Dodaj do ulubionych

wizy: Kwasniewski rozczarowany; paszporty: ?

06.09.04, 02:56
cms.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1030&news_id=47037

www.nytimes.com/2004/09/04/international/europe/04warsaw.html
Polish President Appeals for a More 'Open and Gracious' U.S.
By JUDY DEMPSEY
International Herald Tribune

Published: September 4, 2004


ARSAW, Sept. 1 - The president of Poland, one of America's closest European
allies, has made a rare and impassioned plea to Washington to be "flexible,
open and gracious." In a veiled criticism of United States foreign policy,
President Alexander Kwasniewski said he did not want to see "America take the
ideas of the neoconservatives of isolationism, to have full dominance in the
world and to play a divide and rule policy. It is a mistake."

Advertisement



The president's remarks were made on Wednesday after a long interview in
which he set out his view of Poland's role in Europe. When asked about Iraq
and the United States, the president switched to a more reflective and
personal mood. The decision to support the American-led war against Iraq,
was "one of the most difficult decisions in my life," he said. "But I am sure
it was the right decision." Asked if he has any regrets over it, he
replied, "Next question, please."

With polls typically showing about 70 percent of Poles calling for bringing
the troops home, Mr. Kwasniewski said he preferred to wait until Iraq had a
new government installed. "That will change the role of the troops, from
occupation to peacekeeping," he said, implying that under those circumstances
it would be easier for other countries to contribute soldiers while some of
the Polish contingent could go home.

[On Friday, the Polish defense minister, Jerzy Szmajdzinski, announced the
withdrawal of troops from the province of Karbala, which has been the scene
of fighting between the Americans and the Mahdi Army of the rebel Shiite
cleric Moktada al-Sadr.]

The last few months have apparently weighed heavily on Mr. Kwasniewski, a
popular public figure whose former career as a Communist youth leader and
minister took place when Poland was sandwiched between two superpowers.

"America is not the first superpower we have known," he noted. "But
sometimes, the character of a superpower is a problem, not so much for us but
for the Americans to understand they are strong enough, clever enough, have
enough influence and are creative enough to be accepted as a superpower."

The outburst, however mild, was extremely rare for a politician in a country
that has been a staunch ally of Washington. But the twin acts of joining the
European Union and a decision by Washington to impose visas on Poles have led
to some soul-searching inside the presidential palace.

Mr. Kwasniewski said he felt "hurt" by the visa decision. "Of course, as a
realistic politician I understand the situation. But as a man, a human being,
a friend of America, I do not understand it. In my opinion, a big country
should be open, and sometimes more flexible, more gracious."

Now that Poland is inside the European Union, it sees how Europe must play a
greater role in defense matters, Mr. Kwasniewski said. He apparently sees the
recent decision by the United States to withdraw tens of thousands of troops
from Europe as a sign to Europe to spend more on defending its own interests.

"This policy means that it is necessary to spend more money to solve Europe's
problems, not to wait for the Americans in the Balkans, or in Moldova, or for
bringing democracy to Belarus. This is our task."

Obserwuj wątek
    • prawdziwystarywiarus Open, flexible, gracious? Try an oyster. 06.09.04, 12:39
      lymeryk napisał:

      > cms.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1030&news_id=47037
      >
      > www.nytimes.com/2004/09/04/international/europe/04warsaw.html

      > Polish President Appeals for a More 'Open and Gracious' U.S.
      > By JUDY DEMPSEY
      > International Herald Tribune
      >
      > Published: September 4, 2004
      >
      >
      > WARSAW, Sept. 1 - The president of Poland, one of America's closest European
      > allies, has made a rare and impassioned plea to Washington to be "flexible,
      > open and gracious."


      a paszporty?

      Australijskie? Bez zmian. Dalej dostajesz w pięć dni, a za ekstra AUD 63 - w 48
      godzin, z przyniesieniem do domu.

      =======================

      Ton desperacji się wyraźnie wam wkrada w komsomolską tromtadrację, kolego
      Lymeryk.

      No i nic dziwnego, temperatura gruntu zaczyna wzrastać, młodzieżówka PZPR,
      przestępuje z nogi na nogę jak nie przymierzając tresowany niedźwiedź akademika
      Pawłowa. A tu tymczasem taka mała przykrościunia. Do Stanów dalej potrzebna
      wiza, więc w razie poważnego kłopotu w kraju mogą być poważne kłopoty w
      łączeniu rodzin. Z nieruchomościami na Florydzie.

      Ja już oczami duszy widzę tą piękną kolejkę pięknych panów i pięknych pań na
      ulicy Pięknej. Czarne limuzyny stoją nieprzepisowo zaparkowane przy krawężniku,
      rzędem sięgającym od Alei Ujazdowskich do Placu Konstytucji. Pancerne szyby
      opuszczone, chmury dymu walą ze środka, bo towarzystwo w środku limuzyn nerwowo
      odpala papierosa od papierosa. Ciemno, mżawka. Dookoła pochmurni ochroniarze.

      Jakiś facet w garniturze, wzrostu dwa metry pięć i prawie tyle samo w barach,
      dyskretnie szepcze w radiotelefon:

      "Co znaczy, k**wa, odmówili pozwolenia na lądowanie?! Przecie to techniczne
      tylko, k**wa, dla tankowania paliwa! Nikt, k**wa, nie wysiada! Co te żabojady
      sobie, k**wa, myślą?! Co za Rolandy, o co im, k**wa, chodzi?! Wy mi tu, k**wa,
      przestańcie wreszcie p***dolić o tej Kamczatce! Niby nie wiecie, k**wa, że
      zasięg za mały przy tym obciążeniu? Nie, k**wa, nie mogę nikogo zostawić!
      Powiedziałem, k**wa, przestańcie p***dolić, bo dla redukcji wagi własnoręcznie
      was po drodze wyrzucę, choćby mi przyszlo, k**wa, rozhermetyzować kabinę! Kto
      wtedy będzie, k**wa, pilotował? Sam, k**wa, będę pilotował, jak będzie trzeba!
      Próbować, dalej, k**wa, z Paryżem! Tak, k**wa, to rozkaz! Na piśmie? Ja wam
      dam, k**wa, na piśmie!!! Wykonać!!! Bez odbioru!!!",

      po czym wyciąga paczkę papierosów Davidoff, wyjmuje jednego, próbuje zapalić,
      ale nie moze trafić płomieniem ze złotej zapalniczki w papierosa, tak mu się
      ręce trzęsą.

      Inni muskularni nerwowo spacerują po chodniku, wiszące pod długimi marynarkami
      Uzi obijają się o zapasowe magazynki, z każdym krokiem słychać metaliczne
      szczękanie. W jednym BMW płaczą jakieś przestraszone dzieci. W drugim jakaś
      baba cienkim, histerycznym głosem opieprza kierowcę, żeby włączył silnik i
      wentylację, bo jamnik z nerwów znowu puścił bąka i w limuzynie śmierdzi.
      Kierowca się opiera, bo benzyny mało, a dwanaście cylindrów nawet na jałowym
      biegu sporo pali. W jeszcze innej czarnej be-emie ktoś próbuje łapać na
      samochodowym radio Wolną Europę; z nerwów zapomniał, że polskie audycje
      zlikwidowano w 1994 roku. Atmosfera ogólnej nerwowości i przygnębienia. Wszyscy
      nerwowo strzygą uchem, czy już słychać wystrzał z "Aurory" i czy tłuszcza już
      sztumuje pałac.

      Kapral amerykańskiej piechoty morskiej w białej czapce z paskiem pod brodą, za
      kuloodpornym szkłem, z wyrazem głębokiego znudzenia żuje gumę i powtarza przez
      interkom szósty raz: "Never heard of them! You will have to wait, sir. Yes,
      yes, I know your boss knows my boss, sir, but I have my orders; the Embassy is
      now closed; we will reopen in five and a half hours".

      Mówiacy po angielsku muskularny facet w dobrze uszytym czarnym garniturze
      powoli cofa się od bramy, ale pozostaje uprzedzająco grzeczny, bo czerwona
      plamka lasera, którą snajper na dachu ambasady umieścił mu na lewej piersi 45
      minut temu, ani drgnęła od tego czasu. Muskularny, jako zawodowiec, rozumie, że
      snajper piechoty morskiej na dachu głównego budynku używa lasera w zakresie
      widzialnym jako subtelnej aluzji, dla ostrzeźenia. Z tak małej odległości nie
      mógłby chybić i bez tego, zwłaszcza że ma także celownik z noktowizorem. Tego
      gościa z ambasady muskularny poznał zresztą kiedyś osobiście na strzelnicy, i
      była obsuwa, bo muskularny wystrzelał 64 na 100, a tamten 100 na 100, on jest
      naprawdę dobry. Pocisk podkalibrowy, Saboted Light Armor Penetrator, do
      gigantycznego karabinu snajperskiego Barrett M82A1 kalibru pół cala, ulubiona
      amunicja Amerykanina, bez kłopotu przebija płytę stalową grubości trzy czwarte
      cala z 1500 metrów, więc z tej odległości - niecałe sto metrów - żadna
      kamizelka nie pomoże, ceramika czy nie ceramika. Muskularny stara się zatem,
      na wszelki wypadek, nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Ciężka kamizelka
      swędzi jak jasna cholera, bo ubierając się na alarm zapomniał o podkoszulce,
      ale podrapać się jest zbyt ryzykownie. Palić też się chce, ale muskularny woli
      nie sięgać po papierosy; jankes na dachu moźe być wkurzony, że musi leżeć na
      mokrej i brudnej papie, zamiast we własnym łóżku, a Barrett M82 jest znany z
      lekkiego spustu.

      Zaczyna świtać.

      Zapowiada się ciężki dzień.
      =========


      Kolego Lymeryk, jak już koniecznie, ale to koniecznie, chcecie coś "open,
      flexible and gracious", to polecam "Viennese Oyster". Jak nie wiecie co to
      takiego, śmiało pytajcie w garnizonowej agencji towarzyskiej.


      • lymeryk schizofreniczne fantazje wiarusa... 06.09.04, 17:55
        wiarus, zrelaksuj sie chociaz troche,
        to nie moj artykul! tam nie nawet mojego komentarza!

        pisac z pasja to piekne przezycie
        pisac z piana na ustach to osobista kleska i publiczna kompromitacja
        (szczegolnie na Zachodzie!!!)

        gdybys napisal cos ciekawego, cos zrozumialego to mozna by podyskutowac
        ale ty najwyrazniej preferujesz lub raczej nie jestes w stanie napisac niczego
        bez zolci, prymitywnych obelg i nienawistnego mamrotania
        Twoje schizofreniczne fantazje moga byc pozywka dla jakichs wykolejonych
        emigracyjnych 'losers' ciagle zyjacych w epoce PRL-owskich dinozaurow, ale
        niestety nie maja poza tym zadnej wartosci, szkoda bandwidth na takie wypociny
        Az trudno uwierzyc, ze spedziles tyle lat na zachodzie i sie nic nie
        nauczyles od spoleczenstwa, w ktorym zyjesz...

        zycze milego dnia
        smile)


        PS
        skad u ciebie ta obsesja na punkcie
        "muskularnych facetow w dobrze skrojonych garniturach"?
        czy jest mozliwe abys sie interesowal czyms wiecej niz polityka?
        • Gość: Мюллер powtarzasz się, gliniak IP: *.dyn.optonline.net 06.09.04, 21:05
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10828714&a=14598939
          Może zrzuć mundur i zostań psychologiem.

          В понедельник Штирлица повели на расстрел.
          «Да, тяжело начинается неделя», — подумал Штирлиц.

          ===
          Вербуя Штирлица, Мюллера задаёт вопрос по анкете:
          — Сколько вам лет?
          Штирлицу выдался случай пококетничать:
          — А сколько бы вы мне дали?
          Мюллер считал себя тонким остряком:
          — Пожизненно.
            • Gość: Штирлиц Ten wykwint, ta lekkość, ten wdzięk! IP: *.dyn.optonline.net 06.09.04, 21:33
              skrynszot napisało:

              > bo sie wlasna piana udusisz.


              Ten wykwint, ta lekkość, ten wdzięk! Znajome Ojczyzny łono, vintage 1977, Pałac Mostowskich. Coś musimy dobrze robić, skoro was to tak denerwuje, nie, chłopaki? Serce rośnie, dusza utęskniona śpiewa, jak młotkowy się meczy na nocnej zmianie.

              Co robią milicjanci patrolujący Forum Wojsk Łączności z Polonią na widok niesusznego postu? Zaczynają go zagłuszać, powtarzając: bzzz...dety, wyliczanki, zasrywając board kupami postów marynistycznych ( o d. Maryny)

              Jeden taki (podpisal sie: tropiciel sladow)twierdzil, ze ertes, backpacker, i jeszcze kilka osob to jedna grupa zblizona do kol UOP-u.

              Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek

              Na niniejszym forum Wojska Łączności z Polonią i I podszywają się pod amerykańskie IP w celu uwiarygodnienia wypisywanych przez siebie bzdur przeciwko "szczuropolakom"

              Ala wymacała tu wasze IP

              Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac ich po polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaronem zamiast tradycyjnej 'kaszy i w pizde'. Cwoki pisza uporczywie

              netname: INTER-MON | descr: Zarzad Wojsk Lacznosci i Informatyki | descr: 00-904 Warszawa 6 | country: PL | person: Zbigniew Swiderski | address: ul. Rakowiecka 4a | address: 00-904 Warszawa 6

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=12468270&a=12483712
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=13269621&a=13321758
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=9910324&a=10776652
        • prawdziwystarywiarus Schizofreniczne fantazje wizowe Rzeczpospolitej 07.09.04, 01:06
          lymeryk napisał:

          > wiarus, zrelaksuj sie chociaz troche,
          > to nie moj artykul! tam nie nawet mojego komentarza!


          Drogi kolego Lymeryk, osobisty komentarz kolegi do artykułów NYT i ŻW jest o
          tyle zbędny, że opisane w nich fakty mówią samed za siebie.

          Miłościwy (gracious, as in 'God Save Our Gracious Queen') prezydent państwa, z
          którym się kolega tak chętnie identyfikuje, został wlaśnie zredukowany na
          własne życzenie, jak jednoznacznie wynika z jego wypowiedzi dla NYT, do
          publicznego upraszania o zmiłowanie USA w sprawie wiz (gracious = łaskawy,
          miłosierny, miłościwy).

          Zmiłowanie USA wyniesione do rangi racji stanu stanu RP stanowi dostateczny i
          wystarczający dowód bankructwa materialnego i moralnego tej ostatniej. W tej
          sytuacji ponownie polecam koledze ostrygę po wiedeńsku, jako gorączkowo
          poszukiwany przez RP hipotetyczny obiekt odznaczający się otwartością,
          elastycznością i łaskawością.
          • lymeryk Re: Schizofreniczne fantazje wizowe Rzeczpospolit 07.09.04, 01:54
            prawdziwystarywiarus napisał:

            > lymeryk napisał:
            >
            > > wiarus, zrelaksuj sie chociaz troche,
            > > to nie moj artykul! tam nie nawet mojego komentarza!
            >
            >
            > Drogi kolego Lymeryk, osobisty komentarz kolegi do artykułów NYT i ŻW jest o
            > tyle zbędny, że opisane w nich fakty mówią samed za siebie.
            >
            > Miłościwy (gracious, as in 'God Save Our Gracious Queen') prezydent państwa,
            z
            > którym się kolega tak chętnie identyfikuje,
            to moze pokaz mi, gdzie i kiedy ja sie indentyfikuje z prez Kwas?
            nie przypominam sobie, mylisz chyba krytyczna dyskusja z twoimi pogladami (w
            rzadkich przypadkach kiedy takowe obwieszczasz) z moim stosunkiem do prez Kwas,
            ktory jest co najmniej rownie krytyczny jak twoj

            > został wlaśnie zredukowany na
            > własne życzenie, jak jednoznacznie wynika z jego wypowiedzi dla NYT, do
            > publicznego upraszania o zmiłowanie USA w sprawie wiz (gracious = łaskawy,
            > miłosierny, miłościwy).
            znowu czepiasz sie slowek, tlumaczenia
            najwyrazniej uwazasz sie za jakiegos eksperta jezykowego, a sam walisz
            jakies archaiczne tlumaczenia jak dopiero co obudzony i odurzony Rip Van Winkle
            nie te czasy nie ten jezyk wiarus
            robisz podwojne tlumaczenie, wychodzi ci cos jak w "grze w gluchy telefon"
            i obwieszczasz swiatu przekrecony sens wypowiedzi
            chyba tylko ty mozesz zobaczyc w tych slowach
            "bankructwo materialne i moralne"
            no ale glodnemu chleb na mysli



            >
            > Zmiłowanie USA wyniesione do rangi racji stanu stanu RP stanowi dostateczny i
            > wystarczający dowód bankructwa materialnego i moralnego tej ostatniej. W tej
            > sytuacji ponownie polecam koledze ostrygę po wiedeńsku, jako gorączkowo
            > poszukiwany przez RP hipotetyczny obiekt odznaczający się otwartością,
            > elastycznością i łaskawością.

            btw, gdzie ty widzisz elastycznosc w ostrydze?
            oj obawiam sie, ze zle zrozumiales do czego ostrygi sluza,
            hehe, to mogloby wyjasnic twoja drazliwosci w ciagu ostatnich kilku dni

            milego dnia
            i nie przesadzaj z tym exotic food wink
            • prawdziwystarywiarus Re: Schizofreniczne fantazje wizowe Rzeczpospolit 07.09.04, 02:26
              lymeryk napisał:


              > chyba tylko ty mozesz zobaczyc w tych slowach
              > "bankructwo materialne i moralne"
              > no ale glodnemu chleb na mysli


              Znaczy, ja skrycie pragnę zbankrutować?
              To psychoanalizę też koledze wykładali na tych kursach dla aktywistów?


              > > sytuacji ponownie polecam koledze ostrygę po wiedeńsku, jako gorączkowo
              > > poszukiwany przez RP hipotetyczny obiekt odznaczający się otwartością,
              > > elastycznością i łaskawością.
              >
              > btw, gdzie ty widzisz elastycznosc w ostrydze?
              > oj obawiam sie, ze zle zrozumiales do czego ostrygi sluza,
              > hehe, to mogloby wyjasnic twoja drazliwosci w ciagu ostatnich kilku dni
              >
              > milego dnia
              > i nie przesadzaj z tym exotic food wink


              Viennese Oyster nie ma nic wspólnego z mięczakami. Wymaga znacznej
              elastyczności. Udział biorą dwie osoby. Niestety, jeśli o szczegóły chodzi, to
              ja nie zajmuję się uświadamianiem komsomolców, ani zawodowo, ani jako hobby. W
              przedmiocie ostrygi po wiedeńsku zechce kolega dokształcić się we wlasnym
              zakresie, z pomocą jakiejś życzliwej aktywistom elastycznej koleżanki.




                • prawdziwystarywiarus Re: Skrynszot 07.09.04, 03:10

                  Skrynszot pokazujemy na kazde zyczenie

                  Pogróżki Straży Granicznej o niewypuszczaniu podwójnych obywateli z Polski

                  Przepis Unii Europejskiej nr 539/2001 czyniący pogróżki Straży Granicznej nielegalnymi

              • filipek.us Ale cymbał do kwadratu z tego lymeryka he he he he 07.09.04, 21:22
                prawdziwystarywiarus napisał:

                > Znaczy, ja skrycie pragnę zbankrutować?
                > To psychoanalizę też koledze wykładali na tych kursach dla aktywistów?
                >
                >
                > > > sytuacji ponownie polecam koledze ostrygę po wiedeńsku, jako gorącz
                > kowo
                > > > poszukiwany przez RP hipotetyczny obiekt odznaczający się otwartośc
                > ią,
                > > > elastycznością i łaskawością.
                > >
                > > btw, gdzie ty widzisz elastycznosc w ostrydze?
                > > oj obawiam sie, ze zle zrozumiales do czego ostrygi sluza,
                > > hehe, to mogloby wyjasnic twoja drazliwosci w ciagu ostatnich kilku dni
                > >
                > > milego dnia
                > > i nie przesadzaj z tym exotic food wink
                >
                >
                > Viennese Oyster nie ma nic wspólnego z mięczakami. Wymaga znacznej
                > elastyczności. Udział biorą dwie osoby. Niestety, jeśli o szczegóły chodzi,
                to ja nie zajmuję się uświadamianiem komsomolców, ani zawodowo, ani jako hobby.
                W przedmiocie ostrygi po wiedeńsku zechce kolega dokształcić się we wlasnym
                > zakresie, z pomocą jakiejś życzliwej aktywistom elastycznej koleżanki.
                >

                Po grzyba gliniasci jeszcze tu siedzom | Autor: soup_nazi | Data: 07.05.2004 03:52

                Gość portalu: Гласность napisał(a):

                > Ten wykwint, ta lekkość, ten wdzięk! Znajome Ojczyzny łono, vintage 1977, Pałac Mostowskich. Coś musimy dobrze robić, skoro was to tak denerwuje, nie, chłopaki? Serce rośnie, dusza utęskniona śpiewa, jak młotkowy się meczy na nocnej zmianie.
                >
                > Co robią milicjanci patrolujący Forum Wojsk Łączności z Polonią na widok niesusznego postu? Zaczynają go zagłuszać, powtarzając: bzzz...dety, wyliczanki, zasrywając board kupami postów marynistycznych ( o d. Maryny)
                >
                > Jeden taki (podpisal sie: tropiciel sladow)twierdzil, ze ertes, backpacker, i jeszcze kilka osob to jedna grupa zblizona do kol UOP-u.
                >
                > Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek
                >
                > Na niniejszym forum Wojska Łączności z Polonią i I podszywają się pod amerykańskie IP w celu uwiarygodnienia wypisywanych przez siebie bzdur przeciwko "szczuropolakom"
                >
                > Ala wymacała tu wasze IP
                >
                > Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac ich po polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaronem zamiast tradycyjnej 'kaszy i w pizde'. Cwoki pisza uporczywie
                >
                > netname: INTER-MON | descr: Zarzad Wojsk Lacznosci i Informatyki | descr: 00-904 Warszawa 6 | country: PL | person: Zbigniew Swiderski | address: ul. Rakowiecka 4a | address: 00-904 Warszawa 6
                >
                > Po grzyba gliniasci jeszcze tu siedzom
                >
                > Ten wątek świadczy o Was-polaczkach
                >
                > Za dziesiec lat Polska bedzie jednym wielkim Greenpointem". I jest.
                >
                > soup_nazi napisał:
                >
                > > Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac
                > ich
                > po
                > >
                > > polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaron
                > em
                > > zamiast tradycyjnej "kaszy i w pizde". Cwoki pisza uporczywie, bo:
                > >
                > > a. i tak musza wojo odklepac
                > > b. lepiej je odklepywac tak niz lezac gdzies w blocie (karmienie wylaczni
                > e
                > > kasza)
                > > c. jak nie beda pisac to moze im sie przydarzyc punkt b
                > > d. od czasu do czasu moga sobie freely polatac za darmo na necie
                > > e. zmiane trzeba odklepac a i tak nic innego do roboty nie ma (w pokoju n
                > ie
                > ma
                > > okna, a jak jest to wychodzi na smietnik, hehehe)
                > > f. nienawidza nas serdecznie i bez namawiania, za to, ze zyjemy wygodnie
                > i
                > > dostatnio z dala od ich egzystencjalnych klopotow (np. co ugotowac jutro
                > na
                > > obiad - kota sasiada czy zablakanego jeza), ktore znowu beda ich udzialem
                > jak
                > > wyjda z woja
                > >
                > > Do tego dorzuca sie garsc kadetow czy podhujowszych, ktorzy funkcjonuja m
                > .in.
                > > na tych samych zasadach tylko pod sufitem maja wiecej (ale tez nie za duz
                > o,
                > > hehehe)
                > >
                > > Kierownikiem kolchozu jest trep komentator, ktory zwykle analyzuje, ale o
                > d
                > > czasu do czasu musi rzucic jakis zlecony temat, albo musi wypelnic
                > > swoje "quota", albo mu sie po prostu nudzi, albo gula wali za mocno po
                > zebach,
                > > wiec przychodzi troche "odreagowac"
                > >
                > > I tak to dziala ta fabryka "gliny", hehehe
                > >
                • lymeryk do czego prowadzi rusyfikacja slabych jednostek? 07.09.04, 21:55
                  brawo panie filipek!!!

                  znowu wspaniala wypowiedz (ja na twoje ruskie mozliwosci!)
                  ktora natychmiast zabloguje dla potomnosci wink

                  powiedzcie mi filipek aka rusek
                  jak to sie stalo, ze ciebie tak latwo i kompletnie zrusyfikowali?
                  myslisz jak rusek,
                  piszesz, a dokladniej, linkujesz i kopiujesz jak rusek no i oczywiscie
                  dzialasz jak rusek

                  gdybys chociaz mial swoje wlasne poglady umial je opisac i nie byl takim
                  bizantyjskim slugusem wiarusa, to mozna by z toba pogadac, nawet po rusku
                  a tak to jestes jedynie smutnym przykladem do czego prowadzi rusyfikacja
                  slabych jednostek
                  widzisz w dzisiejszych czasach, szczegolnie na zachodzie, prymitywne
                  plucie do niczego nie prowadzi, mozesz ci sie wydawac, ze kogos obraziles
                  ale tak naprawde to wzbudzasz tylko litosc i robisz z siebie
                  smutne posmiewisko
                  ale widac taka juz twoja ruska natura, inaczej nie mozesz
                  inaczej nie potrafisz tak
                  ciebie system stalinowski zaprogramowal i taki zostaniesz
                  walczacy swoja prywatna przegrana wojne z demonami z przeszlosci

                  na zdarowie
                  smile)

                  PS
                  daj sobie spokoj z linkowaniem i cytowaniem, juz dawno nikt tego
                  nie czyta, bez sensu, nie na temat, bez skladu i ladu...
                  • Gość: ген. Войчех do czego prowadzi spekulacja w jednostce wojskowej IP: *.dyn.optonline.net 08.09.04, 12:17
                    Therapist: "Therapist
                    can be a highly annoying and therefore very effective Warrior. Instead of
                    making a frontal attack, Therapist attempts to shift the focus of the conflict
                    to the combatants' psychological motivations and problems. He will freely
                    speculate about other Warriors' insecurities, personalities and relationships,
                    but he will almost never directly engage the subject of the dispute."

                    Agent: "Agent is a
                    sinister and elusive opponent who usually works in concert with other Agents.
                    Agent generally uses standard combat techniques, but differs from other
                    Warriors in that he is in the employ of some organization. The organization may
                    be political, commercial, or even criminal, and it’s Agent’s job to post
                    messages that advance his employer’s interests. For example, several Agents who
                    have been hired to promote a new theater production will invade theater
                    discussion forums, and while energetically plumping for their own production,
                    they will pick fights, spread malicious gossip and post fraudulent reviews
                    about competing productions. Some Agents are benign shills, while others are
                    malicious crusaders. Agents typically use hit and run tactics to avoid
                    detection, but sometimes they can be detected by alert forum members who have
                    seen them in other forums, or they may arouse suspicion by the obsessive
                    monotony of their postings."
        • filipek.us Re: Wszawe insynuacje łzawego lymeryka... 08.09.04, 14:12
          lymeryk napisał:

          > wiarus, zrelaksuj sie chociaz troche,
          > to nie moj artykul! tam niet nawet majewo komentaria!
          >
          > pisac z pasja to piekne przezycie
          > pisac z piana na ustach to osobista kleska i publiczna kompromitacja
          > (szczegolnie na Zachodzie!!!)
          >
          Wesz, co lazła do góry po słoniowej nodze, dygotała ze złosci i groziła srodze: "zarżnę, zdepczę, zagryzę i zrobię z nim koniec, bo jak wszy maja rządzic kiedy żyją słonie !"... i z tą pianą na ustach, wciąż w oparach złosci, do kolana nim doszła - zdechła ze starości... A słoniowi - wsio ryba, nie czuje... nie widzi... żadna ObWesz słoniowi życia nie obrzydzi... Bo Bóg dobry, świat tworząc w swojej świętej dłoni, wszom dał żeby malutkie - nie na miarę słoni ...
          • lymeryk alez filipku nie gniewaj sie... ;) 08.09.04, 22:22
            czy byloby mozliwe, ze sie na mnie obraziles, ze jestes na mnie zly?
            do i sense some helpless frustration and self-defeating anger? do i? do i?
            chyba sie nie gniewasz za ta zartobliwa 'psycho analysis'?
            przeciez to forum humorum, i poza tym jak moglbys sie gniewac na kogos tobie
            tak zyczliwego?

            aby ciebie przekonac, ze 'i don't mean it the wrong way'
            powiem ci w zaufanie, ze jestem przekonany ze gdzies tam w glebi pod tymi
            warstwami zawzietosci i zlosci drzemie w tobie dobry i szlachetny czlowiek!
            tak tak tak! i tylko potrzebujesz odpowiedniego srodowiska, otoczenia aby w
            pelni rozkwitnac z twoim gleboko humanistycznym weltanschaung

            byc moze w lepszym swiecie pozbawionym wiz, paszportow, konsulatow, przejsc
            granicznych, milicji, policji, celnikow, wojska, urzednikow, politykow etc etc
            bylbys szczesliwy, zrelaksowany i uosobieniem dobra i milosci blizniego...

            warm regards
            • Gość: zrelaksowany "Nie można generalizować ogólnie". IP: *.dyn.optonline.net 09.09.04, 00:51
              Pytana o stan polskiego sportu Irena Szewińska powiedziała, jeszcze w Atenach,
              po ceremonii zamknięcia, cytuję: "Nie można generalizować ogólnie". Zanim więc
              działacze polskiego sportu zaczną (za nasze pieniądze) generalizować
              szczegółowo, zakończę te niewesołe refleksje na lżejszej nucie, bo pani Irena
              nie była jedyną postacią, której na tych pechowych igrzyskach zdarzyła się
              językowa wpadka.

              Ateny 2004 - słowa mądrości, czyli wpadki komentatorów

              Pastwiliśmy się nad nimi przy okazji Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Ale
              sportowi fachowcy TVP nie przestają dostarczać nam pouczającej rozrywki.

              Fatalistyczne:

              Jego życie miało tragiczny przebieg. Zmarł.

              (Włodzimierz Szaranowicz)

              Relatywistyczne:

              Zawodniczki startują w kategorii wiekowej do 58 kg.

              (Paulina Chylewska)

              Jasne jak słońce:

              A teraz nasza flaga. Jak zawsze, czerwień na dole, biel na górze.

              (Michał Olszański)

              Kulturoznawcze:

              Potem nasi kolarze wyjechali do Hiszpanii na mały renesans.

              (Ryszard Szurkowski)

              Rozbrajające:

              Turek Mutlu to taki kieszonkowy Herkules.

              (Krzysztof Miklas)

              Dwuznaczne:

              Zawodnik po wyścigu będzie musiał schłodzić swego konia.

              (Marek Szewczyk)

              Frywolne:

              Ćwiczy w zwisie, bardzo ładnie obciągnięty.

              (Krzysztof Miklas)

              Zagadkowe:

              Wygrała tę walkę w taki sam sposób, w jaki przegrała poprzednią.

              (Marek Tronina)

              Paradoksalne:

              Wybiegnijmy myślą wstecz.

              (Przemysław Babiarz)

              Logiczne:

              Ona tego ciężaru nie podniesie, to byłoby nielogiczne.

              (Krzysztof Miklas)

              Marynistyczne:

              Wiatr wieje w plecy tzn. wieje im w twarz, bo przecież płyną tyłem do przodu!

              (Marek Kaczmarczyk)

              Kompromisowe:

              Polscy wioślarze są faworytami do medalu. Przynajmniej do złotego medalu.

              (Paulina Chylewska)

              Hazardowe:

              Trzeba będzie zagrać - nie w ruletkę, nie w pokera, ale va banque.

              (Jerzy Góra)

              Naukowe:

              Świderski dzisiaj jest wszędzie. Chyba klonuje się na boisku.

              (Piotr Dębowski)

              Hermetyczne:

              Zbliża się godzina 22. To znak, że musimy się przenieść do programu pierwszego.

              (Maciej Kurzajewski)

              Matriarchalne:

              Longo mogłaby być matką trzech czwartych tego peletonu.

              (Jerzy Góra)

              Frontowe:

              Nie wiem, czy jutro będzie możliwość wejścia na tzw. żywo.

              (Marek Szewczyk)
      • szakal25 Kwas mysli po komunistycznemu 07.09.04, 19:41
        jemu sie wydaje ze wstawi glupio - mundrom gadke na arenie politycznej ,to
        USA zmieni konstytucje i przepisy emigracyjne dla polskich bezrobotnych, a
        tym samym Kwas bedzie w pelni happy ze rozwiazal problemy polskiego
        bezrobocia.
        • lymeryk Le Monde:"zbyt dużo historii i zbyt dużo emocji " 08.09.04, 00:08
          ciekawe artykul o interview z Kwasniewskim z francuskiej perspektywy
          najwyrazniej Francuzi maja satysfakcje z polskich frustracji
          i trudno nie przyznac im racji jezeli chodzi o
          zasciankowosc i amatorszczyzne w polskiej polityce zagranicznej


          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2273047.html
          "Le Monde": Polska czeka na zapłatę z USA
          PAP,pi 07-09-2004, ostatnia aktualizacja 07-09-2004 12:36

          Polska z niecierpliwością czeka na kontrakty gospodarcze z USA oraz inwestycje
          offsetowe, jako zapłatę za swoje zaangażowanie w Iraku, i krytykuje USA za
          opóźnienia w tej sprawie - pisze we wtorek francuski dziennik "Le Monde" w
          artykule "Ta Polska, która krytykuje wszystkich wielkich"

          Przede wszystkim jednak Polacy żądają zniesienia wiz do USA - zauważa gazeta.

          Według dziennika Polska, która "piętnaście lat temu wróciła do demokratycznej
          rodziny europejskiej", zbyt emocjonalnie dochodzi swoich racji na forum
          międzynarodowym. "Problemem nie są jej ambicje, ale zbyt emocjonalny sposób, w
          jaki je okazuje" - podkreśla "Le Monde".

          W stosunkach międzynarodowych Polski jest "zbyt dużo historii i zbyt dużo
          emocji, które kładą się cieniem na relacje z jej sąsiadami i partnerami.
          Pokazują to debaty wokół obchodów 60. rocznicy Powstania Warszawskiego" -
          pisze "Le Monde".

          Komentator dziennika Christophe Chatelot podkreśla, że szczególnie polskie
          stosunki z Paryżem kształtują się "pod znakiem emocji". Jak pisze, listę
          zarzutów pod adresem Francji, słusznych czy niesłusznych, wydłuża brak
          odpowiedniej reprezentacji podczas obchodów rocznicy Powstania.

          Według "Le Monde" Polacy nie zapomnieli prezydentowi Jacques'owi Chiracowi jego
          wypowiedzi w kontekście zaangażowania Polski w Iraku, że Polska "straciła dobrą
          okazję do milczenia".

          Natomiast przez stronę francuską zakup przez nasz kraj amerykańskiego samolotu
          wielozadaniowego F-16, zamiast wybrania sprzętu europejskiego, jest odbierany
          jako "brak solidarności europejskiej". Podobnie ogłoszenie wiosną przez
          polskich żołnierzy, że znaleźli w Iraku francuskie pociski, co miało świadczyć
          o złamaniu przez Francję embarga, nie wpłynęło dobrze na dwustronne stosunki.

          Dziennik dodaje, że w Unii Europejskiej nie podoba się poparcie Polski dla
          przystąpienia do UE Ukrainy, przy sprzeciwie Moskwy.

          Ale - jak podkreśla "Le Monde" - Polska nie szczędzi krytyki nawet Stanom
          Zjednoczonym. "Polacy oczekują z niecierpliwością kontraktów gospodarczych jako
          zapłaty za swoje zaangażowanie w Iraku. Niecierpliwią się także w oczekiwaniu
          na inwestycje offsetowe, które powinny zrekompensować zakup F-16. Polacy,
          którzy muszą mieć wizę do USA, jako upokorzenie odbierają procedury kontroli,
          którym są poddawani. Żadna wizyta prezydenta ani premiera nie doprowadziła
          dotychczas do ich anulowania" - pisze "Le Monde".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka