Pomocy - szkoła!

14.09.04, 14:24
Dziewczyny pomocy !
Moja córka (4,5 roku) poszła od 2 września do szkoły (nie zna angielskiego,
jesteśmy w UK od czerwca). Problem w tym, że nie chce tam chodzić!!! Pani
nawija do niej po angielsku, nic nie rozumie, więc robi co chce, przeważnie
sama, przyłącza się jedynie do prac plastycznych. Z dziećmi się nie może
dogadać, więc prawie się z nimi nie bawi. Trudno się wiec dziwić jej
antypatii...
Strasznie mi źle, mam poczucie, że robię jej krzywdę, że zabieram
dzieciństwo, narażam na stresy!!! W Polsce chodziła już 2 lata do
przedszkola, które uwielbiała. Teraz powoli uczymy ją słówek: nazywamy
obrazki, niektóre czynności, niestety niewiele to daje; poza tym ma wieeelkie
opory przed powtarzaniem i niewiele pamięta. Włączam jej piosenki (ze strony
angielski w domu), to jak na razie najchętniej widziana przez nią forma
nauki. Widzę, że brak jej kontaktu z dziećmi, zawsze była otwarta, wesoła
wręcz wszechobecna i wszechwiedząca. A teraz nie umie sobie nawet poradzić na
placu zabaw. Moja pomoc na niewiele się zdaje, bo przecież z mamą u boku,
która mówi „ta dziewczynka powiedziała to...” to nie to samo, poza tym
anglojęzycznym dzieciom nie bardzo się to podoba... wiec bawi się sama!

Kiedy załatwialiśmy tą szkołę dyrektor (z pochodzenia Polak, mówi po polsku)
obiecał nam specjalny program dla takich właśnie dzieci. Niestety programu
nie ma do dziś. Rozmawiałam z nim już 2 razy, podobno cały czas go załatwia.
Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale mam poczucie, że to wszystko nie tak
powinno wyglądać. Może się mylę...
Czy może któraś z Was wie, co to za program, na czym on polega? Może macie
jakieś doświadczenia w zakresie adaptacji swoich dzieci, albo dzieci
znajomych? Jeśli tak to gdzie, w jakich dokładnie szkołach. Może macie
JAKIEKOLWIEK pomysły, co z tym fantem zrobić???
W sobotę lecę do Polski na 3 tygodnie, pewnie ona była by najszczęśliwsza na
świecie gdybyśmy tam zostały, pewnie też mogłaby normalnie się rozwijać
społecznie i poznawczo. Pewnie nie będzie chciała wracać, a ze szkołą będzie
jeszcze większy kłopot...

Po powrocie musimy zmienić mieszkanie, myśleliśmy, że wynajmiemy coś bliżej
szkoły. Ale teras sama już nie wiem, może zmienić szkołę? Tylko, co to da?
Napiszcie cokolwiek, pleas...
    • mgna Re: Pomocy - szkoła! 14.09.04, 14:34
      Niemartw sie prosze. Postepujesz odpowiednio. Pomagasz coreczce nauczyc sie
      angielskiego, poslalas ja do szkoly i zachecasz do zabaw z angielskimi
      dziecimi. Narazie to dla niej jest zapewne bardzo duza zmiana, ktora ja
      przeraza, ale jesli bedziecie wytrwali za kilka miesiecy coreczka nauczy sie
      kilka angielskich slowek, zapewne weicej bedzie rozumiec i lepiej sie
      zaadoptuje do zycia w Angli. Napewno pozna kolegow i kolezanki w szkole (wazne
      jest zeby nauczyciele namawiali ja i inne dzieci do wspolnej zabawy, zeby jej
      nie odpychali/ignorowali tylko dlatego ze nie umie sie porozumiewac). Glowa do
      gory, gorzej nie moze byc.
    • kasiaprzyb Re: Pomocy - szkoła! 14.09.04, 17:37
      Jestem w podobnej sytuacji ja Ty. Moja czteroletnia córka rozpoczęła szkołę 6
      wrzesnia również bez znajomości angielskiego. Na razie na szczęście nie jest to
      dla niej stresujace, bardziej dla mnie. fakt nie nawiązuje z dziecmi kontaktu,
      bo niby jak, ale chętnie uczestniczy we wszystkich zajęciach. bardzo polubiła
      swoją panią, żegna się z nią wylewnie każdego popołudnia. Zdaję sobie sprawę,że
      kryzys może przyjść po pewnym czasie, tak jak to było rok temu w polskim
      przedszkolu. Ale to trzeba przeczekać. Moja Magda również słucha angielskich
      piosenek, bajek, słówek raczej nie chce się uczyć, ostatnio jest na etapie
      wymyslania dziwnych słów mówiąc,że to po angielsku. No i przyniosła pierwsze
      słowo "come on", bo tak mówił do niej jakiś chłopiec.
      Niestety w naszej szkole nikt nie wspominał o specjalnym programie dla
      obcokrajowców, tylko tyle, że mają doswiadczenie z takimi dziećmi, więc w tej
      kwestii Ci nie pomogę. Moim zdaniem powinnaś przeczekać niechęć córki. Sama w
      domu raczej się nie nauczy języka, jest za mała na to, a siedząc w domu będzie
      się nudziła, tak jak Magda (jesteśmy tu od końca marca). Wiem, że to cięzko
      posyłac dziecko wbrew jego woli, ale nie robisz jej tym wielkiej krzywdy.
      Cierpliwości i pozdrowienia.
      Kasia
    • ewunia_uk Re: Pomocy - szkoła! 14.09.04, 18:44
      Bardzo Ci wspolczuje, bo na pewno jest to bardzo bolesne patrzec, jak wlasne
      dziecko sie stresuje ta nowa sytuacja. Dla innych mam powinno to byc
      ostrzezenie, ze takie sytuacje trzeba niestety wziac pod uwage przy
      podejmowaniu decyzji o przeprowadzce do innego kraju. Kazde dziecko jest inne,
      sa takie, po ktorych wszystko splywa jak woda po kaczce, i sa te bardziej
      wrazliwe. Nie wiem, jak dlugo nosiliscie sie z decyzja o emigracji, ale
      wyglada na to, ze corka nie za bardzo byla przyzwyczajona do jez. angielskiego,
      a z drugiej strony szkola nie spodziewala sie takiej sytuacji (zgaduje, ze
      mieszkasz w rejonie, gdzie nie jest wiele dzieci nie-angielsko jezycznych).

      Jesli chodzi o ten "specjalny program", o ktorym wspominasz, to na pewno nie
      jest to cos do zalatwienia w pare tygodni, bo szkola musi wystapic o dodatkowe
      fundusze na ten cel. Tak wiec rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale rozumiem tez
      szkole, ktora stara sie zapewnic odpowiedni standard edukacji wszystkim
      dzieciom, i nie moze ot tak po prostu "oddelegowac" nauczyciela do specjalnej
      pomocy jednemu dziecku, zwlaszcza, ze nie piszesz kiedy "zalatwialiscie" ta
      szkole - ale zgaduje, ze nie bylo to z conajmniej rocznym wyprzedzeniem?

      Na pocieszenie dodam jednak, ze wiekszosc dzieci po tym pierwszym "kryzysie"
      dosc szybko sie otrzasa - co prawda nie mam takich doswiadczen w mojej rodzinie
      (oboje dzieci sa angielskojezyczne), ale czesto sa w TV programy o rodzinach
      emigrujacych np. do Francji. Przez pierwszych pare miesiecy dzieci placza, a
      potem uwielbiaja swoja nowa szkole.
    • evee1 Re: Pomocy - szkoła! 15.09.04, 03:51
      Mamo Ali, a gdzie mieszkacie, czy tez gdzie zamierzacie mieszkac?

      W szkole, do ktorej chodzily moje dzieci byl taki program, bo moje
      dzieci braly w nim udzial. Prawde mowiac nie wiem dlaczego, bo do Angli
      przyjechalismy z Australii i raczej mam problem z namawianiem dzieci,
      zeby mowily po polsku smile). Ale wyglada na to, ze w szkole wszystkie
      dzieci, ktore mowily w domu w innym jezyku niz po angielsku byly tam
      wysylane. To nie jest tak, ze jest to oddzielny program szkoly, ale
      pare godzin tygodniowo, czy jakos tak, ale prawde mowiac nie wiem
      dokladnie, bo od moich dzieci trudno sie czegokolwiek dowiedziec smile),
      a sama nie widzialam potrzeby, zeby to zglebiac, bo problemow jezykowych
      u swoich dzieci jakos nie widze.
      A! Mieszkalismy w polnocnym Londynie w dzielnicy Muswell Hill. Dzieci
      chodzily trzy lata do katolickiej szkoly Our Lady of Muswell (Pages Lane N10),
      ktora moge z czystym sumieniem polecic. Dobre wyniki, mila atmosfera, bardzo
      zwiazana spolecznosc. Dobrze mieszkac w bliskiej okolicy, bo wtedy chodzi sie
      tez do parafialnego kosciola razem z rodzinami innych dziecmi. No, chyba, ze
      nie jestescie wierzacy i ta strona Was nie dotyczy.

      Jeszcze cos z rodzinnych doswiadczen. Moja ciocia wyjechala w latach 80tych
      do Anglii z 10letnia corka i 6letnim synem, ktorzy w ogole nie mowili po
      angielsku. Dzieci poszly od razu do normalnej szkoly i na poczatku mieli
      problemy z porozumiewaniem sie i najlepiej szlo im z matematyka smile), ale jak
      juz poznali jezyk, to zostali jednymi z najlepszych uczniow w swoich klasie
      (no przyznaje, ze inteligentne bestie z nich byly).

      A! Jezeli zamierzacie w Anglii zostac na stale, to musisz sie przygotowac
      na ewentualny "bunt" coreczki w kwestii mowienia po polsku. Podobno bardzo
      czesto dzieci, ktore mowily tylko w ojczystym jezyku (innym niz angielski)
      przed pojsciem do szkoly, jak juz sie z nowym jezykiem oswoja, to odmawiaja
      mowienia po polsku. Oczywiscie tak sie stac nie musi, ale czsto bywa smile).
    • izabelski Re: Pomocy - szkoła! 15.09.04, 12:38
      jak pisala ewunia - kazde dziecko jest inne i ty jako mama znasz swoja corke
      najlepiej
      napisz gdzie mieszkasz to latwiej nam bedzie ci cos doradzic
      jesli w twojej szkole nie ma wileu dzieci dwujezycznych, to po prostu
      nauczyciele nie maja doswiadczenia jak sie z dziecmi obchodzic
      jesli data urodzin coreczki pozwoli, to moze lepiej znalezc szkole, ktora ma
      odpowiedni program juz istniejacy, doswiadczonych nauczycieli i dzieci, ktore
      wiedza o istnieniu 2-3 jezycznych rodzin i przyjmuja to jako normalne
      odnosniue daty urodzin - pytam sie o to, bo byc moze moglabys corke poslac do
      szkoly w kwietniu 2005 i dac jej te kilka nastepnych miesiecy na oswojenie sie
      z tutejsza rzeczywistoscia
      poki co moglabys z nia codziennie chodzic na grupy mother&toddler, gdzie przez
      2 godziny bawilaby sie z dziecmi a ty jestes na podoredziu
      wspolczuje ci takiej sytuacjii - kusisz opracowac plan strategiczny i trzymac
      reke na pulsie - jesli chcesz pogadac, to napisz mi swoj telefon na priva to
      zadzwonie do ciebie wieczorem (tez mieszkam w Londynie)
    • mama5plus Re: Pomocy - szkoła! 15.09.04, 15:27
      Ja jeszcze dodam a propos sugestii izabelski,
      ze istenieje mozliwosc
      by dziecko po dlugim okresie
      nieobecnosci( wtedy trzeba bodajze wypisac dziecko ze szkoly) ponownie
      dolaczylo do swego rocznika/klasy
      W Anglii dzieci moga byc uczone w systemie home education
      czyli w domu czy przez organizacje dowolnie dobranych zajec.
      Z tym, ze w przypadku planowanego powrotu do szkoly dobrze jest trzymac sie
      jednak programu panstwowego (choc nie wiem czy na tym etapie jest to az tak
      istotne)
      Jesli okaze sie, ze Ala rzeczywiscie ma powazny problem z aklimatyzacja
      to lepiej moze zabrac ja czasowo ze szkoly a wzamian zorganizowac zajecia,
      zapewnic kontakt z dziecmi i z jezykiem, tak by go zlapala w bardziej
      naturalnych warunkach, bez zbytniej presji.
      A moze w tym czasie uda wam sie znalezc szkole majaca
      wiecej doswiadczenia i wieksze zaplecze z dziecki obcojezycznymi.
      To tylko propozycja oczywiscie bys wiedziala i czula,
      ze w razie potrzeby macie to `okno` otwarte.
      Moze nawet w swiadomosci dziecka to tez jest dobre. Ze nie czuje sie osaczone
      tym jedynym rozwiazaniem i wie, ze w razie czego mozna inaczej.
      Taka wolnosc wyboru. Moze dzieki temu zmobilizuje sie by jednak nawiazac
      kontakt z dziecmi w klasie. Choc moze byc wrecz przeciwnie, to fakt.
      Ale mysle, ze i tak mozliwosc wyboru jest bardzo istotna.
      • mama.ali Re: Pomocy - szkoła! 15.09.04, 18:59
        Bardzo Wam dziękuję za wsparcie. Mieszkamy w Winchester, właśnie dziś wieczór i
        jutro rano jedziemy obejrzeć interesujące nas nowe mieszkania, ale na pewno
        pozostajemy w obrębie Winchesteru i okolic. Niestety tutejsze szkoły nie mają
        doświadczenia z obcojęzycznymi dziećmi. Tą szkołę załatwiliśmy w czerwcu i już
        od czerwca dyrektor miał organizować „specjalny program”. Alicja jest z marca
        2000.
        Moja irytacja wynika stąd, że ona w tym pierwszym okresie jest „jak dziecko
        specjalnej troski”, które nie umie mównic i nie rozumie, co mówią i chcą od
        niej. Niestety wymagania i oczekiwania wobec niej są dokładnie takie same jak
        wobec innych dzieci, a ona najzwyczajniej znalazła sobie z tej sytuacji wyjście
        takie, że robi to co chce, jak chce i gdzie chce! Taki już ma charakter. W
        odpowiedzi na jej zachowanie jedna z pań przestała wymagać, robi wszystko za
        nią, nawet sprząta a druga oczekuje ode mnie cudu: Alicja ma przestac
        mówić „nie”, a zacząć brać udział w zajęciach i mówić „yes Mss A...”, – taką
        prośbę, jak byk mam zapisaną, w dzienniczku, który służy nam do korespondencji!

        Alicja jest bardzo otwartym dzieckiem. Nie mogła się doczekać pójścia do szkoły
        i pierwszego dnia, kiedy chyba nie wiedziała, co ją czeka, wyganiała mnie do
        domu! Ale z każdym dniem było gorzej a teraz kategorycznie nie chce zostawać w
        szkole. Ja jej zachowanie interpretuję rozczarowaniem, „że to nie tak samo jak
        w przedszkolu” i tym, że nie ma dobrego kontaktu z wychowawczyniami.
        Dziś rano oczywiści znów postawiła weto na pójście do szkoły. Umówiłyśmy się,
        że pojedziemy i zostanę tam z nią. I...... było ok!!! Przy sprawdzaniu listy
        siedziała tam gdzie inne dzieci, odpowiedziała „Good morning Mss A..”, wycinała
        i rysowała z druga z Pań, posprzątała po sobie po mojej interwencji, potem
        bawiła się z 10 min z jakimś chłopcem, ja się oczywiście schowałam w
        kąt, „śpiewałyśmy” piosenki tam gdzie kaczki miały kwakać ona się włączała
        oczywiście „na cały regulator’ smile. Poza tym widzę, że jest jedna dziewczynka
        którą bardzo lubi i chyba z wzajemnością (to się klepną, a to zaśmieją, siadają
        obok siebie).
        Wiec nie wiem czy słusznie, czy też nie, ale postanowiłam, że: zostanie w tej
        szkole, do piątku będę z nią cały czas, po przyjeździe też (nie wiem jak długo
        może tydzień, może miesiąc). Poza tym robimy to, co zwykle: nazywamy, słuchamy!
        Zobaczymy jak to wyjdzie....
        ..muszę lecieć, bo jedziemy oglądać... odezwę się...jeszcze raz dzięki za
        wsparcie, .... izabelski, dzięki !!! napiszę jutro, bo już stoją nade mną!
        • evee1 Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 03:08
          No to widze, ze moze nie jest tak zle smile). Kazde poczatki sa trudne i
          nawet moje dzieci, ktore mowily po angielsku tez czuly sie dziwnie,
          bo nikt ich nie rozumial smile), bo mowily z akcentem australijskim.
          Teraz przeszlismy to samo, bo z kolei moj syn (2-ga klasa) nabawil
          sie ciezkiego przypadku "posh english" i tez nijak nie mogl sie dogadac
          z kolegami w szkole australijskiej smile). Po pol roku sladu po brytyjskim
          akcencie juz u moich dzieci nie ma i zaluje, ze nie nagralismy jakiego
          filmu, zeby to uslyszec. Byloby smiesznie.
          • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 11:46
            witam Was dziewczyny
            strasznie sie ciesze ze znalazlam interesujacy mnie watek
            na poczatek slowa pocieszenia dla mamy Ali, wiem ze Ci ciezko bo sama
            przechodzilam podobny stres pare lat temu jak zamieszkalismy we Francji, moja
            coreczka trafila do szkoly ze specjalnym programem edukacji dla dzieci
            niefracuskojezycznych a i tak kryzys przyszedl i nie bylo lekko, ale taki
            kryzys przechodza wszystkie dzieci w podobnej sytuacji i trzeba to jakos
            przeczekac, i tak nie jest najgorzej, pamietam coreczki pewnej Dunki /szkola
            bardzo miedzynarodowa/ ktore codziennie rano wymiotowaly na znak protestu,
            takze nie przejmuj sie tym ze nie ma specjalnego programu w twojej szkole bo to
            nie ma az tak wielkiego wplywu na aklimatyzacje dziecka, bywaja szkoly o
            wysokim poziomie, ukierunkowane na przyjmowanie dzieci obcojezycznych i
            doswiadczone a wiekszosc z tych dzieci i tak kryzys przechodzi, najwazniejszy w
            takiej sytuacji dla dzieci jest kontakt z innymi dziecmi dlatego jezeli Ala
            znalazla juz sobie jakas kolezanke to nie ma sensu po raz kolejny zmieniac jej
            srodowiska
            w kazdym razie pozdrawiam Was obie goraco zycze powodzenia i szybkiej
            aklimatyzacji
            a teraz mam pytanie do mam dzieci w wieku okolo 11 - 12
            tydzien temu przyjechalam do Anglii, moja corka na szczescie zaakceptowala jako
            tako to ze bedzie musiala po raz kolejny zmieniac "jezyk szkolny" problem w tym
            ze nijak nie moge poslac jej do szkoly, zlozylam aplikacje do dwoch
            szkolach /chodzi oczywiscie o secondary school/
            jedna w ogole mi nie odpowiada, ale i tak sama ja wykluczylam bo za daleko a w
            drugiej powiedziano mi ze dostane listownie "zaproszenie" na test, ktory sami
            nie wiedza jak zrobic skoro dziecko nie mowi po angielsku
            mija coprawda dopiero drugi dzien od mojej ostatniej rozmowy telefonicznej,
            mozliwe ze poczta w koncu przyjdzie ale bardzo sie denerwuje a jeszcze bardziej
            zastanawia mnie to ze nie biora dziecka za reke i do szkoly /tak wygladalo to
            jak przyjechalam do Francji/ tylko wydziwiaja z jakimis procedurami, listami,
            przygotowywaniem gruntu... przeciez to moje dziecko conajmniej od tygodnia
            powinno chodzic do szkoly a tymczasem siedzi w domu i oczekujemy
            czy to w tym kraju jest normalne? czy moze oni nie maja obowiazku edukacji?
            bede wdzieczna za wszystkie info dotyczace secondary schools w Anglii
            serdecznie pozdrawiam, Sabinka
            • izabelski Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 13:02
              musisz sie chyba zglosic do council i poprosic o liste szkol z wolnymi
              miejscami
              nie zdziw sie ale w Anglii dowozi sie dzieci do sredniej szkoly i do godziny w
              jedna strone jazdy - taka juz uroda tutejszego systemu edukacyjnego, nie
              odrzucaj szkol katolickich czy tw Academy a corka moze niech zacznie juz od
              razu chodzic na jakies zajecia dodatkowe - taniec, plywanie etc?
              gdzie mieszkacie?
              • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 14:09
                mieszkamy w Basildon
                40 min drogi stad /Ingatestone/ jest szkola anglo-eropejska, przyslali mi
                aplikacje, wypelnilam, odeslalam jeszcze w zeszlym tygodniu ale narazie zero
                odzewu/ta szkola teoretycznie bylaby najlepsza dla mojej corki bo jest
                ukierunkowana na nauke roznych jezykow, /Werka jest dwujezyczna dlatego juz na
                poczatku moglaby sie z dziecmi dogadywac jakos bo ponoc poziom nauki jezykow
                jest tam wysoki a francuskiego sie ucza/ maja chyba w dodatku specjalny program
                dla obcokrajowcow ale baaardzo chce uniknac tego codziennego dojezdzania do
                szkoly, wydaje mi sie ze prawie 2 godz dziennie w aucie to troche za duzo dla
                11letniego dziecka
                dlatego zdecydowalam sie na szkole w naszej miejscowosci, tam tez zlozylam
                aplikacje, sympatyczna kobieta powiedziala ze nie maja doswiadczenia z dziecmi
                nie mowiacymi po angielsku ale ze ona pomysli jak to zrobic i ze przydzieli
                Weronice jakas asystentke, no i chyba ona teraz tak dlugo mysli jak to zrobic,
                najlepiej bedzie jak do niej zadzwonie, chociaz nie znosze tego robic bo moj
                angielski slabiutki, nigdy w zyciu ani przez chwile nie pomyslalam ze wyladuje
                w anglojezycznym kraju a tu wszystko stalo sie w jeden miesiac i teraz musze to
                jakos ogarnac, momentami nie wiem czego sie chwycic myslami, dlatego dzieki za
                wszystkie rady i podpowiedzi
                pozdrawiam, Sabinka
                • izabelski Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 22:45
                  a czy nie moglibyscie sie przeprowadzic blizej tej lepszej szkoly?
                  pisze serio, bo to,ze moje dzieci chodze do szkoly, ktora kochaja zmienilo moje
                  podejscie do tego jak i gdzie kupowac dom - nam szczegolnie zalezy,zeby mozna
                  bylo do szkoly dojsc jako,ze przez ostatnie 3 lata mam nianie, ktora nie lubi
                  prowadzic samochodu - dlatego moje dzieci lubia chodzic na piechote smile
                  zadzwon do obu szkol, popros o registry i jesli nie jestes w stanie dogadac
                  przez telefon to umow sie na spotkanie - zadzwon to swojego council - moze maja
                  tlumacza (powinni miec) j.polskiego
                  i jesli masz ochote czegos wiecej dowiedziec sie przez telefon to wyslij mi
                  swoj numer na priva - moge nawet w twoim imieniu zadzwonic do szkoly smile
                  • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 17.09.04, 08:40
                    przede wszystkim wielkie dzieki za odpowiedz i propozycje pomocy /napisze na
                    priv/
                    problem w tym ze ja nie moge wiedziec ze ta szkola anglo-europejska jest tak
                    naprawde lepsza, zwlaszcza ze mam juz doswiadczenia ze szkola o opinii
                    swietnej, najlepszej w miescie /Strasbourg/ ze specjalnymi programami dla
                    obcokrajowcow ktorej moja corka przez pierwszy rok nienawidzila wlasnie przez
                    ten program /musiala pare razy w tygodniu wychodzic z normalnych lekcji na
                    zajecia z francuskiego jako jezyka obcego i tych zajec niecierpiala, chyba
                    przez kobiete ktora te zajecia prowadzila, wolala zostawac razem z klasa i
                    robic to co inne dzieci/
                    niestety o tym jaka szkola jest naprawde przekonujemy sie dopiero jak dziecko
                    zacznie tam chodzic, dlatego nie nastawiam sie na wyszukiwanie niewiadomo
                    jakich cudow bo czasem to najblizej nas okazuje sie calkiem dobre, zwlaszcza ze
                    Werce szkola i atmosfera bardzo przypadla do gustu, mnie troche mniej bo brudno
                    w tej szkole ale maja basen, pracownie plastyczna, kuchenna /ciekawe coz za
                    specjalnosci ucza sie przyzadzac w kraju hamburgera smile/ wiec chyba zaczne od
                    tej szkoly w poblizu a jak okaze sie zla to rozwazymy kupno domu w okolicy
                    dobrej szkoly /przeprowadzanie sie pod katem szkoly dla dziecka wcale nie jest
                    dla mnie dziwna sprawa, jak bedzie trzeba to sie przeprowadze/. pozdrawiam i
                    jeszcze raz dzieki
    • ewka2004 Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 12:38
      Wiecie co, te wasze listy sa bardzo dobrym ostrzezeniem dla innych mam, i nawet
      dla mnie samej. To po prostu oznacza ze dzieci trzeba uczyc jezyka kraju w
      ktorym sie mieszka od samego poczatku. Moja coreczka ma 2 latka, nie zna ani
      slowka po francusku i najwyzsza pora to zmienic. Bo przeciez pojdzie do szkoly
      za dwa latka i wtedy nadejda te wszystkie problemy o ktorych pisalyscie. Dzieki
      bardzo za ostrzezenie !!!
      • girri Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 12:45
        Chcialam pocieszyc wszystkie Mamy, ze ten kryzys szybko minie i ich dzieci
        naucza sie jezyka w niesamowitym tempie. Ja trafilam do francuskiej szkoly
        majac 6 lat i po ciezkich poczatkach zaczelam sie tak blyskawicznie uczyc
        jezyka, ze moi rodzice nie mogli sie nadziwic. Za pol roku Twoja corka bedzie
        mowic po angielsku lepiej od Ciebie!!
      • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 16.09.04, 14:18
        malutkie dzieci ucza sie jezyka wiele latwiej niz dzieci w wieku szkolnym,
        jezeli poslesz trzyletnie dziecko do przedszkola , chocby na kilka dni w
        tygodniu to jezyk nauczy sie sam i to doslownie w kilka miesiecy a kryzys
        przystosowawczy dotyczy tylko dzieci w wieklu szkolnym, on oczywiscie mija sam
        po jakims czasie, jest to dosc trudny okres a rodzice przezywaja go czasem
        gorzej niz same dzieci, prawda jest tez ze dzieci po pol roku mowia lepiej niz
        rodzice
        • mama.ali Re: Pomocy - szkoła! 17.09.04, 13:56
          Dziękuję wszystkim za wsparcie, pewnie macie racje!
          Dziś były w szkole inne wychowawczynie...katastrofa. Pani A... jest przy nich
          aniołem! Nie wymaga bezwzględnej ciszy, i nie marnuje czasu na pięciokrotnym
          składaniu tych samych bluz!
          ....jak 4 letnie dziecko ma wysiedzieć na podłodze 45 min, nie odzywać się i
          nie kręcić, kiedy Pani czyta książeczki, z których ani słowa nie rozumie? Mnie
          samą tyłek bolał od tej podłogi i rozglądałam się po ścianach. Buuu... chyba ja
          też fobii szkolnej się nabawię!

          .....wybaczcie malkontenctwo....
          • agnes_lond Re: Pomocy - szkoła! 20.09.04, 00:59
            Czesc,

            Wlasnie przeczytałam w skócie Twoje maile i wyobraż sobie, moja Ela rok temu
            była dokładnie w tej samej sytuacji. Przyjecjałayśmy do Londynu na początku
            pazdziernika i od 1 listopada Ela poszła do szkoły praktycznie nie mówiąc " ani
            b" po angielsku. Było bardzo podbomnie jak u Ciebie. Po 1 dni był jeden wielki
            bunt. Codziennie mi się serce krajało,że muszę ją zostawić (jeszcze w szkole
            były takie zasady,że ja nie mogłam z nią być). W ogóle szkołą ta nie była za
            dobra- ja byłam załamana (sami immigranci i bida z nędzą) i koniec końców
            zabraliśy ją i przenieśliśmy do takiej małej, prywatnej, gdzie było dużo
            dzieci międzynarodowych . Tam znów po mału musiała się oswajać ze wszystkim,
            ale tym razem trwało to dużó krócej i tak gdzieś po 3- 4 miesiącej w tej nowej
            szkole zaczęła mówić. W tej chwili już prawie wszystko rozumie i dużo mówi
            (choć jeszcze nie 100% poprawnie). Ma koleżanki i kolegów.
            Myśłe,że 4- 5 lat to jest jeszcze dobry wiek,żeby dzieci nauczyły się szybko i
            w miarę bezstresowo. Jeszcce w tym więku na [placu zabaw można się dogodąc bez
            wielu słów. Potem dzieciaki robią siębardziej świadome swoich róznic i jest
            trudniej.
            Zycze Wam powodzenia i napisz koniecznie jak małej idzie.
        • xblondynka Re: Pomocy - wyjazd z dziećmi do Anglii! 13.03.05, 20:21
          Witam wszystkich forumowiczow!Mam pytanie...W czerwcu dolącze z dziecmi do męza
          w Anglii,prawdopodobnie w Lutton,ale to do rozpatrzenia,dzieci sa w wieku 10 i
          4 lata.Naturalnie pójdą do szkoły i do przedszkola.Chcialabym sie dowiedziec
          jakie dokumenty trzeba zabrac i jakich wymagają przy zapisie do szkoły i
          przedszkola.Gdzieś wyczytałam ,ze prawdopodobnie trzeba miec dokument
          potwierdzający prawa rodzicielskie,czy faktycznie taki ma być i gdzie się go
          wyciąga?Poza tym,czy trzeba zabrac karty szczepień dzieci i jakieś jeszcze
          dokumenty?Czy ktoś mieszka w Lutton?Podobno jest tam mnóstwo Polaków,więc może
          dzieciom bedzie łatwiej sie zaaklimatyzować.I jak wyglądają ceny wynajmu
          mieszkań?Jestem niestety pełna obaw,a zostało raptem 2,5 miesiąca.A może w
          pobliżu Lutton jest ciekawsze i tańsze miasto z dobrymi szkołami?Prosze,niech
          ktoś udzieli mi wyczerpujących informacji!...czekam na odpowiedzi i z góry
          dziękuje!
    • mamaczworki Re: Pomocy - szkoła! 18.09.04, 22:08
      Sabinko! Ja mieszkam w Billericay, a wiec bardzo blisko Basildon. Moich dwoch
      synow 11 i 15 lat chodzi do Anglo-European school, teraz juz drugi rok. I oni i
      my jestesmy bardzo zadowoleni. Dyrektor tej szkoly zawsze byl w porzadku i
      chetnie przyjmowal dzieci nie z UK. Jesli chodzi o transport, to dojezdzaja tam
      szkolne autobusy i moje chlopaki tak wlasnie jezdza. Bede ciekawa co Ci sie uda
      zalatwic! A wogole to bardzo sie ciesze, ze wreszcie pojawil sie w mojej
      okolicy ktos z Polski. Pozdrowienia i daj znac co zalatwisz!
      • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 20.09.04, 08:38
        Ale fajnie ze jestescie tak blisko, juz myslalam ze to jakies okolice
        skwapliwie omijane przez Polakow, ktorych podobno tak duzo w UK wink
        mam nadzieje ze kiedys sie spotakmy smilew kazdym razie ja zapraszam,
        przejezdzalam w zeszla niedziele przez Billericay, wlasnie po to zeby sprawdzic
        ile czasu zajmowalaby droga do szkoly i niestety wyszlo na to ze dosyc dlugo ze
        wzgledu na korki /nawet w niedziele/
        Wiem ze dojezdzaja tam szkolne autobusy /dostalam piekny folder szkoly i
        obszerne info/, nawet z Maldon, ale chyba nie maja jakis cudownych wlasciwosci
        latania nad zatloczonymi drogami, chyba ze te korki /zwlaszcza w Billericay smile/
        sa tylko w niedziele???
        jak dotad nie dostalam zadej odpowiedzi z Anglo- European, nie wiem czy przyjma
        moja Werke ale narazie nie dobijam sie do nich bo wydaje mi sie ze w mojej
        miejscowej szkole chyba dobrze podejda do sprawy /mowili cos o specjalnej
        asystentce, ktora na poczatku bedzie Werce towarzyszyc i pomagac/
        zreszta tak bardzo sie nie martwie bo Werka ma doswiadczenie w uczeniu sie
        jezykow, wie co ja czeka i raczej sobie poradzi nawet jak nikt specjalnie nie
        bedzie sie nia zajmowal
        no ale narazie prawda jest taka ze jest poniedzialek rano, odwiozlam meza do
        pracy, ja tez powinnam juz zaczac prace a tu dalej siedzimy w domu!!!
        nikt sie nie odzywa i nie przychodza obiecane listy ani z jednej ani z drugiej
        szkoly
        pojade zaraz do tej miejscowej szkoly i dowiem sie dlaczego to tak dlugo trwa a
        potem zdam relacje
        ps1.mozesz mi napisac czy w Anglo-European maja basen?
        ps2. a tak w ogole, czy moge napisac na priv i podpytac czy te info w folderze
        szkoly pokrywaja sie z prawda?
        pozdrawiam, Sabinka



        • sabinka31 Re: mam oczy szeroko otwarte 20.09.04, 13:00
          ze zdziwienia oczywiscie;
          myslalam ze prawie dwa tygodnie to wystarczajacy termin zeby zdecydowac czy
          dziecko bedzie przyjete do szkoly czy nie
          no ale sie mylilam, wlasnie przed chwila powiedziano mi ze sprawa jest w toku
          ale moze to zajac jeszcze kilka tygodni
          powod: kilkanascie aplikacji zostalo zlozone wczesniej niz nasza poza tym musza
          przygotowac interviev i musimy czekac
          no nic, czekamy, gorzej bedzie jezeli z obydwu szkol do ktorych aplikowalismy
          przyjda odpowiedzi odmowne i bedziemy szukac kolejnej, ktora znowu przez
          miesiac bedzie "rozpatrywac" i tak uplynie nam rok szkolny
          acha, no i poproszono mnie o paszport Werki z wiza ale bardzo ciezko bylo pani
          zrozumiec ze nie mamy wizy bo nie potrzebujemy
          no nic, ukladamy kompozycje z muszelek i czekamy, czekamy, czekamy...
          • ewunia_uk Re: mam oczy szeroko otwarte - Sabinka 20.09.04, 14:08
            Sabinka,

            Nie wiem, jakie macie obywatelstwo, ale gdzies mi sie obilo o uszy przy okazji
            wprowadzenia w zycie tych wszystkich ograniczen benefitow dla nowych czlonkow
            Unii, ze dostep do szkol dla dzieci tych obywateli bedzie mozliwy dopiero po
            przepracowaniu 12 miesiecy (podobnie jak inne benefity typu Child Benefit).
            Tak mialo byc w teorii przynajmniej.
            • izabelski Re: mam oczy szeroko otwarte - Sabinka 21.09.04, 09:37
              Nie slyszalam o tym, zeby dostep do szkol byl ograniczony.
              Child benefit I inne przyslugujace obywatelom przyjemnosci sa zawieszone do "po
              12 miesiacach" ale szkola to co innego - bo przeciez Sabinka placi tutaj
              podatki i oprocz tego jest obowiazek szkolny dla dzieci w wieku ponizej 16 lat.
              • mgna Re: mam oczy szeroko otwarte - Sabinka 21.09.04, 20:54
                W Angli jest obowiazek nauki, ale niekoniecznie w szkole. Np: niektore rodziny
                (znam jedna z czworka dzieci) ucza sie w domu, albo przez nauczycieli, albo
                przez rodzicow.

                Jednak nic nie slyszalam o pozwoleniu pojscia do szkoly tylko jesli rodzic
                przepracuje 12-miesiecy legalnie (chodzi tu oczywiscie o tych z nowych EU
                panstw). Wydaje sie ta nieprawdopodobne.
                • ewunia_uk Re: mam oczy szeroko otwarte - Sabinka 21.09.04, 21:10
                  Rzeczywiscie, sprawdzilam w necie i rzeczywiscie dzieci rodzicow z krajow
                  akcesyjnych moga chodzic do szkoly od razu. Ale faktycznie w jednej z
                  wczesniejszych wypowiedzi Blunkett wymienial dostep do edukacji razem z
                  innymi "benefitami" ktore beda sie nalezaly dopiero po roku. Wiec chyba w
                  koncu zdrowy rozsadek zwyciezyl.

                  Obowiazek edukacji, wydaje mi sie, obowiazuje tylko rezydentow, tzn. tylko w
                  takim wypadku wyobrazam sobie mozliwosc jego egzekwowania przez wladze.

                  Co nie zmienia faktu, ze szkoly w UK trzeba dzieciom przyjezdnym organizowac z
                  bardzo duzym wyprzedzeniem. Nawet dzieci miejscowe maja czasem ogromne
                  problemy z dostaniem sie do wybranych szkol, i rodzice lapia sie drastycznych
                  srodkow, zeby dzieci do tych szkol poslac (przeprowadzki itp).
    • mamaczworki Re: Pomocy - szkoła! 20.09.04, 17:35
      Sabinko! Za chwile wychodze do dentysty, tak wiec teraz tylko krotko, a
      wieczorem napisze wiecej i bardzo chetnie bym sie z Toba spotkala, to i pogadac
      bedzie latwiej. W Anglo European school basen jest naprawde, ale nie zdziw sie,
      bo jest to basen odkryty. Dzieci z niego korzystaja przez caly rok, takze zima
      (juz mnie to nie szokuje). O transporcie i innych ciekawostkach napisze potem
      bo teraz musze leciec!
      • sabinka31 Re: Pomocy - szkoła! 21.09.04, 09:40
        Mamoczworki, w takim razie nie pozostaje nam nic innego jak sie umowic,
        pisze do Ciebie na priv i podaje swoje namiary
    • vase Re: Pomocy - szkoła! - do mamy.ali 21.09.04, 15:27
      Witaj mamo.ali, widze, ze mieszkamy niedaleko od siebie (ja w Portsmouth). Ja
      mam 2 letniego synka. Niedlugo (po raz kolejny!) zabieram sie za robienie prawa
      jazdy, a wtedy moze mogly bysmy sie od czasu do czasu spotkac?
      • izabelski Re: Pomocy - szkoła! - do mamy.ali 22.09.04, 09:32
        mama ali jest w Polsce - wkrotce broni pracy magisterskiej (powodzenia!!!!!) -
        mysle ze sie z toba skontaktuje po przyjezdzie smile
        • mama.ali Re: Pomocy - szkoła! - do mamy.ali 23.09.04, 23:09
          Witam z Polski!!!
          O szkolnych kłopotach Alicji na razie koniec, miał być odpoczynek od nich na
          czas wyjazdu!!! Zresztą mam swoje… miałam się bronić 3 października, bilet
          powrotny do UK kupiony na 8.X. A mój promotor wczoraj mnie meail-em
          poinformował, ze obrony nie będzie 3 tylko w jakimś innym terminie nie
          wcześniej jak po 15!!! Trzeba było siedzieć na tyłku i spokojnie czekać na
          oficjalną wersję a nie wierzyć na słowo facetowi!!!
          Czy to ja jestem marudą, czy mi jakoś wszystko ostatnio pod górkę idzie???

          Vase, miło mi bardzo za propozycję smile Faktycznie mieszkamy niedaleko, bo
          odwiedzaliśmy „Twoje” miasto już kilka razy. Ja mam prawko, nawet się już
          przestawiłam na lewą stronę, teraz tylko muszę moją miłość znów wyciągnąć w
          tamte rejony, trasy się na pamięć nauczyć, (bo moja orientacja w terenie
          kiepściutka, oj kiepściutka) i...

          Pozdrawiam ciepło.
    • vase Re: Pomocy - szkoła! 08.03.05, 16:24
      Calkiem zapomnialam o tym watku. Teraz przez przypadek znalazlam. mamo.ali!
      Jestes juz w UK?
      • mama.ali Re: Pomocy - szkoła! 08.03.05, 19:10
        Jestem, jestem od czerwca smile
        Nasz wyjazd październikowy (2004) skonczył się szybciej niż planowałyśmy...
        wytrzymałyśmy w PL 10 dni smile
Pełna wersja