czy wy tez musialyscie....

07.09.04, 18:21
czy wy tez musialyscie zarejestrowac w polsce malzenstwo kiedy chcialyscie
zarejestrowac/wyciagnac polsskie akty urodzenia dla waszych dzieci????

Pobralismy sis tu w Norwegii, nie rejestrowalam malzenstwa w Polsce bo nie
widzialam takiej potrzeby (do tego to wydatek ok 1500nok). Teraz chce polski
akt urodzenia dla mojego syna a konsulat mi spiewa ze MUSZE wpierw
zarejestrowac malzenstwo. Niech mi to ktos wytlumaczy - PO CO?????? Co ma
piernik do wiatraka? - a gdybym nie byla zona ojca dziecka to co musielibysmy
sie pobrac?
    • ma.pi Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 19:10
      enkido napisała:

      > czy wy tez musialyscie zarejestrowac w polsce malzenstwo kiedy chcialyscie
      > zarejestrowac/wyciagnac polsskie akty urodzenia dla waszych dzieci????
      >
      > Pobralismy sis tu w Norwegii, nie rejestrowalam malzenstwa w Polsce bo nie
      > widzialam takiej potrzeby (do tego to wydatek ok 1500nok). Teraz chce polski
      > akt urodzenia dla mojego syna a konsulat mi spiewa ze MUSZE wpierw
      > zarejestrowac malzenstwo. Niech mi to ktos wytlumaczy - PO CO?????? Co ma
      > piernik do wiatraka? - a gdybym nie byla zona ojca dziecka to co musielibysmy
      > sie pobrac?

      Podejzewam, ze w pelnym akcie urodzenia syna jest miejsce na nazwisko matki, a
      takze nazwisko panienskie. Jezli zmienilas nazwisko po slubie, to niestety oni
      od razu wiedza, ze jestescie malzenstwem. I w tym wypadku, aby Wasz syn mial
      polski akt urodzenia musisz umiejscowic akt slubu. Bo niby co oni maja wpisac w
      takim wypadku, Twoje panienskie nazwisko? I akt polski bedzie sie roznil od
      norweskiego. Przeciez pani w USC w Polsce musi na jakies podstawie stwierdzic,
      ze ta pani po tym nowym nazwiskiem to Ty, ktora w Polsce figuruje jako
      niezamezna X-sinska.

      Jezeli nie zmienialas nazwiska to ewentualnie mozna sklamac i powiedziec, ze
      nie jestescie malzenstwem, tylko czy to ma sens?

      A umiejscowic te wszystkie papiery mozesz za pomoca kogos z rodziny w Polsce,
      bedzie taniej jak ominiesz konsulat.

      Ja jak na razie nie umiejscowialam zadnych dokumentow w polskich urzedach, bo
      mnie ten "kolowrotek" scina z nog.

      Pozdr.
      • mgna Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 19:52
        Ma.pi: <Jezeli nie zmienialas nazwiska to ewentualnie mozna sklamac i
        powiedziec, ze nie jestescie malzenstwem, tylko czy to ma sens?>

        Jezeli poda ze nie sa malzenstwem wtedy beda zadac od niej list od ojca dziecka
        ze wyraza zgode na wydanie papierow dla dziecka. Wtedy, jesli ojciec dziecka
        nie mowi po polsku, papiery napoczatku bedzie trzeba napisac po norwesku a
        nastepnie miec je tlumaczone na polski. Wszystko to bedzie musialo byc
        potwierdzone przez notarjusza i kogos (adwokata lub w konsulacie) kto
        porozumiewa sie po norwesku i pop polsku. Zeby potweridzic wiarogodnosc listu i
        jego tlumaczenia. Bjurokracja!
        • ma.pi Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 21:43
          mgna napisała:

          > Ma.pi: <Jezeli nie zmienialas nazwiska to ewentualnie mozna sklamac i
          > powiedziec, ze nie jestescie malzenstwem, tylko czy to ma sens?>
          >
          > Jezeli poda ze nie sa malzenstwem wtedy beda zadac od niej list od ojca
          dziecka
          >
          > ze wyraza zgode na wydanie papierow dla dziecka. Wtedy, jesli ojciec dziecka
          > nie mowi po polsku, papiery napoczatku bedzie trzeba napisac po norwesku a
          > nastepnie miec je tlumaczone na polski. Wszystko to bedzie musialo byc
          > potwierdzone przez notarjusza i kogos (adwokata lub w konsulacie) kto
          > porozumiewa sie po norwesku i pop polsku. Zeby potweridzic wiarogodnosc listu
          i
          >
          > jego tlumaczenia. Bjurokracja!

          Dlatego to, jak dla mnie nie ma sensu, taka sama biurokracja jak nie wieksza
          niz przy umiejscowieniu aktu slubu.

          Ewentulanie moga osobiscie pojechac do polskiego USC, aby tam "niemaz" uznal
          dziecko. Tylko jak on jest Norwegiem to i tak potrzebuja zabrac ze soba
          tlumacza.

          Pozdr.
    • mgna Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 19:47
      Tak, niestety tak jest. Nietylko musisz w Polsce rejstrowac wszystkie swoje
      sluby ale rowniez i rozwody. Nawet jesli byly zawarte za granica z nie polskim
      obywatelem.
      • aniutka71 Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 20:46
        Ja probowalam zarejestrowac moje dzieci teraz w Polsce w lecie i tez sie
        dowiedzialam, ze najpierw musze zarejestrowac swoj slub, bo inaczej to dzieci
        beda wpisane jako nieslubne (?????). Paranoja zupelna.

        Ania
        • ma.pi Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 21:47
          aniutka71 napisała:

          > Ja probowalam zarejestrowac moje dzieci teraz w Polsce w lecie i tez sie
          > dowiedzialam, ze najpierw musze zarejestrowac swoj slub, bo inaczej to dzieci
          > beda wpisane jako nieslubne (?????). Paranoja zupelna.
          >
          > Ania

          Ania, tak z ciekawosci, czy w Polsce na akcie urodzenia wpisuja dziecku, ze
          jest nieslubne?wink

          Pozdr.
          • mgna Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 22:03
            Ma.Pi, tak, wiem. Usmialam sie z mezem ile to zawrotow glowy zeby dziecko mialo
            obywatelstwo polskie (czyzby Polska nie potrzebowala wiecej obywateli? wink
            Myslalam ze w Polsce nadal do wojska przymusowo biora, wiec zwlaszcza chetni
            powinni byc na zapisywanie chlopcow nawet jesli urodzonych za granica) Tak
            utrudniaja ze wszystkim. Nie wiem kto bedzie chcial brac wolne z pracy, lub
            swoje dni wakacji po sadach polskich sie szwetac? Nie mowiac juz o kosztach
            tlumaczy. Nawet zalatwianie wszystkiego listownie jest kosztowne. Doszlismy do
            wniosku ze wolimy te pieniadze na cos innego przeznaczyc. Jesli kiedys (moze)
            biurokracja nie bedzie tak panowala w Polsce to nad tym wtedy pomyslimy. No
            coz, Polska stracila nastepnego przyszlego zolnierza (nigdy!) zeby poszedl
            walczyc amerykanskie wojny tak jak to polscy chlopcy walcza w Iraku.
    • mgna Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 22:18
      Enkido, jesli tata twojego dzieciatka nie jest twoim mezem to obawiam sie ze
      jesli nie zalatwisz tego tak jak biurokracja polska kaze to twoje malenstwo
      bedzie "stateless" nie bedzie mialo paszportu (chyba ze Norwegia uznaje
      ojcostwo i dzieciatko po tacie obywatelstwo bedzie moglo otrzymac). Powodzenia!
      • aniutka71 Re: czy wy tez musialyscie.... 07.09.04, 22:52
        Ma.pi, ja nie wiem jak te "nieslubne" metryki wygladaja. Moze i na samej
        metryce takiej adnotacji nie ma, ale wiadomo co oni tam w ksiegach wpisuja?
        Jak bylam teraz w Polsce to zostawilam przetlumaczone kopie birth certificates
        dzieci, podpisalam podania, ze chce te dzieci wpisac do polskich ksiag,
        podpisalam tez podanie, ze po slubie ja nosze nazwisko meza i takie tez
        nazwisko maja dzieci i teraz musze tylko im dostarczyc moj przetlumaczony akt
        slubu (ktorego nigdy nie potrzebowalam, wiec nawet go nie mam i musze czekac 6-
        8 tygodni, az mi przysla. A slub bralam juz 10 lat temu.)

        Ania
    • evee1 Re: czy wy tez musialyscie.... 08.09.04, 03:07
      Moja mama rejestrowala moje dzieci w USC i nikt sie zadnych aktow slubu
      nie domagal. Ja w Polsce nadal jestem panna smile). Ale fakt konsulat
      moze sobie cos innego zyczyc.
      Prawde mowiac nie wiem jakie dane rodzicow sa na aktach urodzenia dzieci.
      Z ciekawosci chyba sprawdze.
    • gosia_t Re: czy wy tez musialyscie.... 08.09.04, 07:41
      Jezeli jestes czasem w Polsce to zaejestruj malzenstwo sama w polskim USC w
      miejscu ostatniego zamieszkania. Koszt 75PLN + tlumaczenie aktu slubu i aktu
      urodzenia meza na polski jakies 120PLN. No i tlumaczenie potem aktow urodzenia
      dzieci.
    • jo_jo Enkido! 08.09.04, 10:53
      W norweskim akcie urodzenia podane sa nazwiska, ktore rodzice nosili w momencie
      urodzenia sie dziecka. Wylacznie! Stad tez przy umiejscawianiu norweskich aktow
      urodzenia w polskich USC uzupelnia sie je o wiadomosci, ktorych brak
      (panienskie nazwisko matki etc.). Pisalam Ci juz o tym swego czasu.

      Jesli wiec przyjelas nazwisko meza, a slub i owa zmiana nazwiska nie widnieja w
      ksiegach SC, to dla polskich urzedow Twoje dzieci wcale nie musza byc Twoim
      dzieckiem. W akcie urodzenia wymieniono pania X, ktora dziwnym zbiegiem
      okolicznosci urodzila sie w tym samym dniu, co Ty i nosi to samo imie.

      To jedna z przyczyn, dla ktorych zwyklo sie umiejscawiac akty slubow. Poza tym
      kwestia podwojnej tozsamosci itd. Ale to temat na osobny watek...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja