:28
            mgna napisała:

            > Judytak, nie zemna sie spierasz tylko z fachowcami smile

            nie znam żadnego przypadku, żeby dało się odróżnić mowy dziecka, które trafiło
            do obcojęzycznego otoczenia w wieku 2, 3, 5 lat, od mowy tegoż otoczenia

            ty znasz?

            a fachowcy, no cóż, co fachowiec, to mówi (pisze) coś innego...

            pozdrawiam
            Judyta
      • bachula_gr Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 21:22
        > Dzieci do pierwszych szejsciu tygodni zycia wchlaniaja brzmienia, wiec jesli
        w tych pierwszych szejsciu tygodniach nie uslysza pewnych glosek nigdy z zyciu
        nie beda mogly ich wymowic poprawnie.

        JESTES PEWNA?!?
        6 tygodni wydaje mi sie nonsensem. Nie wiem jak inne dzieci ale moje w tym
        okresie glownie spalo, z niewielkimi przerwami na jedzenie i... czynnosci
        fizjologiczne wink Trudno w takim programie znalezc czas na "bombardowanie"
        nietypowych glosek.
        Pozdrawiam,
        Bacha- mama Sofiji (polsko-grecko jezycznej z angielskim w tle)
        • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 22:34
          Bachula_Gr zobacz ponizej w Re: Dwujęzyczność dziecka mgna 01.09.2004 18:28


          • bachula_gr Re: Dwujęzyczność dziecka- do mgna 03.09.04, 13:01
            > Bachula_Gr zobacz ponizej w Re: Dwujęzyczność dziecka mgna 01.09.2004 18:28

            Faktycznie! Szesc miesiecy brzmi rozsadniej niz szesc tygodni.
            Pozdrawiam,
            Bacha
    • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 16:23
      Dodam jeszcze ze u czlowieka mozg jest najbardziej dostosowany do nauki jezykow
      od urodzenia do 6-tego roku zycia. Potem im starszym sie jest tym trudniej jest
      opanowac obcy jezyk.

      Ja do mojego syneczka w pierwszych miesiacach jego zycia wymawialam rozne
      polskie sylaby, dzwieki ktore najwiecej trodnosci sprawiaja codzoziemca. Wiec,
      dz, dz., i dz', rz i z., trzy, przy lub Przelecialy trzy pstre przepiozyce
      przez trzy pstre kamieniece, Chrzaszcz brzmi w trzicinie w Strzebrzeszynie
      itp... Wiem ze jakby ktos mnie obserwowal to by pomyslal ze stracilam glowe,
      ale mojego synka szalenie to rozsmieszalo. Wiec lacze naukem z zabawa.

      Kup coreczce polskie ksiazki, videos lub DVDs i kasety lub CDs. Poniewaz bedzie
      wychowywana w obcym kraju tak czy tak jezyk tego kraju bedzie jej pierwszym
      (poniewaz bedzie go wiecej slyszec i czesciej sie nim obslugiwac) wiec staraj
      sie dodac rownowagi i jak najwiecej mow i czytaj do niej po polsku. Wtedy
      nauczy sie tez Mamusi jezyka.

      Ach, sa tez w okolicach polonijnych szkoly jezyka polskiego (nie wiem nic na
      ich temat, nigdy do takiej nie chodzilam, ale moze ktos Ci cos wiecej objasni o
      nich). Moze dowiesz sie czy jest jedna blisko Ciebie.

      Jeszcze raz powodzenia i duzo radosci. Marzena
      • zapytajnick Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 17:46
        Dziekuje Marzena,

        Moze jeszcze uda mi sie cos poczytac na ten temat. Czytalas moze jakas dobra
        ksiazke na ten temat?
        Rozmieszylas mnie tym 'chrzaszcz brzmi w trzycinie'. O takiej metodzie jeszcze
        nie slyszalam. Brzmi bardzo rozsadnie.
        Ksiazki, dvd juz troche mam od siostry. Na swieta jedziemy do Polski, wiec
        pewnie cos tak kupimy.

        A ciekawi mnie jak to jest; jak jestes u znajomych, to czy do dziecka mowisz po
        polsku czy w jezyku, ktory wszyscy zrozumieja? Czy to zalezy od wieku?
        • kalewi Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 18:45
          jesli ojciec dziecka jest obcojezyczny, niech rozmawia w swoim jezyku z
          dzieckiem, a ty po polsku . dziecko wtedy zlapie obydwa jezyki jednoczesnie i
          bedzie ok smile)
        • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 20:53
          Hmm, jesli chodzi o ksiazki na te tematy to nieczytalam juz dawno. Wiem to co
          napisalam z linguistics. Mozna poszukac na www.amazon.com ... wiec tam
          znalazlam
          1."Raising Multilingual Children: Foreign Language Acquisition and Children" by
          Tracey Tokuhama-Espinosa
          2."A Parents' and Teachers' Guide to Bilingualism (Parents' & Teachers'
          Guides)" by Colin Baker
          3. "The Bilingual Family: A Handbook for Parents" by Edith Harding-Esch, Philip
          Riley
          4. "Bilingualism in Development: Language, Literacy and Cognition" by Ellen
          Bialystok
          Niewiem w jakim panstwie mieszkasz, i czy mowisz po angielsku, jesli nie to
          mozna sprawdzic czy te tytuly byly tlumaczone na inne jezyki.

          Marzena
        • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 20:56
          No tak, ja przeszlam okres w szkole (w USA) kiedy ja ani moja rodzina nie
          utrzymywalismy kontaktu z Polonia, bo sie wstydzilismy ich nedznym,
          alkoholicznym, utknieniem za granica. Nie mielismy duzo wspolnego z naszymi
          rodakami w poblizu. Jednak kiedy podroslam i nieco zmadrzalam doszlam do
          wniosku ze w koncu kazdy Polak nie prowadzi nedznego trybu zycia, i poznalam
          wspanialych Polakow, ktorzy dobre imie o naszym narodzie rosiewaja. (tak
          apropo, dzieci wychowywujace sie zagranica czesto przechodza okres wstydu ze
          ich rodzic lub rodzice sa obcokrajowcami, wiec - naogol w latach szkolnych -
          wstydza sie mowic po polsku. Ja tego co nieco oczekuje u mojego synka - choc
          moze mnie milo zaskoczyc - wiec bebnie w niego jak najwiecej polskiego, poki
          moge. Niemartw sie, ten okres na ogol przechodzi; widzisz dzieci chca byc takie
          same jak ich koledzy zeby nalezec do tej samej "paczki" z wiekiem to sie
          zmienia)

          Moze w Polsce znajdziesz ksiazke cwiczenia wymowy dla aktorow (jesli znajdziesz
          to prosze podaj mi jej tytul) gdzie zapewne bedzie setek zdan lamiacych jezyk
          (moj wujek byl aktorem i pamietam ze czesto ruzne non-sensy cwiczyl dla zabawy)
          a swietnym dla nauczenia sie poprawnej wymowy. Marzena

        • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 31.08.04, 21:10
          W Stanach nikt nie wstydzi sie byc obcojezycznym, jest to tak powszechne. Teraz
          jednak mieszkam w Angli, i tutaj spolecznosc nie jest tak tolerancyjna. Wiec:

          WSROD ZNAJOMYCH i ANGIELSKIEJ RODZINIE do Miloszka mowie po polsku, wyjatek
          bedac jesli to co mowie moze sie kogos innego obecnego dotyczec. Czasami mowie
          do niego napoczatku po polsku, a nastepnie tlumacze na angielski zeby gosci nie
          zmieszac. Mam kilka kolezanek ktore tez wychowuja dwujezyczna rodzine, wiec
          miedzy nami jest umowa ze do swoich dzieci mowimy albo po angielsku, albo w
          naszym jezyku (ja mam filozofie, im wiecej jezykow jest sie oswojonych z, tym
          lepiej). Wiec, P. mowi do Miloszka albo po angielsku, albo po czesku. M., albo
          po angielsku, albo po hiszpansku. Ja z kolei do ich dzieci mowie albo po
          angielsku, albo po polsku, albo po hiszpansku. Do swoich wlasnych dzieci naogol
          mowimy w naszych ojczystych jezykach. Nie krepujemy sie tym. Dla kogos moze to
          jest zamieszanie, dla nas jest to (wazna)zabawa.

          WSROD TLUMOW - NA ULICY/ W SKLEPIE ile razy (w Angli) mowie do Miloszka po
          polsku to ludzie sie czasami kzywo za nami pacza (zapewne mysla: "bloody
          immigrant"). Na poczatku mnie to mieszalo, nie jestem przyzwyczajona do takiej
          nietolerancji, ale stwierdzilam ze nie bede ukrywac moich korzeni, jestem z
          pochodzenia Polka. Dumna z tego, wdodatku. Z naszego miejsca w histori, z
          naszej kultury, z piechcidolkow jakie nasze mamusie i babcie gotuja w kuchni
          (oj, smak na pierogi z truskawkami mi przyszedl), z naszych rodzin ktore
          pieszcza swoje malenstwa a nie z chlodem wychowywuja, z moich rodakow ktorzy
          tez tylko dobre imie rozsiewaja o Polsce. Wiec juz wiecej sie nie mieszam jesli
          mowiac po polsku dostaje krzywe miny w zamian krzywa mine lub wielki usmiech im
          daje. Jesli ja bede wstydzic sie mojego pochodzenia i mojej mowy, to na pewno
          moj synek bedzie sie wstydzil. A tego nie chce!

          Moja kochana, na nic nie ma reguly. Postepuj tak jak Ci serce i rosadek kaza,
          tak jak co chcesz przekazac swojemu dzieciatku to przekaz.

          Ale sie rozpisalam smile Marzena
          • izabelski Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 00:38
            poczekaj jak maly pojdzie do szkoly - wtedy rodzice kolegow beda zazdroscily
            tej dwujezycznosci (tak jest u nas) i chociaz moje dziec iczasami sie wstydza
            mowic po polsku to coraz czesciej zauwazaja pochlebne uwagi na ten temat smile
            • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 00:43
              Izabelski - dodalas nadzieji! Moze sie tak tez stanie w przypadku mojego
              synka smile (innaczej na obozowiska do Polski jego bede wysylac! wink ) Marzena
              • izabelski Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 01:30
                obvozowiska mile widziane - juz moje psychicznie przygotowywuje smile
                kolonie albo harcerstwo - to je ono
                tearaz sa na 3 dni u dziadkow (30 min samochodem) i ja jezdze do nich wieczorem
                a maz z nimi spi smile
    • edytkus Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 06:17
      No tak, opisujecie tu jakies sielanki jezykowe a zycie zyciem sad Ale do rzeczy. Moje dziecko spedza ze
      mna znaczna czesc czasu, czytam, spiewam itp. itd. po polsku. Nawet moj "amerykanski" maz mowi
      do niej czesto powykrecana polszczyzna. Ja i maz pomiedzy soba rozmawiamy mieszajac dwa jezyki,
      tzn. ja mowie po polsku a on po angielsku albo na odwrot (wtedy obydwoje kaleczymy jezyki wink), do
      tego dochodzi amerykanska TV, oraz angielski na placu zabaw, w sklepach, komunikacji, ulicy etc.
      Moje dziecko jak tylko pozna latwiejszy odpowiednik polskiego slowa po angielsku natychmiast sie
      przestawia na prostsza wersje. I tak np. prosze aby przyniosla mi ksiazke a ona niesie book, latawiec
      jest kite, zamiast pilki odrzuca mi ball itp. I co ja mam robic?!!!! Poprawiam ja, tzn. powtarzam za
      slowem angielskim wersje polska (np. ona daje mi book a ja na to jaka ladna ksiazka) ale splywa to po
      niej jak woda sad
      • evee1 Czy moge sie pochwalic? 01.09.04, 07:01
        Czasami mamy wysylaja na forum listy, jak sa zadowolone ze swoich dzieci.
        To ja tez postanowilam pochwalic sie swoim synkiem, bo jestem dumna jak
        paw smile).
        Juz dawno wspominalam, ze moj syn ma dobry sluch i bardzo ladnie spiewa,
        chociaz uslyszec mozna go tylko podstepem, bo poproszony za nic nie chce
        zaspiewac.
        No i wlasnie zostal wybrany do choru australijskiego National Boys Choir,
        gdzie zacznie chodzic od nowego roku szkolnego, czyli od lutego.
        Co roku w okolicy sierpnia przedstawiele tego choru chodza po szkolach
        podstawowych i przesluchuja chlopcow w wieku 6-7 lat jak nowy narybek
        do tego choru, bo starci chlopcy wraz z mutacja odchodza z choru.
        Wybieraja po paru chlopcow z roznych szkol i potem sa przesluchuja ich
        jeszcze w siedzibie choru i wybieraja okolo 50 chlopakow. No i moj syn
        tam trafil. Na przesluchanie nie chcial isc, ale jakos go zaciagnelam,
        ale jak juz wychodzil, to mu sie podobalo smile)).
        Taka jestem zadowolona, bo popiwresze ciesze sie, ze jego glos i sluch
        zostaly zauwazone i ze to nie byly bredzenia zachonej w syneczku mamusi.
        Poza tym ja uwielbiam spiewy choralne i bardzo sie ciesze, ze bede mogla
        kiedys i swoja latorosl uslyszec.
        No i jeszcze jak Bozia talent dala, to fajnie go rozwijac smile).
        To tyle, juz zmykam...
        • mgna Re: Czy moge sie pochwalic? 01.09.04, 13:30
          Evee1 Gratulacje! Ja wiem jak to jest, jestem po ukonczeniu szkoly muzycznej i
          teraz maze ze moj synek tez bedzie mial wrodzony telent do muzyki (narazie
          tylko do pianina go ciagnie). M
      • evee1 Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 07:01

        > przestawia na prostsza wersje. I tak np. prosze aby przyniosla mi ksiazke a on
        > a niesie book, latawiec
        > jest kite, zamiast pilki odrzuca mi ball itp. I co ja mam robic?!!!! Poprawiam
        > ja, tzn. powtarzam za
        > slowem angielskim wersje polska (np. ona daje mi book a ja na to jaka ladna
        ksi
        > azka) ale splywa to po
        > niej jak woda sad
        Edytkus, nie martw sie, moze jednak Twoje dzieci bedzie mowic po polsku.
        Moje dzieci chowam tak samo pod wzgledem jezykowym i oboje mowia po polsku
        i nawet bez szczegolnie slyszalnego akcentu, ale z jakiegos powodu starsza
        corka jest znacznie bardziej "oporna". To znaczy chetniej zastepuje polskie
        slowa angielskimi. Jak ja od razu podsuwam polski odpowiednik i prosze zeby
        powtorzyla, to rzadko robi to od razu - trzeba ja ponownie poprosic.
        A synowi mimo, ze mlodszy latwiej przychodzi to powtarzania i w ogolema
        znacznie lepsza wymowe.
        Mam pewna teorie (choc Ameryki pewnie nie odkrylam), ze to dlatego, ze syn
        ma znacznie lepszy sluch i pamiec niz corka. Po pierwsze lepiej slyszy
        (zreszta postanowilam sie pochwalic - patrz watek "czy moge sie pochwalic"),
        a potem dluzej pamieta...
      • mgna Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 13:27
        Edytkus, niemartw sie. Mimo tego ze nie chce mowic po polsku, jednak polski zna
        bo do niej mowisz po polsku. Za kilka lat z tego wyrosnie i kiedy okazja
        nadrosnie bedzie po polsku mowila. Marzena
    • jagienkaa Re: Dwujęzyczność dziecka 01.09.04, 09:56
      No to ja się szybko dołączę co do języka.
      Ja mówię do Dominika po polsku, czasem po angielsku, mąż odwrotnie (mąż się
      uczył polskiego i coś mu zostało więc rozumie co mówię do małego i sam też
      używa prostych zwrotów jak 'chodź', 'daj'). Ostatnio też zaczęłam mówić to samo
      zdanie czy słowo w obu językach pod rząd.
      Dominik rozumie oba języki (jak na swój wiek), a słowa ma wybrane w zależności
      co mu łatwiej (jak izabelski wspominała). Czyli jest: daj, papa, auto,
      naśladowanie i rozpoznawanie wszystkich zwierzątek, sok. Ale z drugiej strony
      jest: apple, liczenie do dziesięciu po ang., yes/no, ball, book.
      Dla mnie teraz jest najtrudniej - Dominik bardzo łatwo się uczy nowych słówek i
      czasem mi się wydaje że jest zdezorientowany co się dzieje. Najgorzej jest gdy
      idę do childminderki czy teściowej, małego frustruje że mówi do niej 'daj' a
      nikt go nie rozumie (ostatnio childminderka się mnie pyta 'o co chodzi z tymi
      skarpetkami?' się okazało że mały mówił sok a ona myślała że sockwink). Chcę go
      zacząć uczyć nocnikowania, ale jest tyle słówek na siusiu po polsku i ang., to
      samo z samym nocnikiem. Chyba go to trochę wszystko przerasta. A już na pewno
      mniewink))
      Dominik bedzie chodził do childminderki od końca września prawie full time więc
      obawiam się że angielski będzie dominujący, ale mam nadzieję że jednak ten
      polski mu zostanie w głowie, nawet jeśli ma tylko rozumieć. Dla mnie to bardzo
      ważne.
      Czasem się zastanawiam jakby się mały rozwijał gdyby był uczony tylko jednego
      języka, czy szybciej?...
      Aha a najwięcej polskiego Dominik podłapał w czasie mojego pobytu w Polsce
      przez 3 tygodnie (teletubisie po polsku trochę go przeraziły), za 3 tyg
      przyjeżdża moja mama więc pewnie też trochę się poduczy nowych słówek.
      Życzę wytrwałości!
      • jagienkaa Poprawiam się 01.09.04, 09:58
        tfu tfu to nie izabelski wspominała o wybiórczym używaniu języków tylko
        edytkussmile) przepraszam.
        • aniutka71 Re: Dwujęzycznosc dziecka 01.09.04, 18:25
          Czesc, ja pisze z Kanady i mam latwiejsza sytuacje z dwoch powodow: jeden to -
          jak juz Marzenka pisala wczesniej - Kanada czy USA jest bardziej otwarta na
          inne jezyki "na ulicy" bo tam kazdy mowi po swojemu (ci ktorzy oczywiscie maja
          ten "swoj") i kazdy jest z tego dummny, a dwa to my oboje z mezem mowimy po
          polsku, wiec nasz dom w 99.9% jest polskojezyczny. Nasza osmioletnia corka
          wlasnie zaczyna trzecia klase i juz od dawna widzi zalety znajomosci innego
          jezyka (i tu nie chodzi konkretnie o polski, ale i jakikolwiek inny jezyk).
          Jest to zaleta, ktora sama dostrzegla i ktora wykorzystuje: mianowicie moze
          miec "secrets" ze swoja najlepsza kolezanka w klasie i nikt inny nie rozumie.
          Tlumaczenie dzieciom, ze polski "kiedys tam im sie przyda" jest dla nich takie
          abstrakcyjne i moze do konca tego nie rozumieja, ale kiedy same zaczna widziec
          tego zalety, to juz reszta jest z gorki. Co oczywiscie sprowadza sie do punktu
          wyjscia, ze bez tej znajomosci jezyka tych zalet by nie bylo i ze nalezy ten
          jezyk wpychac do malych glowek na maxa. Nasz czterolatek juz bedzie mial
          troche gorzej, bo dzieci bawiac sie ze soba automatycznie przechodza na
          angielski i on ten angielski ma wprowadzony w zycie o wiele wczesniej niz jego
          starsza siostra (corka dopiero idac do junior kindergarten w wieku 4 lat tak
          naprawde uczyla sie podstaw mowionego angielskiego, bo ten slyszany to raczej
          zalatwiaja bajki w telewizji). Ale nasz czterolatek, bawiac sie sam, pod nosem
          nuci slowa "Dzik jest dziki, dzik jest zly" i "Na Wyspach Bergamutach", bo
          gdzies tam w tle leci CD Pana Kleksa. I wlasnie te polskie CD czy kasety z
          kolysankami, piosenkami, wierszykami, ktore graja gdzies tam w pokoju podczas
          zabawy sa doskonala metoda na osluchanie i przyzwyczajenie sie do jezyka. I to
          wchodzi do glowy tak mimochodem. A zostaje na dlugo, na cale zycie. Drugi
          jezyk, poznany jakby "za darmo", jest chyba najlepszym prezentem danym dziecku
          poza Polska. W domach polsko-angielskich rowna sie to oczywiscie z wiekszym
          wysilkiem i cierpliwoscia ze strony polskiej Mamusi (jak pisaly Mamy tu
          wczesniej), ale to sie naprawde oplaca. Nasi znajomi, tez Polacy, maja trojke
          dzieci, w dosc malych odstepach czasu, wiec te dzieci od zawsze bawily sie
          miedzy soba "po angielsku" a zaganiani i zmeczeni rodzice nie mieli juz ochoty
          ani czasu na poprawianie i wymaganie polskiego w domu i teraz te dzieci (12-to,
          13-to letnie) po polsku to juz tylko "Kali jesc, Kali spac" i nieduzo poza
          tym. A rodzicom teraz jest wstyd przed innymi rodzicami, ze oni do swoich
          dzieci, w polskim domu, musza mowic (i krzyczec) po angielsku, bo inaczej to
          dzieci nie zrozumieja. Ale teraz to jest juz za pozno.

          Tak wiec reasumujac jestem jak najbardziej za. Sa tylko same plusy (minusy mi
          jakos nie przychodza do glowy) za znajomosci drugiego jezyka.

          Goraco pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
          Marzenka, ucalowania dla Miloszka i pozdrowienia dla Marka.

          Ania
          • mgna Re: Dwujęzycznosc dziecka 01.09.04, 18:30
            Kuzyneczko moja? smile)))))) Czyz to Ty? smile)))) Marzena
            • aniutka71 Re: Dwujęzycznosc dziecka 01.09.04, 18:32
              Tak, to ja smile!
              Ania, Przemek, Natalia i Konrad
          • mgna Re: Dwujęzycznosc dziecka 01.09.04, 18:37
            Aniutka71, tak to ty! jak wspaniale! Och, musze do Ciebie tyrknac na pogawedke.
            Niemasz pojecia jak tesknie za cala nasza rodzinka! Dzis Miloszek jest w
            przedszkolu caly dzien i ja porzadki zrobilam z jego ksiazeczkami, kasetami
            itp. (ten forum mnie zmobilizowal do poszukania wiecej polskiej literatury,
            muzyki) Po przeprowadzce duzo ich bylo w podelkach (nawet zapomnialam ze je
            mam). Ucaluj mojego syneczka i jego siostrzyczke. Pozdrow tez Przemulcia. I
            hope that he is on his best behaviou? Cium, Cium, Marzenka
            • aniutka71 Re: Dwujęzycznosc dziecka 01.09.04, 18:44
              Marzenka, wyslalam Ci dzisiaj kilka zdjec z Natalii komunii na yahoo.

              Ucalowania.
      • bachula_gr Re: Dwujęzyczność dziecka- JAGIENKAA 01.09.04, 21:47
        > (...) czasem mi się wydaje że jest zdezorientowany co się dzieje. Najgorzej
        jest gdy idę do childminderki czy teściowej, małego frustruje że mówi do
        niej 'daj' a nikt go nie rozumie......

        Wiesz, Jagienko, ja mam podobne odczucia. Moja Zocha jest w podobnym do
        Dominika wieku (z 1/4/2002) i zauwazylam, ze szczegolnie jak jest ze mna w
        greckojezycznym towarzystwie to wcale nie probuje mowic po grecku tylko do
        kazdego "startuje" po polsku i coraz bardziej sie wscieka bo nie ma stosownej
        reakcji. Patrzy wtedy taka zezloszczona ale i zdezorientowana na mnie.... i
        jest mi jej po prostu zal ;-( Jak jest z tata w podobnych sytuacjach to sie
        przestawia na grecki, wzglednie fifty-fifty i nie ma wybuchow zlosci.

        > Chcę go zacząć uczyć nocnikowania, ale jest tyle słówek na siusiu po polsku i
        ang., to samo z samym nocnikiem. Chyba go to trochę wszystko przerasta......

        I znowu zbieznosc. Nasz tez oporna w tym wzgledzie. Z nocnikiem odpuscilam bo
        Zocha uwaza go za krzeselko do "czytania" ksiazeczek w pelnym ubraniu ale
        trenujemy z ubikacja. Tez mialam problem ze slownictwem, zeby jej specjalnie
        nie namieszac bo w koncu nie zawsze jestem w poblizu a z czasem (mam nadzieje!)
        bedzie musiala zglosic potrzebe wyjscia do lazienki komus innemu, niekoniecznie
        polskojezycznemu. Glowkowalam, glowkowalam i stanelo na TOALETA czyli "chcesz
        isc do toalety?', "zrobimy siku do toalety?" etc. bo roznica miedzy greckim
        TUALETA a polskim TOALETA jest wszak niewielka wink Nawet jak ktos jest malo
        kumaty jezykowo to sie domyli. A przynajmniej powinien...

        Powodzenia zycze- jezykowo i nocnikowo.
        Dobranoc.
        Bacha
      • lucasa Re: do Jagienki 03.09.04, 11:18
        jagienkaa napisała:

        > naśladowanie i rozpoznawanie wszystkich zwierzątek, sok.

        hej Jagienko! tu mnie zaciekawilas smile)) jakie odglosy nasladuje DOminik???
        polskie czy angielskie??? smile))) pokazujac na pieska mowi "hau hau" czy "wuf
        wuf"... a swinka to polskie "chrum chrum" ew. "kwik kwik" czy moze "oing oing"
        hihi
        my jakis czas temu zauwazlismy z Patickiem, ze polskie i angielskie zwierzatka
        to raczej by sie nie dogadaly smile))
        a Ty ktora wersje wybralas???
        dla mnie bardziej naturalne jest "hau hau" ale przeciez Karolka pojdzie do
        szkoly to wszystkie dzieci beda wiedziec, ze jest "wuf wuf"
        A


        bachula_gr napisala:

        Moja Zocha jest w podobnym do
        Dominika wieku (z 1/4/2002) i zauwazylam, ze szczegolnie jak jest ze mna w
        greckojezycznym towarzystwie to wcale nie probuje mowic po grecku tylko do
        kazdego "startuje" po polsku i coraz bardziej sie wscieka bo nie ma stosownej
        reakcji. Patrzy wtedy taka zezloszczona ale i zdezorientowana na mnie.... i
        jest mi jej po prostu zal ;-(

        no i wtedy robic?????????

        A


        • jagienkaa Re: do Jagienki 03.09.04, 13:01
          Dominik odpowiada na pytanie: jak robi piesek? hau hau; kotek - miau, lew - hap
          (!), świnka ma niesprecyzowane brzmienie; kaczka - kwa kwa, krowa - muuu;
          myszka - pipi; owca - meeee. Ale jak zapytasz po angielsku to nie odpowiadawink
          także w zoologicznie polski mu bardziej odpowiadawink
          • ruta8 Re: do Jagienki 03.09.04, 16:26
            moj Alex ma 2,7 l i mowi po pl i francusku. na razie nie widze zeby sprawialo
            mu to jakies wieksze problemy. ostatnio bylilsmy w PL przez poltora miesiaca i
            nadrobil zaleglosci w pl bo w pewnym momencie fr 'wygrywal' mimo ze ze mna
            rozmawia od zawsze po pl. jakos mu sie w lebku poukladalo i wie ze do taty po
            fr a do mamy po pl i potrafi powiedziec dokladnie to samo zdanie raz w jednym
            raz w drugim jezyku. u tesciow momentalnie przestawia sie na fr, w obcym
            otoczeniu musi 'wyczuc' w jakim mowi sie jezyku. wiem ze i tak francuski w
            koncu bedzie dla niego latwiejszy, ale na razie ucze ile tylko moge po pl. nie
            szkodzi ze wie lepiej jak robia zwierzatka po pl, tesciowie nauczyli sie, tata
            zupelnie przestawil, a pozniej w szkole juz nie bedzie musial uzywac
            takich 'slow'. wlasnie zaczal chodzic do 'przedszkola' (inaczej sie to nazywa,
            ale nie ma polskiego odpowiednika) widzialam ze dobrze sobie radzi. oczywiscie
            wiedza ze jest dwujezyczny i ze czasem moze cos powiedziec po pl. siku i kupe
            tez potrafi powiedziec w dwoch jezykach. wydaje mi sie ze trzeba przyzwyczaic
            dziecko do dwoch jezykow i wtedy bedzie mialo mniej problemow, tak mi sie
            wydaje...
            zreszta sama kiedys zaczelam ten watek, kiedy Alex byl malutki i moje obawy
            byly bezpodstawne - zaczal mowic szybko ( w porownaniu do jego rowiesnikow z
            forum), nie miesza jezykow, itp.
            teraz rosnie nastepny dwujezyczny facio - Antoine, ma juz 10,5 mies zobaczym
            jak to bedzie u niego (Alex rozmawia z bratem po polsku, na razie)
            pozdrawiamy miedzynarodowo i serdecznie
            • szopen_cn Re: do Jagienki 07.09.04, 06:01
              Taaaaaa...

              Ja mam sytuacje bardziej skomplkowana.
              Corka (24.05.2002), ja Polak, zona Chinka (oboje pracujemy), mieszka z nami
              tesc ktory pelen szczescia zajmuje sie dzieckiem tudziez nianka (oboje tylko po
              chinsku).
              Wiec corka mowi po chinsku, po polsku raptem pare slow ale chyba w miare
              rozumie, zdaje sobie sprawe ze dana rzecz moze miec dwie nazwy jesli ja sie
              pytam to mowi po polsku, jesli kto inny to po chinsku.
              Od tygodnia poszla do przedszkola tam uzywany jest tylko angielski.
              I juz sporo slow po angielsku tez mowi.
              Ja z dzieckiem moge spedzic bardzo malo czasu ale usilnie probuje uczyc ja
              polskiego w koncu ma polski paszport.
              Nie jest to jednak latwe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja