wygodne zycie czy rodzina...

07.10.04, 01:39
wlasnie przed takim oto stoje wyborem.
Mamy z mezem mozliwosc pozostania w USA - wszystko legalinie,dobra praca,
duze zarobki, wysoki komfort zycia w miejscowosci ktora nam sie bardzo podoba.
Ale mam jeden problem moralny, mianowicie moi rodzice.Nie, zebym nie mogla
bez nich zyc, ale jestem jedynaczká, a oni beda coraz starsi. Na razie nie ma
problemu, obydwoje pracuja, sa w miare zdrowi.Ale kidys nadejdzie ten dzien,
ze beda potrzebowac mojej pomocy i nie beda mogli latac do USA.I tu zaczyna
sie moj problem:mam wybor albo zyc w luksusie,albo blisko moich rodzicow.
Ta sytuacja doprowadza mnie powoli do depresji, obojetnie jaka decyzje
podejme, bedzie to zla decyzja.Czy ktos z Was byl w podobnej sytuacji i jak
ten problem rozwiazal? Czy macie moze jakis pomysl jak to rozwiazac?

Jola






miejscowosci z ktorej pochodze
    • evee1 Re: wygodne zycie czy rodzina... 07.10.04, 04:39
      Ech, ja na tym forum jestem chyba jedyna, ktora nie ma tego dylematu smile).
      Ja swoja mame po prostu do siebie sciagnelam. Glownie dlatego, ze moj
      tata juz od lat nie zyje, a ja jestem jedynaczka i mama zostala sama w
      Polsce. Nie wszyscy jednak maja mozliwosc (prawo) czy chca to robic.
      Nie wszyscy rodzice tez chca sie ruszyc z miejsca. Moja mama cale
      szczescie zechciala.
      • magdapol75 Re: wygodne zycie czy rodzina... 07.10.04, 16:16
        U mnie podobnie jak u evee1,moja mama mieszka w Londynie (mieszkala tu zanim ja
        tu przyjechalam)wiec ja tez takich problemow nie mam.
        Moja rada jest taka zeby za wczasu sie nie martwic,skoro na razie sobie
        radza,sa sprawni i nie potrzebuja Twojej pomocy to Ty ukladaj sobie zycie
        myslac na razie o sobie,a jak przyjdzie czas zaczniesz sie martwic o rodzicow.
        Mysle ze zanim beda potrzebowali Twojej pomocy,a bedzie to za dobre pare
        lat,sprawy uloza sie tak ze bedziesz wtedy mogla podjac sluszna decyzje.
        Powodzenia
    • gosiash Re: wygodne zycie czy rodzina... 07.10.04, 17:02
      Ja tez jestem zdania, ze nie nalezy sie z gory zamartwiac. Nie jestem wprawdzie
      jedynaczka, ale moi rodzice zaplanowali, ze to ja z nimi zamieszkam na starosc
      i sie nimi zaopiekuje. i tez zaczely targac mna rozterki, jak moj maz
      postanowil do Anglii powrocic.
      Ale tak sobie pomyslalam, ze na razie sa zdrowi, dobrze sie maja, zajeci sa non
      stop czymstam. Wiec nie ma co sie martwic. Na razie ukladam sobie zycie w
      Londynie, a co bedzie za pare lat, to sie zobaczy. Ja na szczescie mam blizej.
    • basiak6 Re: wygodne zycie czy rodzina... 07.10.04, 20:25
      Ja jestem z tych ktore najpierw o siebie dbaja, bo tak wlasnie chca moi rodzice.
      Nie chcieliby abym dla nich rezygnowala z czegos no i wiem ze siedziac tuz obok
      nich wiecej bysmy sie klocilismile W Anglii jestem ponad 10 lat, tesknie, ale
      widuje sie z nimi pare razy w roku, i dzieki temu byc moze, bardziej sie
      doceniamy, czas spedzany razem jest bardziej cenny...
      Moim zdaniem trzeba przede wszystkim spelniac wlasne marzeniasmile A na starosc i
      tak nie bedziemy mieszkac razem bo oni i kazde z osobna sa i chca byc niezalezni.
Pełna wersja